środa, 16 kwietnia 2014

Zużycia: marzec 2014

Jest już prawie połowa kwietnia więc czas najwyższy zakończyć podsumowania poprzedniego miesiąca. Dzisiaj będzie o tym co udało mi się zdenkować i pożegnać
                                               
                                                
Zapraszam :)
                              
Na początek to co zużywa się najdłużej:
1. Sunshade Minerals Bambo Kabuki - O jego zakupie pisałam TUTAJ. Nie był to mój ulubiony pędzel i głównie leżał nieużywany w szafce. Ostatnio jednak po tym jak posypało mi się jajo i Real Techniques Stippling Brush wzięłam go ostro w obroty i służył mi do nakładania płynnych podkładów. Niestety nie wytrzymał długo tej presji :(
 2. L'Oreal True Match Korektor kryjący niedoskonałości cery Ivory - Odlewka od Marty. Niestety nie dogadywał się z moją skórą więc cieszę się, że już się skończył a zakupu pełnowymiarowego egzemplarza nie planuję.
 3. Amilie Mineral Cosmetics Bing Cherry Blush - Przyjemniaczek ale jednak nie do końca podobał mi się kolor jaki dawał na twarzy.
 4. Oriflame Amazonia for Her EDT - Opinia KLIK. Świetny zapach na wiosnę i lato. Na szczęście kupiłam druga buteleczkę gdy była dostępna więc tego lata również będę mogła się nim cieszyć.
                                                  
 5. Top Choice Pilniczek - Przyjemny ale bardzo nietrwały.
 6. Ann Co Pilnik EKO - 180/220 - Bardzo dobry. Świetnie piłuje a przy tym nie niszczy paznokci.
 7. Exclusive Szklany Pilnik - Niestety bardzo kiepski bo warstwa ścierna błyskawicznie się zniszczyła.
 8. Wibo Eliksir z jedwabiem - Recenzja KLIK.
 9. Alkemika Pielęgnujący zmywacz lakieru - Recenzja KLIK.
                                                          
 10. Joanna Naturia Żel do higieny intymnej Ekstrakt z kory dębu - Ładny zapach, wydajny, ma przyjemną, gęstą konsystencję. Nie powoduje podrażnień i zapobiega ich powstawaniu. Butelka ma idealną pojemność na wyjazd.
 11. Yves Rocher Jardins du Monde Kremowy żel pod prysznic Ziarna kawy z Brazylii - Ładny zapach choć za kawą nie przepadam. Ma świetna konsystencję i tworzy wspaniała pianę. Wydajność OK. Musze wypróbować inne żele w kremowej wersji.
 12. Joanna Fruit Fantasy Kremowy żel pod prysznic Brazylijska mandarynka - Zapach, konsystencja i mycie OK. Trochę wysusza skórę wiec balsam jest niezbędny ale to standard wśród żeli z SLS/SLES. Wydajność bardzo dobra. Opakowanie jest trochę zbyt twarde więc trzeba się pomęczyć żeby go wydobyć, zwłaszcza pod koniec.
                                              
 13. Mariza Active Care Krem do rąk Naprawczy - OK, choć początkowo ciężko mi było się z nim dogadać. Wolno się wchłania i pozostawia lepką sylikonową warstwę więc bardziej nadaje się na noc niż do torebki. Ładnie pachnie.
 14. Eveline Slim Extreme 4D Argan Oil Termoaktywne Serum Wyszczuplające - Zapach bardzo intensywny, średnio mi się podobał, przyjemna konsystencja żelu-balsamu ale złote drobinki zupełnie zbędne. Rozgrzewa do tego stopnia, że parzy a skóra swędzi. Na szczęście nie uczula. Mam wrażenie, że działa ale nie mierzyłam się więc dowodów nie mam. Nie wrócę tylko dlatego, że pieczenie nie przypadło mi do gustu bo nie lubię aż tak mocnych wrażeń.
 15. Venus Balsam do ciała Ujędrniający - Ma ładny, delikatny zapach. Dobrze nawilża, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego ani lepkiego filmu. Ma przyjemną lejącą konsystencję śmietany 30%.
                                                           
16. Barwa Ziołowa Szampon Czarna Rzepa - Zużyłam go do prania ręcznego i mycia pędzli. Kiepski jest.
17. Joanna Friut Fantasy Szampon z odżywką Brazylijska mandarynka - Dobrze oczyszcza, nie obciąża, nie przyspiesza przetłuszczania. Zapach OK, bardzo dobra wydajność ale bez odżywki się nie obejdzie bo trochę plącze włosy.
18. Loton Argan-Repair Odżywka z olejkiem arganowym - Ma świetny brzoskwiniowy zapach i dobrą pompkę, która działa do końca. Bardzo ułatwia rozczesywanie i wygładza włosy ale trzeba uważać bo lubi obciążać włosy.
                                            
19. Domowy peeling kawowy.
20. Bondt Żel do golenia - Bardzo dobry, robi co ma robić i nie pachnie zbyt mocno i męsko a na dodatek jest tani :)
                                               
To już wszystko co wylądowało w torebce ze zużyciami. Co prawda przystopowałam trochę ale ciesze się, że nadal utrzymuję dobre tempo i powoli znikają mi zapasy. Mam nadzieję, ze taka tendencja utrzyma się jeszcze jakiś czas.
                                       
Jak Wam upłynął marzec?
Skończyło się Wam dużo kosmetyków czy uparcie zajmują miejsce na półkach i w szafkach?

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ultra intensywne nawilżanie

Czas na kolejną recenzję kosmetyku marki Cetaphil. Wszystko na ich temat znajdziecie na stronie producenta KLIK KLIK więc zapraszam na moje wrażenia z jego stosowania :)
                                                         
Cetaphil
DA Ultra
Krem intensywnie nawilżający
                                   
SKŁAD:
aqua (purified water/eau purifiee), glycerin, hydrogenated polyisobutene, cetearyl alcohol (and) ceteareth-20, macadamia integrifolia seed oil, butyrospermum parkii (shea butter), tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, sodium pca, cyclopentasiloxane (and) dimethiconol, benzyl alcohol, phenoxyethanol, panthenol, sodium polyacrylate, farnesol, staearoxytrimethylsilane (and) stearyl alcohol, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, citric acid, sodium hydroxide
                                                                     
                                                                             
POJEMNOŚĆ: 85g
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, internet
CENA: Około 30zł
                                                     
                                                                 
Krem ma postać białego, lekkiego balsamu i przypomina mleczko do ciała. Pachnie bardzo delikatnie, wręcz niewyczuwalnie nawet po przyłożeniu nosa do opakowania.
Wydajność kosmetyku jest ogromna i praktycznie się nie zużywa.
                                                                         
Kosmetyk świetnie nawilża skórę i błyskawicznie się wchłania pozostawiając bardzo delikatny naturalny połysk. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż i nie powoduje przetłuszczania się skóry. Bez obaw można stosować go również na wrażliwą skórę wokół oczu gdyż jego działanie nie ma żadnych niepożądanych skutków ubocznych. W kryzysowych sytuacjach można go również wetrzeć w dłonie.
                                                      
Krem zapakowany jest w plastikową tubkę zamykaną na klik umieszczoną w kartonowym pudełeczku, na którym zamieszczone są wszystkie informacje i skład. Otwór zaopatrzony jest w niewielki dzióbek, dzięki któremu domknięcie jest szczelne a kosmetyk nie wypływa na klapkę. Dodatkową zaletą jest to, iż tubka stawiana jest na zakrętce więc krem spływa w dół i łatwo go wydobyć do ostatniej kropli.

                                                         
Podsumowując: Bardzo dobry i delikatny krem do wrażliwej i bardzo wysuszonej skóry. Gorąco polecam :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Targi, targi i po targach ;)

Dzisiaj miałam pokazać Wam co udało mi się zużyć w marcu ale nie mogłam się powstrzymać i postanowiłam podzielić się z Wami tym co udało mi się kupić w ubiegły weekend na 29. Międzynarodowym Kongresie i Targach Kosmetycznych LNE & spa.
Zapraszam :)
                                                   
                                                
Rzecz jasna skleroza nie boli więc zapomniałam aparatu (w obydwa dni) więc zdjęć z kongresu nie będzie ale za to udało mi się kupić wszystko co chciałam (a nawet trochę więcej) oraz uczestniczyć w całym bloku wizażowym, który miał miejsce w niedzielę :)
 Mam nadzieję, że na kolejne targi również uda mi się wybrać a tymczasem zapraszam do oglądania moich nabytków.
                                                          
Na początek pędzlowe szaleństwo, które odbyło się na stoisku Maestro. Nie wiem co mnie opętało ale nie żałuję ;) Od góry:
Złota Seria Foundation III
Złota Seria Foundation II
Złota Seria Modelage
                                       
Pędzel do pudru Seria 110 rozmiar 22 - U mnie będzie służył jako pędzel do różu :)
Pędzel wachlarzowy do pudru Seria 142 rozmiar 20 - Mam zamiar stosować go do brązera.
Pędzel do maseczek i kwasów owocowych Seria 840 rozmiar 6 - Dla mnie będzie idealny do rozświetlacza.
                                         
Pędzel do malowania ust Seria 720 rozmiar 2 - Stwierdziłam, że nada się idealnie do punktowego nakładania kamuflażu.
Pędzel do brwi Seria 640 rozmiar 4
Pędzel do eyelinera i brwi Seria 660 rozmiar 4 - Może dzięki niemu wreszcie przekonam się do eyelinerów w żelu ;)
                                               
W zbliżeniu od lewej:
Pędzel do eyelinera i brwi Seria 660 rozmiar 4
Pędzel do brwi Seria 640 rozmiar 4
Pędzel do malowania ust Seria 720 rozmiar 2

                                                          
Poza pędzlami przytrafił mi się zupełnie nieplanowany zakup paznokciowy:
Orly Bonder
                                      
Od uczestników targów dostałam kilka próbek:
 Clarena Algaplast Black Caviar Mask - 2  sztuki
 Clarena Napinający aktywator do alg - 2sztuki
Natural Aromas Cukrowy peeling do ciała Owoc mango
                                      
Jak widzicie poszalałam totalnie i teraz czeka mnie wielomiesięczny ban na zakup pędzli oraz realizację zachcianek kosmetycznych. Będę musiała ograniczyć się do tego co niezbędne.
                                                   
Byliście na targach?
Jak wrażenia?
Kupiliście coś ciekawego?

środa, 9 kwietnia 2014

Evolution of Smooth

Ten kosmetyk już wieki temu pojawił się na mojej wish liście ale jakoś zawsze było mi nie po drodze z jego zakupem. W zeszłym roku dostałam go jednak jako prezent urodzinowy od Marty i nie było już wymówek. Co prawda odleżał swoje w komodzie z kolorówką ale w tym roku nareszcie się za niego zabrałam i oto nadszedł czas na wnioski.
Zapraszam :)
                                      
E.O.S.
Evolution of Smooth
Lip balm
Medicated Tangerine
                                                           
OBIETNICE PRODUCENTA:
Use helps relieve symptoms of cold and chapped lips.
                                                   
SKŁAD:
olea europea (olive) fruit oil, beesvax (cire d'abeille), hydrogenated coconut oil, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, flavour, butyrospermum parkii (shea butter), stevia rebaudiana leaf/steam extract, camellia sinensis leaf extract, punica granatum (pomegranate) seed oil, zingiber officinale (ginger) root extract, euterpe oleracea (acai)fruit extract, helianthus annuus (sunflower) seed oil, tocopherol, sesamum indicum (sesame) seed oil, zinc oxide, ascorbyl palmitate, citric acid, honey, benzyl benzoate*, citrall*, geraniol*, limonene*, linalool*
*Component of flavour
                                        
POJEMNOŚĆ: 7g
DOSTĘPNOŚĆ: Internet
CENA: Około 20zł
                                          
Kosmetyk ma bardzo ciekawą i miłą dla oka formę, która zwróciła nawet uwagę mojego mężczyzny ;) Opakowanie to początkowo zafoliowana (!!!) kula z zagłębieniem z jednej strony, które ułatwia odkręcanie. W jego środku znajduje się półkula balsamu. Co niezwykłe kosmetyk nie znajduje się w zagłębieniu opakowania a jest jedynie do niego przymocowany dzięki czemu można go zużyć do samego końca bez potrzeby macania go placami.
Jajko jest fajne i szpanerskie ale już z praktycznością jest gorzej. Wszystko jest ok gdy trzymamy go w domu albo ciągle nosimy ze sobą dużą torbę, natomiast w przypadku gdy musimy zmieścić się do małej torebeczki, kopertówki albo kieszeni to już nie ma szans na zabranie go ze sobą. Jak dal mnie jest to kosmetyk jedynie do postawienia na nocnej szafce koło łóżka.
                                                                    
                                         
Według mnie balsam pachnie chemicznie i mało przyjemnie, ma słodki zupełnie nie przypominający czegokolwiek smak i biały kolor. Na ustach jest bezbarwny i pozostawia jedynie satynowy połysk. Na szczęście po kilku użyciach przywykłam do zapachu i zupełnie przestałam go czuć. Smak jest mi obojętny chociaż czasami mocno mnie wkurza, gdyż nie mogę jeść słodyczy a bywają dni kiedy bardzo, bardzo za nimi tęsknię :( W opakowaniu ma twardą i zwartą konsystencję, która tylko trochę topi się pod wpływem ciepła więc trzeba nim trochę pomazać po ustach aby go nałożyć odpowiednią ilość. Ma to także swoje plusy gdyż ciężko z nim przesadzić.
                                                             
Na koniec zajmę się kwestią najtrudniejszą i najbardziej sporną, czyli działaniem. Niestety nie jest ono ani takie jakiego można by się spodziewać ani takie jakiego oczekiwałam :( Ten kosmetyk nie robi kompletnie NIC poza lekkim nawilżeniem. Jeżeli usta są w dobrym stanie bez pęknięć, zajadów, otarć, suchych skórek oraz najróżniejszych innych niedoskonałości i potrzebują jedynie nawilżenia i natłuszczenia to wtedy balsam się spisze. Tak samo jak sprawdziłaby się najzwyklejsza wazelina czy jakiekolwiek inne, nawet najtańsze mazidło. Jeżeli jednak usta są w złym stanie to nie ma szans aby ten cudak im pomógł i konieczne jest wspomaganie go innym preparatem.
Na szczęście nie odnotowałam aby wywoływał jakiekolwiek niepożądane skutki uboczne.
Wydajność również pozostawia sporo do życzenia jednak jest to zrozumiałe gdyż uczucie nawilżenia znika w tej samej chwili co balsam więc trzeba go często re-aplikować.
                                                       
Podsumowując: Jak dla mnie specyfik ten jest zupełnie nie wart ani swojej ceny, ani szumu jaki jest wokół niego. Za dużo mniejsze pieniądze można dostać lepszy, wydajniejszy i bardziej praktyczny produkt, który sprawdzi się w każdej sytuacji.
Jeżeli nie macie wielkiego problemu z ustami a bardzo chce cie go mieć to wypróbujcie inne wersje (podobno zdecydowanie lepiej pachną) ale jeżeli potrzebujecie czegoś co Wam pomoże to omińcie go i szukajcie dalej bo czeka Was kosztowny zawód :(

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kosmetyczne nowości: marzec 2014

Czas najwyższy na kolejny post podsumowujący ubiegły miesiąc. Tym razem pokażę Wam wszystko co wpadło do mojej kosmetyczki.
                                                         
                                                                      
Zapraszam :)
                                                
Na początek zakupy:
Chap Stick Classics Wiśniowy - Mazideł do ust u mnie dostatek ale potrzebowałam czegoś małego, co w pracy będę mogła wcisnąć do kieszeni i nie wyglądać przy tym dziwnie.
Intervion Pilnik do paznokci - Kolejne uzupełnienie zapasów.
Pupa Intensywna kuracja przeciw zatrzymywaniu wody i antycellulitowa - 2 próbki - gratis do pilniczka :)
                                          
Oriflame Atomizer do perfum - Kończą mi się próbki i potrzebowałam czegoś w czym mogłabym nosić odrobinę zapachu w torebce. Może nie jest to jakieś cudo ale za cenę 13,90zł i tak jestem z niego zadowolona. Na 100% niedługo pojawi się o nim notka.
Green Pharmacy Krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom - Ostatni kosmetyk jaki miałam w zapasach jest już w połowie zużyty dlatego musiałam nabyć coś na przyszłość. Ciekawe jak się sprawdzi.
                                                      
Gifty, które wpadły mi w łapki na szkoleniach :)
Pupa:
Pupa Definition Liner Vamp! Eyeliner w filcową końcówką 100 - Czarny. Byłoby z nim wszystko OK, gdyby nie to, że wystarczy jedna łza i wszystko spływa wiec nie ma szans na jaskółkę ale myślę, że przy delikatnym podkreślaniu rzęs się sprawdzi.
Pupa Limited Edition 4 Sun all in One Gold SPF15 Puder Brązujący 005 - Świetny produkt łączący w sobie 3 odcienie brązera i rozświetlacz. Nadaje się zarówno do konturowania jak i do opalania twarzy i ciała. Dobrze spisuje się na jasnych karnacjach i nie wygląda sztucznie. Nie jest też pomarańczowy. Polubiliśmy się od pierwszego użycia :)
Pupa Cream Eyeshadow Vamp! 100 - Cienie w kremie bez przesadnego połysku i drobinek. Po pierwszym teście mnie nie zachwyciły ale dam im jeszcze szansę i zobaczę jak się będą spisywać jako baza.
                                                  
Puder Brązujący:
                                         
                                     
                                                
 Eyeliner i cień w kremie:
                                       
                                         
                                            
Gosh:
 GlySkinCare Cream 5 Krem Pilingujący 5 - Krem złuszczający z kwasem glikolowym w stężeniu 5%. Jeszcze nigdy nie stosowałam kosmetyków z kwasami a bardzo by mi się to przydało wiec jestem go ogromnie ciekawa jednak powstrzymam ciekawość i poczekam z jego stosowaniem do jesieni.
GlySkinCare Super Sunblock SPF30 - Czysto chemiczny filtr przeciwsłoneczny uzupełniający krem z kwasem. Chętnie bym go przetestowała ale niestety zawiera składnik, który mnie uczula więc zużyję go do ciała a na twarz będę musiała znaleźć coś innego.
Gosh BB Cream All in One SPF15 02 Beige - Niestety dla mnie za ciemny więc znalazł już nowy dom.
Gosh Catchy Eyes Provocateur Mascara Black - Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na jej temat zaczęłam o niej myśleć a tu myk, jest już w mojej kosmetyczce. Będzie musiała trochę poczekać na swoją kolej ale już nie mogę się doczekać jej testowania.
Gosh Volume Lip Shine 02 - Trochę mleczny, lekko przejrzysty błyszczyk. Czegoś takiego brakowało w moich zbiorach więc chętnie wypróbuję choć ostatnio wolę balsamy w kredce.
                                        
Nowością w marcu jest też rudy odcień na mojej głowie, który choć siedzi tam już kilka dni to nadal budzi we mnie mieszane uczucia i bardzo negatywne u mojego mężczyzny. Mam nadzieję, że się jednak przyzwyczaimy bo im dłużej go noszę tym bardziej mi się podoba ;)
                                               
Takim sposobem dotarliśmy do końca :)
Jestem z siebie dumna bo choć kusiło mnie wiele kosmetyków to udało mi się powstrzymać i kupiłam tylko to co niezbędne.
Jak Wam upłyną marzec?
Szaleliście na zakupach czy ograniczaliście wydatki i stawialiście na zużywanie tego co już macie w swoich zbiorach?

sobota, 5 kwietnia 2014

Cudowny balsam

Dawno temu zaczęłam serię recenzji kosmetyków Cetaphil ale z racji tego, że są one niewiarygodnie wydajne długo musieliście czekać na kolejnego posta.
Zapraszam :)
                                 
Cetaphil
MD Dermoprotektor
Balsam do twarzy i ciała
                                                           
Opisu kosmetyku nie będę przytaczała bo wszystkie informacje o całej serii znajdziecie TUTAJ ale pełny skład wygląda tak:
aqua/water, glycerin, hydrogenated polyisobutene, cetearyl alcohol, macadamia ternifilia seed oil/macadamia ternifolia nut oil, ceteareth-20, tocopheryl acetate, dimethicone, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, benzyl alcohol, citric acid, farnesol, panthenol, phenoxyethanol, sodium hydroxide, stearoxytrimethylsilane, stearyl alcohol

                                                    
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, internet
CENA: Około 40zł
                                                                         
                                                
 Kosmetyk ma formę lekkiego balsamu do ciała, biały kolor i bardzo delikatny chemiczny zapach, gdyż jest nieperfumowany. Jego wydajność jest ogromna. Od grudnia używałam go nieustannie na twarz i dekolt na noc, czasami na dzień oraz kilka razy na całe ciało, udzieliłam go też mojemu facetowi gdy nie miał balsamu po goleniu a spora dolewka poleciała do Marty na wypróbowanie i mam go jeszcze do teraz, a dzięki lejącej konsystencji nawet gdy jest go już tak niewiele nie ma problemu z jego wydobyciem.
                                         
Emulsja wchłania się błyskawicznie i pozostawia naturalny glow. Doskonale nawilża i natłuszcza skórę oraz sprawia, że jest ona niewiarygodnie miękka i miła w dotyku. Nie podrażnia ani nie ma żadnych działań ubocznych. Spokojnie można go stosować na okolice oczu czy super wrażliwe miejsca. Doskonale spisuje się także po depilacji oraz jako krem do stóp czy rąk (tak, poradził sobie nawet z moimi szorstkimi piętami). Właściwie gdzie by go nie nałożyć to sprawdza się na 100%.
                                               
Opakowanie to zadziwiająco mała butelka zakończona nakrętką zamykaną na klik z małym dzióbkiem. Jedyne co mi w niej przeszkadza to, to że nie da się jej postawić do góry nogami gdyż zakrętka jest zaokrąglona i trzeba go obstawiać innymi kosmetykami albo ustawiać w kieliszku.
                                                        
                                                    
 Podsumowując: Świetny preparat nie tylko dla wrażliwców. Doskonale sprawdzi się również jako "kosmetyczny kombajn" dla całej rodziny na dłuższe i krótsze wyjazdy. Jestem bardzo zadowolona z jego działania i na pewno jeszcze niejednokrotnie będę do niego wracać.

środa, 2 kwietnia 2014

Ulubieńcy: marzec 2014

Marzec już za nami więc czas najwyższy na podsumowania miesiąca.
                                                                        
                                        
Zapraszam :)
                                            
                                                                                  
Na twarzy zdecydowanie królował podkład MAC Matchmaster 1.0. Co prawda zdradzałam go z innymi kosmetykami ale gdy potrzebuję pewniaka zdecydowanie sięgam po niego.
                            
Na co dzień sięgam po róże mineralne i to właściwie nie z miłości do nich ale z potrzeby rozprawienia się z ich próbkami. Za to na wyjazdy, których ostatnio miałam sporo upodobałam sobie delikatną Yves Saint Laurent  Palette Y-Mail 2, przy której nie muszę bać się efektu matrioszki.
                                       
                                                         
W makijażu oczu sięgałam raczej po sprawdzone produkty, jednak znalazło się też kilka wyjątkowych kosmetyków.
Po pierwsze porzuciłam mocno wkurzający mnie i bardzo marny tusz a przerzuciłam się na całkiem satysfakcjonujący Dior Diorshow Blackout 099, który rewelacyjnie pogrubia i fantastycznie rozdziela moje rzęsy nadając im kolor prawdziwej czerni. Tym tuszem nie da się uzyskać efektu owadzich nóżek w przeciwieństwie do jego poprzednika :/
                                                                  
                                          
W trakcie ostatniego spotkania bloggerek w Suchej beskidzkiej wpadła mi w łapki kredka Paese Linea Automatic Eyeliner 453 Plum Glam, która totalnie zdominowała mój makijaż bo rysuje piękne, trwałe i nasycone kolorem kreski. Coś czuję, że będziecie ją oglądać w ulubieńcach aż do momentu gdy się skończy.
                                                
Do rozjaśniania wewnętrznych kącików i łuków brwiowych służył mi tak jak i w poprzednim miesiącu Essence LE Black and White Eyeshadow 02 White Hype.
                                                                      
W marcu hitem do podkreślania brwi stał się Essence LE Wild Craft Eyebrow Set 01 Wooden Allen.
                                                                               
                                                         
Na ustach wymiennie tak jak i poprzednio zamiennie stosowałam Vivo Cosmetics Colour Stain Lip Crayon Thing Called Love i NYX Mega Shine Lip Gloss LG 160 Tea Rose.

                                       
Zapachowo również bez szaleństw. Tak jak i w poprzednich miesiącach do znudzenia towarzyszyły mi ulubione DKNY Golden Delicious oraz Oriflame Oasis Warm Sunset EDT.
                                       
Takim oto sposobem dotarliśmy do końca.
Jak Wam upłynął marzec?
Znaleźliście jakichś ulubieńców a może używacie stałego zestawu kosmetyków?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...