Listopad już za nami a ja jeszcze nie pokazałam co kupiłam w październiku. Tak, wiem - wstyd i żenada. Na szczęście zmobilizowałam się wewnętrznie i dzisiaj kończę już podsumowania października a od przyszłego tygodnia zacznę podsumowywać listopad.
Tymczasem zapraszam :)
1. Ziaja Liście Manuka Żel myjący normalizujący - Już stoi w łazience. Stęskniłam się za normalnymi, pieniącymi się żelami i to był dobry wybór. Zapach jest cudny a oczyszczanie dobre :)
2. Babydream Oliwka pielęgnacyjna dla niemowląt - Idealna do włosów, po depilacji, do ciała a nawet do mycia pędzli. Bardzo lubię i to jest już kolejne moje opakowanie :)
3. Isana Kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym - W promocji "Dobra cena na do widzenia" kosztował grosze więc wzięłam bo skład dobrze wróży.
4. Facelle Płyn do higieny intymnej z aloesem - Kupiłam go na wycieczkę do Warszawy i teraz na wszystkich wyjazdach służy mi jako produkt "All in one", czyli szampon, żel do mycia twarzy, żel pod prysznic i żel do higieny intymnej. W tych rolach spisuje się świetnie wiec jeszcze nie raz go zobaczycie.
5. Isana Clear & Fresh Dezodorant w sprayu - Zakup z przypadku i wielkiej potrzeby, gdy na wyjeździe do Wrocławia antyperspirant Instituto Espanol dał kompletną plamę. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu działa bardzo dobrze i teraz chętnie pakuję go do torebki, jeżeli tylko widzę choć minimalną szansę na to że może się przydać.
6. Garnier Antyperspirant Neo Fragrance-Free - Nie da się ukryć, że skusiła mnie nowość i promocja. Normalnie nie sięgnęłabym po wersję bezzapachową ale to był jedyny nie zmacany egzemplarz w sklepie więc nie miałam wyjścia. Strasznie jestem ciekawa jak się spisze bo cenę ma wysoką a jest mniejszy niż większość antyperspirantów.
7. Cztery Pory Roku Krem glicerynowy do rąk i paznokci Wiśnia japońska - Wersja 50ml do torebki bo strasznie wkurzało mnie noszenie pełnowymiarowych kremów, bo i bez nich moja torebka waży tonę ;)
Essence'owe szaleństwo, czyli konturówki do ust:
8. 07 Cute Pink
9. 11 In The Nude
10. 12 Wish Me A Rose
11. 13 Transparent
12. 15 Honey Berry
Swatches: Kolejność taka sama jak wyżej. Pominęłam tylko bezbarwną, bo stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać czegoś, czego nie widać ;)
Dalsza część zakupów:
13. Maybelline Jelly Glow Blushstudio 01 Pop Pink - Po wielu tygodniach wahania, gdybania i oglądania róży w kremie natknęłam się na niego w TK Maxx i nie mogłam mu się oprzeć. Jest cudny i towarzyszy mi na każdym wyjeździe.
14. Ziaja Liście Manuka Krem nawilżający balans korygująco-ściągający - Próbka do zakupów ;)
15. Inglot Lip Defence Treatment Pomadka pielęgnacyjna do ust 02 - Nigdy mnie nie kusiła ale gdy tylko się jej bliżej przyjrzałam to stwierdziłam, że muszę wypróbować. Na razie czeka w zapasach na mniejsze mrozy.
Swatch MNY Jelly Glow:
Na koniec coś kolorowego na pazurki:
16. Flormar Pretty Nail Enamel P29 - Śliczny żuczek: czarna baza z morskim (?) brokatem. Śliczności.
17. Golden Rose Classics Glamour Nail Lacquer 179 - Uroczy i bardzo świąteczny złoty brokat w bezbarwnej bazie. Za 2zł nie mogłam go sobie odmówić.
Pisząc tego posta uświadomiłam sobie, że w październiku nawet poszalałam. Na szczęście w listopadzie rozsądek mi wrócił o czym będziecie się mogli niedługo przekonać.
środa, 3 grudnia 2014
sobota, 29 listopada 2014
Zużycia i wyrzutki: październik 2014
Dzisiaj Andrzejki (paznokcie już pomalowałam) więc czas najwyższy spiąć poślady i coś naskrobać zanim zacznę się szykować na imprezę ;)
Zapraszam :)
1. Bioderma Node S Maska odbudowująca strukturę włosa - Ślicznie pachnie jaśminem a jej zapach długo utrzymuje się na włosach. Świetnie zmiękcza, wygładza i nabłyszcza bez obciążania. Nie przyspiesza przetłuszczania i zapobiega elektryzowaniu. Będę wracać i polecać :)
2. Oriflame Nature Secrets Almond Oil & Strawberry Szampon ochronny do włosów farbowanych - Nie raz już go pokazywałam w denku więc nie będę się rozdrabniać. Jest świetny i zobaczycie go tutaj jeszcze wielokrotnie.
3. Receptury Babuszki Agafii Tradycyjny Syberyjski Szampon na Kwiatowym Propolisie No 4 Objętość i puszystość - Był dramat i został dramat. Recenzja TUTAJ.
4. Gosh Classic Dezodorant w rolce Antyperspirant - Słuchając pochwał osób, które go używały spodziewałam się efektu WOW a w zamian dostałam kosmetyk o niezbyt przyjemnym słodko-mdlącym kremowym zapachu, lepkiej konsystencji i działaniu, któremu dorównuje wiele dużo tańszych kulek. Niestety przy opale i jakimkolwiek wysiłku (np. spacerze z psem) po prostu sobie odpuszczał. Ja również go sobie odpuszczę.
5. Babydream Lotion dla niemowląt - Nieperfumowany, konsystencja mleczka, nawilżanie średnie. Dla mnie bezpłciowy.
6. Synergen Łagodny żel pod prysznic Emotion - Świetnie się pieni, średnio wydajny, nie wysusza jakoś specjalnie skóry ale śmierdzi okropnie zabierając całą przyjemność kąpieli. Równie dobrze mogłabym lać na myjkę domestos, tylko ten żel nie cuchnie chlorem. Fuj :(
7. Evree Regenerujące serum do rąk - Ładny zapach, przyjemna konsystencja, dobry do torebki ale szału nie robi.
8. Scandia Cosmetics The Secret Soap Store Krem do rąk 20% masła Shea Passiflora - Świetnie nawilża, natłuszcza i regeneruje skórę rąk. Wręcz działa cuda. Bardzo wydajny. Zapach ładny choc zbyt intensywny. Konsystencja gęsta, treściwa i odżywcza. Będę wracać :)
9. Lirene Stop rogowaceniu 2w1 krem-maska - Dobry ale na szorstką i zrogowaciałą skórę nie działa. Prędzej sprawdzi się na stopach w dobrej kondycji. Zapach kiepski, konsystencja ok ale trochę zbyt długo się wchłania.
10. Cleanic Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym - Świetne rozwiązanie. Recenzja KLIK.
11. Silcare Cuticle Oil - Jedyne co robił to ukrywał suche skórki do zdjęć i tak też go zużyłam, Więcej nie kupię bo wolę o skórki dbać niż je ukrywać.
12. Paese 30 sekundowy wysuszacz lakieru - Na wysuszanie miał taki sam wpływ jak każda inna oliwka. Dobrze ukrywał suche skórki do zdjęć ale nie wrócę do niego.
13. Poshe Topcoat - Recenzja KLIK.
14. Butterfly Nail Polish Jungle 96 - Perłowa zieleń. Mało go używałam więc zgęstniał i ląduje w odpadkach.
15. Avon Jillian Dempsey Marmurkowy róż Heavenly Nude - Recenzja KLIK. Myślałam, że jeszcze długo będzie mi towarzyszył ale pewnego dnia zrobił mi psikusa i przestał malować. Okazało się, że ta część, którą widać na zdjęciu jest nasiąknięta klejem i nie do ruszenia bo kosmetyk jest przyklejony do podstawy a nie w nią wprasowany i niestety już kompletnie nie da się nim malować. Był to mój pierwszy róż i chyba najbardziej ulubiony. Zbulwersowało mnie to, że tyle kosmetyku leci do kosza z winy producenta ;( Niniejszym ogłaszam, że jest to też ostatni kosmetyk z mojego pierwszego projektu denko KLIK. Jestem z siebie dumna :)
16. Annabelle Minerals mieszanka minerałów - Recenzja KLIK.
17. YSL Touche Eclat No 1 - Recenzja KLIK.
18. Kolorówka.com Color Blend White - Niezastąpiona rzecz przy rozjaśnianiu kosmetyków mineralnych i pudrów. Spisuje się świetnie i doskonale współpracuje ze wszystkim co sypkie. Polecam.
Próbki:
19. Nuxe 24Hr Soothin and Moisturizing Rich Cream
20. + 21. Instituto Espanol Snail Extract Serum - Dziadostwo napakowane spirytusem, które zrobiło mi kuku. Brrr.
22. Pantene 2 Minutowa Maska Głęboko Regenerująca - Rewelacja! Piękny zapach, dobre zmiękczenie i wygładzenie włosów. Muszę jej kiedyś poszukać w słoiczku.
23. Scandia Cosmetics The Secret Soap Store Shea Line Hand Cream Chocolate - Bardzo dobry krem tylko zapach nie mój. Spokojnie dorównuje jakością kremom z serii 20% masła Shea.
24. Farmona Tutti Frutti Masło do ciała Liczi i Rambutan - Śliczny zapach i przyjemne nawilżenie. Kupię pełnowymiarową wersję :)
To już koniec zużyć października.
Musze se zmobilizować do pisania bo mam kilka obfotografowanych lakierów a podsumowania listopada już czekają w kolejce.
Miłej zabawy Andrzejkowej :)
Buziaki :*
Zapraszam :)
1. Bioderma Node S Maska odbudowująca strukturę włosa - Ślicznie pachnie jaśminem a jej zapach długo utrzymuje się na włosach. Świetnie zmiękcza, wygładza i nabłyszcza bez obciążania. Nie przyspiesza przetłuszczania i zapobiega elektryzowaniu. Będę wracać i polecać :)
2. Oriflame Nature Secrets Almond Oil & Strawberry Szampon ochronny do włosów farbowanych - Nie raz już go pokazywałam w denku więc nie będę się rozdrabniać. Jest świetny i zobaczycie go tutaj jeszcze wielokrotnie.
3. Receptury Babuszki Agafii Tradycyjny Syberyjski Szampon na Kwiatowym Propolisie No 4 Objętość i puszystość - Był dramat i został dramat. Recenzja TUTAJ.
4. Gosh Classic Dezodorant w rolce Antyperspirant - Słuchając pochwał osób, które go używały spodziewałam się efektu WOW a w zamian dostałam kosmetyk o niezbyt przyjemnym słodko-mdlącym kremowym zapachu, lepkiej konsystencji i działaniu, któremu dorównuje wiele dużo tańszych kulek. Niestety przy opale i jakimkolwiek wysiłku (np. spacerze z psem) po prostu sobie odpuszczał. Ja również go sobie odpuszczę.
6. Synergen Łagodny żel pod prysznic Emotion - Świetnie się pieni, średnio wydajny, nie wysusza jakoś specjalnie skóry ale śmierdzi okropnie zabierając całą przyjemność kąpieli. Równie dobrze mogłabym lać na myjkę domestos, tylko ten żel nie cuchnie chlorem. Fuj :(
7. Evree Regenerujące serum do rąk - Ładny zapach, przyjemna konsystencja, dobry do torebki ale szału nie robi.
8. Scandia Cosmetics The Secret Soap Store Krem do rąk 20% masła Shea Passiflora - Świetnie nawilża, natłuszcza i regeneruje skórę rąk. Wręcz działa cuda. Bardzo wydajny. Zapach ładny choc zbyt intensywny. Konsystencja gęsta, treściwa i odżywcza. Będę wracać :)
9. Lirene Stop rogowaceniu 2w1 krem-maska - Dobry ale na szorstką i zrogowaciałą skórę nie działa. Prędzej sprawdzi się na stopach w dobrej kondycji. Zapach kiepski, konsystencja ok ale trochę zbyt długo się wchłania.
10. Cleanic Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym - Świetne rozwiązanie. Recenzja KLIK.
11. Silcare Cuticle Oil - Jedyne co robił to ukrywał suche skórki do zdjęć i tak też go zużyłam, Więcej nie kupię bo wolę o skórki dbać niż je ukrywać.
12. Paese 30 sekundowy wysuszacz lakieru - Na wysuszanie miał taki sam wpływ jak każda inna oliwka. Dobrze ukrywał suche skórki do zdjęć ale nie wrócę do niego.
13. Poshe Topcoat - Recenzja KLIK.
14. Butterfly Nail Polish Jungle 96 - Perłowa zieleń. Mało go używałam więc zgęstniał i ląduje w odpadkach.
15. Avon Jillian Dempsey Marmurkowy róż Heavenly Nude - Recenzja KLIK. Myślałam, że jeszcze długo będzie mi towarzyszył ale pewnego dnia zrobił mi psikusa i przestał malować. Okazało się, że ta część, którą widać na zdjęciu jest nasiąknięta klejem i nie do ruszenia bo kosmetyk jest przyklejony do podstawy a nie w nią wprasowany i niestety już kompletnie nie da się nim malować. Był to mój pierwszy róż i chyba najbardziej ulubiony. Zbulwersowało mnie to, że tyle kosmetyku leci do kosza z winy producenta ;( Niniejszym ogłaszam, że jest to też ostatni kosmetyk z mojego pierwszego projektu denko KLIK. Jestem z siebie dumna :)
16. Annabelle Minerals mieszanka minerałów - Recenzja KLIK.
17. YSL Touche Eclat No 1 - Recenzja KLIK.
18. Kolorówka.com Color Blend White - Niezastąpiona rzecz przy rozjaśnianiu kosmetyków mineralnych i pudrów. Spisuje się świetnie i doskonale współpracuje ze wszystkim co sypkie. Polecam.
Próbki:
19. Nuxe 24Hr Soothin and Moisturizing Rich Cream
20. + 21. Instituto Espanol Snail Extract Serum - Dziadostwo napakowane spirytusem, które zrobiło mi kuku. Brrr.
22. Pantene 2 Minutowa Maska Głęboko Regenerująca - Rewelacja! Piękny zapach, dobre zmiękczenie i wygładzenie włosów. Muszę jej kiedyś poszukać w słoiczku.
23. Scandia Cosmetics The Secret Soap Store Shea Line Hand Cream Chocolate - Bardzo dobry krem tylko zapach nie mój. Spokojnie dorównuje jakością kremom z serii 20% masła Shea.
24. Farmona Tutti Frutti Masło do ciała Liczi i Rambutan - Śliczny zapach i przyjemne nawilżenie. Kupię pełnowymiarową wersję :)
To już koniec zużyć października.
Musze se zmobilizować do pisania bo mam kilka obfotografowanych lakierów a podsumowania listopada już czekają w kolejce.
Miłej zabawy Andrzejkowej :)
Buziaki :*
sobota, 22 listopada 2014
Co mi dało blogowanie?
Niedługo minie 5 lat odkąd prowadzę bloga i choć nie były to lata sławy, splendoru i nieustannych współprac to dały mi bardzo wiele. W związku z tym, że jesień nastraja mnie nostalgicznie i sprzyja przemyśleniom zamiast pokazywać kolejną porcję pustych opakowań zaserwuję Wam trochę mojej paplaniny.
1. Motywacja/Pozytywna zazdrość - Zazdrość to uczucie złe i niszczące ale nie w tym przypadku. Prowadząc bloga i obserwując innych wykluł się we mnie nowy rodzaj zazdrości mobilizującej, pobudzającej do samodoskonalenia oraz rozwoju, bo: Hej! Skoro Ty to możesz to ja również!. Choć niekoniecznie możecie to widzieć tutaj to zdecydowanie jest ona wyraźnie widoczna w moim życiu poza blogowym i przynosi bardzo pozytywne efekty choć postępy przychodzą małymi kroczkami.
2. Pewność siebie - Od wczesnych lat dziecięcych zawsze byłam dosyć pewna siebie a nawet butna choć niekoniecznie przekonana o słuszności takiego przekonania. Lata blogowania, testowania kosmetyków, nielicznych współprac oraz wymiany opinii sprawiły, że ponownie doszłam do wniosku, iż "zawsze miałam rację" a moje decyzje były słuszne. Miło mieć taką samoświadomość i to jeszcze nie bezpodstawną ;)
3. Umiarkowanie - Jakiś czas przed tym zanim założyłam bloga za sprawą wizaż.pl wpadłam w "kosmetyczny szał" czego skutkiem był lawinowy napływ kosmetyków do mojej kosmetyczki co nigdy przedtem nie miało miejsca. Współprace a także obfitość kosmetyków, które dostałam na bloggerskich spotkaniach nie tylko zahamowały moje niekontrolowane zakupy a nawet spowodowały, że teraz nie czuję potrzeby tworzenia zapasów i o wiele bardziej doceniam te wydajne, które długo mi służą.
4. Wiedza - Choć nie jestem mistrzynią czytania składów jak Angel czy Arsenic to jestem w stanie mniej więcej ocenić co jest czym i czy mi to służy, czy nie. Zdecydowanie pewniej dobieram teraz kosmetyki a moje zakupy nie obywają się już bez choćby jednego spojrzenia na składy więc świadomie sięgam po to co dla mnie najlepsze.
5. Znajomości - Blogowanie pozwoliło mi poznać wiele wspaniałych osób a nawet zadzierzgnąć zaskakująco bliskie kontakty ;)
Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka innych powodów ale już tylko te sprawiają, że jak dotąd nie zamknęłam bloga i myśl o tym ciąży mi niczym myśl o nadchodzących mrozach. Choć częstotliwość publikowania postów ostatnio znacząco spadła to na razie blog nadal zostaje a ja postaram się częściej pisać i popracować nad jakością zimowych zdjęć ;)
A co Wam dają blogi?
Jakie mają dla Was znaczenie?
1. Motywacja/Pozytywna zazdrość - Zazdrość to uczucie złe i niszczące ale nie w tym przypadku. Prowadząc bloga i obserwując innych wykluł się we mnie nowy rodzaj zazdrości mobilizującej, pobudzającej do samodoskonalenia oraz rozwoju, bo: Hej! Skoro Ty to możesz to ja również!. Choć niekoniecznie możecie to widzieć tutaj to zdecydowanie jest ona wyraźnie widoczna w moim życiu poza blogowym i przynosi bardzo pozytywne efekty choć postępy przychodzą małymi kroczkami.
2. Pewność siebie - Od wczesnych lat dziecięcych zawsze byłam dosyć pewna siebie a nawet butna choć niekoniecznie przekonana o słuszności takiego przekonania. Lata blogowania, testowania kosmetyków, nielicznych współprac oraz wymiany opinii sprawiły, że ponownie doszłam do wniosku, iż "zawsze miałam rację" a moje decyzje były słuszne. Miło mieć taką samoświadomość i to jeszcze nie bezpodstawną ;)
3. Umiarkowanie - Jakiś czas przed tym zanim założyłam bloga za sprawą wizaż.pl wpadłam w "kosmetyczny szał" czego skutkiem był lawinowy napływ kosmetyków do mojej kosmetyczki co nigdy przedtem nie miało miejsca. Współprace a także obfitość kosmetyków, które dostałam na bloggerskich spotkaniach nie tylko zahamowały moje niekontrolowane zakupy a nawet spowodowały, że teraz nie czuję potrzeby tworzenia zapasów i o wiele bardziej doceniam te wydajne, które długo mi służą.
4. Wiedza - Choć nie jestem mistrzynią czytania składów jak Angel czy Arsenic to jestem w stanie mniej więcej ocenić co jest czym i czy mi to służy, czy nie. Zdecydowanie pewniej dobieram teraz kosmetyki a moje zakupy nie obywają się już bez choćby jednego spojrzenia na składy więc świadomie sięgam po to co dla mnie najlepsze.
5. Znajomości - Blogowanie pozwoliło mi poznać wiele wspaniałych osób a nawet zadzierzgnąć zaskakująco bliskie kontakty ;)
Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka innych powodów ale już tylko te sprawiają, że jak dotąd nie zamknęłam bloga i myśl o tym ciąży mi niczym myśl o nadchodzących mrozach. Choć częstotliwość publikowania postów ostatnio znacząco spadła to na razie blog nadal zostaje a ja postaram się częściej pisać i popracować nad jakością zimowych zdjęć ;)
A co Wam dają blogi?
Jakie mają dla Was znaczenie?
niedziela, 16 listopada 2014
Ulubieńcy: październik 2014
Witam Was cieplutko i ze sporym opóźnieniem. Dzisiaj mam farta i na raty między jednym wyłączeniem się internetu a drugim tworzę notkę. W tym momencie mam nadzieję, że uda mi się ją dodać zanim stracę cierpliwość i wywalę laptop przez okno ;) Za zdjęcia z góry Was przepraszam - ostatnio nie mam weny i cierpię na beztalenciową depresję.
Nie przedłużając tego bezsensownego wstępu zapraszam.
Twarz najchętniej pokrywałam mieszanką minerałów. Na ten moment jest w niej wszystko: podkład i korektor Anabelle Minerals + Color Blend White + podkład Amilie Mineral Chestnut + pseudomineralny podkład Avon. O dziwo spisuje się ona u mnie bardzo dobrze i jestem z niej zadowolona.
Po wykończeniu mojego ulubionego różu Avon pałeczkę pewniaka przejął Gosh Bronzing Shimmer Powder Brązujący puder/róż 002 Pink. Miło nam się współpracuje i znając życie to pewnie niedługo sięgnie dna.
Tak jak i w poprzednim miesiącu prym wiedzie Ingrid Baza pod cienie w duecie z paletką Sleek stworzoną przez Martę z Oh So Special i Storm. Do rozświetlania upodobałam sobie cień Essence LE Black and White 002 White Hype.
W temacie kresek zmian brak: Avon Supe Shock Violet a na linii wodnej Catrice Eyebrow Lifter.
Na ustach obyło się bez kolorowych szaleństw i zamiennie sięgałam po Wibo Fruit Vitamine Lip Oil Lemon oraz The Twilight Femme Fatale Surrender, który już niedługo zakończy swój żywot ;)
Zapachowo jak zwykle monotonnie do znudzenia: DKNY Golden Delicious, któregy doprowadza mnie do szewskiej pasji przy każdej próbie obfotografowania ;)
Na paznokciach cały miesiąc stał pod znakiem dyni: Eveline miniMAX 844.
Tak oto kończę temat zaległych ulubieńców i mam głęboką nadzieję, że internet pozwoli mi w przyzwoitym tempie podsumować poprzedni miesiąc. Trzymajcie kciuki.
Bużka ;)
Nie przedłużając tego bezsensownego wstępu zapraszam.
Twarz najchętniej pokrywałam mieszanką minerałów. Na ten moment jest w niej wszystko: podkład i korektor Anabelle Minerals + Color Blend White + podkład Amilie Mineral Chestnut + pseudomineralny podkład Avon. O dziwo spisuje się ona u mnie bardzo dobrze i jestem z niej zadowolona.
Po wykończeniu mojego ulubionego różu Avon pałeczkę pewniaka przejął Gosh Bronzing Shimmer Powder Brązujący puder/róż 002 Pink. Miło nam się współpracuje i znając życie to pewnie niedługo sięgnie dna.
Tak jak i w poprzednim miesiącu prym wiedzie Ingrid Baza pod cienie w duecie z paletką Sleek stworzoną przez Martę z Oh So Special i Storm. Do rozświetlania upodobałam sobie cień Essence LE Black and White 002 White Hype.
W temacie kresek zmian brak: Avon Supe Shock Violet a na linii wodnej Catrice Eyebrow Lifter.
Na ustach obyło się bez kolorowych szaleństw i zamiennie sięgałam po Wibo Fruit Vitamine Lip Oil Lemon oraz The Twilight Femme Fatale Surrender, który już niedługo zakończy swój żywot ;)
Zapachowo jak zwykle monotonnie do znudzenia: DKNY Golden Delicious, któregy doprowadza mnie do szewskiej pasji przy każdej próbie obfotografowania ;)
Na paznokciach cały miesiąc stał pod znakiem dyni: Eveline miniMAX 844.
Tak oto kończę temat zaległych ulubieńców i mam głęboką nadzieję, że internet pozwoli mi w przyzwoitym tempie podsumować poprzedni miesiąc. Trzymajcie kciuki.
Bużka ;)
środa, 29 października 2014
Dyniowe paznokcie na Halloween
W Małopolsce nadal mglisto i zimno ale udało mi się już trochę otrząsnąć z pierwszego zimowego szoku i powoli wracam do życia ;) W związku z tym dzisiaj będzie odrobinę Halloweenowo. Co prawda sama tego święta nie obchodzę i zdecydowanie mnie ono nie porywa ale do dyń zawsze czułam sympatię ;)
Zapraszam :)
Eveline
miniMAX
844
POJEMNOŚĆ: 5ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 5zł
W buteleczce lakier ma mało ciekawy kolor mdłej pomarańczy. Patrząc na niego w ten sposób od razu zakwalifikowałam go "do oddania" jednak potem pomalowałam nim paznokcie i wszystko się zmieniło. Po nałożeniu na paznokcie emalia dużo zyskuje: ożywia się i zamienia w piękną, nasyconą dynię. Pomarańcz idealny! Tak mnie zainspirował, że próbowałam nawet zrobić na nim Halloweenowe zdobienia ale ostatecznie zrezygnowałam z pokazywania ich tutaj bo nie chciałam Was straszyć ;)
Krycie standardowe: dwie warstwy dają idealny efekt.
Konsystencja lakieru jest rzadka dzięki czemu bardzo łatwo się nim operuje a przy malowaniu nie tworzy smug. Dużą jego zaletą jest to, że pomimo konsystencji nie zalewa skórek ani nie rozlewa się niekontrolowanie po paznokciach.
Przy zmywaniu nie stwarza najmniejszych problemów. Schodzi bajecznie łatwo i nie brudzi skórek.
Buteleczka jest niewielka i szybko widać w niej ubytek więc jest szansa na jego zużycie zanim się zestarzeje.
Pędzelek jest długi i miękki więc idealnie uzupełnia się z konsystencją emalii. Dokładanie drugiej warstwy jest niezwykle łatwe i nie przysparza problemów bo pędzelek nie narusza pierwszej warstwy lakieru.
Świetny lakier i obecnie mój ulubiony. Często gości na moich paznokciach i raczej szybko mi się nie znudzi. Na pewno znajdzie się również w ulubieńcach a ja z przyjemnością będę sięgać po kolejne kolory z tej serii.
Zapraszam :)
Eveline
miniMAX
844
POJEMNOŚĆ: 5ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 5zł
W buteleczce lakier ma mało ciekawy kolor mdłej pomarańczy. Patrząc na niego w ten sposób od razu zakwalifikowałam go "do oddania" jednak potem pomalowałam nim paznokcie i wszystko się zmieniło. Po nałożeniu na paznokcie emalia dużo zyskuje: ożywia się i zamienia w piękną, nasyconą dynię. Pomarańcz idealny! Tak mnie zainspirował, że próbowałam nawet zrobić na nim Halloweenowe zdobienia ale ostatecznie zrezygnowałam z pokazywania ich tutaj bo nie chciałam Was straszyć ;)
Krycie standardowe: dwie warstwy dają idealny efekt.
Konsystencja lakieru jest rzadka dzięki czemu bardzo łatwo się nim operuje a przy malowaniu nie tworzy smug. Dużą jego zaletą jest to, że pomimo konsystencji nie zalewa skórek ani nie rozlewa się niekontrolowanie po paznokciach.
Przy zmywaniu nie stwarza najmniejszych problemów. Schodzi bajecznie łatwo i nie brudzi skórek.
Buteleczka jest niewielka i szybko widać w niej ubytek więc jest szansa na jego zużycie zanim się zestarzeje.
Pędzelek jest długi i miękki więc idealnie uzupełnia się z konsystencją emalii. Dokładanie drugiej warstwy jest niezwykle łatwe i nie przysparza problemów bo pędzelek nie narusza pierwszej warstwy lakieru.
Świetny lakier i obecnie mój ulubiony. Często gości na moich paznokciach i raczej szybko mi się nie znudzi. Na pewno znajdzie się również w ulubieńcach a ja z przyjemnością będę sięgać po kolejne kolory z tej serii.
sobota, 25 października 2014
Zakupy: wrzesień 2014
Październik już brutalnie dobiega końca dlatego czas najwyższy zakończyć podsumowania września i pokazać Wam co mi przybyło w czasie tego pięknego i wyjątkowo ciepłego miesiąca.
Zapraszam :)
Na początek żele Dove: Carying Protection, Purely Pampering z Kremem Pistacjowym i Magnolią oraz Silk Glow, których miałam nie kupować ale wzburzona załatwianiem spraw w urzędach musiałam się czymś pocieszyć ;) Na szczęście cena 7,99zł na promocji w Rossmannie nie uderzyła mnie po kieszeni.
Do balsamów dobrałam Isana Body Lotion Vitamin E a pędzlową szufladkę wzbogaciłam o Essence Pędzelek do cieni.
Doczekałam się wreszcie próbki Yodeyma 55 EDT, która powinna być odpowiednikiem Clinique Happy ale nie jest...
Moja kolekcja lakierów powiększyła się wreszcie o idealną żółć w postaci Mollon PRO Nail Lacquer 192 Adventure natomiast "moją prywatną Sephorę" (jak to kiedyś ktoś ładnie określił) wzbogaciły Inglot Cienie do powiek 347 oraz 352 - idealne maty :)
Alouette Chusteczki nawilżane stanowią zapas do torebki bo obecne chusteczki niedługo się skończą.
We wrześniu dałam się ponieść zakupom na Allegro i sięgnęłam po spory zestaw próbek:
Innisfree Eco Natural Green Tea BB Cream SPF 29 PA++ No 1 Bright Moisture - 2szt. odlewek,
SkinFood Platinum Grape Cell Essential BB Cream SPF 45 PA+++ No 1 - 2szt.,
Etude House Correct & Care CC Cream Silky 8 in 1 Multi-Function SPF 30 PA++ No 1 - 2szt.
Do zakupów dostałam gratisy:
Skin79 Pink Super + BB Cream SPF 25 PA++
oraz
Etude House Baking Powder B.B Deep Cleansing Foam.
Jeżeli w najbliższym czasie pojawi się jakiś słoneczny dzień to postaram się pokazać swatches.
Na koniec ostatni zakup i uzupełnienie zapasów bo się skończyły, czyli: Bourjois Witaminowy tonik.
Jakimś cudem w moje łapki dostała się również próbka Ziaja Liście Zielonej Oliwki Skoncentrowany krem oliwkowy foto-ochronny.
To by było na tyle...
Szczerze mówiąc sama jestem w szoku, że tak niewiele kupiłam bo wydawało mi się, że było tego o wiele więcej ale to pewnie przez rozmiar żeli. Jestem z siebie dumna bo cały czas udaje mi się utrzymać tendencję żużywania większej ilości kosmetyków niż kupowania. Z resztą zobaczycie sami, że październikowe zakupy też nie są zbyt obfite.
Oby tak dalej :)
Zapraszam :)
Na początek żele Dove: Carying Protection, Purely Pampering z Kremem Pistacjowym i Magnolią oraz Silk Glow, których miałam nie kupować ale wzburzona załatwianiem spraw w urzędach musiałam się czymś pocieszyć ;) Na szczęście cena 7,99zł na promocji w Rossmannie nie uderzyła mnie po kieszeni.
Do balsamów dobrałam Isana Body Lotion Vitamin E a pędzlową szufladkę wzbogaciłam o Essence Pędzelek do cieni.
Doczekałam się wreszcie próbki Yodeyma 55 EDT, która powinna być odpowiednikiem Clinique Happy ale nie jest...
Moja kolekcja lakierów powiększyła się wreszcie o idealną żółć w postaci Mollon PRO Nail Lacquer 192 Adventure natomiast "moją prywatną Sephorę" (jak to kiedyś ktoś ładnie określił) wzbogaciły Inglot Cienie do powiek 347 oraz 352 - idealne maty :)
Alouette Chusteczki nawilżane stanowią zapas do torebki bo obecne chusteczki niedługo się skończą.
We wrześniu dałam się ponieść zakupom na Allegro i sięgnęłam po spory zestaw próbek:
Innisfree Eco Natural Green Tea BB Cream SPF 29 PA++ No 1 Bright Moisture - 2szt. odlewek,
SkinFood Platinum Grape Cell Essential BB Cream SPF 45 PA+++ No 1 - 2szt.,
Etude House Correct & Care CC Cream Silky 8 in 1 Multi-Function SPF 30 PA++ No 1 - 2szt.
Do zakupów dostałam gratisy:
Skin79 Pink Super + BB Cream SPF 25 PA++
oraz
Etude House Baking Powder B.B Deep Cleansing Foam.
Jeżeli w najbliższym czasie pojawi się jakiś słoneczny dzień to postaram się pokazać swatches.
Na koniec ostatni zakup i uzupełnienie zapasów bo się skończyły, czyli: Bourjois Witaminowy tonik.
Jakimś cudem w moje łapki dostała się również próbka Ziaja Liście Zielonej Oliwki Skoncentrowany krem oliwkowy foto-ochronny.
To by było na tyle...
Szczerze mówiąc sama jestem w szoku, że tak niewiele kupiłam bo wydawało mi się, że było tego o wiele więcej ale to pewnie przez rozmiar żeli. Jestem z siebie dumna bo cały czas udaje mi się utrzymać tendencję żużywania większej ilości kosmetyków niż kupowania. Z resztą zobaczycie sami, że październikowe zakupy też nie są zbyt obfite.
Oby tak dalej :)
środa, 22 października 2014
Hip Hop
Dzisiaj jest bardzo pochmurny, ponury, zimny i deszczowy dzień dlatego warto go sobie poprawić jakimś kolorowym akcentem kolorystycznym. Od dłuższego czasu moje makijaże są raczej stonowane ale za to paznokcie nadrabiają dlatego dzisiaj będzie o nich.
Zapraszam :)
Rimmel
Salon Pro with Lycra
Kate
317 Hip Hop
POJEMNOŚĆ: 12ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: Około 20zł
Lakier ma piękny, nieoczywisty czerwony kolor, który wydaje się delikatnie kierować w kierunku koralu. Jego wykończenie jest kremowe o pięknym połysku a krycie dobre: do uzyskania idealnego efektu potrzeba dwóch cienkich warstw.
Emalia ma rzadką konsystencję, która nie sprawia najmniejszych problemów przy aplikacji: ładnie się poziomuje nie zalewając przy tym skórek, nie tworzy smug a dokładanie kolejnych warstw jest bajecznie łatwe.
Pędzelek jest szeroki i ścięty półokrągło dzięki czemu malowanie nim paznokci to sama przyjemność. Doskonale radzi sobie nawet na małej płytce a w razie konieczności można obrócić go bokiem i wtedy można bez obaw dotrzeć tam gdzie potrzeba.
Opakowanie klasyczne, eleganckie i praktyczne. Dobrze trzyma się w dłoni.
Nie jest to mój pierwszy lakier tej marki i zdecydowanie muszę przyznać, że marka wie co robi. Z przyjemnością sięgnę jeszcze po inne kolory.
Zapraszam :)
Rimmel
Salon Pro with Lycra
Kate
317 Hip Hop
POJEMNOŚĆ: 12ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: Około 20zł
Lakier ma piękny, nieoczywisty czerwony kolor, który wydaje się delikatnie kierować w kierunku koralu. Jego wykończenie jest kremowe o pięknym połysku a krycie dobre: do uzyskania idealnego efektu potrzeba dwóch cienkich warstw.
Emalia ma rzadką konsystencję, która nie sprawia najmniejszych problemów przy aplikacji: ładnie się poziomuje nie zalewając przy tym skórek, nie tworzy smug a dokładanie kolejnych warstw jest bajecznie łatwe.
Pędzelek jest szeroki i ścięty półokrągło dzięki czemu malowanie nim paznokci to sama przyjemność. Doskonale radzi sobie nawet na małej płytce a w razie konieczności można obrócić go bokiem i wtedy można bez obaw dotrzeć tam gdzie potrzeba.
Opakowanie klasyczne, eleganckie i praktyczne. Dobrze trzyma się w dłoni.
Nie jest to mój pierwszy lakier tej marki i zdecydowanie muszę przyznać, że marka wie co robi. Z przyjemnością sięgnę jeszcze po inne kolory.
Subskrybuj:
Posty (Atom)