Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2018

Tydzień z SILISPONGE

Cześć Kochani,
Głównym bohaterem dzisiejszego wpisu będzie błękitny SILISPONGE, który zakupiłam wiedziona ogromną ciekawością w marcu 2017 na Aliexpress. Jak widać bardzo długo musiał czekać aż się za niego zabiorę i zrecenzuję, bo w ciągu kilkunastu miesięcy, które był w moim posiadaniu zanim zabrałam się za poważne testy, użyłam go zaledwie klika razy.


czwartek, 20 grudnia 2018

sobota, 8 grudnia 2018

Najgorsze pędzle w mojej kolekcji

Witajcie Kochani,
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
                 
           
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)

Do zobaczenia,
XO

środa, 5 grudnia 2018

Weekend okazji - ZAKUPY

Witajcie Kochani,
Dzisiaj na kanale mała odskocznia od recenzji i film o zakupach z weekendu okazji.


Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Jeżeli chcielibyście takich więcej to zapraszam do zostawiania informacji w komentarzach.

niedziela, 2 grudnia 2018

Pędzle do kosmetyków mineralnych

Cześć Kochani!
Pamiętacie mój pierwszy film? Niby niewiele czasu od niego minęło ale wiele się zmieniło. Zapraszam dla przypomnienia ;)


Do zobaczenia, pa ;)

wtorek, 25 września 2018

SENSE&BODY Duo Fibre

Witajcie kochani,
Cieszy mnie ogromnie, że na naszym rynku jest obecne tak dużo dobrych jakościowo i niezbyt drogich pędzli. Gdy zaczynałam swoją przygodę z nimi, pędzle były albo drogie albo koszmarne. Teraz jest już o wiele większy wybór i przy odrobinie cierpliwości spokojnie można wyszukać perełki za grosze. Dzisiaj będzie waśnie o takim dobrym i tanim pędzlu dlatego bez zbędnych ceregieli zapraszam do dalszej części posta.


wtorek, 14 sierpnia 2018

BEAUTYBLENDER Oryginal, PRO, Bubble i Red Carpet - wstępne porównanie

Witajcie,
Jako, że kolekcja moich Beautyblenderów osiągnęła jakąś irracjonalną wielkość pomimo tego, że zaczęłam ich używać niespełna miesiąc temu, czas coś o nich napisać. Gdy pierwszy raz o nich usłyszałam (wtedy była tylko wersja Oryginal i Pure) zastanawiałam się czym się różnią. Teraz czas odpowiedzieć na to pytanie.


wtorek, 31 lipca 2018

BLEND IT! vs. BEAUTYBLENDER - wstępne porównanie

Witajcie,
Wielka sława gąbek Blend It! chyba już powoli przemija ale ja przychodzę jeszcze z porównaniem nowego dla mnie jajeczka z kultowym Beauty Blenderem. Mam nadzieję, że komuś to się jeszze przyda ;)
Zapraszam :)


MARKA: Blend It!
MODEL: Marble White
CENA: 29,90 zł


MARKA: Beauty Blender
MODEL: PRO, Red Carpet, Original
CENA: 69 zł


Gąbeczka Bend It! zapakowana jest w woreczek strunowy, który moim zdaniem jest rozwiązaniem całkiem OK, bo choć nie chroni jej przed zgnieceniem w trakcie transportu, to pozwala na zapakowanie mokrej, co czasami może się przydać.
Beauty Blender natomiast kupujemy w plastikowym słoiczku, który co prawda chroni go przed uszkodzeniem ale mieści jedynie dobrze wysuszone jajko.
Oba opakowania są na swój sposób praktyczne i miłe dla oka.

Od lewej: 2 suche Beauty Blendery, sucha Blend It! i mokry Beauty Blender

Przejdźmy jednak do rzeczy.
NA SUCHO:
Gąbeczka Blend It! różni się odrobinę kształtem od Beauty Blendera, który rzeczywiście swym wyglądem przypomina jajko. Jest od niego bardziej okrągła, jak taka napakowana kropla wody i odrobinę większa, choć na zdjęciu słabo to widać.
W konsystencji jest od niego bardziej zwarta, jakby upchano w niej więcej materiału na podobnej powierzchni i mocniej odbija.

W TRAKCIE MOCZENIA:
Obie gąbeczki powiększają swoje rozmiary stopniowo. Blend It! Potrzebuje więcej wody aby dobrze nasiąknąć oraz więcej zgniatania i więcej siły przy odciskaniu aby pozbyć się nadmiaru płynu.

Od lewej: suchy Beauty Blender, mokra Blend It!, mokry Beauty Blender i suchy Beauty Blender.

NA MOKRO:
Mokra Blend It! jest sporo większa i bardziej okrągła od mokrego Beauty Blendera, ale nadal bardziej zwarta, stawia trochę większy opór przy zgniataniu oraz jest cięższa. Różnica w wielkości jest jeszcze bardziej widoczna niż na sucho, gdyż Blend It! o wiele bardziej powiększa swoje rozmiary. Zatrzymuje też w sobie więcej, wody więc jest bardziej wilgotna. Oba jajka ładnie odbijają, jednak Blend It! daje głośniejszy dźwięk jak w trakcie odbijania piłeczki. Zaznaczam jednak, że nie jest to głośne "plask!".

W TRAKCIE WYSYCHANIA:
Obie gąbki dosyć szybko oddają wilgoć, jednak Beauty Blender robi to równomiernie natomiast Blend It! szybciej oddaje wilgoć z powierzchni i po jej zgnieceniu czuć jeszcze, że w środku znajduje się mokry rdzeń. Oba jajka dosyć szybko zaczynają wracać do pierwotnego suchego kształtu i już po kilku godzinach widać ich pomniejszenie, jednak Blend It! schnie o wiele dłużej i w chwili kiedy Beauty Blender jest już suchy Blend It! nadal jest wilgotna.

Niestety jest to już koniec moich wstępnych obserwacji. Bardziej zagłębiać się w temat nie chcę i nie będę, gdyż po bardzo długiej przerwie dopiero raz użyłam Beauty Blendera a po Blend It! nawet nie miałam jeszcze okazji sięgnąć, więc cokolwiek napisała bym o ich stosowaniu nie byłoby potwierdzone doświadczeniem. Już teraz jednak dają się zauważyć dosyć znaczące różnice w wielkości i konsystencji gąbek, co na pewno będzie miało swoje odbicie w przyszłym użytkowaniu. Gdy poużywam ich dłużej, to wtedy podzielę się z Wami dokładnymi recenzjami obu jajek.

A Wy macie już swój Blend It!?
Jesteście z niego zadowolone?

czwartek, 19 lipca 2018

MAKE UP FOR EVER 35N

Witajcie,
Mam nadzieję, że tydzień upływa Wam przyjemnie a nadchodzący weekend zapowiada się jeszcze lepiej ;) Na osłodzenie kończąego się tygodnia zapraszam na kolejną recenzję :)

czwartek, 12 lipca 2018

SILISPONGE - pierwsze wrażenia

Witajcie,
Mój pierwszy zakup z Chin (AliExpress) zasługuje na chwilę uwagi, więc postanowiłam podzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami na temat silisponge.
Zapraszam.


Gąbeczka (?) a właściwie silikonowy płatek ma kształt kropli oraz lekko niebieski kolor i kosztował mnie 7,67 zł. Całkowity czas realizacji zamówienia wyniósł 15 dni, więc wszystko odbyło się wręcz błyskawicznie.
Zdecydowałam się na taki kształt, gdyż stwierdziłam, że będzie on najłatwiejszy w użytkowaniu i bez problemu dotrze do trudno dostępnych fragmentów twarzy. O kolorze również można było zdecydować samemu. Do wyboru był przezroczysty, niebieski (mój), fioletowy i różowy.
Konsystencją rzeczywiście trochę przypomina silikonowe staniki ale jest od nich odrobinę twardsza, co na pewno jest wynikiem tego, że jest od nich po prostu grubsza. W przeciwieństwie do tychże staników nie jest lepka tylko bardzo milutka i gładka w dotyku. Od pierwszego dotknięcia skojarzyła mi się z ciepłą meduzą.


Od razu gdy dorwałam silisponge w swoje łapki to poleciałam ją umyć i się umalować. Nałożyłam nią bazę pod podkład, podkład oraz korektor pod oczy i na powieki a także przy skrzydełkach nosa.
Baza rozprowadzała się trochę dziwnie. Kontakt dwóch śliskich produktów zaowocował tym, że płatek początkowo tylko rozpłaszczał krople kosmetyku na skórze i z nich zjeżdżał. Na szczęście po
chwili kosmetyk ładnie się rozgrzała i wszystko bardzo fajnie się rozprowadziło. Oczywiście dałam jej za dużo...
Podkład na początku też trochę się ślizgał (za dużo bazy) ale trochę roztarty a trochę wklepany rozprowadził się tak jak trzeba. Użyłam 1 pompkę zmieszaną z odrobiną korektora, co oznacza połowę tego co zazwyczaj nakładam pędzlem i 1/3 z tego ile nakładałam gąbką. Wyszła mi z tego całkiem porządna maska i kamuflaż na niedoskonałości zdecydowanie sobie odpuściłam.
Korektora również zastosowałam mniej niż zazwyczaj. Na połowę twarzy, czyli pod oko + na powiekę + w skrzydełko nosa nałożyłam 1 zanurzenie aplikatora w tubce (zazwyczaj stosuję 2). Zdecydowanie za dużo, ale tu już miałam trochę doświadczeń z poprzednich kosmetyków więc poszło mi o wiele łatwiej. Tak jak przewidywałam dotarcie do newralgicznych punktów twarzy (skrzydełka nosa oraz część powiek przy nosie) przy tym kształcie płatka nie nastręczało problemów.
Wszystkie kosmetyki rozprowadziły się dobrze i dały o wiele większe krycie niż zazwyczaj. Podkład zrobił mi trochę maskę, ale o dziwo cały makijaż zdecydowanie szybciej zgrał się ze skórą tracąc silny mat i zyskując naturalne wykończenie. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie efekt blur. Po skończonym makijażu zupełnie nie było widać porów ani nierówności, choć mój podkład bardzo lubi je podkreślać.
Raczej nie jest to akcesorium, które przyspieszy poranne malowanie ale za to bardzo oszczędzi kosmetyki a pranie go trwa dosłownie tyle co mycie rąk więc gąbki mogą się schować. Zdecydowanie trzeba się z nim oswoić i nabrać w prawy w użytkowaniu.


Moim zdaniem jak na pierwsze użycie jest to całkiem ciekawy produkt warty przetestowania. Nie jest to totalny must have (nie oszukujmy się, tak samo jak i gąbki) ale coś zupełnie nowego i trochę kontrowersyjnego. Nie zapałałam do niego bezgraniczną miłością od pierwszego użycia ale przyszło mi do głowy, że gdybym gdzieś jechała, np. na wakacje nad morze, gdzie nie malowałabym się codziennie a jedynie od czasu do czasu i nie musiałabym tego robić w pośpiechu, to zdecydowanie chętniej wzięła bym go ze sobą niż gąbkę, która jest delikatna a mycie jej to utrapienie. Na chwilę obecną zabieram się za dokładne testy i za jakiś czas, jak już ogarnę technikę i się do niego przyzwyczaję to wrócę z pełną recenzją.

Miłego dnia :)

wtorek, 10 lipca 2018

ZOEVA Face Shape

Witajcie kochani,
Ja jak zwykle w niedoczasie. Oszaleję chyba. Niestety czytanie książek to największy pożeracz czasu ever. TV się nawet nie umywa ;)
Na szczęście udało mi się mniej więcej ogarnąć i wyskrobać trochę czasu na wpis. Zapraszam :)

wtorek, 3 lipca 2018

Akcesoria na dzień po...

Witajcie,
Czasami bywa tak, że człowiek chcąc, nie chcąc zarywa noc. Mniejsza lub większa impreza, jakieś zdarzenie losowe, wypad ze znajomymi czy TV do późnych godzin nocnych a do tego długo noszony lub wcale nie zmyty makijaż i efekt zawsze jest taki sam: zmęczona, poirytowana i nadwrażliwa skóra oraz piekące, zaczerwienione i opuchnięte oczy. Pół biedy jeżeli następnego dnia jest sposobność żeby to porządnie odespać i zostać w domu odpoczywając oraz karmiąc skórę maseczkami. Niestety nie zawsze jest taka możliwość i czasami już z samego rana trzeba opuścić błogie ramiona Morfeusza, nałożyć makijaż i wyjść do ludzi. No właśnie, a pro po makijażu czym go nakładać, żeby nie zaszkodzić skórze jeszcze bardziej i nie wyglądać gorzej niż bez niego? Dzisiaj wybrałam dla Was zestaw pędzli i akcesoriów, które są odpowiednio delikatne aby wykonywanie nimi makijażu właśnie w takie dni nie było przykre.



Jeżeli jesteście ciekawi co takiego trafiło do dzisiejszego zbioru to zapraszam do dalszej części posta.
Miłego czytania :)

czwartek, 24 maja 2018

REAL TECHNIQUES Expert Face Brush

Witajcie,
Mam dzisiaj bardzo kiepski dzień ale otoczona najlepszymi przyjaciółmi (herbatą, czekoladą i sernikiem) jakoś zmobilizowałam siły, żeby coś dla Was naskrobać.
Zapraszam zatem do czytania.


czwartek, 17 maja 2018

MAESTRO Pędzel do podkładu III

Witajcie,
Buszowałam ostatnio trochę po YT i pomimo okropnej aury wpadłam na pomysł kilku fajnych postów, żeby nie zanudzać Was nieustannie samymi recenzjami. Dokończę więc recenzję wszystkich pędzli z pierwszego wpisu, a potem zobaczymy. Może do tego czasu pojawi się u mnie jeszcze kilka nowych pomysłów. Nie przedłużając jednak wstępu zapraszam Was do zapoznania się opisem kolejnego pędzla Maestro.

czwartek, 10 maja 2018

REAL TECHNIQUES Stippling Brush

Witajcie,
Kolejny tydzień przeleciał nie wiadomo kiedy. Pogoda się pogorszyła ale za to przesyłam Wam trochę pozytywnej energii i pysznej herbatki, którą teraz popijam ;)
Tymczasem zapraszam Was na kolejną pozytywną recenzję.


czwartek, 3 maja 2018

czwartek, 19 kwietnia 2018

EBELIN Precyzyjna gąbka do makijażu

Witajcie,
Dzisiejsza iście wiosenna aura natchnęła mnie do napisania posta, który miał się pojawić w sobotę. Na dobre rozpoczęcie cyklu recenzji będzie o gąbce.



wtorek, 17 kwietnia 2018

Gdybym miała skompletować wszystkie pędzle od nowa...

Witajcie,
Niektórzy z Was już pewnie widzieli, że blog powstał jakiś czas temu, ale miałam czasu żeby go dopieścić ani weny, żeby stworzyć pierwszego posta. Z pomocą przyszła mi Emilia, gdy trafiłam na jej wpis "Gdybym miała skompletować cały makijaż od nowa..." dlatego dzisiaj ruszam pełną parą.
Miłego czytania.


środa, 25 września 2013

Pierwsza kosmetyczka, czyli co warto kupić rozpoczynając przygodę z makijażem: CERA

Na początku małe wyjaśnienie: wczoraj mój aparat totalnie i podejrzewam, że ostatecznie odmówił współpracy. Jako, że zakup nowego znajduje się akurat na ostatnim miejscu wśród wydatków to przez jakiś czas będę musiała męczyć siebie i Was zdjęciami z telefonu. Innej opcji nie ma, no chyba, że przestanę pisać. Mam nadzieję, że jednak uda się nam jakoś przetrwać ten trudny czas ;)
Tymczasem wracając do tematu...
                                                                                   
Za tytułowe zdjęcie do posta i jego obróbkę dziekuję Marcie, która poświeciła swój czas, energię, aparat i przede wszystkim kosmetyczkę ;)
                                                                      
Niedawno przeglądając makijażowe filmiki na YT wpadłam na pomysł zrobienia posta o tym co warto kupić rozpoczynając przygodę z makijażem. Taka propozycja pierwszej kosmetyczki z kolorówką ;)  Po dokładniejszych przemyśleniach na ten temat i ożywionej dyskusji z Martą doszłam do wniosku, że lepiej będzie podzielić wszystko na części (cera, oczy, usta i pędzle) i napisać kilka postów na ten temat, tak abym mogła wyjaśnić wszystko co i jak ;) Mam nadzieję, że ten cykl przypadnie Wam do gustu i znajdziecie w nim kilka ciekawych informacji.
Dzisiaj na tapecie CERA.
Zapraszam :)
                                                                                                        
Osoby pragnące ukryć niedoskonałości, ujednolicić koloryt i ogólnie poprawić wygląd skóry,  mogą zacząć poszukiwania od podkładu:
 Na rynku dostępna jest cała masa podkładów o różnym stopniu krycia, wykończeniach i przeznaczonych do różnych typów cer. Przy wyborze należy jednak pamiętać o kilku ważnych kwestiach:
- Odpowiednia kolorystyka - Kolor podkładu powinien być idealnie dobrany do odcienia skóry tak aby wtapiał się w nią i był na niej niewidoczny. Zarówno zbyt ciemny, jak i zbyt jasny podkład to złe rozwiązanie. Osoby o dużej ilości zaczerwienień powinny sięgać po podkłady w żółtej tonacji tak aby jego odcieniem zmniejszyć ich widoczność.
- Krycie - Stopień krycia podkładu należy dostosować do potrzeb skóry. Nie ma sensu męczyć ładnej skóry ciężkim podkładem, lepiej sięgnąć po lżejszy a pojedyncze niedoskonałości zatuszować korektorem.
- Odpowiednie wykończenie - Podkład rozświetlający nie będzie dobrze wyglądał na skórze przetłuszczającej się a matujący nie przysłuży się skórze suchej więc warto na to też zwrócić uwagę przy wyborze. Podkłady matujące stworzone są do skóry tłustej i mieszanej w kierunku tłustej, rozświetlające są dla cery suchej, poszarzałej i dojrzałej, natomiast posiadaczki skóry normalnej mogą przebierać i dopasowywać podkład do własnych upodobań i indywidualnych potrzeb.
Oczywiście posiadanie i używanie podkładu nie jest obowiązkowe i jeżeli ktoś czuje, że spokojnie może się bez niego obejść to tym lepiej :)
                                                                       
Kolejnym kosmetykiem, którego posiadanie warto rozważyć to korektor:
Tak jak i podkładów na rynku jest ich ogromny wybór zarówno w kwestii konsystencji (płynne, w kremie, w sztyfcie) jak i koloru. Dobierając korektor należy wziąć pod uwagę co będzie maskował:
- Niedoskonałości - Ten korektor powinien mieć dobre krycie i kolorystykę idealnie dobraną do podkładu. Dobrze gdyby również posiadał właściwości antybakteryjne.
- Cienie - Ten korektor powinien mieć lekką konsystencję aby nie obciążać delikatnej skóry wokół oczu oraz odpowiedni kolor: łososiowy lub delikatnie różowy.
- Przebarwienia - Tutaj najważniejszy jest kolor: zaczerwienienia najlepiej zniweluje kolor zielony a zażółcenia fiolet.
 Korektor może także zastąpić podkład jeżeli macie do "poprawienia" tylko niewielkie obszary skóry, natomiast jeśli nie borykacie się z niedoskonałościami, które trzeba dodatkowo maskować to można go spokojnie pominąć przy komponowaniu kosmetyczki.
                                                                                     
Aby utrwalić podkład i korektor oraz nadać makijażowi matowe wykończenie warto sięgnąć po puder:
 W sklepach znaleźć można zarówno pudry prasowane jak i sypkie. Uważam, że na początek spokojnie wystarczy jeden, najlepiej prasowany, którym można utrwalić makijaż rano a następnie zapakować do torebki i zabrać ze sobą aby móc z niego korzystać w razie potrzeby.
Puder najlepiej wybierać transparentny lub w kolorze podkładu. Właścicielki i właściciele skóry suchej mogą go pominąć lub sięgać po pudry rozświetlające, natomiast dla posiadaczy cery przetłuszczającej się są wersje matujące.
Osoby, które pomijają w swoim makijażu, którykolwiek z poprzednich etapów mogą stosować puder w odcieniu skóry samodzielnie dla lekkiego wyrównania kolorytu i zmatowienia skóry. Takie rozwiązanie sprawdzi się również u bardzo młodziutkich dziewczyn, które chciałyby odrobinę poprawić swój wygląd, np.do szkoły.
                                                                              
Dobrą alternatywą do podkładu i pudru a często również dla korektora są podkłady mineralne.
Ich zadanie jest takie samo jak podkładów - ujednolicają koloryt i tuszują niedoskonałości a jednocześnie mają właściwości pielęgnacyjne i pozwalają skórze oddychać. Są trochę trudniej dostępne niż zwykłe podkłady, gdyż można je dostać jedynie w sieci ale praktycznie każdy sklep umożliwia zakup próbek dzięki którym można dobrać odpowiedni dla potrzeb skóry kolor, wykończenie i poziom krycia. Minerały są również świetnym rozwiązania dla osób o bardzo jasnej lub bardzo ciemnej karnacji, gdyż mają szeroką gamę kolorystyczną. Uważam, że warto się odrobinę natrudzić i poszukać czegoś dla siebie.
Tak jak i sam puder, dobrze dobrane minerały będą również świetnym rozwiązaniem na pierwsze makijaże do szkoły.
                                                                        
 Na koniec, gdy skóra twarzy ma już wyrównany koloryt, niedoskonałości są zamaskowane a całość wykończona odrobiną pudru warto ożywić buzię za pomocą odrobiny różu.
 Róże tak jak i pozostałe kosmetyki dostępne są w wielu kolorach, wykończeniach i formułach.
Przy wyborze odpowiedniego kosmetyku warto wziąć pod uwagę kilka aspektów:
- Kolor - Na początek warto sięgnąć po te "bezpieczne", które pasują do większości karnacji: jasne, pastelowe róże, mieszanki różu z brązem, delikatne brzoskwinie czy morele.
 - Wykończenie - Róże błyszczące i te zawierające drobinki pięknie rozświetlają buzię i przykuwają spojrzenia jednak mogą powodować szybsze przetłuszczanie się skóry więc warto na to uważać. Spiszą się u osób o skórze suchej, normalnej i mieszanej z suchymi bądź normalnymi policzkami, natomiast kosmetyki o matowym wykończeniu będą idealne dla osób o skórze przetłuszczającej się bo u osób o skórze suchej mogą jednak dawać zbyt matowy i pudrowy efekt. Satynowe wykończenie powinno sprawdzić się u wszystkich.
- Konsystencja - Sięgając w trakcie zakupów po róż watro też pomyśleć o tym jak będzie używany. W myśl zasady "suche kładziemy na suche a mokre na mokre" osoby nie używające pudrów a jedynie podkład i/lub korektor powinny sięgnąć po kosmetyk w musie, żelu lub płynie natomiast na przypudrowaną skórę można nakładać róże prasowane i sypkie.
                                                                 
 To już chyba wszystko co miałam do przekazania w tym poście. Jeżeli coś pominęłam albo macie dodatkowe pytania lub wątpliwości to na wszystkie odpowiem w komentarzach.
W zestawieniu specjalnie pominęłam brązery i rozświetlacze, gdyż wydaje mi się, że na początek najłatwiej będzie oswoić róż i na nim poćwiczyć aplikację tak aby nie uzyskać efektu przeładowania i zmalowania buzi.
                                           
Mam nadzieję, że ten post przypadł Wam do gustu i okaże się choć trochę pomocny dla osób, które wybierają się na pierwsze kosmetyczne zakupy aby rozpocząć swoją przygodę z makijażem.
                                                                                         
Dla przypomnienia:
Część II: Oczy KLIK KLIK
Część III: Usta KLIK KLIK

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...