środa, 13 listopada 2013

Jelonek z Australii

Pogoda nie sprzyja jakiejkolwiek aktywności (nawet przy pisaniu tej recenzji grabieją mi palce) ale dosyć już blogowego leniuchowania i czas zabrać się za porządne kosmetyczne pisarstwo ;)
Tytuł jest mylący ale według mnie pasuje do zawartości posta ze względu na skojarzenia, bo nazwa marki, której kosmetyk dzisiaj Wam opiszę ewidentnie kojarzy mi się z jelonkiem Bambi oraz z Bandi - młodziutką Australijką prowadzącą telewizyjne programy o zwierzętach.
Zatem do rzeczy i zapraszam do dalszej części posta ;)
                                                                     
Bandi
Eye Care
Kojący Krem-Żel pod oczy
                                                                                    
OBIETNICE PRODUCENTA:
Kojący krem-żel do delikatnej skóry wokół oczu. Skutecznie rozjaśnia cienie, niweluje opuchliznę i obrzęki pod oczami. Głęboko nawilża, uelastycznia i wygładza. Preparat zawiera hesperydynę, wyciąg z kasztanowca i arniki, a także specjalnie opracowany kompleks liposomowy zawierający mikrokolagen, rutynę oraz stabilna witaminę C. Ponadto wzbogacony jest o d-panthenol, który zapewnia skórze ukojenie. Unikalny produkt usuwający ślady zmęczenia i przywracający oczom blask.
                                          
SKŁAD:
aqua, cyclomethicone, cyclopentasiloxane, dimethicone, trideceth-9, ethylhexanoate, glycerin, hesperidin methyl chalcone, steareth-20, dipeptide-2, palmitoyl tetrapeptide-3 alcohol dent., lecithin, disodium rutinyl difulfate, hydroxiproline, sorbitol, magnesium ascorbyl phosphate, tocopherol, ascorbyl palmitate, glyceryl stearate, glyceryl oleate, citric acid, dimethicone crosspolymer, carbomer, triethanolamine, panthenol, arnicam montana extract, horse chestnut extract, cyclohexasiloxane, propylene glycol, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, propylparaben, isobutylparaben
                                                
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, apteki, internet.
POJEMNOŚĆ: 30ml
CENA: Około 50zł
                                                                    
MOJE WRAŻENIA:
Konsystencja faktycznie jest żelowo-kremowa i przypomina po prostu delikatny żel o lekko mlecznym zabarwieniu, co oznacza że jest białawy ale jednocześnie trochę transparentny. Rozprowadza się fenomenalnie więc nie ma obaw o naciąganie i uszkadzanie delikatnej skóry wokół oczu. Jego zapach jest kremowo-maściowy ale na tyle delikatny, że przy normalnym użytkowaniu go nie czuć.
Wydajność jest dobra chociaż niższa niż bym się tego spodziewała: używam go mniej więcej od połowy lipca dwa razy dziennie z kilkoma kilkudniowymi przerwami i już niewiele go zostało. Myślę, że ta reszta nie wystarczy na kolejny miesiąc w związku z tym nie ma euforii bo skoro 15ml kremu wystarcza mi zazwyczaj na 3 miesiące to 30ml powinno wytrzymać ich 6, a niestety na to się nie zanosi.
                                                          
Działanie kremu jest bardzo dobre. Pomimo długiego i niezbyt naturalnego składu okazało się, że bardzo przypadł do gustu moim podocznym okolicom. Mocno nawilża skórę bez jej zbędnego obciążania a jednocześnie stanowi doskonałą bazę pod makijaż - świetnie współpracuje z każdym kosmetykiem, który na niego nakładam i nie obniża trwałości bazy pod cienie. Uelastycznia delikatną skórę okolic oczu i wygładza ją co czuć przy każdym dotknięciu.
Od zawsze borykam się z problemem "zaniedbania okolic oczu" co w praktyce oznacza, że jakiekolwiek odpuszczenie sobie pielęgnacji (bez różnicy tonik czy krem), jej drastyczna zmiana, kilka zarwanych nocy, stres, wysiłek, nadmiar słońca czy cokolwiek podobnego skutkuje sińcami i narastającą opuchlizną tworzącą worki pod oczyma. Taki wygląd nieświeżego zombie zaliczyłam również na początku stosowania tego kremu przez cykliczne zarywanie nocy i o dziwo kosmetyk sobie z tym doskonale poradził. Dzięki jego regularnemu stosowaniu oznaki zmęczenia zniknęły, cienie zostały rozjaśnione a opuchlizna i worki zniwelowane. Moje spojrzenie znowu jest świeże i sprawia wrażenie jakbym zawsze była super wypoczęta.
                                                                 
Opakowanie jest bardzo higieniczne, praktyczne i daje pewność, że nikt przed nami nie dobierał się do kosmetyku. Pod warstwą folii w kartonowym pudełeczku znajdujemy półprzezroczystą, mleczną buteleczkę tylu air-less, która zapewnia higieniczną aplikację oraz pozwala na bieżąco kontrolować pozostałą ilość kremu. Pompka działa niezawodnie przez cały okres użytkowania choć moim zdaniem wypluwa za dużo produktu, więc nie ma mowy o wciśnięciu jej choćby do połowy nie mówiąc już o przyciśnięciu do końca. Całość zdecydowanie na plus choć mam wrażenie, że to właśnie przez pompkę kremu ubywa szybciej niżbym tego chciała.
                                                                               
Podsumowując: Bardzo dobry krem dla osób borykających się z cieniami i opuchlizną, którym nie straszna jest chemia w składzie. Ze względu na konsystencję nie nada się na okres jesienno-zimowy więc jego zakup warto przesunąć na wiosnę gdy zbliżą się cieplejsze dni. Ja czuję się zachęcona do bliższego zapoznania się z asortymentem tej marki i myślę, że jeszcze do niej wrócę.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ulubione książki w domu

Od kilku dni zastanawiałam się o czym by tu Wam napisać i wyszło na to, że pasuje coś zrecenzować ale jakoś zupełnie nie mam ochoty na wałkowanie tematu kosmetyków i dlatego postanowiłam znowu pokazać trochę książek. Tym razem padło na moją prywatna biblioteczkę. Nie, nie pokażę Wam wszystkiego bo post miałby kilka kilometrów długości ale za to wybrałam kilka moich ulubionych tytułów, do których z przyjemnością wracam. Kolejność przedstawienia zupełnie nie ma znaczenia bo wszystkie lubię jednakowo.
Zapraszam.
                                                                                
Trudi Canavan
Trylogia Czarnego Maga
Gildia Magów
Nowicjuszka
Wielki Mistrz
oraz ich prequel
Uczennica Maga
 Bardzo zaskakująca, nieprzewidywalna, ciekawa i wciągająca. Idealna dla fanów magii, wojen i spisków. Kupiłam przypadkiem i totalnie przepadłam.
                                                               
Stephanie Meyer
Zmierzch
Księżyc w nowiu
Zaćmienie
Przed świtem
Seria znana chyba wszystkim. Zupełnie nie rozumiem jej fenomenu ale odkąd obejrzałam Zmierzch przepadłam. Książki przeczytałam już 3 może 4 razy i jeszcze do nich wrócę bo są świetną odskocznią od czytania grubych i ciężkich tomów ;)
                                                              
Alice Sebold
Nostalgia Anioła
Smutna, wzruszająca i poruszająca. Wprowadza w nostalgię i wyciska łzy.
                                         
Patrick Suskind
Pachnidło
Historia pewnego mordercy
Uwielbiam zarówno film jak i książkę. Jest mroczna, tajemnicza i niepowtarzalna a do tego ma zaskakujące zakończenie.
                                                            
Paweł Rochala
Baśń Średniowieczna
Uwielbiam tradycyjne podania i legendy. Czary, złe moce, czarownice, diabły i inne magiczne istoty to to co przykuwa moją uwagę a w tej książce tego nie brakuje.
                                                              
Vladimir Nabokov
Lolita
Zaczęło się od przypadkowego obejrzenia filmu a potem już musiałam ją mieć. Kontrowersyjna, nieprzewidywalna, zaskakująca i szokująca. Po prostu świetna.
                                                       
Shaun Hutson
Nemezis
 Straszna i przerażająca. Zupełnie nie nadaje się dla osób o słabych nerwach a nawet u tych o mocnej psychice wywołuje koszmary. Chyba jedyny thriller który uwielbiam ;)
                                               
Władysław Stanisław Reymont
Chłopi
No cóż tę lekturę można kochać albo nienawidzić. Ja zdecydowanie należę do jej wielbicieli. łyknęłam ją w całości i to tak szybko, ze nawet przyswoiłam gwarę w niej zawartą. Potem tygodniami musiałam znowu uczyć się mówić poprawną polszczyzną ;) Genialne dzieło. Szkoda, że nie ma takich więcej w kanonie lektur szkolnych.
                                                         
To by było na tyle najbardziej ulubionych z ulubieńców;) W mojej domowej biblioteczce jest jeszcze wiele książek które lubię ale nie aż tak bardzo jak te, które Wam tutaj pokazałam.
Teraz rozważam przedstawienie Wam książek, które darzę wyjątkowym sentymentem. Bylibyście nimi zainteresowani?
                                                    
Znacie którąś z wymienionych książek? Czytaliście? A może planujecie?
Podzielcie się swoimi ulubieńcami.

sobota, 9 listopada 2013

Pudła z wozu, koniom lżej, czyli zużycia i wyrzutki: październik 2013

W tym tygodniu odpuściłam trochę blogowanie bo nagle pojawiło się milion spraw do załatwienia ale już wszystko ogarnęłam i wracam do Was z pełna paką pustych opakowań.
                                                                                
                                                                                         
Zdjęcia są niestety kiepskie bo jedyny słoneczny dzień spędziłam w pracy a koniecznie chciałam coś dla Was napisać.
Zapraszam :)
                                                                                 
Oznaczenia: JESTEM NA TAK, JESTEM NA NIE, SAMA NIE WIEM.
                                                                                                           
                                                                                     
1. Manila Bond Spirit - Nuty zapachowe wypisywałam TUTAJ. Zapach ładny z typu dziennych-codziennych ale nie do końca mi pasuje. Mam jeszcze jedną buteleczkę więc zużyję ale kolejnej nie kupię.
2. Applause Glam MAX Lip Gloss 516 - Użyłam go może 2 razy ale od początku miałam wrażenie, że śmierdzi pleśnią a na dodatek dziwnie się rozwarstwia i widać w nim coś zielonego. Boję się go nakładać wiec leci w kosz.
3. Paese Korektor Tuszyjący Przebarwienia 103 Beżowy - Recenzja KLIK. Przeterminował się i zaczął dziwnie pachnieć więc czeka go kosz.
4. Rimmel Eyeful Eye Glistener 700 Flaunt - Nie dotrwała nawet do pierwszego strugania nie mówiąc już o recenzji. Kupiłam ją w Pepco za ok.8zł i użyłam zaledwie kilka razy, a już się zepsuła i zaczęła okropnie śmierdzieć więc nie da się jej używać. Leci do kosza.
5. Versati Kredka do oczu czarna No 1. - Recenzja KLIK. Wreszcie się skończyła ;)
                                                                                    
                                                                              
6. Pharmaceris Puri-Sebostatic Pianka głęboko oczyszczająca do twarzy - Recenzja KLIK.
7. Ziaja tintin tonik antybakteryjny - Recenzja KLIK.
8. Dr Irena Eris VitaCeric Multi.Vit Energy Complex Emulsja energizująca Na dzień SPF 15 - Recenzja KLIK.

9. FlosLek Laboratorium Sun Care Pomadka ochronna do ust z filtrem UV - Recenzja KLIK.

                                                                                     
                                                                                   
10. Joanna kremowy żel pod prysznic Fruit Fantasy Brazylijska mandarynka - Spodziewałam się cudów i się zawiodłam. Zapach jest słaby i niezbyt mandarynkowy. Konsystencja jest gęsta ale słabo się pieni. Myje OK. Jest mało wydajny. raczej o nim zapomnę.
11. Johnson's baby Oliwka w żelu z rumiankiem - Pisałam o niej TUTAJ.
12. Venus Balsam po goleniu i depilacji Łagodzący olej kokosowy, masło pomarańczowe & witamina E - Pachnie owocowo ale niezbyt w moim guście. Całkiem nieźle nawilża, łagodzi podrażnienia powstałe po goleniu. Lekka konsystencja rozpuszcza się pod wpływem ciepłoty ciała. Bardzo mało wydajny.
13. Ziaja Żel do nóg kasztanowy - Zapach OK, nawilżanie też. Ma żelową ale nie spływającą konsystencję. Czy działa? Nie zauważyłam. Może trochę pomaga przy zakwasach ale myślę, że więcej dawał masaż, który wykonywałam przy aplikacji. Zużyłam żeby się go pozbyć. Nie kupie ponownie.
14. Dove Natural Touch dead Sea Minerals anti-perspirant - Recenzja KLIK. Zapach mi już trochę nie pasuje ale nadal świetnie się sprawdza.
15. Domowy Peeling - Wariacja na TEN temat. Uwielbiam domowe peelingi i będę je nadal robiła.
                                                                                  
                                                                                     
16. Silcare The Garden of Colour Sky Blue Wanilla - Recenzja KLIK.
17. Barwa Miss krem pielęgnacyjny do rąk z olejkiem silikonowym - Syntetyczny ale przyjemny zapach, lekka, szybko wysychająca konsystencja ale niestety bardzo słabe działanie. Krem nie nawilża a jedynie otacza dłonie sylikonową warstwą dającą wrażenie wygładzenia. Nie wrócę.
                                                                                 
                                                                                                                                               
18. Alterra Szampon nawilżający Granat i Aloes - Ładnie pachnie. Konsystencja jest trochę zbyt gęsta i glutowata. Dobrze się pieni i dobrze myje. Radzi sobie z olejami. Nadal będę sięgać po szampony tej marki chociaż niekoniecznie po tę wersję.
19. Alverde Olejek z dzikiej róży - Ładnie choć bardzo intensywnie pachnie. Dobrze nawilża i odżywia włosy. Łatwo się zmywa. Nie obciąża.
20. Uber Hair Maska intensywnie regenerująca do włosów - Ładny zapach. Gęsta wręcz kremowa konsystencja. Skład taki sobie. Czy nawilża? Nie wiem ale świetnie wygładza bez obciążania. Po jej użyciu włosy są miękkie i puszyste, łatwo się rozczesują oraz dobrze układają ale nie przetłuszczają. Można o nich powiedzieć, że są takie sexi niesforne. Byłoby super gdyby nie cena 75zł za 100ml a na moje krótkie włosy 25ml wystarczyła na trochę więcej niż 2 nałożenia.
                                                                                 
                                                                                       
21. Dr. Beckmann Mydełko do odplamiania - Świetne do odplamiania, mycia pędzli i prania jaja. Usuwa nawet bardzo mocne plamy - moje jajo jest idealnie białe! Zdecydowanie będe do niego wracać.
                                                                                 
                                                                                    
22. Noni Care Active-moisturizing & Care Rehydrating Mask Aktywnie nawilżająca maseczka do twarzy Intensive - Recenzja KLIK.
23. Gehwohl Fusskrem
24. Ziaja kremowe mydło z kaszmirem
25. Gerovital Plant Krem przeciwzmarszczkowy
26. Nivea Cellular Anti Age odmłodzenie skóry Krem na dzień
27. + 28. + 29. Dermedic Hydrain2 Krem nawilżający o przedłużonym działaniu
30. + 31. + 32. Barwa Siarkowa Moc Krem antybakteryjny matujący
33. + 34. + 35. Dermedic Hydrain3 Hialuro krem nawilżający o dogłębnym działaniu
36. Elizabeth Arden Skin Balancing Exfoliating Cleanser
37. Elizabeth Arden Optimizing Skin Serum
38. Elizabeth Arden Skin Balancing Lotion Sunscreen SPF 15
39. Genoscope Krem Serum2h na noc - Łagodnie pachnie, ma przyjemną gęstą ale nie ciężką konsystencję. Dobrze nawilża ale dla sucharków może to być za mało. Po jego użyciu widać, ze skóra jest szczęśliwa ale cudów nie robi. Podejrzewam go o mocne niwelowanie zaczerwienień ale nie mam pewności. Zaciekawił mnie.
40. Bioderma Sensibio AR Anti-Redness cream
                                      
To już wszystko :)
Jak widzicie nieźle mi poszło i jestem dumna zwłaszcza z ubytku próbek :)
A jak tam Wasze zużycia?

wtorek, 5 listopada 2013

Dla fanek mocnych wrażeń...

Miał być post denkowy w ramach wynagrodzenia Wam mojej ostatniej nieobecności ale niestety pogoda postanowiła spłatać mi figla i zrobienie zdjęć okazało się niemożliwe dlatego będziecie musieli zadowolić się recenzją.
Zapraszam :)
                                                                
Cleanic
Chusteczki nawilżane do peelingu
                                                                               
OBIETNICE PRODUCENTA:
 Nawilżane chusteczki do peelingu Cleanic Professional to nowy sposób na szybki i wygodny peeling twarzy, szyi i dekoltu. Chusteczka pokryta jest mikrogranulkami, które zapewniają delikatny i bezpieczny peeling każdego rodzaju skóry, bez konieczności użycia i zmywania pozostałości kosmetyku do peelingu, jak przy tradycyjnych peelingach. Wygodne w podróży. Szybko usuwają martwy naskórek i pobudzają mikrokrążenie. Ekstrakt z chabra bławatka ma właściwości antyseptyczne i tonizujące.
                                                                                         
SKŁAD:
aqua, cetyearyl isononanoate, caeareth-20, cetearyl alchol, peg-7glyceryl cocoate, caprylic/capric trigliceride, glyceryl stearate, glycerin, peg-40 hydrogenated castor oil, ceteareth-12, cetyl palmitate, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, isobutylparaben, propylene glycol, centaurea cyanus extract, allantoin, hydroxypropyl methylcellulose, cetylpyridinium chloride, citric acid, parfum
                                                                            
POJEMNOŚĆ: 10 sztuk
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann, internet.
CENA: Około 7zł.
                                                                                     
MOJE WRAŻENIA:
Chusteczki jak wszystkie tego typu produkty zamknięte są w foliowej torebce zamykanej naklejką. Na szczęście klej trzyma dobrze więc nawet po wielokrotnym otwieraniu i zamykaniu wszystko jest szczelne.
                                                                                         
                                                                                  
Chusteczki pachną dosyć specyficznie i "kremowo". Ciężko mi ten zapach porównać do czegokolwiek innego ale jest dość przyjemny dla nosa. Nasączone są delikatnym mleczkiem, gdyż sprawiają wrażenie lekko tłustych. Nawilżenie jest na odpowiednim poziomie jednak dla mnie to i tak bez znaczenia bo i tak używam ich w wannie po umyciu twarzy. Mają biały kolor a drobinki peelingujące ukryte są w niebieskich plamkach znajdujących się na chusteczce.
Ich wydajność jest bardzo dobra. Chusteczki są duże więc można je rozciąć i spokojnie złuszczyć twarz, szyję oraz dekolt za pomocą połówki. Ja ich nie rozcinałam ale stosowałam je do twarzy, szyi i dekoltu a na koniec do stóp.
                                                                                     
Niezużyte chusteczka:
                                                                                   
Drobinki peelingujące zawarte w niebieskich kropkach są niezwykle mocne więc przy pierwszym zastosowaniu musiałam nauczyć się odpowiednio używać chusteczek, jednak pomimo moich obaw (mam wrażliwą i naczynkową skórę) spisały się bardzo dobrze. Intensywność zdzierania można spokojnie kontrolować przez zmniejszanie lub zwiększenie nacisku dłoni. Po takim zabiegu skóra jest mocno oczyszczona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Peeling świetnie rozprawia się z zaskórnikami a jeszcze lepiej z suchymi skórkami - nie pozostaje po nich nawet ślad. Przy jego regularnym użytkowaniu skóra staje się wyraźnie oczyszczona i ożywiona oraz mięciutka i miła w dotyku, jednak należy uważać aby nie zrobić sobie krzywdy, gdyż z łatwością można się nabawić bolesnych otarć i podrażnień.
                                                                                      
Chusteczka po zużyciu:
                                                                                     
Podsumowując: Świetny i efektywny kosmetyk/gadżet kosmetyczny przydatny zarówno w podróży jak i w domu. Wielbicielki mocnych zdzieraków będą tymi chusteczkami zachwycone, jednak osoby o delikatnej skórze powinny dwa razy rozważyć ich zakup bo łatwo zrobić sobie nimi kuku. Dla mnie były trochę zbyt mocne dlatego na razie dam sobie z nimi spokój, jednak nie wykluczam, że kiedyś do nich wrócę.

sobota, 2 listopada 2013

Zakupy: październik 2013

Aby urozmaicić Wam i sobie długi weekend zapraszam na wyznania zakupoholiczki ;)
                                                                                                    
Niezbędne zakupy i małe zachcianki:
- Essence Metal Glam Eyeshadow 06 Miss Tangerine - Śliczny, błyszczący, metaliczny cień. Odkąd pierwszy raz go zobaczyłam w drogerii stwierdziłam, że muszę go mieć i mam ;)
- MIYO 2 Effects Eyeshadows Prażony cień do powiek - Był gratisem do czegoś ale Pani w drogerii potraktowała go jak zwykły cień i sprzedała. Niestety nie posiada numeru ani nazwy a szkoda bo jest idealny jako baza do czarnej kreski.
- Eveline Art Scenic Professional Make-Up Korektor do brwi Brown - Jako, że mój prywatny, codzienny Wibo sięga dna musiałam mu znaleźć jakieś zastępstwo. Tym razem postanowiłam wypróbować zachwalany na blogach Eveline. Mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi.
- MIYO Flawless cover Hide your inperfections! No 01 Korektor Light - Mały, tani, optycznie identyczny jak świetny korektor z Peese a na dodatek mój pierwszy zakup z MIYO. Niestety pomimo że jest odpowiednio jasny to nie polubiliśmy się. Ma jakiś dziwny zielonkawy odcień i jest skandalicznie nietrwały. Ciężko też go wblendować w podkład. Zdecydowanie jest to jedno z najgorzej wydanych 8zł. Teraz będę polować na zachwalany korektor Catrice bo nie mam do niego cierpliwości.

Specyfik do paznokci, którego brakowało mi do manicure idealnego:
- Sensique Odtłuszczacz do paznokci o zapachu winogron z witaminą E - Już, już miałam go użyć ale niestety paznokcie znowu mi się posypały więc na razie ani testów, ani malowania nie będzie :(
                                                        
Początkiem miesiąca miałam przyjemność uczestniczyć w szkoleniu Organique zorganizowanym z okazji wprowadzenia nowej dyniowej serii kosmetyków Pumpkin Line. Tam też dostałam mały upominek:
- Mydełko w kształcie larwy, choć pewnie autor miał na myśli pszczołę...
- Próbki kremów do twarzy.
                                                            
Dodatki do gazet:
 - Próbki - Jakby mi było mało moich zapasów ;)
                                                                     
Małe uzupełnienie pędzlowych braków w sklepie z artykułami dla plastyków zaowocowało zakupem:
 
- Milan rozmiar 6 seria 641 - 2 sztuki - Będą idealne do aplikacji pomadek i błyszczyków.
- Renesans  rozmiar 2 seria 1006F - Do aplikacji eyelinera na linię rzęs.
- Milan rozmiar 4 seria 321 - Również do aplikacji eyelinera.
                                                                            
Jako, że postanowiłam zapuszczać włosy a nie lubię gdy mi się majdają wokół twarzy muszę je ujarzmiać. W tym celu zakupiłam:
- Spineczki - Jestem niszczycielką a tylko te jako tako trzymają mi włosy i jednocześnie wytrzymują dłużej niż kilka dni.
- Gumki - Moje włosy są niesamowicie śliskie więc wiązanie ich kończy się zmasakrowaniem (porozciąganiem i pozrywaniem) ogromnej ilości gumek i frotek dlatego często kupuję nowe. Te trzy rodzaje poleciła mi pani w sklepie jako najczęściej kupowane więc wzięłam na próbę.
                                                                                                                   
To już wszystko. Jak widzicie nie poszalałam zbytnio ale za to w listopadzie zapowiadają się spore wydatki ;)
Jak tam Wasze zakupy października?
Było oszczędzanie czy szaleństwa?

czwartek, 31 października 2013

Ulubieńcy października 2013

Aż ciężko uwierzyć, że kolejny miesiąc już dobiega końca i czas na ulubieńców :)
Tym razem również pokażę Wam tylko garść kosmetyków bo resztę po prostu używam-zużywam.
                                                                                 
                                                                                        
Zapraszam :)
                                                                        
                                                                                  
Pod minerały dodawałam sobie kolorków za pomocą Bell LE Air Flow Róż do policzków w musie 02 natomiast przy zwykłym makijażu sięgałam po duo Avon Colour & Contour Rose Glow.

                                                                                    
 Na oczętach też było niezbyt bogato. Najczęściej sięgałam po dwa jaśniejsze cienie z zestawu L'oreal Paris Color Appeal Trio Pro Dark Eyes Eva Longoria 307 Lilac natomiast linię rzęs zagęszczałam za pomocą super trwałej Avon Super Shock Żelowa kredka do oczu Plumful. Jest niezawodna i nie do zdarcia ;)
                                                                                  
                                                                                      
Z kolorem na ustach również zbytnio nie szalałam. W wersji delikatnej naprzemiennie sięgałam po Virtual Błyszczyk do ust Rock me Baby 146 oraz Oriflame Pure Colour Vintage Rose a gdy miałam ochotę na coś mocniejszego, choć nie krzykliwego nakładałam Golden Rose Ultra Rich Color Lipstick 42.

                                                                                     
Nieustannie moje krótkie i słabe paznokcie kuruję za pomocą Lovely Nail Care Serum wzmacniające z wapniem i witaminą C, natomiast, gdy jeszcze jako-tako wyglądały malowałam je uroczym Verona Just in Ingrid Nail Polish 417.
                                                                                 
                                                                              
Na koniec psikadło i najgorszy do sfotografowania obiekt w jednym, czyli DKNY Golden Delicious, który początkowo mnie nie przekonywał a teraz okazał się jedynym lubianym przeze mnie zapachem ;)
                                                                         
Jak Wam upłynął październik?
Znaleźliście jakichś ulubieńców czy nie?

wtorek, 29 października 2013

Pożywka dla duszy i umysłu ;)

Nie mam jakoś ochoty, czasu ani serca do tego, żeby znowu zamęczać Was (i siebie) recenzjami dlatego postanowiłam zabrać Was do mojej sypialni i pokazać nocną szafkę, na której przetrzymuję przytaszczone z biblioteki woluminy, które planuję przeczytać w najbliższym czasie.
Jeżeli jesteście ciekawi co będę czytała w najbliższym czasie to zapraszam do dalszej części posta ;)
                                                                            
                                                                                     
C.S. Lewis
Opowieści z Narnii
Pochłonęła już pięć części z tego cyklu i bardzo mi się spodobały. Do uwieńczenia dzieła pozostały mi:
Siostrzeniec Czarodzieja
oraz
Ostatnia Bitwa
                                                                                        
Chufo Llorens
Władca Barcelony
                                                                                               
Candance Bushnell
Szminka w wielkim mieście
                                                                                          
David Mitchell
Atlas Chmur
                                                                                     
Kami Garcia & Margaret Stohl
Piękne Istoty
Istoty Ciemności
Do całości cyklu brakuje mi jeszcze ostatniej części:
Istoty Chaosu
ale są już zamówione i tylko czekam aż zwróci je poprzednia czytelniczka ;)
                                                                                 
Suzanne Collins
Igrzyska Smierci
W Pierścieniu Ognia
Kosogłos
                                                                                      
John Mardsen
Jutro: Kiedy zaczęła się wojna
Jutro 2: W pułapce nocy
Jutro 3: W objęciach chłodu
Jutro 4: Przyjaciele mroku
Brakuje mi jeszcze trzech części:
Jutro 5: Gorączka
Jutro 6: Cienie
Jutro 7: Po drugiej stronie świtu
 ale już są zamówione więc mam nadzieję, że dotrą do mnie zanim zdążę przeczytać wszystko co zaplanowałam na wcześniej ;)
                                                                            
To by było na tyle ;) Jak widzicie mam spory zapas ale książek mi szybko ubywa więc nie upłynie dużo czasu zanim ich miejsce zajmą kolejne egzemplarze ;)
                                                                            
Znacie, któreś z wymienionych przeze mnie tytułów?
Czytaliście?
Jak wrażenia?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...