Czasami gdy mam już dość kolorów albo lakier, którym ostatnio potraktowałam paznokcie okazuje się zbyt mocny i barwi mi płytkę oraz skórki, a ja nie mogę tego domyć na jakiś czas rezygnuję z malowania paznokci bądź sięgam po odżywkę, a w sporadycznych momentach mleczną emalię. Dzisiaj pokażę Wam właśnie taki, ratunkowy specyfik.
Zapraszam :)
Silcare
The Garden of Colour mini
13
POJEMNOŚĆ: 9ml
DOSTĘPNOŚĆ: Internet
CENA: około 6zł
Lakier ma bardzo delikatny mleczny kolor z odrobiną różowych tonów. Ma delikatne kremowe wykończenie i jest transparentny - dwie warstwy dają efekt widoczny na zdjęciach więc świetnie sprawdzi się przy french manicure.
Konsystencja emalii jest zaskakująca, ani rzadka, ani specjalnie gęsta. Trzeba odczekać dłuższa chwilę aby na pędzelku uformowała się kropla. Rozprowadzanie jest bezproblemowe bo lakier nie ucieka na skórki i dobrze się ciągnie. Niestety nie poziomuje się na paznokciu więc trzeba aplikować go bardzo uważnie i ostrożnie.
Buteleczka jest urocza i praktyczna w przechowywaniu. Niestety jednak napisy łatwo ścierają się w trakcie przechowywania więc w miarę upływu czasu wyglądają coraz gorzej.
Pędzelek jest krótki (dopasowany do maleńkiej buteleczki) ale za to całkiem puchaty i złożony z dużej ilości odpowiednio miękkiego włosia. Maluje precyzyjnie i przy nakładaniu kolejnej warstwy nie narusza kolejnej o ile tylko odczekamy odpowiednią ilość czasu, żeby przyschła.
Jest to już mój kolejny lakier Silcare i niestety muszę przyznać, że kolor nie trafia w mój gust. Zdecydowanie wolę emalie z większą ilością różowego pigmentu a french manicure nie robię. Na miarę moich rzadkich chwil z tak pomalowanymi paznokciami spokojnie wystarczą odżywki, które poza efektem wizualnym wzmacniają również płytkę. Jednak fankom transparentnego mlecznego efektu polecam. Będziecie zadowolone.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silcare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silcare. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 stycznia 2015
piątek, 27 września 2013
Niebieska wanilia
O skórki wokół paznokci staram się dbać na bieżąco, na równi z innymi partiami mojego ciała, szczególnie, że jest to teren bardzo kapryśny, mało urodziwy i skłonny do przesuszeń. W ramach akcji pielęgnacyjnych sięgam po najróżniejsze kosmetyki więc przyszedł czas aby opowiedzieć wam małe co, nie co o kolejnym.
Zapraszam :)
Silcare
The Garden of Colour
Sky Blue Wanilla
OBIETNICE PRODUCENTA:
Oliwki The Garden of Colour
Niezwykle intensywne zapachowo oliwki do pielęgnacji płytki paznokcia i skórek. Wpisują się w szeroką gamę produktów dla profesjonalistów, ale również dla każdego, kto ceni sobie szczególnie wysoką jakość.
Bogate są w witaminy A, E, C, B1, B5, B7, H, PP oraz olej mineralny. Zapobiegają utlenianiu a także odpowiedzialne są za właściwe wygładzenie. Idealnie nadają się do polerowania naturalnej i sztucznej płytki paznokcia. Do codziennego stosowania.
Bogate są w witaminy A, E, C, B1, B5, B7, H, PP oraz olej mineralny. Zapobiegają utlenianiu a także odpowiedzialne są za właściwe wygładzenie. Idealnie nadają się do polerowania naturalnej i sztucznej płytki paznokcia. Do codziennego stosowania.
SKŁAD:
paraffinum liquidum, prunus amyaaldus dulcis oil, prunus persica kernel oil, cocos nucifera oil, peg-20 castor oil, aqua, propylene glycol, alcohol denat., peg-60hydrogenated castor oil, zea mays oil, calcium pantothenate, inositol, retinol, rosa moschata seed oil, biotin, tocopheryl acetate, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, isobutylparaben, propylparaben, parfum (+/- ci19140, ci42090 ci16255)
POJEMNOŚĆ: 15ml
DOSTĘPNOŚĆ: Internet - KLIK
CENA: 7,99zł
MOJE WRAŻENIA:
Zapach tego specyfiku to bardzo mocna, syntetyczna i niezbyt przyjemna wanilia. Kojarzy mi się jednoznacznie z wunder baum'em i podróżami w dzieciństwie, które były dla mnie odwieczną udręką z powodu choroby lokomocyjnej, więc jak sami widzicie łatwo nie jest. Chociaż z drugiej strony mogło być gorzej - mógł mi się trafić kokos od nadmiaru, którego mnie mdli. Kolor jest równie mocny jak zapach i jak widać na zdjęciach jest on wściekle szafirowy (tak, tak zdjęcie dobrze go oddaje). Nie wiem ja Wam ale mi się podoba... Szkoda tylko, że został uzyskany za pomocą paskudnego barwnika i biada jeżeli wam się gdziekolwiek rozleje... Konsystencja jest rzadka i płynna ale nie wodnista choć do gęstości np oliwy z oliwek mu daleko.
Działanie. Hmmm... Może i byłoby jakieś pozytywne, gdyby nie poroniony pomysł z konsystencją rzadkiej oliwki bo już w trakcie aplikacji kosmetyk spływa z miejsca docelowego i tak naprawdę jest wszędzie tylko nie tam. Zazwyczaj najwięcej znajduje się go pod paznokciami chociaż to i tak bez znaczenia bo nadmiar skapuje z palców/płynie po rękach a reszta wyciera się w tempie ekspresowym. Narzekać jednak nie mam na co bo na moich skórkach nie ma tragedii a jedynie lekki przesusz, ale tak w rzeczywistości to taki sam a może nawet lepszy efekt dałby średniej jakości krem nałożony grubą warstwa na paznokcie i skórki. Liczyłam, że może przy dłuższym używaniu będzie lepiej, ale nie ma się co łudzić. Ostało mi około 1/4 preparatu (och ta genialna wydajność* - używam go wszakże od niespełna miesiąca) i wszelakie moje nadzieje umarły.
Opakowanie to szklana delikatna buteleczka z również szklaną pipetką - pomysł równie praktyczny co poroniony. Ciekawe, czy osoba, która je wymyśliła próbowała kiedykolwiek aplikować kosmetyk na drugą dłoń za pomocą dłoni już naoliwionej albo po prostu je zakręcić po zakończeniu użytkowania? I don't think so... Napisy są tak nietrwałe, że na długo, długo przed rozpoczęciem używania tego cuda* musiałam przepisać skład do notki roboczej bo teraz bym się go raczej nie domyśliła...
* - wydźwięk ironiczny
Podsumowując: Właściwie to nawet nie ma co podsumowywać. Mogę to polecić jedynie wielbicielkom intensywnych zapachów (jest ich aż jedenaście do wyboru), które nie mają problemów ze skórkami i chcą ją stosować tylko dla swojej oflaktorycznej satysfakcji.
Ja z tej przygody zachowam jedynie opakowanie, które niebawem stanie się kolejną, zwykłą anonimową buteleczką w moich zbiorach gdyż podejrzewam, że kiedyś mi się może do czegoś przydać...
poniedziałek, 20 maja 2013
Kasztanek
Wydawało mi się, że całkiem niedawno pisałam Wam o lakierze do paznokci a tu już upłynęło 2 tygodnie... Na szczęście jeszcze jakieś zdjęcia lakierów się zachowały i będę miała o czym pisać bo chwilowo moje paznokcie są niedysponowane i trzeba będzie trochę poczekać na zdjęcia nowości ;)
Jednak do rzeczy ;)
Silcare
The Garden of Colour
15
Lakier ma kolor neutralnego, ciemnego brązu i kremowe wykończenie. Na nic więc poszukiwania ciepłych pomarańczowych tonów czy zimnych niebieskich.
Idealne krycie emalii uzyskałam już po dwóch warstwach i większa ich ilość jest zdecydowanie niepotrzebna dzięki czemu lakier jest bardzo wydajny i nawet po kilku jego użyciach nie odnotowałam ubytku w buteleczce.
Trwałość jest poniżej standardu czyli mocno poniżej jednej doby ale o tym, że moje paznokcie są dziwaczne już wiecie więc nie musicie się tym przejmować ;) Nie odnotowałam także żadnych skutków ubocznych jego użytkowania.
Konsystencja lakieru jest bardzo dobra. Rzadka i lejąca dzięki czemu dobrze się rozprowadza i "poziomuje" na płytce, a jednocześnie nie rozlewa się po skórkach ani tam gdzie nie potrzeba. Niestety w przeciwieństwie do granatowego brata schnie dosyć długo i trzeba mocno uzbroić się w cierpliwość aby doczekać jego stwardnienia albo w wysuszacz.
Lakier znajduje się w sporej, przezroczystej, szklanej buteleczka o kształcie połowy elipsy ze srebrną, wąską nakrętką o lustrzanym połysku. Grafika na opakowaniu jest matowo srebrna. Pędzelek jest raczej krótki, dosyć szeroki i odpowiednio miękki. Dobrze się nim maluje bez większych problemów. Nie sprawia trudności przy precyzyjnym nakładaniu lakieru. Niestety na lakierze nie ma danych o jego pojemności jednak oceniam ją na około 8-10ml.
Zakupić go można w sieci za cenę około 5,50zł.
Zakupić go można w sieci za cenę około 5,50zł.
OCENA: 4/6
Emalia ta kierowana jest zdecydowanie dla wielbicielek brązów. Ja do takich nie należę i chociaż obiektywnie oceniając kolor uważam za piękny to jednak nie najlepiej mi się go nosiło. Możliwe też że to przez porę roku (pierwszy raz użyłam go już gdy nadciągała wiosna) dlatego też dam mu jeszcze szansę jesienią o ile wcześniej nie adoptuje go któraś z moich znajomych ;)
Emalia ta kierowana jest zdecydowanie dla wielbicielek brązów. Ja do takich nie należę i chociaż obiektywnie oceniając kolor uważam za piękny to jednak nie najlepiej mi się go nosiło. Możliwe też że to przez porę roku (pierwszy raz użyłam go już gdy nadciągała wiosna) dlatego też dam mu jeszcze szansę jesienią o ile wcześniej nie adoptuje go któraś z moich znajomych ;)
wtorek, 26 lutego 2013
Po co to komu?
Skórki wokół paznokci to moja pięta achillesowa. Staram się o nie dbać najlepiej jak potrafię a one i tak płatają mi figle ciągle się przesuszając, dlatego bardzo się ucieszyłam gdy w moje łapki wpadł ten specyfik. Niestety na tym koniec było radości...
Silcare
Silcare
Care Gel
paraffinium liquidum, prunus amygdalus dulcis, silica
MOJE WRAŻENIA:
Działanie preparatu ogranicza się do natłuszczania skórek jedynie na chwilę i trwa do momentu zniknięcia tłustej warstwy z palców czyli maksymalnie kilkanaście minut. Potem wszystko wraca do stanu sprzed aplikacji. Również długofalowego działania niestety brak. Efektem ubocznym stosowania tego cuda jest otłuszczenie palców i wszystkiego czego dotkniemy zanim zdąży zniknąć co sprawiało że bardzo niechętnie po niego sięgałam chociaż motywacje miałam ogromną.
Pachnie bardzo specyficznie ale przyjemnie: słodkawo i trochę pudrowo, odrobinę przypomina mi zapach zielonych bananów ale to jednak nie to.
Preparat jest bezbarwny i ma formę gęstej oliwki w żelu. Zamknięty jest w charakterystycznej dla lakierów do paznokci buteleczce z pędzelkiem, która jest wykonana z grubego szkła, a wszelakie informacje znajdują się na również bezbarwnych naklejkach. Zamknięta jest ona czarną plastikową szeroką nakrętką, którą dobrze trzyma się w dłoni jednak nie jest zbyt szczelna bo zawartość wycieka na zewnątrz i niestety opakowanie cały czas jest tłuste w dotyku. Napisy na naklejkach są w szaro-srebrnej kolorystyce.
W buteleczce znajduje się 15ml żelu jednak wydajność nie jest zachwycająca bo migracja kosmetyku z opakowania przyspiesza jego znikanie.Specyfik kosztuje 7,50zł i można go dostać w internecie.
OCENA: 1/6
Podsumowując: Kiepski kosmetyk, który nadaje się jedynie do natłuszczania skórek przy robieniu zdjęć. Jeżeli oczekujecie czegoś więcej to nie polecam.
Produkt ten dostałam od firmy Silcare na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Bezksiężycowa noc...
Za namową Marty i pod wpływem nadarzającej się okazji postanowiłam zmobilizować się w końcu do kolejnych paznokciowych malunków.
Tym razem sięgnęłam po ciemny i intensywny kolor.
Silcare
Lovely Color
55
Zdjęcie oczywiście powiększy się po kliknięciu.
KOLOR: Niejednoznaczny ciemny granat z domieszką fioletu. W zależności od światła fioletu widać mniej lub więcej. Na zdjęciach jest niestety on praktycznie wcale niewidoczny.
WYKOŃCZENIE: Kremowe.
TRWAŁOŚĆ: Standardowa jak u mnie 1-1,5dnia.
KONSYSTENCJA: Wręcz idealna. Nie jest gęsta ale też nie za bardzo, płynna, trochę lejąca ale nie rozlewa się po skórkach ani tam gdzie nie potrzeba. Dobrze się rozprowadza i "rozlewa" po paznokciu tworząc ładną, równą powierzchnię bez zgrubień i prześwitów. Schnie wręcz błyskawicznie. Jedna warstwa jest sucha i twarda już po kilkudziesięciu sekundach natomiast dwóm schnięcie zajmuje kilkanaście minut. Twardnieją trochę dłużej ale do szału na pewno nas tym nie doprowadzą i nie obudzimy się rano z odbitą pościelą.
KRYCIE: Już jedna warstwa daje pożądany efekt bez widocznych prześwitów, natomiast dwie kryją fenomenalnie.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Spora, przezroczysta, szklana buteleczka o kształcie beczułkowato wygiętego czworokąta z czarną, błyszczącą, wąską nakrętką. Grafika na opakowaniu jest biało-żółta.
PĘDZELEK: Długi, dosyć szeroki i odpowiednio miękki. Dobrze się nim maluje bez większych problemów. Nie sprawia trudności przy precyzyjnym nakładaniu lakieru.
WYKOŃCZENIE: Kremowe.
TRWAŁOŚĆ: Standardowa jak u mnie 1-1,5dnia.
KONSYSTENCJA: Wręcz idealna. Nie jest gęsta ale też nie za bardzo, płynna, trochę lejąca ale nie rozlewa się po skórkach ani tam gdzie nie potrzeba. Dobrze się rozprowadza i "rozlewa" po paznokciu tworząc ładną, równą powierzchnię bez zgrubień i prześwitów. Schnie wręcz błyskawicznie. Jedna warstwa jest sucha i twarda już po kilkudziesięciu sekundach natomiast dwóm schnięcie zajmuje kilkanaście minut. Twardnieją trochę dłużej ale do szału na pewno nas tym nie doprowadzą i nie obudzimy się rano z odbitą pościelą.
KRYCIE: Już jedna warstwa daje pożądany efekt bez widocznych prześwitów, natomiast dwie kryją fenomenalnie.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Spora, przezroczysta, szklana buteleczka o kształcie beczułkowato wygiętego czworokąta z czarną, błyszczącą, wąską nakrętką. Grafika na opakowaniu jest biało-żółta.
PĘDZELEK: Długi, dosyć szeroki i odpowiednio miękki. Dobrze się nim maluje bez większych problemów. Nie sprawia trudności przy precyzyjnym nakładaniu lakieru.
POJEMNOŚĆ: Brak danych ale oceniam ją na około 8-10ml.
DOSTĘPNOŚĆ: Internet.
CENA: 5,50zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam TUTAJ.
OCENA: 5/6
Ten lakier spodobał mi się od pierwszego wejrzenia i zupełnie niepotrzebnie tak mu się opierałam bo jakość jest bardzo dobra jak na tak niską cenę. Teraz bardzo często będę po niego sięgać :)
Produkt ten dostałam od firmy Silcare na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
DOSTĘPNOŚĆ: Internet.
CENA: 5,50zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam TUTAJ.
OCENA: 5/6
Ten lakier spodobał mi się od pierwszego wejrzenia i zupełnie niepotrzebnie tak mu się opierałam bo jakość jest bardzo dobra jak na tak niską cenę. Teraz bardzo często będę po niego sięgać :)
Produkt ten dostałam od firmy Silcare na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)