Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 marca 2021

Lisa Eldridge The True Velvet Collection Lipstick - porównanie serii I i II

 Cześć Kochani!

Dzisiaj wreszcie zaspokoję ciekawość Wszystkich, którzy zastanawiali się dlaczego już tak nie pieje na temat szminek Lisy Eldridge. Miłego oglądania.


wtorek, 31 grudnia 2019

Przegląd szminek 2019

Cześć Kochani!
To niesamowite, że dzisiaj będzie już ostatni wpis w tym roku dlatego też postanowiłam nie zanudzać Was kolejną recenzją tylko pokazać swatches szminek, które ostatnio były w moim posiadaniu. Mam nadzieję, że będą dla Was pomocne jeżeli rozważacie zakup, którejś z nich.
Miłego czytania :)
                                                   

piątek, 29 listopada 2019

Lisa Eldridge The New Velvets Collection swatches + trochę więcej

Cześć Kochani!
W końcu dotarły do mnie nowe szminki Lisy Eldridge a ja znalazłam czas aby je dla Was zeswatchować na ustach. Mam nadzieję, że ten film będzie dla Was interesujący i pomocny.
Miłego oglądania :)
                               

wtorek, 26 listopada 2019

MAC Lipstick - recenzja zbiorcza

Cześć Kochani!
Jako, że wielkimi krokami do końca zbliża się druga z posiadanych przeze mnie szminek MAC postanowiłam je Wam przybliżyć. Pomimo posiadania różnych wykończeń ograniczę się do jednej recenzji zbiorczej, gdyż różnice między nimi nie są jakieś spektakularne.
Miłego czytania.
                                           

piątek, 12 lipca 2019

Lisa Eldridge Lipsticks: LOVE OF MY LIFE & RAINBOW SPILL - swatches i pierwsze wrażenia

Cześć Kochani!
Wiem, że kilka osób bardzo czekało na ten film więc oto jest!
Prezentacja nowych szminek od Lisy Eldridge.
Zapraszam :)
                                           

wtorek, 16 kwietnia 2019

HEAN Luxury Lipstick - recenzja

Cześć Kochani!
Weekend już za nami więc czas rozpocząć nowy tydzień nowymi recenzjami. Dawno nie recenzowałam nic do ust więc dzisiaj będzie o szmince.
Miłego czytania :)
                           

czwartek, 28 lutego 2019

BareMinerals Gen Nude Matowa płynna pomadka - recenzja

Cześć Kochani,
Nie jestem fanką matowych pomadek w płynie, a właściwie będąc całkowicie szczerą muszę przyznać, że po prostu ich nie lubię. Nie powstrzymuje mnie to jednak od szukania ideału i testowania co jakiś czas nowych egzemplarzy dlatego dzisiaj zapraszam Was na recenzję takiego kosmetyku.
                         

sobota, 8 grudnia 2018

Najgorsze pędzle w mojej kolekcji

Witajcie Kochani,
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
                 
           
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)

Do zobaczenia,
XO

czwartek, 22 listopada 2018

RENESANS 1006F rozmiar 2

Kochani,
Witam Was cieplutko i zapraszam na kolejną recenzję ;) Tymczasem dzisiaj na tapecie znowu pędzelek ze sklepu dla plastyków.


czwartek, 30 sierpnia 2018

MILAN 641

Witajcie kochani,
Pogodę mamy iście tropikalną aż nie chce się siadać przed komputerem, a na na dodatek zaczytałam się mocno w książce. Mimo to postanowiłam się zmobilizować i zapraszam Was do czytania :)


sobota, 7 grudnia 2013

Bogaty róż

Teoretycznie powinnam dzisiaj pokazać Wam zdjęcia z wczorajszego spotkania bloggerek z Joanną ale niestety zapomniałam aparatu i zdjęć nie ma. Muszę więc poczekać aż ktoś się nade mną ulituje i pokaże co tam było a tymczasem postanowiłam iść na rękę wszystkim spragnionym wieści o pokazanej w ostatnich ulubieńcach pomadce.
Zapraszam :)
                                                          
Golden Rose
Ultra Rich Color Lipstick
42
                                                           
POJEMNOŚĆ: 4,5g
DOSTĘPNOŚĆ: Wybiórczo w drogeriach oraz salonach i na wyspach Golden Rose, w internecie.
CENA: 13zł
                                                         
                                                                                    
Zacznę może od opakowania. Jakie jest, każdy widzi więc jego estetykę musi ocenić sam. Moim zdaniem jest ładne i nie wygląda zbyt tandetnie. Podoba mi się również że nie jest czarne bo wystarczy rzut oka w czeluście torebki i łatwo je namierzyć. Chociaż jest plastikowe to odporność na zniszczenia oceniam bardzo dobrze. Nic się nie psuje, nie łamie ani zbytnio nie niszczy. Napisy są odporne dzięki czemu nawet po dłuższym używaniu nadal wiemy co to za gagatek.
Nie zamyka się na klik ale czuć lekki opór przy nasuwaniu jak i ściąganiu skuwki więc nie ma obaw, że pomadka się otworzy w torebce i zrobi tam masakrę.
                                                                                  
                                                                                 
Jedyny zarzut jaki mam do opakowania jest taki, że po nasunięciu skuwki do 3/4 opiera się ona na walcu otaczającym sztyft i go przekręca. Oznacza to że jeżeli nie wymierzę dobrze konta pod którym nakładam zatyczkę to przy jego przekręcaniu i dopasowywaniu pomadka się wysuwa a jej koniec masakruje. Niestety przytrafiło mi się to już kilka razy i strasznie mnie wkurza, że przy każdym użyciu muszę o tym pamiętać.
                                                                                    
                                                                             
Pomadka pachnie bardzo przyjemnie mleczną czekoladą ale na szczęście zapach jest bardzo delikatny i wyczuwalny jedynie po przysunięciu sztyftu do nosa więc nie kusi aby ją zjeść.
Smak szminki jest obojętny. Niby coś tam czuć ale nie odstrasza on ani nie prowokuje do zjedzenia.
Konsystencja pomadki jest dosyć gęsta chociaż nie sucha a sztyft całkiem twardy więc nie ma obaw, że przy aplikacji nie chcący zostanie na ustach jego połowa.
                                                                              
                                                                                 
Kolor jest bardzo ciężki do określenia. Jak widać na zdjęciach jest to niezbyt intensywny róż z delikatną domieszką czerwieni i brązu. Jest wielowymiarowy i niejednoznaczny. Barwa po nałożeniu różni się w zalezności od rodzaju skóry, na którą pomadka została nałożona. Zupełnie inaczej wygląda na ręce a inaczej na ustach przy czym, żaden z tych kolorów nie jest identyczny jak kolor w opakowaniu. Wykończenie jest satynowe.

                                                                                    
Pigmentacja pomadki jest całkiem niezła i dość szybko przy 2-3 pociągnięciach można uzyskać całkowite pokrycie ust kolorem. Dobrze jest używać ją z konturówką bo za pomocą sztyftu ciężko uzyskać równą i precyzyjną linię. Pomadka na ustach trzyma się dobrze. Nie jest to produkt długotrwały więc nie ma co liczyć, że przetrwa od rana do wieczora bez szkód w trakcie jedzenia i picia. Bez ingerencji jest w stanie wytrzymać około 3-4 godziny natomiast w trakcie jedzenia znika i potem trzeba ją poprawić. Bez użycia lusterka się jednak nie obejdzie. Ściera się od środka ust do zewnątrz przy czym zazwyczaj linia najbliżej konturu ust pozostaje nienaruszona. Nie zbiera się w załamaniach ani nie tworzy białych farfocli na wargach.
                                                             
Na ustach: górna warga jest naga, natomiast dolna umalowana:
                                                          
Największą wadą tej pomadki jest jednak to, że podkreśla wszelakie suche skórki i zaniedbania więc usta muszą być idealnie wypielęgnowane i zadbane przed jej zastosowaniem.
Ze względu na dobrą pigmentację nie ubywa jej zbyt szybko ze sztyftu więc można się nią długo cieszyć.
                                             
Na ustach: górna warga jest naga, natomiast dolna umalowana:
                                                   
Podsumowując: Dobra pomadka za niską cenę. Jeżeli jesteście wielbicielkami szminek to jak najbardziej polecam. Sama również zdecyduję się jeszcze na jakieś kolory :)

piątek, 15 listopada 2013

Pierwsza kosmetyczka, czyli co warto kupić rozpoczynając przygodę z makijażem: USTA

Za mną już połowa postów z poradami dotyczącymi kompletowania kosmetyczki więc dzisiaj nadszedł czas na ostatniego posta o kolorówce.
Zapraszam.
                                                              
                                         
Skoro TWARZ i OCZY są już gotowe to jak zapewne się domyślacie czas an usta :)
                                                                           
Ochronne balsamy koloryzujące dostępne właściwie w każdym sklepie to najszybszy, najłatwiejszy i najdelikatniejszy sposób podkreślenia ust wpływający również na ich stan. Wybór zapachów i smaków jest ogromny a wykończenie perłowe lub klasyczne lekko połyskujące od składników natłuszczających. Dostępne są zazwyczaj w pół-transparentnych odcieniach różu i czerwieni.
                                                         
Osoby, których efekt jaki daje balsam już nie zadowala mogą sięgnąć po błyszczyk:
Dostępne w słoiczkach, tubkach i buteleczkach z kulką lub dziurką, albo zaopatrzone w aplikator w formie pędzelka czy gąbeczki, we wszystkich kolorach i wykończeniach, od bezbarwnych do całkowicie kryjących, mniej lub bardziej trwałe oraz posiadające właściwości pielęgnacyjne lub ich pozbawione są wstanie trafić w każde gusta i zaspokoić nawet największe wymagania.
Na początku wato sięgnąć po wersję bezbarwną lub lekko barwioną, która będzie się łatwo i bezproblemowo aplikować oraz pozwoli przyzwyczaić się do posiadania kosmetyku na ustach.
                                                          
Jeżeli jednak błyszczyk to nie jest idealnym rozwiązaniem warto wypróbować pomadkę:
Tutaj również każdy znajdzie coś dla siebie pod względem koloru i krycia, wykończenia, trwałości czy właściwości pielęgnacyjnych.
Tutaj również tak jak i w przypadku błyszczyków na początek polecam jasne i niezbyt kryjące wersje, które łatwo się aplikują i noszą a jednocześnie pozwalają nabyć wprawy przy nakładaniu.
                                                         
Jeżeli już zdecydujecie jaki kosmetyk chcecie to na koniec warto jeszcze przeczytać kilka uwag o dobieraniu odpowiedniego koloru:
- NUDE - To nie jest uniwersalny jasny, beżowy kolor tylko dla każdego coś innego. Idealny nude to barwa maksymalnie jeden ton jaśniejsza od naturalnego koloru ust co oznacza, że to co dla jednej osoby będzie nude dla innej może być już zbyt mocne lub nie do przyjęcia jasne.
- CZERWIEŃ - Jej odcień należy dobrać odpowiednio do tonacji skóry: do cer ciepłych - ciepłe wersje kolorystyczne zawierające żółty pigment, natomiast do cer w zimnej tonacji dobieramy zimne cienie z niebieskim pigmentem. Osoby z cerą neutralną wybierać nie muszą ;) Osoby o małych i wąskich wargach zdecydowanie powinny stawiać na jaśniejsze odcienie i dodatkowo aplikować błyszczyk, który optycznie powiększy usta.
                                                         
To by było na tyle w kwestii kosmetyków do makijażu. Skoro kosmetyczka jest już skompletowana to w następnym poście zajmę się pędzlami.
Jeżeli mielibyście jakieś pytania to piszcie maile lub zadawajcie je w komentarzach a ja postaram się na wszystkie odpowiedzieć.
                                                 
Dla przypomnienia:
Część I: Cera KLIK KLIK 
Część II: Oczy KLIK KLIK
 

poniedziałek, 4 marca 2013

Lila-Róż

Kajam się mocno bo ten post powinien był się pojawić już dawno dawno temu ale jak mówi powiedzenie "Co się odwlecze to nie uciecze." ;)

L'oreal Paris
Rouge Caresse
101 Tempting Lilac:
Więcej zdjęć możecie zobaczyć TUTAJ.
                                                                 
MOJE WRAŻENIA:
Pomadka ma kolor liliowego, lekko fioletowawego różu. W opakowaniu sprawia wrażenie dosyć ciemnego jednak na moich mocno napigmentowanych ustach wydaje się jasny, wręcz pastelowy. Dobrze to widać na zdjęciach w linku. Pigmentacja jest słaba co jest jednak celowe bo pomadka ma dawać efekt jak barwiący balsam do ust. Oczywiście krycie można stopniować dokładając kolejne warstwy jednak nie da się uzyskać całkowitego. Po pociągnięciu nią ust uzyskujemy wrażenie podkreślonych i nawilżonych ust. Niestety kolor trzyma się na ustach krótko, maksymalnie 2 godziny bez jedzenia i picia więc pomadkę trzeba mieć koniecznie przy sobie aby wprowadzać poprawki. Na szczęście jej użytkowanie jest łatwe i przyjemne. Można ją nakładać po ciemku i bez lusterka a i tak nie da się nią zrobić sobie krzywdy. Demakijaż jest wręcz niepotrzebny bo jak tylko zaprzestaniemy poprawek to sobie zniknie. Jeżeli się jednak się uprzemy to zmyć ją można byle czym.
 Pomadka ma niezwykle delikatny, lekko słodkawy, czekoladowy zapach wyczuwalny tylko wtedy, gdy przyłożymy ją do nosa. Smaku nie odnotowałam.
 Sztyft w opakowaniu ma dosyć zwartą konsystencję i jest twardawy jednak nie polecam noszenia go w kieszeni bo pod wpływem ciepła może się rozpłynąć. Aplikuje się niezwykle łatwo jak balsam bo miękko i wdzięcznie sunie po wargach pozostawiając na nich cienką warstwę.
Współpracę z innymi kosmetykami testowałam na przykładzie balsamu do ust i konturówki. Otóż pomadki nie da się nałożyć na balsam bo po prostu nie przykleja się do ust. Z konturówką współpracowała bardzo dobrze jednak znikała dużo szybciej niż ona więc musiałam ciągle zerkać w lusterko żeby poprawić usta na czas zanim pomadka zeszła, bo w przeciwnym wypadku uzyskiwałam look wprost z lat 60-tych.
W związku z koniecznością wprowadzania ciągłych poprawek dosyć szybko jej ubywa i jest mało wydajna. Na dodatek mam wrażenie że im częściej ją aplikuję tym bardziej wysusza oraz podrażnia (wywołuje uczucie pieczenia i mrowienia oraz przekrwienie) wargi co skłania mnie do jeszcze częstszych aplikacji przez co jeszcze bardziej się zużywa oraz nasila problem.
 Pomadka ma klasyczną formę sztyftu i a jej opakowanie jest bardzo biżuteryjne. Połączenie przezroczystego plastiku ze złotem prezentuje się elegancko i przyciąga wzrok. jednocześnie jest bardzo trwałe i dobrze chroni delikatne wnętrze.
 Pomadka waży 3,6g i kosztuje około 45zł. Dostać ją można właściwie w każdej perfumerii, drogerii i w sieci - wszędzie tam gdzie dostępne są kosmetyki tej marki.
OCENA:  3/6

Podsumowanie: Kupiłam ją kuszona kampanią promocyjną ale cieszę się, że pozostałam przy jednej sztuce. Efekt jaki daje i nieprzyjemne skutki uboczne sprawiają, ze niechętnie po nią sięgam i zazwyczaj leży porzucona i zapomniana w komodzie. Na kolejne egzemplarze się nie skusze bo znam nawet jeżeli nie lepsze to przynajmniej tańsze odpowiedniki.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zakupowe szaleństwo:)

W związku z tym, że aparat cudownie ozdrowiał po kontakcie z moim lubym (widać mój mąż ma w sobie takie coś, co wywołuje samonaprawę nie tylko u samochodów ale i u aparatów) postanowiłam na szybko, zanim znów zacznie mieć fochy, podzielić się z Wami ostatnimi zakupami i w końcu pokazać najnowszą pomadkę L'oreal Rouge Caresse;)

Na początek zanim znowu o niej zapomnę pomadka L'oreal Rouge Caresse nr 101 Tempting Lilac:

Swatch:

I moje usteczka w tym kolorku (jakieś takie jasne wyszły):
 Pomadka kosztowała mnie w promocji około 35zł w Rossmannie. Przyjemnie się nakłada, jest żelowo-kremowa, daje delikatny pół transparentny efekt. Co prawda na początku czaiłam się na mocno różowy kolor,, taki jak w reklamie ale jak zaczęłam je oglądać to tylko ten odcień przypadł mi do gustu. Jest to delikatny, stonowany i chłodny odcień brudnego różu. Bardzo mi się spodobał bo zastępuje pomadki nude przy bardziej wyrazistym makijażu oczu. Reklama mocno kusi jednak nie zdecyduję się na zakup kolejnego egzemplarza. Efekt błyszczykowego połysku jest bardzo krótki a kolor pomimo tego, że trwa trochę dłużej nie jest super trwały. Zdecydowanie wolę więc błyszczydła zwłaszcza, że są tańsze.

Teraz moje dzisiejsze szaleństwo;) Za 2,5tygodnia wybieram się na wesele i w związku z tym trzeba było się jakoś ubrać;) Kupowanie ubrań to dla mnie męka dlatego staram się tego unikać najbardziej jak się da. Sukienki wybieram w jak najbardziej klasycznym fasonie ale niekoniecznie kolorze;) Najbardziej podobają mi się te inspirowane latami 50-tymi. Buty jednak to już co innego - można zaszaleć. Jedynym moim warunkiem było to, żeby były nude;)
Zatem nie przedłużając: BUCIKI
 Cudne prawda? I wbrew pozorom bardzo wygodne a jak się weźmie pod uwagę wysokość platformy to obcas okazuje się niezbyt wysoki;)
Na tym zdjęciu cały zestaw: SUKIENKA i buciki:) Zdjęcie robione pod światło więc kiepsko wyszło ale za to dobrze oddaje kolor sukienki:)
 Muszę się jeszcze zastanowić nad dodatkami. Pierwsza koncepcja to czarna torebka, do tego złoto-beżowa marynarka i długie, ciemno-zielone kolczyki (o ile takie znajdę a jak nie znajdę to będą czarne).
Na koniec AVONowskie zakupy kosmetyczne;)
Mojemu mężowi dostał się zestaw Individual Blue for Him: woda toaletowa, żel pod prysznic i antyperspirant w kulce. Całość za 49,90zł Kiedyś ten zapach bardzo się mu podobał więc postanowiłam mu zrobić niespodziankę bo mam już dość Burberry London, którym wręcz obsesyjnie się psika;)
Dla mnie natomiast były:
Podwójny róż do policzków - 30,90zł
oraz
Żelowa kredka do oczu SuperSHOCK w odcieniu Blackberry za 14,90zł:)

Przez cały tydzień przyglądałam się również pomadkom Rimmel z serii Kate Moss
ale koniec końców żaden kolor nie przypadł mi do gustu na tyle abym po niego sięgnęła. Zakupu więc nie będzie;)

sobota, 11 czerwca 2011

ASK: Y - Yves Rocher

Dzisiaj ostatni post z serii ASK ale nie martwcie się, nie będzie to koniec mojego pisania. Mam jeszcze wiele innych kosmetyków a sklepy pełne są towarów więc tematów mi nie zabraknie;) Dzisiaj jako ostatnie ale na pewno nie najgorsze kosmetyki na literkę Y jak yeti;)

Yves Rocher:
1. Couleurs Nature Puder Sypki 01 Transparence Rose - Jako wielka fanka Yves Rocher nie mogłam się powstrzymać i skusiłam się na ten kosmetyk. Oglądając testery w sklepie starałam się wybrać jaśniejszy odcień i padło na ten. Puder jest niesamowicie drobno zmielony - nie widać żadnych drobinek a kosmetyk idealnie rozprowadza się po twarzy pozostawiając ją matową i aksamitną w dotyku. W związku z tym, że puder jest "transparentny, matujący i rozświetlający" mat nie jest mega mocny i płaski tylko delikatny. Uzyskujemy efekt "pół satyny" a skóra jest wygładzona, odrobinę rozświetlona i wygląda promienie. Wszystkie ślady zmęczenia znikają. Jednak ma to też swoje wady - mat nie utrzymuje się zbyt długo i trzeba go poprawiać kilka razy dziennie. Zapach jest bardzo mocny i słodko-pudrowy. Coś mi przypomina ale nie mogę sobie przypomnieć co;) Przejdźmy jednak do sedna, czyli do koloru - pomimo tego, że nazwa sugeruje, iż puder jest transparenty zdecydowanie taki nie jest. Pomimo tego, że w opakowaniu wydaje się dość jasny to dla mnie jako dla osoby bladolicej jest on stanowczo za ciemny co bardzo mnie zszokowało i zdecydowanie obniża jego ocenę. Dopiero teraz gdy złapałam trochę opalenizny powinien pasować. Postaram się zużyć go latem a potem rozjaśnić go pudrem ryżowym Kryolau. Pudełko standardowe - przezroczyste ale zabarwione na różowo. Jednak dziurki w sitku są zbyt duże i wysypuje się za dużo pudru na jedno zużycie.
OCENA: 3/6
2. Luminelle Rouge Dragee nr 51 - Dostałam tę pomadkę od TŻa a on z kolei dostał ją jako gratis do zakupów (pomysłowość YR w dobieraniu gratisów dla mężczyzn mnie rozbraja). Sama na na pewno nie zdecydowałabym się na wybór tego koloru chociaż koniec końcem mi pasuje i jest teraz modny;) Pomadka jest dosyć twarda ale gładko sunie po ustach. Kolor - w opakowaniu jest to dosyć jasny brudny róż a na ustach ciemny różo-fiolet opalizująca na fioletowo. Daje metaliczne wykończenie. Kolor jest pół transparentny więc nawet nakładając kilka grubych warstw nie uzyskamy całkowitego krycia za to łatwo o w miarę delikatny efekt. Zapach jest duszący, pudrowy i babciny - nie przypadł mi do gustu. Nie wysusza zbyt mocno ust chociaż bezlitośnie uwidoczni każdą suchą skórkę. Trwałość dobra - co prawda nie aż tak jak pomadki MAC ale bije na głowę te z Essence.
OCENA: 4/6

piątek, 10 czerwca 2011

ASK: U - usta

Dzisiaj na tapecie mazidełka do ust czyli mój ulubiony temat;) Większość i tak już została opisana więc do tej notki zostało ich niewiele. Zatem do dzieła;)
Z góry przepraszam Was za kiepską jakość co niektórych zdjęć - niestety ani aparat ani światło nie chciały dzisiaj ze mną współpracować.

USTA:
1. Verona Błyszczyk do ust Duo Secret full color & extra shine - Niestety nie pamiętam jaki to jest numer bo napisy na etykietce się pozacierały i ciężko coś odczytać. Błyszczyk kupiłam w sklepie wszystko po 4zł (kosztował nawet mniej) i faktycznie wart jest swojej ceny i ani grosza więcej. Na całość składają się dwa błyszczyki - koloryzująca baza i nawierzchniowy nabłyszczacz każdy po 5ml. Koloryzująca baza to bordowy metaliczny błyszczyk z maleńkimi iskrzącymi czerwienią drobinkami.
Niestety błyszczyk jest bardzo rzadki, łatwo rozlewa się poza kontur ust oraz szybko zbiera w ich załamaniach i zmarszczkach. Komfort nakładania też jest kiepski ze względu na jego konsystencję - na ustach tworzą się miejsca w których błyszczyk się zlewa i tworzy grubą warstwę oraz słabo pokryte prześwity. Zapach chemiczny ale dość przyjemny. Aplikator tej części to standardowa znana wszystkim gąbeczka bardzo podobna do tej z błyszczyka Eveline Jungle Show tylko lepiej nabiera i rozprowadza błyszczyk.
Część nabłyszczająca to bezbarwny błyszczy z zatopionymi srebrnymi drobinkami brokatu. Brokat nie jest chamski i dyskotekowy ale drobny i ładny. Nie świeci zbyt mocno. Ta część jest bardziej gęsta i trochę galaretowata przez co dobrze się nakłada, równomiernie rozprowadza i nie spływa z ust. Ładnie nabłyszcza. Bez problemu można ją stosować samą lub na inny kosmetyk. Zapach chemiczny - trochę jakby winogronowy. Przyjemny. Aplikator to mały pędzelek bardzo podobny do tych z błyszczyków Avonu tylko mniejszy. Przyjemnie się go używa.
Ogólnie nawet jak na błyszczyk za nie całe 4zł to jest kiepski. Postaram się go zużyć (patrz ostatni post o projekcie denko) ale na pewno nigdy więcej nie skuszę się na coś takiego.
OCENA: 2/6
2. Carlo di Roma Seduction - Pomadka kupiona bardzo dawno temu więc numerka oczywiście nie znam;) Ma cielisty kolor bardzo zbliżony do koloru mojej skóry (jestem bladziochem).
Pomadka jest bardzo kryjąca i daje efekt korektora. Jednak bez problemu można nałożyć cienką i delikatną warstwę lekko rozbielającą usta. Będzie idealna do smokey eyes albo do makijażu nude. Pachnie chemicznie i dosyć dusząco - tak jak pomadki naszych babć. Jest bardzo wydajna chociaż dosyć miękka - kiedyś stosowałam ją praktycznie codziennie a i tak zostało mi jej około centymetra. Niestety wysusza usta i uwidacznia wszystkie ich niedoskonałości - trzeba bardzo uważać na suche skórki i zmarszczki. Zbiera się w załamaniach. Nie jest też jakoś bardzo trwała. Opakowanie trochę tandetne - czarny plastik z nakładką w kolorze szminki który szybko wypadł i zaginął ale trwałe i porządne. Zamyka się na klik. Łatwo ją dostać w osiedlowych małych drogeriach za małe pieniądze (około 8-10zł).
OCENA 3,5/6
3. M.A.C. Amplified A18 Ramblas Red - Piękna mocno kryjąca pomadka kupiona w salonie w Krakowie na wielką okazję. Ma mocno nasycony kolor mocnej, ciemnej, krwistej czerwieni - kocham go;)
Niestety kolor na zdjęciach jest przekłamany. Najlepiej oddaje go zdjęcie główne. Szminka jest dosyć twarda ale dobrze się nakłada i miękko sunie po ustach. Ze względu na to, że jest bardzo na pigmentowana szybko je pokrywa i nadaje im wspaniały kolor o lekko satynowym wykończeniu. Jest niesamowicie trwała - pigment wnika w usta i mocno je zabarwia. Nawet jak zejdzie wierzchnia warstwa pomadki to usta nadal są zabarwione a wykończenie zmienia się na matowe. Niestraszne jej więc jedzenie i picie a my nie musimy co chwilę biegać do łazienki albo wyciągać lusterka w celu naniesienia poprawek. Trochę brudzi szklanki przy piciu ale chyba nie ma takiej pomadki, która tego nie robi. Jako szminka kryjąca jest niestety bezlitosna dla ust - trochę je wysusza i uwidacznia wszystkie nawet najmniejsze niedoskonałości. Jeżeli chcemy jej użyć musimy przynajmniej tydzień wcześniej zatroszczyć się o odpowiednią pielęgnację żeby potem prezentować się nieziemsko;) Opakowanie - mocny czarny plastik (?) z zatopionymi srebrnymi drobinkami i srebrną obrączką w połowie. Zamyka się na klik. Szminka wsuwa się cała i jakby delikatnie blokuje na dnie więc na pewno nie otworzy ani nie wysunie nam się w torebce. Cena jest trochę wysoka (ja ją kupiłam zw 76zł w krakowskim salonie) ale zdecydowanie jakość tego produktu jest warta takiej ceny. Jestem wielką fanka tej szminki odkąd użyłam jej po raz pierwszy i na pewno kiedyś zakupię jeszcze inne egzemplarze.
OCENA: 5,5/6
4. Revlon Super Lustrous Lipgloss w odcieniu 130 Pink Whisper - Bardzo gęsty jasno różowy błyszczyk z milionami maleńkich skrzących srebrem drobinek.
Na ustach daje efekt tafli. Jest dosyć mocno kryjący więc rozjaśnia usta. Nadaje się do smokey eyes, makijażu w typie nude i na dzień do pracy. W związku z tym, że jest taki gęsty mocno się lepi ale też dobrze się rozprowadza i trzyma ust. Nie rozlewa się poza kontur ani nie zbiera w zmarszczkach i załamaniach warg. Jest długotrwały  i wydajny. Zapach jest brzydki i bardzo chemiczny. Aplikator to standardowa znana wszystkim gąbeczka. Opakowanie jest eleganckie i praktyczne. Pomimo wszystkich wad bardzo go lubię i na pewno kupię kolejny.
OCENA: 4/6

poniedziałek, 9 maja 2011

ASK: E - Essence, Eveline

Dzisiaj bardzo obszerna natka na literę E ze względu na to, że kosmetyki Essence niepodzielnie panują w mojej szufladzie kosmetycznej. Co prawda jakościowo wypadają różnie ale ceny są bardzo zachęcające więc ciężko mi się powstrzymać;) Koleżanki Wizażanki z wątku Essence wiedzą o co kaman;)
Wiele kosmetyków pochodzi z edycji limitowanych i przy ocenie będę brała to pod uwagę - konieczność jeżdżenia, poszukiwania, polowania, konkurowania z innymi klientami i niemożność kupienia kolejnego egzemplarza skutkować będą obniżeniem oceny o 0,5punkta. Zatem ocena będzie wyglądała tak: najpierw ocena obniżona a potem w nawiasie normalna.
Zatem do dzieła:

ESSENCE:
1. Metallics Quatro Eyeshadow and Gel Eyeliner w odcieniu 02 STEEL ME - CIENIE - Zestaw czterech cieni w kolorach od srebrnej-szarości do czarnego. Czarny cień zawiera drobinki a pozostałe trzy są metaliczne. Cienie są świetnie na pigmentowane o "kremowej" konsystencji dzięki czemu można je nakładać "byle czym";). Dobrze się nakładają i rozprowadzają, świetnie cieniują oraz doskonale współpracują z innymi cieniami. Bardzo trwałe - same wytrzymają praktycznie cały dzień a na bazie są nie do zdarcia. EYELINER - Bardzo miękki o kremowej konsystencji. Czerń jest dobrze na pigmentowana. Łatwo się nakłada zarówno skośnym jak i cienkim pędzelkiem. Niestety nie zasycha po nałożeniu na powiekę i przy grubszej kresce bardzo szybko i często odbija się pod łukiem brwiowym co doprowadza mnie do szaleństwa i obniża ocenę całej paletki.
Edycja limitowana.
OCENA: 3,5(4)/6
2. Crazy About Colour  Multi Colour Blush w odcieniu 01 Colourmania - Bardzo dobrze na pigmentowany, wypiekany, połyskliwy róż składający się z pięciu paseczków - jednego białego, jednego brązowego i trzech różowych. Daje na buzi efekt różowej tafli. Kosmetyk jest dosyć twardy więc dobrze kupić do niego twardszy pędzelek bo niestety ale miękkimi pędzelkami trzeba będzie się mocno namachać aby uzyskać zadowalający efekt. Ze względu na to jest też bardzo wydajny. Zapach jest przyjemny kokosowo-chemiczny. U osób o ciemnej karnacji najprawdopodobniej może służyć za rozświetlacz ale u bladolicych - jak ja - sprawdzi się jako cienie do powiek, róż, rozświetlacz i różo-rozświetlacz. Jest to kosmetyk kompaktowy, którym bez problemu wykonamy cały makijaż. Świetny w podróży.
Edycja limiowana i serce się kroi, że nie będę mogła kupić kolejnego:(
OCENA: 5(5,5)/6
3. Moonlight Collection Shimmer Powder w odcieniu 01 Sparkling Dawn - Mój pierwszy rozświetlacz (wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie coś istnieje) i od razu hit. Daje efekt tafli z drobniutkimi drobinkami u mnie niewidocznymi - absolutnie nie zamieniamy się po jego użyciu w dyskotekową kulę. Wydajny chociaż miękki. W sam raz będzie do niego delikatny pędzel. Nie podrażnia i nie uczula. Na mojej mieszanej cerze nie powoduje nadmiernego świecenia.
Wielka szkoda, że to edycja limitowana:(
OCENA: 5(5,5)/6
4. Forget It! 3 in 1 concealer - Korektor do twarzy w trzech kolorach - w jednym pudełeczku dostajemy korektor zielony - do maskowania zaczerwienień, beżowy  - do maskowania zielonego korektora, oraz różowy - teoretycznie pod oczy ale nie dla wszystkich. Wszystkie odcienie przejawiają taką samą - raczej średnią - trwałość.
KOREKTOR ZIELONY - Spisuje się bardzo dobrze. Ma gęstą i lepką konsystencję dlatego świetnie kryje i dobrze przykleja się do skóry. KOREKTOR BEŻOWY - bardzo dobrze łączy się i uzupełnia z korektorem zielonym. U ciemnolicych sprawdzi się pod oczyma. KOREKTOR RÓŻOWY - Hmmm... No jest w opakowaniu i nawet zanurzyłam w nim parokrotnie pędzelek ale jednak boję się go nałożyć pełną parą pod oczy. Co prawda nie mam wielkich sińców pod oczyma ale boję się, że jednak różyk by je podkreślił... Może kiedyś się do niego przekonam...
Co prawda korektory nie są idealne i u wymagających raczej się nie sprawdzą ale jak na moje - niezbyt wygórowane wymagania spisują się bardzo dobrze.
OCENA: 4/6
5. Return To Paradise Shimmer Powder w odcieniu 01 The Famous Flamingo - Dosyć kontrowersyjny puderek - ma kolor delikatnego, kredowego różu i zawiera drobinki. U ciemnolicych raczej się nie sprawdzi, ewentualnie jako drobinkowy puder na całą twarz, chociaż różowy odcień może go jednak zdyskwalifikować. U bladolicych, jak ja, może służyć jako różo-rozświetlacz albo cień do powiek. Bardzo miękki łatwo się nabiera ale dla efektu trzeba się namachać. U mnie na szczęście drobinek nie widać.
Oczywiście edycja limitowana...
OCENA 3(3,5)/6
6. Black & White Eyeshadow w odcieniu 02 White Hype - Bardzo udany cień do powiek. Delikatnie nałożony daje satynowo-perłowy glow a nałożony obficiej tworzy białą ale nie całkiem kryjącą taflę. Nie zawiera drobinek. Może być stosowany zarówno jako cień do powiek jak rozświetlacz. Dobrze współpracuje z innymi cieniami i z eyelinerami. Nie uczula nie podrażnia i nie zapycha.
Niestety edycja limitowana...
OCENA:4(4,5)/6
7. I Love Berlin Lipbalm w odcieniu 02 City Lights - Kosmetyk kiepski ale skusiła niska cena i Essenceowe uzależnienie;) 
Do balsamu mu daleko... Bardzo daleko. Właściwie wcale nie nawilża ust - tyle co najzwyklejszy błyszczyk. Dobrze chociaż, że nie wysusza... Nie daje żadnego koloru tylko delikatny perłowy połysk... Niestety nie w moim typie. Mało wydajny i niepraktycznie się nakłada - palcem. Dużym plusem jest pudełeczko, które można będzie później wykorzystać. Ładnie pachnie.
Kosmetyk "do wykończenia" a na dodatek edycja limitowana...
OCENA: 1,5(2)/6
8. I Love Berlin Lipbalm w odcieniu 01 Love This City - Kolorowa wersja wyżej wymienionego balsamu. Kupiłam go dokładnie z tych samych powodów. Praktycznie żadne nawilżenie i niepraktyczne nakładanie palcem. Ładny różowo-czerwono-koralowy kolorek ale bardzo nietrwały. Zapach przyjemny i praktyczne pudełeczko.
Jedynie ładny kolorek i mój pomysł na wykorzystanie podnoszą mu ocenę...
 Limitowany kosmetyk "do zużycia"...
OCENA: 2(2,5)/6
9. Volume & Gloss Lip Maximizer w odcieniu 004 Fruit Punch - Błyszczydło kupione "bo wyjechałam z domu bez makijażu i bez błyszczyka w torebce".
Zapach pomarańczowo-mentolowy. Koloru nie daje praktycznie żadnego ale zawarty w błyszczyku mentol przyjemnie mrowi usta i powoduje ich przekrwienie a tym samym zaczerwienienie. Bardzo przyjemny na lato bo daje uczucie delikatnego chłodzenia. Nie był drogi a jestem zadowolona chociaż nie gustuję w bezbarwnych błyszczykach. Szkoda, że odkryłam go dopiero jak go wycofują z oferty.
OCENA: 3,5(4)/6
10. No Limits Eye Colour Booster Volume Mascara odcień 01 Cosmopolitan - Perłowo turkusowy, pogrubiający tusz do rzęs.
Tusz kupiłam w promocji jak wycofywali go z oferty więc nie ma szans na powtórzenie zakupu.
Kolorek - ładny chociaż na ciemnych rzęsach raczej słaby. Pomalowane całe rzęsy koloru nabierają dopiero w pełnym słońcu. Zdecydowanie lepiej tusz prezentuje się na końcówkach uprzednio pomalowanych na czarno rzęs. Pogrubienie - sam w sobie pogrubia raczej średnio w kierunku kiepsko ale jeżeli nałożymy go pod inny, czerniący tusz uzyskamy bardzo przyjemny efekt.
Produkt raczej gadżeciarski ale nie żałuję zakupu. Fajnie mieć w torebce taki tusz nawet tylko dla poprawy humoru:)
OCENA: 4/6
11. Multi Action Mascara - tusz do rzęs wydłużający i pogrubiający - Zakupiłam do ćwiczeń makijażowych po przeczytaniu wszystkich ochów i achów na jego temat...
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że tusz ma świetną szczoteczkę, która dobrze go rozprowadza i jednocześnie rozczesuje rzęsy, dzięki czemu nawet świeżo otwarty praktycznie wcale ich nie skleja. Niestety nie zauważyłam spektakularnego wydłużenia i pogrubienia, którego oczekiwałam po tak pochlebnych opiniach za to odkryłam, że pięknie podkręca rzęsy. Niestety efekt trochę traci w trakcie noszenia. Dużym minusem jest też to, że tusz znika /nie osypuje się ale ulatnia(?)/ w ciągu dnia. Aby mieć piękne rzęsy trzeba go jeszcze przynajmniej raz a najlepiej dwa razy poprawiać. Niestety słabym jego punktem jest też pigmentacja - tusz nie jest mocno czarny.
Jako tusz do ćwiczeń - super ale Ci, którzy lubią efekt teatralnych rzęs tak jak ja lepiej niech zainwestują w coś droższego.
OCENA: 3,5/6
12. 2 in 1 Kajal Pencil w odcieniu 08 MIX & MATCH - Dwukolorowa zielono - niebieska kredka do oczu. Strona zielona jest mocno na pigmentowana, matowa i dosyć twarda. Trzeba się trochę pomęczyć przy nakładaniu ale daje bardzo ładny efekt. Właściwie zwykła kredka bez rewelacji. Strona błękitna jest metaliczna i daje raczej słaby kolor. Jest jakby tłusta i ślizga się po powiece przez co trzeba się mocno przyłożyć do malowania. Jeżeli ktoś ma wrażliwe na dotyk powieki będzie mu ciężko się z nią dogadać. Zupełnie nie nadaje się na linię wodną. Kredka nie zachwyca ale jest nie droga i dla urozmaicenia makijażu jest OK.
OCENA: 3/6
13. Kajal Pencil w kolorze 01 BLACK - Nie jest bardzo miękka ale nie sprawia kłopotów przy makijażu. Wprawna ręka bez problemu narysuje nią kreskę nawet na wrażliwych na dotyk powiekach. Średnio na pigmentowana i do smokey eyes zdecydowanie się nie nada. Nawet na bazie nie przetrwa też całego dnia dlatego warto jest mieć ją przy sobie i poprawiać co kilka godzin. Nie szczypie w oczy więc wytrwali (nie ja) mogą ją stosować na linię wodną. Bez rewelacji.
OCENA 3,5/6
14. Lipliner w odcieniu 08 Red Blush - Dosyć twarda i średnio na pigmentowana bordowa konturówka do ust. Dobra dla początkujących bo lekkie drżenie ręki w trakcie nakładania nie spowoduje tragedii ale żeby uzyskać mocniejszy efekt trzeba się namęczyć. Mam wrażenie, że w tym kolorze odnajdujemy różowe tony ale nie potrafię ich bliżej określić...
OCENA: 3/6
15. Denim Wanted Gel Eyeliner w odcieniu 02 Fivepocket Grey - Niestety ale te eyelinery Essence nie wyszły. Miałam obie wersje kolorystyczne i czarnej użyłam może trzy razy gdyż już zaraz po otwarciu był tak wyschnięty, że nawet płyn do cieni z KOBO nie dał rady go odratować. Wersja szara jest ciut lepsza ale i tak jest bardzo twarda więc stosowanie go nie sprawia żadnej przyjemności. Czasami jak mam lepszy humor to zdobywam się na pomęczenie go i makijaż ale myślę, że niedługo dołączy do czarnego brata w koszu. Na szczęście dobrze się trzyma i nie trzeba go poprawiać w ciągu dnia. Nie podrażnia i nie uczula oczu. Na linię wodną się nie nadaje.
Koncepcja fajna ale realizacja kiepska. Właściwie dobrze, że to edycja limitowana i nie obniżę mu za to oceny (właściwie to nawet powinnam podwyższyć).
OCENA: 2(2)/6
16. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 01 Lunch at Cullen's - w opakowaniu piękny krwisto czerwony kolor, na który składają się maleńkie drobinki. Pojemniczek mały - 4ml. Nie testowałam go jeszcze więc nie mogę więcej o nim powiedzieć.
OCENA: brak
17. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 02 UNDEAD' - W oryginale czarny błyszczyk z drobinkami lśniącymi we wszystkich kolorach tęczy (taki jak na dnie pojemniczka) na ustach dający transparentny efekt lekkiego przyciemnienia. Niestety jako, że nie lubię bezbarwnych błyszczyków nie przypadł mi do gustu. Na szczęście udało mi się zużyć jego większość a pojemniczek uzupełniłam częścią balsamu I Love Berlin w odcieniu 01 Love This City i takim sposobem uzyskałam świetny kosmetyk do ust.
Ładnie pachnie (teraz jak i poprzednio) i nie wysusza ust. Aplikator jest praktyczny więc błyszczyk można nałożyć nawet bez lusterka. Pojemniczek jest mniejszy niż standardowy więc zmieści się wszędzie. Niestety trwałość jest niska ale może to i dobrze;)
Edycja limitowana...
Undead'
OCENA: 3(3,5)/6
Undead' + Love This City
OCENA: 3,5(4)/6
18. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 03 Ready to be Bitten - Piękny bezbarwny błyszczyk z drobinkami lśniącymi wszystkimi kolorami tęczy.
 Pomimo tego, że nie lubię bezbarwnych błyszczyków ten zdecydowanie przypadł mi do gustu. Ładnie pachnie, łatwo się nakłada nawet bez lusterka i pęknie rozświetla buzię:) Drobinki nie podrażniają. Pojemniczek jest mały i poręczny.
Edycja limitowana.
OCENA: 4(4,5)/6
19. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 04 Don't Bite Me - Kiss Me - Delikatnie fioletowy błyszczyk z drobinkami błyszczącymi we wszystkich kolorach tęczy.
Błyszczyk nadaje ustom różowy kolor z mocnym połyskiem. Odświeża twarz i ją odmładza;) Ładnie pachnie, ma praktyczny aplikator. Łatwo się nakłada. Nie jest bardzo trwały. Pojemniczek mały i praktyczny.
Edycja limitowana.
OCENA: 4(4,5)/6
20. Lipstick 43 Kiss You - Pomadka do ust w delikatnym różowym kolorze z drobinkami.
Na ustach daje delikatny efekt błyszczyku. Łatwa w nałożeniu nawet bez lusterka ale krótkotrwała. Nie nawilża ust a nawet odrobinę wysusza. Dobra dla nastolatek;) Opakowanie jest mocne i trwałe, nie niszczy się w torebce i nie otwiera.
OCENA: 3,5/6
21. Lipgloss XXXL Shine 08 Glamour To Go - Bardzo porządny błyszczyk w odcieniu cielistym ale złożony z maleńkich drobinek. Deje piękny połysk na ustach i idealnie komponuje się z mocnym makijażem oczu.
Aplikator jest trochę dziwny ale łatwo się do niego przyzwyczaić i potem można już precyzyjnie malować usta bez spoglądania w lusterko;) Kosmetyk nie wysusza ust a nawet je trochę nawilża. Duże i bardzo wydajne opakowanie za niską cenę.
OCENA: 4,5/6

Posiadam też Blossoms etc... Multi Colour Powder w odcieniu 01 Flower Power

  Nie jestem jeszcze do końca przekonana co z nim zrobię (zostawię czy pójdzie w świat) dlatego go nie otwarłam, nie umieściłam na zdjęciu głównym i nie rozpisuję się na jego temat.


Moim zdaniem zdecydowanie lepsze kosmetyki essence wypuszcza w edycjach limiowanych niż wprowadza do stałej oferty. U mnie lepiej się sprawdzają i jestem z nich bardziej zadowolona.

EVELINE:
1. 3D Soft Matt Effect nr 169 - Matowy, pomarańczowy cień do powiek o pudrowym wykończeniu. Kupiony dawno "na zachciankę". Niestety słabo na pigmentowany nie przypadł mi zbyt mocno do gustu dlatego rzadko go używam. Trzeba się bardzo namachać aby uzyskać zadowalający efekt Mało trwały zarówno bez bazy jak i na niej - nie zbiera się w załamani ale kolor znika w trakcie noszenia. Może kiedyś się zużyje ale puki co tylko zajmuje miejsce w szufladzie...
OCENA: 2/6
2. Jungle Show Moisturizing Lip Goss nr 554 - Piękny mocno różowy błyszczyk do ust z drobinkami.
Daje piękny kolor na ustach i nie wysusza. Raczej też nie nawilża. Dosyć długo się trzyma bo pigment z błyszczyka mocno przylega do usta i nawet jak nie ma już połysku to wargi dalej są zaróżowione. Pięknie pachnie - słodko i jakby trochę owocowo-tropikalnie. Aplikator niestety jest niepraktyczny - nabiera zbyt mało kosmetyku i trzeba się mocno natrudzić, żeby nałożyć go odpowiednią ilość na usta i równo rozprowadzić ale i tak go bardzo lubię:)
OCENA: 4,5/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...