Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lipca 2014

Używaj mleka, będziesz wielki ;)

Pogoda piękna ale i  zdradliwa bo co jakiś czas po niebie przetaczają się ciemne chmury burcząc gniewnie na ziemian. Gdy ich nie ma słońce praży niemiłosiernie sprawiając, że czuję się jak jajko rzucone na gorącą patelnię. Skoro mi to nie odpowiada to nie sądzę też żeby to odpowiadało mojej skórze. W końcu jest przecież jeszcze bardziej kapryśna niż ja. Staram się więc ją wspomagać i dokarmiać bo wiem, że jej zemsta może być sroga dlatego dzisiaj kilka słów o kolejnym kremie.
Zapraszam :)
                         
Epona
Krem nawilżający dla każdego rodzaju cery
na bazie mleka klaczy
                        
                            
Całość dostajemy w dosyć ascetycznym jak na dzisiejsze czasy kartoniku, na którym znajduje się skład kosmetyku oraz kilka słów od producenta, który mówi nam, że jest to: "Dermokosmetyk o lekkiej konsystencji do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery. Dzięki unikalnej formule bazującej na mleku klaczy oraz wyselekcjonowanych olejach roślinnych, krem doskonale nawilża, jednocześnie matując cerę poprawia jej koloryt. Skóra staje się gładka i odzyskuje zdrowy koloryt."
                                       
                       
Krem ma śnieżnobiały kolor oraz przyjemną i lekką konsystencję śmietany 30%, dzięki której właściwie sam rozprowadza się po skórze i błyskawicznie wchłania pozostawiając naturalny glow. Zapach jest typowy dla kosmetyków nieperfumowany a więc i niezbyt porywający. Na szczęście jest on praktycznie niewyczuwalny już w momencie zakończenia aplikacji. Osoby wrażliwe na zapachy i migrenowcy zdecydowanie docenią ten fakt.

                               
Producent nie obiecuje cudów na kiju więc nie mam go za co zbesztać a wręcz przeciwnie muszę pochwalić za działanie. Krem wręcz niesamowicie nawilża skórę i to do tego stopnia, że praktycznie pożegnałam się już z tak nielubianym przeze mnie uczuciem ściągnięcia i napięcia choć muszę przyznać, że w większości przypadków (acz nie codziennie) na noc wspomagam go czymś bogatszym. Na suche skórki po pryszczach nie ma najmniejszego wpływu (przerobiłam to dokładnie) jednak wszelakie przesuszenia wynikające z kapryśnej natury mojej skóry zdecydowanie zażegnał.
Przy regularnym jego stosowaniu odnotowałam, że zniknęły wszelakie szorstkości stale obecne u mnie w okolicach żuchwy. Wpływu na koloryt nie odnotowałam. Delikatne piegi nadal są a zaczerwienienia nie zostały nawet w minimalnym stopniu zniwelowane.
Kosmetyk stanowi również świetną bazę pod makijaż, jednak UWAGA osoby o odwodnionej skórze tłustej lub mieszanej bo u Was będzie zdecydowanie przyspieszał wybłyszczanie i albo przed makijażem należy przetrzeć skórę tonikiem aby usunąć nadmiar sebum albo nałożony podkład i korektor potraktować porządnie matującym pudrem.
                       
                              
Krem zamknięty jest w fantastycznej butelce typu air-less, niskiej i dosyć grubej dzięki czemu stoi stabilnie i dobrze się ją trzyma w dłoni. Pompka nie przysparza najmniejszego problemu w trakcie użytkowania więc dozowanie kosmetyku nie sprawia żadnych kłopotów. Co prawda opakowanie nie jest przejrzyste ale pod światło można podejrzeć ile kosmetyku jeszcze w środku pozostało więc krem nie zaskoczy ans nagłym denkiem.
                                  
Doskonały krem o prostym składzie, który nawet ja rozumiem. Bardzo spodobało mi się jego działanie więc polecam i myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do kosmetyków tej marki bo wbrew pozorom coraz bardziej zwracam się ku wersjom bezzapachowym.

POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Internet i wybrane sklepy stacjonarne.
CENA: 39zł

środa, 25 czerwca 2014

Granat i Acai od Oriflame

Było o oczyszczaniu więc czas na kilka słów na temat nawilżania.
Jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup kremu Oriflame, gdyż nigdy żadnego mazidła od nich nie miałam okazji wypróbować. Ciekawi jak się spisał?
Zapraszam dalej :)
             
Oriflame
Pure Nature
Organic
Acai & Pomegranate
Antioxidant Night Cream
 
                     
Producent jest raczej oszczędny w obietnicach i serwuje nam lakoniczne: "Krem na noc z organicznymi ekstraktami z jagód acai i grantowca.".
W sumie mi więcej nie potrzeba bo krem ma działać a resztę mogę dopowiedzieć sobie sama.

                               
Po otwarciu dwukolorowego plastikowego słoiczka, w którym zamknięty jest kosmetyk można przeżyć nie małe zaskoczenie ze względu na to, iż ładny różowawo zabarwiony krem o przyjemnej niezbyt gęstej konsystencji pachnie raczej kiepsko, co jest skutkiem braku zapachowego dodatku.
W jego składzie znajdziemy olejek z rącznika pospolitego, ekstrakt z ryżu siewnego, wosk pszczeli ekstrakt z jagód Acai oraz ekstrakt z Granatowca więc nie jest źle.
              
Krem ładnie się wchłania, dobrze nawilża i przyjemnie odżywia skórę nie powodując jej obciążania ani przetłuszczania. Początkowo podejrzewałam go o zapychanie jednak winowajcą okazał się inny kosmetyk więc z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie zapycha ani nie pogarsza stanu cery. Wręcz przeciwnie sprawia, że staje się ona promienna oraz miła i miękka w dotyku. Zauważyłam również jego pozytywny wpływ na poziom zaczerwienienia skóry, który widocznie się zmniejszył. Niestety nie radzi sobie z suchymi skórkami więc trzeba z nimi walczyć innymi metodami.
Krem ten sprawdzi się zwłaszcza w okresie wiosenno letnim kiedy to skóra nie potrzebuje ogromnego natłuszczenia.
                    
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Oriflame, internet
CENA: 25zł

sobota, 17 maja 2014

Make Me Bio

Po mocno nawilżającej kuracji Cetaphilem, którą zafundowałam mojej skórze stwierdziłam, że trochę matowienia dobrze jej zrobi zwłaszcza, że w pracy spędzam całe dnie i poprawki makijażu to ostatnia rzecz, na którą mam ochotę zwłaszcza gdy w powietrzu ciągle lata pył cementowo-gipsowy. W tej kwestii miał mi przyjść bardzo naturalny krem. Jak się spisał? Zobaczcie sami.
Zapraszam :)
                             
Make Me Bio
Featherlight
Lekki krem dla cery tłustej i mieszanej
                                            
OBIETNICE PRODUCENTA:
Wiemy jak trudno jest znaleźć idealny krem do cery tłustej i mieszanej dlatego z uwagą stworzyliśmy idealny produkt do pielęgnacji Twojej skóry. Tłoczony na zimno olej z orzechów laskowych jest lekki i szybko się wchłania wzmacniając naczynia włosowate i równocześnie ujędrniając i nawilżając skórę. Fantastyczny olej jojoba w połączeniu z wodą z kwiatu pomarańczy reguluje gruczoły łojowe a olej z grejpfruta tonizuje i rozjaśnia skórę.
                         
SKŁAD:
citrus aurantium dulcis (orange blossom) flower water, corylus americana (hazelnut) seed oil, prunus armenica (apricot) kernel oil, simmondsia chinensis (jojoba) oil, cetearyl glucoside, glycerin, tocopherol (vitamin E), xanthan gum, benzyl alcohol, potassium sorbate, dehydroacetic acid, citrus grandis (grapefruit) oil, limonene*
* Naturalnie występujące olejki eteryczne
                                
POJEMNOŚĆ: 60g
DOSTĘPNOŚĆ: Sklep internetowy producenta
CENA: 69zł
                                    
                               
Kosmetyk zamknięty jest w wykonanym z grubego, ciemnego szkła słoiczku z plastikową nakrętką, który na pewno jeszcze na coś mi się przyda ;) Zakrętka zapieczętowana jest naklejką dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami do niego nie zaglądał. Nalepki są proste i skromne co wzmaga pozytywny odbiór kremu a jednocześnie kojarzy się z jego naturalnym pochodzeniem. Na naklejce znajduje się skład, natomiast opis znajdziemy na załączonej do słoiczka za pomocą konopnego sznurka karteczce.
                                      
Krem ma dosyć intensywny cytrusowo-chemiczny zapach, który choć nie jest nieprzyjemny mojego serca nie podbił. Jego barwa jest kremowa a konsystencja rzadka i trochę lejąca. Niezbyt łatwo się rozsmarowuje gdyż pozostawia lekko białe smugi więc trzeba się do tego przyłożyć bo samo wklepanie nie wystarczy. Po rozprowadzeniu pozostawia tłustą oleistą i lepką warstwę, która potrzebuje dłuższej chwili aby się wchłonąć. Niestety nawet po odczekaniu kilkunastu minut nie otrzymujemy oczekiwanego matu a lekki naturalny glow i nadal wilgotny film. W ciągu dnia krem nie jest w stanie powstrzymać błyszczenia. Obecnie sięga już dna i na dniach powinien się skończyć więc nie da się ukryć, że przetestowałam go sumiennie stosując zarówno na dzień jak i na noc, i muszę przyznać, że jestem mocno rozczarowana wydajnością. Rano nakładałam go tylko na twarz a wieczorem na twarz, szyję i dekolt i wystarczył mi na niespełna miesiąc.
                                              
W kwestii pozostałego działania niestety wcale lepiej nie jest i chyba najlepiej będzie jeżeli odniosę się do poszczególnych obietnic:
- wzmocnienie naczyń włosowatych - niestety nie zauważyłam bo wypieki na moich polikach się zaogniły :(
- ujędrnienie - na brak jędrności nie narzekam ale poprawy nie odnotowałam.
- nawilżenie skóry - krem nie tylko nie nawilża ale muszę przyznać, że wręcz wysusza. Po kuracji Cetaphilem moja skóra była w całkiem niezłej kondycji a ten krem sprawił, że mam na twarzy masę suchych skórek a po jego nałożeniu na skroniach, górnej części policzków, nad brwiami i na żuchwie czuję paskudne i długotrwałe ściągnięcie.
- tonizuje i rozjaśnia skórę - tego też nie odnotowałam. Przebarwienie nad łukiem brwiowym jak było tak jest nadal.
Ponad to mam wrażenie, że krem powoli pogarsza stan skóry i opóźnia gojenie wszelakich ran oraz pozostałości po pryszczach choć nie mogę z całą pewnością mu tego udowodnić.. Nawet na dekolcie, który początkowo bardzo pozytywnie na niego zareagował zauważyłam w ciągu ostatnich dni pojawienie się drobnych czerwonych wyprysków.
Nie stanowi też dobrej bazy pod makijaż gdyż przypudrowany podkład i/lub kamuflaż ochoczo spływa w ciągu dnia choć na innym kremie nie robił mi takich psikusów.
                                 
Niestety pomimo mojego pozytywnego nastawienia i sumiennego stosowania krem przyniósł mi spore rozczarowanie. Po zakończeniu tego opakowania więcej do niego nie wrócę.
                       
Znacie może ten krem?
Stosowaliście?
Jak się u Was spisał?

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ultra intensywne nawilżanie

Czas na kolejną recenzję kosmetyku marki Cetaphil. Wszystko na ich temat znajdziecie na stronie producenta KLIK KLIK więc zapraszam na moje wrażenia z jego stosowania :)
                                                         
Cetaphil
DA Ultra
Krem intensywnie nawilżający
                                   
SKŁAD:
aqua (purified water/eau purifiee), glycerin, hydrogenated polyisobutene, cetearyl alcohol (and) ceteareth-20, macadamia integrifolia seed oil, butyrospermum parkii (shea butter), tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, sodium pca, cyclopentasiloxane (and) dimethiconol, benzyl alcohol, phenoxyethanol, panthenol, sodium polyacrylate, farnesol, staearoxytrimethylsilane (and) stearyl alcohol, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, citric acid, sodium hydroxide
                                                                     
                                                                             
POJEMNOŚĆ: 85g
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, internet
CENA: Około 30zł
                                                     
                                                                 
Krem ma postać białego, lekkiego balsamu i przypomina mleczko do ciała. Pachnie bardzo delikatnie, wręcz niewyczuwalnie nawet po przyłożeniu nosa do opakowania.
Wydajność kosmetyku jest ogromna i praktycznie się nie zużywa.
                                                                         
Kosmetyk świetnie nawilża skórę i błyskawicznie się wchłania pozostawiając bardzo delikatny naturalny połysk. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż i nie powoduje przetłuszczania się skóry. Bez obaw można stosować go również na wrażliwą skórę wokół oczu gdyż jego działanie nie ma żadnych niepożądanych skutków ubocznych. W kryzysowych sytuacjach można go również wetrzeć w dłonie.
                                                      
Krem zapakowany jest w plastikową tubkę zamykaną na klik umieszczoną w kartonowym pudełeczku, na którym zamieszczone są wszystkie informacje i skład. Otwór zaopatrzony jest w niewielki dzióbek, dzięki któremu domknięcie jest szczelne a kosmetyk nie wypływa na klapkę. Dodatkową zaletą jest to, iż tubka stawiana jest na zakrętce więc krem spływa w dół i łatwo go wydobyć do ostatniej kropli.

                                                         
Podsumowując: Bardzo dobry i delikatny krem do wrażliwej i bardzo wysuszonej skóry. Gorąco polecam :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Niewykorzystany potencjał

Po dobrym wrażeniu, które zrobił na mnie płyn złuszczający [KLIK KLIK] postanowiłam jeszcze raz dać szansę marce Clinique. Tym razem padło na preparat intensywnie nawilżający bo stwierdziłam, że moja skóra właśnie tego teraz potrzebuje.
Zapraszam.
                                                                                                    
Clinique
Moisture Surge Intense
skin fortifying hydrator
skin type: very dry to dry combination
                                               
OBIETNICE PRODUCENTA:
Wherher skin is dry  by nature or dehydrated by environmental stress, it needs intense hydration and a strong moisture barrier to keep itsd own moisture in, keep environmental irritants out. This rich cream-gel rehydrates in a flash and for a full 24 hours. Daily use helps fortify and repair skin's moisture barrier. Oil-free formula with aloe soothes, smooths, plumps up fine dry lines. See enclosure.
                                                           
SKŁAD:
water/aqua/eau, cyclopentasiloxane, glycerin, butylene glycol, dimethicone, cetyl ethylhexanoate, squalane, disteardimonium hectorite, peg/ppg-18/18 dimethicone, lauryl peg-9 polydimethylsiloxyethyl dimethicone, triticum vulgare (wheat bran) extract, ahnfeltia concinna extract, olea europea (olive) fruit extract, caffeine, whey protein/lactis protein/proteine du petit-lait, aloe barbadensis leaf powder, chamomilla recutita (matricaria), cholesterol, palmitoyl oligopeptide, sodium hyaluronate, petrolatum, peg-150, sucrose, pyridoxine dipalmitate, linoleic acid, tocopheryl acetate, citric acid, polysilicone-11, propylene carbonate, glyceryl polymethacrylate, peg-8, pentaerythrityl tetra-di-t-butyl hydroxyhydrocinnamate, sodium citrate, sodium hexametaphosphate, chlorphenesin, phenoxyethanol <iln37752>
                                                   
POJEMNOŚĆ: 30ml
DOSTĘPNOŚĆ: Perfumerie, internet.
CENA: 89zł
                                                                    
MOJE WRAŻENIA:
Jest to produkt nieperfumowany więc zapach jest po prostu brzydki, alkoholowy z dodatkiem jakichś chwasto-podobnych aromatów. Na szczęście nie utrzymuje się on po aplikacji więc nie przeszkadza.
Konsystencja jest przyjemna kremowo-żelowa, gęsta ale delikatna. Kosmetyk bardzo przyjemnie i łatwo się rozprowadza.
Barwa kremu jest biała.
                                                                
Kosmetyk łatwo się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy a jedynie satynowy połysk. Przy stosowaniu na dzień dobrze nawilża i całkiem nieźle natłuszcza oraz stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż. Nie przyspiesza świecenia skóry ani nie skraca trwałości makijażu.
To co spisuje się w dzień niekoniecznie jednak sprawdza się nocą. Wtedy działanie nawilżające i natłuszczające jest niestety zbyt małe. Skóra co prawda jest miła w dotyku ale nie jest aż tak miękka i gładka jak można by oczekiwać. Po przebudzenia skóra ma zdrowy połysk ale nie jest przetłuszczona. Niestety mam wrażenie, iż krem stosowany na noc zwiększa też widoczność porów, a z doświadczenia wiem, że dobrze nawilżający preparat potrafi je u mnie mocno zmniejszyć.
Gdy pod koniec kremu się pochorowałam i mój nos został mocno uszkodzony przez ciągłe pocieranie go chusteczką okazało się, że z suchymi skórkami i podrażnieniami kosmetyk nie radzi sobie zupełnie. Musiałam dodatkowo wspomagać się Cetaphilem bo w przeciwnym razie zostałabym już bez nosa :(
Nie odnotowałam równiez żadnego wpływu na zaczerwienienia ale też obyło się bez niepożądanych skutków ubocznych.
                                                               
Opakowanie to przejrzysty, różowy, matowy słoiczek wykonany z grubego plastiku z lustrzaną, również plastikową zakrętką, zapakowany w zielony kartonik i opatrzony pokaźną ulotką, która w wielu językach informuje o całej serii moisture surge.
                                                     
Podsumowując: Kosmetyk nie jest zły jednak za taką cenę spodziewałam się lepszego efektu. Znam wiele produktów, które za dużo niższą cenę mają nie tylko podobne ale nawet lepsze działanie.
 Polecam tylko fanom tej marki, u których jej kosmetyki przynoszą pewne efekty. Reszcie mogę powiedzieć, że jeżeli chcą wypróbować to tylko na własne ryzyko ;)

sobota, 28 grudnia 2013

Zimowa ochrona

Zima jeszcze nie nadeszła a ja już kończę ochronny krem zimowy. Do czego to doszło?
                                                                 
Flos Lek Laboratorium
Winter Care
Bio-ochronny krem zimowy
                                                 
 OBIETNICE PRODUCENTA:
                                                         
SKŁAD:
                                               
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 15zł.
                                                         
MOJE WRAŻENIA:
Krem ma biały kolor i bardzo intensywny perfumeryjny zapach. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że utrzymuje się on bardzo długo po nałożeniu i wręcz po pół dnia noszenia kremu można go jeszcze wyczuć. Dla mnie to spora przesada, zwłaszcza gdy mam migrenę a osoby wrażliwe na zapachy powinny się trzymać od niego z daleka.
Konsystencja kosmetyku jest dziwna i przypomina rzadką mieszaninę pasty cynkowej z olejkiem. Przy rozsmarowywaniu czuć pod palcami mokrą i ślizgającą się warstwę, natomiast na skórze twarzy widać, że bardziej opornie rozprowadza się biała baza, która wymaga więcej uwagi aby nie pozostawiać smug.
                                              
Nie jestem mistrzem w czytaniu składów ale tutaj widzę prawdziwą tablicę Mendelejewa, są sylikony, ppgi i pegi, alkohol a na deser parafina. Nawet moja skromna wiedza wystarczy aby stwierdzić, że z "bio" kosmetykami ma to niewiele wspólnego. Nie ma również żadnych informacji o certyfikatach dla olejku migdałowego więc stwierdzam, że określenie kremu słowem "bio" jest najzwyklejszym nadużyciem ze strony producenta.
                                                                                      
W kwestii działania nie mam mu nic do zarzucenia. Dzięki długiemu terminowi przydatności po otwarciu (12miesięcy) miałam okazję częściowo przetestować go już wiosną tego roku kiedy warunki temu sprzyjały. Krem rzeczywiście chroni przed mrozem i wiatrem. Nawet po spacerze w spartańskich warunkach skóra jest ukojona i próżno doszukiwać się na niej zaczerwienień czy podrażnień. Zauważyłam również, że samo jego nałożenie niweluje u mnie sporą cześć zaczerwienień i łagodzi codzienne podrażnienia. Dzięki zawartości olejku migdałowego doskonale natłuszcza skórę i ją odżywia oraz pielęgnuje, również dobrze nawilża i stanowi świetną bazę pod makijaż. Trzeba jednak przed nałożeniem podkładu odsączyć nadmiar olejku pozostały na skórze za pomocą jednorazowej chusteczki lub ręcznika.
Negatywnych skutków jego stosowania nie odnotowałam, a jedyne co mi w nim ogromnie przeszkadza to niezwykle mocne błyszczenie skóry, które powoduje.
                                                                                  
Opakowane oceniam na plus - tubka jest praktyczna a klapka szczelna i domyka się na klik. Otwór jest niewielki dzięki czemu kosmetyk się nie wylewa. Całość świetnie spisze się na wyjazdach kiedy to nikomu nie chce się grzebać paluchami w słoiczkach.
                                             
Podsumowując: Jest to bardzo dobry krem choć producenta mocno poniosło przy tworzeniu grafiki na opakowanie co mocno pogarsza jego odbiór. Gdyby napisy nie zawierały tak mocnej sugestii to wilk byłby syty i owca cała a ja bym się nie czepiała ;)

niedziela, 13 października 2013

Witaminowa emulsja

Swego czasu dużo dobrego słyszałam o kremach Dr Irena Eris ale jakoś zawsze było mi z nimi nie po drodze, aż do czasu gdy jeden z nich trafił w moje łapki. Sporo wody w Wiśle upłynęło zanim się za niego zabrałam ale co się odwlecze to nie uciecze i oto nadszedł czas na recenzję.
Zapraszam :)
                                                                               
Dr Irena Eris
VitaCeric
Multi.Vit Energy Complex
Cera mieszana i tłusta
Emulsja energizująca
Na dzień SPF 15
                                                                                 
OBIETNICE PRODUCENTA:
Vitaceric to zaawansowana pielęgnacja energizująca dla młodych, aktywnych kobiet, która pozwoli im utrzymać zdrowy wygląd skóry i opóźnić efekty starzenia. Szczególnie rekomendowana do skóry zmęczonej, pozbawionej naturalnego blasku. Nowatorski kompleks energizujący Multi.Vit Energy Complex, bogaty w witaminy i sole mineralne wyekstrahowane z owoców hiszpańskiej pomarańczy i cytryny, działa na skórę pobudzająco i regenerująco, sprawiając że odzyskuje ona zdrowy blask i piękno. Dzięki synergii działania oraz wzbogacenia o składniki ochronne i detoksykujące, kosmetyki wspomagają samoregenerację uszkodzeń skóry aby w widoczny sposób poprawić jej strukturę i koloryt.
Emulsyjna, lekka i szybko wchłaniająca się konsystencja kompozycji pielęgnacyjnej. Zawiera innowacyjny kompleks Multi.Vit Energy zapewniający intensywna pielęgnację energizującą dla skóry zmęczonej, wywołanej zarówno stresem wewnętrznym - emocjonalnym jak i zewnętrznym - środowiskowym. Dzięki synergicznemu działaniu sylimaryny i tioproliny* , zapewnia wzmocnione działanie przeciwutleniające, intensywnie chroni tkanki przed uszkodzeniem spowodowanym wolnymi rodnikami. Silny kompleks multiwitaminowy Multi.Vit Energy, ze wszystkimi witaminami niezbędnymi do prawidłowego funkcjonowania skóry, pozostawia ją orzeźwioną i odświeżoną. Skóra odzyskuje zdrowy, wypoczęty i promienny wygląd. Emulsja stanowi doskonałą bazę pod makijaż.
* zgłoszenie patentowe
                                                                                        
SKŁAD:
                                                                                   
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Perfumerie, internet.
CENA: Około 80zł.
                                                              
MOJE WRAŻENIA:
Zapach jest przyjemny, słodkawy, owocowo-cytrusowy. Energetyczny, czyli taki jakiego potrzeba rano. Nie ma w nim charakterystycznych chemicznych woni ale nie podejrzewam żeby był tak do końca naturalny. Kolor kremu jest pastelowo pomarańczowy na bazie bieli. Bardzo przyjemny ładny i radosny - w sam raz aby zawiesić rozespane oko na czymś ładnym ;) Konsystencja jest gęsta, typowo kremowa ale jednocześnie lekka, absolutnie nie obciąża skóry, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Na jedno użycie na całą twarz wystarczy niewielka jego ilość, wręcz odrobina - ja stosuję go z niewielkimi przerwami praktycznie od początku czerwca, czyli około 4 miesiące a jeszcze wystarczy mi na kilka-kilkanaście użyć, choć większość kremów po trzech miesiącach sięga dna.
                                                                                                     
                                                                              
Krem stanowi świetną bazę pod makijaż, zwłaszcza pod kosmetyki mineralne a jednocześnie trzyma poziom błyszczenia w ryzach. Zadziwiające jest to, że na początku jego używania, w lecie, w trakcie upałów moja skóra lepiej na niego reagowała i dłużej trzymała mat, chociaż może teraz stała się bardziej kapryśna przez centralne ogrzewanie, które jednak robi swoje. Początkowo mat trzymał się praktycznie cały dzień i dopiero przed wieczorem skóra wymagała poprawek a teraz muszę odświeżać makijaż już chwilę po południu. Nie mam mu jednak tego za złe bo jest to chyba jedyny krem, któremu takie działanie się udało na tak długo. Poza tym połysk nie jest nieestetyczny i smalcowaty, tylko naturalny, a skóra wygląda promiennie i świeżo w typie tak modnego ostatnio "dewy look".
W kwestii pielęgnacyjnej działanie kremu również jest bardzo dobre - przyjemnie nawilża i odżywia skórę nie przeciążając jej. Usuwa oznaki zmęczenia po niekoniecznie dobrze przespanej nocy i rzeczywiście odświeża i orzeźwia oraz przywraca jej wewnętrzny blask. Codziennie rano borykam się z problemem napuchniętej twarzy (niestety śpię na brzuchu pomimo iż wiem, że nie powinnam tego robić) i ten krem doskonale ogarnia temat.
Co do działania przeciwzmarszczkowego czy odmładzającego raczej się nie wypowiem, bo nie mam takich problemów ale ostatnio usłyszałam pytanie czy jestem na pierwszym roku studiów, a to chyba mówi samo za siebie ;)
                                                               
Opakowanie jak przystało na kosmetyk z górnej półki jest eleganckie i ekskluzywne. Folia i porządny, gruby kartonik sprawiają, że mamy pewność iż nikt przed nami nie miąchał w nim paluchami. Słoiczek jest ciężki i porządny, wykonany z grubego szkła, plastikowa zakrętka dobrze się dokręca a szczelności pilnuje dodatkowa plastikowa wkładka. Lustrzana zakrętka łatwo się palcuje ale nie jest to dużym problemem bo łatwo ją oczyścić. Całość oceniam zdecydowanie na plus chociaż fanką szklanych słoiczków nie jestem.
                                                                                      
Podsumowując: Pomimo mojego sceptycznego podejścia (w końcu jak coś zachwalają to nie można temu wierzyć) krem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Działanie jest świetne a wydajność ogromna, więc cena nie boli aż tak bardzo. Jestem z niego zadowolona i myślę, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Jeżeli ktoś rozważa jego zakup to polecam :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Angio Preventi

Rozszerzone naczynka i zaczerwienienia towarzyszą mi każdego dnia. Moja skóra jest bardzo wrażliwa i na wiele czynników reaguje czasami wręcz zadziwiającym rumieniem dlatego gdy dostałam propozycję testowania kosmetyków do skóry wrażliwej z problemami naczyniowymi od razu się zgodziłam.
Teraz sięga już dna więc zapraszam na recenzję :)
                                                              
Dermedic
Angio Prewenti
Krem na noc minimalizujący rumień
Skóra wrażliwa, naczyniowa
                                                                              
OBIETNICE PRODUCENTA:
Odbudowuje strukturę lipidową skóry i poprawia stan nawilżenia - Olej z oliwek, Phytosqualan i Olej z Avocado, tworzą doskonale dobraną kompozycję składników zatrzymującą wodę w naskórku. Bogate w witaminy A, B, D i E, sole mineralne i skwalan mają wpływ na opóźnienie procesu starzenia poprzez nie doprowadzanie do nadmiernego przesuszenia skóry.
                               
- Przeciwdziała rozszerzaniu naczyń
- Chroni naczynia kapilarne
- Łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia
Zalecany do: nocnej pielęgnacji skóry naczyniowej i z trądzikiem różowatym.
                                                           
Minimalizuje widoczność rumienia - Troxerutyna - wysoko przyswajalna postać rutyny zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych i powstawaniu drobnych wybroczyn. Likwiduje uczucie napięcia i obrzęk skóry w miejscu występowania rumienia przez co działa kojąco przy nadreaktywności naczyń krwionośnych, także w początkowych stadiach trądziku różowatego.
Wzmacnia naczynia kapilarne skóry - Witamina E - w stężeniu 1% poprawia ukrwienie skóry i wpływa na zmianę jej kolorytu. Poprawia również kondycję skóry przez przyspieszenie procesów regeneracyjnych. Ponadto, działa antywolnorodnikowo, opóźniając proces starzenia.
Powoduje wzmocnienie i obkurczenie włosowatych naczyń krwionośnych - Arnica Montana - wspomaga krążenie krwi, zmniejsza obrzęk i zaczerwienienie, łagodzi podrażnienia skóry, zmniejsza stan zapalny.
                                   
SKŁAD:
aqua, c12-15 alkul benzoate, caprylic/capric trigliceride, persea gratissima (avocado) oil, cetearyl alcohol, glycerin, arnica montana (flower) extract, methylpropanediol, tocopheryl acetate, olea europea (olive) fruit oil, glyceryl stearate, stearic acid, cyclopentasiloxane (and) dimethiconol, cetearyl glucoside, troxerutin, squalane, dmdm hydantoin (and) methylchloroisothiazoline (and) methylisothiazoline, parfum
                                               
MOJE WRAŻENIA:
Krem ma pastelowo żółty kolor, który znika po rozprowadzeniu i dosyć specyficzny zapach. Mi przypomina on zapach żeli z panthenolem stosowanych na poparzenia. Jego konsystencja jest lekka i przypomina balsam do ciała. Niezwykle łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, więc świetnie się spisuje nawet teraz w czasie upałów, gdyż nie przeciąża skóry. Zimą może być trochę zbyt lekki ale doskonale współpracuje zarówno z olejkami jak i różnymi serami do twarzy, więc nie ma problemów ze wzmocnieniem jego działania.
                                                                                        
Krem rewelacyjnie nawilża skórę zaspokajając jej pragnienie. Natłuszcza trochę słabiej jednak bez problemu, w przypadku wystąpienia takiej potrzeby można zastosować pod niego olejek. Pozostawia skórę gładką, miękką i przyjemną w dotyku. Nie wywołuje przetłuszczania więc nie ma obaw, że rano zastaniemy na buzi smalec.
Najważniejszym jednak jego zadaniem jest walka z naczynkami i zaczerwienieniami więc na relacji z tego działania się skupię najbardziej.
Stosując krem codziennie wieczorem w pewnym momencie stwierdziłam, że nie działa bo przecież zaczerwienienia nadal były... W jak wielkim byłam błędzie okazało się gdy go na chwilę odstawiłam i postanowiłam przetestować inny kosmetyk, który mnie podrażnił. Moim żalom nie było końca a ja nawet nigdzie nie wychodząc nosiłam makijaż bo nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze.
Krem łagodzi zaczerwienienia, likwiduje uczucie pieczenia i gorąca na najwrażliwszych obszarach skóry oraz obkurcza naczynka. Przy regularnym jego stosowaniu zaczerwienienia policzków i okolic nosa zbladły a placki usiane pajączkami znikły. Jego działanie można by uznać za niepozorne ale biorąc pod uwagę że poza nim nie stosowałam żadnego kosmetyku do skóry wrażliwej stwierdzam, że spisuje się więcej niż dobrze.
Zauważyłam również że delikatnie niweluje zaczerwienienia w okolicy niedoskonałości.
Nie zauważyłam aby miał jakikolwiek negatywny wpływ na skórę czy oczy.
                                                   
Kosmetyk zapakowany jest w słoiczek z pompką typu air less dzięki czemu zajmuje mało miejsca w łazience, idealnie i higienicznie się dozuje a także jest bardzo wydajny. Całość zamknięta jest w tekturowym kartoniku, na którym znajdują się wszystkie niezbędne informacje.
W opakowaniu znajduje się 55g kremu, który można zakupić w stacjonarnych i internetowych aptekach w cenie około 30zł. 
                                                           
OCENA: 5/6 
                                            
 Podsumowując: Bardzo dobry krem o świetnym działaniu nawilżającym oraz łagodzącym rumień. Sam jeden potrafi dużo zdziałać a sądzę, że przy stosowaniu całej serii można osiągnąć wiele. Jak najbardziej polecam go osobom borykającym się z zaczerwienieniami i naczynkami bo warto go wypróbować. Ja z pewnością przyjrzę się bliżej całej serii Angio Preventi. 
                                                   
Produkty dostałam od firmy Dermedic w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 13 czerwca 2013

I do południa wampirom śmierć...

... czyli, mała opowieść o kosmetyku, przez który nie zostanę dziewczyną Edwarda, Damona, Lestata ani żadnego innego zimnokrwistego faceta ;)
                                                                               
Synesis
Krem czosnkowy
                                                      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Absolutna nowość na polskim rynku - istny koktajl antyseptyczny i uszczelniający naczynia.
Ekstrakt z czosnku działa łagodząco, antyseptycznie i przeciwzapalnie.
Dodaliśmy do receptury escynę i kofeinę - one wspaniale poprawiają mikrokrążenie, zmniejszają kruchość naczyń krwionośnych - naczynia wreszcie stają się elastyczne.
Jest w nim klasyczna witamina E, olejek z oliwek, doskonałe masło carte i inne składniki. Ich połączenie działa widocznie dobroczynnie na stan i wygląd skóry.
Zawiera wyciąg z polskiego eko czosnku.
Apetyczny zapach czosnku znika z twarzy po około 30 sekundach.
                                                 
SKŁAD:
aqua, glicerin, olea europea fruit oil, allium sativum bulb extract, dicaprylyl ether, squalene, cetearyl alcohol, butyrospermum parkii butter, hydrogenated vegetable glycerides, potassium cetyl phosphate, cera alba, xanthan gum, p-anisic acid, capryly glycol, hydrogenated palm glycerides, tocopherol, helianthus annuus seed oil, dimethicone, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, alcohol, phospholipidis, escin, fucoidan, caffeine, potassium phosphate, citric acid
                                                
11 składników aktywnych: oliwa z oliwek, ekstrakt z czosnku, squalene, masło shea, witamina E, olej z pestek słonecznika, fosfolipidy, escyna, fucoidan, kofeina, wosk pszczeli
                                                            
MOJE WRAŻENIA:
Krem ma śnieżnobiały kolor i lekką jakby mleczno-kremowa konsystencję z drobnymi bardziej zwartymi grudkami, które przypominają mi przeciskany przez praskę czosnek, a jednocześnie z łatwością rozpuszczają się w trakcie aplikacji nie pozostawiając po sobie śladu.
Zapach no cóż - jak sama nazwa mówi jest czosnkowy i tym go czuć. Na szczęście nie jest to mocny i odstraszający z odległości 5km aromat a jedynie jego namiastka, która można poczuć w trakcie aplikacji kosmetyku lub zbliżenia nosa do słoiczka. Nie utrzymuje się długo i znika już po kilku minutach od nałożeniu kremu.
                                                                       
                                                                               
Krem szybko się wchłania dobrze nawilżając i natłuszczając a przy tym nie pozostawia tłustego filmu jednak po jego  użyciu skóra nie jest matowa. Od razu po nałożeniu kosmetyk nadaje jej taki zdrowy glow, który myślę, że bardzo przypadłby do gustu osobom z suchą i matową skórą. U mnie jednak sprawia, że twarz bardzo szybko i niezbyt estetycznie się wybłyszcza.
Co do obiecanego działania antyseptycznego to mam mieszane uczucia. W trakcie użytkowania kremu nie wyskoczył mi żaden poważny (czytaj wielki, czerwony, bolesny i trudny do wytępienia) pryszcz jednak pojawiało się sporo małych wypełnionych białą substancją krostek, których nie miałam na twarzy już od bardzo dawna.
W kwestii poprawy mikrokrążenia i uelastyczniania naczynek krwionośnych niestety się nie sprawdził. Po każdym jego zastosowaniu skóra była zaczerwieniona a naczynka widoczne. Zauważyłam również, że niwelował dobroczynny wpływ na rumień innego kremu stosowanego równolegle z nim.
Przy regularnym stosowaniu tego kosmetyku na dzień moja skóra stała się miła, miękka i gładka w dotyku, jednak wymagał wspomagania bogatym kremem na noc, gdyż w przeciwnym wypadku szybko stawała się przesuszana i szorstka.
Przy próbie wzbogacenia go kwasem hialuronowym uzyskałam skutek w postaci wysypu białych krostek i podrażnień w okolicy brody.
                                   
Opakowania nie ocenię bo w moje ręce trafiła jedynie odlewka o pojemnosci około 10-15ml (tak na oko), która i tak okazała się bardzo wydajna, i pozwoliła mi dokładnie przetestować krem oraz podjąć decyzję czy zakupię pełnowymiarowy produkt, czy nie. W tym przypadku jestem na: NIE. 
                                        
Podsumowanie: Pomimo efektów ubocznych stosowania tego kosmetyku uważam że jest dobry ale zdecydowanie nie do mojej cery. Myślę, że dużo lepiej sprawdziłby się u osób z suchą i matową skórą wymagającą nie tylko odżywienia ale także delikatnego nabłyszczenia.

niedziela, 28 kwietnia 2013

L'biotica, DermoKrem InnovAge, Ultra nawilżający krem do cery suchej i odwodnionej.

Firma L’Biotica dotychczas była mi znana tylko z produktów do włosów. Dzięki uprzejmości Kasi miałam okazję stosować kosmetyk z zupełnie innej kategorii – krem do twarzy. Czy sprostał wymaganiom mojej cery?
                    
Ultra Nawilżający krem dermatologiczny z serii L’biotica DERMOKREM InnovAge  został przygotowany dla cery suchej i odwodnionej w celu zapewnienia jej długotrwałego nawilżenia i komfortu.
Efekt na skórze:  długotrwałe nawilżenie i ujędrnienie; skóra gładka i rozświetlona; zwężone pory; neutralizacja wolnych rodników; wzmocnienie układu odpornościowego skóry.
                            
Lekka konsystencja kremu daje uczucie długotrwałego nawilżenia i komfortu. Nie pozostawia tłustego filmu. Nie lepi się. Pozwala skórze oddychać, nie zatyka porów. Krem jest idealną bazą pod makijaż Jedyna w swoim rodzaju seria kremów oparta na innowacyjnym systemie InnovAge, który gwarantuje ciągłe utrzymanie podstawowych, fizjologicznych funkcji skóry oraz wykazuje działanie ukierunkowane w zależności od problemu skóry.
                        
Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Didecene, Cetyl Alcohol, Isododecane (and) Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Isostearyl Isostearate, Isododecane (and) Dimethicone Crosspolymer, Ribes Nigrum (Black Currant) Oil*, Avena Sativa Bran Extract*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (and) EDTA*, Tocopheryl Acetate*, Papain (and) Glucose*, Hyaluronic Acid (and) Silanetriol (and) Butylene Glycol, Allantoin, Tetrasodium EDTA, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Phenoxyethanol (and) Methylisothiazolinone, Parfum, CI 77891 (and) Mica (and) Tin Oxide, Sodium Hydroxide
*Składnik aktywny Phytobazy
                         
                                                   
Zadaniem kremu jest przede wszystkim długotrwałe nawilżenie skóry, co niestety nie wychodzi mu najlepiej. Produkt aplikowałam codziennie rano na oczyszczoną twarz, dzięki czemu znikało uczucie napięcia i ściągnięcia. Cera była gładka, delikatna i miła w dotyku, jednakże już wieczorem po zmyciu makijażu powracało uczucie nieodpowiedniego nawilżenia. W ciągu dnia, kiedy się nie malowałam można było zaobserwować nieznaczne poprawienie kolorytu cery, która sprawiała wrażenie faktycznie rozświetlonej i pełnej życia. Nie wiem czego to zasługa, ponieważ w kremie nie znajdują się jakiekolwiek drobinki, które mogłyby ‘udawać’, że krem naprawdę ma jakiś wpływ na wygląd skóry. Suche placki, które są moją zmorą nie zostały zredukowane, ani nawet zminimalizowane. Nie zauważyłam zwężenia porów, ale to dlatego, że nie mam z nim problemów, nie są rozszerzone, więc ciężko mi sprawdzić czy kosmetyk to robi. Podkład dobrze rozprowadza się na kremie, nie waży i nie roluje. Producent ostrzega, że przez kilka sekund po aplikacji może występować delikatne mrowienie, ponieważ kosmetyk zawiera papainę, ale u mnie taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Krem nie nadaje się do stosowania na noc, ponieważ jest zdecydowanie zbyt mało nawilżający i po przebudzeniu czułam potrzebę natychmiastowego zaaplikowania kolejnej dawki.
                             
                    
Konsystencja jest typowo kremowa, bardzo lekka i puszysta, dzięki czemu krem szybko się wchłania nie pozostawiająca na twarzy tłustego filmu. Zapach należy do przyjemnych, słodko-mydlano-kosmetycznych, choć w dużym stężeniu (w słoiczku) jest bardzo męczący. Po wydobyciu odpowiedniej ilości i rozprowadzeniu na buzi łagodnieje i staje się prawie niewyczuwalny.
                   
                              
Podsumowując, produkt jest zwykłym kremem, który nadaje się do stosowania na dzień. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale nie jest także zły. Nie wykluczam, że podczas stosowania rano i wieczorem, tak jak zaleca producent można uzyskać lepsze rezultaty, jednakże u mnie ten sposób się nie sprawdził.
Kosmetyk polecałabym dla osób z cerą normalną, która wymaga tylko delikatnego nawilżenia.
                   
Pojemność: 50 mililitrów.
Cena: Około 23 złote.
Dostępność: apteki, galeriakosmetyki.pl
                    
Kasi oraz firmie L’biotica serdecznie dziękuję za możliwość testowania produktu.
Jednocześnie oświadczam, że fakt, iż kosmetyk otrzymałam za darmo nie miał wpływu ma moją recenzję, a umożliwił mi jej napisanie.
                      
coralblush19

czwartek, 18 kwietnia 2013

Face Cream

O moich wymaganiach odnośnie kremów do twarzy pisałam Wam TUTAJ dlatego bez zbędnych wstępów zapraszam na recenzję :)
                                    
Decubal
Face Cream
Odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy
                                  
OBIETNICE PRODUCENTA:
Klasyczny krem nawilżający do twarzy, przeznaczony do cery suchej. Nawilża i koi skórę. Neutralizuje wpływ szkodliwych czynników zewnętrznych dzięki zawartości witaminy E. Odbudowuje barierę ochronną skóry dzięki zawartości substancji tłuszczowych.
                                     
SKŁAD:
aqua, caprylic/capric trygliceride, glycerin, cetyl alcohol, sorbitan stearate, glyceryl stearate, citric acid, lanolin, polysorbate 60, cetearyl glucoside, cetearyl alcohol, carbomer, tocopherol, ethylhexylglycerin, sodium gluconate, sodium hydroxide, phenoxyethanol, sodium benzoate
Bezzapachowy.
Zawartość substancji tłuszczowych 18%.
                                                   
MOJE WRAŻENIA:
Krem zapakowany jest w bardzo praktyczny, niezbyt głęboki plastikowy słoik dzięki czemu łatwo można wydobyć go do końca. Dodatkowym jego atutem jest to, iż opakowanie jest bardzo grube więc daje pewność, że w razie niekontrolowanego upadku nic się z nim nie stanie i zawartość będzie bezpieczna.
W jego wnętrzu znajdziemy 75ml kosmetyku, za który trzeba zapłacić około 25zł w stacjonarnych i internetowych aptekach.
                           
Krem ma bały kolor ale w ogóle nie bieli skóry. Pachnie mało przyjemnie i bardzo charakterystycznie dla całej serii trochę zjełczałym tłuszczem roślinnym ze względu na to, iż jest nieperfumowany. Jego konsystencja jest gęsta i kremowa jak w kremach na noc a jednocześnie kosmetyk jest lekki, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania pozostawiając lekko błyszczące wykończenie dzięki czemu jest bardzo wydajny.
                                  
Stosowałam go jako krem na noc ze względu na to, że nie pozostawia skóry matowej i dodatkowo wybłyszcza się wraz z upływem czasu jednak rano skóra nie jest przetłuszczona i nie wygląda jak oblana smalcem a posiada zdrowy glow. Odnotowałam że doskonale nawilża, natłuszcza i odżywia skórę oraz poprawia jej stan. Pory stają się mniejsze a zaczerwienienia ukojone. Natychmiast niweluje uczucie ściągnięcia i wrażenie, że skóra zaraz popęka z przesuszenia. Regularne jego użytkowanie sprawia, że skóra staje się gładka, miękka i miła w dotyku, suche miejsca są dobrze nawilżone a moja przetłuszczająca się strefa T zaczęła produkować mniej sebum. Nie zauważyłam aby wywoływał jakiegokolwiek niepożądane skutki uboczne.

 OCENA: 6/6 
                                
 
Podsumowując: Świetny krem, który zaspokoi potrzeby nawet bardzo wymagającej skóry. Na dodatek stosunek ceny do pojemności/wydajności jest bardzo dobry więc chętnie będę po niego nadal sięgać.
                                
Produkt dostałam od firmy Decubal w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

sobota, 6 kwietnia 2013

Rewitalizacja twarzy

Powoli zbliżam się do końca Decubalowej serii postów. Tym razem przedstawię Wam kosmetyk do twarzy dlatego standardowo już zacznę od wymagań ale najpierw mała dygresja.
Kremów do twarzy obawiałam się najbardziej z całej serii i pierwotnie lecieć miały w świat aby zrecenzował je ktoś inny, jednak osoba ta się rozmyśliła i zostałam z nimi sama. Dosyć długo zastanawiałam się co mam z nimi zrobić, aż w końcu wszystkie kremy mi się skończyły i decyzja właściwie podjęła się sama ;)
CHARAKTERYSTYKA: Od zawsze skóra mojej twarzy miała skłonności do przetłuszczania i błyszczenia nad czym zazwyczaj udawało mi się jednak zapanować. Ostatnio jednak stała się zupełnie chimeryczna i poza nadal przetłuszczającą się strefą T zmieniła się w suchą. Nad niedoskonałościami, na które skarżyłam się jeszcze niedawno udało mi się zapanować więc nie stanowią już problemu ale rozszerzone pory dalej uparcie trwają na stanowisku. Nadal również obficie towarzyszą mi zaczerwienienia i rozszerzone naczynka.
                                  
Decubal
Face Vital Cream
Wypełniający i rewitalizujący  krem do twarzy
                         
OBIETNICE PRODUCENTA:
Krem przeznaczony do skóry dojrzałej.
Nawilżający i odżywczy krem do twarzy, opracowany specjalnie do cery suchej. Odbudowuje, nawilża i zmiękcza skórę twarzy. Przywraca skórze elastyczność i młody wygląd dzięki zawartości witaminy B3, ceramidów i olejku jojoba.
                       
SKŁAD:
aqua, pentylene glycol, cetearyl isononanoate, glycerin, niacynamide, simmondsia chinesis seed oil, glyceryl stearate citrate, butyrospermum parkii butter, cetearyl alcohol, polyglyceryl-3 methylglucose distearate, magnesium aluminum silicate, sorbitol, ceramide 6 II, ceramide 3, phytosphingosine, galactoarabian, cholesterol, tocopherol, xanthan gum, tocopheryl acetate, polyglyceryl-2 dipolyhydroxystearate, sodium stearoyl lactylate, caprylic/capric trigliceride, stearic acid, palmitic acid, sodium gluconate, sodium hydroxide
Bezzapachowy.
Nie zawiera konserwantów.
Zawartość substancji tłuszczowych 21%
                                   
MOJE WRAŻENIA:
Pierwsze z czym mamy kontakt to opakowanie. W tekturowym kartoniku znajdujemy porządną butelkę typu air-less bardzo praktyczną i wygodną w użytkowaniu. Choć wykonana jest ona z nieprzezroczystego czerwonego plastiku to pod światło spokojnie można podejrzeć ile kosmetyku jeszcze w środku pozostało. Pompka jest porządnie wykonana, nie psuje się ani nie zacina oraz dozuje odpowiednią ilość kremu.
W opakowaniu znajdujemy 50ml kosmetyku, który możemy dostać w stacjonarnych i internetowych aptekach za kwotę około30zł.
                           
Krem jak i cała seria jest nieperfumowany. Próżno też można doszukiwać się w nim jakiejkolwiek woni więc spokojnie można stwierdzić, że nie pachnie.
Kosmetyk ma biały kolor, który po rozprowadzeniu całkowicie znika oraz dosyć zwartą konsystencję przypominającą krem na noc. Pomimo tego łatwo się rozprowadza i błyskawicznie wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
                    
Krem dobrze nawilża i natłuszcza skórę oraz doskonale ją ujędrnia sprawiając, że staje się wręcz twarda a jednocześnie miła w dotyku. Rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod makijaż gdyż wchłania się całkowicie do matu i nie wybłyszcza w ciągu dnia sprawiając, że makijaż jest trwały a podkład nie waży się ani nie staje ciastowaty. W trakcie jego stosowania odnotowałam również znaczące zmniejszenie porów a skóra jest na tyle uspokojona, że zaczerwienienia stają się mniej widoczne. Nie jest to jednak trwały efekt a jedynie doraźny ale w końcu producent nie obiecuje takiego działania.
                                             
 OCENA: 6/6
                                         
Podsumowując: Doskonały kosmetyk spełniający obietnice producenta o przystępnej cenie i zjawiskowym wręcz działaniu. Zdecydowanie go polecam. Sama chętnie częściej będę po niego sięgała :)
                        
  Produkt dostałam od firmy Decubal w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...