Było o oczyszczaniu więc czas na kilka słów na temat nawilżania.
Jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup kremu Oriflame, gdyż nigdy żadnego mazidła od nich nie miałam okazji wypróbować. Ciekawi jak się spisał?
Zapraszam dalej :)
Oriflame
Pure Nature
Organic
Acai & Pomegranate
Antioxidant Night Cream
Producent jest raczej oszczędny w obietnicach i serwuje nam lakoniczne: "Krem na noc z organicznymi ekstraktami z jagód acai i grantowca.".
W sumie mi więcej nie potrzeba bo krem ma działać a resztę mogę dopowiedzieć sobie sama.
Po otwarciu dwukolorowego plastikowego słoiczka, w którym zamknięty jest kosmetyk można przeżyć nie małe zaskoczenie ze względu na to, iż ładny różowawo zabarwiony krem o przyjemnej niezbyt gęstej konsystencji pachnie raczej kiepsko, co jest skutkiem braku zapachowego dodatku.
W jego składzie znajdziemy olejek z rącznika pospolitego, ekstrakt z ryżu siewnego, wosk pszczeli ekstrakt z jagód Acai oraz ekstrakt z Granatowca więc nie jest źle.
Krem ładnie się wchłania, dobrze nawilża i przyjemnie odżywia skórę nie powodując jej obciążania ani przetłuszczania. Początkowo podejrzewałam go o zapychanie jednak winowajcą okazał się inny kosmetyk więc z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie zapycha ani nie pogarsza stanu cery. Wręcz przeciwnie sprawia, że staje się ona promienna oraz miła i miękka w dotyku. Zauważyłam również jego pozytywny wpływ na poziom zaczerwienienia skóry, który widocznie się zmniejszył. Niestety nie radzi sobie z suchymi skórkami więc trzeba z nimi walczyć innymi metodami.
Krem ten sprawdzi się zwłaszcza w okresie wiosenno letnim kiedy to skóra nie potrzebuje ogromnego natłuszczenia.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Oriflame, internet
CENA: 25zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 czerwca 2014
środa, 14 maja 2014
Atomizer od Oriflame
Perfumy w torebce to rzecz ważna aczkolwiek nie niezbędna. Czasem warto je mieć przy sobie żeby odświeżyć zapach albo psiknąć się gdy zapomni się tego zrobić w domu, jednak noszenie ze sobą flakonika jest sprawą uciążliwą ze względu na wagę i niebezpieczną bo przecież można go stłuc. Z pomocą przychodzi nam wiele firm oferując torebkowe atomizery w różnych kolorach, pojemnościach i cenach. Zazwyczaj jest to około 50zł lub więcej ale ja jakiś czas temu natknęłam się na takie cudo w katalogu Oriflame a jego promocyjna cena wynosiła bardzo zachęcające 13,90zł.
Dzisiaj jestem już po pierwszych testach i mogę Wam co nieco o nim opowiedzieć.
Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawdził i czy warto na niego polować to zapraszam do dalszej części posta :)
Zamknięty atomizer wygląda niepozornie i raczej nie przyciąga wzroku choć połączenie srebra i bordo jakoś nie specjalnie przypadło mi do gustu. Ogólnie całość kojarzy mi się z tamponem ;)
Niestety ani na pojemniczku ani na załączonej do niego instrukcji nie ma informacji o jego pojemności jednak oceniam ją na jakieś 5-10ml.
Po zdjęciu zatyczki naszym oczom ukazuje się atomizer, który wbrew moim obawom spisuje się świetnie i tworzy prawdziwą mgłę złożoną z maleńkich drobinek zapachu.
Kolejnym krokiem jest odkręcenie bordowej osłony.
Pod nią znajduje się szklany słoiczek (buteleczka), do której wlewa się perfumy. Aby to zrobić należy odkręcić szklaną część i do niej przepsikać albo przelać ulubiony zapach.
Na koniec wystarczy wszystko poskładać i wrzucić do torebki aby w razie potrzeby móc cieszyć się ulubionym zapachem.
Proste, tanie i skuteczne prawda? Ale czy aby na pewno?
No niestety nie bo szklana buteleczka nie dokręca się szczelnie i to czego nie wypsikamy zaraz na początku w trakcie noszenia w torebce wyleje się pod aluminiową osłonę przez co niestety możemy się pożegnać z zawartością.
Jestem tym strasznie rozczarowana bo bardzo się ucieszyłam gdy mogłam do niego przelać odlewkę pięknej wody toaletowej Chloe Love Chloe Eau Florale, któą dostałam od Marty i cieszyć się prawdziwą mgiełką zapachu przy aplikacji. Dam mu jeszcze jedną szansę, tym razem przy użyciu o wiele tańszego zapachu jednak gdy ktoś mnie zapyta o opinię to będę go odradzać.
Widzieliście go w katalogach?
Może skusiliście się na zakup?
Jak się sprawdził?
Dzisiaj jestem już po pierwszych testach i mogę Wam co nieco o nim opowiedzieć.
Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawdził i czy warto na niego polować to zapraszam do dalszej części posta :)
Zamknięty atomizer wygląda niepozornie i raczej nie przyciąga wzroku choć połączenie srebra i bordo jakoś nie specjalnie przypadło mi do gustu. Ogólnie całość kojarzy mi się z tamponem ;)
Niestety ani na pojemniczku ani na załączonej do niego instrukcji nie ma informacji o jego pojemności jednak oceniam ją na jakieś 5-10ml.
Po zdjęciu zatyczki naszym oczom ukazuje się atomizer, który wbrew moim obawom spisuje się świetnie i tworzy prawdziwą mgłę złożoną z maleńkich drobinek zapachu.
Kolejnym krokiem jest odkręcenie bordowej osłony.
Pod nią znajduje się szklany słoiczek (buteleczka), do której wlewa się perfumy. Aby to zrobić należy odkręcić szklaną część i do niej przepsikać albo przelać ulubiony zapach.
Na koniec wystarczy wszystko poskładać i wrzucić do torebki aby w razie potrzeby móc cieszyć się ulubionym zapachem.
Proste, tanie i skuteczne prawda? Ale czy aby na pewno?
No niestety nie bo szklana buteleczka nie dokręca się szczelnie i to czego nie wypsikamy zaraz na początku w trakcie noszenia w torebce wyleje się pod aluminiową osłonę przez co niestety możemy się pożegnać z zawartością.
Jestem tym strasznie rozczarowana bo bardzo się ucieszyłam gdy mogłam do niego przelać odlewkę pięknej wody toaletowej Chloe Love Chloe Eau Florale, któą dostałam od Marty i cieszyć się prawdziwą mgiełką zapachu przy aplikacji. Dam mu jeszcze jedną szansę, tym razem przy użyciu o wiele tańszego zapachu jednak gdy ktoś mnie zapyta o opinię to będę go odradzać.
Widzieliście go w katalogach?
Może skusiliście się na zakup?
Jak się sprawdził?
piątek, 13 września 2013
Opowieść tysiąca i jednej przygody...
Mistrzem opisywania zapachów nie
jestem, co z resztą podkreślałam już w poprzednich aromatycznych
postach, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać od pokazania Wam
ulubieńców tego lata, które całkowicie zawładnęły moim nosem ;)
Spragnionych zapachowego bajania zapraszam do dalszej części notki.
Oriflame
Amazonia for Her EDT
oraz
Oasis Warm Sunset EDT
NUTY ZAPACHOWE:
AMAZONIA:
Nuty głowy: bergamotka, pomarańcza i czereśnia;
Nuty serca: lilia wodna, wiciokrzew i passiflora;
Nuty bazy: piżmo, cedr i bambus.
Nuty serca: lilia wodna, wiciokrzew i passiflora;
Nuty bazy: piżmo, cedr i bambus.
Źródło: KLIK
OASIS WARM SUNSET
Nuty głowy: frezja, róża, fiołek i anyż gwiazdkowaty;
Nuty serca: jaśmin i drzewo kaszmirowe;
Nuty bazy: wanilia, nuty drzewne i
ambra.
Źródło: KLIK
POJEMNOŚĆ: 30ml
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki i internet
CENA: 36zł
MOJE WRAŻENIA:
Na dzień dobry wita nas AMAZONIA
Połączono w niej ocean i dżunglę. Ten zapach to wolność, świeżość i rześkość. Dzikość ale delikatna. To nie jest prawdziwa, groźna i mroczna, przerażająca dżungla nad oceanicznym urwiskiem, w której czają się głodne i żądne krwi bestie bezlitośnie tropiące i osaczające niczego nie świadomą ofiarę. Wręcz przeciwnie, jest to spokojna i słoneczna dżungla na bezludnej wyspie bez drapieżników, za to ze śpiewającymi ptakami, szemrzącym strumykiem i niewielkim wodospadem na zboczu wygasłego wulkanu. Oceaniczne fale leniwie głaszczą idealną plażę, która łagodnie znika w zacienionych drzewiastych ostojach. Docierający do nozdrzy aromat jest mocno wytrawny, nie ma w nim kwiatów za to jest dużo pnączy i świeżych młodych roślin oraz całkiem mocna bryza od oceanu.
Po południu władzę przejmuje OASIS WARM SUNSET
Ten zapach to pustynia o zmierzchu. Przywołuje do głowy wyobrażenia obozowisko dużych, przewiewnych namiotów rozstawionych na nagrzanych, zasypanych przez wydmy ruinach pośrodku pustyni. Jest zmierzch, ostatnie promienie słoneczne gasną za horyzontem a na niebie pojawiają się pierwsze gwiazdy i księżyc. Rozpalono już wielkie ognisko poza obozem a przy każdym namiocie pochodnie. Lekki, suchy ale nie gorący wietrzyk łopocze opuszczonymi luźno moskitierami i klapami zamykającymi wejścia do namiotów. Ludzie odpoczywają przy ognisku snując tajemnicze opowieści o duchach pustyni, dżinach i ofiarach pradawnych demonów. Inicjatorka wyprawy półleżąc na pryczy w swoim namiocie przegląda notatki. Dzisiaj jest spokojnie, cicho, wiatr przynosi ulgę ale to cisza przed burzą bo jutro dokonają wielkiego odkrycia...
Trwałości nie jestem w stanie ocenić gdyż dla mnie są to tak idealne zapachy, że już po chwili przestaję je czuć a jakoś nie mam w zwyczaju wąchać się co chwilę ;) Na pewno utrzymują się kilka godzin a na ubraniu jeszcze dłużej.
Opakowanie zdecydowanie na plus - chyba wszyscy lubią ofoliowane
kartoniki, które dają pewność, że nikt do środka nie zaglądał. Flakony
są małe i zgrabne,
proste co bardzo przypadło mi do gustu. Najsłabszym ich punktem są
plastikowe zatyczki, które lubią się poluzować i spadać. Szczególnie ma
to miejsce u Amazonii, gdyż zielona zatyczka zsuwa się bezczelnie przy
każdej ingerencji w obrębie butelki :/
Podsumowując: Rewelacyjne zapachy na cały rok dla wielbicielek łagodnych i nieprzytłaczających aromatów. Amazonia jest idealna wiosną, latem i w ciepłe jesienne dni natomiast Oasis Warm Sunset świetnie sprawdzi się na wieczory i chłodniejsze jesienne oraz zimowe dni.
Tak bardzo przypadły mi do gustu, że Amazonia doczekała się już zapasu w postaci kolejnej buteleczki a nad Oasis Warm Sunset się zastanawiam. Wody zaintrygowały mnie do tego stopnia, że z pewnością przyjrzę się innym zapachom od Oriflame.
sobota, 13 października 2012
Wisienka;)
Oriflame
Tender Care
Wiśniowy Krem Uniwersalny
OBIETNICE PRODUCENTA:
Zawiera wyciąg z plastra miodu oraz olejki roślinne. Cudownie koi skórę, przywraca jej miękkość i gładki wygląd. Idealny do pielęgnacji miejsc szczególnie narażonych na wysuszenie i pierzchnięcie.
SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Zdecydowanie wiśniowy z nutą pestkową. Jak ktoś kiedyś rozgryzał pestki wiśni to wie o co mi chodzi. Trochę syntetyczny ale całkiem przyjemny;)
ZAPACH: Zdecydowanie wiśniowy z nutą pestkową. Jak ktoś kiedyś rozgryzał pestki wiśni to wie o co mi chodzi. Trochę syntetyczny ale całkiem przyjemny;)
SMAK: Wazelinowy - niezbyt smakowity:/
BARWA: W opakowaniu pół-transparentny z domieszką bieli - jak wazelina. Po rozprowadzeniu bezbarwny, nie bieli. Usta delikatnie nabłyszcza ale nie tak jak błyszczyki.
BARWA: W opakowaniu pół-transparentny z domieszką bieli - jak wazelina. Po rozprowadzeniu bezbarwny, nie bieli. Usta delikatnie nabłyszcza ale nie tak jak błyszczyki.
KONSYSTENCJA: Identyczna jak wazeliny - śliska, stała, tłusta. Po nabraniu na palec rozpływa się pod wpływem ciepła ciała. Tak samo rozpływa się w upalne dni w słoiczku i w ogóle w ciepłym otoczeniu. Bardzo łatwo i przyjemnie nabiera się ze słoiczka i rozprowadza na skórze.
DZIAŁANIE: Producent zaleca go pod oczy, na łokcie, usta, dłonie i skórki. Ja używałam go jedynie jako balsamu do ust i nawilżacza do skórek. W obu tych przypadkach sprawdził się całkiem nie źle chociaż znam lepsze produkty. Dobrze nawilża i natłuszcza, pozostawia śliską, tłustawą ale nie lepką warstwę ochronną. U ust szybko się zjada a po zniknięciu nie chroni zbyt długo więc trzeba dosyć często re-aplikować. Nie mam problemu z ustami a ostatni okres nie był zbyt wymagający więc nie wiem jak poradziłby sobie w ekstremalnych zimowych warunkach.
DZIAŁANIE: Producent zaleca go pod oczy, na łokcie, usta, dłonie i skórki. Ja używałam go jedynie jako balsamu do ust i nawilżacza do skórek. W obu tych przypadkach sprawdził się całkiem nie źle chociaż znam lepsze produkty. Dobrze nawilża i natłuszcza, pozostawia śliską, tłustawą ale nie lepką warstwę ochronną. U ust szybko się zjada a po zniknięciu nie chroni zbyt długo więc trzeba dosyć często re-aplikować. Nie mam problemu z ustami a ostatni okres nie był zbyt wymagający więc nie wiem jak poradziłby sobie w ekstremalnych zimowych warunkach.
Na okolice oczu czy twarz nie odważyłabym się go zastosować.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Kartonik a w środku zakręcany słoiczek w kształcie beczułki z ornamentem na zakrętce. Całość utrzymana jest w czerwono złotej kolorystyce.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Kartonik a w środku zakręcany słoiczek w kształcie beczułki z ornamentem na zakrętce. Całość utrzymana jest w czerwono złotej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 15ml
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Oriflame, internet.
CENA: 25zł ale ja kupiłam w promocji 2 sztuki za 22,90zł.
OCENA: 3 /6
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Oriflame, internet.
CENA: 25zł ale ja kupiłam w promocji 2 sztuki za 22,90zł.
OCENA: 3 /6
Podsumowując: Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś lepszego a otrzymałam ... wazelinę więc czuję się trochę zawiedziona. Ma w domu jeszcze wersję klasyczna i ją również na pewno zrecenzuję ale więcej się nie skuszę zna zakup tego specyfiku. Za 23zł mogę kupić litry wazeliny...
czwartek, 13 września 2012
Nie na moje nerwy...
Już od dłuższego czasu myślałam nad tą recenzją ale stwierdziłam, że będę twarda i jeszcze trochę wytrzymam. Ostatnio jednak na blogu znacząco wzrosła ilość wyszukiwań przez frazę "Liselotte Watkins" co mnie bardzo zdziwiło. Moje wątpliwości rozwiały się jednak w momencie gdy przejrzałam najnowszy katalog Oriflame i zobaczyłam, że cała ta kolekcja jest obecnie w promocji dlatego postanowiłam czym prędzej zaspokoić ciekawość moich czytelników i zapodać recenzję;)
Oriflame
Liselotte Watkins
Pogrubiający Tusz do rzęs
Black
Żadnych więcej informacji o nim producent nie podaje więc przejdę od razu do recenzji.
MOJE WRAŻENIA:
BARWA: Czarna.
PIGMENTACJA: Dobra - tak jak w opakowaniu tak i na rzęsach tusz jest czarny a nie szary. Nie traci tez barwy w trakcie noszenia.
KONSYSTENCJA: Dosyć rzadkiej pasty. Nie jest wodnista ani zbyt gęsta. Od samego początku taka w sam raz. Zasycha na rzęsach w ekspresowym tempie - ciężko nałożyć nawet drugą warstwę.
UŻYTKOWANIE: Tutaj zaczynają się schody: pomimo gęstej szczoteczki przy nakładaniu ponad jednej warstwy tusz paskudnie skleja rzęsy w cieniutkie igiełki a przy dłuższym jego stosowaniu trzeba się niesamowicie namęczyć, żeby domalować nim końcówki rzęs.
WSPÓŁPRACA Z INNYMI KOSMETYKAMI: Żadna - trzeba mocno pilnować aby nic nie znalazło się na rzęsach przed tym tuszem bo w przeciwnym wypadku niesamowicie ciężko go nałożyć.
TRWAŁOŚĆ: Tutaj muszę przyznać, że się spisuje. Jak go nałożymy rano tak trzyma się do wieczora bez zmian ale co z tego jak efekty są marne:(
EFEKTY: Niesamowicie delikatne i ledwo widoczne uczernienie rzęs oraz ich bardzo mocne usztywnienie. Nie mam mowy o żadnym pogrubieniu jedynie na początku odrobinę wydłużał ale teraz nawet tego nie robi. Jak wygląda w makijażu można zobaczyć TUTAJ.
ZAPACH: Chemiczny ale delikatny i wyczuwalny tylko w opakowaniu. W trakcie użytkowania nie.
SMAK: Nie próbowałam;)
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
DEMAKIJAŻ: Bezproblemowy - zmywa się byle czym.
OPAKOWANIE: Standardowa czarna, nieprzezroczysta tubka kolorową grafiką. Na opakowaniu narysowana jest kobieta więc grafika jest bardzo ładna i wpadająca w oko.
WYDAJNOŚĆ: Niska - choć tutaj to raczej zaleta - używam go od 1,5miesiąca mniej więcej 2-3 razy w tygodniu i mam wrażenie, że już niesamowicie zgęstniał bo ciężko go nabrać na szczotkę a potem pomalować nim rzęsy.
APLIKATOR: Standardowa, bardzo gęsta szczoteczka wykonana z syntetycznego włókna.
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Oriflame i internet. Ja mój egzemplarz otrzymałam, a raczej zakupiłam jak dodatek do gazety. MASA: 8ml
CENA: Standardowa 33zł, w promocji 15,90zł a mnie kosztował 5zł (nie wliczając gazety bo w sumie wyszło 10zł).
OCENA: 2/6
sobota, 6 sierpnia 2011
Dwufazowy płyn do demakijazu Oriflame
Oriflame
Beauty
Waterproof make up remover
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Chemiczny - przypomina mi naftę albo benzynę. Nie podoba mi się ale przecież nie o zapach tu chodzi.
KONSYSTENCJA: Wodna, lejąca ale dwufazowa. Wierzchnia warstwa jest tłusta i bezbarwna a dolna wodnista i błękitna.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione w stu procentach. Skoro zmywa wodoodporny tusz do rzęs z Oriflame, który uważam za najbardziej wodoodporny na świecie to nie można mu nic zarzucić;)
WYDAJNOŚĆ: Bardzo wydajny. Warstwy zużywają się równomiernie. Mam go już rok a zostało go tyle co na zdjęciu chociaż muszę przyznać, że nie często używam kosmetyków wodoodpornych.
SKUTKI UBOCZNE: Pozostawia tłustą warstwę więc nie nadaje się do demakijażu w ciągu dnia.
OPAKOWANIE: Butelka z praktyczną zatyczką. Dziurka jest odpowiedniej wielkości więc nie wylewa się zbyt dużo płynu.
POJEMNOŚĆ: 100ml
DOSTĘPNOŚĆ: konsultantki Oriflame, internet
CENA: W promocji 14,90zł
OCENA: 4,5/6
wtorek, 31 maja 2011
ASK: O - Oriflame
Szybka notka bo i kosmetyków mało - tylko dwa tusze a i czas najwyższy odejść od komputera na chwilę;) Do marki Oriflame mam szczególny sentyment za pewien cień do powiek, który był moim ulubieńcem przez wiele, wiele lat ale niestety się skończył a jako, że został wycofany z produkcji to nie można już go zdobyć:( Liczę jednak po cichu, że może kiedyś znajdę dla niego godnego zastępcę;)
ORIFLAME
1. Wonder Lash Watrproof Mascara Black - Swojego egzemplarza użyłam dopiero raz ale wcześniej miałam okazję kilkukrotnie się nim malować u koleżanki. Tusz jest bardzo czarny, średnio gęsty i łato się nakłada. Szybko zasycha po nałożeniu ale nie ma problemu z dokładaniem kolejnych warstw. Odrobinę pogrubia i wydłuża rzęsy ale trzeba się nauczyć prawidłowo posługiwać szczoteczką, która na jednej połowie ma długie (normalne) włoski a na drugiej bardzo krótkie, więc możliwe, że kiedyś osiągnę jeszcze lepsze efekty.
Makijaż z wykorzystaniem tego tuszu jest TUTAJ;)
Tusz ma jedną podstawową zaletę i właściwie tylko z tego powodu go kupiłam - jest prawdziwie wodoodporny. Nie straszny mu deszcz, wiatr, woda ani łzy. Nawet mydło, mleczko do demakijażu ani krem nie są w stanie go ruszyć. Nie rozmazuje się, nie osypuje i nie znika. Jak dotąd zmywam go tylko dwufazowym płynem do demakijażu z Oriflame. Idealny na lato - sprawdzi się na plaży, basenie i w morzu;)
OCENA: 4,5/6
2. Waterproof Mascara Black - Kupiłam razem w Wonderem za jakieś śmieszne pieniądze bo nie wiedziałam, który z nich ma fajniejszą szczoteczkę i zdecydowanie szczoteczka z poprzednika sprawdza się lepiej. Ta szczoteczka praktycznie wcale nie rozczesuje rzęs a nawet je skleja. Na dodatek chociaż włoski są krótkie bardzo łatwo ubrudzić nią powiekę.
Makijaż z wykorzystaniem tego tuszu jest TUTAJ;)
Tusz ma jedną podstawową zaletę i właściwie tylko z tego powodu go kupiłam - jest prawdziwie wodoodporny. Nie straszny mu deszcz, wiatr, woda ani łzy. Nawet mydło, mleczko do demakijażu ani krem nie są w stanie go ruszyć. Nie rozmazuje się, nie osypuje i nie znika. Jak dotąd zmywam go tylko dwufazowym płynem do demakijażu z Oriflame. Idealny na lato - sprawdzi się na plaży, basenie i w morzu;)
OCENA: 4,5/6
2. Waterproof Mascara Black - Kupiłam razem w Wonderem za jakieś śmieszne pieniądze bo nie wiedziałam, który z nich ma fajniejszą szczoteczkę i zdecydowanie szczoteczka z poprzednika sprawdza się lepiej. Ta szczoteczka praktycznie wcale nie rozczesuje rzęs a nawet je skleja. Na dodatek chociaż włoski są krótkie bardzo łatwo ubrudzić nią powiekę.
Tusz z rzęsami nie robi praktycznie nic - nie pogrubia, nie wydłuża i nie podkręca za to nadaje im piękny czarny kolor (ostatnio nie miałam szczęścia do tuszy i żaden nie dawał takiej ładnej czerni). Dobrze sprawdza się jako doczerniający tusz "nawierzchniowy" do nałożenia na inny, który wydłuży, pogrubi i podkręci nasze rzęsy. Konsystencja jest podobna do tuszu Wonder, tak samo wysychanie, trwałość i odporność na czynniki atmosferyczne - jest nie do zdarcia bez dwufazowego płynu do demakijażu. Dobry na lato dla lubiących delikatny i naturalny efekt.
OCENA: 2,5/6
Oglądam teraz katalog Oriflame i widzę, że pojawiły się nowe cienie a wśród nich dwa w odcieniach szarości. Myślę, że wkrótce przeczytacie o nich na blogu;)
OCENA: 2,5/6
Oglądam teraz katalog Oriflame i widzę, że pojawiły się nowe cienie a wśród nich dwa w odcieniach szarości. Myślę, że wkrótce przeczytacie o nich na blogu;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)