Witajcie Kochani,
Aura już ostatnio iście zimowa ale jestem dzisiaj pełna energii i z radością zapraszam Was na recenzję :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No name. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No name. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 grudnia 2018
sobota, 8 grudnia 2018
Najgorsze pędzle w mojej kolekcji
Witajcie Kochani,
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)
Do zobaczenia,
XO
Zapraszam Was na film z dużą dozą krytyki ;)
Zapraszam do komentowania i lajkowania na YT :)
Do zobaczenia,
XO
wtorek, 4 grudnia 2018
INGLOT, NO NAME - Spirala do brwi
Witajcie Kochani,
Dzisiejsza recenzja będzie taka na dopingu bo w jednym wpisie spotkają się dwie marki oraz dwa akcesoria. Jestem ciekawa czy taki rodzaj notek przypadnie Wam do gustu i czy chcielibyście takich więcej. Dajcie znać w komentarzach.
Zapraszam do dalszego czytania :)
Dzisiejsza recenzja będzie taka na dopingu bo w jednym wpisie spotkają się dwie marki oraz dwa akcesoria. Jestem ciekawa czy taki rodzaj notek przypadnie Wam do gustu i czy chcielibyście takich więcej. Dajcie znać w komentarzach.
Zapraszam do dalszego czytania :)
czwartek, 8 listopada 2018
KU PRZESTRODZE! - NO NAME Pędzel do korektora
Witajcie Kochani,
Po malej odskoczni zapraszam Was na kolejną recenzję pędzla.
Miłego czytania :)
MARKA: No name
MODEL: Pędzel do korektora
CENA: 4 zł
Pędzel ten pochodzi z zestawu trzydziestu dwóch pędzli wraz z etui, który kosztował mnie całe 120 zł. Zakupu dokonałam, gdy byłam jeszcze młoda, bardzo niedoświadczona a moja przygoda z makijażem, pędzlami i blogowaniem dopiero się zaczynała.
Jest on cały czarny: od drewnianego trzonka, przez metalową skuwkę po syntetyczne włosie. Materiały są średniej jakości ale w sumie za taką cenę nie ma się co dziwić.
Nie jest opisany a same pędzle nie mają nawet numerków więc jego przeznaczenia po prostu się domyślam i używam tak jak mi pasuje. Jego włosie jest dosyć sztywne, gęste i bardzo gładkie co praktycznie wyklucza go ze stosowania z suchymi produktami. Zazwyczaj służy mi do nakładania korektora pod oczy gdy sięgam po takie w słoiczku, ale nie rozprowadzam go nim ani nie rozklepuję a jedynie przenoszę z opakowania na skórę. Sięgam po niego również przy aplikacji korektora na niedoskonałości, jednak jest do tego trochę za duży więc nie używam po niego chętnie. Myślę, że dobrze sprawdził by się również przy aplikacji brokatu (zwłaszcza na mokro) oraz nakładania kremowych kosmetyków do konturowania twarzy choć nigdy tego nie sprawdzałam.
Pranie go wymaga trochę uwagi, gdyż produkty dosyć ciężko wymywają się spomiędzy włosia natomiast suszenie jest zupełnie bezproblemowe. O dziwo pomimo dosyć częstego użytkowana oraz intensywnego prania włosie nie wypada, nie lamie się a cały pędzel nie rozpada.
Czy jestem zadowolona z tego pędzla? Nie, i zdecydowanie tak samo nie jestem zadowolona z całego zestawu, w którym on się znajdował. Część pędzli rozpadła się bardzo szybko, część jest sporadycznie użytkowana a część leżała/leży zapomniana albo została już zutylizowana bo do użytku się nie nadawała. Sam pędzel jest nijaki i w sumie nie zasłużył sobie nawet na wzmiankę, jednak postanowiłam go opisać, że względu na wszystkich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem i pędzlami. Jeżeli rozważacie zakup zestawu pędzli to przemyślcie to dokładnie, szukajcie, czytajcie, przeglądajcie blogi oraz wpisy w internecie. Sięgajcie raczej po pojedyncze egzemplarze dobrej jakości a jeżeli już musicie kupować zestaw to absolutnie nie śpieszcie się i zanim podejmiecie ostateczną decyzję zróbcie dokładny wywiad co do jakości oraz funkcjonalności tego na co wydajecie pieniądze.
Po malej odskoczni zapraszam Was na kolejną recenzję pędzla.
Miłego czytania :)
MARKA: No name
MODEL: Pędzel do korektora
CENA: 4 zł
Pędzel ten pochodzi z zestawu trzydziestu dwóch pędzli wraz z etui, który kosztował mnie całe 120 zł. Zakupu dokonałam, gdy byłam jeszcze młoda, bardzo niedoświadczona a moja przygoda z makijażem, pędzlami i blogowaniem dopiero się zaczynała.
Jest on cały czarny: od drewnianego trzonka, przez metalową skuwkę po syntetyczne włosie. Materiały są średniej jakości ale w sumie za taką cenę nie ma się co dziwić.
Nie jest opisany a same pędzle nie mają nawet numerków więc jego przeznaczenia po prostu się domyślam i używam tak jak mi pasuje. Jego włosie jest dosyć sztywne, gęste i bardzo gładkie co praktycznie wyklucza go ze stosowania z suchymi produktami. Zazwyczaj służy mi do nakładania korektora pod oczy gdy sięgam po takie w słoiczku, ale nie rozprowadzam go nim ani nie rozklepuję a jedynie przenoszę z opakowania na skórę. Sięgam po niego również przy aplikacji korektora na niedoskonałości, jednak jest do tego trochę za duży więc nie używam po niego chętnie. Myślę, że dobrze sprawdził by się również przy aplikacji brokatu (zwłaszcza na mokro) oraz nakładania kremowych kosmetyków do konturowania twarzy choć nigdy tego nie sprawdzałam.
Pranie go wymaga trochę uwagi, gdyż produkty dosyć ciężko wymywają się spomiędzy włosia natomiast suszenie jest zupełnie bezproblemowe. O dziwo pomimo dosyć częstego użytkowana oraz intensywnego prania włosie nie wypada, nie lamie się a cały pędzel nie rozpada.
Czy jestem zadowolona z tego pędzla? Nie, i zdecydowanie tak samo nie jestem zadowolona z całego zestawu, w którym on się znajdował. Część pędzli rozpadła się bardzo szybko, część jest sporadycznie użytkowana a część leżała/leży zapomniana albo została już zutylizowana bo do użytku się nie nadawała. Sam pędzel jest nijaki i w sumie nie zasłużył sobie nawet na wzmiankę, jednak postanowiłam go opisać, że względu na wszystkich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem i pędzlami. Jeżeli rozważacie zakup zestawu pędzli to przemyślcie to dokładnie, szukajcie, czytajcie, przeglądajcie blogi oraz wpisy w internecie. Sięgajcie raczej po pojedyncze egzemplarze dobrej jakości a jeżeli już musicie kupować zestaw to absolutnie nie śpieszcie się i zanim podejmiecie ostateczną decyzję zróbcie dokładny wywiad co do jakości oraz funkcjonalności tego na co wydajecie pieniądze.
czwartek, 16 sierpnia 2018
Pędzle, po które sięgam najczęściej a jeszcze ich nie pokazywałam na blogu.
Witajcie
Mam dużo a właściwie bardzo dużo pędzli, z których przez dobre kilka lat używałam na sobie może dwunastu. Od jakiegoś czasu to się jednak zmieniło i teraz mam sporą rotację. Dzisiaj pokażę Wam, po które pędzle sięgam najczęściej. Oczywiście nie uwzględniłam tych, które są już na blogu bo nie ma sensu się powtarzać.
Zapraszam :)
Mam dużo a właściwie bardzo dużo pędzli, z których przez dobre kilka lat używałam na sobie może dwunastu. Od jakiegoś czasu to się jednak zmieniło i teraz mam sporą rotację. Dzisiaj pokażę Wam, po które pędzle sięgam najczęściej. Oczywiście nie uwzględniłam tych, które są już na blogu bo nie ma sensu się powtarzać.
Zapraszam :)
Etykiety:
Bdellium Tools,
Eco Tools,
Essence,
GOSH,
Hakuro,
Inglot,
Kavai,
Maestro,
Make Up For Ever,
Milan,
No name,
Pierre Rene,
Real Techniques,
Renesans,
Sense&Body,
Sephora,
Smashbox,
W7,
Zoeva
czwartek, 20 września 2012
Pędzlowy przegląd posiadania: no name
Przyszła kolej na starocie. Dzisiaj pokażę Wam jedne z moich pierwszych pędzli.
DOSTĘPNOŚĆ: Oj szczerze mówiąc zupełnie nie pamiętam skąd mam te pędzelki. Pewnie kupiłam jej w jakiejś drogerii. Pamiętam tylko, że pędzelek nr 1. kupiłam w liceum do błyszczyka w pojemniczku, który był dołączony do jakiejś gazety, a którego nie chciałam nakładać palcem.
CENA: Również nie pamiętam ale na pewno nie były drogie. Zapewne kosztowały kilka złotych.
PRZEZNACZENIE: 1. Pędzel do ust
2. Pędzel do eyelinera.
WŁOSIE: Syntetyczne.
WYMIARY: 1. Włosie: długość - 0,7cm, szerokość u nasady - 0,4cm, Całość: długość - 10,2cm.
2. Włosie: długość - 0,8cm, szerokość u nasady - 0,1cm, Całość: długość - 17,0cm.
OPIS: Włosie - brązowe. Skuwka - złota, błyszcząca, metalowa, odporna na zarysowania i uszkodzenia. Rączka - plastikowa, czarna, błyszcząca, odporna na uszkodzenia.
UŻYTKOWANIE: Ciężka sprawa. Włosie jest tak niesamowicie miękkie, że praktycznie nie da się ich użytkować. O ile dla pędzelka do eyelinera znajduję jeszcze jakieś zastosowanie (eyeliner w żelu z paletki Metallics Essence) tak pędzelka do ust nie używałam od wieków.
CZYSZCZENIE: Łatwe. Woda z mydłem załatwiają sprawę o ile eyeliner nie jest trwały.
WYKONANIE: Zadziwiająco dobre. Włosie nie wypada ani się nie łamie. Tylko pędzelek do eyelinera się trochę rozcapierza ale po zanurzeniu w kosmetyku wraca do pierwotnego kształtu.
Za czasów licealnych, gdy zaczynałam przygodę z makijażem co jakiś czas kupowałam jakieś tanie zestawy pędzelków albo gazety z takowymi, używałam ich chwilę, przekonywałam się, że są nic nie warte a potem albo wyrzucałam albo komuś oddawałam. Jak widać te dwa egzemplarze jakimś cudem się u mnie uchowały i teraz leżakują między normalnymi pędzelkami i przywołują dawne wspomnienia.
Nie polecam ich nikomu ale dla mnie maja tam jakąś wartość sentymentalną;)
czwartek, 5 lipca 2012
No to FRUGO!
Dzisiaj będzie krótko, szybko, węzłowato bo za dużo do powiedzenia na temat tego kosmetyku nie mam...
BALSAM DO UST
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
Nie mam i niestety nie będę miała bo uzyskanie tych informacji jest niemożliwe ze względu na brak jakichkolwiek danych umożliwiających identyfikację tego kosmetyku.
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: chemiczny, usiłujący udawać zielone jabłuszko. Taki zapach pamiętam z dzieciństwa bo tak pachniały moje ówczesne szminki;)
SMAK: Trochę wazelinowaty ale tak delikatny, że właściwie brak.
BARWA: W opakowaniu pastelowo zielona. Na ustach bezbarwna.KONSYSTENCJA: W opakowaniu sprawia wrażenie zwartego ale przy nakładaniu jest niesamowicie miękki. Bardzo łatwo się go rozprowadza na ustach. Trzeba uważać w słoneczne i upalne dni bo wtedy strasznie się rozmiękcza i przy nakładaniu wręcz rozpływa na ustach.
DZIAŁANIE: Bardzo mocno nawilża i natłuszcza usta. Zapobiega ich pierzchnięciu i pękaniu na dosyć długo bo nawet jak zniknie nam wierzchnia warstwa to usta nadal przez jakiś czas są ładnie nawilżone. Jak działa na popękane usta i suche skórki nie mam pojęcia bo na szczęście nic takiego nie posiadam. Przy piciu i jedzeniu niestety zostawiana wszystkim paskudne tłuste ślady:(
WYDAJNOŚĆ: Niewielka. Przez to że jest tak miękki ubywa go bardzo szybko.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Standardowy, dosyć duży sztyft z dołączoną smyczą z karabińczykiem. Całość zielona.
POJEMNOŚĆ: Brak danych.
DOSTĘPNOŚĆ: Sklepy i kioski spożywcze - jako gratis do napoju FRUGO.
CENA: Brak
OCENA: 3/6
Podsumowując: Dostałam go jako gratis do Frugo więc postanowiłam wypróbować;)
niedziela, 24 czerwca 2012
Migdałove love;)
Długo musieliście czekać na tę recenzję ale już mam wszystko dokładnie wypróbowane więc zaraz napiszę co i jak;)
Naturalne mydło organiczne z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM
OBIETNICE PRODUCENTA:
Do skóry tłustej i naczyniowej.
Ręcznie robione mydło na bazie oliwy z oliwek, oleju palmowego, kokosowego i oleju migdałowego. Wykazuje szczególne zdolności do zmiękczania naskórka i wzmacniania bariery ochronnej skóry.
SKŁAD:
Na razie nie mam ale jak zdobędę to wkleję;)
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki delikatnie mydlany z łagodną słodką nutą migdałową. jest bardzo delikatny ale w trakcie mycia i chwilę po utrzymuje się na skórze. Potem znika.
SMAK: Nie żebym specjalnie próbowała ale mydełko jest słodkie;)
BARWA: Kremowa, tworzy białą delikatną pianę.KONSYSTENCJA: Twarda i zbita ale pod wpływem wody łatwo się spienia i przenosi na dłonie oraz twarz. Nie nasiąka wodą i po użyciu bardzo szybko wysycha ale nie przesusza się i nie pęka.
DZIAŁANIE: Zgodne z opisem producenta. Mydełko bardzo dokładnie a jednocześnie delikatnie oczyszcza i odświeża skórę nie powodując przy tym przesuszenia ani podrażnienia. Przy dłuższym użytkowaniu normalizuje skórę i reguluje wydzielanie sebum, jednocześnie łagodząc zaczerwienienia powstałe na skórze naczynkowej. Po jego użyciu skóra staje się miękka i jedwabista w dotyku bez zbędnych podrażnień. Co prawda nikt nie obiecuje, że będzie zmywało makijaż ale z takim delikatnym się upora. Korektor, puder, cienie na bazie i tusz znikną pod wpływem jego działania ale z kredką już sobie nie poradzi.
WYDAJNOŚĆ: Doskonała. Używam już ponad miesiąc - czasem nawet 4 razy dziennie i tak na oko została mi 1/3 albo nawet trochę więcej.
SKUTKI UBOCZNE: Niesamowicie szczypie w oczy i miałam taki etap kiedy skóra się po nim ściągała, i miałam wrażenie, że jest przesuszona ale to już minęło.
OPAKOWANIE: Właściwie brak. Mydełko kupujemy owinięte w celofan a Pani sprzedawczyni pakuje nam je w ekologiczną papierową torebkę.
POJEMNOŚĆ: Szczerze mówiąc nie znam a każde mydełko jest inne.
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy "Mydlarnia u Franciszka".
CENA: To 18,40zł ale tak jak pisałam wyżej mydełka mają różną masę więc ceny też się różnią bo mydełka są na wagę.
OCENA: 4,5/6
Podsumowując: Kupiłam go zupełnie przypadkiem gdy nie mogłam opanować powstawania ciągle nowych pryszczy i chociaż moja skóra nadal jest kapryśna i co jakiś czas wyskakuje mi coś nowego to jej stan się zdecydowanie poprawił. Bardzo, bardzo długo nie używałam mydeł do mycia twarzy bo się ich bałam a to cudeńko udowodniło mi że byłam w błędzie i chociaż postanowiłam po zużyciu wszystkiego co mam wrócić do wypróbowanego starego i dobrego żelu to po mydełka również będę chętnie sięgała:)
piątek, 24 czerwca 2011
Pędzlowy przegląd posiadania - zestaw:)
Ostatnio zamęczam Was pojawiającymi się ciągle mini notkami o rozdaniach, w których biorę udział dlatego teraz czas na konkrety:)
Dzisiaj na tapecie moje pędzle. Jako, że troszkę ich mam i post o wszystkich musiałabym pisać całe wieki postanowiłam je podzielić według marek i po kolei Wam przedstawić. W tej notce zajmę się moim zestawem. Prezentuje się on następująco:
Zwinięty:
Rozwinięty:
Rozwinięty z odsłoniętymi pędzlami:
Na etui i pędzlach jest logo MAC praktycznie identyczne jak oryginalne (porównywałam z tym na kosmetykach kupionych w salonie) ale zdecydowanie oryginalne nie są. Z resztą widać to już na pierwszy rzut oka a jakość pędzli, rozmiar zestawu i cena tylko dopełniają całości dlatego uważam je za NO NAME i tak je będę traktować przy opisie. Kupiłam go na Allegro za 120zł właściwie bez zastanowienia. Znalazłam wtedy kurs makijażu, który miał się rozpocząć za dwa dni a ja posiadałam zaledwie kilka pędzli używanych w domu i pomyślałam, ze dobrze byłoby taki zestaw kupić, natomiast cena 380zł za zestawi Inglota mnie przerażała. Dodatkową zaletą akurat tego zestawu było to, że mogłam go odebrać osobiście w Krakowie więc nie musiałam czekać. Niestety albo i stety z kursu nic nie wyszło a wkrótce potem znalazłam szkołę wizażu, do której teraz chodzę. Gdybym wiedziała, że tak potoczą się moje losy to na pewno bym go nie kupiła tylko od razu pobiegłabym do Inglota - nie twierdzę jednak, że ten zestaw jest zły. Na zestaw składało się 32 pędzle - jednak teraz zostało mi ich już 31 bo pędzel do podkładu nie wytrzymał intensywnego używania, prania i kontaktu z płynem do czyszczenia pędzli Kryolanu.
Oto jak prezentują się same pędzle:
Pędzle syntetyczne.
1. i 2. to pacynki do nakładania cieni. 1. jest z jednej strony biała a z drugiej delikatnie różowa natomiast 2. jest cała czarna. Obie są usztywnione w środku. Nie wiem jednak jak się spisują bo nigdy ich nie używałam i pewnie już nie będę używać. Dla mnie są zupełnie zbędne.
3. Szczoteczka do rozczesywania rzęs - bardzo dobra - wygodna w użyciu, dobrze rozczesuje. Używam jej zarówno do rzęs jak i do brwi.
4. Grzebyk i szczoteczka do brwi - niewiele tutaj mogę powiedzieć bo nigdy go nie używałam i nie widzę potrzeby używania w przyszłości.
5. Cienki pędzelek do eyelinera - dosyć gruby - dobry do grubej linii ale niestety też dosyć twardy. Pewnie gdybym go używała to by się wyrobił i zmiękł ale mam inny pędzelek, którym chętnie go zastąpiłam. Rozcapierzenie powstało z mojej winy bo źle nałożyłam osłonkę.
6. Pędzelek do ust - był dosyć twardy ale się wyrobił. Teraz bardzo go lubię bo precyzyjnie nakłada pomadkę i błyszczyk, a i do korektora się nadaje;)
7., 8. i 9. Skośne pędzelki do eyelinera - dla mnie zbyt twarde. Pewnie by się wyrobiły ale ja nie umiem się takimi pędzelkami posługiwać i dlatego używam ich tylko do brwi.
10., 11., 12., i 13. Pędzelki do korektorów - także były twarde ale powoli się wyrabiają. Mają różne rozmiary i używam ich w zależności od tego co potrzebuję zakryć.
Pędzle syntetyczne.
14. i 15. Pędzelki do korektorów - także były twarde ale powoli się wyrabiają. Używam ich zazwyczaj do nakładania korektora pod oczy albo do tuszowania dużych niedoskonałości za pomocą TV Sticków Kryolanu a także do nakładania pasów z pudru pod oczy.
16. Mała kulka trochę spłaszczona - miękka, idealna do rozcierania kreski na dolnej powiece i końcówki kreski na górnej powiece namalowanej cieniem do powiek zarówno na mokro jak i na sucho.
17. Stożek jak mniemam do rozcierania cieni ale jest sztywny i drapiący więc zdziera cienie z powieki. Rzadko go używam.
18. Niby kulka ale płasko ścięta na szczycie dobra do rozcierania cieni na dużej powierzchni. Zazwyczaj używam go do rozcierania cieni w zewnętrznym kąciku pod łukiem brwiowym. Bardzo miękki.
19. Płaski pędzelek do nakładania i rozcierania cieni z krótkim włosiem - idealnie sprawdza się na dolnej powiece więc jest często używany. Bardzo miękki.
20., 21., 22. i 23. Spłaszczone pędzelki do nakładania i rozcierania cieni - używam wszystkich w zależności od potrzeby. Najbardziej lubię 20. bo jest mały i idealnie nadaje się do cieniowania banana oraz 23. do nakładania jasnego cienia na całą powiekę pod kreskę eyelinerem. Wszystkie są bardzo miękkie.
24. Skośnie ścięty pędzelek podobny do tych wyżej. Używam go czasem do rozcierania zewnętrznego kącika ale bardzo rzadko bo jest duży.
Pędzle z włosia naturalnego.
Zapewne z włosia kozy. Niestety są dosyć twarde, można je nazwać drapakami, jestem z nich średnio zadowolona bo marnują kosmetyki ale za to dobrze rozcierają.
25. Mały wachlarzyk do omiatania twarzy i zbierania osypanych cieni. Bardzo rzadko go używam i muszę trzymać w foliowej osłonce bo niestety bardzo się puszy.
26. Mały trochę spłaszczony pędzelek - pewnie do rozświetlacza. Rzadko go używam.
27. Skośnie ścięty, spłaszczony pędzel do różu - używam do bronzera i do różu. Dobry o tyle, że ciężko nim przesadzić z nakładanym kosmetykiem.
28. Okrągły pędzel o dość długim włosiu - właściwie nie wiem do czego miałabym go używać i dlatego tego nie robię.
29. Spłaszczony pędzel do pudru. Pewnie by się nadał też do różu ale rzadko go używam.
29. Spłaszczony pędzel do pudru. Pewnie by się nadał też do różu ale rzadko go używam.
30. Spłaszczony pędzel do pudru większy od poprzednika. Używam go częściej ale i tak zazwyczaj nakładam puder puszkiem.
31. Duży wachlarz do zmiatania pasów pudru spod oczu i omiatania twarzy - dobrze zbiera wszystko co powinien zbierać i dlatego dosyć często go używam.
Pędzle mają około 20cm długości więc dobrze się ich używa. Wszystkie pędzle z włosia naturalnego posiadały foliowe zabezpieczenia (patrz mały wachlarzyk) jednak przeszkadzały mi one w trakcie użytkowania więc je zdjęłam i leżą sobie bezpieczne w pudełku:)
Ogólnie rzecz ujmując nie są złe - dla amatorów, którzy bardzo chcą mieć zestaw będą w sam raz natomiast tym, którzy chcą się zajmować makijażami profesjonalnie radzę zainwestować w pędzle Inglota, Kozłowskiego czy Maestro albo te z najwyższej półki jak MAC. Jako, że nauczyłam się już kilku rzeczy i robię coraz więcej makijaży kusi mnie aby zastąpić ten zestaw zestawem z Inglota (jestem wielką fanką ich pędzli) jednak zdrowy rozsądek każe mi się wstrzymać bo jeżeli los tak się potoczy, że będę zajmowała się malowaniem zawodowo to będę chciała zainwestować w oryginalne pędzle MAC. Poza tym jak widać w powyższym opisie nie wszystkie pędzle z takiego zestawu się wykorzystuje więc szkoda też tracić na nie pieniądze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)