Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BB Cream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BB Cream. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

BB od Bell

Dawno już nie pisałam o kolorowych kosmetykach dlatego czas to zmienić.
Dzisiaj będziecie mogli przeczytać kilka słów na temat najsławniejszego podkładu ostatnich czasów.
Zapraszam :)
                                                            
Bell
BB Cream
Skin Adapt 7in1 make-up
010 Nude
                                                           
OBIETNICE PRODUCENTA:
Fluid dopasowujący się do skóry: Łączy ze sobą właściwości fluidu z pielęgnującym działaniem kremu. Idealnie dopasowuje się do skóry, wyrównuje jej koloryt i niweluje drobne niedoskonałości spełniając funkcje fluidu a jednocześnie rozświetla ją i redukuje oznaki zmęczenia oraz nawilża i wygładza na krem. Dodatkowo, za sprawą zawartości filtra SPF 15, chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Efekt 7w1:
- Wyrównuje koloryt cery
- Niweluje niedoskonałości
- Rozświetla
- Wygładza
- Nawilża
- Redukuje oznaki zmęczenia
- SPF 15 chroni skórę przed UVA/UVB
                         
SKŁAD:
 aqua, cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane, zinc oxide, titanium dioxide, glycerin, peg/ppg-18/18 dimethicone, silica, sodium chloride, stearoyl inulin, dimethicone crosspolymer, acrylates/dimethicone copolymer, hydrogen dimethicone, peg-10 dimethicone, hydrated silica, polysorbate 80, tocopheryl acetate, sodium hyaluronate, aluminium hydroxide, ethylhexylglycerin, dimethicone, triethoxycaprylylsilane, trimethoxycaprylylsilane, parfum, alpha-isomethyl inone, benzyl salicylate, butylphenyl methylpropionial, hexyl cinnamal, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, phenoxyethanol, cl 77491, cl 77492, cl 77499, cl 77891
                                        
POJEMNOŚĆ: 30g
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 30zł
                                          
                                                             
 Kosmetyk kupujemy w tekturowym kartoniku, co prawda nie jest on ofoliowany ale i tak zapewnia nam to większe prawdopodobieństwo, że nikt nie pchał do niego paluchów niż standardowe gołe buteleczki. Wewnątrz kartonika znajdujemy tubkę, zakończoną charakterystycznym dla kremów pod oczy dziubkiem pozwalającym na precyzyjne wydobycie kosmetyku, i zamykana nakrętką, na której spokojnie możemy go postawić. Opakowanie niestety nie jest przejrzyste więc nie można kontrolować ile kosmetyku jeszcze zostało w środku ale można to określić jego masą. Na plus należny też zaliczyć to, że takie opakowanie jest bardzo lekkie więc nie będzie zbytnio obciążało bagażu na wyjazdach.
                                                        
BB ma dosyć gęstą ale nadal płynną konsystencję i silny perfumowany zapach przypominający kwiaty. Rozprowadza się bardzo łatwo zarówno palcami jak i pędzlami nie tworząc smug, plam ani zacieków a po chwili pięknie wtapia się w skórę dając wrażenie, że nic na niej nie ma.
Świetnie współpracuje tez z innymi kosmetykami zarówno tymi tańszymi jak i droższymi. Dzięki swojej nawilżającej formule sprawia, że nawet suche kosmetyki rozprowadza się bardzo przyjemnie a jednocześnie jego formuła zapobiega warzeniu się i podkreślaniu zmarszczek.
                                                  
BB Ceram na gołej skórze:
                                               
Barwa podkładu to neutralny beż, na szczęście nie jest zbyt różowy ale dla mnie jest za mało żółty. Ma ładny jasny odcień ale dla bladziochów może okazać się zbyt ciemny tak jak dla mnie. Na szczęście dobrze wtapia się w koloryt cery i z nim współpracuje więc nie razi po oczach i nie daje wrażenia przeszczepu głowy. Odrobinę utlenia się w trakcie noszenia ale nie jest to nic drażniącego i nie trzeba się bać. Zauważyłam jednak, że nałożony na gołą skórę bez bazy z kremu mocno ciemnieje i wybijają z niego pomarańczowe tony.
Krycie jest lekkie do średniego i daje się stopniować w zależności od ilości nakładanego kosmetyku dzięki czemu efekt można dopasowywać do aktualnego stanu cery. Trzeba jednak uważać bo można przedobrzyć i wtedy efekt nie jest już miły dla oka.
Wykończenie jakie daje na skórze to satyna. Spisuje się na mojej mieszanej cerze ale bez pudru się nie obejdzie, natomiast u osób o skórze suchej nie sprawdzi się bez porządnej dawki kremu nawilżającego pod spód. Ważne jest też to, że podkład nie da się całkowicie i płasko zmatowić. Zawsze po jakimś czasie wraca do tego satynowego wykończenia jednak połysk już się nie powiększa więc nie trzeba się obawiać efektu smalcu na buzi.
                                                             
 Po lewej goła skóra, po prawej roztarty BB cream:
                                                
Pomimo, że podkład określany jest jako nawilżający a nie jako trwały to w tej kwestii nie mogę mu nic zarzucić. Ładnie trzyma się od nałożenia do zmycia. Dobrze trzymają się również na nim wszelakie korektory i kamuflaże więc nie trzeba się obawiać, że niedoskonałości zaraz wylezą do wierzchu i ciągle zaglądać do lusterka. Zmywa się bezproblemowo czymkolwiek więc osoby o wrażliwej skórze powinny być zadowolone bo nie trzeba dodatkowo traktować twarzy super zdzierakami.
Kosmetyk nie obciąża cery, nie zapycha ani nie powoduje innych niepożądanych skutków ubocznych.
                                      
Tak jak w przypadku wszystkich kosmetyków kolorowych jego wydajność jest bardzo dobra i spokojnie można się nim cieszyć przez kilka miesięcy codziennego użytkowania.
                                                        
Podsumowując: Bardzo dobry i niedrogi kosmetyk po który w awaryjnych sytuacjach mogą sięgnąć nawet bladziochy. Jego używanie to dla mnie przyjemność więc chętnie po niego sięgam praktycznie za każdym razem gdy robię makijaż. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego o niezbyt matowym wykończeniu to polecam z czystym sumieniem :)

sobota, 22 lutego 2014

Pierwsze spotkanie ze Skin79

Uwiedziona obietnicą cudu mającego się odbyć na mojej twarzy oraz własnym nieposkromionym lenistwem postanowiłam ostatnio dokładniej przyjrzeć się kremom BB. Tym razem skupiłam się na marce Skin79 ze względu na jej dostępność oraz jasne odcienie i zakupiłam trzy próbki a następnie rozpoczęłam testy...
                      
                        
W moje łapki trafiły:
Vital Orange Super Plus BB Cream SPF 50+ PA +++
Purple Super Plus BB Cream SPF 40 PA+++
Green Super Plus BB Cream SPF 30 PA++
                             
Każda z próbek miała 2ml i wystarczyła mi na około 5 aplikacji.
                                       
                            
Zacznę od najbardziej rozsławionego:
Vital Orange Super Plus BB Cream
Przeznaczony jest do skóry zmęczonej. Ma dawać dobre krycie i ochronę przeciwsłoneczną. Jego kolor określany jest jako jasny beż.
Jak jest w rzeczywistości?
Kosmetyk ma rzeczywiście jasny kolor z dużą ilością żółtego pigmentu dzięki czemu idealnie spisze się u osób bladolicych, którym większość dostępnych na rynku jasnych podkładów o różowawych odcieniach nie pasuje. Niestety w trakcie noszenia trochę się utlenia choć nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe. Dobrze kryje, tak w sam raz ani za mocno ani za lekko. Koloryt jest wyrównany a zaczerwienienia zniwelowane. Jedynie większe niedoskonałości wymagają dodatkowego wspomagania a na cienie pod oczyma trzeba zastosować odpowiedni korektor.
Nakłada się łatwo nie tworząc plam ani smug oraz błyskawicznie stapia ze skórą nadając jej nową jakość. Nosząc go miałam wrażenie, że mam na twarzy lepszą wersję mojej skóry.
Kosmetyk ten bardzo dobrze nawilża więc w moim przypadku nie było potrzeby stosowania pod niego dodatkowego kremu. Byłoby to idealne rozwiązanie, gdyby nie to, że kosmetyk wywołuje bardzo mocny połysk i nie daje się zmatowić pudrem, który najpierw traci swoje właściwości matujące a następnie się warzy.
                            
                                                               
Purple Super Plus BB Cream
 Przeznaczony jest do skóry suchej. Ma dawać naturalne rozświetlenie i nawilżenie a jego kolor określany jest jako naturalny beż.
W praktyce przedstawia się on następująco:
Jest najciemniejszy z całej trójki i ma sporą domieszkę różowego pigmentu przez co wydaje się lekko szarawo-ziemisty. Będzie pasował osobom o jasnej ale nie bladej karnacji. W ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund po nałożeniu ładnie stapia się ze skórą i różnica w kolorze z moją bladą twarzą staje się mało widoczna. Krycie ma chyba najlepsze z całej trójki ale podejrzewam, że to ze względu na ciemniejszy kolor, który z łatwością radzi sobie z pokryciem fragmentów o innym zabarwieniu. Cienie pod oczyma wymagają zastosowania korektora.
 On również łatwo i przyjemnie się rozprowadza ale koniecznie trzeba go na koniec wklepać/wprasować w skórę aby uzyskać naturalnie wyglądająca ale lepszą wersję siebie ;)
Preparat ten również bardzo dobrze nawilża i powoduje lekkie błyszczenie jednak nie tak duże jak w przypadku zastosowania wersji Orange i bez większych problemów daje się zmatowić pudrem.
                                  
                                  
Green Super Plus BB Cream
Wersja, po której spodziewałam się najwięcej i najwięcej też oczekiwałam.
Przeznaczony jest do skóry mieszanej. Ma dawać dobre krycie i jedwabiste wykończenie. Jego kolor określany jest jako jasny beż.
Co otrzymałam w rzeczywistości?
Kosmetyk ma bardzo jasny kolor z duża ilością białego pigmentu jednak nadal utrzymany jest w ciepłej, żółtawej tonacji. Spisze się u osób o bardzo bladej karnacji ale bez zaczerwienień, gdyż nie radzi sobie z nimi i po prostu wygląda na nich obco i dziwnie. Jego krycie jest lekkie do średniego. Ładnie wyrównuje koloryt ale nie radzi sobie z niedoskonałościami i cieniami pod oczyma.
Tak jak i pozostała dwójka przyjemnie się rozprowadza jednak nie chciał się wtapiać ani współpracować z moją skórą. Nawet po dłuższym czasie noszenia widać było, że tworzy na niej taką dziwną nie łączącą się z nią warstwę.
Ta wersja również dobrze nawilża ale powoduje zdecydowanie najmniejsze błyszczenie skóry. Co dziwne tak jak Orange nie daje się zmatowić pudrem, który w tym przypadku również traci swoje właściwości a potem się warzy.
                                 
Żaden z wyżej wymienionych kosmetyków nie pogorszył stanu mojej cery ani nie wpłyną na nią w jakikolwiek negatywny sposób. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że wygląda ona teraz lepiej a pory znacząco się zmniejszyły.
                                            
Po dokładnym przetestowaniu wszystkich trzech wersji stwierdziłam, że żadna z nich nie spełnia moich oczekiwań, bo o ile mogłabym stosować je zimą tak latem w ogóle by się nie sprawdziły. Jednak jestem zadowolona że podjęłam decyzję o zakupie próbek a ideału będę szukać dalej ;)
                              
Jakie są Wasze doświadczenia z prawdziwymi azjatyckimi kremami BB?
Możecie mi polecić BB cream do skóry mieszanej w kierunku tłustej o bardzo jasnym kolorze i dużej ilości żółtego pigmentu?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kosmetyczne niewypały: sierpień 2013

Od jakiegoś czasu pojawiał się a potem znikał w mojej głowie pomysł na cykl postów o kosmetycznych bublach. Mimo to zawsze coś mnie powstrzymywało i zniechęcało. Tym razem jednak w związku z tym, że kosmetyczne badziewia zalały mnie jak Morze Czerwone armię Faraona postanowiłam się nie poddawać i dać upust swoim emocjom.
Co do samego cyklu - nie będzie on pojawiał się co miesiąc bo nie chcę na siłę wynajdować bubli wśród tego co używałam. Warunkiem koniecznym do pojawienia się takiego postu będzie uzbieranie przeze mnie 5-ciu kosmetyków, spełniających wymagania do tytułu "kosmetycznego niewypału".
Dzisiaj jest ich nawet trochę więcej więc zapraszam :)
                                                                          
                                                  
FLOS LEK eye care
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Do demakijażu nie użyłam go ani razu ze względu na zawartość kancerogennego barwnika więc karnie oddelegowany został do mycia beautyblendera. Co prawda podkłady z niego usuwał bardzo dobrze ale niestety przefarbował moje jajo na niebiesko! Na dodatek nie wiadomo czy plamy te w ogóle kiedykolwiek zejdą. Nie szaleję jakoś z rozpaczy, jednak zastanawia mnie jak można uznać za bezpieczne w stosowaniu w okolicach oczu coś co trwale barwi gąbkę...
                                                     
POLLENA Ostrzeszów Biały Jeleń
Żel do mycia twarzy hipoalergiczny
Tak samo jak poprzednik za zawartość Cl 42090 nie trafił nigdy na twarz a został przeznaczony do mycia jaja i pędzli. Myje średnio i z większymi zabrudzeniami sobie nie radzi a dodatkowo jego używanie utrudnia paskudnie glutowata i ciągnąca się konsystencja, przez którą ciężko go wydobyć z opakowania, gdyż po puszczeniu ściśniętej butelki wciąga się z powrotem do wewnątrz. Na szczęście jest też niezbyt wydajny więc nie musiałam się z nim długo męczyć.
                                                                                 
                                                                              
 NIVEA Intimate Sensitive
Płyn do higieny intymnej
Kupiłam go z ciekawości bo zawsze tylko Lactacyc i Lactacyd czasami zdradzany z jakimiś tańszymi płynami, i wszystko byłoby ładnie, pięknie tylko nie rozumiem jak ktokolwiek mógł napisać na tym specyfiku przypominającym działaniem kreta zdanie: "Łagodząca pielęgnacja dla wrażliwej skóry"! Stosowanie tego specyfiku przez niespełna tydzień doprowadziło mnie do takiego stanu, że nawet chodzenie do toalety stanowiło przykry przymus i ostatecznie w niedzielę musiałam z zapałem szaleńca ganiać po galerii w poszukiwaniu łagodzącej wersji Lactacydu. W połączeniu z antybiotykiem wywołał taki Sajgon, że od tygodnia walczę z efektami ubocznymi stosowania tego duetu. Za to w przy myciu beautyblendera i pędzli spisuje się świetnie bo bez żadnego problemu wyciąga z nich największy syf.
 Nie polecam nawet twardzielkom chyba, że szukacie dobrego środka do mycia przyborów kosmetycznych i odplamiacza w jednym.
                                                                      
 FARMONA Fresh&Beauty
Morski peeling solny
Pomijając już fatalny skład z parafiną na początku, całym arsenałem parabenów i kancerogennym barwnikiem na koniec oraz beznadziejną wydajność (wystarczył dokładnie na 2,5 użycia) jego największym minusem jest zapach. O ile w opakowaniu wydaję się być przyzwoity o morskich w nutach, tak po nałożeniu na skórę zmienia się nie do poznania i cuchnie jak starodawna, tania kostka klozetowa przez co używanie tego specyfiku to koszmar. Brrr...

                                                                                   
DOVE Summer Glow
Samoopalający balsam do ciała do jasnej karnacji
Jestem bladziochem i jestem z tego dumna. Czasami jednak chcę się trochę podkolorować i to niekoniecznie za pomocą wylegiwania na słońcu. Wtedy sięgam po balsamy brązujące ze względu na delikatny efekt i łatwość stosowania bo samoopalaczami posługiwać się nie potrafię. No i właśnie słowo "EFEKT" jest tu słowem kluczowym, bo żeby uzyskać jakąkolwiek, ledwo widoczną opaleniznę za pomocą tego kosmetyku trzeba go żmudnie aplikować przez wiele dni. Na dodatek trwałość opalenizny jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej pojawiania się, co oznacza, że już po trzech myciach nie ma po niej śladu. Więcej na jego promocję się nabiorę.
W ubiegłym roku stosowałam świetnie sprawdzający się balsam Lirene Body Arabica do jasnej karnacji i w przyszłym roku pokornie do niego wrócę.
                                                                 
AA DEO Hair Control
Anti-perspirant
No cóż poza ładnym zapachem antyperspirant musi również charakteryzować się działaniem, które tutaj jest poniżej oczekiwań. Nie trzeba upałów ani wysiłku fizycznego aby przestał sobie radzić z zapachem potu i wilgocią. Poprawki w ciągu dnia to bezwzględna konieczność o ile nie chcecie raczyć otoczenia swoim naturalnym zapachem. Na dodatek jest wydajny i trzeba się z nim długo męczyć. To już moja druga kulka od AA, i druga, która poza ładnym zapachem nie robi nic. Przy kolejnych zakupach będę je omijała szerokim łukiem.
                                                                              
                                                                                       
NIVEA BB Cream
Cera jasna
Na początku, zaraz po nałożeniu ma dziwny piaskowo-różowy kolor a potem... A potem pokazuje swoje (nie, nie WASZE tylko SWOJE) prawdziwe oblicze. Jeżeli nie jesteście rodowitymi mieszkankami Indii czy Egiptu albo prawdziwymi Indiankami prosto, z którejś z Ameryk to trzymajcie się od niego z daleka bo cera Wasza jest na bank za jasna i będziecie wyglądać jakbyście wychowywały się w kopalniach Morii a teraz próbowały przyszyć sobie głowę, którejś z wyżej wymienionych kobiet... Nawet nie chcę wiedzieć jaki efekt daje wersja do ciemnej karnacji...
                                           
To już wszystkie buble jakie udało mi się wyłapać do posta. Sporo takich gagatków znajdziecie również w poście o zużyciach lipca 2013, bo w ubiegłym miesiącu pożegnałam ich sporo.
                                              
A jak tam Was?
Trafiają się Wam buble, które kładą się cieniem na cały rynek kosmetyczny czy macie szczęście je omijać?

piątek, 21 września 2012

Krajowy BB z najwyższej półki...

Kolejna recenzja kosmetyku, który otrzymałam na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek. Spis wszystkich niespodzianek jakie tam otrzymaliśmy znajduje się TUTAJ.
Odkrycie opakowania tego cuda w torebce z upominkami niesamowicie mnie ucieszyło ponieważ byłam go bardzo ciekawa. Wrażenia jakie przyniosły testy poznacie czytając dalszą część posta;)
Zapraszam:)

Dr Irena Eris
Vita Ceric
multifunkcyjny krem witalizujący
BB
01 light beige
na dzień SPF 20

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
 W pudełeczku jest też ulotka, na której znajdują się informacje o całej serii VitaCeric.

MOJE WRAŻENIA:
BARWA: Zaraz po wyciśnięciu z tubki beżowa jednak po rozprowadzeniu na skórze mocno się utlenia, ciemnieje i bardzo brzydko pomarańczowieje.
Dla porównania barwy zestawiłam go na zdjęciach z podkładem Bourjois BIO detox w odcieniu 52, który i tak jest dal mnie za ciemny ale w granicach do przyjęcia.
Zaraz po wyciśnięciu:
 Rozsmarowane:
 
 Po upływie dosłownie 1-2minut:
Później jest już tylko gorzej a dokładanie kolejnych warstw powoduje zwiększenie intensywności pomarańczowego koloru.
PIGMENTACJA: Ciężko jednoznacznie się wypowiedzieć na ten temat bo z jednej strony pigmentacja jest bardzo mocna (patrz zdjęcia powyżej i efekt kolorystyczny), natomiast z drugiej strony gdybym chciała ocenić pigmentację przez poziom krycia to muszę stwierdzić, że jest niska bo chociaż dokładanie kolejnych warstw intensyfikuje kolor to niestety nie ma wpływu na zwiększenie krycia. O ile jest w stanie wyrównać koloryt i ujednolicić wygląd skóry to niestety nie poradzi sobie z zaczerwienieniami ani z kryciem nawet małych niedoskonałości. Do tego niestety niezbędny jest korektor. Z zasinieniami pod oczyma również nie radzi sobie w ogóle - korektor także jest niezbędny.
KONSYSTENCJA: Ciekawa. Nie jest to typowy podkład ani krem. Najbardziej odpowiednim do określenia tego kosmetyku wydaje mi się słowo "mus" ale nie taki jak większość kosmetyków w musie tylko taki lekki, dobrze napowietrzony krem w musie. Mam nadzieję, że jesteście w stanie coś wywnioskować z moich zagmatwanych wywodów;)
UŻYTKOWANIE: Bardzo przyjemne. Łatwo rozprowadza się po skórze, szybko wchłania i dobrze z nią integruje dzięki czemu nie tworzy smug ani plam.
WSPÓŁPRACA Z INNYMI KOSMETYKAMI: Dobra. Nie miałam problemu z nałożeniem na niego korektorów ani pudru, chociaż ze względu na właściwości rozświetlające lubił się wybłyszczać po jakimś czasie i trzeba było kontrolować poziom połysku z pudrem w ręku. Dobrze też współpracował z bazą pod cienie i innymi kosmetykami stosowanymi naocznie.
TRWAŁOŚĆ: Dobra. Przypudrowany utrzymuje się praktycznie cały dzień chociaż testu weselnego nie wytrzymał. W bardzo upalne dni znika ze skóry zdecydowanie szybciej niż w chłodniejsze.
EFEKTY: Lekko nawilżona oraz ujednolicona a jednocześnie mocno rozświetlona i zabarwiona skóra. Efekt rozświetlenia dobrze widoczny jest tutaj:
 
WALORY PIELĘGNACYJNE: Nawilżenie jest ale bardzo delikatne. Nawet mojej kapryśnej ale z reguły normalnej i mieszanej skórze nie zawsze wystarczyło. W "lepsze" dni kiedy moja skóra była mieszana miałam wrażenie, ze wchłonęłaby całą tubkę tego kremu, co zaowocowałoby pewnie niezłą solarną a w gorsze dni kiedy moja skóra zamieniała się w suchą nie dawał praktycznie nic. Nadal czułam mocne ściągnięcie i jedynym ratunkiem było zastosowanie kremu na dzień, odczekanie aż się wchłonie, przetarcie skóry tonikiem i dopiero nałożenie tego specyfiku. Dobrze by było gdyby kosmetyk tak mocno nawilżał jak rozświetla i odwrotnie. Odżywienia, wygładzenia, pobudzenia, zmniejszenia niedoskonałości, walorów ochronnych, zapobiegania starzeniu ani nadania zdrowego i promiennego wyglądu nie zauważyłam w ogóle. Duży plus za wysoki filtr SPF 20.
ZAPACH: Połączenie zapachu charakterystycznego dla podkładów z owocowo-cytrusowym. Przyjemny i nienachalny. Po rozprowadzeniu na skórze utrzymuje się chwilę ale nie przeszkadza i po jakimś czasie (kilku-kilkunastu minutach) niezauważony znika.
SMAK: Nie próbowałam;)
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
DEMAKIJAŻ: Bezproblemowy - zmywa się byle czym.
OPAKOWANIE: Najpierw folia, potem papierowa opaska, pod nią tekturowe pudełeczko a w środku standardowa nieprzezroczysta tubka z nakrętką niestety bez praktycznego korka:( Tubka nie jest przezroczysta i nawet pod światło nie da się określić pozostałej ilości kosmetyku. Nakrętka jest lustrzano-srebrna co nie jest praktycznym rozwiązaniem w przypadku kosmetyku koloryzującego. Grafika opakowania utrzymana jest w biało-pomarańczowo-czarno-srebrnej kolorystyce. Pomimo wielu doniesień o szybkim niszczeniu grafiki na tubce u mnie nic takiego nie zaistniało i nadal jest w idealnym stanie.
WYDAJNOŚĆ: Ogromna. Używałam go przez 2miesiące od 1 do 3 razy w tygodniu i zrobiłam sporą odlewkę a nadal jest go ponad połowa (śmiem twierdzić, że nawet 2/3).
APLIKATOR: Brak. Ja do rozprowadzania używałam palców i ten sposób był dla mnie niezawodny.
 DOSTĘPNOŚĆ: Perfumerie i internet.

 MASA: 50ml
CENA: 75zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 2,5/6

Podsumowanie: Wiem, że mocno pojechałam z krytyką ale pomimo wygórowanej (zbyt wygórowanej) ceny dla mnie to nic innego jak zwykły krem tonujący i gdyby taką właśnie nosił nazwę a cena byłaby niższa na pewno nie czepiałabym się go tak bardzo. Miałam próbkę prawdziwego BB Creamu i ten się do niego nie umywa z resztą nawet nie ma co porównywać... Dodatkowo jaśniejszy odcień jest dla mulatek a nie dla normalnych kobiet z naszej strefy klimatycznej, nie mówiąc już o posiadaczkach jasnych karnacji. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jaki efekt daje ciemniejsza wersja...

Produkt ten dostałam od firmy Laboratorium  Kosmetyczne Dr Irena Eris na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

wtorek, 31 lipca 2012

Zużycia czerwca i lipca 2012 :)

Wreszcie udało mi się zużyć odrobinę kolorówki więc mam się czym pochwalić:)

CZERWIEC
Zużyłam jedynie dwie robione w perfumeriach próbki:
1. Clinique Moisture Surge 01 - Bardzo przyjemny: łatwo się rozprowadza, nie smuży, dobrze nawilża skórę ale nie powoduje nieestetycznego świecenia, krycie jest lekkie do średniego jednak dyskwalifikuje go standardowy problem - jest dla mnie za ciemny nawet teraz w lecie gdy złapałam trochę słońca a wolę nawet nie myśleć jaki efekt by dał w zimie.
2. Clinique BB Cream 01 - Jak dla mnie odpada: jest zbyt różowy i daje efekt świnki Piggy, zapycha - wywołał masakrę na mojej twarzy, jest bardzo tłusty i nie daje się zmatowić, bardzo słabo kryje. Skóra pod nim się dusi. Pokładałam w nim wielkie nadzieje ale strasznie się zawiodłam:(

LIPIEC:
1. MaxFactor Xperience Weightless Foundation Beige Linen 50 - próbka - Oczywiście za ciemny ale to było wiadome biorąc pod uwagę numer więc się nie czepiam jednak nie do przyjęcia jest to, że podkład jest pomarańczowy (!) i dodatkowo ciemnieje na twarzy. Brzydko pachnie, uwidacznia pory (nawet te o których nie miałam pojęcia), sprawia, że skóra okropnie się świeci i nie daje zmatowić, słabo kryje i zapycha:(
2. Clinique High Impact Mascara - miniatura, recenzja KLIK.
3. Skin Food Platinum Grape Cell  Essential BB Cream SPF 45 PA+++ - Dla mnie rewelacja i odkrycie roku! Ma idealny kolor zarówno na poziomie odcienia (bardzo, bardzo jasny) jak i tonacji (żółta) a dodatkowo nadaje skórze piękny mat. Co mnie w nim tak zachwyciło? To, że skóra po jego nałożeniu może oddychać i się pocić a po ściągnięciu wilgoci jakąkolwiek chusteczką nadal jest matowa, a makijaż pozostaje na swoim miejscu. Krycie średnie nawet do mocnego ale nie ma się co oszukiwać, że zaszpachluje wszystko. Na większe wypryski korektor jest niezbędny. Na pewno będzie mój w pełnowymiarowej wersji!

Nie dużo ale jednak coś tam udało mi się zużyć i kosmetyków ubywa;)
Teraz będzie mały bonusik:)

PIELĘGNACJA:

CZERWIEC:
1. Biotherm Aquasource Non Stop Silnie nawilżający krem oligotermalny dla skóry suchej - recenzja KLIK.
2. Schauma Świeżość Bawełny - o jego zakupie pisałam TUTAJ - Szampon jak szampon, myje ale szału nie robi, pachnie ok. Jeden z tych kosmetyków, które się zużywa i zapomina.
3. Ziaja krem do rąk i stóp głęboko odżywczy - recenzja KLIK.
4. Nivea Witamin Shake Żurawina i Malina - recenzja KLIK.
5. Peeling solny - domowa wersja - KLIK.
6. Soraya Balsam do opalania SPF 30 Wodoodporny Ultranawilżający - moje wrażenia tutaj KLIK.
7. Nivea Visage Piekno i Świeżość 2w1 mleczko i Tonik cera normalna i mieszana - moje wrażenia tutaj KLIK - wszystko pozostało bez zmian wiec dziękuję opatrzności, że się skończyło!
8. Ziaja tin tin maseczka antybakteryjna cera trądzikowa i przetłuszczająca się - recenzja KLIK.
10. Superdrug Mleczno miodowy krem do kąpieli i pod prysznic - OK, lepszy niż oliwkowy, ładnie pachnie, średnio wydajny, nie wysusza ani nie nawilża.
11. Yves Rocher Fraicheur Vegetale Dezodorant Antyperspiracyjny w kulce Zielona Herbata - Lepszy niż Werwena (farbowała ubrania na zielono, nie chroniła ani przed wilgocią, ani przed zapachem potu), chroni przed zapachem potu ale nie przed wilgocią, nie farbuje ubrań. Jak widać po zmianie opakowań zmieniła się też formuła i już nie jest tak dobry jak kiedyś. Więcej nie kupię.
 Próbki:
1. Dior Eyes Essentials - Zapobiega cieniom ale nie w 100% oraz porannym opuchnięciom, ładnie nawilża, nie podrażnia a nawet łagodzi podrażnienia, nie obciąża delikatnej skóry, nie szczypie w oczy, wygładza delikatne zmarszczki. Jednym zdaniem bardzo przyjemne ale zbyt drogie bo takie same efekty uzyskam dobrym kremem pod oczy i wtedy serum nie będzie mi już potrzebne.
2. Dwie sztuki: Eveline Hydra Expert krem na dzień i na noc 25+ - Ładny, subtelny zapach, dobrze nawilża, na dzień OK - skóra się trochę błyszczy, na noc - super: rano skóra jest matowa, nie zapycha, całkiem dobrze radzi sobie z podrażnieniami i zaczerwieniami, szybko się wchłania. Szkoda, ze nie ma informacji o tym jaki numer filtru zawiera bo informacja o takowych widnieje na opakowaniu...

LIPIEC:
1. Bielenda Olejek do kąpieli Zielona Herbata Paczula WITALNOŚĆ Aromatyczna kąpiel energetyzująca - recenzja KLIK.
2. Farmona Dermacos Aktywna Kuracja Uszczelniająca naczynka i redukująca zaczerwienienia. Skóra naczynkowa, skłonna do zaczerwienień  i podrażnień. - recenzja KLIK.
3. Kruidvat Żel do golenia dla kobiet skóra wrażliwa - Coś pomiędzy Isaną (której nie lubię) a Joanną (którą bardzo lubię). OK ale pupy nie urywa. Dobrze, że go kupiłam za 1,95zł (promocja 3,90zł za 2 kosmetyki).
4. Nivea Styling Spray Volume Sensation - bardzo dobry, fajnie utrwala i nie skleja włosów, nie robi białego nalotu. Myślę, że jeszcze po niego sięgnę.
5. Yves Rocher Beaute des Mains Pielęgnacyjny krem 2w1 do rąk i paznokci - Rewelacja - świetnie nawilża, szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy, ładnie pachnie - na pewno będę do niego wracać:)
6. Pomadka do ust - recenzja KLIK.
7. Farmona sweet secret sekrety orientu Wanilia i Indyjskie Daktyle Waniliowy Krem do Ciała - recenzja KLIK.
8. Yves Rocher Active Sensitive Tonik łagodzący do skóry wrażliwej - recenzja KLIK.
9. Cleanic Chusteczki do demakijażu Skóra sucha i wrażliwa Oczyszczają, łagodzą podrażnienia, tonizują skórę. - recenzja KLIK.
10. Ziaja krem do rąk i stóp głęboko odżywczy - recenzja KLIK.
11. Superdrug Shower Tonic Moroccan - Kadzidlany ale bardzo słaby zapach, ledwo go czuć pod prysznicem a po wyjściu wcale, o przetrwaniu balsamowania nawet nie ma co marzyć, pieni się dobrze ale bardzo szybko wypłukuje z gąbki przez co jest mało wydajny bo trzeba go dużo wylewać. Nie wart normalnej ceny 12zł.
12. DAX Cosmetics Perfecta SPA Wygładzające Masło do Ciała Marcepan + omega-6 - dostałam go w blogboxie KLIK - Ładnie pachnie ale nie marcepanem:( Szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy, dobrze nawilża, można go rozprowadzić cienką warstwą ale trzeba się przy tym napracować, ma bardzo ciężką, maślaną konsystencję i bardzo ciężko go rozprowadzić dlatego lepsze będzie na chłodniejsze dni niż an upały, czy wygładza, nie wiem bo nie zauważyłam dużego efektu ale ta odrobina równie dobrze może być efektem przymusowego masażu. Godny uwagi i myślę, że jeszcze po niego sięgnę.
13. Yves Rocher Hamamelis Dezodorant Antyperspiracyjny w kulce - Ładnie pachnie ale słabo chroni, w upały i przy ćwiczeniach zupełnie wymięka. Tak jak i przy poprzednim stwierdzam, że po zmianie opakowań zmieniła się też formuła i już nie jest tak dobry jak kiedyś. Więcej nie kupię.
EDIT: 14. Garnier Szampon Drożdże piwne i Owoc granatu - O jego zakupie pisałam tutaj - KLIK. Ładnie pachnie, dobrze się pieni, dobrze oczyszcza włosy, wpływu na łupież nie zauważyłam. Jeden z tych kosmetyków, które zużywasz i wymieniasz na inny bo pupy nie urywa ale może kiedyś sięgnę po niego ponownie;)
Próbki:
1. Guam  Dren fangocrema - Krem Drenujący - dostałam go w blogboxie KLIK - Bardzo lekka żelowo-kremowa ale nie mokra konsystencja , przyjemny, delikatny, słodkawy zapach, widocznie wyszczupla, wygładza i zmniejsza cellulit do kolejnego mycia. Szybko się wchłania, nie jest tłusty. Dla mnie super i z chęcią przygarnęłabym pełnowymiarową wersję;)
2. Nivea Long Repair Szampon Regenerujący Długie Włosy - OK, ładnie pachnie ma dużo sylikonów, może obciążać włosy.
3. Nivea Long Repair Odżywka Regenerująca Długie Włosy - OK, ładnie pachnie, ma dużo sylikonów, włosy po jej zastosowaniu są śliskie, długie włosy może bardzo obciążać zwłaszcza te proste.
4. Dior Eyes Essentials - Zapobiega cieniom ale nie w 100% oraz porannym opuchnięciom, ładnie nawilża, nie podrażnia a nawet łagodzi podrażnienia, nie obciąża delikatnej skóry, nie szczypie w oczy, wygładza delikatne zmarszczki. Jednym zdaniem bardzo przyjemne ale zbyt drogie bo takie same efekty uzyskam dobrym kremem pod oczy i wtedy serum nie będzie mi już potrzebne.

Gratuluję tym, którzy dobrnęli do tego etapu:)
Jak widzicie w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy ostro poszalałam ze zużyciami:)
W sumie ubyło mi 12 sztuk próbek i 25 sztuk pełnowymiarowych kosmetyków. Łącznie 37 produktów ale podejrzewam, że w kolejnych miesiącach już tak wesoło nie będzie;)
A ile kosmetyków Wam udało się zużyć w ostatnim czasie?

To pierwszy zużyciowy post w takiej formie na blogu i w związku z tym mam pytanie czy podoba Wam się taka wersja z podsumowaniami, czy wolicie posty takie jak wcześniej - tylko kolorówka i krótkie podsumowanie?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...