Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Poranne budzenie:)

Zazwyczaj rano używam innego kosmetyku do mycia twarzy niż wieczorem. O poranku stawiam na dokładne oczyszczenie i obudzenie twarzy natomiast wieczorem na rozpuszczenie makijażu i ukojenie skóry po całym dniu. W związku z powyższym w mojej łazience znaleźć można dwa zupełnie różne a nawet przeciwstawne sobie produkty. Jednym z nich jest żel, o którym mam zamiar Wam dzisiaj napisać.
                                            
Lirene
Pielęgnacja Oczyszczająca
PH neutralne dla skóry, nie wysusza
Oczyszczający Żel Peelingujący do mycia twarzy
wyciąg z soku z cytryny, witaminy A i E
                                          
OBIETNICE PRODUCENTA:
Czy ten żel jest odpowiedni dla mnie?
To właściwy kosmetyk dla Ciebie, jeśli masz skórę normalną, mieszaną lub tłustą i oczekujesz, aby żel myjący skutecznie usuwał z twarzy wszelkie zanieczyszczenia i jednocześnie ją odświeżał. Drobinki peelingujące, zawarte w żelu, wspomagają proces złuszczania naskórka, usuwając martwe komórki blokujące pory, jednocześnie odsłaniając nową, pełna blasku skórę. Kosmetyk odpowiedni do skóry w każdym wieku.
Jak działa?
Zawarte w żelu delikatne drobinki peelingujące łagodnie oczyszczają twarz, usuwając wszelkie zanieczyszczenia i odblokowując pory. Wyciąg z cytryny wygładza i dba o piękny, naturalny koloryt Twojej skóry. Dzięki zawartości witamin A i E, żel poprawia kondycję skóry i przyspiesza cykl odnowy naskórka. W efekcie cera jest promienna i odświeżona.
Potwierdzone rezultaty*
77% oczyszczenie
79% wygładzenie
75% odświeżenie
* test in vivo przeprowadzony pod nadzorem dermatologów - ocena w grupie kobiet z cerą normalną i mieszaną po 2tygodniach stosowania.
                                                      
SKŁAD:
aqua, polyethylene, cocamidopropyl betaine, peg-7 glyceryl cocoate, acrylaes/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, triethanolamine, coco-glucoside, ethoxydiglycol, propyleneglycol, ethylhexyl methoxycinnamate, butyl methoxydibenzoylmethane, ppg-26-buteth-26, ethylhexyl salicylate, mannitol, peg-40 hydrogenated castor oil, citrus medica limonum (lemon) juice, glucose, cellulose, butylene glycol, tocopheryl acetate, hydroxypropyl methylcellulose, retinyl palmitate, phenoxyethanol, potassium sorbate, parfum, benzyl alcoholhydroxyisohexyl 3-cyclohexene, carboxaldehyde, linalool, butylphenyl methylpropional, hexyl cinnamal, alpha-isomethyl ionone, cl 77007, cl 16035, cl17200, cl 42090
                                                            
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo intensywny i perfumeryjny. Słodki, kwiatowy, przypomina mi Escadę Especially ale jest od niej mocniejszy i cz w nim nutę syntetyczną. Ogólnie jest przyjemny ale jakoś nie przekonują mnie kosmetyki o aż tak silnym zapachu.
SMAK: Nie próbowałam a nawet bardzo się starałam aby ten kosmetyk nie dostał mi się do ust.
BARWA: Żel jest bezbarwny ale zawiera w sobie niebieskie i pół-transparentne białe drobinki.
KONSYSTENCJA: Kosmetyk jest średnio gęsty i lejący. Po wyciśnięciu na rękę rozlewa się po niej. Niebieskie drobinki są jakby mocno zwartą galaretką i rozpuszczają się w trakcie mycia natomiast białe są ciałem stałym i nie rozpuszczają się przy kontakcie z wodą.
  DZIAŁANIE: Dobrze myje i dogłębnie oczyszcza skórę jednocześnie ją złuszczając. Drobinki są maleńkie ale dosyć ostre dlatego moc złuszczania można kontrolować przez nacisk dłoni. Odkąd go stosuję stwierdziłam, że czarne kropki na nosie znikły a suche skórki utrzymywały się na twarzy znacznie krócej jednak nie zauważyłam jego wpływu na koloryt czy kondycję skóry. Używam go raz dziennie bo nie wyobrażam sobie stosować go dwa razy na dzień tak jak zaleca producent ze względu na ryzyko powstawania podrażnień.
Osoby o bardzo delikatnej skórze z powodzeniem mogą go stosować jako normalny peeling 1-2 razy w tygodniu.
WYDAJNOŚĆ: Średnia. Pomimo tego, ze używam go raz dziennie to dosyć szybko ubywa go z tubki.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Odpowiednio miękka plastikowa tubka, półprzezroczysta dzięki czemu widać ile produktu jeszcze w niej zostało, w kolorze liliowym, stawiana na białej plastikowej zakrętce, co umożliwia zużycie kosmetyku dom końca bez problemów. Grafika jest prosta, utrzymana w czarno białej kolorystyce ze srebrnymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 150ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 15zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 4,5/6
                               
Podsumowując: Nie jestem fanką żeli peelingujących, bo ani to żel, ani peeling ale skoro już wpadł w moje łapki to postanowiłam wypróbować i okazał się całkiem niezły. Co prawda nie przekonał mnie do takiej formy oczyszczania ale też nie zniechęcił. Osoby, które lubią taką formę oczyszczania twarzy będą z niego zadowolone.
                                     
Produkt ten dostałam od firmy Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

niedziela, 25 listopada 2012

Olejem i woskiem w suchą skórę;)

Wraz ze zmianą pogody na coraz zimniejszą i ponurą zmieniają się też wymagania mojej skóry. Staje się sucha, szorstka a po kąpieli ściągnięta i sprawia wrażenie jakby zaraz miała popękać. Nie zawsze tak było - kiedyś spokojnie mogłam zapomnieć o balsamach nawet na dłuższy czas i nic się nie działo. Wszystko się jednak zmienia i im jestem starsza tym większe wymagania ma moje ciało. Wśród upominków, które dostałam na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek - KLIK dostałam kilka mazideł do ciała, które pokazywałam Wam TUTAJ. Sporo z nich już zużyłam i opisałam a dzisiaj przyszła pora na kolejny z nich. Jeżeli jesteście ciekawi jak poradził sobie z moją kapryśną skórą to zapraszam do dalszej części posta.
                                 
 Lirene
Intensywna Regeneracja
Balsam
Skóra sucha i szorstka
Kremowa formuła lipidowa do 100% regeneracji
Olej brzoskwiniowy
Wosk z oliwek
                                              
 OBIETNICE PRODUCENTA:
                                                  
SKŁAD:
                                                                                  
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Przyjemny, słodki, pudrowy. Kojarzy mi się ze świeżo zmielonym zbożem - coś jak zapach płatków owsianych ale to nie do końca to. Nie przeszkadza ani nie utrzymuje się zbyt długo.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biała ale po nałożeniu na skórę znika. Nie bieli.
KONSYSTENCJA: Gęsta ale nie zwarta. Po wyciśnięciu trochę się rozlewa po dłoni. Bardzo łatwo się rozprowadza ale ale potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć.
  DZIAŁANIE: Tak jak obiecuje producent bardzo dobrze nawilża, natłuszcza i odżywia skórę.
Po zastosowaniu tego balsamu skóra staje się miła i miękka w dotyku, znika wrażenie, że zaraz popęka z przesuszenia, przestaje być szorstka. Na lato może być zbyt ciężki i tłusty ale teraz spisuje się świetnie. Nie testowałam go na świeżo wydepilowanej skórze więc nie mogę się wypowiedzieć o jego działaniu na tym polu.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra - dzięki silnym właściwościom nawilżającym i dosyć długim wchłanianiu zużywa się powoli.
SKUTKI UBOCZNE: Pozostawia dosyć lepki film, który po dłuższej chwili się wchłania.
OPAKOWANIE: Plastikowa, czerwona, spłaszczona butelka z praktycznym korkiem.
Butelka nie jest przezroczysta ale pod światło łatwo podejrzeć ile balsamu zostało jeszcze w środku. Mna ją bez problemu postawić na zakrętce dzięki czemu łatwo zużyć balsam do końca. Grafika utrzymana jest w biało-zielonej kolorystyce ze srebrnymi dodatkmi.
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 15zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 4,5/6
                               
Podsumowując: Tak jak oczekiwałam balsam okazał się bardzo dobry i spełnił obietnice producenta. Tłusty film trochę mi przeszkadza ale i tak warto po niego sięgnąć ;)
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

piątek, 23 listopada 2012

Zaprojektuj swój styl...

Wbrew pozorom dzisiaj nie będzie o projektowaniu tylko nadal o kosmetykach. Na dodatek będzie to kosmetyk, który już Wam pokazywałam TUTAJ bo dostałam go na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek - KLIK.
                                      
Lirene
Design Your Style
20+
Nawilżający Kremowy Mus
Dzień i Noc SPF 15
                                                          
OBIETNICE PRODUCENTA:
 
                                                        
SKŁAD:
                                                                                                                                         
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo przyjemny - owocowy jednak nie naturalnie a syntetyczny.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Jasna, pastelowo-różowa. Na skórze bezbarwny. Nie pozostawia po sobie koloru.
KONSYSTENCJA: Zwarta ale krem jest bardzo lekki piankowo-musowy. Coś jak ubita na sztywno śmietana. Przyjemnie się rozprowadza i szybko wchłania a jego konsystencja nie zmienia się pod wpływem ciepła ciała.
  DZIAŁANIE: Moja skóra nie jest sucha i normalna, czyli taka do jakiej przeznaczony jest ten krem a mieszana. Mam przetłuszczające się okolice czoła i nosa, suche policzki i normalne okolice skroni oraz żuchwy dlatego trochę się obawiałam tego kremu ale niepotrzebnie. Krem dobrze nawilża i odżywia skórę pozostawiając ją miękką, gładką, przyjemną w dotyku i matową. Co prawda matowienie nie jest totalne i nie utrzymuje się cały dzień ale producent tego nie obiecuje, jednak skóra twarzy jest rzeczywiście zmatowiona, a gdy już się wybłyszcza to nie jest to efekt polania olejem a naturalny, zdrowy połysk. Stanowi także świetną bazę pod makijaż - wszystkie kosmetyki dobrze z nim współpracują: żaden podkład i korektor się nie roluje a całość trzyma się bez zarzutu cały dzień.
Co do stosowania na noc to nigdy go nie używałam w ten sposób. Wydaje mi się zbyt lekki i za mało treściwy a ja na noc wolę właśnie takie bogate kremy.
WYDAJNOŚĆ: Dobra. Ja stosuję go raz dziennie (tylko na  dzień) od dwóch miesięcy i zużyłam dopiero 2/3.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Bardzo porządne dające pewność, że nikt niepowołany do niego nie zaglądał.
 Na zewnątrz jest folia, potem kartonowe pudełeczku a w środku słoiczek z kremem dodatkowo zabezpieczony wewnątrz folią aluminiową. Grafika jest bardzo prosta i czytelna,bez zbędnych udziwnień, utrzymana w biało-czarno-żowo-niebieskiej kolorystyce ze srebrnymi dodatkami.
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 20zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 4,5/6
                               
Podsumowując: Nie dziwię się, że kosmetyk został okrzyknięty przez Twój Styl Doskonałością Roku 2008 gdyż świetnie działa i spełnia obietnice producenta a przy tym jego walory są przyjemne dla zmysłów. Myślę, że osoby 20+ spokojnie mogą po niego sięgnąć i nie poczują się zawiedzione.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris S.A. na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Baywatch;)

Jako, że wróciła słoneczna pogoda postanowiłam ponownie poruszyć temat filtrów więc post będzie długi;) Mam nadzieję, że wystarczy Wam cierpliwości, żeby dotrzeć do końca;)

Pharmaceris S
Dla niemowląt i dzieci
50+ SPF UVB+UVA
powyżej 6 miesiąca
Krem Ochronny
na słońce do twarzy i ciała
wodoodporny / bezzapachowy / hipoalergiczny
Bardzo Wysoka Ochrona

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
Zdjęcia oczywiście można powiększyć;)
 W środku znajdziemy również ulotkę ze szczegółowym opisem całej serii:)
Jego zakup pokazywałam Wam TUTAJ. Poużywałam go już trochę więc teraz czas na recenzję:) 

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Teoretycznie bezzapachowy jednak w praktyce kosmetyk pachnie słodko i chemicznie. Ten zapach coś mi przypomina ale nie potrafię skojarzyć co. W każdym razie jest przyjemny, delikatny i nie przeszkadza a po nałożeniu znika.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biała, po aplikacji nadal biała ale po chwili zaczyna blaknąć i się wchłaniać więc po kilku minutach staje się praktycznie przezroczysty jednak można dostrzec delikatną białawą poświatę.
KONSYSTENCJA: Kremowa, gęsta i tłusta jednak dobrze się rozprowadza i rozsmarowuje.
DZIAŁANIE: Bez dwóch zdań zgodne z opisem producenta. Krem rewelacyjnie i bardzo długo (mi wystarcza 1 aplikacja na dzień) chroni przed działaniem nawet najmocniejszych promieni słonecznych a przy tym dba o skórę: łagodząc podrażnienia i pięknie nawilżając. Nie można też pominąć rewelacyjnego wpływu na okolice oczu - przez 3 bardzo intensywne w wysiłek dni i przy małej ilości snu co rano nakładałam na twarz i okolice oczu tylko ten krem i o dziwo nie miałam nawet śladu ciemnych cieni pod oczami. Nawet przebywając cały dzień na prażącym słońcu można czuć się pewnie i bezpiecznie. Dzięki temu kremowi nie mam w tym roku żadnych piegów ani przebarwień, które pojawiają się każdego lata po kontakcie ze słońcem.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra
SKUTKI UBOCZNE: Niestety sprawia, że skóra jest tłusta, bardzo się świeci i jest trochę lepka.
OPAKOWANIE: Praktyczna miękka, biała, plastikowa tuba stawiana na zakrętce z grafika w kolorach srebra, czerni, niebieskości i pomarańczu.
POJEMNOŚĆ: 125ml
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, internet.
CENA: 38,49zł
OCENA: 5/6
Podsumowując: Polowałam na normalną wersję dla dorosłych ale Panie farmaceutki doradziły mi tę wersję i muszę przyznać że jestem z niej bardzo zadowolona. Co prawda krem pozostawia skórę tłustą, lepką i świecącą ale przy tym rewelacyjnie chroni i pielęgnuje skórę a jego cena nie jest zbyt wygórowana. Myślę, że jest wart tego aby po niego sięgnąć:)

 Poza tym cudeńkiem do twarzy używam jeszcze filtrów do ciała. Oto one:

 Lirene Sensitive
Mineralna Emulsja do Opalania 30 SPF UVA/UVB
Ładnie, delikatnie, pudrowo pachnie. Na ciele zapach jest niewyczuwalny ale gdy się przyłoży nos do skóry to już go czuć. Opakowanie - praktyczna tuba wykonana z odpowiednio miękkiego plastiku, stawiana na zakrętce. Konsystencja mleczka do ciała - jest lejące, łatwo się rozprowadza, dosyć szybko wchłania. Niestety dosyć mocno bieli, bardzo brudzi ubrania i ciężko go później z nich sprać:( Chroni dobrze - nawet jeżeli spędzimy cały dzień w ostrym słońcu to skóra się nie zaczerwienia ani nie zostanie poparzona. Przy tym dobrze nawilża i pielęgnuje skórę. Można go kupić praktycznie w każdym sklepie z kosmetykami. Cena około 18zł. Pojemność 250ml.

 SUN OZON
 Mleczko do Opalania SPF 30 UVA+UVB
Zapach syntetyczny, odrobinę cytrusowy z wyczuwalną nutą alkoholu. Barwa biała ale na ciele robi się praktycznie bezbarwny, zostawia jedynie delikatną białą poświatę. Konsystencja mleczka do ciała - lejąca, szybko się wchłania, nie jest tłuste i jedynie odrobinę się lepi. Wydajność OK, chociaż mniejsza niż standardowego balsamu do ciała. Opakowanie to dosyć miękka, pomarańczowa, płaska butelka z wcięciami po bokach z granatowo-żółto-białą grafiką, zamykana klapką. Łatwo ją postawić na zatyczce dzięki czemu bez problemu można zużyć je do końca. Chroni bardzo dobrze i długo przed zaczerwieniami i poparzeniami a przy tym całkiem przyjemnie pielęgnuje. Nie zauważyłam negatywnego wpływu alkoholu na moją skórę ale może to dlatego, ze nakładam go zawsze na balsam do ciała. Do kupienia praktycznie w każdym Rossmannie (niestety nie we wszystkich widziałam ten numerek filtra). Cena około 18zł ale w promocji 6,99zł - rewelacja! Pojemność 200ml.

Dla mnie mleczko Sun Ozon zdecydowanie wygrywa z mleczkiem Lirene ze względu na cenę w promocji (promocje są praktycznie co 2 tygodnie), brak efektu "córki młynarza" i nie brudzenie ubrań. Zakupiłam już jego drugą butelkę z filtrem 20 na zapas i myślę, że w przyszłym roku też będą mi towarzyszyły:)

A Wy dbacie o zabezpieczenie skóry przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych czy wręcz przeciwnie uprawiacie leżing i smażing bez zabezpieczeń?
Jakich używacie filtrów?

czwartek, 17 listopada 2011

Podocznie...

Lirene
Dermoprogram
Selected from nature
Ujędrniający biokrem pod oczy

OBIETNICE PRODUCENTA:
Nie jest tego dużo bo niestety gapa ze mnie i wyrzuciłam opakowanie zanim zrobiłam mu zdjęcia:(

Info z www.lirene.pl
Czy ten krem jest odpowiedni dla mnie? 
 Krem przeznaczony jest do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu, która potrzebuje efektywnej kuracji kondycjonującej. Intensywna i skuteczna formuła, oparta na wybranych naturalnych składnikach, działa wygładzająco, intensywnie nawilżająco i uelastyczniająco. Krem odpowiedni dla wszystkich rodzajów cer.
Dla jakiego wieku?
20-60+
Jak działa?
Formuła kremu oparta została o naturalne, biologicznie czynne ekstrakty roślinne, niezbędne do zachowania doskonałej kondycji delikatnej skóry wokół oczu. Krem intensywnie regeneruje oraz wzmacnia strukturę skóry, czyniąc ją optymalnie napiętą i zregenerowaną. W efekcie skóra wokół oczu jest doskonale nawilżona, napięta i gładka, odzyskuje młody wygląd bez zmarszczek i cieni.
Co zawiera?
Wyciąg z pestek jabłek błyskawicznie ujędrnia i uelastycznia skórę oraz stymuluje proces regeneracji naskórka.
Wyciągi z płatków malwy  i miłorzębu japońskiego pobudzają proces dotleniania komórek, likwidując efekt zmęczenia. 
Gliceryna i allantoina przywracają skórze utraconą jędrność i elastyczność. 
Proteiny jedwabiu regulują nawilżenie skóry i zapobiegają przesuszeniu.

SKŁAD:
Niestety nigdzie nie udało mi się go znaleźć:(

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Brak
BARWA: Biała ale na skórze jest bezbarwny. Nie bieli.
KONSYSTENCJA: Kremowa ale lekka i delikatna. Dobrze się rozprowadza na skórze więc nie trzeba trzeć delikatnej skóry.
OBIETNICE PRODUCENTA: Cienie pod oczami zmniejsza więc nie ma tragedii nawet jak się nie wysypiamy natomiast nie zauważyłam ujędrnienia. Mam jedno wielkie załamanie dolnej powieki i ono dalej pozostało w nienaruszonym stanie a jak mam ciężkie dni to i mniejsze zmarszczki się pojawiają.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Standardowa tubka z nakrętką. Plastik jest przezroczysty więc widać ile kremu jeszcze zostało. Tuba jest wykonana z odpowiednio miękkiego plastiku dzięki czemu niewiele kremu w niej zostaje.
POJEMNOŚĆ: 15ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 15zł, w promocji taniej
OCENA: 4/6
    
Podsumowując: Krem cudów nie robi, jednak jestem z niego zadowolona i myślę, że jeszcze kiedyś się na niego zdecyduję. Cena jest przystępna co dodatkowo pozytywnie wpływa na moją opinię o nim.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Odrobina lata od Lirene;)

Jako, że współpraca z moja stażodawczynią kiepsko się układa postanowiłam zrobić przyjemność sobie i Wam i naskrobać coś na blogu:) Jako, że współpraca idzie w tę a nie w inną stronę to postaram się teraz częściej pojawiać tutaj w tygodniu;)
Jako, że pogoda tego lata jest raczej niezbyt letnia a praca w galerii nie sprzyja opalaniu postanowiłam wykorzystać do tego celu preparat drogeryjny dlatego dzisiaj na tapecie:
Lirene Dermoprogram
body arabica
balsam brązująco ujędrniający
Cafe Latte
kompleks Slim
olej z karotki
Jasna karnacja
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Kawowo-capuccinowy z orzechową nutką;)
KONSYSTENCJA: Dosyć rzadka. Coś pomiędzy mleczkiem a balsamem do ciała.
OBIETNICE PRODUCENTA: Ujędrnienia nie zauważyłam ale też nie stosowałam go codziennie. Maksymalnie było to trzy dni pod rząd a potem przerwa. Za to z obietnic brązowienia wywiązuje się rewelacyjnie. Brąz pojawia się stopniowo - już jednokrotna aplikacja daje lekki efekt a przy stosowaniu kilka dni z rzędu kolor jest mocniejszy. Nie daje efektu marchewy na nogach. Opalenizna znika po 3-4 dniach od zaprzestania stosowania. Nie smuży i nie tworzy plam ani przy nakładaniu ani potem jak schodzi. Dodatkowym atutem tego balsamu jest to, ze cudownie łagodzi podrażnienia po goleniu i nie powoduje wysypu różowych krostek. Ostatnio właściwie tylko w takiej formie go stosuję bo balsam Nivea, który już opisywałam robi z moich nóg masakrę i boje się go nawet zbliżać do świeżo ogolonej skóry.
WYDAJNOŚĆ: Średnia ale nie używam takich kosmetyków codziennie więc wystarczy mi na całe wakacje.
SKUTKI UBOCZNE: Trochę bieli przy nakładaniu ale szybko się wchłania więc białe smugi można bez problemu rozsmarować bez skutków ubocznych. Po jego zastosowaniu trzeba myć ręce.
OPAKOWANIE: Podłużna smukła butla z praktycznym korkiem. Nie jest przezroczysta ale pod światło da się zobaczyć ile balsamu zostało w środku.
POJEMNOŚĆ: 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: około 13zł ale w promocjach taniej
OCENA: 5/6
Podsumowując: Jest to mój pierwszy kosmetyk tego typu ale mnie zachwycił i rozkochał w sobie. Daje idealne efekty i nie tylko nie podrażnia ale nawet łagodzi rozognioną goleniem skórę. Ten balsam bardzo pozytywnie nastawił mnie do kosmetyków marki Lirene i teraz będę po nie dużo częściej sięgać - za to Nivea idzie w odstawkę:(

sobota, 6 sierpnia 2011

Tonik Lirene

Lirene
Dermoprogram
Selected from Nature
bioaktywny tonik kondycjonująco-rozjaśniający
aloes, ogórek lipa

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo ładny - słodki, trochę kwiatowy. Niektórym może przeszkadzać ale mi się bardzo podoba.
KONSYSTENCJA: Wodna, lejąca - jak to tonik;)
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione co do joty. No może nie mogę się wypowiedzieć co do rozjaśniania bo z natury jestem bardzo blada i mało przebywam na słońcu więc nie ma mnie jak rozjaśnić;) Skóra po jego zastosowaniu jest oczyszczona, odświeżona, oczyszczona i nawilżona.
WYDAJNOŚĆ: Wydajny. O jego zakupie pisałam TU a mam go jeszcze tyle ile widać na zdjęciu.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Butelka z praktyczną zatyczką. Dziurka jest trochę duża i łatwo wylać zbyt wiele kosmetyku na wacik ale szybko się do niej przyzwyczaiłam i jest OK.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: W promocji ok. 14zł
OCENA: 5/6
Podsumowując: Jak dla mnie ten tonik to rewelacja. Bardzo go polubiłam i już kupiłam następny egzemplarz, o którym czytaliście TU.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...