Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Płyn micelarny od Dermedic dla skóry wrażliwej

Jak niedawno wspominałam makijaż towarzyszy mi praktycznie codziennie dlatego też codziennie wieczorem sięgam po kosmetyk do jego zmywania. Szczególnie upodobałam sobie płyny micelarne dlatego też dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnego.
                      
Dermedic
Angio Preventi
Płyn micelarny H2O
Skóra wrażliwa, naczyniowa
Do demakijażu twarzy i oczu
                       
                     
Producent obiecuje, że "Angio Preventi Płyn micelarny H2O Również dla osób nietolerujących tradycyjnych preparatów do demakijażu.
Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych "przyciągają" zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem.
Wzmacnia naczynka włosowate - Melissa Officinalis, w kompleksie z żelem z Aloesu łagodzi skutki nadmiernego rozszerzenia naczyń.
Wykazuje właściwości kojące i łagodzące - zastosowana w preparacie woda termalna, która zawdzięcza swe właściwości wysokiej dawce minerałów sprawia, ze płyn nie wywołuje podrażnienia nawet u osób bardzo wrażliwych.
- Nie zatyka porów
- Jest neutralny dla oczu
- Nie pozostawia filmu na skórze. "
                      
Na etykiecie wszystko zapowiada się wspaniale ale czyż nie tak jest w przypadku każdego z kosmetyków? Czas zatem skonfrontować to z rzeczywistością.
                       
Kosmetyk ma formę zupełnie wodnistego, lekko podbarwionego na żółto płynu o niezwykle przyjemnym dla nosa aromacie, w którym odnajduję nutkę anyżu co sprawia, że mogłabym go wąchać w nieskończoność.
           
Nie ma jednak tak dobrze. W końcu makijaż od samego wąchania nie zejdzie więc najwyższa pora przejść do działania.
                   
Niestety tutaj już tak dobrze nie ma. Pierwsza rzecz, która dosłownie rzuca się w oczy to to, że micel wbrew obietnicom mocno je podrażnia i powoduje bardzo nieprzyjemne pieczenie oraz zaczerwienienie. Natomiast drugą i to jakże poważną jego wadą jest to, że kiepsko radzi sobie ze zmywaniem makijażu. O ile odrobinę minerałów, niewielką ilość cienia, delikatną kreskę i tusz Pierre Rene potrafił zmyć, tak pełny makijaż oka na bazie Lumene z tuszem Dior i bazą w postaci podkładu MAC oraz kamuflażem Catrice stanowił dla niego wyzwanie ponad siły, co zawsze kończyło się wielką pandą i koniecznością domywania wszystkiego żelem do mycia twarzy. Zdecydowanie obie te cechy dyskwalifikują go  moich oczach i sprawiają, że niezbyt chętnie po niego sięgam a ubytki w butelce ogromnie radują moje serce.
W kwestii łagodzenia skutków nadmiernego rozszerzenia naczyń muszę mu jednak oddać honor i przyznać, że na tym polu spisuje się doskonale. Nawet po jednokrotnym użyciu widać, że skóra jest ukojona i o wiele bledsza niż w przypadku innych kosmetyków tego typu, dzięki czemu nawet potrzeba wielokrotnego przecierania wacikiem poszczególnych partii twarzy nie wpływa negatywnie na poziom jej zaczerwienienia.
                          
                              
Płyn zamknięty jest w twardej plastikowej przejrzystej butli z lejkiem otwieranym za pomocą wciśnięcia jego przeciwległej krawędzi. Rozwiązanie to jest dobre ale jedynie w domowych pieleszach, natomiast zupełnie nie nadaje się na wyjazdy gdyż niezwykle łatwo o niekontrolowane wylanie zawartości.
                  
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Apteki, internet
CENA: Około 15-18zł
                         
Bardzo chciałabym napisać jakieś konkretne podsumowanie ale w tym przypadku chyba nie potrafię.
Moim zdaniem ten micel nadaje się do przemywania twarzy bez użycia wody i to niekoniecznie w okolicach oczu. Jako środek do demakijażu polecałabym go tylko dla osób nakładających minimalny i absolutnie niewodoodporny makijaż, u których podrażnienia oczu nigdy nie występowały.
Ja zdecydowanie wracać do niego nie będę i z przyjemnością zakończę naszą znajomość na tej butli.

sobota, 29 marca 2014

Mycie i demakijaż

Skoro już nakładam makijaż, ostatnio praktycznie codziennie, a ta częstotliwość ma się jeszcze zwiększyć w niedalekiej przyszłości, to potem trzeba go czymś zmyć. Tutaj z pomocą przychodzą mi płyny micelarne, dlatego dzisiaj zapraszam Was na recenzję takiego cuda.
                                      
Bielenda
Bio Technologia Ciekłokrystaliczna 7D
Esencja Młodości
Nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu 3w1
                                            
OBIETNICE PRODUCENTA:
Niezwykle delikatny, nawilżający płyn micelarny Esencja Młodości 3 w 1 zastępuje mleczko, tonik i wodę. Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza skórę, usuwa makijaż, pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum. Zwęża i zamyka pory, zapobiega powstawaniu wyprysków, łagodzi podrażnienia. Bio kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża i wygładza. Komórki macierzyste z drzewa arganowego głęboko regenerują, odżywiają i wzmacniają skórę. Witamina B3 wyrównuje niedoskonałości skóry wywołane trądzikiem, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Płyn natychmiast odświeża i koi, nie wysusza skóry mieszanej i wrażliwej.
Płyn jest bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% parabenów, 0% sztucznych barwników, 0% SLS-u
                                                                          
SKŁAD:
Aqua (Water), Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Niacinamide, Arginine PCA, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Sprout Cell Extract, Urea, Sodium Lactate, Allantoin, Lactic Acid, Isomalt, Lecithin, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropionol, Linalool.
                                                 
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: Około 13zł

 Kosmetyk jest bezbarwny i wodnisty. Lekko się się pieni zarówno w opakowaniu jak i podczas użytkowania oraz zostawia delikatny lepki film, który po chwili wysycha, jednak nie przeszkadza mi to zbytnio bo i tak potem zawsze myję twarz wodą. Pachnie przyjemnie, perfumeryjnie ale z wyraźną roślinną nutą. Zapach jest na tyle delikatny, że nie czuć go w trakcie stosowania.
                                                           
Na opakowaniu specjaliści od PR obiecują cuda-wianki. Ja w takowe bajki nie wierzę a tym bardziej nie oczekuję nie wiadomo jakiego działania od kosmetyku, którym jedynie przecieram twarz przy demakijażu, dlatego dla mnie ma on jedynie skutecznie zmywać kolorówkę i nie podrażniać.
 W kwestii działania nie mam do niego zastrzeżeń. Dobrze radzi sobie z podkładami, pudrami, cieniami na bazie zarówno tymi suchymi jak i mokrymi oraz z kredkami. Usuwa je już za pierwszym przetarciem wacikiem. Ciut gorzej idzie mu z eyelinerami i tuszami. Potrzebuje chwili aby podziałać a potem trzeba kilka razy przeciągnąć nim po linii rzęs aby ją dokładnie oczyścić, ale potem nie ma już obaw że coś zostało a po myciu zastaniemy w lustrze pandę.
Co do podrażniania również nie jest idealnie jednak nie ma też tragedii. W przypadku gdy płyn dostanie się do worka spojówkowego to niestety trochę piecze i powoduje zaczerwienienie. Na szczęście oba te nieprzyjemne wrażenia szybko mijają a przy ostrożnym użytkowaniu i stosowaniu odpowiedniej ilości płynu spokojnie można ich uniknąć. Innych nieprzyjemności u mnie nie spowodował.
                                                         
                                          
Opakowanie jest klasyczne i praktyczne. Przejrzysta, nieprzeładowana grafiką i lekko spłaszczona butelka ładnie prezentuje się na półce oraz nie zajmuje dużo miejsca. Klapka domyka się dosyć opornie na duży klik więc po jej dociśnięciu nie ma obaw o nieszczelność i nawet w podróży można być go pewnym, a także spokojnym o zawartość kosmetyczki.
                                                 
Podsumowując: Preparat, który dobrze działa i nie robi przy tym krzywdy, a niska cena zachęca do wrzucenia go do koszyka. Oczywiście nie jest to to samo co Bioderma, choć przy pierwszych kilku użyciach nasunęło mi się takie porównanie, ale i tak uważam, że jest wart uwagi oraz zakupu.

środa, 11 grudnia 2013

Arnica do demakijażu

Po dosyć długiej przerwie czas na recenzję kolejnego płynu micelarnego. Zużywanie tego typu kosmetyków idzie mi bardzo powoli bo używam bo stosuję je tylko do demakijażu oczu ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze ;)
Zapraszam.
                                                                    
Flos Lek
Arnica
Płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej
                                                                                      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Zastosowanie: codzienne oczyszczanie wrażliwej skóry twarzy, dekoltu i szyi z zanieczyszczeń oraz makijażu. Skutecznie zastępuje mleczko i tonik. Nie wymaga spłukiwania wodą.
Działanie: płyn skutecznie i łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, makijaż oraz martwy, zrogowaciały naskórek. Delikatna formuła zawierająca micele, wzbogacona ekstraktem z arniki, który uszczelnia i wzmacnia naczynka krwionośne a także poprawia krążenie i łagodzi podrażnienia. Płyn nie wysusza skóry i nie pozostawia uczucia ściągnięcia.
Efekt:  nawilżona, wygładzona i czysta skóra twarzy, szyi i dekoltu. Nadmiar sebum zredukowany. Przywrócone naturalne pH skóry.
                                                      
SKŁAD:
 aqua, polymer 184, peg-60 almond glycerides, glycerin, phenoxyethanol, panthenol, propylene glycol, arnica montanaflower extract, arnica chamissonis flower extract, polysorbate 20, ethylhexylgrycerin, parfum, disodium edta, allantolin, triethanolamine
                                                 
 POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Niesieciowe drogerie, sklepy zielarskie, internet.
CENA: Około 16zł.
                                          
MOJE WRAŻENIA:
Płyn jest bezbarwny i wodnisty. Pachnie słodkawo, nawet przyjemnie ale bez szału - ot kolejny kosmetyczny zapaszek. Nie odpycha ale równie dobrze mogłoby go nie być.
                                                           
Co do skutków ubocznych to tak jak w przypadku siostrzanego płynu [KLIK] występuje szczypanie oczu, jednak jest ono dużo słabsze i rzadsze.
W kwestii działania kosmetyk mogę uznać za przyzwoity. Dobrze radzi sobie z cieniami na bazie i kredkami, natomiast trochę gorzej z tuszami i eyelinerami, które po demakijażu zostają w niewielkiej ilości na rzęsach aby po umyciu buzi żelem czasami stworzyć efekt wyblakłej pandy. Podkład, żel do brwi i pomadki nie stanowią dla niego problemu. Nawet z super trwałą szminką Maybelline Super Stay 14HR poradził sobie bez zarzutu.
Nie pieni się na buzi i nie pozostawia tłustej warstwy więc sprawdzi się do porannego oczyszczania twarzy u osób z suchą skórą. Wpływu na naczynka nie odnotowałam.
                                                    
Opakowanie jest zdecydowanie na plus - ładne, praktyczne i nie zajmujące zbyt wiele miejsca na półce. Otwór do wylewania płynu jest niewielki i otoczony praktycznym dzióbkiem dzięki czemu nic się nie rozlewa a klapka zamykana na klik sprawia, że nawet w transporcie wszystko jest świetnie zabezpieczone.
                                                                    
                                                 
Podsumowując: Dobry płyn dla osób niezbyt wymagających i nie używających trwałych kosmetyków. Mam wrażenie, że jego działanie wypada ciut słabiej niż wersji zielonej ale mniej nasilone skutki uboczne też ma nie małe znaczenie. Moim zdaniem warto go wypróbować.

piątek, 25 października 2013

Kosmetyczne niewypały: październik 2013

Po raz pierwszy o kosmetycznych niewypałach pisałam TUTAJ i mocno wtedy postanowiłam, że następny post napiszę gdy uzbieram kolejnych pięć bubli. Okazało się jednak, że zebranie takiego grona jest trudne, zwłaszcza, że kosmetyki szybko się kończą. Zmniejszyłam więc wymagania i dzisiaj będzie nieudana trójka ;)
Zapraszam :)
                                                                                      
                                                                                    
Johnson's baby
Oliwka w żelu
Zacznę od składu bo jest tragiczny - nie mam w niej nic poza parafiną i zapachem. Nie mam nic przeciwko parafinie no ale bez przesady, żeby tylko za nią tyle płacić. Co do innych właściwości to jest bardzo mało wydajna - jedno opakowanie to zaledwie kilkanaście użyć i paskudnie oblepiająca. Po aplikacji sprawia, że człowiek ma ochotę na kolejną kąpiel. Tragicznie tłuści i oblepia wszystko co ma z nią kontakt a spranie jej wcale nie jest proste. Stosowana na dłuższą metę spowodowała u mnie dramatyczne przesuszenie skóry i "łupież" na całym ciele. Nie mam pojęcia jak można coś takiego przeznaczać dla dzieci... To opakowanie było drugim w moim życiu (tak po prawdzie to nie mam pojęcia dlaczego się na nią powtórnie zdecydowałam) i ostatnim. Na rynku jest tyle lepszych i tańszych oliwek, że szkoda sobie nią szarpać nerwy.
                                                                                       
                                                                                    
Yves Rocher Szampon do włosów
"Kocham Moją Planetę"
Bardzo lubię kosmetyki YR ale to coś to jest kompletny niewypał. Kupiłam go raz i była tragedia. Teraz dostałam dwie butelki jako gratis i pomyślałam, że może coś się zmieniło, może moje włosy mają już inne potrzeby więc postanowiłam wypróbować. Co się okazało? Ano nic nowego :(
Szampon jest bardzo kiepski. Mam krótkie włosy i myję je codziennie więc nie ma dużo do zmywania a i tak sobie z tym nie radzi. Nie oczyszcza włosów a nawet dodatkowo sam je obciąża przez co umyte wieczorem około południa dnia następnego wołają o pomstę do nieba i porządne oczyszczanie. Przy zmywaniu środków stylizujących jest jeszcze gorzej a usuwanie olejów to droga przez mękę. Szampon pieni się na włosach dając wrażenie oczyszczania ale to niestety tylko wrażenie. Już rano okazuje się, że włosy są ciężkie, tłuste i pasuje je ponownie umyć... Jakby tego było mało to powoduje u mnie wysyp łupieżu. Zużyję co mam ale dalsze egzemplarze będę omijała szerokim łukiem.
                                                                                               
                                                                                      
Dermedic Hydrain 3 Hialuro
Płyn micelarny Skóra sucha
Co mogę o nim powiedzieć? Ano tyle, że po pierwsze szczypie w oczy i powoduje ich zaczerwienienie więc pomysł oczyszczania nim linii wodnej trzeba od razu porzucić. To jednak nie wszystko. Płyn praktycznie nie radzi sobie z makijażem. Jedyne co jest w stanie usunąć to podkład i cienie. Zmywanie nim kredki, eyelinera czy tuszu to droga przez mękę. Kosmetyki nie wchłaniają się w wacik tylko pozostają na jego powierzchni przez co mażą się po twarzy i wcierają w skórę co sprawia, że jeszcze ciężej się ich pozbyć. Jak już wydaje się, że wszystko zeszło to i tak po myciu buzi wodą zawsze się okazywało, że coś tam jednak było i zrobiło mi pandę. Zmycie tego było już niemożliwe. Musiałam używać toniku bo micel zupełnie nie dawał rady a potem rano i tak zawsze znowu była panda :( Lepsze efekty w demakijażu dawało u mnie większość toników. Ten płyn nadaje się jedynie do odświeżania i tonizowania skóry więc tak go zużyję a potem zapomnę, że go miałam.
                                                                                                           
To już wszystkie buble, które mnie prześladują od poprzedniego posta. mam nadzieję, że kolejny szybko nie powstanie ;)
                                                      
Jak u Was z niewypałami?
Trafiają się Wam ostatnio czy macie szczęście i wszystko w najgorszym wypadku "jest OK"?

środa, 17 lipca 2013

Woda do zmywania

Płyny micelarne jakoś nie cieszą się u mnie powodzeniem i szczerze mówiąc nawet wiem czemu. Jak dotąd zbyt często trafiały mi się płyny "micelarne" tylko z nazwy a mające z nimi niewiele wspólnego i sprawdzające się jedynie jako tonik. Tym razem jest jednak inaczej.
Spragnionych wiedzy co to za specyfik wreszcie u mnie zadziałał zapraszam do dalszej części posta:)
                             
Flos Lek
Płyn micelarny do skóry wrażliwej
demakijaż twarzy i oczu
Seria hypoalergiczna
                                
OBIETNICE PRODUCENTA:
Zastosowanie: codzienne oczyszczanie wrażliwej skóry twarzy, dekoltu i szyi z zanieczyszczeń oraz makijażu. Skutecznie zastępuje mleczko i tonik. Nie wymaga spłukiwania wodą.
Działanie: płyn skutecznie i łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, makijaż oraz martwy, zrogowaciały naskórek. Delikatna formuła zawierająca micele, wzbogacona aktywnym kompleksem roślinnym łagodzi i wzmacnia mechanizmy obronne skóry wrażliwej.
Efekt:  nawilżona, wygładzona i czysta skóra twarzy, szyi i dekoltu. Nadmiar sebum zredukowany. przywrócone naturalne pH skóry.
                                 
SKŁAD:
aqua, polymer 184, peg-60 almond glycerides, glycerin, phenoxyethanol, panthenol, peg-8, baprylyl glycol, helianthus annus seed extract, ppg-1-peg-9 lauryl glycol ether, butylene glycol, hedera helix leaf steam extract, phytic acid, sodium polyacrylate, ethylhexylgrycerin, disodium edta, allantolin, triethanolamine
                                                       
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie to standardowa plastikowa butla zamykana na klik z niewielkim otworem, przez który wydobywa się odpowiednia ilość płynu, o pojemności 200ml. Specyfik ten można dostać w niesieciowych drogeriach i sklepach zielarskich oraz internecie w cenie około 16zł.
                         
Płyn jak to płyn, ma wodnistą, nie pieniącą się konsystencję, nie ma barwy i pudrowo, słodkawo ale odrobinę chemicznie pachnie.
                                                   
Jego działanie i skutki uboczne zależą od użytej do demakijażu ilości - im więcej go wylejemy z opakowania na wacik tym łatwiej i skuteczniej usunie makijaż ale niestety po dostaniu się do oczu tym większe wywołuje szczypanie (chociaż nie występuje ono zawsze). Mój demakijaż nim ogranicza się do zmycia okolic oczu a resztę pozostawiam żelom. Zazwyczaj na początku wylewam go tyle aby zamoczyć 1/3 wacika a następnie w miarę potrzeby dolewam i wtedy niezbędna jest odrobina cierpliwości aby usunąć co odporniejsze kosmetyki (kredka Versati, tusz NYX), jednak cienie na bazie schodzą bez najmniejszego oporu. W trakcie przecierania powieki nasączonym nim wacikiem tusz i kredka migrują na dolną powiekę i tam muszę je dodatkowo ścierać. Przy intensywniejszym makijażu pod oczyma powstaje niezbyt mocna panda, gdyż zmyty makijaż nie wsiąka w wacik tylko pozostaje na jego powierzchni i odkleja się od niego brudząc skórę, a po kąpieli i myciu żelem widzę jeszcze pod dolnymi rzęsami cień z resztek tuszu i kredki. Przy użytkowaniu tego płynu 1 wacik wystarcza mi akurat na demakijaż obu oczu i nic więcej. Jeżeli jednak używam innego tuszu czy nie nakładam kredki Versati z demakijażem nie ma najmniejszego problemu.
Wszystko to wpływa na jego wydajność, która jednak o dziwo jest w normie a kosmetyk nie znika w ekspresowym tempie z opakowania.
                                                        
OCENA: 4/6
 
 Podsumowując: Dobry micel o skutecznym działaniu i dobrej wydajności. Skutki uboczne jego stosowania są niezbyt uciążliwe (mi przytrafiły się zaledwie 2-3razy) więc polecam ale osoby o bardzo wrażliwych oczach muszą na niego uważać.

sobota, 16 marca 2013

Paskudnik

Ostatni tydzień był dla mnie bardzo intensywny i bardzo męczący. Mam jednak nadzieję, że wszystko już wróci do normy. Tymczasem opowiem Wam o kosmetyku, który wrócił z czeluści zapomnienia i ku mojej radości właśnie dokonuje swojego żywota...
                         
Dr Irena Eris
Cleanology
Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu
Wszystkie typy cery
                                      
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
Nie posiadam z racji tego, ze jest to miniatura dodawana jako gratis do zakupów.
                                   
MOJE WRAŻENIA:
Płyn pięknie, kwiatowo pachnie z lekką domieszką takiej charakterystycznej dla kosmetyków kremowej nuty. Teraz zapach ten jest wyjątkowo przyjemny, ze względu na to, ze przywodzi na myśl kwiaciarnię gdy za oknem sypie śnieg ;)
Kosmetyk ma płynną konsystencję jak woda i nie ma barwy.

Jego działanie jest hmmm... Delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Dla mnie płyn micelarny ma tylko zmywać makijaż i tonizować. To chyba nie są zbyt duże wymagania? Jednak ten gagatek nie spełnia nawet takich. Co prawda tonizuje ale z makijażem to radzi sobie mniej więcej tak dobrze jak czysta woda... Ledwo ściąga podkład, puder i cienie a kredka czy eyeliner i tusz to już dla niego prawdziwe "mission impossible" przez co resztki kosmetyków muszę domywać w kąpieli albo czasami nawet jeszcze wcześniej poprawiać chusteczkami dla niemowląt. Jakby tego było mało skutkiem ubocznym działania tego micela jest paskudne szczypanie i lekkie zaczerwienienie oczu oraz pieczenie skóry wokół nich. Zmywając nim makijaż mam wrażenie, że wypalam sobie gałki oczne i niestety uczucie to utrzymuje się aż do momentu umycia twarzy za pomocą wody i żelu.
Ze względu na znikome działanie nie jest zbyt wydajny bo trzeba go dużo wylewać na wacik.
 To miniaturowe opakowanie to plastikowa matowa półprzezroczysta butelka o walcowatym kształcie z taką samą nakrętką dlatego jego otwieranie jest trochę uciążliwe. Grafika jest grafitowo-pomarańczowa ze srebrną obwódką wokół nakrętki.
W buteleczce mieści się 50ml kosmetyku.
Dostać go możecie czasami w perfumeriach i internecie jako gratis do zakupów.
  OCENA: 1/6 
                                 
 
Podsumowując: Niestety kolejny drogi kosmetyk i kolejny paskudny zawód. Nie tylko nie działa tak jak powinien a nawet szkodzi. Nie tylko nie zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego opakowania a nawet będę je omijać szerokim łukiem. Wam też to radzę.

sobota, 21 kwietnia 2012

3 herbaty

Uporałam się już z sobotnimi obowiązkami więc czas na przyjemności czyli będzie recenzja;)

YVES ROCHER
PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU Z WYCIĄGIEM Z 3 HERBAT

OBIETNICE PRODUCENTA:
Pierwszy gest dla zachowania młodości Twojej skóry: lekki a zarazem skuteczny płyn micelarny do demakijażu twarzy, oczu i ust, który uwzględnia potrzeby skóry.
Efekt: skóra perfekcyjnie oczyszczona, oddycha i zachowuje młodość.

SKŁAD:
aqua, butylene glycol, anthemis nobilis flower water, mangiferin, glycerin, PEG-40 glyceryl cocoate, betaine, sodium coceth sulfate, methylparaben, phenoxyethanol, oleth-20, oleth-10, allantoin, parfum, camellia sinesis leaf extract, tetrasodium edta,rosa canina fruit oil, maltodextrin

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Delikatny, słodki, pudrowo-herbaciany z przewagą nuty pudrowej.
BARWA: Transparentny ale delikatnie podbarwiony na zielono. Wygląda jak zaparzona biała herbata.
KONSYSTENCJA: Płynna, wodnista. Pieni się w butelce ale nie na waciku i nie w trakcie pocierania twarzy.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale tylko w kwestii pielęgnacji: skóra jest stonizowana, odświeżona, odrobinę nawilżona i odprężona. Skóra jest dobrze przygotowana na przyjęcie kremu. Jako tonik spisuje się idealnie jednak niestety micel nie radzi sobie z makijażem. Nie domywa nawet pozostałości kredki i tuszu po wcześniejszym myciu ich żelem więc nie robiłam nawet podejścia do pełnego make-upu.
WYDAJNOŚĆ: Przeciętna.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Dosyć ascetyczna butelka wykonana z odpowiednio miękkiego zielonego transparentnego plastiku z ciemno zieloną zakrętką z praktycznym korkiem. Otwór w zakrętce jest jednak zbyt mały i ciężko wylać odpowiednią ilość płynu. Grafika całego opakowania utrzymana jest w zielono-białej kolorystyce. Na plus należy zaliczyć przezroczystość butelki bo to pozwala nam kontrolować ilość płynu i nie zostaniemy pewnego dnia z pustą butlą.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 37zł ale w promocji taniej. Pomimo tego cena jest jednak zbyt wysoka w stosunku do jakości.
OCENA: 2,5/6
 
 Podsumowując: Dostałam ten produkt jako gratis do zakupów więc właściwie nie narzekam. Używam go sobie jako toniku bo nie jestem fanką osobnego demakijażu. Jednak micel to micel i gdybym go kupiła nawet po obniżonej cenie to mocno bym się zdenerwowała bo praktycznie wcale nie ściąga makijażu. Cieszę się że mam okazję go wypróbować bo wiem już, że nigdy więcej go nie zakupię i nie będę wściekła, że zmarnowałam na niego pieniądze;)

P.S. Czy Was też tak bardzo jak mnie denerwuje nowy wygląd bloggera? Przyzwyczaiłam się do starej wersji i było mi z nią dobrze a teraz zonk:( Musze się męczyć:(

czwartek, 15 marca 2012

Micelek.

DELIA
MICELARNY PŁYN DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Pudrowy ale chemiczny. Raczej z tych słodkich.
BARWA: Brak. Płyn jest przezroczysty.
KONSYSTENCJA: Wodnista ale pieniąca.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione. Płyn robi to co ma robić - zmywa makijaż i tonizuje skórę. Ja domywałam nim resztki makijażu, które czasem zostawały mi po zastosowaniu żelu i tu się sprawdzał. Myślę, że ze zmyciem całości makijażu również nie miałby problemu. Jedyne z czym sobie nie poradził to ze zmywaniem żelowego eyelinera z Inglota, ale to w końcu kosmetyk wodoodporny. Tak jak obiecuje producent kosmetyk nie powoduje łzawienia oczu i łagodzi podrażnienia. Przy dłuższym stosowaniu skóra jest zadbana, miękka, elastyczna i jędrna oraz bardzo miła w dotyku.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Pieni się przy stosowaniu ale nie jest to zbyt uciążliwe.
OPAKOWANIE: Stożkowa butla z nakrętką. Plastik jest przezroczysty więc widać ile płynu jeszcze zostało. W opakowaniu jest mała dziurka więc nie wylewa się zbyt dużo. Grafika utrzymana jest w kolorze czerni i niebieskości.
POJEMNOŚĆ: 210ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 7zł ale w promocji taniej.
OCENA: 4,5/6
    
Podsumowując: Sięgnęłam po niego zupełnie przypadkiem i się nie zawiodłam. Płyn jest bardzo dobry i spełnia stawiane mu wymagania a na dodatek cena jest bardzo przystępna. Myślę, że warto go wypróbować.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...