Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło do ciała. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2013

Owocowe szaleństwo

Przyszło lato a wraz z nimi sezonowe owoce i warzywa :) Apetyczne wiosenno-letnie przysmaki zainspirowały również powstanie kuszących zapachem kosmetyków i o właśnie takim niesamowicie smakowitym duecie będzie dzisiaj mowa.
Zapraszam :)
                                               
Farmona
tutti frutti
Wiśnia & Porzeczka
Cukrowy peeling do ciała i Masło do ciała
                                                  
 CUKROWY PEELING DO CIAŁA:
                                              
OBIETNICE PRODUCENTA:
Cukrowy Peeling do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz aromatycznym zapachu dojrzałej wiśni i orzeźwiającej porzeczki.
Daj się ponieść owocowej przygodzie! Rozpieść zmysły soczystoscią chwili!
Zmysłowy zapach owoców z Kraju Kwitnącej Wiśni, symbolu intensywnego i pełnego radości życia, spleciony z orzeźwiającym aromatem porzeczki to gwarantowany relaks, spokój i uczucie błogości.
Cukrowy peeling doskonale myje, regeneruje i pielęgnuje ciało. Dzięki zawartości masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia skórę, sprawiając że staje się zachwycająco miękka i delikatna. Naturalne kryształki cukru i zmielone łupinki orzechów macadamia zanurzone w odżywczym olejku, usuwają martwy naskórek i wygładzają ciało. Orzeźwiający, delikatnie cierpki zapach soczystych owoców rozpieszcza zmysły i pozwala ulecieć w świat marzeń, skóra pozostaje odżywiona i natłuszczona, dzięki niemu nie jest konieczne używanie balsamu.
                                                                           
SKŁAD:
 paraffinum liquidum (mineral oil), sucrose, sodium chloride, peg-40/45 hydrogenated castor oil, petrolatum, butyrospermum parkii (shea) butter, macadamia temifolia shell powder, cera albo (beeswax), phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, bha, benzyl alcohol, coumarin, eugenol, caramel colour e150d, cl 14720, cl 16255
                                          
MOJE WRAŻENIA:
 Zapach obłędny i wart grzechu ;) Niezwykle apetyczny i przypomina mi moje ulubione drożdżówki z galaretką wiśniową... Mniam... Nie będę ukrywała, że po otwarciu siłą woli musiałam powstrzymywać się od zjedzenia go...
Kolor - intensywnie czerwony jak dojrzałe wiśnie, równie smakowity co zapach, gdyż też przypomina mi moją ulubioną drożdżówkę ;) Niestety kosmetyk barwi ciało i w trakcie użytkowania człowiek wyglądał jakby się nasmarował krwią - mało apetycznie to wygląda.
Konsystencja jest gęsta i ciągliwa. Przypomina wazelinę wymieszaną z cukrem.
Działanie - takie sobie. Producent obiecuje cuda-wianki ale można je wsadzić między bajki, bardzo fantastyczne bajki... Peelinguje dobrze i to tyle niestety pozostawia skórę okrutnie oblepioną tłuszczem, z resztą nie ma się co dziwić skoro na początku ma same oblepiacze i otłuszczacze. Napisałabym, że jest najgorszy z peelingów, które stosowałam ale niestety miałam kontakty z jeszcze gorszymi... Świetnie skład podsumowała Angel w notce poświęconej temu specyfikowi [KLIK KLIK] więc ja ze swoją niewielką wiedzą nie będę go dalej komentować a jedynie wyrażę swoje ubolewanie nad tym, że sięgając w drogerii po kosmetyk nie można mieć pewności, że sięgamy po coś co się o nas zatroszczy zamiast oszukiwać nas i oblepiać ropopochodnym smalcem...
 Opakowanie tez oszukuje - jest duże i ma podwójne ścianki. Nie cierpię takich bo po pierwsze lubię widzieć ile kosmetyku dostaję a po drugie chyba nikt nie lubi płacić za 2 warstwy plastiku wypełnionego powietrzem zamiast za składniki odżywcze... Niestety też jest zbyt szerokie i ciężko je otwierać mokrymi rączkami. Na szczęście zawartość zabezpieczona jest sreberkiem i mamy pewność, ze nikt wcześniej w nim nie grzebał.
 Dostępny jest w drogeriach i internecie w cenie około 17zł za 300g.
OCENA: 2/6
                       
Podsumowanie: Paskudny tłuścioch, którego trzeba obowiązkowo zmyć po użyciu a który braki w składzie nadrabia kolorem i zapachem. Widać, że stworzony został alby kusić oczy i nos gdyż skład płytki jest jak kałuża w upalny dzień... a mogło być tak pięknie...
                                                        
 MASŁO DO CIAŁA
                             
 OBIETNICE PRODUCENTA
Gęste masło do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz aromatycznym zapachu dojrzałej wiśni i orzeźwiającej porzeczki.
Daj się ponieść owocowej przygodzie! Rozpieść zmysły soczystoscią chwili!
Zmysłowy zapach owoców z Kraju Kwitnącej Wiśni, symbolu intensywnego i pełnego radości życia, spleciony z orzeźwiającym aromatem porzeczki to gwarantowany relaks, spokój i uczucie błogości.
 Dzięki zawartości afrykańskiego masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że skóra staje się zachwycająco miękka, delikatna i jedwabiście gładka.
                                                             
SKŁAD:
aqua (water), butyrospermum parkii (shea) butter, ethylhexyl stearate, paraffinum liquidum (mineral oil), cetearyl alcohol, ceteareth-20, glycerin, glyceryl stearate, sodium acrylate/sodium acryloyldimethyltaurate copolymer, isohexadecane, polysorbate 80, parfum (fragrance), cera alba (beeswax), cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane, dimethicone, propylene glycol, prunos cerasus (bitter cherry) extract, xanthan gum, disodium edta, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, bha, benzyl alcohol, coumarin, eugenol, citral cl 16255
                            
MOJE WRAŻENIA:
 Zapach jest obłędny. Wiśniowo gorzki jakby ktoś zmiksował dojrzały miąższ wiśni z nasionkami zamkniętymi w pestkach. Dla mnie jest to niezwykle apetyczne i przyjemne połączenie gdyż od dziecięcych lat uwielbiałam wyjadać nasionka ze wszystkich owoców pestkowych (tak wiem, że zawierają truciznę ale jak widać na mnie nie działa).
Barwa kosmetyku jest pastelowo-różowa, bardziej przypomina truskawki zmiksowane ze śmietaną niż wiśnie czy porzeczki ale co tam i tak jest miły dla oka ;)
 Konsystencja jest bardzo gęsta i zwarta. Nawet w tym upale ostatnich dni nadal jest maślana i nie rozpływa się. Kosmetyk jednak łatwo się rozprowadza i całkiem szybko wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
 Co do działania to masło dobrze nawilża i natłuszcza dzięki czemu skóra staje się miła, miękka i gładka w dotyku. W tym przypadku producent nie naobiecywał cudów wianków więc nie ma się na czym zwieść ;) Na ujędrnianie nie ma co liczyć (a czy którekolwiek mazidło do ciała ujędrnia?) ale z moich skórnych obserwacji wynika, że szorstkie i zaczerwienione dotknięte rogowaceniem mieszki włosowe bardzo przyjemnie się wygładziły i przestały porażać kolorem więc jest OK ;)
Niestety w trakcie jego użytkowania odnotowałam negatywną reakcję dekoltu - jego wygląd znacznie się pogorszył i pojawiły się czerwone krostki a nawet niewielkie białe pryszczorki więc trzeba uważać i nie nakładać go na wrażliwą skórę.
Opakowanie to płaski ale szeroki plastikowy słoik, który na szczęście nie oszukuje, że kosmetyku jest więcej niż w rzeczywistości. Dla mnie niestety słój jest za duży i mam problemy z jego odkręcaniem tłustymi/mokrymi łapkami. Zawartość również zabezpieczona jest sreberkiem dzięki czemu wiadomo, że nikt nie maczał w nim palców.
 Dostać go można w drogeriach i sieci w cenie około 15zł za 275ml.
OCENA: 4,5/6
                       
Podsumowanie: Przyjemny, apetycznie i wakacyjnie pachnący nawilżacz. Sprawdza się zarówno w upały jak i chłodne dni. Fanom intensywnych owocowych aromatów polecam :)
                                                  
Zadziwiające jest jak różny poziom prezentują kosmetyki Farmona. Zapach i wygląd marka ma już dopracowany do perfekcji ale nad działaniem muszą jeszcze popracować ;)
Mieliście, testowaliście te kosmetyki?
Spisały się czy nie?
Jak wrażenia?

piątek, 18 stycznia 2013

Jabłuszko, jabłuszko, jabłuszko pełne snów...

Jak już wiecie codziennie z uporem maniaka wsmarowuję w swoje ciało nawilżacze. W związku z  tym ubywa mi ich bardzo szybko i oto dzisiaj przyszedł czas na kolejną recenzję :)
                   
Bielenda Professional
Home care
Green Apple Body Butter
Jabłkowe Masło do Ciała
ekstrakt z jabłka
garcinia cambogia i algi spirulina
masło shea
                    
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
                             
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Delikatny, słodko-kwaskowaty, rzeczywiście jabłkowy i nie jest to zapach jabłkowego płynu do naczyń czy łazienki ale prawdziwych apetycznych zielonych jabłuszek z jędrną skórką i soczystym wnętrzem. Zapach jest tak rzeczywisty i smakowity, że aż się ma ochotę spróbować czy równie dobrze smakuje.
SMAK: Byłam twarda i nie próbowałam.
BARWA: Pastelowo zielona, naturalna. Widać, że producent nie dodał żadnych chemicznych barwników. Po rozprowadzeniu kolor znika i masło nie barwi ciała.
KONSYSTENCJA: Gęsta i kremowa - czyli rzeczywiście maślana. Jednak kosmetyk łatwo i przyjemnie się rozprowadza oraz szybko wchłania nie pozostawiając wyczuwalnego filmu, chociaż o tym, że jednak takowy jest przekonujemy się w kąpieli bo wtedy skóra robi się lekko śliska a woda trochę się pieni.
  DZIAŁANIE: Dokładnie takie jakiego obecnie oczekuję od masła do ciała! Kosmetyk rewelacyjnie nawilża, natłuszcza i odżywia skórę jednocześnie sprawiając, że staje się miła, miękka i gładka w dotyku. Poprawia się jej jędrność i elastyczność a uczucie napięcia i wysuszenia znika. Co do obiecywanego wyszczuplania i modelowania sylwetki to go nie zauważyłam ale tez go nie oczekiwałam bo niestety ale w takie cuda nie wierzę.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
 SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Bardzo ascetyczne. Plastikowy, bezbarwny i przezroczysty, płytki słoiczek z aluminiową zakrętka, która bardzo łatwo się odkręca nawet śliskimi rękami. W środku kosmetyk zabezpieczony jest folią aluminiową więc wiadomo, że nikt przed nami do niego nie zaglądał. Wszelakie informacje od producenta znajdujemy na dwóch naklejkach, których grafika utrzymana jest w biało-zielono-czarnej kolorystyce ze srebrnymi szarymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Pomimo, iż producent podaje, że masło dostępne jest wyłącznie w gabinetach kosmetycznych to spokojnie dostaniecie je również w internecie.
CENA: Około 30chociaż ja mój egzemplarz dostałam 
na 26. Międzynarodowym Kongresie Kosmetycznym LNE & spa i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 6/6
                               
Podsumowując: Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych kosmetyków do ciała jaki miałam okazję testować. Jedynym jego minusem jest dostępność ale i tę niedogodność można pokonać ;) Jestem przekonana, że jeszcze nie raz zimową porą będę do niego wracała, bo jego działanie jest rewelacyjne a skład nie straszy chemią.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Bielenda na 26. Międzynarodowym Kongresie Kosmetycznym LNE & spa jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

niedziela, 6 stycznia 2013

Pomarańcza z wanilią

Ostatnie spowolnienie na blogu nie ma u mnie odzwierciedlenia w życiu realnym, które pędzi i gmatwa się jak tylko może... Nie przejawia się też w tempie zużywania kosmetyków bo na to czas zawsze MUSI się znaleźć - w końcu odrobina przyjemności po zabieganym i męczącym dniu mi się należy ;) W związku z tym, przyszedł czas na recenzję bardzo apetycznego kosmetyku:
              
DAX Cosmetics
Perfecta SPA
masło do ciała
Pomarańcza + aromat wanilii
Antycellulitowe
                    
OBIETNICE PRODUCENTA:
               
SKŁAD:
                  
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo apetyczny i kuszący, rzeczywiście pomarańczowy z domieszką wanilii, choć trochę trąci syntetycznością. Nie jest ani zbyt mdły, ani zbyt słodki ani tym bardziej kwaśny. Jest po prostu idealny ;)
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Bardzo delikatna, pastelowo żółta. Nie pozostawia śladów na ciele ani ubraniach.
KONSYSTENCJA: Gęsta i zwarta jak przystało na prawdziwe masło ale dobrze się rozprowadza i szybko wchłania.
  DZIAŁANIE: Właściwie to masło robi wszystko czego można od niego oczekiwać: dobrze nawilża i odżywia skórę pozostawiając ochronny nietłusty i nie lepki film, który zapobiega jej ponownemu przesuszaniu. Po jego zastosowaniu skóra jest gładka i miękka w dotyku jak aksamit. Co do działania antycellulitowego raczej nie mogę się odnieść bo nie wierzę w takie cuda.
WYDAJNOŚĆ: Średnia - niestety trochę zbyt szybko zobaczyłam dno... SKUTKI UBOCZNE: Brak. OPAKOWANIE: Plastikowy słoik z podwójnymi ściankami zamykany zakrętką, na którym znajdziemy wszystkie informacje od producenta. Trochę ciężko się odkręca tłustymi łapkami ale tragedii nie ma ;) Grafika utrzymana jest w biało-pomarańczowo-brązowej kolorystyce ze srebrnymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 225ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: 15chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 4,5/6
                               
Podsumowując: To już moje drugie masło DAX i jestem z niego zadowolona :) Co prawda nie jest idealne ale również się na nim nie zawiodłam i myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po różne warianty zapachowe ;)
                                 
Produkt ten dostałam od firmy DAX Cosmetics na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

niedziela, 18 listopada 2012

Yerba Mate

Niezłomnie przypominam, że kosmetyk, o którym zaraz przeczytacie dostałam na pamiętnym "Spotkaniu przy kawce" - KLIK i pokazywałam TUTAJ.
                                                             
Scandia Cosmetics
 The Secret Soap Store
Probiotics - Professional BIO
SPA Masło do Ciała
Yerba Mate
Antycellulit i Ujędrnianie
ze świeżym sokiem cytrusowym
                                                   
INFORMACJE OD PRODUCENTA:
                                                                                 
MOJE WRAŻENIA: 
Zapach jest wręcz obłędny:) Dla mnie to połączenie cynamonu imbiru i pomarańczy ale nie jest słodki (ani tym bardziej przesłodzony) a świeży i energetyczny. Na dodatek utrzymuje się bardzo długo i cieszy zmysły.
Barwa biała ale nic a nic nie bieli nawet nałożony grubą warstwą.
Kosmetyk na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że ma konsystencję masła ale tak naprawdę to mus-pianka pełen bąbelków powietrza, których pekanie słychać przy nabieraniu go na palce. Jednocześnie konsystencja jest rzeczywiście zwarta i ciężka. Gdy go już nabierzemy na dłonie i rozprowadzamy na ciele to faktycznie okazuje się, że mamy do czynienia z masłem. Po nałożeniu bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej ani lepkiej warstwy.
Co do działanie to masełko rewelacyjnie nawilża, natłuszcza i pielęgnuje skórę. Radzi sobie z moimi przesuszonymi łydkami likwidując uczucie pękania z przesuszenia. Działanie jest długofalowe i nawet mycie nie likwiduje go całkowicie. Skóra cały czas jest gładka, miękka i jedwabista w dotyku.
  Pomimo tego, że miałam jedynie maleńki tester to kosmetyk okazał się niesamowicie wydajny bo wystarczył mi na jakieś 5 użyć. 
                                  
Podsumowując: Nie spodziewałam się, że to masełko wywrze na mnie aż tak pozytywne wrażenia. Od pierwszego użycia zakochałam się w nim bo podbiło moje serce, skórę (zwłaszcza) i zmysły. Jak tylko zużyję zapasy to zaopatrzę się w jego pełnowymiarową wersję.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Scandia Cosmetics na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 10 września 2012

Zapach ponad wszystko!

Jakiś czas temu pokazywałam Wam upominki, które dostałam na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek - KLIK. Dzisiaj przyszedł czas na moją opinię o kolejnym z nich.

Pat & Rub
Masło do ciała relaksujące
Trawa cytrynowa - Kokos

SKŁAD:
 Na opakowaniu nie było żadnych informacji poza tymi jak bardzo naturalny jest kosmetyk:
 100% Natury
100% Naturalnych składników bez konserwantów
 Bez składników pochodzących z ropy naftowej, siarczanów, silikonów, glikolu propylenowego, pegów.
Bez sztucznych konserwantów, zapachów barwników.
100% Surowców naturalnych i ekologicznych
 Zatem nie będę tutaj kopiować tego co znaleźć można w sieci.

Tak prezentował się balsam po otwarciu słoiczka:

Moje wrażenia:
Zapach dosłownie porażający: bardzo intensywny, wręcz nachalny również po nałożeniu na skórę. Niesamowicie długo się utrzymuje w tak intensywnej formie i niestety mi przeszkadzał. Nie nadaje się do stosowania na dzień w połączeniu z perfumami. Ja wyczuwałam w nim tylko trawę cytrynową natomiast kokos stanowił co najwyżej słodkawy smrodek gdzieś na dnie zapachu.
Masełko ma barwę kremową, czyli złamanej bieli. Po rozprowadzeniu staje się bezbarwne. Nie bieli ani nie brudzi.
Kosmetyk ma konsystencję lekkiego, nietłustego masełka. Bardzo łatwo się rozprowadza i niesamowicie szybko wchłania.
Działanie - świetne. Bardzo dobrze nawilża i natłuszcza skórę oraz ją wygładza, czyli spełnia wszystkie moje wymagania. Pozostawia na niej nie tłusty ale działający i przyjemny film. Po zastosowaniu tego masełka skóra jest matowa ale nie tępa.
Kosmetyk jest bardzo wydajny. Próbka 20ml wystarczyła mi na wysmarowanie całego ciała w jeden wieczór a w drugi obu łydek i jednego uda.

Jak na mój gust cały kosmetyk jest jak najbardziej na tak poza zapachem, który choć świeży jest zbyt silny. Myślę, że wersja bezzapachowa albo jakaś delikatniejsza byłaby idealna dla mnie.
Biorąc pod uwagę cenę 69zł za 225ml kosmetyku pewnie po niego nie sięgnę ale myślę, że jeszcze się dokładnie przyjrzę produktom tej marki.

Produkt ten dostałam od firmy Pat&Rub na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

wtorek, 5 lipca 2011

Recenzje i zużycia...

Dawno mnie nie było ale miałam bardzo intensywne ostatnie kilka dni...
Najpierw nie miałam weny twórczej do pisania za to mocno się zaczytałam w książce Gordona Dahlquist'a "Szklane księgi porywaczy snów". Co prawda książka nie jest jakoś szczególnie wciągająca ale nie mam w zwyczaju porzucać niedoczytanych książek a skoro przeszłam już przez połowę (obecnie czytam ostatni rozdział) to na pewno już ją doczytam.

I wasn't here from several days because I was very busy. First I had no idea what to write and secondly I read a book of Gordon Dahlquist "The Glass Books of Dream Eater". Book isn't very interesting but I never give up and always read book to the end. Now I read the last chapter:) 

ZUŻYCIA:
W niedzielę skończyłam błyszczyk Essence XXXL Shine 08 Glamour to go

CONSUMPTION:
On Sunday I used lip gloss Essence XXXL Shine 08 Glamour to go
 Na jego miejsce wskakuje pomadka Carlo di Roma Seduction

Instead I use Carlo di Roma Seduction Lipstick


RECENZJA:
Zostawiłam ją sobie na koniec bo dużo pisania ale mam nadzieję, że Was nie zanudzę:)
Dzisiaj recenzji zostanie poddane 
BeBeauty Body Expertiv 
Spa masło do ciała z olejkiem z pestek winogron lemon
Tak jak i w wersji mango na opakowaniu znajdujemy skład:
sposób użycia i obietnice producenta, które mówią nam, że po zastosowaniu tego masła nasze ciało będzie aksamitnie gładkie i wypielęgnowane oraz będzie lśnić naturalnym letnim blaskiem.

MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie identyczne jak u poprzednika ładne i praktyczne chociaż wolałabym aby było mniejsze a wyższe bo wtedy zajmowałoby mniej miejsca na półce. Pokrywka porządnie się zakręca. Niestety potrzeba zakręcana skutkuje tym, że pudełeczko umazane jest na zewnątrz masłem. Cena przystępna - 8zł. Kosmetyk ma ładny zielonkawy kolor.
Zapach - słodki, trochę chemiczny ale zdecydowanie cytrynowy. Konsystencja jest zbita i dosyć twarda (twardsza niż w mango), jak prawdziwego masła trzymanego w lodówce, jednak ustępuje pod naciskiem palca a pod wpływem ciepła ciała kosmetyk gładko i bez większych problemów pozwala się rozsmarować. Po jego zastosowaniu na skórze zostaje lepka warstwa, która potrzebuje kilkunastu minut aby całkowicie zniknąć, czego bardzo nie lubię. Wydajność - bardzo mała. Tak jak poprzednik wystarczył mi na niespełna dwa tygodnie przy stosowaniu razem z balsamem brązującym Lirene. Obietnice producenta: Mam wrażenie, że wersja lemon jest bardziej tłusta niż mango jednak niestety ale podstawa, czyli obietnice aksamitnej i wypielęgnowanej skóry pozostają nie do końca spełnione. Co prawda po nałożeniu wieczorem mamy wrażenie, że skóra jest nawilżona i natłuszczona jednak już rano skóra znów woła pić. Na szczęście nałożony na skórę po goleniu nie zapycha i nie powoduje powstania krostek. Nie zakupię kolejnego egzemplarza bo wolę dopłacić i uzyskać odpowiednie nawilżenie na dłużej niż kilka godzin.
OCENA: 3/6 
REVIEV
BeBeauty Body Expertiv 
Spa body butter with grape seed oil lemon
On packaging we have INCI, the way to use it and manufacturer promises: velvety smooth, well-groomed and shiny summer glow body.

MY IMPRESSIONS: 
Packaging - pretty and practical but I would prefer higher and slimmer because it takes a lot of space. Lid is OK but it is always dirty because we must close it greasy hands. Colour of body butter is pale green. Smell is sweet, chemical but lemon. The consistency is quite dense and hard, like real butter kept in the fridge, however under the pressure of the finger and the heat of the body cosmetic smoothly and without major problems are allowed to spread. After it's application on the skin is sticky film that needs several minutes to completely disappear, which I really don't like. Efficiency - very small - it was enough for me for less than two weeks. The promises of the manufacturer: It is oily but unfortunately promises velvety smooth, well-groomed and shiny summer glow body are not completely satisfied. After the use of the evening we have the impression that the skin is moisturized and greased but in the morning skin again calling to drink. Fortunately, applied to the skin after shaving doesn't to arouse negative effects. I don't buy another copy because I prefer pay extra and get the good moirsturize for longer than a few hours.
MARK: 3/6

Ufff... I hope that doesn't have a lot of mistakes;)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Kolejna porcja recenzji;)

Tak jak obiecałam przychodzę dzisiaj z recenzjami. Na tapecie trzy kosmetyki ale notka nie będzie jakoś specjalnie rozwlekła bo o dwóch z nich nie mogę zbyt dużo dobrego powiedzieć. Zatem do rzeczy i na dobry początek zdjęcie:
Recenzję zacznę od kosmetyku, który najbardziej przypadł mi do gustu i byłam z niego bardzo zadowolona a na koniec zostawię największy niewypał;)

 Joanna
mini Naturia
Szampon odświeżający z truskawką do wszystkich rodzajów włosów 
Na opakowaniu znajdujemy sposób użycia i skład, którego niestety nie udało mi się sfotografować bo na okrągłej i dosyć małe buteleczce jest to niewykonalne a etykietka nie dała się oderwać oraz opis producenta czego możemy się po produkcie spodziewać. Nie będę przepisywać wszystkiego ale producent obiecuje nam, że:
- opakowanie jest idealne do codziennego stosowania i niezastąpione w czasie podróży,
- receptura została wzbogacona o nawilżający wyciąg z truskawek,
- zapewnia włosom i skórze głowy zdrowy i piękny wygląd,
- zapach umila pielęgnację.

MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie małe - 100ml ale poręczne. Do tego trwałe o bardzo praktycznym i szczelnym zamknięciu. Czasem miałam problemy z jego otwarciem w domu więc nie ma obawy, że szampon się nam otworzy i wyleje w trakcie podróży. Cena przystępna - niespełna 5zł. Obietnice producenta w zupełności spełnione zwłaszcza, że nie obiecują nam gruszek na wierzbie. Świetnie się pieni a w trakcie mycia czuć, że włosy są bardzo dobrze umyte - prawie skrzypią ale nie są splątane. Bez najmniejszego problemu możemy przeczesać je palcami. Po spłukaniu ten stan się utrzymuje. Nie ma konieczności stosowania ciężkich odżywek - mi w zupełności wystarczyła taka w sprayu. Opakowanie wystarczyło na około tydzień (może trochę ponad) codziennego stosowania. W tym czasie nie miałam problemów z łupieżem - poza jednym dniem ale to jakiś taki dziwny jednodniowy łupież był (?), chociaż możliwe, że to dlatego iż stosowałam go zbyt krótko i włosy oraz skóra głowy nie zdążyły się do niego przyzwyczaić.
Zapach obłędny - przypomina mi truskawkowy kisiel:) Mniam:) Nie znika w trakcie mycia ani nie ulatnia się szybko po nim. Nawet stosowanie odżywki w spraju mu nie zaszkodziło co niezmiernie nie uszczęśliwiło.
Jestem/byłam bardzo zadowolona z tego szamponu jednak niezmiernie ubolewam nad tym, że poza opakowaniem podróżnym nie ma dostępnego na rynku pełnowymiarowego opakowania 250ml albo nawet 500ml. Bardzo chętnie bym taką 500ml butlę zakupiła aby móc długo cieszyć się zapachem truskawkowego kisielu na włosach. Na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę jak minie mi małe uprzedzenie co do opakowania.
OCENA: 5/6

BeBeauty Body Expertiv 
Spa Masło do ciała z połyskującymi mango
Na opakowaniu standardowo znajdujemy sposób użycia i skład:
a także obietnice producenta, który mówi nam, że po zastosowaniu jego produktu skóra stanie się aksamitnie gładka i wypielęgnowana oraz będzie lśnić naturalnym letnim blaskiem.

MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie ładne i praktyczne chociaż wolałabym aby było mniejsze a wyższe bo wtedy zajmowałoby mniej miejsca na półce. Pokrywka porządnie się zakręca. Niestety potrzeba zakręcana skutkuje tym, że pudełeczko umazane jest na zewnątrz masłem. Cena przystępna - 8zł. Kosmetyk ma ładny brzoskwiniowo-różowy kolor.
Pachnie przyjemnie - słodko i syntetycznie. Niby trochę przypomina zapach owoców ale na pewno nie jest to mango. Konsystencja jest zbita i dosyć twarda, jak prawdziwego masła trzymanego w lodówce, jednak ustępuje pod naciskiem palca a pod wpływem ciepła ciała kosmetyk gładko i zupełnie bezproblemowo pozwala się rozsmarować bardzo szybko wchłaniając. Wydajność - bardzo mała. Opakowanie otwarłam 8 czerwca i na dzień dzisiejszy zostało mi go na jedno, może półtora użycia. Gdyby nie to, że przez te 12 dni częściej niż nim smarowałam nogi balsamem brązującym Lirene to pewnie już dawno by się skończyło. Skoro opisałam już wszystko co się dało przejdźmy do obietnic producenta. Chociaż nie ma ich zbyt wiele to i tak niezbyt pokrywają się z prawdą:( Co do rozświetlenia to się zgadza. Masełko zawiera maleńkie i dyskretne drobinki które nienachalnie nadają skórze blasku. Niestety nie utrzymują się one zbyt długo na skórze - gdy posmaruję się masłem wieczorem rano nie ma już po nich śladu. Na szczęście ani pościel ani piżama nie są ubrokacone za to po nakładaniu kosmetyku koniecznie trzeba dokładnie umyć ręce bo paznokcie straszliwie są nim oblepione. Niestety ale podstawa, czyli obietnice aksamitnej i wypielęgnowanej skóry pozostają bez odpowiedzi. O ile od ud w górę ujdzie o tyle na przesuszonych goleniem łydkach, suchych kolanach i łokciach nawet kilkukrotne nakładanie nie pomaga. Na szczęście nałożony na skórę po goleniu nie zapycha i nie powoduje powstania krostek. Nie zakupię kolejnego egzemplarza bo wolę dopłacić i uzyskać odpowiednie nawilżenie.
OCENA: 2,5/6

Pharmaceris N 
OPTI-CAPILAIR 
Intensywny Krem redukujący cienie i worki pod oczami
Na opakowaniu znajdujemy jedynie sposób użycia i informację o tym, że krem był testowany okulistycznie i dermatologicznie. Żadnego składu. Być może był on na pudełku ale ja przy zakupie pudełka nie dostałam.

MOJE WRAŻENIA:
Bardzo estetyczne i praktyczne opakowanie. Pompka pozwala na zachowanie higieny. Szkoda, że buteleczka nie jest przezroczysta bo nie widać ile produktu jest jeszcze w opakowaniu a przy niemożności jego wyciśnięcia czy został wykorzystany do końca. Pomimo, że buteleczka zawiera 15ml kremu to jest on bardzo wydajny i wystarcza na długo (ja stosowałam go tylko na noc). Dozowanie kosmetyku nastręcza jednak trochę problemów i kilka dni zajęło mi opracowanie metody wyciskania odpowiedniej jego ilości. Jedno naciśnięcie pompki do końca wydobywa ilość kremu wystarczającą praktycznie na całą twarz. Na grubszą warstwę pod jedno oko w zupełności wystarcza około 1/4 naciśnięcia. Krem na delikatną i dosyć rzadką konsystencję, która pozwala się gładko i bez zbędnych trudności rozklepać pod oczami jednak nie rozpływającą się na palcach więc stosowanie można uznać jedynie na plus. Zapach trochę chemiczny i po prostu kremowy. Efekty - dobre nawilżenie jednak nic spektakularnego. Obietnice producenta za które wzięłam nazwę i opis funkcji z frontowej etykietki można wsadzić między bajki. Ani cienie ani worki, z którymi notabene nie mam zbyt dużych problemów nie zostały zredukowane. Jedyne co się zgadza to ostrzeżenie aby nie wprowadzić kremu do worka spojówkowego - choćbym nie wiem jak się starała to i tak zawsze się tam dostawał i wywoływał wprost nieziemskie pieczenie, którego nawet krople do oczu nie potrafiły zniwelować. Zakup tego kremu uważam za ogromny niewypał i na pewno nie powtórzę tego błędu.
OCENA: 1/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...