Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ASK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ASK. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 czerwca 2011

ASK: Edycje limitowane

Jako, że przebrnęłam już przez ASK i w wielu postach była mowa o kosmetykach pochodzących z edycji limitowanych postanowiłam Wam owe edycje limitowane przybliżyć. Zatem oto one:

Essence:
> Black & White,
> Blossoms etc...,
> Crazy about Colour,
> Denim Wanted,
> I Love Berlin,
> Metallics,
> Return to Paradise,
> The Twilight Saga:
- Eclipse Collection,
- Moonlight Collection,

Eveline:
- Jungle Show
My Secret:
- Magic Dust

Sensique:
- Exotic Flower,
- Paradise Island.

Jak zapewne same wiecie nie są to wszystkie edycje limitowane tych firm. Ograniczyłam się jedynie do wymienienia tych limitek, z których posiadam przynajmniej po jednym kosmetyku;)

sobota, 11 czerwca 2011

ASK: Y - Yves Rocher

Dzisiaj ostatni post z serii ASK ale nie martwcie się, nie będzie to koniec mojego pisania. Mam jeszcze wiele innych kosmetyków a sklepy pełne są towarów więc tematów mi nie zabraknie;) Dzisiaj jako ostatnie ale na pewno nie najgorsze kosmetyki na literkę Y jak yeti;)

Yves Rocher:
1. Couleurs Nature Puder Sypki 01 Transparence Rose - Jako wielka fanka Yves Rocher nie mogłam się powstrzymać i skusiłam się na ten kosmetyk. Oglądając testery w sklepie starałam się wybrać jaśniejszy odcień i padło na ten. Puder jest niesamowicie drobno zmielony - nie widać żadnych drobinek a kosmetyk idealnie rozprowadza się po twarzy pozostawiając ją matową i aksamitną w dotyku. W związku z tym, że puder jest "transparentny, matujący i rozświetlający" mat nie jest mega mocny i płaski tylko delikatny. Uzyskujemy efekt "pół satyny" a skóra jest wygładzona, odrobinę rozświetlona i wygląda promienie. Wszystkie ślady zmęczenia znikają. Jednak ma to też swoje wady - mat nie utrzymuje się zbyt długo i trzeba go poprawiać kilka razy dziennie. Zapach jest bardzo mocny i słodko-pudrowy. Coś mi przypomina ale nie mogę sobie przypomnieć co;) Przejdźmy jednak do sedna, czyli do koloru - pomimo tego, że nazwa sugeruje, iż puder jest transparenty zdecydowanie taki nie jest. Pomimo tego, że w opakowaniu wydaje się dość jasny to dla mnie jako dla osoby bladolicej jest on stanowczo za ciemny co bardzo mnie zszokowało i zdecydowanie obniża jego ocenę. Dopiero teraz gdy złapałam trochę opalenizny powinien pasować. Postaram się zużyć go latem a potem rozjaśnić go pudrem ryżowym Kryolau. Pudełko standardowe - przezroczyste ale zabarwione na różowo. Jednak dziurki w sitku są zbyt duże i wysypuje się za dużo pudru na jedno zużycie.
OCENA: 3/6
2. Luminelle Rouge Dragee nr 51 - Dostałam tę pomadkę od TŻa a on z kolei dostał ją jako gratis do zakupów (pomysłowość YR w dobieraniu gratisów dla mężczyzn mnie rozbraja). Sama na na pewno nie zdecydowałabym się na wybór tego koloru chociaż koniec końcem mi pasuje i jest teraz modny;) Pomadka jest dosyć twarda ale gładko sunie po ustach. Kolor - w opakowaniu jest to dosyć jasny brudny róż a na ustach ciemny różo-fiolet opalizująca na fioletowo. Daje metaliczne wykończenie. Kolor jest pół transparentny więc nawet nakładając kilka grubych warstw nie uzyskamy całkowitego krycia za to łatwo o w miarę delikatny efekt. Zapach jest duszący, pudrowy i babciny - nie przypadł mi do gustu. Nie wysusza zbyt mocno ust chociaż bezlitośnie uwidoczni każdą suchą skórkę. Trwałość dobra - co prawda nie aż tak jak pomadki MAC ale bije na głowę te z Essence.
OCENA: 4/6

piątek, 10 czerwca 2011

ASK: U - usta

Dzisiaj na tapecie mazidełka do ust czyli mój ulubiony temat;) Większość i tak już została opisana więc do tej notki zostało ich niewiele. Zatem do dzieła;)
Z góry przepraszam Was za kiepską jakość co niektórych zdjęć - niestety ani aparat ani światło nie chciały dzisiaj ze mną współpracować.

USTA:
1. Verona Błyszczyk do ust Duo Secret full color & extra shine - Niestety nie pamiętam jaki to jest numer bo napisy na etykietce się pozacierały i ciężko coś odczytać. Błyszczyk kupiłam w sklepie wszystko po 4zł (kosztował nawet mniej) i faktycznie wart jest swojej ceny i ani grosza więcej. Na całość składają się dwa błyszczyki - koloryzująca baza i nawierzchniowy nabłyszczacz każdy po 5ml. Koloryzująca baza to bordowy metaliczny błyszczyk z maleńkimi iskrzącymi czerwienią drobinkami.
Niestety błyszczyk jest bardzo rzadki, łatwo rozlewa się poza kontur ust oraz szybko zbiera w ich załamaniach i zmarszczkach. Komfort nakładania też jest kiepski ze względu na jego konsystencję - na ustach tworzą się miejsca w których błyszczyk się zlewa i tworzy grubą warstwę oraz słabo pokryte prześwity. Zapach chemiczny ale dość przyjemny. Aplikator tej części to standardowa znana wszystkim gąbeczka bardzo podobna do tej z błyszczyka Eveline Jungle Show tylko lepiej nabiera i rozprowadza błyszczyk.
Część nabłyszczająca to bezbarwny błyszczy z zatopionymi srebrnymi drobinkami brokatu. Brokat nie jest chamski i dyskotekowy ale drobny i ładny. Nie świeci zbyt mocno. Ta część jest bardziej gęsta i trochę galaretowata przez co dobrze się nakłada, równomiernie rozprowadza i nie spływa z ust. Ładnie nabłyszcza. Bez problemu można ją stosować samą lub na inny kosmetyk. Zapach chemiczny - trochę jakby winogronowy. Przyjemny. Aplikator to mały pędzelek bardzo podobny do tych z błyszczyków Avonu tylko mniejszy. Przyjemnie się go używa.
Ogólnie nawet jak na błyszczyk za nie całe 4zł to jest kiepski. Postaram się go zużyć (patrz ostatni post o projekcie denko) ale na pewno nigdy więcej nie skuszę się na coś takiego.
OCENA: 2/6
2. Carlo di Roma Seduction - Pomadka kupiona bardzo dawno temu więc numerka oczywiście nie znam;) Ma cielisty kolor bardzo zbliżony do koloru mojej skóry (jestem bladziochem).
Pomadka jest bardzo kryjąca i daje efekt korektora. Jednak bez problemu można nałożyć cienką i delikatną warstwę lekko rozbielającą usta. Będzie idealna do smokey eyes albo do makijażu nude. Pachnie chemicznie i dosyć dusząco - tak jak pomadki naszych babć. Jest bardzo wydajna chociaż dosyć miękka - kiedyś stosowałam ją praktycznie codziennie a i tak zostało mi jej około centymetra. Niestety wysusza usta i uwidacznia wszystkie ich niedoskonałości - trzeba bardzo uważać na suche skórki i zmarszczki. Zbiera się w załamaniach. Nie jest też jakoś bardzo trwała. Opakowanie trochę tandetne - czarny plastik z nakładką w kolorze szminki który szybko wypadł i zaginął ale trwałe i porządne. Zamyka się na klik. Łatwo ją dostać w osiedlowych małych drogeriach za małe pieniądze (około 8-10zł).
OCENA 3,5/6
3. M.A.C. Amplified A18 Ramblas Red - Piękna mocno kryjąca pomadka kupiona w salonie w Krakowie na wielką okazję. Ma mocno nasycony kolor mocnej, ciemnej, krwistej czerwieni - kocham go;)
Niestety kolor na zdjęciach jest przekłamany. Najlepiej oddaje go zdjęcie główne. Szminka jest dosyć twarda ale dobrze się nakłada i miękko sunie po ustach. Ze względu na to, że jest bardzo na pigmentowana szybko je pokrywa i nadaje im wspaniały kolor o lekko satynowym wykończeniu. Jest niesamowicie trwała - pigment wnika w usta i mocno je zabarwia. Nawet jak zejdzie wierzchnia warstwa pomadki to usta nadal są zabarwione a wykończenie zmienia się na matowe. Niestraszne jej więc jedzenie i picie a my nie musimy co chwilę biegać do łazienki albo wyciągać lusterka w celu naniesienia poprawek. Trochę brudzi szklanki przy piciu ale chyba nie ma takiej pomadki, która tego nie robi. Jako szminka kryjąca jest niestety bezlitosna dla ust - trochę je wysusza i uwidacznia wszystkie nawet najmniejsze niedoskonałości. Jeżeli chcemy jej użyć musimy przynajmniej tydzień wcześniej zatroszczyć się o odpowiednią pielęgnację żeby potem prezentować się nieziemsko;) Opakowanie - mocny czarny plastik (?) z zatopionymi srebrnymi drobinkami i srebrną obrączką w połowie. Zamyka się na klik. Szminka wsuwa się cała i jakby delikatnie blokuje na dnie więc na pewno nie otworzy ani nie wysunie nam się w torebce. Cena jest trochę wysoka (ja ją kupiłam zw 76zł w krakowskim salonie) ale zdecydowanie jakość tego produktu jest warta takiej ceny. Jestem wielką fanka tej szminki odkąd użyłam jej po raz pierwszy i na pewno kiedyś zakupię jeszcze inne egzemplarze.
OCENA: 5,5/6
4. Revlon Super Lustrous Lipgloss w odcieniu 130 Pink Whisper - Bardzo gęsty jasno różowy błyszczyk z milionami maleńkich skrzących srebrem drobinek.
Na ustach daje efekt tafli. Jest dosyć mocno kryjący więc rozjaśnia usta. Nadaje się do smokey eyes, makijażu w typie nude i na dzień do pracy. W związku z tym, że jest taki gęsty mocno się lepi ale też dobrze się rozprowadza i trzyma ust. Nie rozlewa się poza kontur ani nie zbiera w zmarszczkach i załamaniach warg. Jest długotrwały  i wydajny. Zapach jest brzydki i bardzo chemiczny. Aplikator to standardowa znana wszystkim gąbeczka. Opakowanie jest eleganckie i praktyczne. Pomimo wszystkich wad bardzo go lubię i na pewno kupię kolejny.
OCENA: 4/6

środa, 8 czerwca 2011

ASK: T - The Twilight, twarz

Dzisiaj notka mocno długa bo dużo mam kosmetyków do opisania ale mam nadzieję, że nie będzie nudna;)

THE TWILIGHT:
Wszystkie kosmetyki pochodzą z serii Luna Twilight.
1. Błyszczyk Femme Fatale MYTH 

 Skład:
Mega gęsty, pięknie pachnący cappuccinem o idealnym dla mnie kolorze ciemnego bordo z maleńkimi drobinkami błyszczyk. Idealny na wielkie wyjścia.
Taka kompozycja to dla mnie ideał i odkąd go posiadam stałam się jego wielką fanką:) Opakowanie jest bardzo estetyczne i eleganckie. Aplikator to pędzelek podobny do tych w błyszczykach Avonu. Pomimo tego, że błyszczyk ten mnie zachwyca to mogę mu zarzucić kilka rzeczy - jest zbyt gęsty i przy wyciąganiu pędzelka błyszczyk ciągnie się za nim a następnie zbyt dużo nakłada się go na usta i co za tym idzie błyszczyk jest mało wydajny. Użyłam go zaledwie kilka razy i już widać ubytek. Co do trwałości to jest przeciętna - właściwie tak jak każdego innego błyszczyku. Cena - kupiłam go w promocji za 15zł i uważam, że tej ceny jest absolutnie wart (i tę cenę będę brała przy ocenie) ale cena podstawowa - 45zł to jakieś totalne nieporozumienie.
OCENA: 5/6
2. Błyszczyk Femme Fatale SURRENDER - Kolor - delikatny róż złamany beżem. Piękny i uważam, że będzie idealny na co dzień. Opakowanie bardzo eleganckie. Niestety nic więcej nie mogę o nim powiedzieć bo jeszcze go nie używałam. Cena - dostałam go jako gratis ale tak jak i wyżej wymienionego błyszczyka oryginalną cenę uważam za nieporozumienie.
OCENA: brak
3. Mortal Glow Blushing Creme w odcieniu Swoon 
 Skład:
Jest to marmurkowy rozświetlacz w musie z ogromną ilością małych drobinek. Na całokształt składa się mozaika różu, miedzi i jasnego złota. Przy nakładaniu kolory mieszają się i na twarzy dają tylko złoty połysk.
Konsystencja jest bardzo gęsta i przypomina cienie w musie Bell. Nakładanie - w grę wchodzi tylko nakładanie palcem bo nie wiem jaki pędzel mógłby się przy tym sprawdzić. Efekt utrzymuje się cały dzień. Cena - kupiłam w promocji za 15zł i taka cena jest OK (według niej będę wystawiać ocenę). Nawet 25zł albo 35zł byłoby do przyjęcia ale cena początkowa - 65zł to dla mnie takie samo nieporozumienie jak i przy wyżej wymienionych błyszczykach.
OCENA: 3,5/6

TWARZ:
1. Wibo Bibułki matujące - Co tu dużo pisać: łatwo dostępne, tanie, praktyczne i skuteczne. Robią to co mają robić - czyli matują i można je dostać w każdym Rossmannie w cenie nie całych 5zł za 40sztuk. Jedyne co można im zarzucić to to, że tekturowe opakowanie niszczy się w trakcie noszenia w torebce/kosmetycznie i potem prezentuje się mało estetycznie.
OCENA: 4,5/6
2. Rimmel Match Perfection w odcieniu 100 Ivory - Podkład dopasowujący się do kolorytu cery - na zimę standardowo za ciemny ale dosyć dobrze stapia się ze skórą i faktycznie trochę do niej dopasowuje bo nie razi tak jak, co niektóre inne podkłady. W ogóle nie matuje ale producent tego nie obiecuje. Późną jesienią, zimą i wczesną wiosną bardzo dobrze sprawdzi się na cerach normalnych i mieszanych ale na cieplejsze dni jest już zdecydowanie zbyt tłusty. Zdecydowanie nie polecam go właścicielkom cer tłustych bo spowoduje straszliwe świecenie. Zmatowiony pudrem sypkim trzyma mat około czterech godzin a potem pojawia się połysk. Dobrze współpracuje z innymi kosmetykami. Łatwo się rozprowadza, nie smuży i nie waży się na buzi. Krycie jest średnie ale jak dla mnie w sam raz. Wydajność średnia - widać jak ubywa go z pojemniczka. Konsystencja jest dosyć gęsta - nie jest to mus ale zdecydowanie daleko mu do płynu. Opakowanie bardzo higieniczne - szklana buteleczka z pompką - myślę, że będzie sprawiała problemy jak podkład będzie się kończył. Lato musi przeczekać w lodówce ale jesienią na pewno do niego wrócę bo wtedy bardzo mi pasuje:)
OCENA: 4/6
3. Coverderm Color 01 - Próbka 7ml. Bardzo mocno kryjący podkład w bardzo, bardzo jasnym odcieniu idealnym dla mojej buzi zimową porą. Szkoda tylko, że ma różowe pod tony. Pokryje wszystko - nawet moje pieprzyki. Jest niesamowicie wydajny - ten tester wystarczy mi na wieki bo odrobina pokrywa całą twarz. Nie matuje, załamuje się w zmarszczkach i zbiera podkreślając je. Nie nadaje się jako baza pod cienie do powiek bo bardzo szybko się zbierają w załamaniu powieki. Trzeba bardzo uważać przy poprawkach i kolejnych pudrowaniach bo lubi się odklejać od twarzy i zostawać na pędzlu. Noszony w upalny dzień waży się na buzi ale i tak daje efekt super gładkiej twarzy dlatego używam go tylko na większe imprezy i to najlepiej zimą. Ciężko mi będzie go ocenić bo nie używam takich podkładów na co dzień. Na imprezy i do zdjęć jest w sam raz.
OCENA: 3,5/6
4. Bourjois Visage Pastel Joues Blusher w odcieniu 08 Bois de Rose - Niesamowicie twardy, bardzo mocno na pigmentowany i praktycznie niezniszczalny. Wszystko co gdziekolwiek i kiedykolwiek na jego temat czytaliście na pewno jest prawdą;) Ma pudrowo-babciny zapach dla mnie bardzo przyjemny. Konsystencja - bardzo twarda jak kamień ale łatwo nabiera się na pędzel. Dobrze się nakłada i rozciera. Bez problemu można stopniować efekt. Nie tworzy plam i doskonale współpracuje z innymi kosmetykami. Jest niesamowicie wydajny - właściwie nie wiem czy kiedykolwiek go zużyję. Jest wart swojej ceny bo będzie nam długo służył. W opakowaniu jest ukryte urocze małe lustereczko - zupełnie nieprzydatne ale jego obecność uważam za duży plus. Pędzelek - ten załączony - jak dla mnie zupełnie nieprzydatny ale dobrze, że w ogóle jest. Bałam się go nawet wypróbować, żeby nie zrobić sobie nim krzywdy a jego miejsce z wielkim powodzeniem zajął pędzelek do pudru i różu z Essence - jak dla mnie jest on idealny do tego kosmetyku.
OCENA: 5,5/6
5. Collection 2000 Shimmer&Shade w odcieniu 3 Just peachy! - Miękki biało-brzoskwiniowy rozświetlacz pozostawiający na twarzy efekt tafli. Na całość składa się białe opalizujące na różowo tło a na nim są dwa kwiatki - jeden duży jasno-brzoskwiniowy a drugi mały i bardziej pomarańczowy. Po wymieszani uzyskujemy kolor delikatnej brzoskwinki zupełnie nie widoczny na twarzy. Efektem jest tylko rozświetlenie bez drobinek. Tło jest dosyć twarde a kwiatki miękkie i delikatne - takie satynowe i mam wrażenie, że kwiatki zużyją się dużo szybciej a potem zostanie mi samo tło. Opakowanie - przezroczysty plastik dość toporny ale nie przesadnie wielki. Sprawia wrażenie trwałego. Sporą wadą jest dostępność - tylko Pepco i Allegro ale za to cena jest przystępna. jestem z niego zadowolona:)
OCENA: 4/6
6. Kulki brązujące - Na posiadane przeze mnie opakowanie składają się trzy rodzaje kulek - pierwsze z nich to jakieś tanie i wszędzie dostępne kulki rozświetlające prawdopodobnie firmy Lemax ale nie jestem na 100% pewna. Drugie to kulki brązujące również tanie i powszechnie dostępne a trzecie to jakieś złoto-beżowe kulki przywiezione przez moją kuzynkę z Włoch - nazwy i producenta również nie pamiętam. Wszystkiemu winne jest to, że ich oryginalne opakowania były zupełnie nieprzydatne i zbyt małe - kulki wypadały z nich przy każdej próbie użycia więc początkowo wylądowały w opakowaniu z kremu Nivea a następnie w tym słoiczku po jakiejś maści. Z samych kulek jestem bardzo zadowolona - są mega wydajne i dają na policzkach efekt pięknej połyskującej opalenizny. Bez problemu można je stosować na całe ciało. Co prawda trochę pylą ale wszystko i tak zostaje w opakowaniu więc kosmetyk się nie marnuje. Kulki są dosyć twarde (poza tymi włoskimi, które dosyć szybko się zużywają) więc najlepiej stosować do nich pędzle z dosyć twardym włosiem. Miękkie też się sprawdzi ale trzeba się trochę namachać. Jak kiedyś mi się skończą to na pewno kupię coś podobnego bo jestem z nich bardzo zadowolona.
OCENA: 5/6

piątek, 3 czerwca 2011

ASK: S - Sensique

Zbliżam się już do końca ASK i pewnie na jakiś czas będzie to koniec moich recenzji kolorówkowych ze względu na to, że narzuciłam sobie celibat kosmetyczny. Trzeba zużyć trochę zapasów (zwłaszcza tych, które nie należą do moich kosmetycznych ulubieńców) i doprowadzić projekt denko do końca a dopiero potem nabywać kolejne egzemplarze. Ale wracając do sedna dzisiejszej notki:

SENSIQUE
1. Paradise Island nr 231 - Piękny mocno różowy ceń z drobniutkimi srebrnymi drobinkami, które na powiece stają się praktycznie nie widoczne. Cień jest mega mocno na pigmentowany. Dobrze się nakłada, nie robi plam, łatwo się rozciera i cieniuje. Doskonale współpracuje z innymi kosmetykami. Kolor bardzo uniwersalny - nadaje się do używania jako cień, róż a nawet jako pigment do ust (na płynie do cieni KOBO). Szkoda tylko, ze to edycja limitowana (dlatego podwójna ocena).
OCENA: 4,5(5)/6
2. Exotic Flower 224 - Bardzo ładny cielisto-łososiowy kolorek bez drobinek ale z delikatnym perłowym ołyskiem. Na razie jeszcze go nie używałam ale mam nadzieję, że będzie pięknie prezentował się z kreską eyelinerem.
OCENA: brak
3. Matt Finish Foundation nr: 201 - Kupiłam go do ćwiczeń makijażowych a nie do regularnego stosowania ale jak to w życiu różnie bywa i ten podkład znalazła miejsce w moim makijażu. Pierwsze co rzuca się w oczy - a właściwie w nos to intensywny perfumowy zapach, który dosyć długo utrzymuje się po nałożeniu. Krycie jest słabe, a właściwie to podkład tylko wyrównuje koloryt skóry - można by uznać za krem tonującym bo bardzo podobnie się zachowuje i mam wrażenie że trochę nawilża skórę. Jest na bazie wody nie matuje więc jakoś spektakularnie ale skóra nie wybłyszcza się też po nim jak po zwykłych nie matujących podkładach. Łatwo się nakłada i rozprowadza, nie tworzy smug ani plam. Jest bardzo wydajny - wystarczy odrobina aby pokryć całą twarz. Nie ma też problemu z dołożeniem drugiej warstwy dla lepszego krycia. Gama kolorów jest dosyć szeroka a odcień 201 jest idealny dla bladziochów do tego nie ma różowych ani żółtych tonów - jest to ładny beż. Dobrze współpracuje z różnymi pudrami zarówno z tymi w kamieniu jak i sypkimi oraz innymi kosmetykami. Wszystko byłoby OK i można by uznać, że jest idealny dla nastolatek i dla osób z ładną cerą gdyby nie trwałość - podkład bardzo krótko trzyma się na twarzy a potem znika zwłaszcza z moich normalno-suchych policzków, które niestety po jego zejściu wyglądają gorzej niż gdybym się wcale nie malowała:( Używam go więc tylko na krótkie wypady a gdy potrzebuję makijażu na cały dzień stosuję podkład Rimmela.
OCENA: 3/6

wtorek, 31 maja 2011

ASK: O - Oriflame

Szybka notka bo i kosmetyków mało - tylko dwa tusze a i czas najwyższy odejść od komputera na chwilę;) Do marki Oriflame mam szczególny sentyment za pewien cień do powiek, który był moim ulubieńcem przez wiele, wiele lat ale niestety się skończył a jako, że został wycofany z produkcji to nie można już go zdobyć:( Liczę jednak po cichu, że może kiedyś znajdę dla niego godnego zastępcę;)

ORIFLAME
1. Wonder Lash Watrproof Mascara Black - Swojego egzemplarza użyłam dopiero raz ale wcześniej miałam okazję kilkukrotnie się nim malować u koleżanki. Tusz jest bardzo czarny, średnio gęsty i łato się nakłada. Szybko zasycha po nałożeniu ale nie ma problemu z dokładaniem kolejnych warstw. Odrobinę pogrubia i wydłuża rzęsy ale trzeba się nauczyć prawidłowo posługiwać szczoteczką, która na jednej połowie ma długie (normalne) włoski a na drugiej bardzo krótkie, więc możliwe, że kiedyś osiągnę jeszcze lepsze efekty.

Makijaż z wykorzystaniem tego tuszu jest TUTAJ;)
Tusz ma jedną podstawową zaletę i właściwie tylko z tego powodu go kupiłam - jest prawdziwie wodoodporny. Nie straszny mu deszcz, wiatr, woda ani łzy. Nawet mydło, mleczko do demakijażu ani krem nie są w stanie go ruszyć. Nie rozmazuje się, nie osypuje i nie znika. Jak dotąd zmywam go tylko dwufazowym płynem do demakijażu z Oriflame. Idealny na lato - sprawdzi się na plaży, basenie i w morzu;)
OCENA: 4,5/6
2. Waterproof Mascara Black - Kupiłam razem w Wonderem za jakieś śmieszne pieniądze bo nie wiedziałam, który z nich ma fajniejszą szczoteczkę i zdecydowanie szczoteczka z poprzednika sprawdza się lepiej. Ta szczoteczka praktycznie wcale nie rozczesuje rzęs a nawet je skleja. Na dodatek chociaż włoski są krótkie bardzo łatwo ubrudzić nią powiekę.
Tusz z rzęsami nie robi praktycznie nic - nie pogrubia, nie wydłuża i nie podkręca za to nadaje im piękny czarny kolor (ostatnio nie miałam szczęścia do tuszy i żaden nie dawał takiej ładnej czerni). Dobrze sprawdza się jako doczerniający tusz "nawierzchniowy" do nałożenia na inny, który wydłuży, pogrubi i podkręci nasze rzęsy. Konsystencja jest podobna do tuszu Wonder, tak samo wysychanie, trwałość i odporność na czynniki atmosferyczne - jest nie do zdarcia bez dwufazowego płynu do demakijażu. Dobry na lato dla lubiących delikatny i naturalny efekt.
OCENA: 2,5/6

Oglądam teraz katalog Oriflame i widzę, że pojawiły się nowe cienie a wśród nich dwa w odcieniach szarości. Myślę, że wkrótce przeczytacie o nich na blogu;)

poniedziałek, 30 maja 2011

ASK: M - My Secret

MY SECRET
1. Star Dust Eye Shadow Cień Sypki 5 - Odcień delikatnie beżowy z liliowymi tonami. Przy nałożeniu cieni na sucho liliowe tony są praktycznie niewidoczne. Dopiero zastosowanie płynu do cieni z KOBO pięknie je podbija. Daje efekt tafli z delikatnymi drobinkami.
2. Star Dust Eye Shadow Cień Sypki 11 - Kolor - głęboka czerń z drobinkami. Idealny do smokey eyes.
Komentarz zacznę od zapachu bo jest nieziemski - cudowna słodka wanilia. Szczególnie intensywnie i pięknie pachnie czarny cień. Są dobrze na pigmentowane i bardzo trwałe - na bazie/płynie do cieni wytrzymują bez najmniejszego uszczerbku od nałożenia do zmycia. Jak spisują się bez bazy - nie wiem. Łatwo się nakładają i dobrze współpracują z innymi kosmetykami. Mogą się osypywać przy nakładaniu ale łatwo tego uniknąć nabierając na pędzelek minimalną ilość cienia a potem jeszcze odciskając nadmiar na dłoni. Drobinki są drobniutkie i dają delikatny efekt. Absolutnie nie są nachalne i nie tworzą efektu bombki. Cienie są niesamowicie wydajne. Jestem z nich bardzo zadowolona i na pewno kupię jeszcze kilka. Szkoda, że MS nie produkuje pyłków opalizujących bo chętnie bym kilka nabyła;)
OCENA: 5/6
3. Magic Dust Eye Shadow Cień do Powiek 204 - Pochodzi z jakiejś edycji limitowanej (dlatego podwójna ocena tak jak w kosmetykach Essence) ale nawet nie pamiętam z jakiej. Kolor - delikatnie kremowy a po zdrapaniu wierzchniej warstwy ujawniają się różowe tony niewidoczne potem na powiece. Cienie dają efekt tafli z dosyć dużym dodatkiem drobinek - będą świetne na imprezę albo jako podkład do smokey eyes. Drobinki są małe i delikatne. Nie są nachalne i nie dają efektu bombki. Pachną podobnie do wersji sypkiej ale słabiej i bardziej chemicznie. Są bardzo trwałe - na bazie spokojnie wytrzymują cały dzień. Wydajność średnia - użyłam ich kilka/kilkanaście razy i już widać dosyć ubytek.
OCENA: 4(4,5)/6

niedziela, 29 maja 2011

ASK: L - L'oreal, Lovely

W związku z tym, że w TV jest transmisja F1 mam chwilę, żeby podzielić się z Wami kolejnymi recenzjami kosmetycznymi a potem wyjazd na Dni Niepołomic i tamtejsze najlepsze na świecie lody w gałkach;)

L'OREAL Paris

 1. Color Appeal Trio Pro Dark Eyes Eva Longoria 307 Lilac - Zdobyte na wymiance więc nie miałam sposobu wybrać koloru dobrego dla siebie (jasne zielono-niebieskie oczy). W skład zestawu wchodzi rozświetlacz - biały cień, który sam z siebie nie daje koloru ale opalizuje na różowo oraz dwa cienie - delikatny róż i liliowy. Wszystkie dają perłowe wykończenie. Cienie są dosyć twarde ale łatwo się je nakłada i cieniuje. Niestety są raczej mało na pigmentowane i nie kryją dokładnie powieki nawet tak bladej jak moja. Można nimi stworzyć delikatny dzienny makijaż do pracy ale na wieczór raczej się nie nadadzą. Dobrze współpracują z innymi cieniami. Opakowanie jest duże i toporne ale plusem jest okienko, przez które widać kolory cieni. Gdybym je kupiła byłabym bardzo zawiedziona bo zdecydowanie nie są warte swojej ceny.
OCENA: 3/6
2. Matte Morphose 110 Rosy Ivory - Najjaśniejszy dostępny odcień w różowej tonacji. Nadal jednak dla mnie zbyt ciemny. Ładnie odświeża i nadaje buzi młodzieńczy wygląd.
3. Matte Morphose 115 Golden Ivory - Najjaśniejszy dostępny odcień w tonacji żółtej. Niestety jest on jednak ciemniejszy niż 110 a więc i dla mnie jest zbyt ciemny. Zdecydowanie ta wersja kolorystyczna bardziej przypadła mi do gustu ze względu na to, że ładnie kryje moje płytko położone naczynka i  czerwieniące się poliki;)
Obie tubki to testery każdy po 7ml matującego podkładu w musie. Strasznie się na niego kiedyś napaliłam ale brak funduszy i zdrowy rozsądek (miałam już wtedy otwarty podkład Rimmel) nie pozwoliły mi nabyć pełnowymiarowego opakowania. Podkład ma bardzo przyjemną konsystencję - lekkiej delikatnej pianki, łatwo się rozprowadza szczególnie palcami, dobrze przylega do twarzy, nie smuży - po prostu idealny do szybkiego makijażu. Daje delikatne pudrowe wykończenie, niestety na mojej mieszanej skórze nie utrzymuje się ono zbyt długo (zdecydowanie daleko mu do np. matującego podkładu YR). Bez przypudrowania i kilkukrotnych porządnych poprawek w ciągu dnia się nie obejdzie bo skóra bardzo brzydko oleiście się świeci - na lato zatem się nie nadaje. Na zimę też nie ze względu na zbyt ciemne kolory. Ładnie wygładza skórę oraz wypełnia pory i delikatne zmarszczki - jest to zasługa sylikonów, które są mocno wyczuwalne przy nakładaniu. Nałożony na powiekę dobrze współpracuje z kredką - dzięki zawartości sylikonów kredka ślizga się po nim praktycznie bez żadnego oporu. Podkład jednak ma też swoje wady - kredka praktycznie wcale nie trzyma się powieki i momentalnie odbija a potem dość szybko blaknie i znika. Kryje średnio i wytrzymuje na buzi dosyć długo. Jest bardzo wydajny - nawet taki mały tester wystarcza mi na długo. Nie jestem z niego zbytnio zadowolona -na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania.
OCENA: 3/6

LOVELY
1. Czarny Eye Liner - Recenzję praktycznie można zamknąć w trzech słowach - "tani i dobry":) Kolor jest bardzo czarny - taki jaki lubię najbardziej. Łatwo się nakłada, szybko schnie, nie szczypie w oczy, jest trwały - nie kruszy się, nie osypuje, nie odbija i nie rozmazuje za bardzo. Nie jest wodoodporny więc nie ma co wymagać od niego betonowego przylegania do powieki ale jak na kosmetyk za nie całe 7zł jest bardzo OK;) Pędzelek jest cienki i dobrze wyprofilowany, nie rozcapierza się - łatwo więc nim narysować precyzyjną kreskę. Opakowanie jest małe i poręczne. Nie zajmuje zbyt wiele miejsca w kosmetyczce (kosmetyk ma 2,5g) jest więc idealny na wyjazdy. Jedyne co mogę mu zarzucić to odrobinę zbyt twardy pędzelek, który czasami zostawia jaśniejszą linię w środku kreski ale łatwo to skorygować a przy odrobinie wprawy w ogóle uniknąć takiego efektu. Idealny dla początkujących chociaż ja do takich już od dawna nie należę;)
OCENA: 5/6
2. Sunny Blusher Mineralny róż do policzków w odcieniu Cinnamon Lady 


Skład:

 Na ten maleńki róż (3,7g) składają się 3 paski - pomarańczowy, różowy i fioletowy złamany odrobiną brązu. Kosmetyk jest średnio na pigmentowany ale daje ładny efekt i ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Jest dobry dla początkujących bo nie tworzy plam i można stopniować efekt. Ładnie stapia się ze skórą i dobrze współpracuje z różnymi podkładami i pudrami. Niestety dosyć mocno pyli więc kosmetyk się marnuje. Nie trzyma się twarzy cały dzień zatem konieczne są poprawki. Opakowanie jest ładne ale niezbyt praktyczne. Do pudru dołączony jest puszek, którym to mamy go nakładać ale nie wyobrażam tego sobie - ja nakładam go pędzlem 15BJF Inglota. Ogólnie OK ale jednak oczekuję od różu trochę więcej. Nie kupię kolejnego egzemplarza.
OCENA: 3,5/6

sobota, 28 maja 2011

ASK: K - kredki do makijażu

Nie licząc ego co już opisałam i tego co do opisania mi zostało przedstawię Wam dzisiaj pięć kredek do oczu. Było ich trochę więcej ale po drodze się wykruszyły;) O dość traumatycznym rozstaniu z jedną z nich pisałam jakiś czas temu. Zatem do rzeczy;)
1. VERSATI Kredka do oczu czarna No 1. - Bardzo tania i bardzo długa. Nie wiem czy rysik sięga do końca ale kredka ma półtorej długości standardowej kredki. Kupiłam ją bo chciałam miękką kredkę na górną linię wodną ale niestety nie sprawdziła się - jest zbyt twarda i szczypie w oczy:( Na powiece jeszcze jej nie testowałam więc nie wypowiem się co do trwałości i jakości. Czerń jest bardzo ładna - prawdziwie czarna. Dodatkowym atutem jest zatyczka-strugaczka, którą po zużyciu kredki wykorzystam do innych tego typu produktów.
OCENA: brak
2. LANCOME Paris  3 in 1 Eyeshadow Lipliner Eyebrow 001 Noir Andalou - Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu dostałam ją od TŻa. Na razie nie używałam jej jeszcze tylko testowałam na ręce. Jest dosyć miękka (ale nie za bardzo) i ładnie czarna.
OCENA: brak
3. BELL Professional Eye Liner Pencil Konturówka do oczu numer 7 - Chociaż średnio przypadła mi do gustu to już mój drugi egzemplarz. Kupiłam ją do szkoły, bo po zajęciach facepaintingu trzeba było cyk pyk myk zrobić sobie makijaż i lecieć na inne zajęcia albo do domu (wieczorem) i w związku z tym stwierdziłam, że im bardziej miękka kredka tym lepiej. Dodatkowym jej atutem jest to, że jest wysuwana więc w razie "w" nie trzeba w popłochu szukać strugaczki. Co do samej kredki to jest bardzo, bardzo, bardzo miękka. Dobrze się nią rysuje ale jest słabo na pigmentowana więc trzeba kilkakrotnie poprawiać kreskę aby uzyskać głęboką czerń. Kredka zarówno na bazie jak i bez niej jest bardzo nietrwała. Szybko się odbija, rozmazuje, rozpływa, blaknie i znika. Myślę, ze nadałaby się do smokey eyes ale też trzeba by się napracować przy nakładaniu. Nie szczypie w oczy ale na linię wodną się zupełnie nie nadaje - nie przylega i praktycznie wcale nie barwi. Rysik jest bardzo krótki w porównaniu do długości całej kredki - stanowi jej około jednej trzeciej a w porównaniu do kredki Lancome to nawet jedną czwartą.
OCENA: 2,5/6
4. PIERRE RENE Eyeliner Waterproof 02 - Dobra brązowa kredka i chociaż nie używam jej często to jestem zadowolona. Co prawda o wodoodporności to pewnie ona nawet nie słyszała ale przy zakupie absolutnie nie kierowałam się tym wymaganiem (nawet nie zwróciłam uwagi, że pisze na niej waterproof). Jest miękka i dobrze na pigmentowana. Łatwo narysować nią zarówno delikatną jak i wyrazistą kreskę. Nie ma też problemu z jej rozcieniowaniem. Bez bazy może trochę blaknąć i się rozmazywać ale na bazie nie stwarza większych problemów. Zatyczka, którą widać na zdjęciu nie jest oryginalna - i pochodzi od czarnej kredki Eveline.
OCENA: 4,5/6
5. MISS SPORTY Eye pencil 015 basalt  - Kredka o bardzo przyjemnym szarym kolorze. Jest dość dobrze na pigmentowana ale jest bardzo twarda i trzeba trochę namęczyć powiekę aby uzyskać pożądany efekt. Bardzo podoba mi się kolor ale rzadko jej używam bo mam wrażliwe powieki i trudno mi się z nią dogadać. Czasami ma lepsze dni i jest bardziej miękka a ja mam więcej cierpliwości i wtedy robię nią kreskę. Absolutnie nie nadaje się do stosowania na cienie do powiek - cienie odklejają się od powieki i przyklejają do rysika a kredka ślizga się po powiece.
OCENA: 3/6

piątek, 27 maja 2011

ASK: J - Joko

Krótka notka bo posiadam tylko dwa kosmetyki tej firmy.
1. Chocolate Puder Prasowany - Posiadam wersję ciemniejszą. Na opakowaniu pisze, że jest to puder rozświetlający (pewnie dlatego, że posiada drobinki) ale dla mnie jest to po prostu puder brązujący (nie wiem dlaczego na zdjęciu wyszedł różowo bo w rzeczywistości składają się na niego kwadraciki beżowe, jasno-brązowe i ciemno-brązowe). Jest to mój pierwszy puder brązujący z prawdziwego zdarzenia. Dobrze się nakłada i rozprowadza, nie tworzy plam, fajnie współpracuje z innymi kosmetykami -  podkładami, pudrami, różami i rozświetlaczami. Łatwo się cieniuje. Jest dosyć twardy więc nie pyli zbyt mocno i nie osypuje się przy nakładaniu. Drobinki są delikatne i subtelne - nie dają efektu bombki.
OCENA: 4/6
2. Sun Day Cienie do powiek numer 575 - Niestety miały wypadek przy wyciąganiu z połamanego już opakowania i się pokruszyły. W rzeczywistości wyglądały tak:
Zdjęcie pochodzi z wizaż.pl
Dopóki były całe można je było opisać tak: Ciemna otoczka - świetny cień, bardzo dobrze się nakładał, długo trzymał, nie blakł, na bazie był praktycznie nie do zdarcia. Dobrze się cieniował i łączył z innymi cieniami. Jasne słoneczko - kolorek bardzo fajny ale niestety zawierał dużo brokatu, który się osypywał na całą twarz. Teraz niestety nie są już takie dobre. Sypką mieszankę ciężko przykleić do powieki, nie chce się rozprowadzać i strasznie osypuje. Myślę, że jak nadejdą lepsze czasy to zakupię inne cienie a te pójdą do kosza. Jednak zanim to nastąpi dam im jeszcze kilka szans;) W związku z powyższymi doświadczeniami pierwsza ocena będzie dla cieni oryginalnych a druga w nawiasie dla cieni pokruszonych.
OCENA 3,5(2)/6

czwartek, 26 maja 2011

ASK: I - Inglot

Po dość długiej nieobecności powracam z Alfabetycznym Spisem Kosmetycznym. Dzisiaj na tapecie Inglot. Zdjęcie kiepskie - przepraszam, ale dobrze oddaje kolory. Niestety nie miałam czasu robić lepszego;) Jako, że większość mojego zbioru to cienie postaram się je posegregować według jakości i tak opisać, żebym nie musiała po kilka razy kopiować tego samego opisu.

1. Loose Powder - Puder Sypki, odcień 11
Skład:
 
Dobry, niesamowicie wydajny. Cena adekwatna do jakości i ilości. Drobno zmielony w kilku odcieniach do wyboru - każdy znajdzie coś dla siebie. Nie bieli skóry. Nie daje płaskiego matu - tylko taką pół satynkę. Dla tłustej cery może okazać się nie wystarczający. Dla mojej mieszanej cery jest dobry jednak poprawki w ciągu dnia są nieuniknione. Nie zapycha, nie uczula i nie pogarsza stanu cery. Zapach słodko-babcino-pudrowo-chemiczny ale wyczuwalny tylko w opakowaniu - przy nakładaniu ani tym bardziej później niewyczuwalny. Dobrze współpracuje ze wszystkimi podkładami jakich miałam okazję używać. Ogólnie - polecam.
OCENA: 4,5/6
 
2. Zestaw do makijażu Freedom System PRO-5 a w nim cienie w tonacji matowych brązów o numerach (od lewej) 351, 390, 360, 363 i 378. Zakupione do szkoły;)
OCENA: 5/6
3. Profesjonalny cień do powiek - numeru nie mam ale jest to złoty cień. W wersji metalicznej/perłowej. 
OCENA: 5,5/6
4. Sprint SuperStar cień do powiek w odcieniu 90 - czerwony z drobinkami opalizującymi na złoto.
OCENA: 5/6
5. Cień do Powiek VERTIGO Eye Shadow w odcieniu #76 - delikatnie metaliczny turkus.
OCENA: 3/6
6. Cień do Powiek VERTIGO Eye Shadow w odcieniu #84 - fiolet z maleńkimi srebrnymi drobinkami.
OCENA:4,5/6
7. Cień do powiek matowy 43 - stara wersja, cielisty kolor ale nie dla bladziochów.
OCENA:5/6

Komentarze:
2 i 7 - Matowe cienie o pudrowym wykończeniu. Świetnie na pigmentowane. Są miękkie, łatwo się nakładają i dobrze cieniują. Świetnie współpracują z innymi cieniami - tej samej firmy jak i innych. Doskonale przylegają do powieki. Jedyną ich wadą jest to, że pylą przy nabieraniu ich na pędzelek. Pomimo tego są jednak wydajne. Jestem z nich bardzo zadowolona.
3 - Kupiony bardzo dawno temu (pewnie jest już po terminie) ale cały czas jest rewelacyjny. Odrobinę twardszy niż 2 i 7. Dobrze na pigmentowany. Świetnie się nakłada, doskonale przylega do powieki, dobrze cieniuje i współpracuje z innymi cieniami - tej samej firmy jak i innych. Doskonały jako cień do powiek i jako nabłyszczacz do innych partii ciała. Nie pyli ani przy nakładaniu pędzlem do cieni ani pędzlem do pudru/różu. Bardzo wydajny.
4 i 6 - Bardziej twarde niż 2 i 7 za to porównywalne do 3. Świetnie na pigmentowane, dobrze przylegają do powieki jednak trochę gorzej niż 2, 3 i 7.  Doskonale współpracują z innymi cieniami tej samej firmy jak i innych. Drobinki nie wędrują po twarzy i nie są zbyt nachalne. Pylą ale mniej niż 2 i 7. Wydajne.
5 - Z tego cienia jestem najmniej zadowolona. Miejscami twardość jest porównywalna do 6 ale większość jego powierzchni bardzo skamieniała (tak było od początku) i ciężko go nabrać. Niestety zeskrobywanie niewiele daje bo zaraz potem przy nabieraniu znowu kamienieje i trzeba się z nim męczyć. Kiepsko przylega do powieki (od początku) i średnio się cieniuje. Dobrze współpracuje z innymi cieniami. Bardzo wydajny ale pewnie z racji tego, że nie mam do niego cierpliwości i rzadko go używam.

wtorek, 10 maja 2011

ASK: G - GOSH

Dzisiaj krótko i wtórnie bo doszliśmy do litery G jak GOSH i tutaj bez zmian znajdują się tylko dwa róże niedawno przeze mnie zakupione i już opisywane.W związku z tym pozwolę sobie na ponowne wklejenie zrobionych wcześniej zdjęć i przekopiowanie opisu.
1. Multicolour Bblush w odcieniu 50 Pink Pie - Jest to mozaika składająca się z 8 trójkątów w 4 kolorach, takich jak jasny róż, czerwień złamana różem, brąz złamany fioletem i miedź. W trójkątach z jasnym różem widać srebrne drobinki a w pozostałych drobinki są złote.
2. Bronzing Shimmer Powder w odcieniu 002 Pink to mozaika składająca się z 5 pasków w delikatnych zgaszonych kolorach - dwa z nich są różowe, dwa brązowe a ostatni jest biały. Całość uwieńczona jest złoto-seledynowym brokatem.
Brokat znajduje się tylko w wierzchniej warstwie kosmetyku i po kilku użyciach powinien zniknąć. Wtedy kosmetyk stanie się matowy - takie wnioski nasunęło mi obejrzenie testera;)
OCENA: brak
Róże dalej pozostają nienaruszone ze względu na to, że obecnie posiadam już pięć róży z czego trzy napoczęte. W związku z tym od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl o projekcie denko i dlatego skupiam się na zużyciu marmurkowego różu z Avonu (jest najstarszy) a otwarcie nowych kosmetyków na pewno oddaliłoby mnie od celu. Jednak kiedy już się do nich dobiorę notka o wrażeniach na pewno szybko się tu pojawi;)

poniedziałek, 9 maja 2011

ASK: E - Essence, Eveline

Dzisiaj bardzo obszerna natka na literę E ze względu na to, że kosmetyki Essence niepodzielnie panują w mojej szufladzie kosmetycznej. Co prawda jakościowo wypadają różnie ale ceny są bardzo zachęcające więc ciężko mi się powstrzymać;) Koleżanki Wizażanki z wątku Essence wiedzą o co kaman;)
Wiele kosmetyków pochodzi z edycji limitowanych i przy ocenie będę brała to pod uwagę - konieczność jeżdżenia, poszukiwania, polowania, konkurowania z innymi klientami i niemożność kupienia kolejnego egzemplarza skutkować będą obniżeniem oceny o 0,5punkta. Zatem ocena będzie wyglądała tak: najpierw ocena obniżona a potem w nawiasie normalna.
Zatem do dzieła:

ESSENCE:
1. Metallics Quatro Eyeshadow and Gel Eyeliner w odcieniu 02 STEEL ME - CIENIE - Zestaw czterech cieni w kolorach od srebrnej-szarości do czarnego. Czarny cień zawiera drobinki a pozostałe trzy są metaliczne. Cienie są świetnie na pigmentowane o "kremowej" konsystencji dzięki czemu można je nakładać "byle czym";). Dobrze się nakładają i rozprowadzają, świetnie cieniują oraz doskonale współpracują z innymi cieniami. Bardzo trwałe - same wytrzymają praktycznie cały dzień a na bazie są nie do zdarcia. EYELINER - Bardzo miękki o kremowej konsystencji. Czerń jest dobrze na pigmentowana. Łatwo się nakłada zarówno skośnym jak i cienkim pędzelkiem. Niestety nie zasycha po nałożeniu na powiekę i przy grubszej kresce bardzo szybko i często odbija się pod łukiem brwiowym co doprowadza mnie do szaleństwa i obniża ocenę całej paletki.
Edycja limitowana.
OCENA: 3,5(4)/6
2. Crazy About Colour  Multi Colour Blush w odcieniu 01 Colourmania - Bardzo dobrze na pigmentowany, wypiekany, połyskliwy róż składający się z pięciu paseczków - jednego białego, jednego brązowego i trzech różowych. Daje na buzi efekt różowej tafli. Kosmetyk jest dosyć twardy więc dobrze kupić do niego twardszy pędzelek bo niestety ale miękkimi pędzelkami trzeba będzie się mocno namachać aby uzyskać zadowalający efekt. Ze względu na to jest też bardzo wydajny. Zapach jest przyjemny kokosowo-chemiczny. U osób o ciemnej karnacji najprawdopodobniej może służyć za rozświetlacz ale u bladolicych - jak ja - sprawdzi się jako cienie do powiek, róż, rozświetlacz i różo-rozświetlacz. Jest to kosmetyk kompaktowy, którym bez problemu wykonamy cały makijaż. Świetny w podróży.
Edycja limiowana i serce się kroi, że nie będę mogła kupić kolejnego:(
OCENA: 5(5,5)/6
3. Moonlight Collection Shimmer Powder w odcieniu 01 Sparkling Dawn - Mój pierwszy rozświetlacz (wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie coś istnieje) i od razu hit. Daje efekt tafli z drobniutkimi drobinkami u mnie niewidocznymi - absolutnie nie zamieniamy się po jego użyciu w dyskotekową kulę. Wydajny chociaż miękki. W sam raz będzie do niego delikatny pędzel. Nie podrażnia i nie uczula. Na mojej mieszanej cerze nie powoduje nadmiernego świecenia.
Wielka szkoda, że to edycja limitowana:(
OCENA: 5(5,5)/6
4. Forget It! 3 in 1 concealer - Korektor do twarzy w trzech kolorach - w jednym pudełeczku dostajemy korektor zielony - do maskowania zaczerwienień, beżowy  - do maskowania zielonego korektora, oraz różowy - teoretycznie pod oczy ale nie dla wszystkich. Wszystkie odcienie przejawiają taką samą - raczej średnią - trwałość.
KOREKTOR ZIELONY - Spisuje się bardzo dobrze. Ma gęstą i lepką konsystencję dlatego świetnie kryje i dobrze przykleja się do skóry. KOREKTOR BEŻOWY - bardzo dobrze łączy się i uzupełnia z korektorem zielonym. U ciemnolicych sprawdzi się pod oczyma. KOREKTOR RÓŻOWY - Hmmm... No jest w opakowaniu i nawet zanurzyłam w nim parokrotnie pędzelek ale jednak boję się go nałożyć pełną parą pod oczy. Co prawda nie mam wielkich sińców pod oczyma ale boję się, że jednak różyk by je podkreślił... Może kiedyś się do niego przekonam...
Co prawda korektory nie są idealne i u wymagających raczej się nie sprawdzą ale jak na moje - niezbyt wygórowane wymagania spisują się bardzo dobrze.
OCENA: 4/6
5. Return To Paradise Shimmer Powder w odcieniu 01 The Famous Flamingo - Dosyć kontrowersyjny puderek - ma kolor delikatnego, kredowego różu i zawiera drobinki. U ciemnolicych raczej się nie sprawdzi, ewentualnie jako drobinkowy puder na całą twarz, chociaż różowy odcień może go jednak zdyskwalifikować. U bladolicych, jak ja, może służyć jako różo-rozświetlacz albo cień do powiek. Bardzo miękki łatwo się nabiera ale dla efektu trzeba się namachać. U mnie na szczęście drobinek nie widać.
Oczywiście edycja limitowana...
OCENA 3(3,5)/6
6. Black & White Eyeshadow w odcieniu 02 White Hype - Bardzo udany cień do powiek. Delikatnie nałożony daje satynowo-perłowy glow a nałożony obficiej tworzy białą ale nie całkiem kryjącą taflę. Nie zawiera drobinek. Może być stosowany zarówno jako cień do powiek jak rozświetlacz. Dobrze współpracuje z innymi cieniami i z eyelinerami. Nie uczula nie podrażnia i nie zapycha.
Niestety edycja limitowana...
OCENA:4(4,5)/6
7. I Love Berlin Lipbalm w odcieniu 02 City Lights - Kosmetyk kiepski ale skusiła niska cena i Essenceowe uzależnienie;) 
Do balsamu mu daleko... Bardzo daleko. Właściwie wcale nie nawilża ust - tyle co najzwyklejszy błyszczyk. Dobrze chociaż, że nie wysusza... Nie daje żadnego koloru tylko delikatny perłowy połysk... Niestety nie w moim typie. Mało wydajny i niepraktycznie się nakłada - palcem. Dużym plusem jest pudełeczko, które można będzie później wykorzystać. Ładnie pachnie.
Kosmetyk "do wykończenia" a na dodatek edycja limitowana...
OCENA: 1,5(2)/6
8. I Love Berlin Lipbalm w odcieniu 01 Love This City - Kolorowa wersja wyżej wymienionego balsamu. Kupiłam go dokładnie z tych samych powodów. Praktycznie żadne nawilżenie i niepraktyczne nakładanie palcem. Ładny różowo-czerwono-koralowy kolorek ale bardzo nietrwały. Zapach przyjemny i praktyczne pudełeczko.
Jedynie ładny kolorek i mój pomysł na wykorzystanie podnoszą mu ocenę...
 Limitowany kosmetyk "do zużycia"...
OCENA: 2(2,5)/6
9. Volume & Gloss Lip Maximizer w odcieniu 004 Fruit Punch - Błyszczydło kupione "bo wyjechałam z domu bez makijażu i bez błyszczyka w torebce".
Zapach pomarańczowo-mentolowy. Koloru nie daje praktycznie żadnego ale zawarty w błyszczyku mentol przyjemnie mrowi usta i powoduje ich przekrwienie a tym samym zaczerwienienie. Bardzo przyjemny na lato bo daje uczucie delikatnego chłodzenia. Nie był drogi a jestem zadowolona chociaż nie gustuję w bezbarwnych błyszczykach. Szkoda, że odkryłam go dopiero jak go wycofują z oferty.
OCENA: 3,5(4)/6
10. No Limits Eye Colour Booster Volume Mascara odcień 01 Cosmopolitan - Perłowo turkusowy, pogrubiający tusz do rzęs.
Tusz kupiłam w promocji jak wycofywali go z oferty więc nie ma szans na powtórzenie zakupu.
Kolorek - ładny chociaż na ciemnych rzęsach raczej słaby. Pomalowane całe rzęsy koloru nabierają dopiero w pełnym słońcu. Zdecydowanie lepiej tusz prezentuje się na końcówkach uprzednio pomalowanych na czarno rzęs. Pogrubienie - sam w sobie pogrubia raczej średnio w kierunku kiepsko ale jeżeli nałożymy go pod inny, czerniący tusz uzyskamy bardzo przyjemny efekt.
Produkt raczej gadżeciarski ale nie żałuję zakupu. Fajnie mieć w torebce taki tusz nawet tylko dla poprawy humoru:)
OCENA: 4/6
11. Multi Action Mascara - tusz do rzęs wydłużający i pogrubiający - Zakupiłam do ćwiczeń makijażowych po przeczytaniu wszystkich ochów i achów na jego temat...
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że tusz ma świetną szczoteczkę, która dobrze go rozprowadza i jednocześnie rozczesuje rzęsy, dzięki czemu nawet świeżo otwarty praktycznie wcale ich nie skleja. Niestety nie zauważyłam spektakularnego wydłużenia i pogrubienia, którego oczekiwałam po tak pochlebnych opiniach za to odkryłam, że pięknie podkręca rzęsy. Niestety efekt trochę traci w trakcie noszenia. Dużym minusem jest też to, że tusz znika /nie osypuje się ale ulatnia(?)/ w ciągu dnia. Aby mieć piękne rzęsy trzeba go jeszcze przynajmniej raz a najlepiej dwa razy poprawiać. Niestety słabym jego punktem jest też pigmentacja - tusz nie jest mocno czarny.
Jako tusz do ćwiczeń - super ale Ci, którzy lubią efekt teatralnych rzęs tak jak ja lepiej niech zainwestują w coś droższego.
OCENA: 3,5/6
12. 2 in 1 Kajal Pencil w odcieniu 08 MIX & MATCH - Dwukolorowa zielono - niebieska kredka do oczu. Strona zielona jest mocno na pigmentowana, matowa i dosyć twarda. Trzeba się trochę pomęczyć przy nakładaniu ale daje bardzo ładny efekt. Właściwie zwykła kredka bez rewelacji. Strona błękitna jest metaliczna i daje raczej słaby kolor. Jest jakby tłusta i ślizga się po powiece przez co trzeba się mocno przyłożyć do malowania. Jeżeli ktoś ma wrażliwe na dotyk powieki będzie mu ciężko się z nią dogadać. Zupełnie nie nadaje się na linię wodną. Kredka nie zachwyca ale jest nie droga i dla urozmaicenia makijażu jest OK.
OCENA: 3/6
13. Kajal Pencil w kolorze 01 BLACK - Nie jest bardzo miękka ale nie sprawia kłopotów przy makijażu. Wprawna ręka bez problemu narysuje nią kreskę nawet na wrażliwych na dotyk powiekach. Średnio na pigmentowana i do smokey eyes zdecydowanie się nie nada. Nawet na bazie nie przetrwa też całego dnia dlatego warto jest mieć ją przy sobie i poprawiać co kilka godzin. Nie szczypie w oczy więc wytrwali (nie ja) mogą ją stosować na linię wodną. Bez rewelacji.
OCENA 3,5/6
14. Lipliner w odcieniu 08 Red Blush - Dosyć twarda i średnio na pigmentowana bordowa konturówka do ust. Dobra dla początkujących bo lekkie drżenie ręki w trakcie nakładania nie spowoduje tragedii ale żeby uzyskać mocniejszy efekt trzeba się namęczyć. Mam wrażenie, że w tym kolorze odnajdujemy różowe tony ale nie potrafię ich bliżej określić...
OCENA: 3/6
15. Denim Wanted Gel Eyeliner w odcieniu 02 Fivepocket Grey - Niestety ale te eyelinery Essence nie wyszły. Miałam obie wersje kolorystyczne i czarnej użyłam może trzy razy gdyż już zaraz po otwarciu był tak wyschnięty, że nawet płyn do cieni z KOBO nie dał rady go odratować. Wersja szara jest ciut lepsza ale i tak jest bardzo twarda więc stosowanie go nie sprawia żadnej przyjemności. Czasami jak mam lepszy humor to zdobywam się na pomęczenie go i makijaż ale myślę, że niedługo dołączy do czarnego brata w koszu. Na szczęście dobrze się trzyma i nie trzeba go poprawiać w ciągu dnia. Nie podrażnia i nie uczula oczu. Na linię wodną się nie nadaje.
Koncepcja fajna ale realizacja kiepska. Właściwie dobrze, że to edycja limitowana i nie obniżę mu za to oceny (właściwie to nawet powinnam podwyższyć).
OCENA: 2(2)/6
16. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 01 Lunch at Cullen's - w opakowaniu piękny krwisto czerwony kolor, na który składają się maleńkie drobinki. Pojemniczek mały - 4ml. Nie testowałam go jeszcze więc nie mogę więcej o nim powiedzieć.
OCENA: brak
17. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 02 UNDEAD' - W oryginale czarny błyszczyk z drobinkami lśniącymi we wszystkich kolorach tęczy (taki jak na dnie pojemniczka) na ustach dający transparentny efekt lekkiego przyciemnienia. Niestety jako, że nie lubię bezbarwnych błyszczyków nie przypadł mi do gustu. Na szczęście udało mi się zużyć jego większość a pojemniczek uzupełniłam częścią balsamu I Love Berlin w odcieniu 01 Love This City i takim sposobem uzyskałam świetny kosmetyk do ust.
Ładnie pachnie (teraz jak i poprzednio) i nie wysusza ust. Aplikator jest praktyczny więc błyszczyk można nałożyć nawet bez lusterka. Pojemniczek jest mniejszy niż standardowy więc zmieści się wszędzie. Niestety trwałość jest niska ale może to i dobrze;)
Edycja limitowana...
Undead'
OCENA: 3(3,5)/6
Undead' + Love This City
OCENA: 3,5(4)/6
18. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 03 Ready to be Bitten - Piękny bezbarwny błyszczyk z drobinkami lśniącymi wszystkimi kolorami tęczy.
 Pomimo tego, że nie lubię bezbarwnych błyszczyków ten zdecydowanie przypadł mi do gustu. Ładnie pachnie, łatwo się nakłada nawet bez lusterka i pęknie rozświetla buzię:) Drobinki nie podrażniają. Pojemniczek jest mały i poręczny.
Edycja limitowana.
OCENA: 4(4,5)/6
19. The Twilight Saga Eclipse Collection Lipgloss 04 Don't Bite Me - Kiss Me - Delikatnie fioletowy błyszczyk z drobinkami błyszczącymi we wszystkich kolorach tęczy.
Błyszczyk nadaje ustom różowy kolor z mocnym połyskiem. Odświeża twarz i ją odmładza;) Ładnie pachnie, ma praktyczny aplikator. Łatwo się nakłada. Nie jest bardzo trwały. Pojemniczek mały i praktyczny.
Edycja limitowana.
OCENA: 4(4,5)/6
20. Lipstick 43 Kiss You - Pomadka do ust w delikatnym różowym kolorze z drobinkami.
Na ustach daje delikatny efekt błyszczyku. Łatwa w nałożeniu nawet bez lusterka ale krótkotrwała. Nie nawilża ust a nawet odrobinę wysusza. Dobra dla nastolatek;) Opakowanie jest mocne i trwałe, nie niszczy się w torebce i nie otwiera.
OCENA: 3,5/6
21. Lipgloss XXXL Shine 08 Glamour To Go - Bardzo porządny błyszczyk w odcieniu cielistym ale złożony z maleńkich drobinek. Deje piękny połysk na ustach i idealnie komponuje się z mocnym makijażem oczu.
Aplikator jest trochę dziwny ale łatwo się do niego przyzwyczaić i potem można już precyzyjnie malować usta bez spoglądania w lusterko;) Kosmetyk nie wysusza ust a nawet je trochę nawilża. Duże i bardzo wydajne opakowanie za niską cenę.
OCENA: 4,5/6

Posiadam też Blossoms etc... Multi Colour Powder w odcieniu 01 Flower Power

  Nie jestem jeszcze do końca przekonana co z nim zrobię (zostawię czy pójdzie w świat) dlatego go nie otwarłam, nie umieściłam na zdjęciu głównym i nie rozpisuję się na jego temat.


Moim zdaniem zdecydowanie lepsze kosmetyki essence wypuszcza w edycjach limiowanych niż wprowadza do stałej oferty. U mnie lepiej się sprawdzają i jestem z nich bardziej zadowolona.

EVELINE:
1. 3D Soft Matt Effect nr 169 - Matowy, pomarańczowy cień do powiek o pudrowym wykończeniu. Kupiony dawno "na zachciankę". Niestety słabo na pigmentowany nie przypadł mi zbyt mocno do gustu dlatego rzadko go używam. Trzeba się bardzo namachać aby uzyskać zadowalający efekt Mało trwały zarówno bez bazy jak i na niej - nie zbiera się w załamani ale kolor znika w trakcie noszenia. Może kiedyś się zużyje ale puki co tylko zajmuje miejsce w szufladzie...
OCENA: 2/6
2. Jungle Show Moisturizing Lip Goss nr 554 - Piękny mocno różowy błyszczyk do ust z drobinkami.
Daje piękny kolor na ustach i nie wysusza. Raczej też nie nawilża. Dosyć długo się trzyma bo pigment z błyszczyka mocno przylega do usta i nawet jak nie ma już połysku to wargi dalej są zaróżowione. Pięknie pachnie - słodko i jakby trochę owocowo-tropikalnie. Aplikator niestety jest niepraktyczny - nabiera zbyt mało kosmetyku i trzeba się mocno natrudzić, żeby nałożyć go odpowiednią ilość na usta i równo rozprowadzić ale i tak go bardzo lubię:)
OCENA: 4,5/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...