Cześć Kochani!
Jak zwykle jestem nie ogarnięta i piszę na ostatnią chwilę ale chyba tak już ze mną jest.
Błyszczyki towarzyszą mi od początku mojej przygody z makijażem i raczej rozstania nie będzie bo uwielbiam ten rodzaj kosmetyków oraz efekt jaki dają.
Miłego czytania :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 lutego 2019
niedziela, 9 grudnia 2018
Wszystkie moje pędzle
Witajcie Kochani,
Obiecałam, więc się zmobilizowałam i nagrałam film o wszystkich pędzlach które posiadam. Gromadka jest dosyć pokaźna ale na szczęście udało mi się je sprawnie ogarnąć.
Obiecałam, więc się zmobilizowałam i nagrałam film o wszystkich pędzlach które posiadam. Gromadka jest dosyć pokaźna ale na szczęście udało mi się je sprawnie ogarnąć.
Etykiety:
Bikor,
byHM,
Eco Tools,
film,
Hakuro,
Inglot,
Kavai,
Kiko Milano,
Mac Cosmetics,
Maestro,
Make Up For Ever,
Real Techniques,
Sense&Body,
Sephora,
Suqqu,
W7,
Yves Rocher,
Zoeva
sobota, 8 grudnia 2018
Najgorsze pędzle w mojej kolekcji
Witajcie Kochani,
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)
Do zobaczenia,
XO
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)
Do zobaczenia,
XO
czwartek, 29 listopada 2018
SEPHORA 22 - All over shadow
Witajcie kochani,
Wreszcie mogę Wam poświęcić chwilę i pojawić się z nowym wpisem.
Zapraszam więc serdecznie i życzę Wam bardzo udanego i słonecznego weekendu :)
Wreszcie mogę Wam poświęcić chwilę i pojawić się z nowym wpisem.
Zapraszam więc serdecznie i życzę Wam bardzo udanego i słonecznego weekendu :)
czwartek, 6 września 2018
SEPHORA 23
Witajcie Kochani,
Tydzień mija szybko ale na szczęście przed nami już niedaleko kolejny weekend ;) Ja tymczasem mocno realizuję swoje ambitne sportowe plany i nie rezygnuję z artystycznych postanowień ;) Dzisiaj jednak zapraszam Was na recenzję :*
Tydzień mija szybko ale na szczęście przed nami już niedaleko kolejny weekend ;) Ja tymczasem mocno realizuję swoje ambitne sportowe plany i nie rezygnuję z artystycznych postanowień ;) Dzisiaj jednak zapraszam Was na recenzję :*
czwartek, 16 sierpnia 2018
Pędzle, po które sięgam najczęściej a jeszcze ich nie pokazywałam na blogu.
Witajcie
Mam dużo a właściwie bardzo dużo pędzli, z których przez dobre kilka lat używałam na sobie może dwunastu. Od jakiegoś czasu to się jednak zmieniło i teraz mam sporą rotację. Dzisiaj pokażę Wam, po które pędzle sięgam najczęściej. Oczywiście nie uwzględniłam tych, które są już na blogu bo nie ma sensu się powtarzać.
Zapraszam :)
Mam dużo a właściwie bardzo dużo pędzli, z których przez dobre kilka lat używałam na sobie może dwunastu. Od jakiegoś czasu to się jednak zmieniło i teraz mam sporą rotację. Dzisiaj pokażę Wam, po które pędzle sięgam najczęściej. Oczywiście nie uwzględniłam tych, które są już na blogu bo nie ma sensu się powtarzać.
Zapraszam :)
Etykiety:
Bdellium Tools,
Eco Tools,
Essence,
GOSH,
Hakuro,
Inglot,
Kavai,
Maestro,
Make Up For Ever,
Milan,
No name,
Pierre Rene,
Real Techniques,
Renesans,
Sense&Body,
Sephora,
Smashbox,
W7,
Zoeva
niedziela, 21 lipca 2013
Pora na korektora
Z recenzjami kolorówki jest u mnie różnie - albo poużywam jakiś czas i zaraz recenzuję, albo używam, odkładam, używam, odkładam, używam i recenzuję na chwilę przed tym jak ma lecieć do kosza...
Dzisiaj recenzowany produkt należy do tej drugiej kategorii i to bynajmniej nie dlatego, że łączy nas jakaś tam "love-hate relationship". Po prostu od początku praktycznie do końca, który nastąpi już wcześniej niż później nie mogę się z nim dogadać o czym z resztą będziecie mogli przeczytać poniżej.
Zapraszam :)
Sephora
Concleaner Palette
SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
Kosmetyk zapakowany jest w plastikową kasetkę podzieloną na małe boxy dla poszczególnych kolorów. Jest ona ładna, estetyczna i w miarę trwała (nie testowałam jak się spisuje w przypadku upadku), ma przejrzyste wieczko dzięki czemu łatwo ja zidentyfikować w kosmetyczce ale niestety dosyć szybko się rysuje co odbiera jej uroku. Jako aplikator znajduje się w niej mały dla mnie bezużyteczny pędzelek.
Zawiera 3,6g kosmetyku. Można ją dostać w Perfumerii Sephora w cenie około 50zł.
W skład zestawu korektorów wchodzą 4 kolory:
1. nude - jasny beż, tak jasny, że nawet na mojej skórze wydaje się biały,
2. leaf - bardzo jasna pastelowa zieleń,
3. lilac - jasny, pastelowy, chłodny, liliowy róż,
4. sandy - dosyć ciemny, neutralny beż bez pomarańczowych tonów.
Taka kombinacja kolorów pozwala (przynajmniej w teorii) zatuszować praktycznie wszystkie przebarwienia i niedoskonałości powstałe na skórze. Pigmentacja kosmetyku jest dobra jednak krycie pozostawia wiele do życzenia.
Konsystencja kosmetyku przypomina rozgrzaną w dłoniach plastelinę dzięki czemu łatwo się nabiera, przenosi na twarz oraz blenduje. Dobrze też współpracuje ze wszystkimi stosowanymi przeze mnie podkładami i pudrami. Niestety łatwo też odkleja się od miejsca, w którym go nałożyliśmy i przenosi na palec czy pędzel, którym chcemy wklepać go w skórę przez co uzyskanie idealnego krycia jest wręcz niemożliwe bo proces nakładania i wklepywania można powtarzać w nieskończoność uzyskując jedynie efekt maski w miejscu nałożenia.
Konsystencja nie zmienia się niestety po zaaplikowaniu na twarz - kosmetyk nie zasycha nawet po przypudrowaniu przez co trwa na twarzy zaledwie kilka godzin a potem znika/ściera się i wszystko co miał zamaskować staje się znów widoczne. W związku z tym usunięcie go jest bajecznie łatwe - wystarczy przetrzeć zamaskowane miejsce jakimkolwiek środkiem do demakijażu i nie pozostanie po nim nawet ślad.
Pomimo tak marnego krycia i kiepskiej trwałości korektory są bardzo wydajne, ale może to też wynikać, z mojej niechęci do ich użytkowania.
Co do zapachu to nie jest on zbyt przyjemny bo korektory pachną chemicznie.
Nie odnotowałam żadnych niepożądanych skutków ubocznych, no może tym, że pomimo iż kod znajdujący się na opakowaniu wskazuje, że kosmetyk jeszcze długo, długo będzie zdatny do użycia (na opakowaniu nie ma oznaczenia o terminie przydatności do zużycia po otwarciu) to zaczyna już zmieniać zapach na przypominający starą, wieki noszoną w plecaku plastelinę więc niedługo wyląduje w koszu.
OCENA: 2/6
Podsumowanie: Kupiłam tę paletkę w promocji "-50% gdy oddasz stary kosmetyk" więc zawód jaki mi sprawiła nie boli aż tak bardzo, jednak uważam go za totalny niewypał. Już lepiej sprawdziła się u mnie paletka korektorów Essence, która kosztowała ułamek jej ceny i służyła mi dobrze. Więcej na pewno do niej nie wrócę a tymczasem poszukam czegoś na zastępstwo.
Mieliście może do czynienia z innymi paletkami korektorów?
Możecie polecić mi coś o dobrym kryciu i niewygórowanej cenie?
Bo na razie jedyne co przychodzi mi do głowy to kółko korektorów Kryolan.
środa, 22 sierpnia 2012
Pędzlowy przegląd posiadania: Sephora vol. 3
Dzisiaj będzie trzecie i na szczęście już ostatnie podejście do pędzli Sephory.
Pierwsze recenzje - KLIK.
Zakupy - KLIK.
Druga partia recenzji - KLIK.
Mam nadzieję, że jeszcze Was nimi nie zanudziłam i z przyjemnością poczytacie jeszcze trochę;)
SEPHORA
stippling 113
mineral powder 45
angled blush 40
flat blush 42
powder 51
Tak jak poprzednie pędzle opiszę je wszystkie razem ponieważ większość cech mają wspólnych;)
DOSTĘPNOŚĆ: Sephora
CENA: 113 - 99zł w promocji 49,50zł
45 - 65zł w promocji 52zł
40 - 49zł w promocji 39,20zł
42 - 45zł w promocji 22,50zł
51 - 55zł w promocji 27,50zł
PRZEZNACZENIE: 113 - nakładanie podkładu praz pudru, różu i brązera w formie płynnej i sypkiej
45 - nakładanie pudru mineralnego
40 - nakładanie różu
42 - nakładanie różu, konturowanie twarzy51 - nakładanie pudru
WŁOSIE: 113 - syntetyczne
45 - syntetyczne
40 - naturalne
42 - naturalne51 - naturalne
WYMIARY: 113 - Włosie: długość - 2,2 i 3,3cm, szerokość - 1,3cm, Całość: długość - 20,5cm.
45 - Włosie: długość - 2,9cm, szerokość - 1,8cm, Całość: długość - 15,6cm.
40 - Włosie: długość - 2,2-3,2cm, szerokość - 2,3cm, Całość: długość - 15,0cm.
42 - Włosie: długość - 3,4cm, szerokość - 2,0cm, Całość: długość - 15,0cm.51 - Włosie: długość - 3,7cm, szerokość - 2,7cm, Całość: długość - 9,8cm.
OPIS: 113 - Włosie - czarne i białe. Skuwka i rączka - metalowa - aluminium, różowa z czarną gumową, matową końcówką , z metalicznym połyskiem, wytłoczone napisy, odporna na uszkodzenia.
45 - Włosie - brązowe z biała końcówką. Skuwka - czarna, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka - drewniana, czarna, matowa, srebrne, matowe napisy, odporna na uszkodzenia.
40, 42 - Włosie - ciemno brązowe. Skuwka - czarna, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka - drewniana, czarna, matowa, srebrne, matowe napisy, odporna na uszkodzenia.
51 - Włosie - czarne. Skuwka - czarna, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka i zatyczka - metalowa, czarna, błyszcząca, srebrne, matowe napisy, odporna na uszkodzenia.
UŻYTKOWANIE: Bez zarzutu. Wszystkie pędzle dobrze nabierają kosmetyki z opakowania i oddają je na skórę. Nie robią plam ani nie zjadają kosmetyków i nie powodują jego zbytniego pylenia przy nabieraniu. Nie są specjalnie miękkie ani delikatne jednak nie drapią ani powodują podrażnień. Rączki są krótkie dzięki czemu łatwo nimi malować zarówno kogoś jak i siebie nie zawadzając o lusterko.
113 - Jest to pędzel uniwersalny. Można nim nakładać i rozcierać praktycznie wszystkie kosmetyki zarówno płynne, prasowane jak i sypkie. Co prawda przy nakładaniu podkładu trzeba się trochę namachać ale efekt i tak jest wart zachodu. Można nim wykonać praktycznie cały makijaż.
45 - Pędzel bardzo uniwersalny i również nadaje się do nakładania i rozcierania kosmetyków płynnych, prasowanych i kremowych. Rewelacyjnie konturuje się nim twarz, nakłada róż i rozświetlacz.
40 - Bardzo przyjemny, równo przycięty i praktyczny pędzel do nakładania i rozcierania różu i brązera. Dobrze rozprowadza kosmetyk i nie tworzy plam dzięki czemu łatwo uzyskać idealny efekt.
42 - Również bardzo dobrze przycięty i praktyczny pędzel nadający się do nakładania różu i brązera. Dzięki temu, że dobrze rozprowadza kosmetyki łatwo nim konturować twarz uzyskując naturalny efekt.
51 - Rozsuwany pędzel do pudru. To już drugi mój egzemplarz tego pędzla. O pierwszym pisałam TUTAJ i teraz mogę właściwie powtórzyć wszystko co tam napisałam z tym, że z tym pędzlem tak się dzieje od samego początku a tamtego używałam jakiś czas zanim zaczął mnie wkurzać. Dlaczego go kupiłam ponownie - bo był w promocji -50% i miałam nadzieję, ze tak jak tamten trochę mi posłuży zanim zacznie mi dokuczać.
CZYSZCZENIE: Bezproblemowe. Wystarczy szare mydło i woda aby usunąć z nich wszystkie pozostałości kosmetyków. Schną w normalnym tempie - kilka godzin na słonku i wietrze a w pomieszczeniu zostawiam je na całą noc. Jedynie numer 51 sprawuje kłopoty - w trakcie mycia puszcza farbę i łamie mu się włosie.
WYKONANIE: Całkiem nie złe: nie rozklejają się, nie gubią włosia, nie tracą kształtu chociaż po kilku użyciach nie są już tak zbite i odrobinę zwiększają swoją objętość. Jedynie numer 51 również i tutaj się nie spisuje bo w trakcie użytkowania gubi włosie zarówno całe jak i jego odłamane kawałki.
Poza numerem 51 pędzle są całkiem przyjemne w użytkowaniu. Ceny trochę wygórowane ale do przyjęcia tym bardziej jeżeli są w promocjach. Myślę, że osoby początkujące będą z nich zadowolone tak jak z pędzli do cieni. Pędzla o numerze 51 nie polecam i radzę trzymać się od niego z daleka bo poza pieniędzmi będzie Was kosztował dużo nerwów.
środa, 8 sierpnia 2012
Pędzlowy przegląd posiadania: Sephora vol. 2
Były ostatnio malunki zarówno twarzowe, jak i te paznokciowe, były recenzje, zakupy i zużycia czas więc najwyższy wrócić do pędzli. Nie będę ukrywała, że jest to najbardziej wymagająca i najmniej lubiana przeze mnie tematyka na blogu chociaż pędzle same w sobie uwielbiam kupować, używać, dotykać i nawet prać;)
Pierwsze moje podejście do pędzli Sephory mogliście zobaczyć TUTAJ. W styczniu trafiłam na promocję pędzli 8zł za sztukę więc capnęłam od razu dwa a następnie w marcu tego roku na wyprzedaży upolowałam "kilka" nowych egzemplarzy, które wstępnie pokazywałam Wam TUTAJ.
Sięgam po nie dosyć często zarówno przy makijażu własnym jak i wykonywanym na kimś innym więc myślę, że spokojnie mogę już o nich co nie co powiedzieć;)
Sephora
all over shadow 21
all over shadow 22
all over shadow small 23
smudge 14
angled liner 15
Długo zastanawiałam się jak je opisać ale chyba najlepiej będzie jeżeli te do cieni zrecenzuję razem coby nie klepać non stop tego samego a pędzelkiem do eyelinera zajmę się osobno.
PĘDZLE DO CIENI
DOSTĘPNOŚĆ: Sephora
CENA: 21 - 24zł, potem przeceniono go na 8zł a ja kupowałam go w promocji -20% więc zapłaciłam 6,40zł.
22 - 30zł w promocji 15zł
23 - 26zł w promocji 13zł
14 - 26zł w promocji 13zł
PRZEZNACZENIE: 21 - nakładanie cieni
22 - nakładanie cieni
23 - nakładanie cieni
14 - rozcieranie
WŁOSIE: Naturalne - pony.
WYMIARY: 21 - Włosie: długość - 1,2cm, szerokość - 1,4cm, Całość: długość - 14,5cm.
22 - Włosie: długość - 1,2cm, szerokość - 1,0cm, Całość: długość - 14cm.
23 - Włosie: długość - 1,0cm, szerokość - 0,6cm, Całość: długość - 13,5cm.
14 -Włosie: długość - 0,6cm, szerokość - 1,0cm, Całość: długość - 13,0cm.
OPIS: Włosie - brązowe. Skuwka - czarna, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka - drewniana, czarna, matowa, srebrne, matowe napisy, odporna na uszkodzenia.
UŻYTKOWANIE: Bez zarzutu. Dobrze nabierają cienie z opakowania i oddają je na powiekę. Nie robią plam ani nie zjadają cienia i nie powodują jego zbytniego pylenia przy nabieraniu. Nie są specjalnie miękkie ani delikatne jednak nie drapią ani powodują podrażnień.
CZYSZCZENIE: Bezproblemowe. Wystarczy szare mydło i woda aby usunąć z nich wszystkie pozostałości kosmetyków. Schną dosyć szybko - zaledwie kilka godzin w pomieszczeniu i kilkadziesiąt minut na słonku i wietrze ale ja zazwyczaj zostawiam je na całą noc.
WYKONANIE: Całkiem nie złe: nie rozklejają się, nie gubią włosia, nie tracą kształtu chociaż u numeru 24 pojawiają się jakieś niesforne włoski, które jednak nie utrudniają użytkowania.
PĘDZEL DO EYELINERA
DOSTĘPNOŚĆ: Sephora
CENA: 26zł w promocji 13zł
PRZEZNACZENIE: Malowanie kreski.
WŁOSIE: Syntetyczne.
WYMIARY: Włosie: długość - 0,5-0,8cm, szerokość - 0,7cm, Całość: długość - 13,0cm.
OPIS: Włosie - jasno brązowe. Skuwka - czarna, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka - drewniana, czarna, matowa, srebrne, matowe napisy, odporna na uszkodzenia.
UŻYTKOWANIE: Bez zarzutu. Dobrze nabiera eyeliner oraz cień i oddaje na powiekę. Można nim stworzyć zarówno cienką jak i grubą kreskę a także wcisnąć kosmetyk między rzęsy. Włosie jest sprężyste, miękkie i delikatne dzięki czemu nie drapie ani powoduje podrażnień.
CZYSZCZENIE: Bezproblemowe. Wystarczy szare mydło i woda aby usunąć z niego wszystkie pozostałości kosmetyków. W przypadku kosmetyków trwałych lub wodoodpornych dobrze jest się przed myciem wspomóc dwufazowym płynem do demakijażu aby ułatwić sobie zadanie. Schnie szybko - zaledwie kilka godzin w pomieszczeniu i kilkadziesiąt minut na słonku i wietrze ale ja zazwyczaj zostawiam go na całą noc.
WYKONANIE: Porządne: nie rozkleja się, nie gubi włosia i nie odkształca się chociaż po myciu można zauważyć, że włoski dzielą się na 3 kępki jednak po przeczesaniu ich palcami wracają do pierwotnego kształtu.
Pędzle ładne, krótkie i przyjemne w użytkowaniu ale ich ceny uważam za trochę zbyt wygórowane jednak warto się za nimi rozejrzeć gdy są w promocji;) Myślę, że osoby początkujące będą z nich zadowolone:)
sobota, 27 sierpnia 2011
Pędzlowe kontrowersje...
Jako, że zrecenzowałam Wam już praktycznie całą obecnie używaną przeze mnie pielęgnację, której z resztą część już zużyłam a na jej miejsce powskakiwały nowe cudeńka, postanowiłam wrócić do dawno porzuconej przeze mnie serii postów o pędzlach do makijażu.
Dlaczego więc post zatytułowany jest pędzlowe kontrowersje? Zobaczycie sami...
Dzisiaj na tapecie Sephora.
Zacznę od widocznej na dole zdjęcia gąbeczki do rozcierania nr 11 o wdzięcznej nazwie sponge tip precision. Kupiłam ją już całe wieki temu jak zaczynałam moją przygodę z makijażem do rozcierania kredki na powiece (akurat wtedy taki makijaż był modny). Zapłaciłam za nią jakieś grosze - niespełna 20zł. Gąbeczka jest porządnie wykonana i pomimo użytkowania (swego czasu intensywnego) i prania (niezbyt delikatnego) przetrwała do dzisiaj w stanie praktycznie nienaruszonym i właściwie na tym jej zalety się kończą. Chociaż posiadam ją już tak długo nie nauczyłam się nią posługiwać - odkąd ją kupiłam i zaczęłam używać przysparzała mi ciągle jednego ale jakże niepożądanego efektu - mianowicie przy rozcieraniu kreski całkowicie ją ścierała. Można by się tak bawić cały dzień - rysować kreskę i ścierać tą gąbeczką, potem poprawiać kreskę i ponownie ją ścierać, znowu rysować i ścierać, i tak w nieskończoność. W roli zorcieracza dużo lepiej sprawdza się zwykły patyczek kosmetyczny niż ten gadżet. Ogólnie nie jestem z niej zadowolona i leży teraz zapomniana w kubku z pędzlami...
Drugim posiadanym przeze mnie Sephorowym przedmiotem do makijażu jest rozsuwany pędzel do pudru nr 51 i to właśnie pędzel wywołuje we mnie i w wielu innych jego użytkownikach takie kontrowersje. Zacznę od tego, że tak samo jak kocham ten pędzel tak samo go nienawidzę. Najpierw zalety: rozsuwany - idealny do torebki, po złożeniu jest mały i poręczny, nie zajmuje dużo miejsca a na dodatek nie pobrudzi się od innych walających się po damskich torebkach różności, ani sam nie ubrudzi wnętrza torebki znajdującymi się na nim resztkami pudru oraz to co dla mnie najważniejsze czyli gęste, dosyć zbite idealnie wyprofilowane włosie doskonale nabiera puder nie pyląc go w nadmiarze dzięki czemu kosmetyk się nie marnuje. Po prostu ideał, gdyby tylko nie te wady... Na początku łamało mu się włosie i po nałożeniu pudru poza nim na twarzy znajdowały się też małe, długości około 5mm, kawałki włosków. Trwało to dosyć długo ale niedawno włoski przestały się łamać. Myślałam, że będzie to początek mojej idealnej współpracy z tym pędzlem jednak okazało się, że moje nadzieje są płonne. Po krótkim czasie dobrej współpracy pędzel zaczął niesamowicie puszczać farbę przy praniu (nigdy wcześniej tego nie robił) oraz wypuszczać włosie na potęgę posępnego czerepu... Dzisiaj go prałam i po praniu chciałam powyciągać wszystkie poluzowane włoski, i w pewnym momencie aż się przeraz bo pomyślałam, że wyciągnę wszystkie... Masakra jakaś:( Na dodatek pędzel niesamowicie śmierdzi. Wiem, że wszystkie pędzle wykonane z włosia naturalnego po myciu pachną mokrym zwierzątkiem i ten też tak pachniał na początku ale teraz odkąd zaczął puszczać kolor śmierdzi niesamowicie. Niezbędne jest pranie co tydzień, a w przypadku nie używania koniecznie trzeba przechowywać go otwartego, bo inaczej zapach jest nie do zniesienia i nie daje się go używać. Myślę, że moja dalsza współpraca z tym pędzlem nie potrwa zbyt długo, bo wkrótce się rozleci i pomimo całej sympatii kolejnego egzemplarza na bank nie kupię. Chociaż porządnych rozsuwanych pędzli jest na rynku jak na lekarstwo to postaram się znaleźć coś innego. Wiem, że Yves Rocher ma taki pędzel w swoim asortymencie, więc na pewno zwrócę się w jego stronę...
środa, 4 maja 2011
ASK: B - bazy pod cienie i makijaż
Dzisiaj na tapecie tylko 3 kosmetyki więc nie zdążycie się znudzić;)
- KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie - Bardzo dobra. Cienie trzymają się jak przyspawane od nałożenia do zmycia. Dała radę nawet tragicznym, wcześniej mówionym, niebieskim cieniom z Avonu chociaż szału nie było;) Jest dobra zarówno do cieni/pigmentów sypkich jak i prasowanych. Świetnie sprawdza się gdy chcemy użyć cienia/pigmentu jako pomadki. Kiedyś zrobiłam test i nałożyłam na usta odrobinę bazy, potem pędzelkiem prasowane cienie do powiek Sensique a na to bezbarwny błyszczyk do ust. Efekt był oszałamiający - pigment trzymał się ust tak mocno, że nie ruszyło go nawet nakładanie błyszczyku pędzelkiem. Wraz z upływem czasu z ust zniknął tylko błyszczyk - cienie nienaruszone zostały na swoim miejscu. Nawet przy zmywaniu musiałam się przyłożyć;)
Dodatkowym atutem bazy jest to, że podbija ukryte tony i jeżeli na nasz cień/pigment składa się kilka różnych zmieszanych kolorów to po nałożeniu z tą baza może nas zaskoczyć jego kolor;)
Wydajność - produkt jest tak straszliwie wydajny, że nie wiem czy zdołam go kiedykolwiek wykończyć. Na powiekę wystarczy jedna maleńka kropelka a czasem nawet to okazuje się za dużo i trzeba czekać z nałożeniem cienia, aż przyschnie.
Nakładanie jest trochę kłopotliwe dlatego warto zarezerwować sobie trochę więcej czasu na makijaż z jej użyciem.
OCENA: 5/6
- APC Wodoodporna Baza pod Makijaż - Jest to produkt bardzo kontrowersyjny ze względu na to, ze trzeba nauczyć się nią posługiwać i nakładać a powieki. Ja używam jej jako bazy pod cienie i nigdy nie nakładałam jej na całą twarz.
Baza ma konsystencję wazeliny, tak samo wygląda i się zachowuje. W zasadzie od wazeliny różni ją tylko działanie - o ile nie nałożymy jej za dużo.
Co do nakładania to jak pisałam wyżej - trzeba nabrać wprawy. Można ją nakładać tylko palcem, absolutnie nie radzę stosować pędzla, bo nie mamy w nim wyczucia i zawsze nałożymy zbyt dużo. Odrobinka na paluszek a potem dokładnie rozsmarować na powiekach. Nadaje się pod podkład/korektor lub na - bez różnicy, zawsze działa tak samo. Można też stosować samą ale ze względu na to, że jest bezbarwna nie wyrówna nam kolorytu powieki tak jak np. baza z Joko.
Po wprawnym nałożeniu kosmetyk spisuje się świetnie - podbija kolor i utrwala na cały dzień (w sensie od nałożenia do zmycia). Cienie nie migrują, nie zjeżdżają i nie zbierają się w załamaniu chociaż zdarza się im stracić odrobinę na intensywności ale na pewno nie tak jak bez niej. Jeżeli jednak przedobrzymy z ilością bazy otrzymamy efekt przeciwny do zamierzonego - cienie bardzo szybko rozpłyną się i zbiorą w załamaniu zupełnie jakbyśmy nałożyli je na wazelinę.
Jest bardzo wydajna i ma poręczne oraz trwałe opakowanie zamykane na zatrzask (nie zakręcane).
Podsumowując - teraz jestem z niej zadowolona ale na początku zupełnie nie mogłyśmy się dogadać;)
OCENA: 4/6
- SEPHORA Sublimateur de Teint [Smooothing Primer], Wygładzająca baza pod makijaż - Bardzo rzadko używam takich baz dlatego nie kupiłam pełnowymiarowego opakowania tylko posiłkuję się testerami. Miałam już sylikonową bazę z Hean (to była moja pierwsza w życiu baza i to dawno) i z Inglota (zupełnie się na niej zawiodłam) ale ta jest z nich najlepsza. Pięknie wygładza cerę, tuszuje pory i matuje a na dodatek przedłuża trwałość makijażu. Stosowałam ją pod podkład matujący Yves Rocher i nie miałam żadnych problemów z jego nakładaniem - żadnego rolowania ani rozjeżdżania, co przecież jest chlebem powszednim u baz sylikonowych.
Jak kiedyś będę robiła makijaże nie tylko sobie i będę potrzebowała takiego cudeńka to kupię pełnowartościowe opakowanie.
OCENA 4/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)