Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próbka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próbka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 października 2012

Zapachowo poraz pierwszy;)

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby pokazać Wam czym pachnę. Spotkał się on z dużym entuzjazmem z Waszej strony więc czas się wywiązać z obietnicy.
Nie będą to jakieś super zaawansowane analizy i opisy zapachów - po takie bajery to do Mistrzyni Sabath. Ja ograniczę się tylko do pokazania Wam tego co kryją moje szafki i krótkich komentarzy.
Dzisiaj w ramach wstępu i na rozgrzewkę pokażę Wam próbki, których całkiem sporo mi się uzbierało a ze zużywaniem jest już trochę gorzej;)

Próbki mieszkają sobie ułożone w plastikowym pudełeczku po ciastkach i na pierwszy rzut oka prezentują się tak:
Sporo tego, prawda? W sumie 23 sztuki;)
Nie martwcie się zaraz sobie wszystko obejrzycie dokładniej;)
Zdjęcia oczywiście można sobie powiększyć przez kliknięcie.
   
 Po rozłożeniu całość prezentuje się tak:
 Opisy zacznę od pierwszego u góry po lewej a później będziecie wiedzieć co i jak bo da się odczytać nazwy;)
  
Na wstępie dla nieobznajmionych mały słowniczzek:
EDP - Eau de Parfum - Woda Perfumowana
EDT - Eau de Toilette - Woda Toaletowa
 
LANCOME
Tresor
Midnight Rose
EDP
3 sztuki
Obłędnie pachnie czarnymi porzeczkami więc ja jako niesamowita fanka porzeczek nie mogłam mu się oprzeć. Niestety zapach jest dla mnie zbyt słodki i na dłuższą metę nie do zniesienia więc nie kupno pełnowymiarowego opakowania byłoby bez sensu ale te próbki z przyjemnością sobie zużyję;)
Obecnie jedną już używam psikając sobie raz na jakiś czas dla poprawy humoru;)
 
ESCADA
Especially
Escada
EDP
1 sztuka
Kwiatki, kwiatki, kwiatki i słodycz. Nie jestem fanką Escad ale ta jest w miarę przyjemna.
 
CALVIN KLEIN
Euphoria
EDP
2 sztuki
Klasyk: najstarsza i jednocześnie jedna z najładniejszych (według mnie) wersji. Na razie nie czuję się na siłach żeby ją nosić ale myślę, że zimą po nią sięgnę.
 
DIESEL
Loverdose
EDP
1 sztuka
Zupełnie inny od wszystkich poprzednich Diesli. Zdecydowanie zbyt słodki i nie w moim typie. Może jednak kiedyś gust mi się zmieni...
 
GIVENCHY
Ange ou Demon
LeSecret
Elixir
EDP Intense
1 sztuka
Najnowsza wersja tego zapachu ale średnio udana (chociaż bardziej niż ta czarna). W zimie pewnie po nią sięgnę.
 
AVON
Little Red Dress
EDP
1 sztuka
Najmłodsza siostra jednego z moich ulubionych zapachów. jeszcze nie próbowałam bo po doznaniach z białą sukienką się obawiam ale pewnie kiedyś się skuszę;)
 
CACHAREL
Amor Amor
EDT
1 sztuka
Szczerze mówiąc już nie pamiętam jak to pachnie ale na pewno słodko...
 
KENZO
Flower Tag
EDT
1 sztuka
Kolejny słodziak w moim zbiorze... Dobrze, że kwiatowy a nie cukierkowy to jest szansa, ze będzie się przyjemnie nosił...
  
AVON
U by Ungaro
EDP
1 sztuka
Dziwnie znajomy,  jakby trochę męski (nie jest to unisex) ale przyjemny. Będzie się dobrze nosił;)
  
YVES ROCHER
Comme Une Evidence
L'eau
EDT
1 sztuka
Mniemam, że to kwiatowy delikatniak. Nie wiem dlaczego, go jeszcze nie zużyłam... ;)
 
BLUMARINE
Bellissima
Acqua di Primavera
EDT
1 sztuka
Bardzo delikatny, wiosenny kwiatowo - proszkowy (w sensie proszku do prania) zapach. Krzywdy nie zrobi i migreny nie wywoła... ;)
  
GUERLAIN
Idylle
EDP
1 sztuka
Niesamowicie kwiatowy, hipnotyzujący i elegancki zapach. Nie jest moim ideałem ale uważam, ze jest piękny. Zużyję go na specjalną okazję;)
  
CHLOE
EDP
1 sztuka
Zapach niezwykły ale raczej nie w moim typie. Na pewno jednak kiedyś go wypróbuję. Może użyty w odpowiednim momencie okaże się, że to coś dla mnie...
  
VERSACE
Crystal Noir
EDT
2 sztuki
Crystal może i tak ale Noir to ja tam nigdzie nie czuję. Jest to taki trochę cięższy z lekkich kwiatowych zapachów (o ile mogę coś takiego powiedzieć). Migreny na pewno nie wywoła;)
  
AVON
Spotlight
EDT
1 sztuka
Nie wąchałam i nie znam ale znając Avon pewnie przypadnie mi do gustu;)
  
DIOR
J'adore
EDT
1 szuka
Delikatny,kwiatowy, piękny. Również czeka na specjalną okazję;)
  
CALVIN KLEIN
Beauty
EDP
1 sztuka
Kolejny piękny i elegancki klasyk. Będę go nosiła z przyjemnością;)
  
GIORGIO ARMANI
Acqua di Gioia
EDP
1 sztuka
Świeży ale nie owocowy zapach. Bardzo uniwersalny. Czeka na odpowiednia okazję;)
    
MOSCHINO
I Love
EDT
1 sztuka
Przyjemny cytrynowy świeżaczek:) W sam raz na wakacyjną imprezę;)
   
To by było na tyle:)
W kolejnym poście pokażę Wam zapachy, które mieszkają w mojej szufladzie z zapasami i czekają na swoją wielką premierę;)
Znacie, któryś z tych zapachów? Lubicie?

czwartek, 23 sierpnia 2012

Wielkie oczekiwania...

... przynoszą wielkie zawody:(

Na spotkaniu bloggerek poza całą masą pełnowymiarowych produktów otrzymałam również kilka próbek o czym mogliście przeczytać TUTAJ. Ostatnio rozprawiam się z takimi delikwentami w podsumowaniu zużyć z całego miesiąca jednak te postanowiłam potraktować inaczej: opinię z ich używania będę dodawała w osobnych notkach pomiędzy normalnymi postami. Zapraszam do czytania:)

THE BODY SHOP
Peeling Shea
(Shea Body Scrub)
 Nie było do niego dołączonych żadnych informacji więc nie będę tutaj kopiwać tych znalezionych w internecie bo możecie je sobie spokojnie wygooglować;)

Tak prezentował się peeling po otwarciu słoiczka z próbką:

Teraz jednak czas na moje wrażenia:
Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny, trochę słodkawy jakby odrobinę orzechowy - na prawdę przypadł mi do gustu.
Peeling ma kolor biały ale odrobinę transparentny i z delikatnym perłowym połyskiem. Po nałożeniu na skórę staje się bezbarwny ale perłowy połysk pozostaje. Drobinki również są bezbarwne.
Konsystencja jest kremowa, trochę gęsta i jakby tłusta jednak dobrze się rozprowadza i rozsmarowuje.
Co do działania to szczerze muszę przyznać, że właściwie go nie zauważyłam:( Po nałożeniu na wilgotną (nie ociekającą wodą ale wilgotną) skórę drobinki rozpuszczają się praktycznie w 100% i to w zastraszającym tempie. Zazwyczaj panaceum na taką reakcję jest dołożenie większej ilości peelingu ale w tym przypadku taki zabieg nie działa:( Te drobinki, które nie rozpuszczą się na ciele zbijają się w grudki i osadzają między palcami i w załamaniach rąk a niestety naprawdę ciężko je zmusić do opuszczenia tych zakamarków i przeniesienia się na skórę. Jak już drobinki się rozpuszczą to na ciele tworzy się lepka jakby tłustawa warstwa, która oblepia ciało. Ta warstwa bardzo brzydko skojarzyła mi się z mieszaniną smalcu i miodu - brrr. Pomyślałam sobie więc, że jak nie zeskrobię nim martwego naskórka to chociaż ciało będzie dobrze nawilżone i będę sobie mogła odpuścić wieczorne balsamowanie a tu klops. Warstwa zmyła się dokładnie (chociaż musiałam się do tego mocno przyłożyć) i nie pozostał po niej nawet ślad. Zanim wypeelingowałam stopy moje ciało zaczęło domagać się użycia balsamu więc musiałam go nałożyć.
Kosmetyk ma bardzo kiepską wydajność - ta próbka nie wystarczyła mi nawet na speelingowanie jednej nogi chociaż zazwyczaj zużywam trochę mniej kosmetyku na taki obszar.

Ta próbka nie tylko nie przekonuje mnie do kupienia pełnowymiarowego opakowania ale nawet sprawiła, że na pewno tego nie zrobię. Jak pomyślę, że mogłabym wydać 65zł na peeling, który w ogóle nie złuszcza to zaczyna mi się robić słabo...

Produkt ten dostałam od firmy The Body Shop na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

piątek, 16 września 2011

Amla Gold - opinia

Nie znam się na olejach i pewnie długo znała nie będę a moje spotkanie z nimi było zupełnie przypadkowe. Co prawda kiedyś, gdzieś obiło mi się o uszy, że oliwa z oliwek dobrze robi na włosy ale już po pierwszym, mocno nie udanym, podejściu dałam sobie spokój...
Odlewkę Amli dostałam niedawno od Anwen jako nagrodę za wyróżnienie w konkursie włosowym i na jej blogu doczytałam także jak należy używać oleju do włosów a potem go zmywać.
Oto jak olej się prezentował przelany do buteleczki po miniaturze oliwkowego, żelu pod prysznic YR:
SKŁAD: Mineral oil - Parafina, Canola oil - olej rzepakowy, Elaeis guineensis oil - olej palmowy, Phyllanthus emblica & Lawsonia inermis Extract - ekstrakty z Amli i Henny, Perfume - zapach, Prunus amygdalus dulcis oil - olej ze słodkich migdałów, Phenyl Trimethicone - sylikon, Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr przeciwsłoneczny, Rosmarinus officinalis oil - olej rozmarynowy, Tertiary Butyl Hydroquinone - antyoksydant, D&C Green No.11 (CI 47000), D&C Green No.6 (CI 61565), D&C Red No.17 (CI 26100) - barwniki
Skład pochodzi z bloga Anwen a dokładnie z notki o Amli Gold, którą możecie przeczytać TU.

Moje wrażenia:
Pierwsze co rzuca się w zmysły to zapach - dla większości nieprzyjemny ale dla mnie boski bo ten olej pachnie świeżo ściętą łodygą słonecznika - rewelacja:) Kolor  - delikatnie zielony. Przypomina oliwę z oliwek:) Konsystencja - jakby to ująć... Hmmm... Oleista;) Działanie - nakładałam go zazwyczaj wieczorem i zmywałam dopiero rano. Po jego zastosowaniu włosy były sypkie i mega lśniące, łatwo się rozczesywały a ich kondycja była wyraźnie lepsza. Ten olej jest po prostu rewelacyjny i chociaż nie mogę wystawić mu pełnej oceny bo próbka, którą zużyłam była zbyt mała, to tak mnie zachwyciło jego działanie, że już sobie zamówiłam na allegro pełnowymiarowe opakowanie i na pewno będziecie jeszcze mieli okazję poczytać o nim na moim blogu:)
Polecam wszystkim, którzy są ciekawi takich wynalazków i chcieliby poprawić stan swoich włosów a moja przygoda z olejami do włosów dopiero się zaczyna;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...