czwartek, 4 kwietnia 2013

Bestsellery L'Occitane i moje o nich zdanie...

Jak już Wam wspominałam i do mnie trafił koszyczek z bestsellerami L'Occitane.
Poużywałam już przesłanych mi specjałów więc czas na moją opinię o nich.
                                          
                         
1. Drogocenny krem na noc - Największy kosmetyczny nieudacznik jaki miałam okazję używać ostatnimi czasy. Kiedyś opowiadałam o nim Coralblush19 i z moich ust padły takie słowa:
"Wyobraź sobie, że masz kupę kasy... ale tak wiesz, że stać Cię na każdy kosmetyk jaki sobie zamarzysz... Więc jak już masz tę kasę to sobie kupujesz zarąbiste serum, takie najlepsze z najlepszych, które działa cuda. Zatem jak masz już to serum to czego potrzebujesz? Ano potrzebujesz gluta, który Ci to serum zalepi w skórze. Normalnie kupiłabyś najtańszy zwykły krem albo coś w tym stylu ale skoro masz kupę kasy to chcesz czegoś "lepszego" no i tutaj na przeciw Twoim potrzebom wychodzi L'Occitane. Masz krem, który za sporą kasę zalepi Ci to super aktywne serum w skórze tak, że ani jedna odżywcza cząsteczka nie będzie maiła szansy na ucieczkę."
Tak serio: po trzech dniach jego stosowania moja skóra tak bardzo wołała pić, że po porannym myciu myślałam, że mi popęka i zejdzie z twarzy płatami. Niezbędne okazało się nakładanie pod niego olejku do skóry odwodnionej a pod koniec stosowania stan mojej skóry znacząco się pogorszył. Przez te około 2 tygodnie jego używania na poniżej linii żuchwy wyszły mi 2 ogromne i bardzo bolesne wulkany. Po aplikacji sprawiał wrażenie, że szybko się wchłania i dawał efekt matowej skóry ale rano buzia była przetłuszczona, lepka i pokryta grubą warstwą ciężkiego do zmycia filmu.
Ma bardzo zwartą konsystencję i pachnie mocno skoncentrowanym rumiankiem.
Skład wydaje się być ok nie licząc sylikonów i  2 alkoholi na początku...
Cena 260zł za 50ml jest dla mnie grubo przesadzona bo nie dałabym za niego złamanego grosza.
                                   
2. Krem do rąk z Masłem Shea - Drugi w kolejności kiepski produkt. Do doraźnego stosowania jest ok ale w rzeczywistości nic nie robi. Nie daje efektów długoterminowych i gdybym nie stosowała mocno nawilżającego kremu wieczorami moje ręce już po pierwszym dniu kwiczałyby z przesuszenia.
Szkoda, że tubka jest zakręcana a nie zamykana na klapkę.
Konsystencja jest zwarta i niewielka ilość kremu wystarcza do nasmarowania obu dłoni - wystarczył mi na około 10aplikacji.
Zapach jest przyjemny ale z tych męskich.
Cena 29.90zł za 30ml to za dużo jak na kosmetyk, który nie robi nic.
                        
3. Woda Toaletowa Pivoine Flora - Ciekawie kwiatowo pachnie. Zapach zmienia się w zależności od poziomu hormonów więc raz był lekki i przyjemny w sam raz na wiosnę i lato a innym razem zdecydowany i gorzkawy na jesień.
Ogromnym minusem jest trwałość - u mnie nie utrzymywała się nawet 2 godziny co dyskwalifikuje go w moich oczach bo zużyłam go w czterech podejściach.
Cena 210zł za 50ml to przesada jak na zapach, który ma trwałość mgiełki do ciała.
                       
4.  Żel pod Prysznic Werbena - Żel jak żel z cyklu ZZZ (zakupić , zużyć, zapomnieć). Dobrze myje i przyjemnie się pieni ale pupy nie urywa. Nie zauważyłam zbytniego wysuszania skóry ale myślę, że do tego za krótko go używałam a zaraz po kąpieli nakładałam mocno nawilżający krem do ciała.
Ładnie pachnie - w opakowaniu mocno i cukierkowo ale w kontakcie z wodą łagodnieje dzięki czemu staje się świeży i przyjemny. Wręcz idealny na lato.
Konsystencja jest gęsta i żelowa. Buteleczka wystarczyła mi na 7 aplikacji.
Cena 59zł za 250ml jest jednak sporą przesadą bo wyrwana z głębokiego snu o 5-tej nad ranem z zamkniętymi oczami potrafiłabym wymienić przynajmniej jeden inny żel o takim samym zapachu i właściwościach a 4 razy niższej cenie...
                                      
5. Nawilżające Mydło Shea - Mleko - Prawdziwa perełka w całym zestawie. Rewelacyjnie oczyszcza buzię nawet z paskudnego filmu, który pozostawiał po sobie krem nie wysuszając skóry i sprawia, że staje się wręcz skrzypiąca od czystości. W kontakcie z wodą tworzy gęstą i przyjemną pianę, która łatwo się spłukuje. Wczoraj użyłam go również do prania Beautyblendera i okazało się prawdziwym odkryciem. Świetnie doczyszcza gąbeczkę nawet ze starszych plam bez wspomagania czymkolwiek innym a jednocześnie jest dla niej delikatne.
Zapach mydełka jest wytrawny i rześki, trochę męski ale przyjemny. Mnie kojarzy się z czystością.
Kostka jest bardzo zbita i twarda dzięki czemu nie rozkleja się pod wpływem wody oraz wystarcza na bardzo długo.
Cena 32zł za 250g jest bardzo OK więc chętnie będę do niego wracać bo służy zarówno mnie jak i mojemu jajku ;)
                              
Produkty dostałam od firmy L'Occitane w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

środa, 3 kwietnia 2013

Współpraca i niespodzianka od Dermedic

Początkiem marca napisała do mnie Pani Edyta z pytaniem czy byłabym zainteresowana przetestowaniem jednego z kosmetyków z wprowadzonej właśnie do aptek przez markę Dermedic nowej linii dermokosmetycznej do skóry ze skłonnością do rozszerzeń naczyniowych: Angio.
Seria okazała się niezwykle interesująca zwłaszcza, że ostatnio zaczerwienienia wróciły na moją twarz i zaczęłam się rozglądać za odpowiednim kremem. Po zapoznaniu się z materiałami informacyjnymi przesłanymi mi w mailu zgodziłam się, wybrałam krem na noc i oczekiwałam przesyłki. Wczoraj po powrocie do domu zastałam paczuszkę na stole a w niej zaskakującą zawartość:)
                   
Oto ona:
W środku znajdował się wybrany przeze mnie krem:
Dermedic ANGIO PREVENTI Krem na noc minimalizujący rumień 55 g
oraz niezapowiedziana niespodzianka w postaci:
Dermedic ANGIO PREVENTI Płyn micelarny H2O 200 ml
a także garści próbek:
Dermedic ANGIO THERAPY Cold krem intensywnie łagodzący - 4 sztuki
Dermedic HYDRAIN3 HIALURO Naprawczy Krem przeciwzmarszczkowy na noc - 2 sztuki
Dermedic HYDRAIN3 HIALURO Krem nawadniający o dogłębnym działaniu - 2 sztuki
Dermedic EMOLIENT LINUM Lotion do ciała - 2 sztuki
            
Jak tylko uporam się z obecnie używanym kremem i micelem z zapałem zabiorę się za testy.
Dziękuję Pani Edycie za obfite zaopatrzenie mnie w kosmetyki a Was zapraszam do śledzenia pojawiających się recenzji :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Ulubieńcy: marzec 2013

Marzec już minął, wiosny jak nie było tak dalej nie ma ale na pocieszenie będą ulubieńcy ;)
                
TWARZ:
 W marcu moje serce bezapelacyjnie podbił podkład MAC Matchmaster Foundation SPF 15 w odcieniu 1.0. Na początku nie mogliśmy się dogadać ale ostatnio okazał się ideałem ;)
                                    
Niezmiennie okolice pod oczyma poprawiałam Yves Saint Laurent Touche Eclat No 1, który pięknie rozświetla, dobrze maskuje zasinienia bez wysuszania :)
                   
Wiosennych rumieńców mojej buźce nadawał róż Golden Rose Terracota Blush-On 09. Jest piękny i w jakiś cudowny sposób dopasowuje się do właścicielki więc za jakiś czas na pewno pojawi się jego recenzja :)
                              
Do nabłyszczania upodobałam sobie Collection 2000 Shimmer&Shade 3 Just peachy!, który kupiłam już dawno temu ale dopiero teraz wdrożyłam w regularne użytkowanie i odkryłam jaki jest przyjemny ;)
                          
OCZY:
 Na linii wodnej nadal lądowała Catrice LE Hollywood's Fabulous 40'ties Eyebrow Lifter 001 Casablanca Higlight's - uwielbiam ją :)
                                        
W marcu do podkreślania rzęs zaczęłam używać Wibo Czarny Eye Liner i od razu bardzo się polubiliśmy. Będziecie go często widywać w ulubieńcach ;)

USTA:
Na większych i/lub ważniejszych wyjściach towarzyszył mi Rimmel Apocalips Lip Lacquer 303 Apocaliptic. Początkowo sprawiał mi problemy ale gdy nauczyłam się go obsługiwać odwzajemnił mi się cudownym efektem :)
                            
Za to Revlon Brush-on Shine Lip Gloss RazzBerry stał się moim nowym "nude" bo na moich mocno napigmentowanych ustach daje delikatny efekt.
                     
ZAPACH:
Pierwszy raz od bardzo długiego czasu udało mi się trafić na zapach, po który rzeczywiście chce mi się sięgać, i który nie wywołuje u mnie migreny ani nudności. Tym razem jest to Cacharel Amor Amor Tentation. Nie uwierzycie ale pachnie mi suszonymi śliwkami i totalnie zwariowałam na jego punkcie :)
                   
To już wszyscy milusińscy :)
Udało mi się dokonać jeszcze kilku kosmetycznych odkryć ale je przedstawię Wam już w konkretnych recenzjach :)
    
Jak Wam upłynął marzec?
Znaleźliście jakichś ulubieńców czy nic nie przypadło Wam do gustu?

niedziela, 31 marca 2013

Hand Cream

Decubalowej opowieści ciąg dalszy :)
Jako, że przechodzę do innej partii ciała zacznę od wymagań.
Moje ręce tak jak i reszta ciała są dosyć kapryśne. Bardzo często je myję dlatego praktycznie non stop wołają pić, zwłaszcza po zewnętrznej stronie. Czasami skóra wysycha tak bardzo, że łuszczy się między palcami ale to na szczęście dzieje się rzadko. Skórki to obraz nędzy i rozpaczy. Są wiecznie suche i odstające. Łatwo się odrywają prowokując powstawanie zadziorów.
Czy kosmetyk od Decubal potrafi temu zaradzić?
Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie zapraszam do dalszej części posta :)
                             
Decubal
Hand Cream
Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk
                      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Nawilżający i zmiękczający krem do codziennej pielęgnacji suchej, szorstkiej lub popękanej skóry rąk. Łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny i naturalnych olejków. Wygładza, nawilża i chroni skórę rąk dzięki zawartości gliceryny, witaminy E, kwasu hialuronowego.
Zawiera filtry przeciwsłoneczne.
Szybko się wchłania.
                        
SKŁAD:
aqua, caprylic/capric trigliceride, glycerin, lanolin, isopropyl myristate, petrolatum. polyglyceryl-3 methylglucose distearate, glyceryl stearate, tocopheryl acetate, pentylene glycol, dimethicone, cetearyl alcohol, ceteareth-20, sodium hyaluronate, tocopherol, persea gratissima oil, sodium cetearyl sulfate, citric acid, phenoxyethanol, sodium benzoate
Bezzapachowy.
Nie zawiera konserwantów.
Zawartość substancji tłuszczowych 36%
                  
MOJE WRAŻENIA:
Pierwsze co rzuca się w oczy to opakowanie: czerwony kartonik z białą ascetyczną grafiką i  wszystkimi informacjami o produkcie a w środku plastikowo-gumowa tubka z plastikową nakrętką zamykaną klapką, w której ukryty jest krem - charakterystyczna dla całej serii. Tubka jest wykonana porządnie z trwałych materiałów dzięki czemu nie doznała uszkodzeń w trakcie użytkowania. Klapka posiada wystający uchwyt, który ułatwia otwieranie i osadzona jest na giętkich i delikatnych "zawiasach" jednak one też nie uległy uszkodzeniu. Opakowanie jest matowo czerwone, nieprzezroczyste ale pod światło bez problemu można podejrzeć ile jeszcze kosmetyku zostało w środku. Grafika na tubie jest identyczna jak na kartoniku.
W tubce znajduje się 100ml kremu, który możemy dostać w stacjonarnych i internetowych aptekach za kwotę około 15zł.
            
Gdy już dobrałam się do zawartości odkryłam, że ten krem po prostu śmierdzi... Zapach ma zdecydowanie najgorszy i najmocniejszy z całej serii. Po pierwszym użyciu musiałam praktycznie od razu umyć ręce bo miałam wrażenie, że wysmarowałam je zjełczałym tłuszczem roślinnym. Na szczęście wrażenie to malało z każdym kolejnym użyciem i teraz już właściwie nic nie wyczuwam wiec tym bardziej nic mi (ani osobom ze mną przebywającym) nie przeszkadza ;)
Krem ma kolor kości słoniowej - jest delikatnie żółto podbarwiony i ma dosyć specyficzną konsystencję, która przypomina mi krem do ciasta na bazie kaszy manny: jest lekka i puszysta a jednocześnie zawiera bardziej zwarte granulki. Na szczęście łatwo się rozprowadza i szybko wchłania w pozostawiając delikatną warstwę ochronną więc nie stwarza najmniejszych niedogodności w późniejszej pracy.
                 
  Kosmetyk bardzo dobrze nawilża, natłuszcza i odżywia skórę właściwie zaspokajając jej wszystkie potrzeby. Rozprawia się z uczuciem ściągnięcia, przesuszeniem i wrażeniem, że zaraz popęka a jednocześnie zabezpiecza ją przed wysuszeniem, tak, że po kilku dniach stosowania co kilka godzin spokojnie mogłam zredukować jego nakładanie do jednej aplikacji grubszej warstwy przed snem, a w dzień podtrzymywać efekt mniej treściwymi kremami. Takie użytkowanie bardzo pozytywnie wpłynęło również na jego wydajność ponieważ spokojnie wystarczy mi na około 2,5 miesiąca :) Przy jego codziennym stosowaniu skóra stała się, miła miękka i gładka w dotyku oraz mniej podatna na wszelkie szkodliwe wpływy środowiska.
                               
 OCENA: 6/6
                                         
Podsumowując: Świetny kosmetyk o przystępnej cenie i zjawiskowym wręcz działaniu.  Zdecydowanie polecam go więc osobom borykającym się z problemem przesuszonych, szorstkich a nawet pękających dłoni.
                        
 Produkt dostałam od firmy Decubal w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

piątek, 29 marca 2013

Kraina łagodności

Ostatnio poczułam wenę w kwestii malowania paznokci więc przez najbliższy czas będę miała Wam co pokazywać :)

Wibo
Extreme Nails
Lakier do paznokci z płaskim pędzelkiem
Nr 99
Zdjęcie oczywiście powiększy się po kliknięciu.
                                  

            KOLOR: Sam lakier nie posiada koloru bo baza jest bezbarwna. Widoczny efekt uzyskujemy dzięki zawartym w niej milionom maleńkich drobinek w kolorach czerwieni i beżu o srebrnym połysku. 
WYKOŃCZENIE: Shimmer.
 TRWAŁOŚĆ: Dobra, około 2 dni, potem pojawiają się odpryski.
 KONSYSTENCJA: Bardzo dobra. Nie jest zbyt gęsta ale też nie za bardzo płynna, trochę lejąca ale dobrze trzyma sie w miejscu i nie rozlewa się po skórkach ani tam gdzie nie potrzeba. Dobrze się rozprowadza i "rozlewa" po paznokciu tworząc ładną, równą powierzchnię bez zgrubień i prześwitów. Schnie wręcz błyskawicznie. Jedna warstwa jest sucha i twarda już po kilkudziesięciu sekundach natomiast trzem schnięcie zajmuje kilkadziesiąt minut. Twardnieje trochę dłużej ale do szału na pewno nas tym nie doprowadzi i nie obudzimy się rano z odbitą pościelą.
 KRYCIE: Najlepsze krycie uzyskujemy po nałożeniu 3-ch warstw chociaż jeszcze wtedy widać prześwitujące końcówki - zdjęcie. Jedna warstwa spisze się świetnie jako top coat gdyż pozwoli uzyskać ciekawy efekt bez całkowitego pokrycia lakieru bazowego.
 
WYDAJNOŚĆ: Dobra.
 SKUTKI UBOCZNE: Brak.
 OPAKOWANIE: Spora, przezroczysta, szklana buteleczka o kształcie czworokąta z czarną, błyszczącą, trochę węższą nakrętką. Grafika na opakowaniu jest czarno-biała.
 
PĘDZELEK: O średniej długości, bardzo szeroki i odpowiednio miękki. Dobrze się nim maluje bez większych problemów szerokie paznokcie. Niestety sprawia trudności przy precyzyjnym nakładaniu lakieru zwłaszcza na małych i wąskich pazurkach.
POJEMNOŚĆ: 9,5ml
 DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie Rossmann i internet.
 CENA: Około 5zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
 
OCENA: 4,5/6
                                
  Przyjemny i tani lakier o delikatnym efekcie, który można wykorzystać na wiele sposobów. Przyjemnie mi się go nosiło i chętnie będę po niego sięgała jednak bardziej podoba mi się jako akcent kolorystyczny niż total look.

                                                                             
Produkt ten dostałam od firmy Wibo na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 28 marca 2013

Prawie jak Fiona ;)

Nie wiem jak to się dzieje ale pomimo tego, że masek używam raz w tygodniu idą one u mnie jak woda. Ledwo jakąś otwieram a zaraz się kończy więc trzeba pisać recenzję i otwierać kolejną.
W związku z tym, że tak ładnie się z nimi rozprawiam zapraszam Was na kolejną recenzję :)
                                                                 
Ziaja
nuno-technologia przeciw pryszczom
maska z zieloną glinką
cera zanieczyszczona skłonna do wyprysków
                                
OBIETNICE PRODUCENTA:
nuno przeciw pryszczom:
- Wykazuje skuteczne działanie ściagające
- Wyraźnie zmniejsza rozszerzone pory
- Łagodzi zmiany trądzikowe i normalizuje pracę  gruczołów łojowych
- Nawilża skórę oraz łagodzi podraznienia
- Nie zatyka porów
efekt nuno
- redukcja sebum
- redukcja "świecenia się" skóry - efekt mat

SKŁAD:
aqua(water), octyldodecanol, glyceryl stearate, peg-100 stearate, illite, cetyl alcohol, glycerin, dimethicone, polyacrylamide, c13-14 isoparaffin, laureth-7, propylene glycol, camellia sinensis leaf extract, hamamelis virginiana (witch hazel) leaf extract, salvia officinalis (sage) extract, titanium dioxide, panthenol, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben, 2-bromo-2-nitropropane1,3-diol, diazolidinyl urea, parfum (fragrance), butylphenyl methylpropional, linalool, citric acid, cl 42090 (fd&c blue no.1)
menu nuno
- Glinka zielona
- Ekstraktu z oczaru, białej herbaty, szałwii
- D-panthenol
                                   
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodkawy z jakby ziemistą nutą. Charakterystyczny dla masek na bazie glinki.
SMAK: Nie próbowałam. 
BARWA: Jasna, pastelowo zielona. Utrzymuje się cały czas w trakcie użytkowania kosmetyku.
KONSYSTENCJA: Kremowa, dosyć rzadka ale nie lejąca. Łatwo wypływa z opakowania i rozprowadza a także nie zasycha po nałożeniu na twarz.
  DZIAŁANIE: Gdy trzymałam maskę na twarzy przepisowe 10-15minut to odnotowywałam raczej słabe działanie. Skóra była delikatnie oczyszczona, odrobinę nawilżona a praca gruczołów łojowych trochę uspokojona jednak nie było to nic spektakularnego. Kiedy jednak z przyczyn obiektywnych nie mogłam jej zmyć przez około 30 minut odnotowałam świetne oczyszczenie, zmniejszenie porów, normalizacje pracy gruczołów łojowych oraz przyjemne nawilżenie.
 WYDAJNOŚĆ: Niska. Niestety maski bardzo szybko ubywa z opakowania i wystarcza na zaledwie kilka (około 6-ciu) użyć.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
 OPAKOWANIE: Plastikowa tubka z plastikową nakrętką zamykaną klapką, w której ukryta jest maska. Tubka na jest wykonana z twardego białego plastiku, co utrudnia wydobycie maski do końca więc bez rozcinania się nie obejdzie. Jest również nieprzezroczysta przez co nie widać ile kosmetyku zostało jeszcze w środku. Nakrętka mocno różowa i przezroczysta. Grafika opakowania utrzymana jest w biało-różowo-zielonej kolorystyce
POJEMNOŚĆ: 60ml 
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, apteki i internet.
CENA: 6,99zł.
 OCENA: 4/6 
                                  
Podsumowując: Dobra maska o całkiem przyjemnym działaniu. Na jej niekorzyść działa jednak mała wydajność, niepraktyczne opakowanie i  długi czas trzymania aby efekty były takie jakich oczekujemy. Osoby, które nie oczekują drastycznego oczyszczenia powinny być jednak zadowolone.

wtorek, 26 marca 2013

Czerwona kreska vol. 2

Wkomponowywanie czerwieni w dzienny makijaż okazało się fajną zabawą dlatego powstała jeszcze jedna wersja. Tym razem jest spokojniej:)
                                        
Zdjęcia oczywiście można powiększyć przez kliknięcie.
                                    
Miłego oglądania:)
Makijaż oka:
1. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam jasny matowy cień Inglot.
2. Załamanie podkresliłam średnim brązem z paletki Guerlain.
3. Dolną linię rzęs zaakcentowałam grafitowo-fioletowym cienie z paletki Guerlain.
4. Namalowałam grubą kreskę czerwonym cieniem Inglot.
5. Linię rzęs podkreśliłam czarnym eyelinerem z paletki Essence.
6. Na dolną linię wodną nałożyłam kredkę Catrice i wytuszowałam rzęsy.
                        
 Aby dopełnić całości podkreśliłam kości policzkowe pudrem brązującym a ich szczyty musnęłam rozświetlaczem.
Usta pociągnęłam delikatnym błyszczykiem podbijającym ich naturalny kolor.
                                                                                                              
SKŁADNIKI: 
Twarz:
Clinique Redness Solution 01
Paese Korektor Tuszujący Przebarwienia 103 Beżowy 
NYX Loose Powder LFP 11 Light Beige, Yves Rocher Couleurs Nature Puder Sypki 01 Transparence Rose Kryolan Anti-Shine Powder (mieszanka) 
Joko Chocolate Puder Prasowany
Collection 2000 Shimmer&Shade 3 Just peachy! 
Usta:
Luna Twilight Femme Fatale Surrender 
Oczy: 
Art Deco Baza pod cienie do powiek 
Inglot paletka PRO-5 Cień nr 351 Matte
Guerlain 93 rue de Passy (średni brąz + grafit)
Inglot Sprint SuperStar cień do powiek 90
Essence LE Metallics Quatro Eyeshadow & Eyeliner 02 Steel me eyeliner
Catrice LE Hollywood's Fabulous 40'ties Eyebrow Lifter 001 Casablanca Higlight's
Etre Belle Lash-Xpress & Hyaluronic Mascara 01
Brwi:
Catrice Eyebrow Set Zestaw do stylizacji brwi
Wibo Eyebrow Stylist
 
                                            
Jeżeli chcielibyście abym zrecenzowała jakiś kosmetyk, który wystąpił w tym lub innym makijażu a nie ma go jeszcze na blogu lub macie pomysł na makijaż, ewentualnie gdzieś jakiś wypatrzyliście i chcielibyście go zobaczyć w moim wykonaniu to piszcie śmiało najlepiej dodając linki, zdjęcia lub opisy a ja postaram się go zrealizować.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...