Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phenome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phenome. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

Cytrynowo...

Wreszcie nadszedł czas na recenzję kremu do rąk Phenome, który miałam okazję testować od października ubiegłego roku. O tym jak dostałam kremik mogliście przeczytać TUTAJ.

PHENOME
WAKE UP
HAND ZONE
QUICK MOISTURIZER

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Cytrynowy ale nie mdlący i cukierkowy tylko prawdziwie cytrynowy jak połączenie soku i zmiażdżonej skórki. Zapach jest dosyć intensywny ale nie nachalny. Na dłoniach utrzymuje się długo ale po nałożeniu łagodnieje więc nie przeszkadza.
BARWA: Intensywnie żółta ale nie jaskrawa tylko stonowana. Jednocześnie bardzo wiosenna i radosna:) Na skórze bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Rzadki, prawie lejący. Co prawda z tubki się nie wylewa ale na ręce się przemieszcza i przy nieostrożnym zachowaniu może z niej skapnąć. Jednak jak na taką konsystencję dosyć długo się wchłania a na dłoniach pozostawia mokry i śliski film, który co prawda nie jest klejący ale bardzo mi przeszkadza.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale tylko w przypadku, gdy smarujemy nim dłonie w idealnym stanie - zadbane i nawilżone. Jeżeli mamy problemy z przesuszeniem to krem ten zupełnie się nie sprawdzi. W ogóle nie nawilża skórek i absolutnie nie nadaje się na zimę.
WYDAJNOŚĆ: Dobra ale w sumie rzadko po niego sięgałam.
SKUTKI UBOCZNE: Zbyt słabe nawilżenie. Rozsmarowany daje wrażenie mokrych rąk.
OPAKOWANIE: Aluminiowa tubka utrzymana w kremowo brązowej kolorystyce zakręcana czarnym plastikowym korkiem opakowana w papierowe pudełko wyścielone twardą tekturą. Nie jest przezroczysta. Jak już kilkukrotnie wspominałam taka forma opakowania nie należy do moich ulubionych.
POJEMNOŚĆ: 50ml (tę wersję posiadam) i 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: internet, sklepy stacjonarne w Warszawie, Łodzi i Poznaniu
CENA: odpowiednio 45zł i 119zł
OCENA: 2,5/6

Podsumowując: O ile z poprzedniego kosmetyku Phenome byłam bardzo zadowolona tak ten zupełnie nie przypadł mi do gustu. Odkąd zaczęłam go stosować zużyłam już zupełnie kilka innych kremów a z tym nadal nie mogę się uporać. O cenie nawet nie będę wspominać... Na pewno po niego więcej nie sięgnę.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Gorzka cytryna...

Już jakiś czas temu dostałam paczuszkę od Phenome, którą wygrałam w konkursie u Piękności Dnia. O wszystkim mogliście przeczytać TUTAJ. W tym samym poście obiecałam Wam recenzję i oto nadszedł czas pierwszej z nich.

Phenome
Body-zone
WAKE-UP 
Energizujący sorbet do ciała z werbeną i limonką

OBIETNICE PRODUCENTA 
 Wyjątkowy preparat o konsystencji lekkiego sorbetu oraz apetycznym kolorze dojrzałych cytryn idealnie pielęgnuje każdy rodzaj skóry. Delikatnie chłodzi całe ciało, zapewniając wszechogarniającą rześkość i świeżość oraz pobudzenie sił witalnych. Opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych substancji czynnych optymalnie nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek. Preparat błyskawicznie wchłania się, dotleniając komórki skóry oraz napełniając ciało energetycznym aromatem.
 
SKŁAD:
Oraz wszystko to o czym mówi nam opakowanie;)

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: W teorii jest to zapach werbeny ale jak dla mnie jest to zapach cytryny i to całej. Mam wrażenie, że złożyły się na niego aromaty zmielonego miąższu, skórki i pestek cytryny. Zapach jest bardzo intensywny, mocny i gorzki w pokoju jak odświeżacz powietrza - początkowo mój mąż był nim przerażony, jednak na skórze zapach łagodnieje i robi się łagodny, delikatny, i subtelny. Utrzymuje się dosyć długo i nie gryzie się z innymi zapachami.
BARWA: Żółtawa ale nie jaskrawa tylko taka trochę brudna i mleczna jednak jednocześnie jest również trochę transparentna. Na skórze bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Prawdziwy sorbet. Konsystencja jest żelowo-kremowa ale bardziej w kierunku żelu. Sprawia wrażenie bardzo lekkiej ale jest gęsta i wymaga trochę wysiłku aby rozprowadzić sorbet na ciele. Nie rozpuszcza się pod wpływem ciepłoty ciała jednak błyskawicznie się wchłania.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione co do joty. Jedyne czego nie zauważyłam to efektu chłodzenia ale szczerze mówiąc było mi to bardzo na rękę bo nie lubię chłodzących kosmetyków jednak zapach zdecydowanie pobudza oraz daje poczucie świeżości i rześkości. Zgodnie z obietnicami doskonale nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek. Doskonale działa nałożony zaraz po kąpieli, jak i uwaga - na suchą skórę. Kilka razy zdarzyło mi się "zapomnieć" po kąpieli przez co skóra wyschła, niesamowicie piekła i miałam wrażenie, że zaraz pęknie ale to cudeńko temu zapobiegło i przywróciło komfort.
WYDAJNOŚĆ: Dobra chociaż specjalnie starałam się oszczędzać.
SKUTKI UBOCZNE: Negatywnych brak. Co do pozytywnych to zauważyłam, że łagodzi podrażnienia powstałe po goleniu co liczy mu się na wielki plus.
OPAKOWANIE: Aluminiowa tubka charakterystyczna dla aptecznych maści zakręcana plastikowym korkiem opakowana w papierowe pudełko wyścielone twardą tekturą. Nie jest przezroczysta. Taka forma opakowania nie przypadła mi do gusty ponieważ bardzo ciężko wydobyć resztki gdy mamy tłuste bądź wilgotne ręce. Musiałam się wspomagać zębami, a jak wiadomo to nie jest dobry sposób.
POJEMNOŚĆ: 50, 100 i 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: internet, sklepy stacjonarne w Warszawie, Łodzi i Poznaniu
CENA: Odpowiednio 32, 65 i 99zł - jak dla mnie zdecydowanie zaporowa zwłaszcza że w Krakowie nie ma ich sklepu i do tej ceny musiałabym doliczyć koszt wysyłki.
OCENA: 5/6
    
Podsumowując: Doskonały produkt jednak opakowanie (zdecydowanie) i cena (trochę) psują jego ocenę. Może kiedyś dojdę do takich zarobków, że będę mogła po niego sięgać ot tak, kiedy mi się zachce ale na razie pozostanie dla mnie miłym wspomnieniem.

niedziela, 16 października 2011

Paczuszka od Phenome:)

Już jakiś czas temu udało mi się wygrać rozdanie u Piękności Dnia, w którym nagrodą był zestaw kosmetyków Phenome - krem do rąk i balsam do ciała. Po dosyć długim czasie oczekiwanie i małych perypetiach doczekałam się paczuszki. Kurier DHL pojawił się w piątek ale paczuszka w moje rączki wpadła dopiero w sobotę o szóstej rano. Mocno zaspana zabrałam się za jej otwieranie i sprawiło mi to nie lada problem ponieważ zawartość była rewelacyjnie zapakowana i zabezpieczona przed uszkodzeniem porządnym tekturowym pudełkiem i folią.
Po rozpakowaniu moim oczom ukazał się taki widok:
 Wyciągnięcie tubek z opakowań ponownie przysporzyło mi nie lada problemu ponieważ ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że pudełeczka składają się z kilku warstw które po rozbrojeniu wyglądają tak:
Trochę mnie zdziwiło, że firma obiecująca jak najmniejszy wpływ na środowisko pakuje kosmetyki w papierowe pudełeczko i dodatkową tekturkę...
Tubka zawierająca kosmetyki jest aluminiowa zamykana plastikową nakrętką.
Jednak aby choć trochę pójść w stronę myśli "eko" pudełko, w którym przybyły do mnie kosmetyki zostanie powtórnie wykorzystane przy sesji zdjęciowej;)

Recenzje samych kosmetyków na pewno pojawią się na blogu. Myślę że na pierwszy ogień pójdzie balsam do ciała ponieważ mój obecny właśnie się kończy.

Na koniec jeszcze raz dziękuję Piękności Dnia i marce Phenome za możliwość przetestowania kosmetyków:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...