Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariza. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Roziskrzony granat

Karnawał sprzyja szaleństwom w makijażu i manicure dlatego dzisiaj przychodzę do Was z propozycją właśnie takiego lakieru. Sprawdzi się on zarówno u fanek wielkich szaleństw, jak i u zwolenniczek subtelności, które od czasu do czasu chciałyby nałożyć na paznokcie coś odważniejszego.
Zapraszam :)
                                
                                
Mariza
Brilliant
Lakier do paznokci z iskrzącymi drobinkami
7719
                           
                     
POJEMNOŚĆ: 10ml
DOSTĘPNOŚĆ: Internet, wybrane drogerie
CENA: Około 10zł
                                     
                                         
Lakier ma granatowy kolor z domieszką srebrnego drobnego brokatu o tęczowym, holograficznym połysku, który nadaje mu niesamowity efekt.
Kryje dobrze już przy jednej warstwie jednak ja wolę nakładać dwie, gdyż wtedy lakier zyskuje na wyrazistości.
                                       
                               
Jego konsystencja jest, że "średnia" ani zbyt wodnista ani zbyt płynna. Dobrze się rozprowadza, nie rozpływa ani nie tworzy smug, prześwitów czy zacieków więc aplikacja nie przysparza żadnych trudności.
Zmywa się również bezproblemowo jak lakiery o kremowym wykończeniu. Nie barwi skórek ani paznokci i nie stawia oporów jak typowy brokat.
                                 
                                     
Buteleczka jest duża i klasyczna. Lubię takie "klocki" ze względu na łatwość przechowywania i to, że można je bez trudu ładnie ustawić w pudełeczku.
Pędzelek jest długi, średniej grubości i miękki. Idealnie sprawdza się przy tej konsystencji emalii. Zarówno precyzyjne malowanie wąskich paznokci jak i dokładanie kolejnych warstw nie przysparzają żadnych problemów.
                                   
                                    
Jest to już kolejny lakier tej marki, który używam i muszę przyznać, że wszystkie trzymają doskonały poziom. Zdecydowanie warto się za nimi rozglądać.

sobota, 18 października 2014

Mariza Puder Ryżowy

Po ogromnej przerwie w recenzowaniu kosmetyków dzisiaj powracam z pudrem, który ogromnie i zupełnie nietypowo mnie zaskoczył. Jeżeli jesteście ciekawi czym to zapraszam do dalszej części posta.
                         
                                         
Mariza Selective
Puder Ryżowy
                   
POJEMNOŚĆ: 5g
DOSTĘPNOŚĆ: Internet, konsultantki, wybrane sklepy.
CENA: 19zł
                                   
Kilka słów od producenta i skład, który znajduje się na opakowaniu:
                                 
                                           
Opakowanie to prosty słoiczek bez załączonego puszku, i o ile wygląda ono całkiem nieźle to jego funkcjonalności ktoś po prostu nie przemyślał.
1. Sitko jest miękkie a jego wypustki, które opierają się na słoiczku są zbyt krótkie przez co łatwo zapada się do środka.
2. Dziurki w sitku są za duże i jest ich za dużo więc pudru wysypuje się ilość wręcz kosmiczna. Nawet odklejenie tylko połowy zabezpieczającej naklejki nie ratuje sytuacji, bo nadal kosmetyku wysypuje się za dużo a dodatkowo jest problem z trafieniem w nie gdy zawartości jest już niewiele.
3. Wieczko jest tylko zakładane a nie zakręcane więc nie ma mowy o zabraniu kosmetyku w jakąkolwiek podróż bo nawet przy jego spokojnym przekręceniu puder wylatuje tworząc chmurkę.

                                       
Kosmetyk pachnie dziwnie kredowo-chemicznie. Nie jest to przyjemny zapach ale na szczęście w trakcie użytkowania jest niewyczuwalny a poznać go można jedynie przytykając nos do opakowania.
Ma postać białego, dosyć drobno zmielonego ale dziwnie niejednorodnego proszku. Patrząc na niego można stwierdzić, że wszystko jest OK a kosmetyk zapowiada się dobrze, jednak po roztarciu go między palcami czuć, że poza pudrowym pyłem znajdują się tam też mniejsze i większe (choć nadal maleńkie) grudki, które nie przyklejają się do skóry. Po aplikacji staje się transparenty i nie bieli aczkolwiek nałożony obficie staje się widoczny.

                                     
Konsystencja pudru jest bardzo sucha i miałka. Nic się nie klei.
Wydawałoby się, że w związku z tym będzie on świetnie matował i utrwalał makijaż. Otóż nie!
Niestety kosmetyk bardzo kiepsko i krótkotrwale matuje. Przy normalnej aplikacji i ilości jaką zużywam przy wszystkich innych pudrach, buzia zaczyna się błyszczeć jeszcze zanim skończę wykonywanie makijażu. Jeżeli potraktuję twarz dosłownie jego toną i zaraz po nałożeniu wyglądam jakbym przed chwilą wsadziła twarz do worka z mąką to jest szansa, że względny mat utrzyma się tak ze 2-3 godziny a potem pojawi się satyna, połyski i mocny połysk, który trzeba ściągać bibułkami (tak, odkurzyłam te od wieków leżące zapomniane w kosmetyczce).
W związku z tym co napisałam powyżej może się Wam powoli formować obraz wydajności i macie rację! Ten puder praktycznie w ogóle nie jest wydajny! Zaczęłam go używać gdzieś w lipcu i jestem przekonana, że najpóźniej do połowy listopada albo nawet wcześniej się z nim pożegnam.
W kwestii utrwalania makijażu również nie jest różowo. Mam wrażenie, że ten puder w ogóle nie utrwala a podkład ściera się tak jakby był nałożony solo.
                                       
                                       
Podsumowując całość stwierdzam, że jedyną zaletą tego pudru jest niewygórowana cena, jednak w każdej innej dziedzinie zawodzi. Nie widzę więc sensu aby robić z nim cokolwiek innego, niż po zakończeniu wyrzucić opakowanie, a potem zapomnieć o jego istnieniu i nadal szukać ideału.

środa, 9 lipca 2014

Drobnoziarnisty zdzierak od Marizy

Dawno, dawno nie recenzowałam peelingu a przecież to stały element mojej cotygodniowej pielęgnacji w ramach domowego SPA. Czas to więc nadrobić ;)
Zapraszam.
         
Mariza
Peeling drobnoziarnisty do twarzy z olejkiem migdałowym
Wygładzający
                     
                   
Kilka słów od producenta: "Łagodny peeling zawiera drobinki pestek moreli oraz mikrogranulki, które dokładnie oczyszczają cerę, usuwając martwe komórki naskórka i inne zanieczyszczenia. Preparat wygładza skórę, poprawia jej ukrwienie oraz stymuluje do regeneracji. Doskonale przygotowuję skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, ułatwiając wchłanianie składników aktywnych. Wzbogacony został w olejek ze słodkich migdałów, który odżywia i zmiękcza naskórek oraz łagodzącą podrażnienia alantoinę. W efekcie skóra jest oczyszczona, miękka i wyjątkowo gładka."
                  
POJEMNOŚĆ: 60ml
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki, internet
CENA: 13,60zł
             
Zapach peelingu jest całkiem przyjemny pudrowo-cytrusowy i niezbyt intensywny dzięki czemu nie przeszkadza ani nie dusi w trakcie użytkowania. Baza ma biały kolor i miłą we współpracy kremową, niezbyt zbitą konsystencję, dzięki której drobinki z łatwością mogą wywiązać się ze swoich obowiązków.

                    
Tak jak obiecuje producent drobinki to starte pestki moreli, które świetnie złuszczają martwy naskórek oraz pobudzają mikrokrążenie w skórze, dzięki czemu staje się ona niezwykle miękka i gładka w dotyku oraz promienieje wewnętrznym blaskiem. Kremowa baza nie obkleja skóry i nie przeszkadza w "zabiegu" a na koniec łatwo się zmywa. Jego działanie określiłabym jako "średnie". Nie jest to łagodne smyranie po twarzy ale daleko mu również do mocnego zdzierania. Peeling dobrze radzi sobie z suchymi skórkami.
                 
Opakowanie to typowa dla tego typu kosmetyków plastikowa tubka, która co prawda nie jest przejrzysta ale bez problemu pod światło można podejrzeć ile kosmetyku jeszcze w środku zostało. Zamknięcie to klasyczna zakrętka, która co prawda nie jest super praktyczna ale w przypadku peelingów dobrze się spisuje.
                          
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kosmetyk ten okazał się jednym z najlepszych peelingów jaki miałam okazję używać do tej pory. Będę go zdecydowanie polecać i jak tylko zużyję wszystkie zapasy to z przyjemnością do niego wrócę :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Plastikowa trawa

Paskudnie zaniedbałam pokazywanie Wam lakierów ale niestety nie mam ich na czym prezentować... Paznokcie okrutnie mi się posypały a gdy odrastają i pojawia się iskierka nadziei znowu dzieje się to samo. Dzisiaj jednak przypomniałam sobie o dawno sfotografowanym ale zapomnianym lakierze więc z przyjemnością Wam go pokarzę. Przepraszam za stan skórek ale niestety ich forma cały czas adekwatna jest do stanu paznokci :/
                                                   
Mariza
Lakier do paznokci
42
                                             
POJEMNOŚĆ: 5ml
DOSTĘPNOŚĆ: Wybrane drogerie, konsultantki, internet
CENA: Około 3zł
                                          
                                                        
 Lakier ma bardzo ładny i niestety okropnie trudny do uchwycenia okiem aparatu kolor rozbielonej zieleni, który kojarzy mi się ze sztuczną trawą.
 Krycie jakie daje jest świetne. Właściwie jedna niezbyt gruba warstwa załatwia sprawę a druga tylko dodaje mu głębi.
 Wykończenie jest kremowe i niezbyt błyszczące co z resztą widać na zdjęciach. Moim zdaniem jest to coś pomiędzy satyną a połyskiem.
                                                                     
                                                      
Emalia ma przyjemną niezbyt gęstą konsystencję, która świetnie poziomuje się na paznokciach dzięki czemu problem smug czy prześwitów po prostu nie istnieje. Nie ma tez problemu z rozlewaniem się lakieru po skórkach gdyż trzyma się on dokładnie w tym miejscu, w którym go nałożymy.
Wszystko to wpływa na jego bardzo dobrą wydajność bo choć buteleczka jest mała to nie widać dramatycznego ubytku po każdym użyciu.
                                                                      
                                                      
Kosmetyk schnie bajecznie szybko. Jedna warstwa nie potrzebuje nawet wysuszacza, gdyż wysycha zanim zdąży się go nałożyć. Dwóm warstwom schodzi trochę dłużej ale nie jest to jakieś uciążliwe i zdecydowanie można sobie odpuścić używanie dodatkowych przyspieszaczy.
                                                      
                                           
Opakowanie to standardowa ale urocza bo maleńka szklana buteleczka zaopatrzona w dosyć długi ale wąski i odpowiednio twardy pędzelek, który nabiera odpowiednią ilość lakieru dzięki czemu z łatwością można precyzyjnie i szybko pomalować paznokcie.
                                                              
                                                        
Bardzo dobra i łatwa w obsłudze emalia, która błyskawicznie schnie i pozwala na stworzenie szybkiego i precyzyjnego manicure. Dodatkowym jej atutem jest mała pojemność dzięki czemu można lakier zużyć do końca zanim się znudzi.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...