Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczne kuszenie

Wigilia już jutro więc postanowiłam Was jeszcze troszkę pokusić ;) Być może niektórzy nie kupili jeszcze wszystkich prezentów wiec ten post może się przydać ;)
                                               
Niedawno [KLIK KLIK] pokazywałam Wam co dostałam na Mikołajkowym spotkaniu z Joanną. Wśród giftów znalazł się zestaw trzech miniaturowych żeli pod prysznic o smakowitych zapachach i to właśnie o nim będzie dzisiaj mowa :)
                 
Zapraszam :)
                                                  
Joanna
Kremowy żel pod prysznic
Marcepanowe Ciasteczka / Korzenne Pierniczki / Szarlotka z Lodami
                                                   
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁADY:
Mam nadzieję, że zainteresowanie się doczytają po powiększeniu zdjęcia ;)
                                                         
POJEMNOŚĆ: 3 x 100ml
DOSTĘPNOŚĆ: Wybrane drogerie, internet.
CENA: Około 10zł
                                                   
MOJE WRAŻENIA:
- Żele mają niezwykle przyjemną gęstą, kremową konsystencję, która przypomina krem do ciasta, która w połączeniu z obłędnymi zapachami sprawia, że sięganie po nie to czysta przyjemność.
- Pachną bardzo autentycznie, bez chemicznych nut. Zapach jest intensywny ale nie nużący więc niezwykle uprzyjemnia kąpiel i utrzymuje się do momentu posmarowania ciała balsamem.
- Kolor żelu uzależniony jest od jego zapachu i do niego dostosowany: marcepanowe ciasteczka mają kolor kremowy, korzenne pierniczki czekoladowy a szarlotka z lodami żółty.
- Kosmetyki doskonale się pienią a do umycia ciała wystarczy ich niewielka ilość dlatego pomimo małej pojemności są wydajne.
- Mycie nimi to czysta przyjemność - żele doskonale oczyszczają skórę a przy tym zmiękczają gąbkę i dają jej świetny poślizg. Piana jest gęsta i kremowa jak bita śmietana więc nie znika w trakcie mycia dzięki czemu można się nią dłużnej cieszyć.
- Nie odnotowałam aby przesuszały skórę czy w jakikolwiek inny sposób negatywnie na nią działały.
- Buteleczki są małe i proste, zamykane na klik. Cała trójka zajmuje w łazience nie więcej miejsca niż normalny żel pod prysznic.

Przejdźmy jednak do największych atutów tych żeli, czyli zapachów:
                                                
MARCEPANOWE CIASTECZKA
No cóż, rzeczywiście pachną marcepanem. Ciasteczek nie wyczuwam ale to nic. Fani tych słodyczy mogą dostać lekkiego pomieszania zmysłów i wykazywać cechy utraty zdrowego rozsądku ale jednak nie polecam spożywania zawartości buteleczki ;) Zapach jest intensywny i autentyczny bez chemicznych nut a jednocześnie nie przesłodzony. Wywołuje rządzę słodyczy ;)
                                                                   
KORZENNE PIERNICZKI:
Ten zapach również jest przyjemny i autentyczny ale jednak trochę bardziej niż pierniczki przypomina mi colę, albo colę z pierniczkami. Jest słodki a jednocześnie orzeźwiający, nie przesłodzony. Wywołuje napływ śliny do ust i ogromną chęć wypicia zawartości. Niestety ciężko mu się oprzeć ;)
                                                   
SZARLOTKA Z LODAMI:
Ten zapach wywołuje u mnie wspomnienia. Zaraz po otwarciu w nos uderza niezwykle autentyczny aromat pierwszych wiosennych, soczystych, smakowitych, miękkich i rozpływających się w ustach żółtych papierówek. Choć za jabłkami nie przepadam to te  papierówki mogłabym jeść wiadrami. Za nimi nadciąga subtelny zapach świeżego kruchego ciasta a gdzieś tam w tle majaczy nuta lodów waniliowych. Wszystko jest takie apetyczne i ... wiosenne. Kojarzy mi się z gorącymi czerwcowymi dniami kiedy to dojrzewają papierówki a wokół drzew słychać bzyczenie pszczół i śpiew ptaków.
                                                  
Moim zdaniem seria ta jest niezwykle udana i z przyjemnością wszystkie wersje zeli zobaczyłabym w wersjach pełnowymiarowych dostępnych przez cały rok. Mało tego - z rozkoszą wypróbowałabym również maseł i balsamów do ciała o takich samych zapachach.
Już sobie wyobrażam jak wiosną roztaczam aromat szarlotki z lodami- mniam ;)
                                       
Jeżeli lubicie takie zapachy albo znacie kogoś kto za nimi przepada to uważam, że ten zestaw będzie doskonałym upominkiem albo dodatkiem do prezentu.
Ja na pewno dokupię jeszcze jedno trio. O ile tylko się gdzieś na nie natknę... ;)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Bestsellery L'Occitane i moje o nich zdanie...

Jak już Wam wspominałam i do mnie trafił koszyczek z bestsellerami L'Occitane.
Poużywałam już przesłanych mi specjałów więc czas na moją opinię o nich.
                                          
                         
1. Drogocenny krem na noc - Największy kosmetyczny nieudacznik jaki miałam okazję używać ostatnimi czasy. Kiedyś opowiadałam o nim Coralblush19 i z moich ust padły takie słowa:
"Wyobraź sobie, że masz kupę kasy... ale tak wiesz, że stać Cię na każdy kosmetyk jaki sobie zamarzysz... Więc jak już masz tę kasę to sobie kupujesz zarąbiste serum, takie najlepsze z najlepszych, które działa cuda. Zatem jak masz już to serum to czego potrzebujesz? Ano potrzebujesz gluta, który Ci to serum zalepi w skórze. Normalnie kupiłabyś najtańszy zwykły krem albo coś w tym stylu ale skoro masz kupę kasy to chcesz czegoś "lepszego" no i tutaj na przeciw Twoim potrzebom wychodzi L'Occitane. Masz krem, który za sporą kasę zalepi Ci to super aktywne serum w skórze tak, że ani jedna odżywcza cząsteczka nie będzie maiła szansy na ucieczkę."
Tak serio: po trzech dniach jego stosowania moja skóra tak bardzo wołała pić, że po porannym myciu myślałam, że mi popęka i zejdzie z twarzy płatami. Niezbędne okazało się nakładanie pod niego olejku do skóry odwodnionej a pod koniec stosowania stan mojej skóry znacząco się pogorszył. Przez te około 2 tygodnie jego używania na poniżej linii żuchwy wyszły mi 2 ogromne i bardzo bolesne wulkany. Po aplikacji sprawiał wrażenie, że szybko się wchłania i dawał efekt matowej skóry ale rano buzia była przetłuszczona, lepka i pokryta grubą warstwą ciężkiego do zmycia filmu.
Ma bardzo zwartą konsystencję i pachnie mocno skoncentrowanym rumiankiem.
Skład wydaje się być ok nie licząc sylikonów i  2 alkoholi na początku...
Cena 260zł za 50ml jest dla mnie grubo przesadzona bo nie dałabym za niego złamanego grosza.
                                   
2. Krem do rąk z Masłem Shea - Drugi w kolejności kiepski produkt. Do doraźnego stosowania jest ok ale w rzeczywistości nic nie robi. Nie daje efektów długoterminowych i gdybym nie stosowała mocno nawilżającego kremu wieczorami moje ręce już po pierwszym dniu kwiczałyby z przesuszenia.
Szkoda, że tubka jest zakręcana a nie zamykana na klapkę.
Konsystencja jest zwarta i niewielka ilość kremu wystarcza do nasmarowania obu dłoni - wystarczył mi na około 10aplikacji.
Zapach jest przyjemny ale z tych męskich.
Cena 29.90zł za 30ml to za dużo jak na kosmetyk, który nie robi nic.
                        
3. Woda Toaletowa Pivoine Flora - Ciekawie kwiatowo pachnie. Zapach zmienia się w zależności od poziomu hormonów więc raz był lekki i przyjemny w sam raz na wiosnę i lato a innym razem zdecydowany i gorzkawy na jesień.
Ogromnym minusem jest trwałość - u mnie nie utrzymywała się nawet 2 godziny co dyskwalifikuje go w moich oczach bo zużyłam go w czterech podejściach.
Cena 210zł za 50ml to przesada jak na zapach, który ma trwałość mgiełki do ciała.
                       
4.  Żel pod Prysznic Werbena - Żel jak żel z cyklu ZZZ (zakupić , zużyć, zapomnieć). Dobrze myje i przyjemnie się pieni ale pupy nie urywa. Nie zauważyłam zbytniego wysuszania skóry ale myślę, że do tego za krótko go używałam a zaraz po kąpieli nakładałam mocno nawilżający krem do ciała.
Ładnie pachnie - w opakowaniu mocno i cukierkowo ale w kontakcie z wodą łagodnieje dzięki czemu staje się świeży i przyjemny. Wręcz idealny na lato.
Konsystencja jest gęsta i żelowa. Buteleczka wystarczyła mi na 7 aplikacji.
Cena 59zł za 250ml jest jednak sporą przesadą bo wyrwana z głębokiego snu o 5-tej nad ranem z zamkniętymi oczami potrafiłabym wymienić przynajmniej jeden inny żel o takim samym zapachu i właściwościach a 4 razy niższej cenie...
                                      
5. Nawilżające Mydło Shea - Mleko - Prawdziwa perełka w całym zestawie. Rewelacyjnie oczyszcza buzię nawet z paskudnego filmu, który pozostawiał po sobie krem nie wysuszając skóry i sprawia, że staje się wręcz skrzypiąca od czystości. W kontakcie z wodą tworzy gęstą i przyjemną pianę, która łatwo się spłukuje. Wczoraj użyłam go również do prania Beautyblendera i okazało się prawdziwym odkryciem. Świetnie doczyszcza gąbeczkę nawet ze starszych plam bez wspomagania czymkolwiek innym a jednocześnie jest dla niej delikatne.
Zapach mydełka jest wytrawny i rześki, trochę męski ale przyjemny. Mnie kojarzy się z czystością.
Kostka jest bardzo zbita i twarda dzięki czemu nie rozkleja się pod wpływem wody oraz wystarcza na bardzo długo.
Cena 32zł za 250g jest bardzo OK więc chętnie będę do niego wracać bo służy zarówno mnie jak i mojemu jajku ;)
                              
Produkty dostałam od firmy L'Occitane w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

niedziela, 23 grudnia 2012

Nie wszytsko złoto co się świeci...

Czy to kąpiel czy prysznic ma być dla mnie chwilą przyjemności i wytchnienia po całym dniu, dlatego sięgam po najróżniejsze kosmetyki uprzyjemniające ten czas, a jednocześnie mające na celu zadbać o moją skórę. Nie jestem eko-maniaczką ale miło by było gdyby poza mną dbały również o środowisko. Na spotkaniu bloggerek trafił do mnie kosmetyk, który potencjalnie spełniał wszystkie te wymagania...
Jaka jednak okazała się prawda?
Jeżeli jesteście ciekawi tego jak potoczyła się nasza współpraca to zapraszam do dalszej części posta.
                     
Synesis
Eco Żel do mycia ciała
                         
OBIETNICE PRODUCENTA:
Wspólnotowe oznakowanie ekologiczne. Przyznawane towarom lub usługom spełniającym kryteria ekologiczne programu przyznawania wspólnotowego oznakowania ekologicznego Numer zezwolenia PL/30/01
- nieznaczny wpływ na ekosystemy wodne
- spełnia rygorystyczne wymagania biodegradacji
- ograniczona ilość odpadów opakowaniowych
Niniejszy żel jest pierwszym w Polsce, który otrzymał europejski znak Ecolabel. Znak został opracowany przez Komisję Europejską i jest gwarancja i symbolem dbałości o środowisko i czystość wody. Wszystkie składniki wraz z kompozycją zapachową spełniają najostrzejsze światowe rygory ochrony zdrowia. Gratulujemy wyboru nowoczesnego i zdrowego stylu życia.
                    
SKŁAD:
sodium laureth sulfat cocamidopropyl betaine coco-glucoside glceryl oleate sodium benzoate sodium chloride perfum
                 
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Niezbyt mocny ale też niezbyt delikatny - taki umiarkowany. Jakby ziołowy. Teoretycznie uniseks ale mi wydaje mi się jednak bardziej męski. Mnie nie zachwycił i nie przekonał do siebie.

SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Brak - żel jest przezroczysty i bezbarwny.

KONSYSTENCJA: Gęsta ale lejąca nie jest to typowy zwarty żel a taki bardziej płynny.
  DZIAŁANIE: No cóż, żel robi to co ma robić, czyli dobrze myje nie wysuszając przy tym skóry. Niestety też nie nawilża bo użycie balsamu jest koniecznością, jednak chyba nie ma produktu, który by to robił. Dobrze się pieni tworząc trwałą pianę, która nie znika zbyt szybko oraz nadaje poślizg gąbce. W trakcie mycia zmiękcza również skórę i gąbkę dzięki czemu kąpiel jest przyjemna.

WYDAJNOŚĆ: Średnia w kierunku niskiej. Niestety w zatrważającym tempie ubywa go z butelki chociaż wrażenie to może być związane z mniejszą niż standardowo butelką.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, dosyć sztywna, bezbarwna butelka z białą nakrętką zamykana klapką. Nakrętka jest kulką więc nie da się postawić kosmetyku do góry nogami. Dzięki temu, że butelka jest przezroczysta doskonale widać ile produktu jeszcze zostało. Grafika i napisy na butelce utrzymane są w zielono-niebieskiej kolorystyce ze złotymi matowymi i błyszczącymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 210ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklep internetowy Synesis chociaż ostatnio go tam nie widziałam.
CENA: 19zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 3,5/6
                               
Podsumowując: Słowo "dobry" idealnie określa ten produkt bo wszystko co robi, robi "dobrze" tylko cena jest trochę zbyt wysoka jak za tak małą pojemność.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Synesis na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 27 września 2012

Powiew Afryki...

Uwolniłam się wreszcie od serii nielubianych przeze mnie żeli pod prysznic więc tym razem sięgnęłam po kosmetyk, który nie tylko będzie mył ale również rozpieści zmysły i odpręży ciało.
Dostałam go na Spotkaniu Bloggerek, o którym pisałam TUTAJ a listę wszystkich kosmetyków, które tego dnia trafiły w moje łapki znajdziecie TUTAJ.

Yves Rocher
Jardins du Monde
Żel pod prysznic
Ziarna Kakao

 OBIETNICE PRODUCENTA:

SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę kakaowy ale nie taki typowy. Ma w sobie coś dziwnego i charakterystycznego jednak w ten przyjemny sposób. Będzie idealny na jesień i zimę. Bardzo mi się spodobał.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Delikatnie beżowo-brązowa, jakby delikatna kawa z dużą ilością mleka.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta, trochę kremowa, przypomina mleczko do ciała. Nałożony na gąbkę wytwarza dużo trwałej piany.
  DZIAŁANIE: Właściwie od żelu pod prysznic nie wymagam zbyt wiele: ma myć i nie wysuszać skóry. Ten produkt w pełni spełnia moje oczekiwania: świetnie myje i nie wysusza skóry. Niestety nie nawilża ale od tego mam mleczka;) Dodatkowym jego atutem jest to, iż rewelacyjnie zmiękcza zarówno skórę jak i gąbkę - przy użyciu tego żelu moje drapaki nie są już takie groźne. Piana, którą wytwarza jest trwała i nie wypłukuje się z gąbki więc spokojnie i długo można się szorować pod prysznicem:)
WYDAJNOŚĆ: Doskonała - wystarczy odrobina aby wytworzyć dużo piany i delikatnie acz porządnie umyć całe ciało.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Biała plastikowa, tubka z czarną, plastikową nakrętką zamykana klapką z kolorową grafiką. Grafika utrzymana jest z żółto-brązowo-czarnej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 9,90zł a w promocjach taniej chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 5/6

Podsumowując: Jestem z tego żelu niesamowicie zadowolona chociaż sama nie wybrałabym tego zapachu. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego zdecyduję:)
Produkt ten dostałam od firmy Yves Rocher na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

sobota, 28 kwietnia 2012

Gdzie te oliwki prawdziwe takie?

Muszę przyznać, że nadal jestem na etapie zużywania ogromnych zapasów, które poczyniłam w Marionnaud w promocji 2 za 3,90zł. Idzie mi bardzo opornie i powoli bo kosmetyki okazały się niespecjalne. Szczerze mówiąc dalsze pisanie o nich trochę mija się z celem bo kosmetyki zostały wycofane dlatego tutaj pytanie do Was:
Chcecie abym nadal pisała o kosmetykach Kruidvat i Superdrug czy lepiej sobie darować i nie marnować na nie czasu? 
Proszę o odpowiedzi w komentarzach:)

SUPERDRUG
OLIWKOWY ŻEL POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI

OBIETNICE PRODUCENTA:

SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodko-kwaśny, cytrynowy ale również chemiczny. Średnio przyjemny. Niby nie śmierdzi ale też nie zachwyca.
BARWA: Biała, mętna ale odrobinę przejrzysta z perłowym połyskiem.
KONSYSTENCJA: Kremowa ale dosyć rzadka i lejąca. Pieni się średnio więc nie jest specjalnie wydajny.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione tylko w kwestii mycia bo krem faktycznie myje ale pozostałe obietnice to puste słowa. Nie nawilża i nie odżywia. Na szczęście również nie pozostawia na niej zapachu, który jest średnio przyjemny.
WYDAJNOŚĆ: Przeciętna.
SKUTKI UBOCZNE: Trochę przesusza skórę i powoduje ściągnięcie (przynajmniej na moich łydkach).
OPAKOWANIE: Standardowa butla z praktycznym korkiem otrzymana w biało zielonej kolorystyce. Plastik jest odpowiednio miękki ale nie przezroczysty więc nie  widać ile żelu jeszcze zostało. Łatwo ją postawić na zakrętce co ułatwia wydobycie produktu.
POJEMNOŚĆ: 300ml
DOSTĘPNOŚĆ: Teraz już niedostępny ale wcześniej na wyłączność w Perfumeriach Marionnaud.
CENA: Ok. 10zł ale ja kupiłam w promocji "2produkty za 3,90zł" czyli wyszło 1,95zł.
OCENA: 2/6
 
 Podsumowując: No cóż - biję się w pierś i przyznaję, że sama jestem sobie winna, że muszę używać takich kosmetyków bo złapałam się na "promocję". Na szczęście ich ubywa więc prędzej czy później przestaną mnie prześladować.

sobota, 17 marca 2012

Morska kąpiel;)

SUPERDRUG
SPA CLEANSING BODY WASH

OBIETNICE PRODUCENTA:
Płyn do mycia ciała z minerałami z mirza i naturalnym ekstraktem z lilii wodnej. idealnie myje i odświeża pozostawiając skórę odżywioną.
Odpowiedni dla wegetarian i wegan.
Superdrug jest przeciwko testowaniu na zwierzętach.
 
SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Rześki, świeży, radosny i bardzo energetyczny. Przypomina zapach trawy cytrynowej.
BARWA: Biała, nieprzejrzysta.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta, zwarta i kremowa. Ładnie się pieni a piana dobrze się trzyma na gąbce.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale nie wszystkie. Płyn zdecydowanie robi to co ma robić, czyli dobrze myje i odświeża nie powodując żadnych nieoczekiwanych skutków ubocznych. Trzeba jednak pamiętać o zastosowaniu po nim balsamu nawilżającego, bo niestety wbrew obietnicom producenta płyn nie odżywia skóry ani jej nie nawilża.
WYDAJNOŚĆ: Dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa przezroczysta tuba z praktycznym korkiem stawiana na zakrętce. Całość utrzymana jest w zielono-beżowej kolorystyce. Mini etykietka w języku polskim jest wykonana z tak tandetnego papieru, że aż woła o pomstę do nieba.
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: Teraz już niedostępny ale wcześniej na wyłączność w Perfumeriach Marionnaud.
CENA: Ok. 16zł ale ja kopiłam w promocji "2produkty za 3,90zł" czyli wyszło 1,95zł.
OCENA: 4/6

Podsumowując: Fajny kosmetyk chociaż standardowa cena 16zł była zdecydowanie zbyt wygórowana, bo takie same efekty mogę uzyskać produktem za 5zł.

piątek, 17 lutego 2012

Kaszmir i kwiaty migdałów...

SUPERDRUG
INDULGE SHOWER CREME
CASHMERE & ALMOND BLOSSOM

OBIETNICE PRODUCENTA:

SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH:  Słodki, perfumowy, dosyć duszny. Jedyne co mi przychodzi do głowy na porównanie tego zapachu to płyn do płukania ubrań.
BARWA: Biała z odrobiną niebieskiej poświaty. Nieprzejrzysty.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta - galaretowata. Po wyciśnięciu na gąbkę przypomina galaretkę, do której ktoś dodał zbyt dużo wody i nie miała szans osiągnąć odpowiedniej konsystencji.
 OBIETNICE PRODUCENTA: No cóż... Nie ma ich zbyt wiele ale i tak nie zostały spełnione. Nie ma co marzyć o miękkiej skórze - nawet gąbka pod wpływem tego żelu stała się bardziej szorstka niż zazwyczaj. Co do zadbania to tak - używanie tego żelu wymaga niezwykłej po kąpielowej dbałości o skórę. Bez nałożenia mocno nawilżającego balsamu, kremu albo masła do ciała się nie obejdzie.
WYDAJNOŚĆ: Beznadziejna - żel praktycznie wcale się nie pieni, nie nadaje poślizgu i mam wrażenie ze w trakcie mycia ucieka z gąbki, przez co odczucia są takie jakbym na sucho pumeksem tarła po skórze, w związku z czym można powiedzieć, że w ogóle nie jest wydajny. Trzeba go naprawdę sporo wylać na gąbkę, żeby kąpiel była znośna, co jednak biorąc pod uwagę właściwości pielęgnacyjne ma swoje uzasadnienie i jest nawet cechą pozytywną.
SKUTKI UBOCZNE: Silne uczucie ściągnięcia skóry po kąpieli i gwarancja bycia "podrapanym" przez niewinną gąbkę.
OPAKOWANIE: Plastikowa przezroczysta butla z dosyć ascetyczną beżowo-karmelową naklejką. Mini etykietka w języku polskim jest wykonana z tak tandetnego papieru, że aż woła o pomstę do nieba.
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: Teraz już niedostępny ale wcześniej na wyłączność w Perfumeriach Marionnaud.
CENA: Ok. 10zł ale ja kopiłam w promocji "2produkty za 3,90zł" czyli wyszło 1,95zł.
OCENA: 0,5/6

Podsumowując: To 0,5punktu to za opakowanie. Gdybym nie kupiła tego czegoś w promocji to pewnie strasznie bym się zdenerwowała. Jednym zdaniem jest to straszne dziadostwo nie warte wydania na nie nawet tych 1,95zł. Na szczęście nie będę już nawet miała możliwości powtórzyć tego zakupu.

wtorek, 25 października 2011

Morelowa rewelacja!

Wellness & Beauty 
żel pod prysznic
Kwiat Pasji i Morela 

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
 
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Piękny, rewelacyjny i nieziemski. Pachnie jak morelowa oranżada w proszku. Nie wiem jak pachnie kwiat pasji ale mam wrażenie, że jego dodatek nadaje jeszcze większej słodyczy temu żelowi.
BARWA: Intensywnie pomarańczowa.
KONSYSTENCJA: Żelowa, ani zbyt gęsta ani zbyt rzadka - taka w sam raz. Rewelacyjnie się pieni, tworząc bardzo przyjemną pianę, która nie znika z gąbki.
OBIETNICE PRODUCENTA: Nie nawilża, bo nie oszukujmy się, nie ma żeli, które by nawilżały. Co najwyżej mogą nie wysuszać i ten zdecydowanie nie wysusza skóry w trakcie kąpieli. Zgodnie z obietnicami odpręża i dokładnie oczyszcza:)
WYDAJNOŚĆ: Dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Standardowa butla z praktycznym korkiem. Plastik jest przezroczysty dzięki czemu widać ile żelu jeszcze zostało. Łatwo ją postawić na zakrętce co ułatwia wydobycie produktu chociaż konsystencja wcale tego nie utrudnia.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann
CENA: 6-7zł, w promocji taniej
OCENA: 5/6
    
Podsumowując: Ten żel to rewelacja w porównaniu do wersji z trawą cytrynową i bambusem. Przywrócił mi dobre zdanie o żelach W&B i spowodował, że na pewno jeszcze sięgnę po pozostałe zapachy;)

piątek, 23 września 2011

Sezon na gruszki:)

Na samym początku tej recenzji pragnę Was zapewnić, że wiem, iż jestem dorosła i posiadam już dowód osobisty a osiemnaste urodziny obchodziłam już kilka razy;)
Bobini
3w1
szampon
żel pod prysznic
płyn do kąpieli
gruszka z wyciągiem z rumianku

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Cudowny, obłędny, nieziemski i gruszkowy:) Prawdziwie gruszkowy. To cudeńko pachnie prawdziwymi, soczyście dojrzałymi, ociekającymi sokiem gruszkami. No obłęd:) Szkoda tylko, że ten zapach nie utrzymuje się na skórze.
BARWA: Biała ale pół transparentna z perłowym połyskiem.
KONSYSTENCJA: Dosyć rzadka i lejąca. Jak taki rzadki kisiel.
OBIETNICE PRODUCENTA: Używałam na wszystkie trzy sposoby. Jako szampon - dobrze myje, włosy są doskonale oczyszczone, puszyste, lekkie i miękkie ale niestety wywołuje łupież (chociaż nie mogę w pełni stwierdzić w jakim stopniu, bo przy zmianie szamponu zawsze mam łupież, a tego cudeńka nie stosowałam regularnie tylko 2-3razy w ramach zastępstwa). Jako płyn do kąpieli trochę za słabo się pieni ale piana utrzymuje się przez całą kąpiel. Jako żel pod prysznic dobrze się pieni na gąbce i nadaje jej dobry poślizg na ciele. Ogólnie nie wysusza skóry i zmiękcza ją. Dokładnie myje bez podrażniania.
WYDAJNOŚĆ: Dosyć dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Wywołuje łupież.
OPAKOWANIE: Plastikowa butla z praktycznym korkiem. Nie jest przezroczysta a do tego cała oklejona jest kolorową folią więc nie widać ile kosmetyku jeszcze zostało.
POJEMNOŚĆ: 400ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 7zł a w promocji jeszcze mniej.
OCENA: 4,5/6
 
 Podsumowując: Może nie jest to kosmetyk idealny ale i tak będę je kupować ze względu na zapach no i dlatego, że rewelacyjnie sprawdzają się na basenie;) Idealny dla wszystkich fanów owocowych zapachów w łazience;)

czwartek, 1 września 2011

Bambus i trwawa cytrynowa;)

Wellness & Beauty 
żel pod prysznic
Trawa Cytrynowa i Bambus

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Piękny i bardzo orzeźwiający. Żel rzeczywiście pachnie trawą cytrynową i bambusem - rewelacyjnie odpręża i pobudza:)
KONSYSTENCJA: Mega gęsta ten żel to już prawie galaretka;)
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione tylko w kwestii pobudzenia. Niestety chociaż żel obiecuje nawilżenie to nie tylko nie nawilża ale nawet mam wrażenie, że wysusza:(
WYDAJNOŚĆ: Mała:( Żel bardzo słabo się pieni a piana jest taka tępa i nie daje poślizgu więc trzeba go dużo wyciskać na gąbkę.
SKUTKI UBOCZNE: Trochę wysusza skórę.
OPAKOWANIE: Standardowa butla z praktycznym korkiem.Plastik jest przezroczysty dzięki czemu widać ile żelu jeszcze zostało. Łatwo ją postawić na zakrętce co ułatwia wydobycie produktu chociaż i tak jest to mocno utrudnione przez konsystencję.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 7zł ale w promocjach taniej
OCENA: 4/6
 
Podsumowując: Zapach rewelacyjny jednak zdecydowanie pod względem pielęgnacji ten żel jest najgorszy z całej serii W&B. Mam jeszcze jeden zapach w zapasie ale na więcej się nie skuszę. 
Czas testować inne żele innych firm;)

środa, 29 czerwca 2011

Wellness and Beauty kremowy żel pod prysznic - recenzja

Niedawno czytaliście na moim blogu zachwyty nad żelem pod prysznic Wellness & Beauty Pomarańcza i Owoc Granatu. Poza nim miałam w kosmetyczce zapas w postaci kremowego żelu pod prysznic Wellness & Beauty Migdały i Jedwab pochodzącego z edycji limitowanej. Kilka dni temu wykończyłam ów zapas i teraz mogę podzielić się z Wami wrażeniami z jego użytkowania.
Zatem przechodząc do rzeczy dzisiaj recenzja:
Wellness & Beauty kremowy Żel pod prysznic Migdały i Jedwab
Obietnice producenta - pielęgnacja skóry i rozpieszczanie zmysłów - nie ma ich zbyt wiele dzięki czemu nie można po nim zbyt wiele oczekiwać.
Skład - SLS-y, parabeny i inne takie - mi to właściwie nie przeszkadza o ile nie wywołuje niekorzystnych reakcji mojej skóry.

Moje wrażenia:
Pierwsze co rzuca się w zmysły to zapach - chemiczny i słodki, niczym nie przypomina ani migdałów ani jedwabiu. Dla mnie jest to bardzo mocny zapach płynu do płukania. Bardzo czuć go w łazience jednak nie specjalnie utrzymuje się na skórze co jest dla mnie plusem. Kolor - delikatnie różowy z perłowym połyskiem. Niezupełnie przejrzysty ale nie jest też całkowicie kremowy. Konsystencja - kremowa, lejąca. Nie jest to żel, raczej kisiel ugotowany w większej ilości wody niż podano w przepisie. Jest rzadszy niż wersja pomarańczowa. Działanie - mocno się pieni i dobrze myje jednak niestety trochę wysusza skórę wiec bez balsamu się nie obejdzie. Nie jest zbyt wydajny ale cena w promocji jest bardzo zachęcająca.
Obietnice producenta - nie spełnione - wysusza skórę a mocny zapach nie wzbudza mojego entuzjazmu.
Ogólnie: Edycja limitowana nie wzbudziła mojego entuzjazmu dlatego kolejne zakupione przeze mnie egzemplarze pochodzą ze stałej oferty. Mam jednak zamiar wypróbować wszystkie wersje tych żeli więc możliwe, że na inne wersje edycji limitowanej także się skuszę. Może będą lepsze niż ten.
OCENA: 2,5/6

wtorek, 7 czerwca 2011

Wielkie zaskoczenia:)

Jakiś czas temu obiecałam Wam, że na blogu pojawiać się będą recenzje kosmetyczne tylko tej części pielęgnacji, która w jakiś tam wybitny sposób (pozytywny czy negatywny) mnie zaskoczy. Dzisiaj Więc porcja zaskoczeń  - o dziwo w większości pozytywnych:)
Kosmetyki ponumerowałam ale właściwie zupełnie bez sensu bo opiszę je Wam w kolejności od najbardziej pozytywnego zaskoczenia po to najbardziej negatywne. Zdjęcie robiłam już jakiś czas temu więc obecne zużycia są dużo większe. Zatem do dzieła:)

Miejsce I
Mega Pozytywne Zaskoczenie:
Wellness & Beauty Żel pod prysznic Pomarańcza i Owoc Grantu - Cudowny, cudowny zapach prawdziwych soczystych pomarańczy i granatów. Jest tak realny, że aż ma się ochotę zamiast na gąbkę wlać żel do buzi;) Kończę już opakowanie a on nadal pachnie dla mnie tak samo obłędnie  - zazwyczaj jest tak, że jak się przyzwyczaję do zapachu to przestaję go wyczuwać a do mojego nosa docierają tylko chemiczne aromaty. Do tego absolutnie nie wysusza skóry, jest wydajny - chociaż wcale go sobie nie żałuję a właściwie to nawet nadużywam. Ma konsystencję gęstego żelu i daje gęstą puszystą pianę o konsystencji dobrze ubitych białek a cena jest bardzo przystępna - w promocji to około 3zł. Co prawda jestem fanką większych pojemności i jak dotąd to kryterium idealnie spełniały żele Ziaji ale zapach Pomarańczy i Granatu mnie tak zachwycił, że z całą pewnością wypróbuję wszystkie wersje zapachowe:)
OCENA: 5,5/6

Miejsce II:
Bardzo Pozytywne Zaskoczenie:
Yves Rocher Jardins du Monde Dezodorant Antyperspirant w kulce Kwiat Lotosu - Cena przystępna, piękny kwiatowo-świeży zapach, który kojarzy mi się z czystością i komfortem. Kulka jest trochę mała i trzeba się trzeba kilka razy przejechać nię tam i z powrotem, żeby pokryć całą pachę a kosmetyku wypływa nawet za dużo ale to i tak nie umniejsza jego zalet - szybkiego wysychania i prawdziwie antyperspiracyjnego działania. W normalne dni wystarczy jednokrotna aplikacja a w te najbardziej upalne dwie - jedna rano a druga po południu - aby od rana do wieczora czuć się sucho, świeżo i komfortowo a spod naszych pach unosił się aromat kwiatu lotosu. Na pewno przetestuję inne wersje zapachowe - już kupiłam Aloesową na zapas:)
OCENA: 5/6

Miejsce III
Pozytywne i Negatywne Zaskoczenie:
Alterra Mleczko do ciała  Brzoskwinia i liczi - Najpierw pozytywy: piękny bardzo realny zapach nie przechodzący w chemiczny, bardzo dobrze nawilża i zmiękcza skórę, nie podrażnia jej oraz pozostawia nie tłusty film. Na dodatek ma bardzo dobry skład i nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego (idealny dla wegetarian i wegan). Świetna konsystencja - gęstego budyniu - przy wyciskaniu widać, że złamaliśmy jego strukturę. Niestety - i tu przechodzimy do wad: ma (o zgrozo!) alkohol na trzecim miejscu w składzie - co prawda w tym przypadku mnie nie podrażniła oprócz nieprzyjemnego szczypania po goleniu ale uważam, że w kosmetyku ekologicznym taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jest bardzo mało wydajny również ze względu na zawartość alkoholu - po jego ulotnieniu bardzo ciężko go rozprowadzić na skórze trzeba więc od razu wyciskać dużą ilość ale wtedy tworzy na skórze białe smugi, które ciężko rozsmarować. Po polaniu wodą przy wieczornej kąpieli pieni się i woda w wannie sprawia wrażenie tłustej.
Pomimo bardzo wielu zalet i dobrego nawilżania wady jednak przeważają i nie kupię go więcej. Właściwie nie wiem jak go ocenić ale jakoś to wypośrodkuję.
OCENA 3/6

Miejsce IV
Mega Negatywne Zaskoczenie:
Nivea Visage Piekno i Świeżość 2w1 mleczko i Tonik cera normalna i mieszana - Kosmetyki Nivea uważam za bardzo dobre - właściwie nigdy się na nich nie zawiodłam a najgorsze okazywały się po prostu średnie albo neutralne ale jak widać na tym przykładzie "zawsze musi być ten pierwszy raz". O tym mleczku można by powiedzieć dużo pozytywów - że ma przystępną cenę, że doskonale zmywa nawet te co bardziej oporne kosmetyki (nie wiem jak z wodoodpornymi bo nie próbowałam), że jest wydajne a butelka jest poręczna, ma porządne i praktyczne zamykanie oraz, że pomimo że jest nieprzezroczysta to widać ile kosmetyku zostało - ale co z tego skoro mleczko na drugim miejscu w składzie zaraz po wodzie ma alkohol denat! Przecież to jest zbrodnia i masakra dla twarzy! Zużyję, bo zużyję - bo kupiłam i bo muszę - nie mam w zwyczaju wyrzucać niezużytych kosmetyków, i będzie to dla mnie nauczka, żebym następnym razem nie była głupia, i żebym czytała etykietki przy wkładaniu kosmetyków do koszyka ale moja skóra będzie przy tym cierpieć, a ja straciłam zaufanie do firmy Nivea, i już nigdy, ale to nigdy więcej tego mleczka nie kupię!
OCENA: 1/6

niedziela, 1 maja 2011

Pielęgnacja - czyli pieśń ku chwale Yves Rocher;)

O pielęgnacji nie będzie dużo, bo nie taki miałam cel zakładając bloga, jednak częścią moich doświadczeń muszę (i będę musiała w przyszłości) się z Wami podzielić. Na blogu pojawiać się będą notki o pielęgnacji tylko w przypadku kosmetyków wybitnych - wybitnie doskonałych lub wybitnie beznadziejnych (ku przestrodze). Przyczyną takiej postawy jest moja skóra, która wraz z wiekiem staje się coraz bardziej wrażliwa, kapryśna i wymagająca sprawiając, że kosmetyki w mojej łazience zmieniają się jak kartki w kalendarzu. Są też kosmetyki, które dosyć często do niej wracają i gdyby nie cena (zazwyczaj) kupowałabym ciągle i używała non stop. Na koniec, są i takie, które zagościły w mojej łazience na stałe i jeszcze długo, długo jej nie opuszczą.
Zatem zaczynamy i życzę miłego czytania:

Linki do poszczególnych kosmetyków na stronach producentów i strony firm kosmetycznych, o których tu pisałam kryją się pod nazwami.

Jestem fanką tej firmy już chyba od 10 lat i przez ten czas zawsze przynajmniej kilka ich kosmetyków miałam na półce. 
Zacznę jednak od kosmetyków tej firmy których nie lubię:
  1. Szampony - miałam kilka podejść do różnych szamponów tej firmy i niestety, każde nieudane. Włosy są suche, skrzypiące, puszą się, elektryzują i ciężko je czesać. Jako uwieńczenie dochodzi swędzenie skóry głowy i łupież. Na usprawiedliwienie mogę napisać jednak to, że niestety moje włosy i skóra głowy reagują tak na wszystkie organiczne, ekologiczne, naturalne i nietestowane na zwierzętach szampony. Jako jedyne sprawdzają się szampony pokroju Nivea i Dove. Ostatecznie mogą być też szampony dla dzieci jednak po ich użyciu włosy są nieprzyjemne w dotyku i trudne do rozczesania.
  2. Żele pod prysznic z serii owocowej - ogólnie rzecz ujmując jakość tych żeli jest poniżej jakości mydeł pod prysznic Ziaji (za wyjątkiem wersji oliwkowej, która jest odrobinkę lepsza i owsianej - bo jej jeszcze nie testowałam) - wysuszają skórę, są średnio wydajne, butla ma nieporęczny korek i cena jest dosyć wygórowana jak na taką jakość. Za tymi żelami przemawia jedynie ich cudowny zapach;)
  3. Edycje limitowane - ładnie pachną ale mocno wysuszają skórę, niska cena jest jednak zbyt wygórowana przy takiej jakości.
Średniej jakości są balsamy do ciała  z wyżej wymienionej serii owocowej - pupy nie urywają ale czepiać się też nie ma czego a zapach jest śliczny.

Wreszcie mogę przejść do przyjemniejszej części notki;) Nie będę się rozpisywać o wszystkich kosmetykach tej firmy, których używałam bo bloga by mi zabrakło;) Skupię się jedynie na tych, które zostały u mnie na stałe lub cyklicznie odwiedzają moją łazienkę.
  1.  Żel do mycia twarzy Pure Calmille - jednym zdaniem - cud, miód i paczka orzeszków. Genialny i nie do zastąpienia jako kosmetyk do demakijażu. Zmywa wszystko co położymy na buzię, oczywiście poza kosmetykami wodoodpornymi. Radzi sobie nawet z bardzo tłustymi eyelinerami - wystarczy wtedy dodatkową porcją umyć same oczy. Nie podrażnia a nawet łagodzi, nie szczypie w oczy, pielęgnuje, ładnie i delikatnie pachnie, świetnie się pieni, łatwo go spłukać z twarzy. Mega wydajny. Nie wiem co tu więcej pisać - po prostu kosmetyk idealny, który GORĄCO WSZYSTKIM POLECAM, bo używam go już 10lat i niezmiennie się nim zachwycam.
  2. Krem zwężający pory - świetny zarówno na lato jak i na zimę, na dzień i na noc. Moja mieszana skóra tłustawa w strefie T i sucha na polikach go uwielbia. Na stronie YR pisze aby używać go na noc a na słoiczku, że można go stosować na dzień i na noc. Takiej samej informacji udzieliła mi Pani w sklepie. Ja w lecie używam go na dzień bo bardzo dobrze matuje a jednocześnie dobrze nawilża suche policzki i świetnie trzyma makijaż, a w zimie stosuję go na noc żeby odciążyć skórę po cięższym, chroniącym buzię przed mrozem kremie stosowanym na dzień. Faktycznie zmniejsza pory, nie podrażnia a nawet łagodzi, ma lekką konsystencję i przyjemny zapach, szybko się wchłania pozostawiając nie tłusty film na buzi. Na dodatek jest wydajny. Kosmetyk na prawdę GODNY POLECENIA jednak teraz powoli zastępować go będę kremem przeciwzmarszczkowym. Na razie tylko na noc a później też na dzień. W końcu po 25roku życia powinno się już rozpocząć działalność przeciwzmarszczkową a ja te 25 skończyłam już chwilę temu;)
  3. Żel pod prysznic HAMAMELIS - świetny - delikatny, ładnie pachnie, świetnie się pieni, nie wysusza i nie podrażnia kapryśnej skóry na łydkach, można powiedzieć, że delikatnie nawilża - nie muszę koniecznie stosować po nim balsamu. Dodatkową zaletą jest możliwość kupienia uzupełniacza za śmieszne pieniądze.
  4. Mleczko do ciała HAMAMELIS - niepozorna butelka kryje w sobie boski nawilżacz o cudownie lekkiej konsystencji. Mleczko na bardzo rzadką konsystencję, która pod wpływem ciepła ciała zamienia się prawie w konsystencję prawdziwego mleka. Świetnie się rozprowadza, łagodzi delikatne podrażnienia, nie powoduje wyprysków a jednocześnie tak nawilża, że mucha nie siada;) Nie wiem nawet jak to określić ale moja skóra jest po nim taka miękka, gładka i jedwabista. Nie wiem jak oni to zrobili ale ten balsam po prostu ZACHWYCA.
  5. Maseczka łagodząca Active Sensitive - na prawdę łagodzi! Kiedyś tester podkładu Vichy poparzył mi skórę na twarzy i dopiero ta maseczka mnie uleczyła. Nawilża, wygładza, czyni skórę jedwabistą i rzeczywiście RATUJE w najgorszych momentach. Nie używam jej stale ale w awaryjnych sytuacjach zawsze po nią sięgam.
  6. Peeling roślinny - jedyny, który mogę normalnie używać przy naczynkowej cerze. Nie podrażnia, nie rozrywa naczynek, nie wywołuje zaczerwienień a jednocześnie świetnie oczyszcza.
  7.  Antyperspiranty - wypróbowałam już kilka i są bardzo przyjemne. Właściwie to najlepsze jakich do tej pory używałam. Rexona nie dorasta im do pięt a one same przebijają nawet Lady Speed Stick Clinical Protection. Ślicznie pachną, nie zostawiają plam, łatwo je zużyć do końca, nie leją się, dobrze chronią przed zapachem potu. Co prawda nie chronią przed uczuciem wilgoci w 100% ale i tak są świetnie. Szkoda tylko, że YR nie produkuje antyperspirantów w kremie/sztyfcie bo wolę takie niż w kolce.
To by było chyba na tyle mojej rozwlekłej wielbiącej notki o Yves Rocher. Teraz szybciutko przejdę do Ziajki i Bielendy. O tym już na prawdę nie będzie długo;)

Ziaja
  1. Żel oczyszczający antybakteryjny Tin Tin - świetny do mycia buzi rano. Zmywa ślady zmęczenia, ściąga lekkie opuchnięcia, doskonale oczyszcza z resztek kremu na noc, sebum i snu a jednocześnie matuje i zapobiega powstawaniu wyprysków;) Radzi sobie z delikatnym makijażem. Bardzo tani i mega wydajny. Nie zawiera SLS. Jest ze mną już od dawna i jeszcze długo zostanie;)
  2. Tonik antybakteryjny Tin Tin - świetnie matuje, ściąga resztki kosmetyków i zanieczyszczeń, łagodzi buzię, nie wysusza bo nie zawiera alkoholu, przyjemnie pachnie i zapobiega powstawaniu wyprysków. Do tego wydajny i tani:)
  3. Maska antybakteryjna Tin Tin - nie podrażnia wrażliwej skóry a jednocześnie oczyszcza i zapobiega powstawaniu wyprysków. Skóra po jej użyciu jest jedwabista i matowa. Używam jej zawsze po szkole jak mam zajęcia z facepaintingu i makijażu aby zapobiec niespodziankom po przedawkowaniu kosmetyków kolorowych;)
  4. Mydła i mleczka pod prysznic - taniutkie, ślicznie pachnące, duży wybór zapachów, nie wysuszają skóry, wielkie butle za śmieszne pieniądze a na dodatek wydajne - grzechem byłoby nie wspomnieć tu o nich;)
Bielenda 
  1. Jogurtowy mus do ciała Beauty Milky - moje odkrycie ostatnich tygodni. Kosmetyk na miarę Yves Rocher. Pięknie pachnie, świetnie się rozprowadza i doskonale nawilża. Konsystencja kremu, nie rozpływa się pod wpływem ciepła ciała dlatego dosyć ciężko się rozprowadza ale nie jest źle;) Zapach prawdziwego słodkiego jogurtu. Na dodatek kupiłam w porażającej cenie 5,96zł w promocji "dobra cena na do widzenia" w Rossmanie. Na pewno będę często do niego wracać:)
Mam nadzieję, że przyjemnie się czytało, i że kiedyś komuś coś z tego się przyda oraz pomoże w doborze satysfakcjonującego kosmetyku:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...