Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Jak wyprać BeutyBlender za pierwszym razem?

Witajcie Kochani,
Po bardzo intensywnym tygodniu mam dla Was kolejny filmik. Długo nad nim pracowałam i sporo kosmetyków przetestowałam, czego o mało nie przypłaciłam życiem gąbki ;)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Kosmetyczne niewypały: sierpień 2013

Od jakiegoś czasu pojawiał się a potem znikał w mojej głowie pomysł na cykl postów o kosmetycznych bublach. Mimo to zawsze coś mnie powstrzymywało i zniechęcało. Tym razem jednak w związku z tym, że kosmetyczne badziewia zalały mnie jak Morze Czerwone armię Faraona postanowiłam się nie poddawać i dać upust swoim emocjom.
Co do samego cyklu - nie będzie on pojawiał się co miesiąc bo nie chcę na siłę wynajdować bubli wśród tego co używałam. Warunkiem koniecznym do pojawienia się takiego postu będzie uzbieranie przeze mnie 5-ciu kosmetyków, spełniających wymagania do tytułu "kosmetycznego niewypału".
Dzisiaj jest ich nawet trochę więcej więc zapraszam :)
                                                                          
                                                  
FLOS LEK eye care
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Do demakijażu nie użyłam go ani razu ze względu na zawartość kancerogennego barwnika więc karnie oddelegowany został do mycia beautyblendera. Co prawda podkłady z niego usuwał bardzo dobrze ale niestety przefarbował moje jajo na niebiesko! Na dodatek nie wiadomo czy plamy te w ogóle kiedykolwiek zejdą. Nie szaleję jakoś z rozpaczy, jednak zastanawia mnie jak można uznać za bezpieczne w stosowaniu w okolicach oczu coś co trwale barwi gąbkę...
                                                     
POLLENA Ostrzeszów Biały Jeleń
Żel do mycia twarzy hipoalergiczny
Tak samo jak poprzednik za zawartość Cl 42090 nie trafił nigdy na twarz a został przeznaczony do mycia jaja i pędzli. Myje średnio i z większymi zabrudzeniami sobie nie radzi a dodatkowo jego używanie utrudnia paskudnie glutowata i ciągnąca się konsystencja, przez którą ciężko go wydobyć z opakowania, gdyż po puszczeniu ściśniętej butelki wciąga się z powrotem do wewnątrz. Na szczęście jest też niezbyt wydajny więc nie musiałam się z nim długo męczyć.
                                                                                 
                                                                              
 NIVEA Intimate Sensitive
Płyn do higieny intymnej
Kupiłam go z ciekawości bo zawsze tylko Lactacyc i Lactacyd czasami zdradzany z jakimiś tańszymi płynami, i wszystko byłoby ładnie, pięknie tylko nie rozumiem jak ktokolwiek mógł napisać na tym specyfiku przypominającym działaniem kreta zdanie: "Łagodząca pielęgnacja dla wrażliwej skóry"! Stosowanie tego specyfiku przez niespełna tydzień doprowadziło mnie do takiego stanu, że nawet chodzenie do toalety stanowiło przykry przymus i ostatecznie w niedzielę musiałam z zapałem szaleńca ganiać po galerii w poszukiwaniu łagodzącej wersji Lactacydu. W połączeniu z antybiotykiem wywołał taki Sajgon, że od tygodnia walczę z efektami ubocznymi stosowania tego duetu. Za to w przy myciu beautyblendera i pędzli spisuje się świetnie bo bez żadnego problemu wyciąga z nich największy syf.
 Nie polecam nawet twardzielkom chyba, że szukacie dobrego środka do mycia przyborów kosmetycznych i odplamiacza w jednym.
                                                                      
 FARMONA Fresh&Beauty
Morski peeling solny
Pomijając już fatalny skład z parafiną na początku, całym arsenałem parabenów i kancerogennym barwnikiem na koniec oraz beznadziejną wydajność (wystarczył dokładnie na 2,5 użycia) jego największym minusem jest zapach. O ile w opakowaniu wydaję się być przyzwoity o morskich w nutach, tak po nałożeniu na skórę zmienia się nie do poznania i cuchnie jak starodawna, tania kostka klozetowa przez co używanie tego specyfiku to koszmar. Brrr...

                                                                                   
DOVE Summer Glow
Samoopalający balsam do ciała do jasnej karnacji
Jestem bladziochem i jestem z tego dumna. Czasami jednak chcę się trochę podkolorować i to niekoniecznie za pomocą wylegiwania na słońcu. Wtedy sięgam po balsamy brązujące ze względu na delikatny efekt i łatwość stosowania bo samoopalaczami posługiwać się nie potrafię. No i właśnie słowo "EFEKT" jest tu słowem kluczowym, bo żeby uzyskać jakąkolwiek, ledwo widoczną opaleniznę za pomocą tego kosmetyku trzeba go żmudnie aplikować przez wiele dni. Na dodatek trwałość opalenizny jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej pojawiania się, co oznacza, że już po trzech myciach nie ma po niej śladu. Więcej na jego promocję się nabiorę.
W ubiegłym roku stosowałam świetnie sprawdzający się balsam Lirene Body Arabica do jasnej karnacji i w przyszłym roku pokornie do niego wrócę.
                                                                 
AA DEO Hair Control
Anti-perspirant
No cóż poza ładnym zapachem antyperspirant musi również charakteryzować się działaniem, które tutaj jest poniżej oczekiwań. Nie trzeba upałów ani wysiłku fizycznego aby przestał sobie radzić z zapachem potu i wilgocią. Poprawki w ciągu dnia to bezwzględna konieczność o ile nie chcecie raczyć otoczenia swoim naturalnym zapachem. Na dodatek jest wydajny i trzeba się z nim długo męczyć. To już moja druga kulka od AA, i druga, która poza ładnym zapachem nie robi nic. Przy kolejnych zakupach będę je omijała szerokim łukiem.
                                                                              
                                                                                       
NIVEA BB Cream
Cera jasna
Na początku, zaraz po nałożeniu ma dziwny piaskowo-różowy kolor a potem... A potem pokazuje swoje (nie, nie WASZE tylko SWOJE) prawdziwe oblicze. Jeżeli nie jesteście rodowitymi mieszkankami Indii czy Egiptu albo prawdziwymi Indiankami prosto, z którejś z Ameryk to trzymajcie się od niego z daleka bo cera Wasza jest na bank za jasna i będziecie wyglądać jakbyście wychowywały się w kopalniach Morii a teraz próbowały przyszyć sobie głowę, którejś z wyżej wymienionych kobiet... Nawet nie chcę wiedzieć jaki efekt daje wersja do ciemnej karnacji...
                                           
To już wszystkie buble jakie udało mi się wyłapać do posta. Sporo takich gagatków znajdziecie również w poście o zużyciach lipca 2013, bo w ubiegłym miesiącu pożegnałam ich sporo.
                                              
A jak tam Was?
Trafiają się Wam buble, które kładą się cieniem na cały rynek kosmetyczny czy macie szczęście je omijać?

sobota, 26 maja 2012

Malinka - żurawinka;)

NIVEA
WITAMIN SHAKE
Żurawina i Malina

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki i trochę owocowy ale jednocześnie czuć, że zapach jest syntetyczny. Jakieś delikatne malinowe nuty można w niej wyczuć jednak żurawiny w ogóle nie mogę się doszukać. Możliwe, że na początku zapach był ładniejszy jednak ja używam jej już dosyć długo i się przyzwyczaiłam więc odbieram tylko te gorsze nuty zapachowe.
SMAK: Słodki ale trochę wazelinowy. Jak poliżemy posmarowane nim wargi to nie wyczujemy jakiegoś szczególnego posmaku natomiast będziemy mieć wrażenie słodyczy w ustach.
BARWA: W opakowaniu sztyft ma barwę czerwono białej mozaiki. Dla mnie wygląda jak nie do końca wymieszany mus truskawkowy z jogurtem naturalnym. Bardzo miły i sympatyczny dla oka.
 
Po nałożeniu na usta kolor jest jednak niewidoczny. Jeżeli ktoś ma naturalnie bardzo blade usta to pomadka może delikatnie je zaróżowić jednak moje usta mają bardzo silną pigmentację więc pomadka jest na nich po prostu niewidoczna.
KONSYSTENCJA: Sztyft jest dosyć zwarty ale miękki. Łatwo się go rozprowadza na ustach. Trzeba uważać w słoneczne i upalne dni bo może się rozmiękczyć i przy nakładaniu rozgnieść na ustach.
DZIAŁANIE: Właściwie to zgodne z obietnicami producenta. Pomadka ładnie nawilża i wygładza usta nadając im słodki zapach i posmak. Tak jak pisałam już wcześniej na bladych ustach może również podbijać kolor. Co prawda od dłuższego czasu używałam Carmexów i ta pomadka nie może się z nimi równać w kwestii działania jednak również się spisuje. Na pewno nie poradzi sobie z maksymalnie wysuszonymi ustami, zajadami i suchymi skórkami ale z mniejszymi problemami się upora a jednocześnie pozostawi na ustach ochronną warstwę, która dosyć długo na nich pozostanie.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. Chociaż sztyft nie jest twardy to nie ubywa go zbyt szybko i wystarcza na dosyć długo.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Standardowy, dosyć duży sztyft z kolorową zatyczką i białą podstawą zapakowany w kartonik z przezroczystą folią, dzięki której widzimy jak wygląda pomadka. Grafika utrzymana jest w biało-różowo-czerwono-granatowej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 4,8g/5,5ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 10zł w promocjach taniej.
OCENA: 5/6
    
Podsumowując: Jestem wielką fanką pomadek Nivea i wypróbowałam już wszystkie dlatego, gdy na wieszaczku zobaczyłam tę nowość nie mogłam się jej oprzeć. Pomimo tego, że ich działanie nie może się równać z Carmeksem to i tak nadal będę je kupować oraz używać bo je po prostu uwielbiam a w związku z tym, że ciągle czymś smaruję usta to nie mam z nimi takich problemów, żebym musiała nakładać na nie nie wiadomo co;) Polecam wszystkim fankom słodkich i owocowych mazideł do ust;)

piątek, 20 kwietnia 2012

Usztywnianie;)

Dawno nie było nic do włosów więc czas to nadrobić;)

NIVEA
STYLING SPRAY
volume sensation

OBIETNICE PRODUCENTA:
Lakier do włosów bardzo mocne utrwalenie i podwójna objętość.
- Podwaja objętość włosów dzięki Style Infusion System
- Zapewnia utrwalenie przez cały dzień
- Pozostawia włosy elastyczne i miękkie
Długotrwałe utrwalenie i poprawa kondycji włosów.

SKŁAD:
alcohol denat., butane, isobutane, propane, octylacrylamide/acrylates/butylaminoethyl methacrylate copolymer, aqua, panthenol, niacinamide, PEG-12 dimethicone, aminomethyl propanol, limonene, benzyl alcohol, butylpenthyl methylpropional, geraniol, alpha-isomethyl ionone, parfum

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, jakby owocowy, sztuczny ale przyjemny.
BARWA: Bezbarwny
KONSYSTENCJA: Płynna.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione - lakier robi to co ma robić, czyli utrwala włosy. Właściwie niczego więcej nie oczekuję więc jestem zadowolona. Dodatkowo nie skleja ich i nie pozostawia białych okruszków (nie wiem jak po wyczesaniu bo nigdy tego nie robię). Nie sprawdza się tylko w trakcie deszczu - wtedy przestaje działać.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. Niby nie używam go codziennie ale ubywa go bardzo powoli.
SKUTKI UBOCZNE: Brak. Nie wysusza ani nie niszczy włosów.
OPAKOWANIE: Typowe dla lakierów - spray. Butla jest aluminiowa. Wąska, wysmukła i jeszcze dodatkowo zwężona w górnej części co ułatwia jego trzymanie. Dyfuzor bardzo praktycznie umieszczony jest w korku dzięki czemu nie musimy się martwic o zatyczkę. Dyfuzor niezbyt dokładnie rozpyla lakier ale kropelki nie zostają na włosach więc właściwie nie ma problemu.
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 15zł ale w promocji taniej.
OCENA: 5/6
 
 Podsumowując: Kupiony dawno, dawno temu odczekał swoje w szufladzie i się sprawdził. Myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po lakiery tej marki.

niedziela, 11 marca 2012

Włosom na ratunek...

NIVEA
INTENSE REPAIR
ODŻYWKA ODBUDOWUJĄCA

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, chemiczno-owocowy z nutą tak charakterystyczną dla kremu Nivea.
KONSYSTENCJA: Żelowo-płynna, dosyć rzadka ale nie spływająca z włosów. Bardzo łatwo wypływa z butelki i łatwo się spłukuje z włosów.
OBIETNICE PRODUCENTA: Zdecydowanie spełnione. Sięgam po nią zawsze gdy włosy zaczynają mi mizernieć oraz wypadać, i zawsze jestem zadowolona. Wszystko co napisano na opakowaniu - regeneracja, przywracanie blasku, redukcja łamliwości i rozdwajania oraz ułatwianie rozczesywania to sama prawda. Odżywka sprawdza się zarówno na bardzo krótkich jak i na bardzo długich włosach. Dodatkową jej zaletą jest redukcja łupieżu co dla mnie jest niesamowicie ważne.
WYDAJNOŚĆ: Dobra a nawet rewelacyjna chociaż ja nie używam jej codziennie a tylko raz na 1-2 tygodnie.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Prostokątna butla wykonana z dosyć miękkiego plastiku z praktycznym korkiem, stawiana na zakrętce, co bardzo ułatwia wydobycie produktu do ostatnich kropli. Całość utrzymana jest w niebiesko-pomarańczowo-białej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 14zł ale w promocjach taniej.
OCENA: 5/6
Podsumowując:  Nie jest to moje pierwsze ani tym bardziej nie ostatnie opakowanie tej odżywki. Bardzo się z nią zaprzyjaźniłam i pomimo tego, że teraz przy krótkich włosach wolę odżywki w spraju regularnie do niej wracam. Wśród kosmetyków tego typu jest to moje zdecydowane KWC:)

sobota, 5 listopada 2011

Push up;)

Nivea
Szampon nadający objętość
VOLUME SENSATION

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo ładny. Słodki ale sztuczny. Wyczuwalna jest lekka nutka owocowa.
BARWA: Biała, pół-transparentna z perłowym połyskiem.
KONSYSTENCJA: Kremowa. Szampon jest dosyć gęsty ale nie ciągnie się jak kisiel.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione. No może objętość nie jest zachwycająca ale włosy są wyraźnie uniesione, lekkie i świetnie się układają. Dodatkowo pięknie błyszczą i są gładkie w dotyku.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Nie tylko nie powoduje łupieżu ale nawet go niweluje:)
OPAKOWANIE: Standardowa butla z praktycznym korkiem. Da się ją postawić na zakrętce więc nie ma problemu z wydostaniem resztek. Plastik nie jest przezroczysty przez co nie widać ile szamponu jeszcze zostało.
POJEMNOŚĆ: 400ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 15zł w promocji taniej
OCENA: 5/6
    
Podsumowując: Pomimo ostatnich zawodów jakich przysporzyły mi kosmetyki Nivea ten szampon okazał się bardzo dobry i przyjemny. Myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę.

czwartek, 22 września 2011

A ja mam dwie lewe ręce...

No dobrze, może nie lewe ale na pewno są dwie i do tego bardzo wymagające. Obfitują w suche skórki a ostatnio nawet w schodzącą skórę, której przyczyną było zbyt częste używanie mleczka do czyszczenia... Chociaż w pracy nie mogę sobie pozwolić na ciągłe używanie kremu, to w domu staram się to nadrobić, i dlatego też ostatnio moje wymagania względem kremów znacząco wzrosły. Dzisiaj opowiem Wam o kremie, który właśnie wykańczam.

Nivea
Krem do rąk
pure & natural
Chroni skórę dłoni
DO SKÓRY SUCHEJ
BIO Olejek Arganowy
OBIETNICE PRODUCENTA:
SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę jakby aloesowy ale sztuczny. Jakoś nie za bardzo przypadł mi do gustu.
BARWA: Krem jest biały.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta ale jeszcze nie jest to gęstość masła do ciała. Pod wpływem ciepła ciała krem rozpuszcza się. Dosyć szybko się wchłania ale pozostawia lepki i tłusty film, który potrzebuje dłuższej chwili aby przestać przeszkadzać.
OBIETNICE PRODUCENTA: No cóż... Jak dla mnie nie za bardzo. Skórki przy paznokciach są suche choćbym nie wiem jak często nakładała do na ręce. Przesuszenia skóry spowodowanego częstym myciem nie zniwelował:( Pomimo zapewnień, że nie zawiera sylikonów po rozprowadzeniu go na rękach mam wrażenie jakbym właśnie rozsmarowała na nich sylikon. Wywołuje uczucie jakby na moich dłoniach była warstwa ochrona ale pod spodem skóra nadal woła pić! Po myciu ta warstwa znika i krem trzeba nakładać ponownie bo uczucie suchości natychmiast wraca.
WYDAJNOŚĆ: Raczej niska.
SKUTKI UBOCZNE: To co było suche - nadal jest suche:(
OPAKOWANIE: Typowe dla kremów - tubka z praktycznym korkiem stawiana na zakrętce. Tuba nie jest przezroczysta więc nie widać ile kremu jeszcze pozostało.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 10zł ale w promocji taniej.
OCENA: 3/6
 Podsumowując: Znowu zawiodłam się na marce Nivea. Liczyłam, że krem, z nowej tak mocno reklamowanej serii, będzie chociaż OK a on jest raczej kiepski. Na pewno nie kupię ponownie.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Nivea Diamond Touch

Nivea
Diamond touch
Kremowy olejek pod prysznic
Blask diamentu i ekskluzywny zapach białej kalii

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, chemiczny. Przypomina coś na kształt oranżady połączonej z gumą do żucia.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta kremowo-żelowa.
OBIETNICE PRODUCENTA: Piana - jest, zapach - nie za bardzo mi się podoba, nawilżanie - barak. Nie da rady odpuścić sobie po jego zastosowaniu balsamu do ciała.
WYDAJNOŚĆ: Duża - przy codziennym stosowaniu starcza na długo.
SKUTKI UBOCZNE: Trochę wyszusza ale to jak większość żeli.
OPAKOWANIE: Płaska butla z praktycznym korkiem.
POJEMNOŚĆ: 500ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 15zł, w promocji taniej.
OCENA: 3,5/6
Podsumowując: Jak już pisałam wcześniej Nivea mnie ostatnio zawodzi. Żel jest niby OK ale taki sam efekt dają dużo tańsze kosmetyki a przy tym zdecydowanie ładniej pachną.

sobota, 6 sierpnia 2011

Nivea uczy...

Należę do wymierającej już chyba grupy osób, które nie czytają składu kosmetyków przed ich zakupem i robię to z jednej prostej przyczyny - po prostu się na tym nie znam a kosmetyki marki Nivea kupuję od wielu, wielu lat i zawsze byłam z nich zadowolona jednak teraz dużo się w nich zmieniło i już nie jest tak fajnie...

Nivea
Nawilżający Balsam do ciała
Morskie minerały
Skóra Normalna

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD: 

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Trochę charakterystyczny dla Nivea ale bardzo chemiczny. Mocno wyczuwalny jest alkohol.
KONSYSTENCJA: Bardzo rzadka i lejąca. Szybki rozprowadza się na ciele i szybko wchłania.
OBIETNICE PRODUCENTA: Bujda na resorach - o ile od kolan w górę jego działanie ujdzie o tyle z łydek robi masakrę. Nawet niektóre dużo tańsze kosmetyki mają lepsze właściwości nawilżające niż ten balsam.
WYDAJNOŚĆ: Niewielka - używam go dwa tygodnie a butla 400ml już się kończy! Dodatkowo między czasie używałam kilkukrotnie balsamu brązującego Lirene na nogi.
SKUTKI UBOCZNE: Niesamowicie piecze zastosowany po goleniu. Wysuszył mi skórę na łydkach i spowodował podrażnienia oraz sprawił, że skóra stała się szorstka.
OPAKOWANIE: Butelka z pompką - doskonałe rozwiązanie bo łatwo wydobyć produkt i nie trzeba dotykać usmarowanymi balsamem rękami całego opakowania aby wydobyć więcej.
POJEMNOŚĆ: 500ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: W promocji ok. 14zł - jak na ten produkt to i tak zbyt wygórowana.
OCENA: 2/6
Podsumowując: Marka Nivea zraża mnie do siebie - to już drugi produkt z tak dużą zawartością alkoholu, który mnie podrażnia. Nie wrócę już do tego balsamu i chyba w końcu nauczę się czytać składy produktów przed ich zakupem. Nie polecam:(

wtorek, 7 czerwca 2011

Wielkie zaskoczenia:)

Jakiś czas temu obiecałam Wam, że na blogu pojawiać się będą recenzje kosmetyczne tylko tej części pielęgnacji, która w jakiś tam wybitny sposób (pozytywny czy negatywny) mnie zaskoczy. Dzisiaj Więc porcja zaskoczeń  - o dziwo w większości pozytywnych:)
Kosmetyki ponumerowałam ale właściwie zupełnie bez sensu bo opiszę je Wam w kolejności od najbardziej pozytywnego zaskoczenia po to najbardziej negatywne. Zdjęcie robiłam już jakiś czas temu więc obecne zużycia są dużo większe. Zatem do dzieła:)

Miejsce I
Mega Pozytywne Zaskoczenie:
Wellness & Beauty Żel pod prysznic Pomarańcza i Owoc Grantu - Cudowny, cudowny zapach prawdziwych soczystych pomarańczy i granatów. Jest tak realny, że aż ma się ochotę zamiast na gąbkę wlać żel do buzi;) Kończę już opakowanie a on nadal pachnie dla mnie tak samo obłędnie  - zazwyczaj jest tak, że jak się przyzwyczaję do zapachu to przestaję go wyczuwać a do mojego nosa docierają tylko chemiczne aromaty. Do tego absolutnie nie wysusza skóry, jest wydajny - chociaż wcale go sobie nie żałuję a właściwie to nawet nadużywam. Ma konsystencję gęstego żelu i daje gęstą puszystą pianę o konsystencji dobrze ubitych białek a cena jest bardzo przystępna - w promocji to około 3zł. Co prawda jestem fanką większych pojemności i jak dotąd to kryterium idealnie spełniały żele Ziaji ale zapach Pomarańczy i Granatu mnie tak zachwycił, że z całą pewnością wypróbuję wszystkie wersje zapachowe:)
OCENA: 5,5/6

Miejsce II:
Bardzo Pozytywne Zaskoczenie:
Yves Rocher Jardins du Monde Dezodorant Antyperspirant w kulce Kwiat Lotosu - Cena przystępna, piękny kwiatowo-świeży zapach, który kojarzy mi się z czystością i komfortem. Kulka jest trochę mała i trzeba się trzeba kilka razy przejechać nię tam i z powrotem, żeby pokryć całą pachę a kosmetyku wypływa nawet za dużo ale to i tak nie umniejsza jego zalet - szybkiego wysychania i prawdziwie antyperspiracyjnego działania. W normalne dni wystarczy jednokrotna aplikacja a w te najbardziej upalne dwie - jedna rano a druga po południu - aby od rana do wieczora czuć się sucho, świeżo i komfortowo a spod naszych pach unosił się aromat kwiatu lotosu. Na pewno przetestuję inne wersje zapachowe - już kupiłam Aloesową na zapas:)
OCENA: 5/6

Miejsce III
Pozytywne i Negatywne Zaskoczenie:
Alterra Mleczko do ciała  Brzoskwinia i liczi - Najpierw pozytywy: piękny bardzo realny zapach nie przechodzący w chemiczny, bardzo dobrze nawilża i zmiękcza skórę, nie podrażnia jej oraz pozostawia nie tłusty film. Na dodatek ma bardzo dobry skład i nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego (idealny dla wegetarian i wegan). Świetna konsystencja - gęstego budyniu - przy wyciskaniu widać, że złamaliśmy jego strukturę. Niestety - i tu przechodzimy do wad: ma (o zgrozo!) alkohol na trzecim miejscu w składzie - co prawda w tym przypadku mnie nie podrażniła oprócz nieprzyjemnego szczypania po goleniu ale uważam, że w kosmetyku ekologicznym taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jest bardzo mało wydajny również ze względu na zawartość alkoholu - po jego ulotnieniu bardzo ciężko go rozprowadzić na skórze trzeba więc od razu wyciskać dużą ilość ale wtedy tworzy na skórze białe smugi, które ciężko rozsmarować. Po polaniu wodą przy wieczornej kąpieli pieni się i woda w wannie sprawia wrażenie tłustej.
Pomimo bardzo wielu zalet i dobrego nawilżania wady jednak przeważają i nie kupię go więcej. Właściwie nie wiem jak go ocenić ale jakoś to wypośrodkuję.
OCENA 3/6

Miejsce IV
Mega Negatywne Zaskoczenie:
Nivea Visage Piekno i Świeżość 2w1 mleczko i Tonik cera normalna i mieszana - Kosmetyki Nivea uważam za bardzo dobre - właściwie nigdy się na nich nie zawiodłam a najgorsze okazywały się po prostu średnie albo neutralne ale jak widać na tym przykładzie "zawsze musi być ten pierwszy raz". O tym mleczku można by powiedzieć dużo pozytywów - że ma przystępną cenę, że doskonale zmywa nawet te co bardziej oporne kosmetyki (nie wiem jak z wodoodpornymi bo nie próbowałam), że jest wydajne a butelka jest poręczna, ma porządne i praktyczne zamykanie oraz, że pomimo że jest nieprzezroczysta to widać ile kosmetyku zostało - ale co z tego skoro mleczko na drugim miejscu w składzie zaraz po wodzie ma alkohol denat! Przecież to jest zbrodnia i masakra dla twarzy! Zużyję, bo zużyję - bo kupiłam i bo muszę - nie mam w zwyczaju wyrzucać niezużytych kosmetyków, i będzie to dla mnie nauczka, żebym następnym razem nie była głupia, i żebym czytała etykietki przy wkładaniu kosmetyków do koszyka ale moja skóra będzie przy tym cierpieć, a ja straciłam zaufanie do firmy Nivea, i już nigdy, ale to nigdy więcej tego mleczka nie kupię!
OCENA: 1/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...