czwartek, 2 maja 2013

Zakupy: kwiecień 2013

Zakupów kosmetycznych miałam ostatnio niezwykle mało ale jak sami zobaczycie przybyło mi dosyć sporo nowości ;)
Zapraszam :)
                          
Yves Rocher
                               
Gratisy do zakupów mojego mężczyzny:
Żel do kąpieli i pod prysznic Dzika jeżyna - Cena 1gr. za 400ml
Żel do kąpieli i pod prysznic Malina z upraw Bio - Cena 1gr za 400ml
 Próbka Muget en Fleurs Konwalia EDT - 0,7ml
                              
Kulki do kąpieli Les Plaisirs Nature:
Kokos - 1,50zł
Malina - 1,50zł
                       
Wymianki:
                                  
W zamian za BB od Dr Ireny Eris i Essence róż w żelu z LE Vampire's Love w moje łapki trafił Make Up Factory Eye Colors 04 Zestaw Cieni Quattro - są bajecznie miękkie i dobrze napigmentowane. Na pewno będę sięgała po nie chętniej niż po oba powyższe kosmetyki ;)
                      
Z konkursu z batoników Princessa wpadł mi L'Oreal Paris Glam Shine Reflexion 181 Sheer Grenadine - najładniejszy z dostępnych kolorów. Na więcej nie będę już polowała.
                               
Drogerie:
                               
Miss Selene Nail Lacquer 218 - Cena 1,79zł. Poszukiwanie idealnego żółtego lakieru stanęły w punkcie, w którym potrzebowałam go natychmiast. Sięgnęłam więc po najłatwiej dostępny i najbardziej zbliżony do mojego idealnego koloru lakier. Szkoda tylko, że zakup okazał się okropnym niewypałem ale o tym Wam jeszcze napiszę...

AA Deo Anti-perspirant - Cena 7,49zł. Zapas jest już w użyciu więc musiałam uzupełnić braki ;)
             
Top Choice Pilniki do paznokci "M" - Cena 2zł za 5sztuk. Jak tylko oddalam się od pilniczka to zaraz coś mi się dzieje z paznokciami więc musiałam szybko uzupełnić brak.
                         
W sumie za moje kosmetyczne fanaberie wyszło w kwietniu 14,30zł ;)
Moim zdaniem wyszło rewelacyjnie jak na tak duże zdobycze ;)
                      
A jak tam Wasze zakupy z kwietnia?
Obłowiliście się czy było skromnie i oszczędnie?

środa, 1 maja 2013

Wyniki urodzinowego konkursu :)

Jako, że konkurs już się zakończył czas na wyniki :)
                 
Uwaga, uwaga!!!
                
Pierwsze miejsce zajmuje...
Karolina S.
 Jak dla mnie praca jest idealna i niedługo wyląduje na blogu :)
                               
W związku z tym, że były tylko dwa zgłoszenia do konkursu postanowiłam również symbolicznie nagrodzić drugą pracę, której autorką jest:
                                  
Dziewczynki proszę Was o przesłanie danych kontaktowych na maila abym mogła wysłać nagrody :)
                     
Gratuluję :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Ulubieńcy kwietnia 2013 :)

Aż trudno uwierzyć, że kwiecień już się kończy jednak czyniąc za dość tradycji zapraszam na ulubieńców :)
                     
TWARZ:
                           
Jako, ze przyszła wiosna... a właściwie to lato do łask wróciły minerały Annabelle Minerals, gdyż w ciepłe dni spisują się u mnie dużo lepiej niż zwykłe podkłady.
                 
Jak zwykle okolice podoczne poprawiał mi Yves Saint Laurent Touche Eclat No 1- jest idealny :)
                      
Kolorów mojej twarzy nadawał piękny i idealnie się spisujący na wiosnę Bourjois Pastel Teint. Nigdy nie przepadałam za bronzerami ale ten jest jakby skrojony dla mnie na miarę - zobaczycie go jeszcze nie raz ;)
                          
OCZY:
                     
Tutaj bardzo ubogo, gdyż cały czas trzymam się klasyki. Jedynym niezmiennym już od kilku miesięcy ulubieńcem zostaje Catrice LE Hollywood's Fabulous 40'ties Eyebrow Lifter 001 Casablanca Higlight's :)
                       
USTA:

Na co dzień zamiennie towarzyszyły mi Revlon Brush-on Shine Lip Gloss RazzBerry oraz Sephora Ultra Vinyl Lip Pencil 07 Gorgeous Peach - idealne na ciepłe dni do niezbyt nachalnego podkreślenia ust :)
                       
Za to na większe wyjścia do łask wkradł się NYX Lip Gloss with Mega Shine LG 145 Salsa - piękny, wibrujący ale niezbyt nachalny róż :)
                        
ZAPACH:
                
 Nie wiem co się stało ale tak urzekła mnie Yves Rocher fraicheur vegetale de Verveine Lippia citriodora EDC, że nie mogłam się jej oprzeć. Jak widać na zdjęciach moje upojenie tym zapachem trwało aż do dna ;)
                       
 Bardzo chętnie sięgałam też po Manila Bond Tight EDT - moim zdaniem najlepszy ze wszystkich zapachów MB. Jest świeży cytrusowo kwiatowy. idealny na wiosenne dni :)
                         
 PAZNOKCIE:
                       
 Trudno mi o ulubieńców w tej tematyce bo nie przepadam za malowaniem paznokci ale w tym miesiącu niezwykle chętnie sięgałam po Wibo Eliksir z jedwabiem. Dobrze wzmacnia i odbudowuje paznokcie. jak dłużej poużywam to dostanie własnego posta ;)

To już koniec ulubieńców. Jakby na to nie patrzeć sporo mi się ich uzbierało.
A Wy znaleźliście w kwietniu jakichś ulubieńców?

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Urodziny!!!

Dzisiaj blog świętuje swoje drugie urodziny :)
                 
Źródło: http://answear.com/urodziny/zyczenia.php?count=45&offset=7
                      
Dlatego chciałam Wam bardzo podziękować, za:
- to, że jest Was tutaj 378 :)
- to, że przeczytaliście moje 467 postów :)
 - prawie 124000 wyświetleń :)
- prawie 5100 komentarzy :)
                         
Dziękuję :)
Mam nadzieję, że kolejny rok będzie równie owocny :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

L'biotica, DermoKrem InnovAge, Ultra nawilżający krem do cery suchej i odwodnionej.

Firma L’Biotica dotychczas była mi znana tylko z produktów do włosów. Dzięki uprzejmości Kasi miałam okazję stosować kosmetyk z zupełnie innej kategorii – krem do twarzy. Czy sprostał wymaganiom mojej cery?
                    
Ultra Nawilżający krem dermatologiczny z serii L’biotica DERMOKREM InnovAge  został przygotowany dla cery suchej i odwodnionej w celu zapewnienia jej długotrwałego nawilżenia i komfortu.
Efekt na skórze:  długotrwałe nawilżenie i ujędrnienie; skóra gładka i rozświetlona; zwężone pory; neutralizacja wolnych rodników; wzmocnienie układu odpornościowego skóry.
                            
Lekka konsystencja kremu daje uczucie długotrwałego nawilżenia i komfortu. Nie pozostawia tłustego filmu. Nie lepi się. Pozwala skórze oddychać, nie zatyka porów. Krem jest idealną bazą pod makijaż Jedyna w swoim rodzaju seria kremów oparta na innowacyjnym systemie InnovAge, który gwarantuje ciągłe utrzymanie podstawowych, fizjologicznych funkcji skóry oraz wykazuje działanie ukierunkowane w zależności od problemu skóry.
                        
Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Didecene, Cetyl Alcohol, Isododecane (and) Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Isostearyl Isostearate, Isododecane (and) Dimethicone Crosspolymer, Ribes Nigrum (Black Currant) Oil*, Avena Sativa Bran Extract*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (and) EDTA*, Tocopheryl Acetate*, Papain (and) Glucose*, Hyaluronic Acid (and) Silanetriol (and) Butylene Glycol, Allantoin, Tetrasodium EDTA, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Phenoxyethanol (and) Methylisothiazolinone, Parfum, CI 77891 (and) Mica (and) Tin Oxide, Sodium Hydroxide
*Składnik aktywny Phytobazy
                         
                                                   
Zadaniem kremu jest przede wszystkim długotrwałe nawilżenie skóry, co niestety nie wychodzi mu najlepiej. Produkt aplikowałam codziennie rano na oczyszczoną twarz, dzięki czemu znikało uczucie napięcia i ściągnięcia. Cera była gładka, delikatna i miła w dotyku, jednakże już wieczorem po zmyciu makijażu powracało uczucie nieodpowiedniego nawilżenia. W ciągu dnia, kiedy się nie malowałam można było zaobserwować nieznaczne poprawienie kolorytu cery, która sprawiała wrażenie faktycznie rozświetlonej i pełnej życia. Nie wiem czego to zasługa, ponieważ w kremie nie znajdują się jakiekolwiek drobinki, które mogłyby ‘udawać’, że krem naprawdę ma jakiś wpływ na wygląd skóry. Suche placki, które są moją zmorą nie zostały zredukowane, ani nawet zminimalizowane. Nie zauważyłam zwężenia porów, ale to dlatego, że nie mam z nim problemów, nie są rozszerzone, więc ciężko mi sprawdzić czy kosmetyk to robi. Podkład dobrze rozprowadza się na kremie, nie waży i nie roluje. Producent ostrzega, że przez kilka sekund po aplikacji może występować delikatne mrowienie, ponieważ kosmetyk zawiera papainę, ale u mnie taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Krem nie nadaje się do stosowania na noc, ponieważ jest zdecydowanie zbyt mało nawilżający i po przebudzeniu czułam potrzebę natychmiastowego zaaplikowania kolejnej dawki.
                             
                    
Konsystencja jest typowo kremowa, bardzo lekka i puszysta, dzięki czemu krem szybko się wchłania nie pozostawiająca na twarzy tłustego filmu. Zapach należy do przyjemnych, słodko-mydlano-kosmetycznych, choć w dużym stężeniu (w słoiczku) jest bardzo męczący. Po wydobyciu odpowiedniej ilości i rozprowadzeniu na buzi łagodnieje i staje się prawie niewyczuwalny.
                   
                              
Podsumowując, produkt jest zwykłym kremem, który nadaje się do stosowania na dzień. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale nie jest także zły. Nie wykluczam, że podczas stosowania rano i wieczorem, tak jak zaleca producent można uzyskać lepsze rezultaty, jednakże u mnie ten sposób się nie sprawdził.
Kosmetyk polecałabym dla osób z cerą normalną, która wymaga tylko delikatnego nawilżenia.
                   
Pojemność: 50 mililitrów.
Cena: Około 23 złote.
Dostępność: apteki, galeriakosmetyki.pl
                    
Kasi oraz firmie L’biotica serdecznie dziękuję za możliwość testowania produktu.
Jednocześnie oświadczam, że fakt, iż kosmetyk otrzymałam za darmo nie miał wpływu ma moją recenzję, a umożliwił mi jej napisanie.
                      
coralblush19

piątek, 26 kwietnia 2013

Mozaikowe-love ;)

Nie wiem jak to się dzieje, że o różach nie pisałam już wieki chociaż mam ich spore stadko i towarzyszą mi praktycznie w każdym makijażu. Postanowiłam to jednak nadrobić i dzisiaj pojawia się pierwsza z "różowych recenzji" a za jakiś czas (czytaj: jak wrócę do domu i ogarnę zaległości) zrobię dla Was kilka postów poglądowych ze wszystkimi różami, bronzerami i rozświetlaczami. Na razie jednak musicie zadowolić się tym ;)
Zapraszam :)
                          
Essence
LE Marble Mania
blush
01 Swirlpool
Wypiekany róż do policzków z delikatnym połyskiem
                                        
MOJE WRAŻENIA:
Kosmetyk zapakowany jest w bardzo minimalistyczne acz trwałe pudełeczko, które zawiera 7g produktu. Dzięki temu, że jest przezroczyste dokładnie widać, który kosmetyk wyciągam z szuflady. Plastik jest mocny i odporny na zniszczenia. Pobyt w szufladzie nie zaszkodził jego urokowi (niezbyt się porysowało) a zatrzask cały czas działa bez zarzutu. Oby tak dalej! Opakowanie nie posiada aplikatora co nawet jest mi na rękę bo i tak zawsze nakładam kosmetyki swoimi pędzlami.
Róż pochodzi z edycji limitowanej w związku z czym jest już praktycznie niedostępny (wymianki, portale aukcyjne i inne takie) ale wcześniej można go było zakupić w sieci drogerii Natura i Hebe, perfumerii Douglas oraz w niesieciowych drogeriach, w których dostępne są kosmetyki Essence za cenę około 14zł.
                                     
                 
Róż jest wypiekany dzięki czemu ma bardzo zwartą i twardą konsystencję. Dosyć łatwo ale oszczędnie nabiera się na pędzel a przy tym nie pyli. Nie osypuje się również przy przy przenoszeniu go na skórę dzięki czemu jest niesamowicie wydajny, właściwie to nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się go zużyć bo jak dotąd ledwo starłam wytłoczoną na jego powierzchni delikatną kratkę.
Kosmetyk pachnie niezwykle delikatnie i przyjemnie jak krem. Aby wyczuć zapach trzeba przyłożyć naos do jego powierzchni gdyż w trakcie normalnego stosowania nie sposób go wyczuć.
                                      
Jak widać na powyższych zdjęciach róż ma formę mozaiki, która łączy w sobie 3 odcienie różu: ciemny - prawie czerwony, średni - mieszankę jasnego i ciemnego oraz jasny - czyli srebro z domieszką różu a także kolor pomarańczowy. Nabranie osobno poszczególnych kolorów jest praktycznie niemożliwe więc możemy uzyskać tylko jedną barwę końcową - jasny, satynowo połyskujący chłodny róż. Dodatkowo wrażenie rozświetlenia wzmagają maleńkie, błyszczące drobinki, które są tak subtelne że różem nie da się uzyskać efektu kuli dyskotekowej.
Pigmentacja jest dosyć słaba co podejrzewam, iż jest skutkiem konsystencji kosmetyku. Ma to jednak swoje zalety, gdyż nie da się nim przesadzić i nawet osoby niewprawione w nakładaniu różu nie zrobią sobie nim krzywdy.
Kosmetyk na twarzy daje efekt zaróżowionych i rozświetlonych policzków dzięki czemu cała twarz wygląda zdrowo, świeżo i promiennie.

                                     
Róż świetnie współpracuje z każdym innym kosmetykiem jaki nakładałam pod niego od płynnych podkładów utrwalonych pudrem po minerały, a do tego utrzymuje się na twarzy cały dzień. Co prawda w trakcie noszenia trochę blaknie i lekko się utlenia więc zwolenniczki mocniej podkreślonych polików będą potrzebować poprawek ale dla mnie jednokrotne jego nałożenie wystarcza na cały dzień. Przy tym zmywa się zupełnie bezproblemowo każdym kosmetykiem jaki zastosujemy do demakijażu nawet delikatnym żelem do mycia twarzy.
W trakcie jego stosowania nie zauważyłam jakiegokolwiek negatywnego oddziaływania na skórę.
                                    
OCENA: 5/6
                       
Podsumowanie: Bardzo dobry i przyjemny w użytkowaniu róż zarówno dla osób rozpoczynających zabawę z takimi kosmetykami jak i dal tych zaawansowanych. Szkoda, że nie jest dostępny w stałej ofercie marki, gdyż znalazłby wiele zwolenniczek :)

środa, 24 kwietnia 2013

Decubal balm...

Pewnie macie już dość wszędobylskich recenzji kosmetyków marki Decubal ale musicie jeszcze trochę wytrzymać ;) Właściwie to już tylko odrobinę bo to już ostatni post na ten temat ;)
Zapraszam :)
                      
Decubal
Lip & Dry spots balm
Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry
                     
OBIETNICE PRODUCENTA:
Intensywnie regeneruje spierzchnięte i popękane usta. Intensywnie pielęgnuje suchą, łuszczącą się i miejscowo zmienioną skórę. Nawilża, łagodzi i regeneruje dzięki zawartości lanoliny, witaminy E i wosku pszczelego.
                         
SKŁAD:
petrolatum, lanolin, paraffinum liquidum, cera alba, ricinus communis seed oil, salicylic acid, tocopherol
Bezzapachowy.
Nie zawiera konserwantów.
Zawartość substancji tłuszczowych 100%.
                         
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie jest bardzo minimalistyczne i praktyczne. Na zewnątrz plastikowy kartonik a w środku mocna plastikowo-gumowa tubka zakończona dziubkiem i zamykana zakrętką. Mały otwór sprzyja precyzyjnemu wyciskaniu niewielkich porcji kosmetyku bez obawy jego przedawkowania.
W tubce znajduje się 30ml kosmetyku, który dostaniemy w stacjonarnych i internetowych aptekach za cenę około 20zł.
                              
Kosmetyk ma formę bardzo gęstego i zwartego masełka a jego konsystencja lekko rozluźnia się pod wpływem ciepła. Chociaż ciężko się rozprowadza to odrobina wystarczy aby natłuścić duży obszar skóry więc jest niewiarygodnie wydajny. Balsam jest półprzejrzysty i lekko żółtawy. Nie daje połysku. Pachnie dosyć specyficznie i zaskakująco, gdyż jego aromat przypomina mi zapach kory drzewa późną jesienią i zimą.
                           
Działanie balsamu jest bardzo dobre. Testowałam go na ustach, skórkach wokół paznokci a nawet całych dłoniach i wszędzie się sprawdził tak jak trzeba :)
Usta - Nawilża i wygładza nie zmieniając ich koloru, świetnie przygotowuje je do nałożenia kosmetyków kolorowych chociaż nałożony zbyt grubą warstwą sprawi, że kolor nie będzie się do nich przyklejał. Nie przypadł mi jednak do gustu w tej roli (głównie ze względu na zapach) więc stosuję go tylko w sytuacjach awaryjnych.
Skórki - Pięknie nawilża oraz sprawia, że pozostają niewielkie i nie wrastają na paznokcie. Łatwiej je usuwać a na palcach nie powstają zadziory. W razie powstania wielkiej zadziorowej dziury przyspiesza jej gojenie.
Dłonie - Użyłam tylko raz w trakcie pobytu u mamy bo tam woda jest chyba dużo twardsza niż w okolicach Krakowa i spowodowała u mnie takie wysuszenie, że schodziła mi skóra z dłoni. Balsam świetnie je natłuścił i poratował więc skóra przestała się łuszczyć chociaż noszenie go nie było przyjemnym doznaniem.
Nie odnotowałam jakichkolwiek nieporządanych skutków ubocznych w trakcie jego stosowania.
                                      
OCENA: 5/6 
                                          
Podsumowując: Świetny kosmetyk na sytuacje awaryjne o przystępnej cenie i wręcz natychmiastowym działaniu. Jeżeli bortykacie się z przesuszeniami to warto się za nim rozejrzeć. 
                                             
Produkt dostałam od firmy Decubal w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...