Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2014

Odświeżający żel od Olay

Uwielbiam robić i nosić makijaż. Z resztą pewnie nie tylko ja ;) Towarzyszy mi on praktycznie każdego dnia jednak ta przyjemność niesie za sobą również pewne obowiązki. Przede wszystkim dotyczy to pielęgnacji a w szczególności oczyszczania, bo przecież nikt nie chce aby konsekwencją upiększania się była brzydka i poorana niedoskonałościami cera. W związku z tym staram się starannie dobierać i rozgraniczać kosmetyki do stosowania rano oraz te do dokładnego mycia skóry wieczorem. Dzisiaj opowiem Wam co nieco o kosmetyku, który towarzyszy mi każdego wieczoru i pomaga w usunięciu resztek makijażu oraz zanieczyszczeń z całego dnia.
                         
Olay Essentials
Odświeżający żel do mycia twarzy
cera normalna / sucha / mieszana
                  
Na opakowaniu producent obiecuje, że: "Odświeżający Żel do Mycia Twarzy Olay Essentials stworzono z myślą o łagodnym, codziennym oczyszczaniu skóry. Dzięki delikatnym składnikom oczyszczającym w połączeniu z ekstraktami z aloesu i ogórka, efektywnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż oraz odświeża skórę. Widoczne efekty: Poczujesz różnicę: czysta, odświeżona i piękniejsza skóra każdego dnia."
Skład jest długi i zawiły a wyciąg z aloesu znajdziemy w nim dopiero na 10-tym miejscu. Ogórek znajduje się oczko wyżej wiec nie ma co spodziewać się pielęgnacyjnych cudów.
                                
                        
Kosmetyk jest bezbarwny i ma przyjemną żelową konsystencję taką "w sam raz". Nie rozlewa się ani nie jest zwartą galaretą. Jego zapach jest perfumeryjny, kwiatowy i miły dla nosa. Na szczęście producent zachował umiar i dużo zdrowego rozsądku przy odmierzaniu ilości środków aromatycznych więc natężenie zapachu jest umiarkowane i nie przytłacza.
       
Od żelu nie oczekuję cudów i pielęgnowania skóry jak ma to miejsce w przypadku serum czy kremu. Ma po prostu dobrze oczyszczać i nie przesuszać a ostatnio również na spory plus zaliczam brak pienienia się. Kosmetyk od Olay pieni się umiarkowanie choć gdy próbowałam używać go na dzień to jednak ilość piany i konieczność dłuższego jej spłukiwania mnie trochę irytowała (przyzwyczajenia robią swoje). Myje dobrze i nie przesusza zbytnio skóry ale niestety z makijażem nie specjalnie sobie radzi więc warto się z nim wcześniej rozprawić za pomocą kosmetyku do tego przeznaczonego. Owszem zmyje podkład, korektor i puder ale tusz, kredka, eyeliner i cienie na bazie przysporzą mu sporo problemów. Jedyny tusz z jakim się uporał to ten od Pierre Rene ale z moich doświadczeń wynika, że z nim uporałaby się nawet sama ciepła woda. Kredkę zmywa jedynie gdy jest ona nałożona na gołą/przypudrowaną powiekę, co u mnie oznacza totalny brak trwałości. Dla mnie to jednak nie jest problem, gdyż zawsze przed potraktowaniem buzi żelem oczyszczam ją za pomocą płynu micelarnego a z pozostałościami po tym zabiegu radzi sobie bardzo dobrze. Buzia jest oczyszczona, odświeżona i przygotowana no dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Kosmetyk nie szczypie w oczy ani nie podrażnia nawet wrażliwej skóry naczynkowej. Tonizowanie skóry i nałożenie kremu są po jego użyciu koniecznością ale dla mnie to normalne. Nie odnotowałam za to wybitnego przesuszenia czy ściągnięcia

                 
Opakowanie oceniam jako sprzyjające użytkownikowi i miłe dla oka. Odpowiednio miękka, stawiana na zakrętce tuba ze szczelnym zamknięciem na klik to jest to co lubię najbardziej zarówno w łazience jak i w podróży.
                          
Jeżeli nie macie wielkich wymagań i oczekujecie jedynie mycia oraz miłych doznań organoleptycznych to żel od Olay będzie dla Was jak znalazł. Mnie nie uwiódł swoimi walorami ale też nie wspominam go źle.

poniedziałek, 31 marca 2014

Żelowy Noni

Pisałam Wam ostatnio o demakijażu KLIK, więc dzisiaj pora na dalszy etap oczyszczania skóry twarzy.
Zapraszam :)
                                               
Noni Care
Active Moisturising & care Face Wash Gel
Nawilżający żel zmywający (+25)
Intensive
                                                                   
OBIETNICE PRODUCENTA:
Wyjątkowe połączenie środków powierzchniowo czynnych pozwoliło stworzyć delikatnie pielęgnującą formulację w postaci żelu, odpowiednią dla wrażliwej skóry twarzy i oczu. Obecność soku z owocu Noni (Morinda citrifolia), oliwy z oliwek oraz ekstraktów z aloesu i oleju awokado pozwala zredukować zaczerwienienia skóry twarzy, odbudowuje wodno-lipidowy płaszcz skóry, przywraca właściwy odczyn pH.
                                           
SKŁAD:
aqua, coco glucoside, glyceryl oleate, olea europea oil, helianthus annuus seed oil, morinda citrifolia fruit extract, aloe barbadensis leaf extract, chamomilla recutita extract, citrus grandis friut extract, citrus aurantium amara flower extract, persea gratissima oil, caprylic/capric trigliceride, tocopheryl acetate, benzyl alcohol, lactic acid xanthan gum, sodium benzoate, potassium sorbate, parfum, citral, limonene, linalool
                                               
POJEMNOŚĆ: 100ml
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann, internet
CENA: Około 15zł
                                                         
                                                                 
Kosmetyk ma formę praktycznie płynnego rozlewającego się żelu o transparentnym lekko żółtawym kolorze i nieziemskim owocowo-cytrusowym zapachu, od którego cieknie ślinka. Konsystencja jest trochę problematyczna, gdyż specyfik lubi wylewać się z tubki podczas jej otwierania więc trzeba zachowywać wyjątkową ostrożność. Pomimo tego wydajność jest bardzo dobra gdyż do oczyszczenia całej twarzy wystarczy jego odrobina. W trakcie mycia żel lekko się pieni i nadaje dłoniom przyjemny poślizg.
                                                                           
Preparat bardzo dobrze oczyszcza delikatną skórę twarzy i okolic oczu z pozostałości kosmetyków, sebum i innych zanieczyszczeń a jednocześnie ją pielęgnuje. W trakcie jego użytkowania można zapomnieć o problemie wysuszenia czy ściągnięcia, a osoby ze skórą naczyniową i skłonnością do zaczerwienień nie muszą się martwić o podrażnienia, gdyż nic takiego nie występuje. Energizujący zapach spisuje się rewelacyjnie zwłaszcza rano kiedy to trudno się obudzić.
Przez cały okres stosowania żelu nie odnotowałam żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych. Nawet szczypania w oczy.
                                             
Kartonik jest miły dla oka i przyciągający uwagę. Tubka ma trochę bardziej zachowawczą stylistykę ale jest bardzo praktyczna bo miękka i stawiana na zakrętce co ułatwia pływanie żelu. Zielone akcenty wskazują na energetyczną zawartość.
                                                          
                                                            
Podsumowując: Świetny kosmetyk o łagodnym działaniu i niewygórowanej cenie. Z przyjemnością będę do niego wracać kiedy uporam się z mocno uszczuplonymi ale jednak jeszcze obecnymi zapasami ;)

sobota, 18 stycznia 2014

Bo aloes lubi pustynię...

Po wyprzedażowym szale, a właściwie w jego trakcie chciałabym zaprosić Was na recenzję.
Zatem bez zbędnych wstępów zapraszam :)
                                                                           
Bielenda
Aloes
cera wrażliwa i alergiczna
Delikatny żel do mycia twarzy
                                              
OBIETNICE PRODUCENTA:
PROBLEM: skóra wrażliwa, alergiczna, podrażniona i przesuszona czynnikami zewnętrznymi, o obniżonej jędrności i elastyczności; uczucie pieczenia ściągnięcia i dyskomfortu skóry.
Ten niezwykle delikatny, a jednocześnie skuteczny żel to bezpieczny kosmetyk do mycia twarzy dla cery wrażliwej i alergicznej, która źle toleruje wodę i mydło. Oczyszcza i odświeża skórę bez naruszania jej naturalnej równowagi, usuwa makijaż i inne zabrudzenia. Dzięki zawartości aloesu, d-panthenolu oraz witaminy E koi, łagodzi podrażnienia oraz intensywnie nawilża skórę. Nie podrażnia i nie wysusza naskórka.
EFEKT: idealnie czysta, zregenerowana, nawilżona skóra. Podrażnienia zredukowane, uczucie pieczenia, ściągnięcia i dyskomfortu skóry zlikwidowane.
                                                        
SKŁAD:
aqua (water), sodium cocoyl alaninate, acrylates copolymer, glycerin, sodium cocoamphoacetate, panthenol, aloe barbadensis leaf juice powder, polysorbate 20, tocopheryl acetate, disodium edta, triethanolamine, mannitol, cellulose, hydroxypropyl methylcellulose, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, parfum (fragrance), CI 77289 (chromium hydroxide green).
                                                   
POJEMNOŚĆ: 150g
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: Około 12zł
                                                      
MOJE WRAŻENIA:
Kosmetyk dostajemy w plastikowej częściowo przezroczystej tubie, dzięki której widać miłą dla oka gęstą, żelową zawartość o lekko seledynowej barwie z trawiasto-zielonymi i odrobinę twardszymi granulkami, które w trakcie mycia się rozpuszczają. Grafika na opakowaniu jest ładna i dobitnie pokazuje co jest głównym składnikiem żelu a klapka jest szczelna, i doskonale się domyka na klik.
Zapach żelu jest bardzo przyjemny i orzeźwiający cytrusowo-roślinny. Pieni się wyśmienicie po dodaniu odrobiny wody. Po tych zachwytach przychodzi jednak czas na ocenę wydajności i tutaj jest gorzej bo ubywa go dość szybko z opakowania.
                                                                   
Co do obietnic oczyszczania i usuwania makijażu to muszę przyznać, że spisuje się świetnie. Nie ważne jakiego użyję podkładu: MAC, Revlon czy Bell ani czym go przypudruję (NYX czy Kryolan) i tak zawsze sobie poradzi. Świetnie się spisuje również przy domywaniu resztek mocniejszego makijażu oczu, a także cieni na bazie czy tuszu do rzęs. Niestety oczyszczenie jest tak mocne, że mam wrażenie, iż używam Domestosa, bo skóra aż piszczy po dotknięciu. Po jego zastosowaniu twarz jest zaczerwieniona i rozpalona, wyraźnie widać podrażnienie, a skóra momentalnie się napina i ściąga tak, że aż boli. Gdyby nie to, że dwa razy dziennie nawilżam się Cetaphilem to chyba wyłabym z bólu i liniała jak wąż na wiosnę...
                                                     
Zdecydowanie nie jest to kosmetyk jakiego chciałabym używać ani tym bardziej polecać. Mam skórę mieszaną i rzadko zdarza jej się reagować równie mocno ale ten żel przeszedł sam siebie. Jeżeli jesteście sucharkami i wrażliwcami to trzymajcie się od niego z daleka, chyba że chcecie sobie zafundować jakąś dramatyczną terapię to wtedy można... Ale czy warto?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kosmetyczne niewypały: sierpień 2013

Od jakiegoś czasu pojawiał się a potem znikał w mojej głowie pomysł na cykl postów o kosmetycznych bublach. Mimo to zawsze coś mnie powstrzymywało i zniechęcało. Tym razem jednak w związku z tym, że kosmetyczne badziewia zalały mnie jak Morze Czerwone armię Faraona postanowiłam się nie poddawać i dać upust swoim emocjom.
Co do samego cyklu - nie będzie on pojawiał się co miesiąc bo nie chcę na siłę wynajdować bubli wśród tego co używałam. Warunkiem koniecznym do pojawienia się takiego postu będzie uzbieranie przeze mnie 5-ciu kosmetyków, spełniających wymagania do tytułu "kosmetycznego niewypału".
Dzisiaj jest ich nawet trochę więcej więc zapraszam :)
                                                                          
                                                  
FLOS LEK eye care
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Do demakijażu nie użyłam go ani razu ze względu na zawartość kancerogennego barwnika więc karnie oddelegowany został do mycia beautyblendera. Co prawda podkłady z niego usuwał bardzo dobrze ale niestety przefarbował moje jajo na niebiesko! Na dodatek nie wiadomo czy plamy te w ogóle kiedykolwiek zejdą. Nie szaleję jakoś z rozpaczy, jednak zastanawia mnie jak można uznać za bezpieczne w stosowaniu w okolicach oczu coś co trwale barwi gąbkę...
                                                     
POLLENA Ostrzeszów Biały Jeleń
Żel do mycia twarzy hipoalergiczny
Tak samo jak poprzednik za zawartość Cl 42090 nie trafił nigdy na twarz a został przeznaczony do mycia jaja i pędzli. Myje średnio i z większymi zabrudzeniami sobie nie radzi a dodatkowo jego używanie utrudnia paskudnie glutowata i ciągnąca się konsystencja, przez którą ciężko go wydobyć z opakowania, gdyż po puszczeniu ściśniętej butelki wciąga się z powrotem do wewnątrz. Na szczęście jest też niezbyt wydajny więc nie musiałam się z nim długo męczyć.
                                                                                 
                                                                              
 NIVEA Intimate Sensitive
Płyn do higieny intymnej
Kupiłam go z ciekawości bo zawsze tylko Lactacyc i Lactacyd czasami zdradzany z jakimiś tańszymi płynami, i wszystko byłoby ładnie, pięknie tylko nie rozumiem jak ktokolwiek mógł napisać na tym specyfiku przypominającym działaniem kreta zdanie: "Łagodząca pielęgnacja dla wrażliwej skóry"! Stosowanie tego specyfiku przez niespełna tydzień doprowadziło mnie do takiego stanu, że nawet chodzenie do toalety stanowiło przykry przymus i ostatecznie w niedzielę musiałam z zapałem szaleńca ganiać po galerii w poszukiwaniu łagodzącej wersji Lactacydu. W połączeniu z antybiotykiem wywołał taki Sajgon, że od tygodnia walczę z efektami ubocznymi stosowania tego duetu. Za to w przy myciu beautyblendera i pędzli spisuje się świetnie bo bez żadnego problemu wyciąga z nich największy syf.
 Nie polecam nawet twardzielkom chyba, że szukacie dobrego środka do mycia przyborów kosmetycznych i odplamiacza w jednym.
                                                                      
 FARMONA Fresh&Beauty
Morski peeling solny
Pomijając już fatalny skład z parafiną na początku, całym arsenałem parabenów i kancerogennym barwnikiem na koniec oraz beznadziejną wydajność (wystarczył dokładnie na 2,5 użycia) jego największym minusem jest zapach. O ile w opakowaniu wydaję się być przyzwoity o morskich w nutach, tak po nałożeniu na skórę zmienia się nie do poznania i cuchnie jak starodawna, tania kostka klozetowa przez co używanie tego specyfiku to koszmar. Brrr...

                                                                                   
DOVE Summer Glow
Samoopalający balsam do ciała do jasnej karnacji
Jestem bladziochem i jestem z tego dumna. Czasami jednak chcę się trochę podkolorować i to niekoniecznie za pomocą wylegiwania na słońcu. Wtedy sięgam po balsamy brązujące ze względu na delikatny efekt i łatwość stosowania bo samoopalaczami posługiwać się nie potrafię. No i właśnie słowo "EFEKT" jest tu słowem kluczowym, bo żeby uzyskać jakąkolwiek, ledwo widoczną opaleniznę za pomocą tego kosmetyku trzeba go żmudnie aplikować przez wiele dni. Na dodatek trwałość opalenizny jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej pojawiania się, co oznacza, że już po trzech myciach nie ma po niej śladu. Więcej na jego promocję się nabiorę.
W ubiegłym roku stosowałam świetnie sprawdzający się balsam Lirene Body Arabica do jasnej karnacji i w przyszłym roku pokornie do niego wrócę.
                                                                 
AA DEO Hair Control
Anti-perspirant
No cóż poza ładnym zapachem antyperspirant musi również charakteryzować się działaniem, które tutaj jest poniżej oczekiwań. Nie trzeba upałów ani wysiłku fizycznego aby przestał sobie radzić z zapachem potu i wilgocią. Poprawki w ciągu dnia to bezwzględna konieczność o ile nie chcecie raczyć otoczenia swoim naturalnym zapachem. Na dodatek jest wydajny i trzeba się z nim długo męczyć. To już moja druga kulka od AA, i druga, która poza ładnym zapachem nie robi nic. Przy kolejnych zakupach będę je omijała szerokim łukiem.
                                                                              
                                                                                       
NIVEA BB Cream
Cera jasna
Na początku, zaraz po nałożeniu ma dziwny piaskowo-różowy kolor a potem... A potem pokazuje swoje (nie, nie WASZE tylko SWOJE) prawdziwe oblicze. Jeżeli nie jesteście rodowitymi mieszkankami Indii czy Egiptu albo prawdziwymi Indiankami prosto, z którejś z Ameryk to trzymajcie się od niego z daleka bo cera Wasza jest na bank za jasna i będziecie wyglądać jakbyście wychowywały się w kopalniach Morii a teraz próbowały przyszyć sobie głowę, którejś z wyżej wymienionych kobiet... Nawet nie chcę wiedzieć jaki efekt daje wersja do ciemnej karnacji...
                                           
To już wszystkie buble jakie udało mi się wyłapać do posta. Sporo takich gagatków znajdziecie również w poście o zużyciach lipca 2013, bo w ubiegłym miesiącu pożegnałam ich sporo.
                                              
A jak tam Was?
Trafiają się Wam buble, które kładą się cieniem na cały rynek kosmetyczny czy macie szczęście je omijać?

piątek, 16 sierpnia 2013

Hit Biedronki ;)

Nie lubię tanich kosmetyków, za drogimi też nie specjalnie przepadam ale to już inna bajka ;) W drogeriach unikam ich jak ognia i to wcale nie dlatego, że mam jakieś dziwne urojone uprzedzenia. Takie moje zachowanie jest wynikiem tego, że wiele razy się nacięłam: a to osypujący się tusza, a to błyszczyk, który wywołał takie uczulenie, że trzeba było je leczyć antybiotykiem, a to podrażniający żel i wymieniać mogłabym tak w nieskończoność ale nie moich żalach miałam dzisiaj pisać.
Nad tym specyfikiem, zastanawiałam się już bardzo długo. Czytałam recenzje, pytałam o opinie i dużo, dużo na ten temat myślałam... W końcu wybrałam się do ogólnie znanego dyskontu i capnęłam jeden egzemplarz z półki a teraz dołączę do sporego grona bloggerek, które już do recenzowały.
Zapraszam :)
                                                                
BeBeauty
Face Expert!w
Hydro Effect
Micelarny żel do mycia i demakijażu
Skóra sucha i wrażliwa
                                                       
OBIETNICE PRODUCENTA:
Micelarny żel do mycia i demakijażu
Hypoalergiczny preparat w postaci żelu micelarnego delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy i oczu. Struktury micelarne zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Zawarty w preparacie d-panthenol zapewnia naturalny poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz przynosi uczucie natychmiastowego ukojenia. Skóra staje się gładka i czysta. Odzyskuje uczucie  świeżości i komfortu.
- dokładnie oczyszcza z makijażu i zanieczyszczeń
- zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia
- posiada właściwości nawilżajace
- odświeża skórę i pozostawia uczucie komfortu
                     
Czym są micele?
Micele to sferyczne cząsteczki składające się z cząstek wodnych i tłuszczowych. W zetknięciu ze skórą cząsteczki tłuszczowe łączą się z sebum i resztkami makijażu, natomiast cząsteczki wodne z kurzem i innymi zanieczyszczeniami. W ten sposób skóra jest dokładnie oczyszczona.
                                          
SKŁAD:
aqua, propylene glycol, disodium cocoamphodiacetate, peg-40 hydrogenated castor oil, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, poloxamer 184, peg-7 glyceryl cocoate, hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride, sophora japonica leaf extract, panthenol, sodium hydroxide, sodium citrate, sodium chloride, disodium edta, citric acid, parfum, methylparaben, propylparaben, methylisothiazolinone
                                                
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie jest standardowe, praktyczne i poręczne. Zamykająca klapka jest szczelna i dobrze przytwierdzona dzięki czemu kosmetyk się nie marnotrawi. Grafika jest przyjemna dla oka choć wiem, że nowa jest bardziej ascetyczna i jeszcze przyjemniejsza ;)
W Biedronce (bo tylko tam można go kupić) za tubę o pojemności 150ml zapłacić trzeba 5zł.
                                                      
Żel pachnie przyjemnie słodko-świeżo, trochę kwaskowato jakby cytrusowo ale to nie do końca to. Zapach jest ewidentnie syntetyczny ale nie przeszkadza i nie dusi. Koloru kosmetyk nie posiada - jest zupełnie bezbarwny i przezroczysty. Jego konsystencja jest bardzo gęsta i bardzo dziwna. Niby to jest żel ale nie taki typowy. Zupełnie się nie ciągnie ani nie jest glutowaty. Łatwo się rozprowadza, dobrze łączy z wodą i przykleja do twarzy oraz bezproblemowo spłukuje. Nie spływa z twarzy.
Wydajność OK ale bez rewelacji. Dosyć szybko go ubywa z opakowania ale biorąc pod uwagę, że bardzo często używałam go 2 razy w ciągu dnia to nie ma się co dziwić.
                                          
W kwestii działania muszę przyznać, że bardzo dobrze spełnia obietnice producenta. Bardzo dobrze myje i oczyszcza skórę. Świetnie ściąga makijaż zarówno z twarzy jak i z oczu pozostawiając uczucie świeżości. Jedyne z czym do końca sobie nie radzi to kredki do oczu i kohl dlatego z nimi rozprawiam się za pomocą innych kosmetyków do demakijażu. Po jego zastosowaniu, skóra jest dobrze oczyszczona, miła, miękka i gładka w dotyku. Nie staje się skrzypiąca, wysuszona ani szorstka jak to się dzieje przy zbyt intensywnie myjących kosmetykach.
Żel nie szczypie w oczy, nie zapycha ani nie wywołuje innych niepożądanych efektów.
                                                                                         
OCENA: 4,5/6 

                                    
Podsumowując:
Zaskakująco dobry i tani kosmetyk. Dupska mi nie urwał jakimś cudownym działaniem ale też nie zniechęcił do kosmetyków BeBeauty. Dostępność jest bez rewelacji bo do Biedronki mam daleko ale jeżeli kiedyś się znajdę w jej okolicy a będę potrzebowała żelu to bez zbędnych przemyśleń sięgnę po kolejne opakowanie. Myślę też, że nawet zdecyduję się na wypróbowanie płynu micelarnego ;)

wtorek, 12 lutego 2013

Ziołowe oczyszczanie twarzy

Jak już nie raz wspominałam moja skóra jest mieszana dlatego żel do mycia twarzy to mój kosmetyczny must have. Również ze względu na typ skóry mam wobec niego spore wymagania dlatego często zmieniam kosmetyki i marki szukając ideału.
Czy ten spełnił moje wymagania i zostanie ze mną na dłużej?
Zapraszam do dalszej części posta.
                                           
Green Pharmacy
Natural Cosmetics
Pielęgnacja twarzy
Delikatny żel do mycia twarzy
SZAŁWIA
Dla skóry ze skłonnością do podrażnień
                                        
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
                                    
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Wytrawny, ziołowy, czuć w nim bardzo delikatną szałwię. Trochę przypomina mi banany chociaż nie jest taki mdły i słodki. Sam zapach jest świeży, delikatny i nie nachalny. Nie przeszkadza w trakcie użytkowania a po spłukaniu całkowicie znika.
SMAK: Słony.
BARWA: Brak. Kosmetyk jest bezbarwny i zupełnie przeźroczysty. 

KONSYSTENCJA: Płynna ale gęsta jak rzadki miód albo mydło w płynie. Łatwo się rozprowadza i tworzy delikatną niezbyt zwartą pianę.
  DZIAŁANIE: Kosmetyk dobrze spełnia praktycznie wszystkie obietnice producenta. Bardzo dobrze myje i delikatnie oczyszcza skórę twarzy zarówno z sebum jak i ze wszystkiego co na niej osiądzie w ciągu dnia czy nocy. Całkiem nieźle radzi sobie z makijażem bez problemu zmywając podkład, korektor, puder, cienie na bazie, tusz do rzęs i pomadkę czy błyszczyk. Jedynie z kredkami czy eyelinerami radzi sobie gorzej i ich demakijaż trzeba przeprowadzić wcześniej za pomocą kosmetyku do tego przeznaczonego.
Rzeczywiście łagodzi podrażnienia i zapobiega powstawaniu nowych nawet na skórze skłonnej do naczynek i zaczerwienień jednocześnie nie powoduje wysuszenia skóry ani uczucia ściągnięcia. 
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. Spokojnie wystarczy na kilka tygodni stosowania dwa razy dziennie lub kilka miesięcy stosowania raz na dzień. 
SKUTKI UBOCZNE: Brak. 
OPAKOWANIE: Plastikowa, dosyć sztywna, pękata, brązowa, transparentna butla z praktyczna, dobrze działającą, białą pompką. Wszystkie in formacje od producenta oraz skład kosmetyku zawarte są na naklejonej na butelce etykiecie. Grafika utrzymana w brązowo-żółto- pomarańczowej kolorystyce i dodatkami w kolorze fioletu i zieleni. 
POJEMNOŚĆ: 270ml
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, drogerie i internet.
CENA: Około 8zł
OCENA: 5/6 

                                    
Podsumowując: Żel okazał się bardzo dobry i spokojnie poradził sobie z większością moich wymagań więc chętnie będę do niego wracała. Z przyjemnością wypróbuję również inne wersje zapachowe bo możliwe, że właśnie wśród nich znajdę idealnego zastępcę dla mojego ulubionego żelu. 
                                    
Produkt ten dostałam od firmy Green Pharmacy na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 24 stycznia 2013

Ukochany żel :)

Sięgając po ten żel do szuflady przejrzałam bloga i tak się zaczęłam zastanawiać jak to się stało, że tak niewiele tu o nim napisałam. Od wielu wielu lat jest moim ulubieńcem i z różnymi przerwami towarzyszy mi w trakcie codziennej pielęgnacji twarzy dlatego postanowiłam nadrobić braki w recenzjach bo przecież lepiej późno niż wcale ;)
                              
Ziaja
tintin
żel oczyszczający antybakteryjny
cera trądzikowa i przetłuszczająca się
                               
OBIETNICE PRODUCENTA:
lukrecja, tymianek, prowitamina B5
Aktywny żel myjący do oczyszczania twarzy.
działanie
 * Usuwa nadmiar substancji tłuszczowych, nie naruszając warstwy ochronnej naskórka.
* Dokładnie oczyszcza i odblokowuje pory.
* Regularnie stosowany zapobiega rozwojowi bakterii.
efekty
* Zmniejszona skłonność do powstawania zmian trądzikowych.
 * Skóra przygotowana do zabiegów pielęgnacyjnych.
                          
SKŁAD:
aqua (water), coco glucoside*, polysorbate 20, propylene glycol, glycyrrhiza globra (licorice) roat extract*, thymus vulgaris (thyme) flover/leaf extract*, panthenol, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, sodium benzoate*, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, parfum (fragrance), benzyl salicylate, sodium hydroxide
*surowiec zaaprobowany przez ECOCERT
                                                                 
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Niezbyt mocny i specyficzny: słodki i wyraźnie ziołowy. Nie jest brzydki ale też nie zachwyca. Trzeba się po prostu do niego przyzwyczaić. 

SMAK: Nie znam.
BARWA: Transparentna z delikatnym żółtawo-brązowym zabarwieniem jak bardzo, bardzo lekka herbata. 

KONSYSTENCJA: Żelowa, dosyć gęsta. Nie spływa z twarzy ani nie przecieka miedzy palcami a żeby żel wylał się z butelki trzeba ją trochę ścisnąć.  W kontakcie z wodą trochę się rozpływa i tworzy minimalną ilość piany tak, że stwierdzenie, że kosmetyk się nie pieni nie będzie kłamstwem.
  DZIAŁANIE: Ten żel jest idealny do mycia buzi rano i wieczorem. O poranku świetnie zmywa ślady zmęczenia, ściąga lekkie opuchnięcia, doskonale oczyszcza z resztek kremu na noc, sebum i snu a jednocześnie matuje i zapobiega powstawaniu wyprysków;) Zastosowany wieczorem radzi sobie z delikatnym makijażem: podkład/puder+cienie+tusz, doskonale oczyszcza skórę i przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji. Kosmetyk spełnia wszystkie obietnice producenta i stosowany regularnie skutecznie hamuje nadmierne wydzielanie sebum dzięki czemu skóra przestaje się nieestetycznie świecić i traci skłonności do powstawania pryszczy. Dzięki niemu pory są odblokowane a niedoskonałości błyskawicznie się goją.
WYDAJNOŚĆ: Rewelacyjna. Opakowanie spokojnie wystarcza na kilka miesięcy codziennego użytkowania. 
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, nieprzezroczysta, dosyć twarda biała butelka z korkiem zamykanym na klik. Grafika utrzymana jest w biało-zielonej kolorystyce. 
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Jakiś czas temu kosmetyki te zostały wycofane a wcześniej można je było kupić w drogeriach, aptekach i wszystkich innych sklepach w których dostępne są kosmetyki oraz w internecie jednak jeżeli dobrze poszukacie to jeszcze można je znaleźć.
CENA: Około 8zł
OCENA: 6/6 

                                       
Podsumowując: Żel jest rewelacyjny i świetnie się spisuje dlatego ogromnie ubolewam nad wycofaniem tej serii i szczerze mówiąc nie mam nawet pomysłu czym mogłabym go zastąpić aby uzyskać równie dobre efekty. Jeżeli jeszcze na niego gdzieś traficie to jak najbardziej go polecam i radzę robić zapasy. Ja swoje już zrobiłam (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) ;)

środa, 22 lutego 2012

Poranne oczyszczanie

CLEAN & CLEAR
MORNING ENERGY
ENERGETYZUJĄCY ŻEL MYJĄCY
zawiera witaminę C i żeń-szeń

OBIETNICE PRODUCENTA I SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Świerzy z wyraźną nutą imbirową. Jest OK ale przy dłuższym używaniu znudził mi się.
BARWA: Żel jest przezroczysty i zawiera pomarańczowe oraz perłowo- żółte kuleczki.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęstego kisielu. Żel jest płynny ale gęsty i ciągliwy.
OBIETNICE PRODUCENTA: Producent nie obiecuje zbyt wiele ale żel myje i głęboko oczyszcza skórę jednocześnie praktycznie wcale się nie pieniąc.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Wysusza skórę i powoduje, że natychmiast trzeba ją przetrzeć tonikiem i nakremować bo inaczej bardzo długo będzie nam towarzyszyło uczucie ściągnięcia.
OPAKOWANIE: Butelka z praktyczną i higieniczną pompką. Plastik jest przezroczysty ale zabarwiony na pomarańczowo więc widać ile żelu jeszcze zostało a jednocześnie możemy się cieszyć jego widokiem.
POJEMNOŚĆ: 150ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 15zł, w promocji taniej
OCENA: 42,5/6
    
Podsumowując: Po bardzo dobrych wrażeniach jakie zostawiła u mnie wersja rozświetlająca miałam duże oczekiwania wobec tego kosmetyku ale się zawiodłam. Ta wersja nie jest nawet w połowie tak dobra jak poprzednia. Spotkanie z nią na długo powstrzyma u mnie chęć kupowania żeli do twarzy tej firmy.

wtorek, 15 listopada 2011

Cytrusy jesiennym porankiem:)

Clean and Clear
Morning Energy
Rozświetlający żel myjący
z ekstraktem z cytryny i papai

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Świerzy i cytrusowy ale jednocześnie słodki. Bardzo odświeżający, przyjemny i radosny zwłaszcza na jesienny poranek:)
BARWA: Żel jest żółty ale przezroczysty i zawiera perłowy pył nadający mu właśnie taki połysk. Dodatkowo zatopione są w nim pastelowo zielone i perłowo żółte kuleczki.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęstego kisielu. Żel jest płynny ale gęsty i ciągliwy.
OBIETNICE PRODUCENTA: No cóż - producent nie obiecuje zbyt wiele. Żel myje, odświeża i bardzo dobrze oczyszcza skórę. Może i rozświetla ale na pewno nie jest rozświetlenie przez pozostawienie perłowego pyłu;)
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Czasami może wywoływać uczucie chłodzenia dzięki zawartości mentholu.
OPAKOWANIE: Butelka z praktyczną i higieniczną pompką. Plastik jest przezroczysty więc widać ile żelu jeszcze zostało a jednocześnie możemy się cieszyć jego widokiem bo pięknie prezentuje się na półce.
POJEMNOŚĆ: 150ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 15zł, w promocji taniej
OCENA: 4,5/6
    
Podsumowując: Kupując go nie miałam praktycznie żadnych oczekiwań ponieważ byłam świeżo zawiedziona żelem TBS jednak ten żel wywołał u mnie bardzo pozytywne emocje w związku z tym na pewno skuszę się na drugą wersję zapachową:)

niedziela, 14 sierpnia 2011

Mój numer 1 na świecie!

Teraz przeczytacie o najcudowniejszym kosmetyku na świecie - przynajmniej dla mnie;)

Yves Rocher
Pure Calmille
Żel do mycia twarzy

OBIETNICE PRODUCENTA: Delikaty żel wzbogacony o wyciąg z rumianku dokładnie oczyszcza skórę, eliminując zanieczyszczenia i ślady makijażu. odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Do codziennego stosowania.
SKŁAD: 

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo delikatny, kwiatowy. Cudownie słodki.
KONSYSTENCJA: Żelowa ale rzadka. Coś jak rzadki kisiel ale się nie ciągnie.
OBIETNICE PRODUCENTA: Producent nie obiecuje dużo ale wszystko jest spełnione co do joty. Skóra jest oczyszczona a jednocześnie nie jest wysuszona ani ściągnięta. Żel rewelacyjnie zmywa makijaż. Radzi sobie ze wszystkimi kosmetykami poza wodoodpornymi (tymi prawdziwie wodoodpornymi bo te pseudo wodoodporne zmywa bez najmniejszego problemu).
WYDAJNOŚĆ: Ogromna - zużywam 3 może czasami 4 opakowania na rok.
SKUTKI UBOCZNE: Cudownie czysta skóra w doskonałej kondycji.
OPAKOWANIE: Wysoka ale wąska przezroczysta tuba z ascetyczną grafiką i praktycznym korkiem.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: sklepy YR, internet
CENA: 19,90zł ale w promocji można nawet kupić o 50% taniej - dla mnie wart jest każdej ceny;)
OCENA: 6/6
Podsumowując: Tego żelu używam nieustannie już około 10lat. Dokładnie myje, zmywa każdy makijaż, łagodzi podrażnienia i nie powoduje nowych a przede wszystkim nie uczulił mnie. Nie szczypie w oczy. Poza nim nie znalazłam jeszcze kosmetyku, którego mogłabym używać codziennie opakowanie po opakowaniu bez ryzyka alergii i podrażnień. Mam nadzieję, że YR nigdy go nie wycofa;)

TBS żel do mycia twarzy z algami

The Body Shop
Seaweed
Deep Cleansing Facial Wash

OBIETNICE PRODUCENTA: Bez mydła, wolne od oleju głęboko oczyszcza i pielęgnuje skórę bez nadmiernego wysuszenia. Z algi morskie do równoważą i nawilżają. Wynik? Czysta, jasna, matowa skóra.
SKŁAD: 

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Chemiczny, trochę mentolowy - bez rewelacji ale nie jest zły.
KONSYSTENCJA: Płynna ale bardzo gęsta nie wylewa się z opakowania ani nie rozlewa po ręce.
OBIETNICE PRODUCENTA: Hmmm... Skóra jest czysta i matowa to się zgadza. Co do rozjaśniania - nie zauważyłam. Obietnica nie wysuszania nie jest spełniona. Po myciu czuć iż skóra zaczyna się ściągać. Nie jest to mocne uczucie ani bardzo uciążliwe ale jednak jest.
WYDAJNOŚĆ: Spora. Wystarczy odrobina aby umyć twarz.
SKUTKI UBOCZNE: Żel dzieci zawartości mentolu wywołuje uczucie chłodzenia. Nie podrażnia jednak skóry ani nie rozszerza naczynek.
OPAKOWANIE: Tuba z praktycznym korkiem. Otwór jest bardzo mały dzięki czemu nie wylejemy więcej żelu niż chcemy. Mam wrażenie, że ma zabezpieczenie przed rozlewaniem jak np. niektóre ketchupy.
POJEMNOŚĆ: 100ml
DOSTĘPNOŚĆ: sklepy THB, internet
CENA: 35zł - jak dla mnie drogo
OCENA: 3,5/6
Podsumowując: Ogólnie rzecz ujmując żel nie wywołał u mnie zachwytu. Nie przepadam za uczuciem chłodzenia a sam żel nie daje spektakularnych efektów. Na dodatek cena jest wysoka przy małej pojemności. To samo mogę osiągnąć dzięki żelowi Tin tin z Ziaji, który jest około cztery razy tańszy, dwa razy większy i mega wydajny. Dodatkowo denerwuje mnie brak polskiej etykietki z działaniem i obietnicami producenta.

niedziela, 1 maja 2011

Pielęgnacja - czyli pieśń ku chwale Yves Rocher;)

O pielęgnacji nie będzie dużo, bo nie taki miałam cel zakładając bloga, jednak częścią moich doświadczeń muszę (i będę musiała w przyszłości) się z Wami podzielić. Na blogu pojawiać się będą notki o pielęgnacji tylko w przypadku kosmetyków wybitnych - wybitnie doskonałych lub wybitnie beznadziejnych (ku przestrodze). Przyczyną takiej postawy jest moja skóra, która wraz z wiekiem staje się coraz bardziej wrażliwa, kapryśna i wymagająca sprawiając, że kosmetyki w mojej łazience zmieniają się jak kartki w kalendarzu. Są też kosmetyki, które dosyć często do niej wracają i gdyby nie cena (zazwyczaj) kupowałabym ciągle i używała non stop. Na koniec, są i takie, które zagościły w mojej łazience na stałe i jeszcze długo, długo jej nie opuszczą.
Zatem zaczynamy i życzę miłego czytania:

Linki do poszczególnych kosmetyków na stronach producentów i strony firm kosmetycznych, o których tu pisałam kryją się pod nazwami.

Jestem fanką tej firmy już chyba od 10 lat i przez ten czas zawsze przynajmniej kilka ich kosmetyków miałam na półce. 
Zacznę jednak od kosmetyków tej firmy których nie lubię:
  1. Szampony - miałam kilka podejść do różnych szamponów tej firmy i niestety, każde nieudane. Włosy są suche, skrzypiące, puszą się, elektryzują i ciężko je czesać. Jako uwieńczenie dochodzi swędzenie skóry głowy i łupież. Na usprawiedliwienie mogę napisać jednak to, że niestety moje włosy i skóra głowy reagują tak na wszystkie organiczne, ekologiczne, naturalne i nietestowane na zwierzętach szampony. Jako jedyne sprawdzają się szampony pokroju Nivea i Dove. Ostatecznie mogą być też szampony dla dzieci jednak po ich użyciu włosy są nieprzyjemne w dotyku i trudne do rozczesania.
  2. Żele pod prysznic z serii owocowej - ogólnie rzecz ujmując jakość tych żeli jest poniżej jakości mydeł pod prysznic Ziaji (za wyjątkiem wersji oliwkowej, która jest odrobinkę lepsza i owsianej - bo jej jeszcze nie testowałam) - wysuszają skórę, są średnio wydajne, butla ma nieporęczny korek i cena jest dosyć wygórowana jak na taką jakość. Za tymi żelami przemawia jedynie ich cudowny zapach;)
  3. Edycje limitowane - ładnie pachną ale mocno wysuszają skórę, niska cena jest jednak zbyt wygórowana przy takiej jakości.
Średniej jakości są balsamy do ciała  z wyżej wymienionej serii owocowej - pupy nie urywają ale czepiać się też nie ma czego a zapach jest śliczny.

Wreszcie mogę przejść do przyjemniejszej części notki;) Nie będę się rozpisywać o wszystkich kosmetykach tej firmy, których używałam bo bloga by mi zabrakło;) Skupię się jedynie na tych, które zostały u mnie na stałe lub cyklicznie odwiedzają moją łazienkę.
  1.  Żel do mycia twarzy Pure Calmille - jednym zdaniem - cud, miód i paczka orzeszków. Genialny i nie do zastąpienia jako kosmetyk do demakijażu. Zmywa wszystko co położymy na buzię, oczywiście poza kosmetykami wodoodpornymi. Radzi sobie nawet z bardzo tłustymi eyelinerami - wystarczy wtedy dodatkową porcją umyć same oczy. Nie podrażnia a nawet łagodzi, nie szczypie w oczy, pielęgnuje, ładnie i delikatnie pachnie, świetnie się pieni, łatwo go spłukać z twarzy. Mega wydajny. Nie wiem co tu więcej pisać - po prostu kosmetyk idealny, który GORĄCO WSZYSTKIM POLECAM, bo używam go już 10lat i niezmiennie się nim zachwycam.
  2. Krem zwężający pory - świetny zarówno na lato jak i na zimę, na dzień i na noc. Moja mieszana skóra tłustawa w strefie T i sucha na polikach go uwielbia. Na stronie YR pisze aby używać go na noc a na słoiczku, że można go stosować na dzień i na noc. Takiej samej informacji udzieliła mi Pani w sklepie. Ja w lecie używam go na dzień bo bardzo dobrze matuje a jednocześnie dobrze nawilża suche policzki i świetnie trzyma makijaż, a w zimie stosuję go na noc żeby odciążyć skórę po cięższym, chroniącym buzię przed mrozem kremie stosowanym na dzień. Faktycznie zmniejsza pory, nie podrażnia a nawet łagodzi, ma lekką konsystencję i przyjemny zapach, szybko się wchłania pozostawiając nie tłusty film na buzi. Na dodatek jest wydajny. Kosmetyk na prawdę GODNY POLECENIA jednak teraz powoli zastępować go będę kremem przeciwzmarszczkowym. Na razie tylko na noc a później też na dzień. W końcu po 25roku życia powinno się już rozpocząć działalność przeciwzmarszczkową a ja te 25 skończyłam już chwilę temu;)
  3. Żel pod prysznic HAMAMELIS - świetny - delikatny, ładnie pachnie, świetnie się pieni, nie wysusza i nie podrażnia kapryśnej skóry na łydkach, można powiedzieć, że delikatnie nawilża - nie muszę koniecznie stosować po nim balsamu. Dodatkową zaletą jest możliwość kupienia uzupełniacza za śmieszne pieniądze.
  4. Mleczko do ciała HAMAMELIS - niepozorna butelka kryje w sobie boski nawilżacz o cudownie lekkiej konsystencji. Mleczko na bardzo rzadką konsystencję, która pod wpływem ciepła ciała zamienia się prawie w konsystencję prawdziwego mleka. Świetnie się rozprowadza, łagodzi delikatne podrażnienia, nie powoduje wyprysków a jednocześnie tak nawilża, że mucha nie siada;) Nie wiem nawet jak to określić ale moja skóra jest po nim taka miękka, gładka i jedwabista. Nie wiem jak oni to zrobili ale ten balsam po prostu ZACHWYCA.
  5. Maseczka łagodząca Active Sensitive - na prawdę łagodzi! Kiedyś tester podkładu Vichy poparzył mi skórę na twarzy i dopiero ta maseczka mnie uleczyła. Nawilża, wygładza, czyni skórę jedwabistą i rzeczywiście RATUJE w najgorszych momentach. Nie używam jej stale ale w awaryjnych sytuacjach zawsze po nią sięgam.
  6. Peeling roślinny - jedyny, który mogę normalnie używać przy naczynkowej cerze. Nie podrażnia, nie rozrywa naczynek, nie wywołuje zaczerwienień a jednocześnie świetnie oczyszcza.
  7.  Antyperspiranty - wypróbowałam już kilka i są bardzo przyjemne. Właściwie to najlepsze jakich do tej pory używałam. Rexona nie dorasta im do pięt a one same przebijają nawet Lady Speed Stick Clinical Protection. Ślicznie pachną, nie zostawiają plam, łatwo je zużyć do końca, nie leją się, dobrze chronią przed zapachem potu. Co prawda nie chronią przed uczuciem wilgoci w 100% ale i tak są świetnie. Szkoda tylko, że YR nie produkuje antyperspirantów w kremie/sztyfcie bo wolę takie niż w kolce.
To by było chyba na tyle mojej rozwlekłej wielbiącej notki o Yves Rocher. Teraz szybciutko przejdę do Ziajki i Bielendy. O tym już na prawdę nie będzie długo;)

Ziaja
  1. Żel oczyszczający antybakteryjny Tin Tin - świetny do mycia buzi rano. Zmywa ślady zmęczenia, ściąga lekkie opuchnięcia, doskonale oczyszcza z resztek kremu na noc, sebum i snu a jednocześnie matuje i zapobiega powstawaniu wyprysków;) Radzi sobie z delikatnym makijażem. Bardzo tani i mega wydajny. Nie zawiera SLS. Jest ze mną już od dawna i jeszcze długo zostanie;)
  2. Tonik antybakteryjny Tin Tin - świetnie matuje, ściąga resztki kosmetyków i zanieczyszczeń, łagodzi buzię, nie wysusza bo nie zawiera alkoholu, przyjemnie pachnie i zapobiega powstawaniu wyprysków. Do tego wydajny i tani:)
  3. Maska antybakteryjna Tin Tin - nie podrażnia wrażliwej skóry a jednocześnie oczyszcza i zapobiega powstawaniu wyprysków. Skóra po jej użyciu jest jedwabista i matowa. Używam jej zawsze po szkole jak mam zajęcia z facepaintingu i makijażu aby zapobiec niespodziankom po przedawkowaniu kosmetyków kolorowych;)
  4. Mydła i mleczka pod prysznic - taniutkie, ślicznie pachnące, duży wybór zapachów, nie wysuszają skóry, wielkie butle za śmieszne pieniądze a na dodatek wydajne - grzechem byłoby nie wspomnieć tu o nich;)
Bielenda 
  1. Jogurtowy mus do ciała Beauty Milky - moje odkrycie ostatnich tygodni. Kosmetyk na miarę Yves Rocher. Pięknie pachnie, świetnie się rozprowadza i doskonale nawilża. Konsystencja kremu, nie rozpływa się pod wpływem ciepła ciała dlatego dosyć ciężko się rozprowadza ale nie jest źle;) Zapach prawdziwego słodkiego jogurtu. Na dodatek kupiłam w porażającej cenie 5,96zł w promocji "dobra cena na do widzenia" w Rossmanie. Na pewno będę często do niego wracać:)
Mam nadzieję, że przyjemnie się czytało, i że kiedyś komuś coś z tego się przyda oraz pomoże w doborze satysfakcjonującego kosmetyku:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...