środa, 5 marca 2014

Trójka do zadań specjalnych od Cleanic

W połowie stycznia dostałam od Cleanic paczkę z produktami do testów. Od tego czasu je używałam i dzisiaj nadszedł czas aby podzielić się z Wami wrażeniami.
                               
                                   
Zapraszam :)
                                          
Cleanic
                       
Płatki kosmetyczne
Pure Effect Soft Touch
                                       
OBIETNICE PRODUCENTA:
 Płatki kosmetyczne Cleanic Pure Effect Soft Touch ze stuprocentowej, naturalnej bawełny to niezbędny produkt w każdej łazience. Niezwykła miękkość płatków wynika z zastosowania formuły Soft Touch, która zapewnia pełny komfort w trakcie oczyszczania twarzy i dekoltu, pozostawiając skórę naturalnie piękną i pełną blasku. Dodatkowo sztruksowa powierzchnia sprawia, ze mają o 15% większą powierzchnię po obydwu stronach co zwiększa skuteczność i dokładność demakijażu. Płatki występują w różnych rozmiarach, także w wygodnej wersji o kształcie kwadratu, większej niż standardowy płatek, która jednorazowo pozwala oczyścić całą twarz, nałożyć tonik czy zmyć lakier do paznokci.
Udoskonalony płatek Pure Effect Soft Touch dzięki uszlachetnieniu powierzchni Pure Effect substancją Soft Touch płatek jest wyjątkowo delikatny. Powierzchnia Pure Effect Soft Touch zapewnia dokładne i skuteczne oczyszczanie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Zwarta struktura płatka Pure Effect Soft Touch. Płatek nie pozostawia włókien, jest spoisty i nie rozwarstwia się.
                                        
 POJEMNOŚĆ: 50szt.
 DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
 CENA: 4,79zł
                                    
Szczerze muszę przyznać, że to mój pierwszy kontakt z takimi dużymi płatkami. Zawsze twierdziłam, że są mi zupełnie zbędne i w sklepach omijałam pułki z nimi. Kiedy jednak trafiły już w moje łapki postanowiłam je wypróbować. Zadanie postawiłam im niełatwe - za testy zabrałam się w pracowity dzień kiedy to byłam na nocnym imprezowym malowaniu więc miałam na sobie porządną szpachlę utrwaloną fixerem Kryolan i muszę przyznać, że spisały się bardzo dobrze. Jednym płatkiem dokładnie oczyściłam oczy i całą twarz. Bardzo dobrze trzymają płyn więc nic nie cieknie po twarzy ani po rękach a dzięki wyciśniętym rowkom płatki bardzo dobrze zbierają makijaż bez tworzenia efektu pandy oraz sebum nie podrażniając nawet delikatnej skóry wokół oczu. Są bardzo chłonne więc można nimi spokojnie zmyć porządny makijaż czy lakier ze wszystkich paznokci. W trakcie użytkowania nie zwijają się w rulon ani nie odkształcają, nie rozwarstwiają się ani nie zostawiają na twarzy, brwiach czy rzęsach farfocli.
Zapakowane są w sposób standardowy dla wacików - foliowy woreczek.
                                                
                             
Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym
                                    
OBIETNICE PRODUCENTA:
Chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym to idealne rozwiązanie do szybkiego, komfortowego usunięcia zanieczyszczeń oraz makijażu. Chusteczki nasączone są specjalną formułą Micellar Liquid na bazie płynu mcielarnego, który w swoim składzie ma micele - cząsteczki, które usuwają zarówno tłuste elementy makijażu (np. fluid), jak i te suche (np. puder, cienie). Zawierają również prowitaminę B5 o działaniu nawilżającym, zmiękczającym oraz uelastyczniającym skórę twarzy i alantoinę, która łagodzi podrażnienia. Skóra po zastosowaniu nie wymaga dodatkowego tonizowania, jest odpowiednio nawilżona i przygotowana na dalszą pielęgnację codziennie stosowanymi kremami. Chusteczka jest z miękkiego, elastycznego materiału o fakturze z mikrogąbeczkami oczyszczającymi, dzięki czemu większą powierzchnią zbiera zanieczyszczenia. Chusteczki dostępne są w wygodnych opakowaniach z szczelnym, wielokrotnego użytku zamknięciem.
                                      
SKŁAD:

aqua, polysorbate 20, glycerin, panthenol, allantoin, betaine, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, sodium benzoate, potassium sorbate, parfum, lactic acid
                                     
POJEMNOŚĆ: 20szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: 8,99zł
                                       
Jak z dużymi płatkami nigdy nie szukałam kontaktu tak chusteczki do demakijażu uwielbiam. Zarówno na wszelakie wyjazdy jak i do usuwania potężnej poimprezowej szpachli w domu. Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że idealnie byłoby gdyby na rynku pojawiły się chusteczki nasączone nie jak zwykle mleczkiem a płynem micelarnym i tutaj Cleanic wstrzelił się idealnie ;)

Same chusteczki są bawełniane, białe, dosyć spore i dobrze nasączone. Nie ma suchych wersji i takich ociekających płynem - wszystko jest jak trzeba. Zapach to największy minus tego produktu, gdyż jest bardzo intensywny i chemiczny. Mi przypomina mi aromat płynu do mycia podłóg połączonego z proszkiem do prania ale mojemu mężczyźnie już nie ;) W każdym razie da się to wytrzymać bez uszczerbku na węchu ;)
                                        
W działaniu spisują się bardzo dobrze. Łatwo i dokładnie zmywają makijaż. Kredka do powiek, eyeliner (nawet taki przebarwiający powiekę) czy tusz do rzęs to dla nich nie problem. Za wielki plus należy im policzyć to, że w przeciwieństwie do chusteczek z mleczkiem nie podrażniają wrażliwej skóry wokół oczu. Podoba mi się również to, że płyn w nich zawarty się nie pieni a po ich użyciu na twarzy nie pozostaje tłusty ani lepki film.
                                   
Opakowanie jest standardowe dla chusteczek tej marki: foliowa saszetka z plastikowym zamknięciem i uszczelniającą otwór naklejką. W tym przypadku zamknięcie jest szczelne i nie ma problemu z jego domknięciem.
                           
                          
Patyczki kosmetyczne do korekty makijażu i demakijażu
                          
OBIETNICE PRODUCENTA:
Patyczki Cleanic Professional to wielofunkcyjny produkt, idealny do korekty makijażu oraz demakijażu. Specjalna, szpiczasta końcówka ze 100% bawełny umożliwia precyzyjną korektę eyelinera lub manicure, jak również zebranie zanieczyszczeń z kącików oczu, rzęs czy łuku brwiowego.
Linia produktów Cleanic Professional to sprawdzone i innowacyjne rozwiązania, polecane przez profesjonalistów.
                              
POJEMNOŚĆ: 200szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann
CENA: 2,99zł
                                 
Patyczki te łączą w sobie klasyczną owalną końcówkę z jednej strony i szpiczastą, precyzyjną z drugiej. Obie strony standardowo już dla marki są dobrze i ciasno zwinięte więc nie rozpadają się w trakcie użytkowania ani nie pozostawiają na twarzy waty.
Klasyczna końcówka nadaje się do wszelakich poprawek i demakijażu, natomiast strona ze szpiczastym zakończeniem doskonale spisuje się przy rozcieraniu kredki na dolnej i górnej powiece oraz do precyzyjnego poprawiania kreski i nadawania idealnego kształtu wyciągniętej jaskółce.
             
Opakowanie tak jak i w poprzednio opisywanej przeze mnie wersji również oceniam na plus. Plastikowe pudełeczko nie tylko jest praktyczne i estetyczne ale też chroni patyczki przed niepotrzebnym uszkodzeniem a po zużyciu zawartości można je wykorzystać do innych celów.
                                
                              
Podsumowując: Wszystkie produkty, które otrzymałam w paczce od Cleanic oceniam bardzo dobrze. Nic mnie nie zawiodło a chusteczki nasączone płynem micelarnym tak bardzo przypadły mi do gustu, że na stałe zagoszczą w mojej kosmetyczce i w kufrze. Jeżeli akurat szukacie dużych wacików, patyczków czy chusteczek do demakijażu to spokojnie wam je polecam.
                            
Produkty dostałam od firmy Cleanic w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 3 marca 2014

Zakupy: luty 2014

Byli już ulubieńcy więc czas na kolejne podsumowanie miesiąca. Dzisiaj pokażę Wam co mi przybyło w kosmetycznej komodzie.
Zapraszam :)
                                                 
 W lutym udało mi się zrealizować jedno z moich kosmetycznych marzeń i wykreślić kolejną pozycję z wish listy:
 Bobbi Brown "Perfekcyjny makijaż dla wszystkich - od początkujących do profesjonalistów" - Długo się na nią czaiłam aż w końcu promocja w Hebe pomogła mi w jej zdobyciu. Okazała się niezwykle ciekawa i z przyjemnością do niej zaglądam.
                                        
 Wizyta w Yves Rocher zaowocowała sporymi zakupami za niewielką kwotę (uwielbiam ich rabaty). W moje łapki wpadły:
Pur Bleut Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka Bio - 2 sztuki - Gratis do zakupów :) Dużo dobrego o nich słyszałam a nie miałam jeszcze okazji testować. Zobaczymy co to za gagatki ;)
Coleurs Nature Róż Jasna Morela i Coleurs Nature Róż Średnia Morela - Nagle okazało się, że w moim kufrze brakuje morelowych odcieni różu więc musiałam to nadrobić. Szkoda tylko, że Średnia Morela jest bardziej różowa niż morelowa ale i tak bardzo mi się podoba :)
Elixir 7.9 Krem rewitalizujący usuwający oznaki zmęczenia na noc - Próbka nowości na półkach YR. Ciekawe jak się spisze.
                                           
Tak się rozpędziłam z tymi odcieniami moreli, że wpadło mi też coś pomarańczowego:
 Golden Rose Emily Long-Lasting Lip Pencil 216 - Uzupełnienie pomadki. Jest to pierwsza moja konturówka do ust z tej serii. Mam nadzieję, ze okaże się lepsza niż kredki do oczu.
Golden Rose Velvet matte Lipstick 06 - Supermodna bo pomarańczowa i matowa. Tej wiosny zrobię nią furorę ;)
Maybelline Color Whisper Lipstick 440 Orange Attitude - Pomadko-balsam abym mogła się przyzwyczaić do pomarańczy na ustach i zobaczyć czy mi pasuje. Na razie mogę powiedzieć o niej tylko tyle, że jest bardzo nietrwała.
                                              
Coś dla paznokci też wpadło do koszyka i tym razem obyło się bez pomarańczy:
 Lovely Matte Top Coat - Zupełnie nie wiem co mi odbiło ale zachciało mi się przerabiania perłowych lakierów na maty. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
Golden Rose Selective Nail Lacquer 12 - Zachciało mi się capuccino, a że kawy nie pijam to trafi chociaż na paznokcie. Gdy tylko odrosną...
                                  
W lutym zostałam również obdarowana mazidłami do oczu:
Avon Super Shock Vivid Liquid Eye Shadow Chromed Cocoa - Ciekawy i idealny dla bezproblemowych powiek. U mnie niestety nie utrzymuje się cały dzień ale i tak sięgam po niego, gdy nie potrzebuję całodniowej trwałości. O dziwo tak często, że trafił do ulubieńców ;)
Bell LadyCode Night Party Eyeliner - Migoczące drobinkami i przykuwające spojrzenie srebro.
                                      
To już wszystko co mi przybyło. Na koniec zaprezentuję Wam jeszcze kolory.
Od lewej:
Yves Rocher Coleurs Nature Róż Jasna Morela
Yves Rocher Coleurs Nature Róż Średnia Morela
Golden Rose Emily Long-Lasting Lip Pencil 216
Golden Rose Velvet matte Lipstick 06
Maybelline Color Whisper Lipstick 440 Orange Attitude
Avon Super Shock Vivid Liquid Eye Shadow Chromed Cocoa
Bell LadyCode Night Party Eyeliner
                       
Jak Wam upłynął luty?
Obłowiliście się na wyprzedażach i zakupach czy zaciskaliście pasa i karmiliście świnki skarbonki?

sobota, 1 marca 2014

Hialuronowe serum od Delii

O serum do twarzy długo nie pisałam bo i jakoś zaniedbałam ich stosowanie. Ostatnio jednak po długim okresie spokoju skóra postanowiła dać mi w kość więc muszę ją dodatkowo wspomagać stąd dzisiejsza notka.
Zapraszam :)
                                           
Delia Cosmetics
+3D Hyaluron Fusion
Ultranawilżajace SERUM do twarzy z kwasem hialuronowym
do każdego typu cery
                                           
OBIETNICE PRODUCENTA:
Ultranawilżające i odbudowujące serum do twarzy.
Laboratorium Delia Cosmetics wykorzystując najnowsze osiągnięcia w światowej kosmetologii stworzyło produkt opóźniający efekty starzenia się skóry - +3D Hialuron fusion. Innowacyjna receptura oparta na nowatorskim połączeniu aktywnych składników nowej generacji kwasu hialuronowego, ekstraktu z ryżu, oraz kompleksu Hydromanil 3D gwarantuje wysoką efektywnosć działania przeciwzmarszczkowego. Preparat aktywnie wspomaga procesy zatrzymywania wody w głębokich warstwach skóry oraz stymuluje jej regenerację.
Trzeci wymiar młodości:
Kwas hialuronowy - naturalny składnik skóry o ultranawilżającym działaniu, bierze aktywny udział w procesach poprawiających jędrność, elastyczność i napięcie skóry.
Ekstrakt z ryżu - posiada wyjątkowe właściwości nawilżające  oraz ochronne, tworząc na skóze warstwę zabezpieczającą.
Serum dodatkowo wzbogacone jest o Hydromanil 3D - trójwymiarowe naturalne cząsteczki, zapewniające natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie.
                                                         
SKŁAD:
 aqua, glycerin, propylene glycol, oryza sativa extract, sodium hyaluronate, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin
                                                        
POJEMNOŚĆ: 10ml
DOSTĘPNOŚĆ: Internet, wybrane drogerie w większości niesieciowe lub niewielkie sieciówki
CENA: Około 15zł
                                                       
                                             
Kosmetyk jest bezzapachowy i bezbarwny. Ma konsystencję ciągliwego żelu, który wręcz rozpływa się pod palcami, łatwo rozprowadza i błyskawicznie wchłania nie pozostawiając na skórze wyczuwalnego filmu. Nie powoduje błyszczenia ani przetłuszczania.
                                  
Serum doskonale gasi pragnienie skóry, likwiduje przesuszenia oraz uczucie ściągnięcia i napięcia, sprawia, że nie piecze i nie woła pić. Działanie to utrzymywało się u mnie przez 24godziny dlatego aplikowałam go jedynie na noc. Jedyne z czym sobie nie radzi to suche skórki po pryszczach. Niestety gdy już są to dosyć opornie idzie ich likwidowanie ale może to tez dlatego, że moja skóra ostatnio jest w dramatycznym stanie.
Żadnych negatywnych skutków jego stosowania nie odnotowałam.
                                             
 Preparat zamknięty jest w szklanej buteleczce z pipetką co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, gdyż pozwala zużyć zawartość praktycznie do końca. Zaledwie 3-4 ostatnie maleńkie krople wydobywałam przez odwrócenie buteleczki do góry dnem. Całość zapakowana jest w kartonik, na którym znajdują się wszystkie informacje. Jedyne nad czym ubolewam to brak folii, która gwarantowałaby, że nikt przed nami nie grzebał w opakowaniu.
                                                      
                                            
Podsumowując: Bardzo dobry kosmetyk za niewygórowaną cenę. Uratował moją skórę kiedy nawet Cetaphil nie daje rady i zapobiegł większej tragedii. Dzięki niemu przekonałam się do używania serum i jeżeli gdzieś go spotkam to kupię ponownie.

czwartek, 27 lutego 2014

Ulubieńcy: luty 2014

Nie wiem jak to się stało ani gdzie podział się luty ale wczoraj z wielkim szokiem odkryłam, że czas najwyższy na ulubieńców :)
                                                
                                               
Zatem nie przedłużając w nieskończoność zapraszam :)

                             
Makijaż i pielęgnację twarzy w tym miesiącu zdominowały BB kremy Skin79. Choć nie są idealne to ich działanie bardzo przypadło mi do gustu i zdecydowanie jeszcze nie raz będę się kierować w ich stronę.
                                         
W związku z tym, że sięgając po BB kremy znacząco zredukowałam pozostałą ilość kosmetyków, zamiast stałego zestawu brązer + róż + rozświetlacz moją twarz zamiennie ożywiały dwa róże: Yves Saint Laurent  Palette Y-Mail 2 oraz Amilie Bing Cherry Blush. Oba produkty dają dosyć wyrazisty a jednocześnie dziewczęcy efekt.
                                                                   
                                                                 
Na powiekach było skromnie ale za to dosyć zmiennie.
Zwykłe cienie zastąpiłam płynnymi w postaci Rimmel Scandaleyes Eye Shadow Paint 005 Golden Bronze oraz Avon SuperShock Vivid Liquid Eye Shadow Chromed Cocoa. Oba kosmetyki aplikują się bajecznie łatwo i przyjemnie noszą jednak ich trwałość pozostawia trochę do życzenia dlatego sięgałam po nie tylko wtedy gdy byłam pewna, że mój makijaż nie musi być idealny przez cały dzień.
                                  
Jedynym towarzyszącym mi w lutym eyelinerem był L'Ambre Pernament Eyeliner Pen 03. Nie jest tak trwały jak to obiecuje producent używając słowa "pernament" ale moje serce podbija łatwością aplikacji.
                      
Częściej niż po eyeliner sięgałam jednak po kredki do powiek i moimi wybrankami w tym miesiącu były L'Oreal Paris Contour Cohl Eyes 131 Jet Black oraz Sensique Trendy Colour nr. 121. Obie są bajecznie miękkie dzięki czemu ich aplikacja jest niezwykle prosta i przyjemna. Świetnie spisywały się wtłoczone między rzęsy w celu ich zagęszczenia oraz roztarte na górnej powiece tworząc delikatny efekt smokey.
                                              
Na linii wodnej jak zwykle królowała pokazywana tu do znudzenia Catrice LE Hollywood's Fabulous 40'ties Eyebrow Lifter 001 Casablanca Higlight's. Nie wyobrażam sobie bez niej makijażu i nie wiem czy istnieje kosmetyk godny aby ją kiedykolwiek zastąpić ;)
                                          
Z cieni prasowanych również upodobałam sobie dwie sztuki. Tym razem padło na Yves Saint Laurent Ombre Solo 12 Parisienne Pink o pięknym wiosennym odcieniu różu, który stosowałam na całą powiekę oraz Essence LE Black and White Eyeshadow 02 White Hype, który służył mi do doświetlania wewnętrznego kącika oka i czasami łuku brwiowego.
                                  
                                                               
Na ustach dosyć skromnie. Głównie towarzyszył mi balsam w kredce Vivo Cosmetics Colour Stain Lip Crayon Thing Called Love ale czasami, zwłaszcza pod koniec miesiąca, zdradzałam ją z NYX Mega Shine Lip Gloss LG 160 Tea Rose.
                                                        
                                             
W kwestii zapachowej też trzymałam się tego co towarzyszy mi już długo i jest dobrze znane. Tym razem sięgałam głównie po MEXX Fly High EDT oraz Oriflame Oasis Warm Sunset EDT.
                                       
Jak Wam upłynął luty?
Znaleźliście jakichś ulubieńców czy nic nie zapadło Wam w pamięć?

wtorek, 25 lutego 2014

Limitowana regeneracja



Pielęgnacja twarzy to dla mnie codzienny obowiązek ale raz w tygodniu staram się zrobić coś ekstra dla skóry i sięgam po maseczki. Zawsze używam dwóch: najpierw glinki czerwonej a po niej czegoś regenerująco-nawilżajacego. Dzisiaj mam dla Was kilka słów na temat tej drugiej.
Zapraszam :)
                     
Dax Cosmetics
Perfecta
Maseczka Regenerująca na twarz, szyję i dekolt
Lipidy zbożowe + sole mineralne
Do każdego rodzaju cery
Edycja limitowana
                                  
OBIETNICE PRODUCENTA:
Produkt polecany dla: Każdego rodzaju cery, bez ograniczenia wieku, szczególnie dla cery odwodnionej i zmęczonej.
Jak działa? Lipidy zbożowe intensywnie regenerują i przywracają skórze gładkość. Sole mineralne głęboko i długotrwale nawilżają. Kompleks witamin i aminokwasów odżywia komórki skóry i niweluje pierwsze zmarszczki.
Efekty: Cera jest wypoczęta i nabiera zdrowego, świeżego kolorytu.
                                    
SKŁAD:
aqua, dicaprylyl ether, glyceryl stearate, steareth-25, ceteth-20, stearyl alcohol, hexyldecanol, hexyldecyl laurate, paraffinum liquidum, glycerin, cephalins, disodium cocoamphodiacetate, soya lecitin, panthenol, trilaureth-4-phosphate, sorbitol, citric acid, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, ethyl linoleate, ethyl linolenate, ethyl oleate, silk amino acids, pyridoxine, biotine,  magnesium ascorbate/pca, imperata cylindrica root extract, peg-8,  carbomer, propylene glycol, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, aloe barbadensis leaf juice powder, citrus aurantium dulcis flower extract, sodium hydroxide, disodium edta, ethylparaben, methylparaben, 2-bromo-2-nitroporopane-1,3-diol, benzyl salicylate, butylphenyl, methylpropional, hydroxyisohexyl-3-cyclohexene, carboxaldehyde, limonene, alpha-isomethyl ionone, linalool, citral, parfum, cl 19140, cl 42051
                                         
POJEMNOŚĆ: 30ml
DOSTĘPNOŚĆ: brak danych
CENA: brak danych
                                              
Maska ma przyjemną konsystencję bogatego ale nie ciężkiego kremu na noc. Przyjemnie się rozprowadza i łatwo wchłania. Nie powoduje powstawania na skórze nieestetycznego oleistego połysku ani mocnego przetłuszczania choć po jej zastosowaniu cera nie jest matowa. Pachnie przyjemnie: słodkawo, odrobinę pudrowo ale jednak trochę specyficznie. Jest to taki charakterystyczny dla kosmetyków zapach. Jej kolor to bardzo jasny i mocno rozbielony seledyn, czyli coś rzadko spotykanego i miłego dla oka.
                                                       
                                
Choć skład nie zachwyca to w kwestii działania nie mogę jej nic zarzucić. Świetnie się spisuje jako kolejny etap po 30 minutach trzymania na twarzy glinki. Bardzo dobrze nawilża i wygładza oraz świetnie radzi sobie z suchymi skórkami. Po jej zastosowaniu skóra jest miła, miękka i gładka w dotyku. Wygląda zdrowo i promiennie bez zbędnych zaczerwienień.
W trakcie jej stosowania nie odnotowałam żadnych niepożądanych działań: nie zapchała mnie, nie spowodowała pogorszenia stanu cery, nie potęgowała również przetłuszczania skóry.
                                       
Opakowanie to klasyczna zakręcana plastikowa tubka z małym otworkiem przez, który wydobywa się produkt. Wolałabym aby była ona zamykana klapką, ale w związku z tym, że używam jej tylko raz w tygodniu nie jest to zbytnio uciążliwe.
                                
Podsumowując: Zaskakująco dobra maska, która robi to, czego od niej oczekuję bez zbędnych skutków ubocznych. Jeżeli uda mi się ją gdzieś zdobyć to z przyjemnością sięgnę po nią jeszcze raz.

sobota, 22 lutego 2014

Pierwsze spotkanie ze Skin79

Uwiedziona obietnicą cudu mającego się odbyć na mojej twarzy oraz własnym nieposkromionym lenistwem postanowiłam ostatnio dokładniej przyjrzeć się kremom BB. Tym razem skupiłam się na marce Skin79 ze względu na jej dostępność oraz jasne odcienie i zakupiłam trzy próbki a następnie rozpoczęłam testy...
                      
                        
W moje łapki trafiły:
Vital Orange Super Plus BB Cream SPF 50+ PA +++
Purple Super Plus BB Cream SPF 40 PA+++
Green Super Plus BB Cream SPF 30 PA++
                             
Każda z próbek miała 2ml i wystarczyła mi na około 5 aplikacji.
                                       
                            
Zacznę od najbardziej rozsławionego:
Vital Orange Super Plus BB Cream
Przeznaczony jest do skóry zmęczonej. Ma dawać dobre krycie i ochronę przeciwsłoneczną. Jego kolor określany jest jako jasny beż.
Jak jest w rzeczywistości?
Kosmetyk ma rzeczywiście jasny kolor z dużą ilością żółtego pigmentu dzięki czemu idealnie spisze się u osób bladolicych, którym większość dostępnych na rynku jasnych podkładów o różowawych odcieniach nie pasuje. Niestety w trakcie noszenia trochę się utlenia choć nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe. Dobrze kryje, tak w sam raz ani za mocno ani za lekko. Koloryt jest wyrównany a zaczerwienienia zniwelowane. Jedynie większe niedoskonałości wymagają dodatkowego wspomagania a na cienie pod oczyma trzeba zastosować odpowiedni korektor.
Nakłada się łatwo nie tworząc plam ani smug oraz błyskawicznie stapia ze skórą nadając jej nową jakość. Nosząc go miałam wrażenie, że mam na twarzy lepszą wersję mojej skóry.
Kosmetyk ten bardzo dobrze nawilża więc w moim przypadku nie było potrzeby stosowania pod niego dodatkowego kremu. Byłoby to idealne rozwiązanie, gdyby nie to, że kosmetyk wywołuje bardzo mocny połysk i nie daje się zmatowić pudrem, który najpierw traci swoje właściwości matujące a następnie się warzy.
                            
                                                               
Purple Super Plus BB Cream
 Przeznaczony jest do skóry suchej. Ma dawać naturalne rozświetlenie i nawilżenie a jego kolor określany jest jako naturalny beż.
W praktyce przedstawia się on następująco:
Jest najciemniejszy z całej trójki i ma sporą domieszkę różowego pigmentu przez co wydaje się lekko szarawo-ziemisty. Będzie pasował osobom o jasnej ale nie bladej karnacji. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund po nałożeniu ładnie stapia się ze skórą i różnica w kolorze z moją bladą twarzą staje się mało widoczna. Krycie ma chyba najlepsze z całej trójki ale podejrzewam, że to ze względu na ciemniejszy kolor, który z łatwością radzi sobie z pokryciem fragmentów o innym zabarwieniu. Cienie pod oczyma wymagają zastosowania korektora.
 On również łatwo i przyjemnie się rozprowadza ale koniecznie trzeba go na koniec wklepać/wprasować w skórę aby uzyskać naturalnie wyglądająca ale lepszą wersję siebie ;)
Preparat ten również bardzo dobrze nawilża i powoduje lekkie błyszczenie jednak nie tak duże jak w przypadku zastosowania wersji Orange i bez większych problemów daje się zmatowić pudrem.
                                  
                                  
Green Super Plus BB Cream
Wersja, po której spodziewałam się najwięcej i najwięcej też oczekiwałam.
Przeznaczony jest do skóry mieszanej. Ma dawać dobre krycie i jedwabiste wykończenie. Jego kolor określany jest jako jasny beż.
Co otrzymałam w rzeczywistości?
Kosmetyk ma bardzo jasny kolor z duża ilością białego pigmentu jednak nadal utrzymany jest w ciepłej, żółtawej tonacji. Spisze się u osób o bardzo bladej karnacji ale bez zaczerwienień, gdyż nie radzi sobie z nimi i po prostu wygląda na nich obco i dziwnie. Jego krycie jest lekkie do średniego. Ładnie wyrównuje koloryt ale nie radzi sobie z niedoskonałościami i cieniami pod oczyma.
Tak jak i pozostała dwójka przyjemnie się rozprowadza jednak nie chciał się wtapiać ani współpracować z moją skórą. Nawet po dłuższym czasie noszenia widać było, że tworzy na niej taką dziwną nie łączącą się z nią warstwę.
Ta wersja również dobrze nawilża ale powoduje zdecydowanie najmniejsze błyszczenie skóry. Co dziwne tak jak Orange nie daje się zmatowić pudrem, który w tym przypadku również traci swoje właściwości a potem się warzy.
                                 
Żaden z wyżej wymienionych kosmetyków nie pogorszył stanu mojej cery ani nie wpłyną na nią w jakikolwiek negatywny sposób. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że wygląda ona teraz lepiej a pory znacząco się zmniejszyły.
                                            
Po dokładnym przetestowaniu wszystkich trzech wersji stwierdziłam, że żadna z nich nie spełnia moich oczekiwań, bo o ile mogłabym stosować je zimą tak latem w ogóle by się nie sprawdziły. Jednak jestem zadowolona że podjęłam decyzję o zakupie próbek a ideału będę szukać dalej ;)
                              
Jakie są Wasze doświadczenia z prawdziwymi azjatyckimi kremami BB?
Możecie mi polecić BB cream do skóry mieszanej w kierunku tłustej o bardzo jasnym kolorze i dużej ilości żółtego pigmentu?

środa, 19 lutego 2014

Nailguard

Każdemu zdarza się, że jego zadbane i wypielęgnowane paznokcie nagle zaczynają się kruszyć, łamać, rozdwajać oraz wyglądać jak obraz nędzy i rozpaczy. Wtedy należy je odżywiać i chronić.
Świetną odżywkę Lovely już Wam opisywałam. Teraz czas na produkt ochronny.
Jeżeli jesteście ciekawi co to za specyfik to zapraszam do dalszej części posta.
                                                      
Wibo
Eliksir z jedwabiem
Witaminy, jedwab, filtr UV
                                            
OBIETNICE PRODUCENTA:
Pielęgnuje i wzmacnia płytkę paznokcia. Zawiera witaminy i jedwab.
                             
SKŁAD:
Możecie sobie podejrzeć TUTAJ.
                                         
POJEMNOŚĆ: 7ml
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann
CENA: Około 7zł
                                    
Kosmetyk ma charakterystyczny dla lakierów zapach i taką samą konsystencję. Po nałożeniu nie wchłania się w paznokcie tylko pozostawia na nich mleczną warstwę. W opakowaniu ma biały kolor ale po nałożeniu jednej warstwy staje się pół-transparentny, kolejne jednak intensyfikują natężenie koloru. Jedna warstwa wysycha błyskawicznie, dwóm zajmuje to chwilę więcej ale nie jest to uciążliwe.
                                      
W kwestii działania preparat bardzo dobrze chroni płytkę paznokcia przed uszkodzeniami wywoływanymi przez czynniki zewnętrzne, nawilża ją i lekko odbudowuje. Przy jego regularnym stosowaniu paznokcie stają się twardsze a obszary rozdwajania mniejsze. Sam cudów nie zdziała i nie doprowadzi paznokci do stanu idealnego ale w połączeniu z dobrą odżywką przyniesie pożądane efekty.
Nie wiem jak spisuje się jako baza pod lakier bo w ten sposób nigdy go nie używałam.
                                        
Opakowanie to typowa dla lakierów buteleczka. Niestety pędzelek jest trochę za mały i zbyt krótki więc gdy zużyje się już połowa eliksiru to potem ciężko nabrać jego odpowiednią ilość.
                                       
Podsumowując: Dobry preparat ochronny, który nadaje paznokciom subtelny i elegancki wygląd.
Stosuję go już długo w przerwach między nakładaniem kolorowej emalii i jestem bardzo zadowolona z jego działania. Kolejna buteleczka czeka już w zapasach i raczej nie będzie ostatnia ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...