poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podwójny Power!

Dawno nie było o antyperspirantach bo żaden nie był godny wzmianki na blogu ale oto znalazłam cudaka, o którym wręcz muszę Wam napisać :)
                     
Fa
Sport
Double Power
72h Sporty Fresh
Anti-perspirant
                                     
OBIETNICE PRODUCENTA:
Antyperspirant w kulce.
Poznaj niezwykle skuteczną ochronę do 72 godzin dającą nieograniczoną wolność!
» Pochłania pot i silnie chroni przed poceniem
» Zwalcza nieprzyjemny zapach i bakterie
                       
SKŁAD:
aqua, aluminium chlorhydrate, steareth-2, steareth-21, parfum, ppg-15 stearyl ether, ethylhexylglycerin, potassium alum, aluminum starch octenylsuccinate, tetrasodium edta, tocopheryl acetate, benzyl alcohol, citronellol, linalool, geraniol, silica
                                  
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo ciężki do opisania. Ma w sobie nutę kwiatową ale głównym motywem jest taki świeży, charakterystyczny dla antyperspirantów zapach, który odrobinę przypomina proszek do prania. Zapach jest mocny ale nie koliduje z perfumami. Długo się utrzymuje w delikatnej formie a gdy się spocimy albo mamy większy wysiłek to staje się intensywniejszy.

SMAK: Nie próbowałam.
BARWA: W opakowaniu mleczny - biały ale nie do końca bo jest pół-transparentny. Po nałożeniu staje się bezbarwny. Nie brudzi ubrań białych ani czarnych.
KONSYSTENCJA: Lejąca ale nie wodnista. Coś jak bardzo rzadki budyń. Nałożony na skórę zasycha bardzo szybko nie tworząc nieestetycznych plam na odzieży.
  DZIAŁANIE: Bardzo dobre chociaż nie ma się nad czym rozpisywać. Dezodorant świetnie chroni zarówno przed zapachem potu jak i wilgocią wilgocią w gorącu i chłodzie, przy lenistwie i dużym wysiłku wydzielając przy tym miłą dla nosa woń. Nie wiem czy działa przez 72h bo i tego nie sprawdzałam. Dla mnie najważniejsze jest aby antyperspirant dział 12h i ten to robi!
 WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobry. Wystarczył na na prawdę bardzo długo.
 SKUTKI UBOCZNE: Brak. Nie szczypie zastosowany po goleniu.
OPAKOWANIE: Fikuśna buteleczka z dużą kulką, zamykana zakrętką. Butelka nie jest przezroczysta więc nie widać ile zostało w niej kosmetyku a zakrętka nie jest spłaszczona więc nie da się postawić opakowania do góry nogami. Grafika utrzymana jest w śrebrno-różowo-granatowo-białej kolorystyce z zielono-żółtymi akcentami. 
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie i internet.
CENA: Około 11zł.
OCENA: 5/6
                                            
 Podsumowując: Kupiłam ten kosmetyk chyba jako jedyny pod wpływem dobrych opinii na blogach i się nie zawiodłam. Jest rewelacyjny i na pewno będę do niego często wracała.

niedziela, 30 grudnia 2012

Sylwestrowy fiolet ze złotem :)

Moje lenistwo sięgnęło zenitu i miało nie być makijażu Sylwestrowego ale wczorajsze słońce podziałało na mnie mobilizująco więc zabrałam się do działania ;)
                     
Zdjęcia oczywiście można powiększyć przez kliknięcie.
                                     
Miłego oglądania:)
 
                              
 Mam nadzieję, że Wam się podobało:)
                       
SKŁADNIKI:
Twarz:
Clinique Even Better make up SPF15 05 neutral (MF)
Paese Korektor Tuszujący Przebarwienia 103 Beżowy
NYX Loose Powder LFP 11 Light Beige
Kulki brązujące
Collection 2000 Shimmer&Shade 3 Just peachy! 
Joko Chocolate Puder Prasowany (przyciemnienie szyi)
Usta:
Sephora Błyszczyk Ultra Shine nr 20 Perfect Nude-Shiny
Oczy: 
Essence LE Metallics Quatro Eyeshadow & Eyeliner 02 Steel me eyeliner
Versati Kredka do oczu No 1 czarna
Avon Colortend Kajalstick Green&Black czerń
Essence LE Wild Craft Eyehadow Cień do powiek 03 - Mystic Lilac
Yves Rocher coleurs nature 02 - Rose Eglantine
NYX Eyeshadow Es 122 Morocco
Miss Sporty Shimmer Dust Eye Shadow 004 Plush
Catrice Puder Nabłyszczający złoto
MAC Superslick Liquid Eye Liner Pure Show
Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara 
Brwi:
Catrice Eyebrow Set Zestaw do stylizacji brwi
Delia Glamour Fashion Eyebrows Gel Corector 3 in 1
                                   
Jeżeli chcielibyście abym zrecenzowała jakiś kosmetyk, który wystąpił w tym lub innym makijażu a nie ma go jeszcze na blogu lub macie pomysł na makijaż, ewentualnie gdzieś jakiś wypatrzyliście i chcielibyście go zobaczyć w moim wykonaniu to piszcie śmiało najlepiej dodając linki, zdjęcia lub opisy a ja postaram się go zrealizować.

sobota, 29 grudnia 2012

Jesienno-zimowe zakupy ubraniowe...

Dawno nie pokazywałam Wam moich ubraniowych nabytków. Czas to nadrobić i szybciutko pochwalić się jesienno-zimowymi odzieżowymi zakupami :)
                              
Najbardziej wyczekiwany i upragniony komin:
 Wełna na niego kosztowała mnie 36zł a ręczna robota już nic bo własnoręcznie wydziergała go mama mojego mężczyzny :)
                 
Wełniany, bardzo mięsisty sweterek Top Secret:
 Długi za biodra, kremowy i bardzo cieplutki :) Kosztował 119zł.
                         
 Czerwony płaszczyk Troll:
 Dosyć cienki o długości za biodra w sam raz na jesień i wiosnę. Wyglądam w nim jak czerwony kapturek ;) Kosztował 129zł.
                               
 Moje wymarzone i upragnione buty:
Zakupione w CCC za 279zł. Są wysokie ale bardzo wygodne i super ciepłe. Bardzo szybko stały się moimi ulubieńcami (na równi z trekami) i teraz śmigam w nich non stop ;)
                    
To by było na tyle ;)
Na razie jestem odzieżowo zaspokojona ;)

piątek, 28 grudnia 2012

Przeciwzmarszczkowe dokarmianie łapek???

Przez cały rok towarzyszą mi kremy do rąk jednak w zimie szczególnie zwracam uwagę na nawilżenie dłoni i mam wobec nich szczególne wymagania dlatego jak już wreszcie udało mi się wykończyć poprzedni krem od razu zaczęłam następny. Jeżeli jesteście ciekawi co z tego wynikło to zapraszam do dalszej części posta :)
                                   
Flos Lek Laboratorium
hand CARE
krem do rąk
przeciwstarzeniowy
masło Shea
witamina E
kompleks wybielający przebarwienia
                    
OBIETNICE PRODUCENTA:
Zastosowanie: doskonały, hipoalergiczny, łatwo wchłaniający się krem do pielęgnacji dojrzałej skóry dłoni.
Działanie: wyrównuje koloryt i ogólny wygląd skóry rąk. Zapobiega pękaniu skóry wokół paznokci. Stosowany systematycznie zmniejsza intensywność zabarwienia plam  pigmentacyjnych, ich widoczność i wielkość. Filtr ochronny zabezpiecza skórę rąk przed powstawaniem nowych przebarwień.
Efekt: dojrzała skóra bez przebarwień. Skóra dłoni staje się gładka, napięta nawilżona o wyrównanym kolorycie.
                                          
SKŁAD:
aqua, paraffinum liquidum, propylene glycol, dimethicone, glycerin,butylene glycol, arctostaphylos uva ursi leaf extract, mitracarous scaber extract, arachidyl alcohol, behenyl alcohol, arachidyl  glucoside, ethylhexyl stearate, petrolatum, cetearyl alcohol, ceteareth-12, caprylic/capric triglyceride, butyrospermum parkii butter, ethylhexyl methoxycinnamate, phenoxyethanol, panthenol, parfum, tocopheryl acetate, dmdm hydantoin, iodopropynyl butylcarbamate, ethylhexylglycerin, peg-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbiic acid, citric acid, disodium edta.
                      
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę jakby chemiczny, delikatny. Nie wywołuje migreny ani nie przeszkadza chociaż długo utrzymuje się na dłoniach. 

SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biały ale na skórze bezbarwny. Nie bieli.
KONSYSTENCJA: Kremowa, lekka. Coś jak mleczko do ciała ale nie jest lejący. Łatwo rozprowadza ale wchłanianie to już inna bajka...
  DZIAŁANIE: Jedyne jakie zauważyłam to bardzo lekkie nawilżanie poza tym nie robi NIC. Niezbyt duża dawka rozprowadzona na rękach szybko się wchłania i pozostawia lekki nietłusty i nie lepki, sylikonowy film ochronny. Krem nałożony grubszą warstwą praktycznie się nie wchłania. Na rękach staje się śliski, mokry oraz "zimny" w odczuciu a na dodatek ekspresowo wyciera się we wszystko czego dotkniemy pozostawiając uczucie świeżo umytych i przesuszonych rąk na które natychmiast trzeba nałożyć krem. Z resztą nie mna się dziwić temu brakowi efektów bo pierwsze 5 składników zaraz po wodzie to prafina, sylikony i inne tanie zapychacze, które uniemożliwiają dotarcie "dobrych" składników do skóry.

WYDAJNOŚĆ: Dobra chociaż bez rewelacji.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, odpowiednio miękka tubka z nakrętką zamykaną klapką. Stawiana jest na zakrętce co pozwala wykorzystać kosmetyk do końca. Tubka nie jest przejrzysta i ale można podejrzeć ile produktu jeszcze zostało. Grafika utrzymana jest w biało-bordowo-szarej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 9chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 2/6
                               
Podsumowując: Od kremu anty-aging oczekuję, że będzie treściwy, nawilżający, natłuszczający i odżywiający a ten to totalna porażka. Na lato do torebki może byłby OK ale na zimę do codziennej pielęgnacji się nie nadaje i to mówię ja: osoba o młodych i zadbanych dłoniach. Nawet nie chcę myśleć jakie zadnie miałaby o nim jakaś starsza osoba, która potrzebuje wzmożonej pielęgnacji.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Flos Lek Laboratorium na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 27 grudnia 2012

Mój makijaż na co dzień :)

Całkiem niedawno pokazywałam Wam posta z kosmetykami, które stosuję na co dzień - KLIK. Zainspirowana tym postem postanowiłam Wam pokazać jak maluję się na co dzień :)
Zapraszam do oglądania :)
               
                    
 
                   
             
Zrobienie tego makijażu zajmuje mi maksymalnie do 10-ciu minut:)
                   
Wszystkie użyte kosmetyki możecie sobie obejrzeć TUTAJ.
Z powyższego zestawu nie wykorzystałam tylko najciemniejszego cienia z paletki Vollare Cosmetics cienie do powiek Tercet 44 a mieszankę błyszczyków Essence, która już mi się skończyła zastąpiłam błyszczykiem Quiz SuperGloss Ultimate Lip Shine Nr. 34.
                                   
Jeżeli chcielibyście abym zrecenzowała jakiś kosmetyk, który wystąpił w tym lub innym makijażu a nie ma go jeszcze na blogu lub macie pomysł na makijaż, ewentualnie gdzieś jakiś wypatrzyliście i chcielibyście go zobaczyć w moim wykonaniu to piszcie śmiało najlepiej dodając linki, zdjęcia lub opisy a ja postaram się go zrealizować.

środa, 26 grudnia 2012

Miodzio ;)

Nawilżacz do ust to mój codzienny must-have zarówno latem jak i w szczególności zimą. Smaruję usta wręcz kilkanaście razy dziennie dlatego jeden balsam towarzyszy mi w domu - zazwyczaj są to wersje słoiczkowe z racji tego, że są większe, a drugi trzymam w torebce i  jest to wersja w sztyfcie bądź rzadziej w tubce ze względów higienicznych.
Dzisiaj będzie o bardzo niepozornym a wręcz fenomenalnym smarowidle do ust dlatego wszystkich, którzy pragną mieć usta idealnie nawilżone zapraszam do dalszej części posta:)
                   
Lovely
Natural Lip Balm
anti age
Balsam o działaniu odmładzającym
              
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
                                      
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Miodowo-mentholowy tak pół na pół. Dla fanów mentholu pewnie nie będzie miało to znaczenia ale osoby, które go nie lubią na pewno ucieszy taka informacja bo jest znacznie delikatniejszy niż zapach Carmexu.

SMAK: Właściwie neutralny, bardzo ciężki do określenia. Trochę jak smak wazeliny ale bardziej subtelny. Nie będzie przeszkadzał nawet najbardziej wybrednym :)
BARWA: W opakowaniu lekko żółtawy, nieprzezroczysty jakby trochę miodowy - właściwie wygląda jak bardzo jasny skrystalizowany miód. Dokładnie taki jak na zdjęciu:
 Nabrany na palec i nałożony na usta staje się zupełnie transparentny i bezbarwny co również widać na powszym zdjęciu. Nie ma wpływu na kolorystykę ust ani na ich połysk - daje matowe wykończenie a nałożony w większej ilości satynowe.


KONSYSTENCJA: W opakowaniu bardzo zwarta, zbita i twarda. Pod wpływem ciepłoty ciała lekko się rozluźnia dzięki czemu można ja nabrać na palec i rozprowadzić na ustach. Po ogrzaniu balsam przypomina konsystencją wazelinę.
  DZIAŁANIE: Balsam doskonale odżywia, nawilża i natłuszcza skórę warg. Przyspiesza ich regenerację, usuwa martwy naskórek oraz likwiduje suche skórki. Zabezpiecza przed wysuszaniem oraz pękaniem.
Stymuluje mikrokrążenie dzięki czemu po jego użyciu usta są miękkie, jędrne i takie wręcz "całuśne" jednoczenie nie powodując przekrwienia i zaczerwienienia :) Balsam doskonale pielęgnuje usta i tworzy na nich warstwę ochronną, która zapobiega negatywnym wpływom środowiska bez względu na to czy jest to słońce, wiatr, mróz, czy coś innego ;) O działaniu antybakteryjnym i odkażającym nie mogę się wypowiedzieć bo nie mam problemu z opryszczką ani innymi stanami zapalnymi ust. O działaniu anty aging tez nic nie wiem bo to jeszcze za wcześnie ;) WYDAJNOŚĆ: Rewelacyjna chociaż go sobie nie żałuję.
 SKUTKI UBOCZNE: Balsam daje bardzo delikatne uczucie chłodzenia i mrowienia, które trwają dosłownie kilkanaście sekund więc na pewno nie będą nieprzyjemne i uciążliwe nawet dla osób, które za nimi nie przepadają. 
OPAKOWANIE: Na zewnątrz od tyłu tektura a od przodu plastik. Wszystko szczelnie zaklejone dzięki czemu mamy 100% pewności, ze nikt wcześniej do niego nie zaglądał. W środku śliczny metalowy retro słoiczek, który wbrew wszelakim obawom łatwo się otwiera i nie zacina. Grafika utrzymana jest w niebiesko-czarno-pomarańczowej kolorystyce.

POJEMNOŚĆ: 10g czyli 12ml
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann i internet.
CENA: Około 4,50zł w każdym razie nie więcej niż 5zł.
OCENA: 6/6
                               

Podsumowując: Ten balsam to moje okrycie roku! Myślałam, że Carmex nim będzie bo jest wspaniały ale to cudeńko bije go na głowę zwłaszcza że za połowę ceny mamy więcej kosmetyku o mniej natężonych skutkach ubocznych :) Poza tą wersją są jeszcze dwie inne. Klasyczną już testowałam i jest równie zachwycająca chociaż czysto mentolowa. Na pewno będę do niego wracać :)

wtorek, 25 grudnia 2012

Łamiąc konwenanse...

Przyszła zima szara i zimna jak zima a ja zamiast sięgać po pasujące do aury ciemne i stonowane kolory sięgam po te jasne i jaskrawe, cóż staram się zaczarować wiosnę ;)
                                  
Wibo
Express Growth
300
Zdjęcie oczywiście powiększy się po kliknięciu. 
           
KOLOR: Niejednoznaczny. Jest to jasna, prawie neonowa czerwień z dużą domieszką pomarańczu. W zależności od światłą lakier wygląda na bardziej czerwony albo pomarańczowy. 
WYKOŃCZENIE: Żelowo-kremowe. 
TRWAŁOŚĆ: Standardowa jak u mnie 1-1,5dnia. 
KONSYSTENCJA: Dosyć rzadka - ale nie za bardzo, płynna, lejąca ale nie rozlewa się po skórkach ani tam gdzie nie potrzeba. Dobrze się rozprowadza i "rozlewa" po paznokciu tworząc ładną, równą powierzchnię bez zgrubień i prześwitów. Niestety długo wysycha i twardnieje co sprzyja odbijaniu się pościeli gdy malujemy paznokcie wieczorem. 
KRYCIE: Do pełnego krycia potrzebuje trzech warstw (na zdjęciu) ale dwie również prezentują się bardzo ładnie. 
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. 
SKUTKI UBOCZNE: Brak. 
OPAKOWANIE: Spora, przezroczysta, szklana buteleczka o kształcie prostokąta z czarną, błyszczącą, wąską nakrętką.
PĘDZELEK: Długi, niezbyt szeroki i dosyć miękki. Dobrze się nim maluje bez większych problemów. Nie sprawia trudności przy precyzyjnym nakładaniu lakieru. 
POJEMNOŚĆ: 8,5ml 
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann, internet. 
CENA: Około 5zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek. 
OCENA: 4/6
                               
 Odkąd pierwszy raz po niego sięgnęłam ten lakier stał się moim ulubieńcem. Jego niejednoznaczny, wręcz hipnotyzujący kolor mnie rozwesela i odciąga myśli od ponurej aury. Dzięki niemu nadejście wiosny wydaje się bardziej realne w te zimowe pochmurne dni ;) 
               
Produkt ten dostałam od firmy Wibo na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Święta, Święta!

Źródło: http://irytek05.blox.pl/2010/12/Z-okazji-Swiat-Bozego-Narodzenia.html
                 
Z okazji nadchodzących
Świąt Bożego Narodzenia
życzę Wam dużo:
zdrowia, szczęścia, radości i pomyślności
oraz
spełnienia wszystkich, nawet tych najskrytszych marzeń!
                 
Pozdrawiam
SexiChic

niedziela, 23 grudnia 2012

Nie wszytsko złoto co się świeci...

Czy to kąpiel czy prysznic ma być dla mnie chwilą przyjemności i wytchnienia po całym dniu, dlatego sięgam po najróżniejsze kosmetyki uprzyjemniające ten czas, a jednocześnie mające na celu zadbać o moją skórę. Nie jestem eko-maniaczką ale miło by było gdyby poza mną dbały również o środowisko. Na spotkaniu bloggerek trafił do mnie kosmetyk, który potencjalnie spełniał wszystkie te wymagania...
Jaka jednak okazała się prawda?
Jeżeli jesteście ciekawi tego jak potoczyła się nasza współpraca to zapraszam do dalszej części posta.
                     
Synesis
Eco Żel do mycia ciała
                         
OBIETNICE PRODUCENTA:
Wspólnotowe oznakowanie ekologiczne. Przyznawane towarom lub usługom spełniającym kryteria ekologiczne programu przyznawania wspólnotowego oznakowania ekologicznego Numer zezwolenia PL/30/01
- nieznaczny wpływ na ekosystemy wodne
- spełnia rygorystyczne wymagania biodegradacji
- ograniczona ilość odpadów opakowaniowych
Niniejszy żel jest pierwszym w Polsce, który otrzymał europejski znak Ecolabel. Znak został opracowany przez Komisję Europejską i jest gwarancja i symbolem dbałości o środowisko i czystość wody. Wszystkie składniki wraz z kompozycją zapachową spełniają najostrzejsze światowe rygory ochrony zdrowia. Gratulujemy wyboru nowoczesnego i zdrowego stylu życia.
                    
SKŁAD:
sodium laureth sulfat cocamidopropyl betaine coco-glucoside glceryl oleate sodium benzoate sodium chloride perfum
                 
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Niezbyt mocny ale też niezbyt delikatny - taki umiarkowany. Jakby ziołowy. Teoretycznie uniseks ale mi wydaje mi się jednak bardziej męski. Mnie nie zachwycił i nie przekonał do siebie.

SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Brak - żel jest przezroczysty i bezbarwny.

KONSYSTENCJA: Gęsta ale lejąca nie jest to typowy zwarty żel a taki bardziej płynny.
  DZIAŁANIE: No cóż, żel robi to co ma robić, czyli dobrze myje nie wysuszając przy tym skóry. Niestety też nie nawilża bo użycie balsamu jest koniecznością, jednak chyba nie ma produktu, który by to robił. Dobrze się pieni tworząc trwałą pianę, która nie znika zbyt szybko oraz nadaje poślizg gąbce. W trakcie mycia zmiękcza również skórę i gąbkę dzięki czemu kąpiel jest przyjemna.

WYDAJNOŚĆ: Średnia w kierunku niskiej. Niestety w zatrważającym tempie ubywa go z butelki chociaż wrażenie to może być związane z mniejszą niż standardowo butelką.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, dosyć sztywna, bezbarwna butelka z białą nakrętką zamykana klapką. Nakrętka jest kulką więc nie da się postawić kosmetyku do góry nogami. Dzięki temu, że butelka jest przezroczysta doskonale widać ile produktu jeszcze zostało. Grafika i napisy na butelce utrzymane są w zielono-niebieskiej kolorystyce ze złotymi matowymi i błyszczącymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 210ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklep internetowy Synesis chociaż ostatnio go tam nie widziałam.
CENA: 19zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 3,5/6
                               
Podsumowując: Słowo "dobry" idealnie określa ten produkt bo wszystko co robi, robi "dobrze" tylko cena jest trochę zbyt wysoka jak za tak małą pojemność.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Synesis na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

sobota, 22 grudnia 2012

Droga Gwiazdko...

... wiem, że niewiele już czasu zostało ale w tym roku byłam bardzo grzeczna i dlatego postanowiłam dać Ci kilka wskazówek, co chciałabym dostać pod choinkę :)
Marzy mi się dużo kolorowych rzeczy dlatego zrobiłam szczegółową listę ;)
          
PĘDZLE:
Hakuro H50
Hakuro H76
Hakuro H74
Hakuro H22
Bikor Pędzel do cieni 8
Bikor Pędzel do Ziemi Egiptu
 Albo jakikolwiek inny zamykany PORZĄDNY pędzel do pudru...
                
KOSMETYKI KOLOROWE:
W7 Puder Brązująco-Rozświetlający Africa
Sleek Curacao
 Elf All Over Color Stick Spotlight
Albo jakikolwiek inny biały rozświetlacz w sztyfcie...
         
 KSIĄŻKI:
Kevyn Aucoin "Makijaż - Sztuka Przemiany"
   
Bobbi Brown "Perfekcyjny Makijaż dla wszystkich - od początkujących do profesjonalistów"
  
Rae Morris "Makijaż bez tajemnic"
            
Oczywiście zachcianek jest jeszcze więcej ale to są, te których najbardziej chcę w tej chwili ;)

Wszystkie zdjęcia w tym poście pochodzą ze stron:

piątek, 21 grudnia 2012

Zniszcz pryszcze!

Co prawda problemów z trądzikiem nie mam ani nie miałam ale czasami moja skóra staje się aż nazbyt wrażliwa i reaguje dosyć wybuchowo - dosłownie. Pojawiają się wtedy bardzo bolesne i dokuczliwe "wulkany", które ciężko się goją. Całkiem niedawno miałam taki zupełnie nieuzasadniony wysyp i wtedy też sięgnęłam po kosmetyki typowo przeciwtrądzikowe aby doprowadzić się do normalnego stanu.
                                                          
Kosmetyki DLA
Niszcz Pryszcz
Krem na noc
                             
 OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
Zdjęcia oczywiście można powiększyć.
                                   
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Dosyć mocny cytrusowo-ziołowy. Przyjemny, energetyzujący. Na twarzy dosyć szybko znika i nie przeszkadza. 

SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Pastelowo beżowy jakby zawierał odrobinę podkładu ale po rozsmarowaniu staje się bezbarwny i nie barwi skóry.
KONSYSTENCJA: Bardzo zwarta i kremowa. Pod wpływem ciepłoty ciała lekko się rozluźnia i zaczyna przypominać mus. Łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania.
  DZIAŁANIE: Krem bardzo dobrze nawilża i natłuszcza skórę jednocześnie pozostawiając ją całkowicie matową. Całkiem nieźle utrzymuje też nawilżenie skóry jednak zauważyłam, że ostatnio z moją nie do końca sobie radzi i co kilka ni muszę go wspomagać nawadniającym olejkiem. Przyspiesza gojenie drobnych ranek i wyprysków a jednocześnie zapobiega powstawaniu nowych dzięki czemu moja skóra wygląda coraz lepiej chociaż niestety co jakiś czas jeszcze gdzieś tam się jakiś nowy obcy pojawia. Przy dłuższym stosowaniu wpływa na ujednolicenie jej kolorytu skóry więc można uznać, że również rozjaśnia bo przebarwienia po wypryskach błyskawicznie znikają. Zauważyłam że odkąd go używam na buzi powstaje mniej zaskórników jednak niestety nie znikły one jeszcze całkowicie.

WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra chociaż go sobie nie żałuję.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Tekturowe pudełeczko ze wszystkimi informacjami od producenta a w środku butelka z twardego i nieprzezroczystego plastiku zakończona pompką i zamykana przezroczystą nakładką więc niestety nie widać ile produktu jeszcze zostało w środku. Mam wrażenie że opakowanie jest typu air less bo jak udało mi się podejrzeć kosmetyk w trakcie zużywania unosi się do góry chociaż dno pozostaje nienaruszone.
POJEMNOŚĆ: 30g
DOSTĘPNOŚĆ: Sklep internetowy i wybrane drogerie.
CENA: 15chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 5,5/6
                               
Podsumowując: Nie oczekiwałam rewelacji i zostałam bardzo mile zaskoczona. Krem działa i wręcz świetnie się spisuje. Jestem pewna, że jeszcze do niego wrócę bo to hit za niewielkie pieniądze:)
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Kosmetyki DLA na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 20 grudnia 2012

Aspiracje na urodowego idola...

Dzisiaj będzie niezwykła recenzja bo na podstawie próbki. Zazwyczaj takich nie publikuję a jak już to ograniczam nazwanie tego tworu do słowa "opinia" ale stwierdziłam, że skoro jest to produkt do makijażu o pojemności 1/3 pełnowymiarowego opakowania to właściwie wszystkiego się już o nim dowiedziałam i mogę się z Wami swoją wiedza podzielić ;)
Zainteresowanych zapraszam do dalszej części posta :)
                                        
Lancome
Teint Idole Ultra
010 Beige porcelaine
                              
Jako, że jest to próbka to niestety żadnych informacji od producenta ani składu nie posiadam.
                                 
MOJE WRAŻENIA:
BARWA: Jest to piękny beż ani zbyt żółty ani zbyt różowy. Bardzo jasna ale niestety jak większość podkładów jest dla mnie i tak zbyt ciemny.
Poniżej możecie zobaczyć jego porównanie z Bourjois Foundation Bio Detox Organic No 52 Vanilla (po lewej), który przy nim jest sporo ciemniejszy:
Po roztarciu:
PIGMENTACJA: Bardzo dobra. Podkład świetnie kryje przebarwienia i małe wypryski. Z tymi dużymi sobie nie radzi ale to chyba normalne, że trzeba do nich korektor.
KONSYSTENCJA: Płynna ale nie lejąca, gęsta. Kojarzy mi się odrobinę z musem ale to nie to. Nie jest tłusty a po roztarciu staje się wręcz suchy jakby pudrowy.
UŻYTKOWANIE: Bardzo przyjemne. Świetnie się rozprowadza zarówno pędzlem jak i palcami. Nie tworzy smug ani prześwitów. Zasycha powoli tak, ze mamy wystarczająco dużo czasu aby spokojnie z nim pracować. Nie warzy się na twarzy ani nie robi "ciastowaty".
WSPÓŁPRACA Z INNYMI KOSMETYKAMI: Rewelacyjna. Nie ma kosmetyku, z którym by nie współpracował. Nawet z bazą ArtDeco dogaduje się bez najmniejszych problemów ;)
TRWAŁOŚĆ: Doskonała. Utrwalony pudrem Kryolanu przetrwa w świetnym stanie od nałożenia do zmycia i tak samo długo będzie trzymał mat, chociaż po kilku godzinach nie będzie to już mat całkowity a efekt satyny, jednakże jest on do przyjęcia i spokojnie może nam towarzyszyć. Oczywiście jeżeli dotykamy twarz to będzie znikał ale nie narobi nam przy tym nieestetycznych plam i placków.
EFEKTY: Wyrównany koloryt cery i naturalne satynowe wykończenie.
ZAPACH: Dziwny, jakiś taki pudrowo-kwiatowy, dosyć słodki. Niestety mocno jest w nim wyczuwalna nuta alkoholu, który na pewno jest gdzieś na początku składu.
SMAK: Nie próbowałam;)
SKUTKI UBOCZNE: Brak chociaż obawiałam się negatywnego wpływu alkoholu na moją skórę, która tego składnika bardzo nie lubi. Osoby wrażliwe powinny uważać.
DEMAKIJAŻ: Bezproblemowy - zmywa się byle czym.
OPAKOWANIE: Moje opakowanie to TESTER dlatego stanowi je buteleczka z zakrętką na której znajduje się szpatułka do wydobywania podkładu. Normalne opakowanie to buteleczka z pompką.
WYDAJNOŚĆ: Świetna. Dzięki dosyć mocnemu kryciu nie musimy nakładać kilku warstw co sprawia, że długo nam służy.
APLIKATOR: Brak.
 DOSTĘPNOŚĆ: Perfumerie, internet.
 MASA: Mój tester ma 10ml ale normalne opakowanie ma 30ml.
CENA: Za pełnowymiarowe opakowanie trzeba zapłacić około 180zł.
OCENA: 4/6
                       
Podsumowanie: Bardzo dobry podkład ale niestety też bardzo kosztowny. Kolorystyka dostępna w Polce nie zaspokoi potrzeb jasnoskórych więc jeżeli borykacie się z problemem za ciemnych podkładów w drogeriach to w jego stronę też nie macie co zwracać swojej uwagi. Cieszę się, że miałam okazję wypróbować go w ten sposób bo teraz wiem, że zakup pełnowymiarowego opakowania mijałby się z celem. Natomiast jeżeli macie ciemniejszą skórę i trochę więcej gotówki w kieszeni to polecam ;)

środa, 19 grudnia 2012

Zmiękczacz...

Wiele razy Wam już pisałam o tym jak staram się dbać o skórę stóp dlatego kolejna recenzja kosmetyku do tego przeznaczonego nie powinna Was dziwić ;)
                                                          
No 36 do stóp
Krem zmiękczający naskórek
z kwasem mlekowym, olejem konopnym i lanoliną
Profesjonalna ochrona stóp
                                            
OBIETNICE PRODUCENTA:
Krem zmiękczający naskórek No 36 przeznaczony do codziennej pielęgnacji i regeneracji twardej skóry stóp. Intensywnie zmiękcza, nawilża i odżywia wysuszone warstwy skóry, także kolan i łokci.
- Zmiękcza i uelastycznia
- Skutecznie likwiduje suchość i szorstkość
- Zapobiega twardnieniu skóry
                                              
SKŁAD:
aqua, cetearyl alcohol, stearic acid, glycerin, paraffinum liquidum, peg-75 lanolin, helianthus annuus (sunflower) seed oil, cannabis sativa (hemp) seed oil, lactic acid, glyceryl stearate, peg-100 stearate, ceteareth-20, xanthan gum, petrolatum, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, dmdm hydantoin, allantoin, parfum, butylphenyl methylpropional, citronellol, citral, hexyl cinnamal, limonene, linalool, peg-8, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, sodium hydroxide
Składniki aktywne:
- Kwas mlekowy - intensywnie nawilża, wygładza i uelastycznia
- Olej konopny - substancja naturalna o wysokiej wartości odżywczej oraz silnym działaniu regeneracyjnym
- Lanolina - reguluje gospodarkę wodną skóry i zmiękcza naskórek, wygładza i redukuje szorstkość
                                
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo delikatny, słodki, trochę cytrusowy. Przyjemny.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biały ale na skórze bezbarwny. Nie bieli.

KONSYSTENCJA: Bardzo zwarta i kremowa. Pod wpływem ciepłoty ciała lekko się rozluźnia i łatwo rozprowadza. Bardzo szybko się wchłania.
  DZIAŁANIE: No cóż, niestety musze stwierdzić, że działanie tego kremu nie jest aż tak wszechstronne jak to obiecuje producent. Co prawda nie jest zły i całkiem nieźle spisuje się jako krem do rąk ale z przesuszonymi, szorstkimi i pękającymi piętami na pewno sobie nie poradzi. Moje nie są w tragicznym stanie bo staram się o nie dbać jednak pomimo codziennego nakładania tego kremu nadal są szorstkie i stwardniałe. Gdybym nie wspomagała jego działania peelingiem moje pięty darłyby wszystkie rajstopy Pozostałe partie stóp nawilża przyzwoicie, pielęgnuje skórę i sprawia, że jest miła w dotyku.

WYDAJNOŚĆ: Dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, odpowiednio miękka tubka z nakrętką zamykaną klapką. Stawiana jest na zakrętce co pozwala wykorzystać kosmetyk do końca. Tubka nie jest przejrzysta i nie podejrzeć ile produktu jeszcze zostało. Grafika utrzymana jest w biało-niebiesko-żółtej kolorystyce ze srebrnymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA:
Około 7chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 3/6
                               
Podsumowując: Jako od preparatu stricte zmiekczającego oczekiwałam od niego dosyć sporo a tu zonk. Krem sprawdzi się jako codzienny nawilżacz niezbyt wymagającej skóry ale właściciele bardziej wymagacych stóp powinni się rozejrzeć za czymś lepszym.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Pharma CF na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

wtorek, 18 grudnia 2012

Makijażowa transformacja vol.1 - Martuś

Jakiś czas temu napisała do mnie Martuś z pytaniem, co można by zmienić w jej ulubionym  makijażu aby stał się bardziej stonowany.
Oto jak prezentuje się oryginalny makijaż:
Całość możecie obejrzeć TUTAJ wraz z opisem i spisem kosmetyków wykorzystanych  do jego stworzenia.
                                                
Mnie makijaż Marty bardzo się spodobał i nie miałam mu nic do zarzucenia, skoro właścicielka się w nim dobrze czuje, ale w odpowiedzi usłyszałam opowieść o tym z jaką to negatywną reakcją na ten makijaż spotkała się Marta, dlatego bez zbędnego szemrania zaproponowałam małe zmiany:
 Zdjęcia oczywiście można sobie powiększyć aby wszystko lepiej zobaczyć.
                                                           
 1. Na całej górnej powiece błyszczący cień zastąpić matowym lub satynowy, kremowy albo jasno szarym cieniem.
2. W wewnętrznym kąciku zamiast perłowego cienia użyć delikatnej białej kredki albo satynowego cienia w ograniczonej ilości.
3. Na dolnej linii rzęs jasny błyszczący cień zastąpić grafitowym mniej połyskującym cieniem i delikatnie go rozetrzeć.
                              
Efekty jakie udało mi się uzyskać po wprowadzeniu powyższych zmian prezentują się tak:
Bez bazy.
 

Oczywiście moja powieka jest inna więc i makijaż prezentuje się zupełnie inaczej ;)
                                                                    
Do wykonania całego makijażu użyłam następujących kosmetyków:
                                                                
SKŁADNIKI:

Twarz:
Anabelle Minerals Korektor Mineralny DARK
Yves Saint Laurent Touche Eclat No 1
Oczy: 
Inglot paletka PRO-5 Cień nr 351
Metallics Quatro Eyeshadow and Gel Eyeliner 02 STEEL ME cień 2 i 3
KOBO Professional Kajal Pencil biały
Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara
Brwi: 

Catrice Eyebrow Set Zestaw do stylizacji brwi
Delia Glamour Fashion Eyebrows Gel Corector 3 in 1
Pędzle:
No name spirala do brwi
Sephora all over shadow 22
Essence kulka do rozcierania cieni
MAC 217
Essence skośnie ścięty pędzelek do eyelinera
                                                                                          
Jak wykonać powyższy makijaż?
 1. Na całą górną powiekę za pomocą pędzelka Sephory o numerze 22 nałożam jasny cień Inglot.
 2. W załamanie powieki za pomocną kulki Essence nałożyłam cień nr 2 z paletki Essence.
3. Cień w załamaniu roztarłam czystym pędzelkiem MAC 217.
/W razie potrzeby powtarzać krok 2. i 3. aż do uzyskania oczekiwanego efektu/
4. W zewnętrzny kącik oka za pomocą  kulki Essence nałożyłam cień nr 3 z paletki Essence.
5. Cień w zewnętrznym kąciku roztarłam pędzelkiem MAC 217 (tym samym co wcześniej).
/W razie potrzeby powtarzać krok 2 i 3 aż do uzyskania oczekiwanego efektu./
6. Na linię rzęs dolnej powieki nałożyłam cień nr 3 z paletki Essence za pomocą skośno ściętego pędzelka do eyelinera od Essence i roztarłam palcem.
7. Wewnętrzny kącik oka rozświetliłam białą kredką KOBO i delikatnie roztarłam palcem.
8. Wytuszowałam rzęsy.
9. Podkreśliłam brwi cieniami Catrice i utrwaliłam korektorem Delia i gotowe ;)
                                                        
Jeżeli chcielibyście abym zrecenzowała jakiś kosmetyk, który wystąpił w tym lub innym makijażu a nie ma go jeszcze na blogu lub macie pomysł na makijaż, ewentualnie gdzieś jakiś wypatrzyliście i chcielibyście go zobaczyć w moim wykonaniu to piszcie śmiało najlepiej dodając linki, zdjęcia lub opisy a ja postaram się go zrealizować.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...