Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konturowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konturowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2018

Pędzle do kosmetyków mineralnych

Cześć Kochani!
Pamiętacie mój pierwszy film? Niby niewiele czasu od niego minęło ale wiele się zmieniło. Zapraszam dla przypomnienia ;)


Do zobaczenia, pa ;)

czwartek, 29 listopada 2018

SEPHORA 22 - All over shadow

Witajcie kochani,
Wreszcie mogę Wam poświęcić chwilę i pojawić się z nowym wpisem.
Zapraszam więc serdecznie i życzę Wam bardzo udanego i słonecznego weekendu :)


wtorek, 20 listopada 2018

REAL TECHNIQUES Setting Brush

Witajcie Kochani,
Straszliwie dłuży mi się czas bez pisania postów ale jakoś tak zawsze się składa, że i tak tworzę coś na ostatnią chwilę. Nie inaczej jest i dzisiaj. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce znowu uda mi się wypracować stały rytm tygodnia, tymczasem zapraszam na recenzję.


czwartek, 8 listopada 2018

KU PRZESTRODZE! - NO NAME Pędzel do korektora

Witajcie Kochani,
Po malej odskoczni zapraszam Was na kolejną recenzję pędzla.
Miłego czytania :)


MARKA: No name
MODEL: Pędzel do korektora
CENA: 4 zł


Pędzel ten pochodzi z zestawu trzydziestu dwóch pędzli wraz z etui, który kosztował mnie całe 120 zł. Zakupu dokonałam, gdy byłam jeszcze młoda, bardzo niedoświadczona a moja przygoda z makijażem, pędzlami i blogowaniem dopiero się zaczynała.
Jest on cały czarny: od drewnianego trzonka, przez metalową skuwkę po syntetyczne włosie. Materiały są średniej jakości ale w sumie za taką cenę nie ma się co dziwić.
Nie jest opisany a same pędzle nie mają nawet numerków więc jego przeznaczenia po prostu się domyślam i używam tak jak mi pasuje. Jego włosie jest dosyć sztywne, gęste i bardzo gładkie co praktycznie wyklucza go ze stosowania z suchymi produktami. Zazwyczaj służy mi do nakładania korektora pod oczy gdy sięgam po takie w słoiczku, ale nie rozprowadzam go nim ani nie rozklepuję a jedynie przenoszę z opakowania na skórę. Sięgam po niego również przy aplikacji korektora na niedoskonałości, jednak jest do tego trochę za duży więc nie używam po niego chętnie. Myślę, że dobrze sprawdził by się również przy aplikacji brokatu (zwłaszcza na mokro) oraz nakładania kremowych kosmetyków do konturowania twarzy choć nigdy tego nie sprawdzałam.
Pranie go wymaga trochę uwagi, gdyż produkty dosyć ciężko wymywają się spomiędzy włosia natomiast suszenie jest zupełnie bezproblemowe. O dziwo pomimo dosyć częstego użytkowana oraz intensywnego prania włosie nie wypada, nie lamie się a cały pędzel nie rozpada.

Czy jestem zadowolona z tego pędzla? Nie, i zdecydowanie tak samo nie jestem zadowolona z całego zestawu, w którym on się znajdował. Część pędzli rozpadła się bardzo szybko, część jest sporadycznie użytkowana a część leżała/leży zapomniana albo została już zutylizowana bo do użytku się nie nadawała.  Sam pędzel jest nijaki i w sumie nie zasłużył sobie nawet na wzmiankę, jednak postanowiłam go opisać, że względu na wszystkich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem i pędzlami. Jeżeli rozważacie zakup zestawu pędzli to przemyślcie to dokładnie, szukajcie, czytajcie, przeglądajcie blogi oraz wpisy w internecie. Sięgajcie raczej po pojedyncze egzemplarze dobrej jakości a jeżeli już musicie kupować zestaw to absolutnie nie śpieszcie się i zanim podejmiecie ostateczną decyzję zróbcie dokładny wywiad co do jakości oraz funkcjonalności tego na co wydajecie pieniądze.

czwartek, 25 października 2018

KAVAI 84

Witajcie Kochani,
Nie wiem jak ja to robię, że na wszystko potrafię sobie zorganizować czas, tylko posty na bloga za każdym razem muszę pisać na ostatnią chwilę. To chyba już w DNA siedzi ;)
Nie przedłużając jednak wstępu zapraszam Was na recenzję :)


MARKA: Kavai
MODEL: 84
CENA: 18 zł


Pędzel ma czarny drewniany trzonek ze srebrnym napisem, srebrną błyszczącą metalową skuwkę oraz białe naturalne włosie z kozy przycięte na kształt płomienia ze szpiczastym czubkiem. Materiały są ok i w trakcie przechowywania nic się nie zniszczyło.
Przeznaczony jest on do pracy cieniami w załamaniu powieki i jak najbardziej jego kształt oraz rozmiar idealnie się do tego zadania nadają. Niestety włosie jest dosyć twarde, a przez to szorstkie oraz rozcapierzone i trochę kłujące, więc niezbyt przyjemnie pracuje się nim z cieniami prasowanymi oraz sypkimi, które nabiera w nadmiarze oraz niestety pyli i osypuje.Na szczęście nie jest zupełnie bezużyteczny, bo daje sobie radę przy rozcieraniu kremowych cieni szybko tworząc delikatną mgiełkę, co jest szczególnie ważne, gdy się człowiek spieszy a cienie zastygają w ekspresowym tempie. Z racji kształtu pędzel świetnie nadawał by się także do konturowania nosa oraz rozświetlania zarówno nosa jak i łuku kupidyna.
Pranie go jest bezproblemowe, bo jasne włosie domywa się doskonale i nie przebarwia. Najlepiej prać go w olejku Isana albo po praniu nakładać na niego odżywkę do włosów, gdyż wtedy staje się ciut mniej sztywny. Z suszeniem jest już trochę gorzej bo osłonki przy nim to rzecz obowiązkowa a i one cudów nie robią.

Szczerze mówiąc kupując ten pędzel po przeczytaniu masy zachwytów w sieci spodziewałam się więcej. Niestety ten egzemplarz przypomina mi stary pędzel Hakuro, którego już dawno się pozbyłam bo też miał sztywne i drapiące włosie. Może nie jest bardzo drogi ale mając obecne doświadczenie nie sięgnęła bym po niego ponownie. Na rynku jest cała masa naturalnych i syntetycznych pędzli o wiele delikatniejszych dla delikatnej skóry wokół oczu i w podobnej cenie. Jeżeli rozważacie jego zakup to odradzam. Rozejrzyjcie się lepiej za czymś innym.

czwartek, 18 października 2018

ZOEVA Eye Finish

Witajcie Kochani,
Pogoda oszalała i raz raczy nas zimnem, raz upałem a raz deszczem w nielimitowanych ilościach ale nie ma tego złego jak to powiadają ;) Korzystając z typowo barowej aury zabrałam się do pisania i zapraszam Was na dzisiejszy wpis :)


MARKA: Zoeva
MODEL: 229 Eye Finish
CENA: 42 zł


Pędzel pochodzi z klasycznej kolekcji marki Zoeva i cechuje się drewnianym lakierowanym na czarno z zatopionym w farbie zielonym pyłem oraz srebrnymi napisami trzonkiem, srebrną błyszczącą skuwką a także syntetycznym włosiem. Nie jest ono jednak charakterystycznie cieniowane, lecz cala "główka" pędzla zbudowana jest metodą duo fibre: krótsze, gęste włoski są czarne, natomiast dłuższe ułożone rzadziej - białe. Całość przycięta jest owalnie na kształt pędzli do blendowania. Wykonanie oraz materiały są dobrej jakości i chociaż jest to jeden z moich pierwszych pędzli do oczu tej marki to nie widać na nim śladów zużycia.
Producent klasyfikuje pędzel jako służący do aplikacji cieni oraz makijażu typu smoky eye i częściowo się z nim zgadzam. Niestety jednak białe włókna tworzące dłuższą warstwę są dosyć sztywne i płasko ścięte przez co kłują i drapią delikatną skórę powiek w trakcie wykonywania makijażu. W związku z tym pędzel zdecydowanie nie nadaje się do użytkowania go na powiekach i najbliżej, gdzie udało mi się go wprowadzić to załamanie oraz cieniowanie powyżej tego punktu choć i to zawsze jest nieprzyjemne. Jego kształt nadaje się idealnie do wprowadzania oraz rozcierania cieni w załamaniu powieki oraz konturowania nosa a gdyby włosie było bardziej przyjemne to zdecydowanie znalazłabym dla niego jeszcze wiele innych zastosowań, jednak w związku z powyższym niechętnie po niego sięgam.
Niestety pędzel też ma tendencję do pylenia i kruszenia kosmetyków nawet tych twardych wypiekanych, nadmiernego ich nabierania oraz osypywania w trakcie makijażu więc trzeba być bardzo ale to bardzo ostrożnym.
Pranie i suszenie go jest bezproblemowe i nie wymaga zastosowania osłonek jednakże jakie to ma znaczenie skoro pędzla właściwie nie da się używać?

Jak już wspominałam wyżej jest to jeden z moich pierwszych pędzli do oczu tej marki i jednocześnie ogromny zawód. Wspaniały kształt oraz dobre wykonanie bowiem nie wystarczą aby być zadowolonym z pędzla który tak niesamowicie drażni powieki. Co jakiś czas robię do niego kolejne podejścia nie żałując przy tym nawilżających detergentów, olejków i odżywek do włosów i zawsze efekt jest taki sam. Jeżeli wpadł Wam gdzieś w oko i rozważacie jego zakup to zdecydowanie odradzam.

wtorek, 9 października 2018

HAKURO H56

Witajcie Kochani,
Zaczął się już drugi tydzień października ale ja nie leniuchuję tylko szykuję dla Was kolejną recenzję. Na odpoczynek będzie jeszcze czas ;)
Zapraszam więc do dalszej części posta.


MARKA: Hakuro
MODEL: H56 Pędzel do pudru
CENA: 45 zł


Pędzel ma drewniany, lakierowany na czarno trzonek ze srebrnym napisem, metalową, błyszczącą skuwkę oraz cieniowane biało-brązowe włosie przycięte na kształt stożka/płomienia. Całość wykonana jest porządnie z dobrej jakości materiałów. Nic się nie rozkleja a włosie ułożone jest tak jak powinno.
Pędzel ten dzięki swojemu kształtowi ma wiele zastosowań: przede wszystkim bardzo dobrze sprawdzi się do pudru, gdyż wyprofilowana końcówka dotrze do każdego trudno dostępnego miejsca, dzięki czemu kosmetyk dobrze utrwali i zmatuje makijaż. Doskonale zadaje się również do bronzera. Można nim pięknie podkreślić opaleniznę lub wykreować ją od zera (to ja) a także wymodelować twarz. Mniejszą końcówką spokojnie można ponadto nałożyć róż na policzki.
Włosie jest niesamowicie gładkie, miłe i miękkie w dotyku więc nie niszczy makijażu a jednocześnie dobrze nabiera, transferuje i rozciera kosmetyki. Trzeba jednak uważać bo pędzel nie nadaje się do aplikowania twardych wypiekanych kosmetyków, np. Ziemi Egipskiej, gdyż jest dla niej zbyt łagodny i trzeba się niesamowicie namachać, żeby uzyskać pożądany efekt.
Pranie go oraz suszenie jest bardzo proste i nie wymaga zastosowania osłonek a cały proces przebiega bardzo sprawnie i szybko. W trakcie zabiegów higienicznych ani użytkowania włosie nie łamie się ani nie wypada.

Jest to bardzo dobry pędzel o wszechstronnym zastosowaniu i dobrej cenie. Moim zdaniem warto go kupić zarówno do użytku własnego jak i do pracy, gdyż zaoszczędzi miejsce i zniweluje potrzebę posiadania kilku innych pędzli. Polecam.

wtorek, 25 września 2018

SENSE&BODY Duo Fibre

Witajcie kochani,
Cieszy mnie ogromnie, że na naszym rynku jest obecne tak dużo dobrych jakościowo i niezbyt drogich pędzli. Gdy zaczynałam swoją przygodę z nimi, pędzle były albo drogie albo koszmarne. Teraz jest już o wiele większy wybór i przy odrobinie cierpliwości spokojnie można wyszukać perełki za grosze. Dzisiaj będzie waśnie o takim dobrym i tanim pędzlu dlatego bez zbędnych ceregieli zapraszam do dalszej części posta.


wtorek, 11 września 2018

HAKURO H14

Witajcie kochani,
Dzisiaj wybywam z domu ale obowiązkom uczyniłam za dość i zostawiam Was z recenzją na osłodę.
Miłego czytania.
Zapraszam.
     

wtorek, 4 września 2018

MAESTRO Modelage

Witajcie Kochani,
W ten piękny i słoneczny dzionek witam Was bardzo cieplutko. Udało mi się wdrożyć kolejny punkt w moim planie samorealizacji więc pękam z dumy i tym chętniej siadam przed komputerem zabierając się za następną recenzję.
Zapraszam Was do czytania i oglądania :)


wtorek, 14 sierpnia 2018

BEAUTYBLENDER Oryginal, PRO, Bubble i Red Carpet - wstępne porównanie

Witajcie,
Jako, że kolekcja moich Beautyblenderów osiągnęła jakąś irracjonalną wielkość pomimo tego, że zaczęłam ich używać niespełna miesiąc temu, czas coś o nich napisać. Gdy pierwszy raz o nich usłyszałam (wtedy była tylko wersja Oryginal i Pure) zastanawiałam się czym się różnią. Teraz czas odpowiedzieć na to pytanie.


czwartek, 9 sierpnia 2018

SUQQU Cheek Brush

Witajcie,
Dzisiaj opowiem Wam trochę o najdroższym i najbardziej ekskluzywnym pędzlu do makijażu jaki mam w swojej kolekcji. Jeżeli zastanawiacie się czy warto wydać kilkaset złotych na jeden niezbyt duży pędzelek to ten wpis Wam pomoże podjąć decyzję.
Zapraszam.


czwartek, 2 sierpnia 2018

MUFE Double-Ended Sculpting Brush

Witajcie,
Ostatnie upały nie są dobrą motywacją ale postanowiłam się zmobilizować i coś napisać. Całe szczęście, że przez komputer nie widać jak ciężko mi idzie ;)
Tymczasem nadal jesteśmy w temacie "akcesoriów na dzień po..." i zapraszam Was na kolejną recenzję super delikatnego pędzla.


wtorek, 31 lipca 2018

BLEND IT! vs. BEAUTYBLENDER - wstępne porównanie

Witajcie,
Wielka sława gąbek Blend It! chyba już powoli przemija ale ja przychodzę jeszcze z porównaniem nowego dla mnie jajeczka z kultowym Beauty Blenderem. Mam nadzieję, że komuś to się jeszze przyda ;)
Zapraszam :)


MARKA: Blend It!
MODEL: Marble White
CENA: 29,90 zł


MARKA: Beauty Blender
MODEL: PRO, Red Carpet, Original
CENA: 69 zł


Gąbeczka Bend It! zapakowana jest w woreczek strunowy, który moim zdaniem jest rozwiązaniem całkiem OK, bo choć nie chroni jej przed zgnieceniem w trakcie transportu, to pozwala na zapakowanie mokrej, co czasami może się przydać.
Beauty Blender natomiast kupujemy w plastikowym słoiczku, który co prawda chroni go przed uszkodzeniem ale mieści jedynie dobrze wysuszone jajko.
Oba opakowania są na swój sposób praktyczne i miłe dla oka.

Od lewej: 2 suche Beauty Blendery, sucha Blend It! i mokry Beauty Blender

Przejdźmy jednak do rzeczy.
NA SUCHO:
Gąbeczka Blend It! różni się odrobinę kształtem od Beauty Blendera, który rzeczywiście swym wyglądem przypomina jajko. Jest od niego bardziej okrągła, jak taka napakowana kropla wody i odrobinę większa, choć na zdjęciu słabo to widać.
W konsystencji jest od niego bardziej zwarta, jakby upchano w niej więcej materiału na podobnej powierzchni i mocniej odbija.

W TRAKCIE MOCZENIA:
Obie gąbeczki powiększają swoje rozmiary stopniowo. Blend It! Potrzebuje więcej wody aby dobrze nasiąknąć oraz więcej zgniatania i więcej siły przy odciskaniu aby pozbyć się nadmiaru płynu.

Od lewej: suchy Beauty Blender, mokra Blend It!, mokry Beauty Blender i suchy Beauty Blender.

NA MOKRO:
Mokra Blend It! jest sporo większa i bardziej okrągła od mokrego Beauty Blendera, ale nadal bardziej zwarta, stawia trochę większy opór przy zgniataniu oraz jest cięższa. Różnica w wielkości jest jeszcze bardziej widoczna niż na sucho, gdyż Blend It! o wiele bardziej powiększa swoje rozmiary. Zatrzymuje też w sobie więcej, wody więc jest bardziej wilgotna. Oba jajka ładnie odbijają, jednak Blend It! daje głośniejszy dźwięk jak w trakcie odbijania piłeczki. Zaznaczam jednak, że nie jest to głośne "plask!".

W TRAKCIE WYSYCHANIA:
Obie gąbki dosyć szybko oddają wilgoć, jednak Beauty Blender robi to równomiernie natomiast Blend It! szybciej oddaje wilgoć z powierzchni i po jej zgnieceniu czuć jeszcze, że w środku znajduje się mokry rdzeń. Oba jajka dosyć szybko zaczynają wracać do pierwotnego suchego kształtu i już po kilku godzinach widać ich pomniejszenie, jednak Blend It! schnie o wiele dłużej i w chwili kiedy Beauty Blender jest już suchy Blend It! nadal jest wilgotna.

Niestety jest to już koniec moich wstępnych obserwacji. Bardziej zagłębiać się w temat nie chcę i nie będę, gdyż po bardzo długiej przerwie dopiero raz użyłam Beauty Blendera a po Blend It! nawet nie miałam jeszcze okazji sięgnąć, więc cokolwiek napisała bym o ich stosowaniu nie byłoby potwierdzone doświadczeniem. Już teraz jednak dają się zauważyć dosyć znaczące różnice w wielkości i konsystencji gąbek, co na pewno będzie miało swoje odbicie w przyszłym użytkowaniu. Gdy poużywam ich dłużej, to wtedy podzielę się z Wami dokładnymi recenzjami obu jajek.

A Wy macie już swój Blend It!?
Jesteście z niego zadowolone?

czwartek, 19 lipca 2018

MAKE UP FOR EVER 35N

Witajcie,
Mam nadzieję, że tydzień upływa Wam przyjemnie a nadchodzący weekend zapowiada się jeszcze lepiej ;) Na osłodzenie kończąego się tygodnia zapraszam na kolejną recenzję :)

wtorek, 10 lipca 2018

ZOEVA Face Shape

Witajcie kochani,
Ja jak zwykle w niedoczasie. Oszaleję chyba. Niestety czytanie książek to największy pożeracz czasu ever. TV się nawet nie umywa ;)
Na szczęście udało mi się mniej więcej ogarnąć i wyskrobać trochę czasu na wpis. Zapraszam :)

wtorek, 3 lipca 2018

Akcesoria na dzień po...

Witajcie,
Czasami bywa tak, że człowiek chcąc, nie chcąc zarywa noc. Mniejsza lub większa impreza, jakieś zdarzenie losowe, wypad ze znajomymi czy TV do późnych godzin nocnych a do tego długo noszony lub wcale nie zmyty makijaż i efekt zawsze jest taki sam: zmęczona, poirytowana i nadwrażliwa skóra oraz piekące, zaczerwienione i opuchnięte oczy. Pół biedy jeżeli następnego dnia jest sposobność żeby to porządnie odespać i zostać w domu odpoczywając oraz karmiąc skórę maseczkami. Niestety nie zawsze jest taka możliwość i czasami już z samego rana trzeba opuścić błogie ramiona Morfeusza, nałożyć makijaż i wyjść do ludzi. No właśnie, a pro po makijażu czym go nakładać, żeby nie zaszkodzić skórze jeszcze bardziej i nie wyglądać gorzej niż bez niego? Dzisiaj wybrałam dla Was zestaw pędzli i akcesoriów, które są odpowiednio delikatne aby wykonywanie nimi makijażu właśnie w takie dni nie było przykre.



Jeżeli jesteście ciekawi co takiego trafiło do dzisiejszego zbioru to zapraszam do dalszej części posta.
Miłego czytania :)

czwartek, 21 czerwca 2018

MAESTRO Pędzel do pudru

Witajcie,
Kochani nie wiem jak to się dzieje ale ledwo skończę pisać jeden post i go opublikuję to okazuje się, że trzeba brać się za kolejny a ja jestem w kompletnym niedoczasie. Powiedzcie mi to przez te wiosnę? Wy też tak macie? Czy tylko moja doba jest za krótka o jakieś 36h?
Nie przynudzając jednak zbyt długo i nie trwoniąc zbyt wiele czasu, bo przede mną jeszcze dzisiaj milion zajęć zapraszam Was na kolejną recenzję.

wtorek, 12 czerwca 2018

INGLOT Pędzel do pudru i różu

Witajcie,
Weekend się skończył, poniedziałek przeleciał nie wiadomo kiedy i gdzie, czas Więc najwyższy zabrać się za pisanie żebyście mogli dzisiaj zapoznać się z kolejną recenzją.
Zapraszam :)

czwartek, 24 maja 2018

REAL TECHNIQUES Expert Face Brush

Witajcie,
Mam dzisiaj bardzo kiepski dzień ale otoczona najlepszymi przyjaciółmi (herbatą, czekoladą i sernikiem) jakoś zmobilizowałam siły, żeby coś dla Was naskrobać.
Zapraszam zatem do czytania.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...