czwartek, 6 grudnia 2018

Zużycia, listopad 2018 - Clarins, Color Club, Insight, Hurraw, Aloesove

Cześć Kochani,
Jak tam Wasze Mikołajki? Dostaliście już prezenty i cieszycie się nimi czy jeszcze czekacie?
Ja postanowiłam dzisiaj na przekór pokazać zużycia zamiast nowości. Mam nadzieję, że w dniu, w którym wszystkim przybywa rzeczy spodoba się Wam wpis w którym pokażę co mi ubyło.
Niestety nie ma tego zbyt wiele ale i tak życzę miłego czytania ;)
                   


Zacznijmy od najmniej lubianej przeze mnie dziedziny pielęgnacji, czyli od włosów:


           
INSIGHT Anti_Frizz Szampon Nawilżający - Muszę przyznać, że podchodziłam do niego z wielkim entuzjazmem ale ostatecznie moje odczucia są bardzo mieszane. Najpierw moja skóra głowy i włosy niezwykle długo, bo aż trzy tygodnie się do niego przyzwyczajały, potem nastąpiła faza zadowolenia, a pod koniec opakowania, czyli jakieś ostatnie trzy tygodnie jego użytkowania mój skalp i włosy miały go dość. W czasie gdy byłam z niego zadowolona włosy po jego użyciu były sypkie, nie przetłuszczały się, nie elektryzowały i niezbyt mocno plątały a skóra głowy nie przejawiała żadnych dolegliwości. Niestety w fazie początkowej i końcowej tak różowo już nie było: włosy były ciężkie, oklapnięte a jednocześnie elektryzujące się, miały tendencję do plątania i zbijania w strąki, nie wyglądały świeżo a skora głowy co jakiś czas swędziała i miejscami się łuszczyła. Zupełnie nie wiem z czego to wynika ale chwilowo dosyć skutecznie jestem zniechęcona do dalszego używania kosmetyków tej marki. Być może kiedyś wrócę do szamponu przeciw wypadaniu, bo on sprawdził się u mnie najlepiej ale na razie muszę sobie zrobić dosyć długą przerwę.
MARION Termoochrona Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury - Czy działa, chyba tak, ale w sumie tak rzadko prostuję i suszę włosy, że ciężko mi się wypowiedzieć. Niestety w trakcie jej stosowania zauważyłam, że nawet użyta w minimalnej ilości obciąża włosy i przyspiesza ich przetłuszczanie, a użyta solo (bez udziału suszarki lub prostownicy) sprawia, że poza tym stają się szorstkie, nieprzyjemne w dotyku, ciężkie i matowe, a na dodatek mocno się plączą. Zdecydowanie nie wrócę do tego produktu.
                       
Skoro już się uporałam z najgorszym to teraz czas na przyjemniejsze tematy. Oto przed Wami pielęgnacja ciała:
                     
                         
Le Petit Olivier Kremowy żel pod prysznic Mleczko Arganowe - Bardzo przyjemny żel o gęstej, kremowej konsystencji, przyjemnym zapachu i trwałej gęstej pianie. Nie wysuszał zbyt mocno skóry i był bardzo wydajny. Olbrzymia butla starczyła aż do znudzenia. Bardzo mnie zaskoczył i być może jeszcze kiedyś do niego wrócę o ile znajdę ;)
Aloesove Balsam do ciała - Bardzo poprawny balsam do skóry normalnej o przyjemnym zapachu. Niestety z moją skórą z tendencją do suchości oraz rogowaceniem około mieszkowym nie poradził sobie tak jakbym tego chciała. Nie jestem z niego do końca zadowolona i raczej nie planuję powrotu.
Yves Rocher Energizujący krem do rąk Mango & Kolendra - Mały krem w sam raz do torebki. Przyjemnie nawilża, szybko się wchłania a zapach rzeczywiście jest energetyzujący. Raczej nie zregeneruje przesuszonych i zniszczonych dłoni, ale do zachowawczej pielęgnacji w ciągu dnia będzie OK.
                     
To już niestety koniec pielęgnacji. Jak sami widzicie nie poszło mi w tym miesiącu zbyt dobrze, ale za to kolorówka ubywała całkiem sprawnie i ją zostawiłam sobie na koniec:
               

Wet N Wild Photofocus Pressed Powder WARM LIGHT - Na lato zdecydowanie nie, był zbyt ciężki, zbyt widoczny i nietrwały. Jesienią sprawdził się za to bardzo dobrze. Nie przesuszał przesuszającej się i tak skory, nie obciążał, nie zapychał, a jednocześnie ładnie wyrównywał koloryt i dawał dodatkowe krycie. Świetnie działał również jako utrwalacz korektora pod oczyma bo nie podkreślał zmarszczek. Nie jest oszałamiająco dobry ale możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer 005 LIGHT NATURAL - Ładnie kryje i rozświetla okolice oczu, ma idealny kolor do jasnej karnacji, nie podkreśla zmarszczek, nie przesusza. Bardzo trwały. Byłam z niego bardzo zadowolona i według mnie ma tylko jedną wadę: bardzo małą wydajność ale osoby, które rzadko się malują i tak będą zadowolone, bo przynajmniej się nie przeterminuje. Zdecydowanie jeszcze do niego wrócę.

Clarins Instant Light  Natural Lip Perfector 13 PINK GRAPEFRUIT - Połączenie balsamu do ust z błyszczykiem, a tak w rzeczywistości to po prostu błyszczyk pielęgnujący usta. Ładny kolor, nie wymagający użycia lusterka, łatwy w obsłudze, wydajny. Jedyne do czego się przyczepię to niezbyt higieniczny aplikator oraz tubka za długa żeby ją nosić w kieszeni. Zużyłam od początku do ostatniej kropli i rozważam na przyszłość wersję nude.
Hurraw! SunBalm SPF15 - Balsam bardzo poprawny ale nie zachwycający. Podejrzewam, że to wina zawartego w nim filtra bo wszystkie balsamy z SPF sprawdzają się u mnie gorzej niż te bez niego. Przyzwoicie nawilżał, niestety bielił przy tym usta a zapach (podobno mandarynkowo-waniliowy) jest słaby i gdyby nie opis to pewnie bym nie wpadła na to, że to taki aromat. Ogólnie wypadł słabo ale dam mu jeszcze szansę sięgając po inną wersję zapachową, bo ciekawi mnie jego fenomen. Mam nadzieję, że przy drugim podejściu wypadnie lepiej.
Color Club Professional Nail Lacquer 1001 WILLIAMSBURG - Cudowny granatowy lakier z granatowym pyłem. Przepięknie odbijał światło i się mienił. Krycie przy dwóch warstwach. Trwałości nie oceniam bo u mnie żaden lakier się nie trzyma. Wszystko na jego temat znajdziecie TUTAJ.
         
Jeżeli dotarliście aż tutaj to gratuluję. Jak Wam upłynął listopad pod względem zużyć? Udało się zdenkować sporo kosmetyków, czy raczej słabo poszło?
               
Do zobaczenia :)
Pa!

8 komentarzy:

  1. Same nowosci jak dla mnie zuzylas kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też to były same nowości :) Dobrze tak czasami kupić coś innego a nie tylko powielać to co zazwyczaj ;)

      Usuń
  2. Gratuluję użyć kolorówki:)Mi się nie udaje jej zużyć. A denko moje robię co 2 mc i już zapowiada się ładne:)A nadal mam do zdenkowania jeszcze parę kosmetyków . Ale czy mi sie uda ?To nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Trzeba być bardzo systematycznym i trzymać się pojedynczych kosmetyków, żeby zużywać kolorówkę bo niestety nie jest to łatwe ;) W takim razie życzę powodzenia i trzymam kciuki :*

      Usuń
  3. Pokusiłaś mnie tym błyszczykiem z Clarinsa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo przyjemny. Sama się zastanawiam nad kolejnym ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze - dzięki nim ten blog żyje :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...