Cześć Kochani!
W ubiegłym tygodniu przywlekliśmy do domu jakiegoś paskudnego wirusa, który wydawał się zupełnie nie groźny a teraz jakoś paskudnie mnie rozkłada. Na szczęście syrop i krótka drzemka doprowadziły mnie do takiego stanu, że teraz mogę coś dla Was napisać.
Jak pewnie sami widzieliście na Instagramie (jeżeli jeszcze nie obserwujecie to zapraszam @crumbsofbeauty) w lutym kupiłam bazę pod cienie Semilac i od tego czasu używam jej praktycznie codziennie dlatego czas już najwyższy na recenzję.
Miłego czytania :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza pod cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza pod cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 maja 2019
poniedziałek, 19 maja 2014
Beauty Base
Kolejnym z moich "must have" w makijażu jest baza pod cienie. Jako posiadaczka tłustych powiek nie mogę się bez niej obejść jeżeli tylko chcę cokolwiek na nie nałożyć. Przebrnęłam już przez kilka takich specyfików i żaden z nich nie okazał się niestety ideałem dlatego ciągle szukam i dzisiaj opowiem Wam trochę o kolejnej wersji z mojej kosmetyczki.
Lumene
Beauty Base
Baza pod cienie do powiek
OBIETNICE PRODUCENTA:
Baza na powieki zatrzymuje cienie do powiek na :swoim miejscu" i utrzymuje je w idealnym stanie przez cały dzień. Naturalny beżowy odcień wyrównuje koloryt skóry powiek.
W kartonowym pudełeczku znajdujemy maleńką tubkę o pojemności 7ml z dzióbkiem jak w przypadku kremu pod oczy więc nawet posiadaczki długich paznokci nie muszą się z nią siłować. Na opakowaniu znajduje się pełny skład i opis zawartości. Bazę można kupić w niektórych drogeriach i drogerio-aptekach, zazwyczaj tych niesieciowych oraz w internecie za kwotę około 30zł.
Kosmetyk ma jasno beżowy kolor utrzymany w ciepłej tonacji bez dodatku różowych pigmentów. Nie pachnie a konsystencją przypomina sylikonowy podkład. Mam tylko wrażenie, że rozprowadza się odrobinę bardziej tępo. W miarę upływu czasu konsystencja bazy nie zmienia się więc nie ma obaw, że polowa produktu się zmarnuje a my będziemy męczyć powieki przy jej nakładaniu.
Moje powieki są wybitnie tłuste dlatego bez gruntu w postaci podkładu i pudru nawet najlepsza baza się nie sprawdzi więc już dawno zrezygnowałam z nakładania ich na gołą skórę czy korektor. W związku z tym barwa kosmetyku i wyrównywanie kolorytu skóry jest dla mnie bez znaczenia jednakowoż muszę przyznać jej plus za to, że jej odcień jest bardzo jasny i nie odcina się od mojego super jasnego podkładu. Na plus trzeba jej też zaliczyć to że świetnie współpracuje z przypudrowanym podkładem i absolutnie nic się nie warzy, nie grudkuje i nie zamienia w ciasto.
Nałożone na nią cienie trzymają się bez zarzutu od aplikacji do zmycia nawet jeżeli jest to około 16 godzin a przy tym dobrze rozcierają. Baza podbija też pigmentację więc nawet delikatne cienie stają się widoczne. Kosmetyk przedłuża również trwałość kredek do powiek i eyelinerów choć nie wpływa na ich wodoodporność. Zmywa się bardzo przyjemnie więc wystarczy najzwyklejszy i najtańszy micel aby pozbyć się jej razem z cieniami z powieki.
Choć baza nie jest idealna i bez zagruntowania powieki podkładem i pudrem zupełnie dobie nie radzi to jednak nie mogę jej zdyskwalifikować i muszę przyznać, że pomimo tego spisuje się całkiem nieźle. Posiadaczki mniej tłustych powiek będą niej bardzo zadowolone. Ja z przyjemnością zużyję ją do końca ale raczej do niej nie wrócę tylko dalej będę poszukiwała ideału. Może Urban Decay albo Lime Crime okażą się lepsze?
Lumene
Beauty Base
Baza pod cienie do powiek
OBIETNICE PRODUCENTA:
Baza na powieki zatrzymuje cienie do powiek na :swoim miejscu" i utrzymuje je w idealnym stanie przez cały dzień. Naturalny beżowy odcień wyrównuje koloryt skóry powiek.
W kartonowym pudełeczku znajdujemy maleńką tubkę o pojemności 7ml z dzióbkiem jak w przypadku kremu pod oczy więc nawet posiadaczki długich paznokci nie muszą się z nią siłować. Na opakowaniu znajduje się pełny skład i opis zawartości. Bazę można kupić w niektórych drogeriach i drogerio-aptekach, zazwyczaj tych niesieciowych oraz w internecie za kwotę około 30zł.
Kosmetyk ma jasno beżowy kolor utrzymany w ciepłej tonacji bez dodatku różowych pigmentów. Nie pachnie a konsystencją przypomina sylikonowy podkład. Mam tylko wrażenie, że rozprowadza się odrobinę bardziej tępo. W miarę upływu czasu konsystencja bazy nie zmienia się więc nie ma obaw, że polowa produktu się zmarnuje a my będziemy męczyć powieki przy jej nakładaniu.
Moje powieki są wybitnie tłuste dlatego bez gruntu w postaci podkładu i pudru nawet najlepsza baza się nie sprawdzi więc już dawno zrezygnowałam z nakładania ich na gołą skórę czy korektor. W związku z tym barwa kosmetyku i wyrównywanie kolorytu skóry jest dla mnie bez znaczenia jednakowoż muszę przyznać jej plus za to, że jej odcień jest bardzo jasny i nie odcina się od mojego super jasnego podkładu. Na plus trzeba jej też zaliczyć to że świetnie współpracuje z przypudrowanym podkładem i absolutnie nic się nie warzy, nie grudkuje i nie zamienia w ciasto.
Nałożone na nią cienie trzymają się bez zarzutu od aplikacji do zmycia nawet jeżeli jest to około 16 godzin a przy tym dobrze rozcierają. Baza podbija też pigmentację więc nawet delikatne cienie stają się widoczne. Kosmetyk przedłuża również trwałość kredek do powiek i eyelinerów choć nie wpływa na ich wodoodporność. Zmywa się bardzo przyjemnie więc wystarczy najzwyklejszy i najtańszy micel aby pozbyć się jej razem z cieniami z powieki.
Baza po roztarciu:
Choć baza nie jest idealna i bez zagruntowania powieki podkładem i pudrem zupełnie dobie nie radzi to jednak nie mogę jej zdyskwalifikować i muszę przyznać, że pomimo tego spisuje się całkiem nieźle. Posiadaczki mniej tłustych powiek będą niej bardzo zadowolone. Ja z przyjemnością zużyję ją do końca ale raczej do niej nie wrócę tylko dalej będę poszukiwała ideału. Może Urban Decay albo Lime Crime okażą się lepsze?
sobota, 19 października 2013
Baza od Avon, TAK czy NIE?
Bez bazy jak bez ręki - już nie wyobrażam sobie makijażu bez jej użycia, i chociaż czasami zdradzam ją z jakimiś innymi produktami to ostatecznie zawsze do niej wracam ;) Przez moją kosmetyczką przewinęło się już kilka czasem lepszych, czasem gorszych baz, aż wiosną trafiłam na ten egzemplarz. Po pełnych zachwytu recenzjach na blogach zdecydowałam się na zakup, a pierwsze wrażenia pokazywałam Wam TUTAJ - warto zajrzeć, bo w tym poście skupię się bardziej na konkretach.
Zapraszam :)
Avon
Eye Shadow Primer
Baza pod cienie do powiek
Light Beige
OBIETNICE PRODUCENTA:
Idealny makijaż oczu? Teraz to możliwe z wodoodporną bazą pod cienie do
powiek, która przedłuża trwałość cieni. Jest odpowiednia do każdego
odcienia skóry, może być stosowana ze wszystkimi typami cieni.
Efekt: Nadaje powiekom gładki, matowy wygląd ułatwiając nakładnie cieni.
Zapobiega zbieraniu się ich w załamaniach powieki.
Źródło: KLIK
SKŁAD:
isododecane, talc, nylon-12, cera alba, hydrogenated coco-glycerides, disteardimonium hectorite, paraffin, c12-13 alkyl lactate, silica, aqua, propylene carbonate, dimethicone, butyrospermum parkii (shea) butter, methylparaben, polyethylene, camellia oleifera leaf extract, ethylparaben, trimethylsiloxysylicate, triethoxycaprylylsilane, saccharomyces lysate extract, c19-15fluoroalcohol, phosphate, biosaccharide gum-1, sodium hyaluronate, peg-12 dimetchicone, ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499
POJEMNOŚĆ: 3g
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Avon, internet.
DOSTĘPNOŚĆ: Konsultantki Avon, internet.
CENA: 21zł ale w promocjach dużo taniej.
MOJE WRAŻENIA:
Baza ma chemiczny i raczej mało przyjemny zapach. Na szczęście jest on na tyle słaby, że bez przytknięcia nosa do produktu nie da się go wyczuć. Konsystencja jest lekka i puszysta, zdecydowanie sylikonowa. Rozprowadza się przyjemnie jak masło w ciepły dzień a z upływem czasu staje się tylko odrobinę bardziej zwarta, jednak nie ma to wpływu na komfort aplikacji.
Kolor bazy jest beżowy, jednak zdecydowanie ciemniejszy niż wszystkich innych kosmetyków tego typu, które miałam okazję używać. Osobom bladolicym może się wydawać zbyt pomarańczowy i trochę przerażający ale na szczęście w kosmetyku nie ma zbyt dużo pigmentu, więc nie tworzy plam i dobrze wtapia się w korektor czy podkład. W związku z tym jej krycie nie jest całkowite ale lekko wyrównuje koloryt powieki oraz ukrywa drobne zasinienia i żyłki. Jej wykończenie jest matowe.
Moje powieki są tłuste i byle baza sobie z nimi nie poradzi. Jak dotąd najlepiej spisała się ArtDeco, chociaż też czasami zdarzało jej się strzelić focha, Virtual i cienie Color Tattoo MNY.
Ta baza niestety nie spełnia moich oczekiwań. Na krótkich wyjściach przy optymalnej pogodzie daje radę ale niestety 8h w pracy+dojazd, upały, wilgoć, wysiłek fizyczny, klimatyzacja, itp. sprawiają, że traci swoje właściwości a cienie rolują się i zbierają w załamaniu, co wygląda mało estetycznie oraz jest strasznie wkurzające, bo taki sam efekt mogę uzyskać za pomocną najzwyklejszej bazy silikonowej pod podkład bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Zdecydowanie potwierdziły się również wszystkie moje spostrzeżenia z posta ze swatchami [KLIK KLIK]: słabo podbija kolory cieni i zdecydowanie zbyt łatwo pozwala zejść im z powiek. Właściwie więcej wymagań nie mam wobec bazy ale co z tego skoro w dwóch najbardziej interesujących mnie zawiodła...
Opakowanie trzeba jej zaliczyć zdecydowanie na plus. Jest minimalistyczne i eleganckie, chociaż trochę ciężkie ponieważ słoiczek wykonany jest z bardzo grubego szkła, które sprawia wrażenie, że kosmetyku jest więcej niż w rzeczywistości. Na kartoniku znajduje się skład i inne potrzebne informacje (poza pojemnością) a plastikowa zakrętka dobrze się dokręca na szklanym słoiczku co zapobiega wysychaniu zawartości. Otwór w słoiczku ma dobrą wielkość więc nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku i nawet bardzo długie paznokcie nie za bardzo w tym przeszkadzają.
Podsumowując: Jestem na NIE! Ten kosmetyk się Avonowi nie udał :( Po przeczytaniu tych wszystkich pozytywnych recenzji czuję zawód bo niestety kosmetyk nie wywiązuje się z obietnic producenta. Osobom z powiekami, które nie sprawiają problemów się nie przyda bo nie podbija kolorów cieni a tych, którzy rzeczywiście oczekują porządnego utrwalenia zawiedzie na całej linii. Jeżeli jesteście na etapie poszukiwania bazy pod cienie to radzę - zainwestujcie w coś porządniejszego.
piątek, 11 października 2013
Pierwsza kosmetyczka, czyli co warto kupić rozpoczynając przygodę z makijażem: OCZY
Zakończyłam już podsumowania września więc najwyższy czas na kolejny post z poradami jak skompletować swoją pierwszą kolorówkową kosmetyczkę :)
Zapraszam :)
Skoro kosmetyki do makijażu twarzy są już w komplecie to czas najwyższy zająć się podkreślaniem spojrzenia :)
Makijaż oczu warto rozpocząć od nałożenia bazy pod cienie.
Nie jest to oczywiście kosmetyk obowiązkowy i niezbędny ale warto zwrócić uwagę na to, że podbija kolor cieni, przedłuża ich trwałość a także zapobiega zbieraniu się w załamaniu oraz rolowaniu. Większość z dostępnych baz posiada także beżowy kolor dzięki czemu delikatnie wyrównują koloryt powieki.
Rozstrzał cenowy baz jest ogromny, a najtańsze i wcale nie najgorsze z nich można dostać już od kilkunastu złotych co daje to możliwość zapoznania się z produktem bez zbędnego windowania kosztów.
Jeżeli jednak nie chcecie od razu kupować bazy to spokojnie możecie zastąpić ją odrobiną podkładu lub korektora a następnie lekko przypudrować lub neutralnego cienia w kremie i na tak przygotowaną powiekę nakładać pozostałe kosmetyki.
Kiedy już powierzchnia powieki jest przygotowana można przejść do podkreślania spojrzenia. Najprościej zrobić to za pomocą cieni.
Na rynku dostępna jest cała masa najróżniejszych cieni w kremie, w płynie, sypkich i prasowanych, pojedynczych i w zestawach w cenie od kilku do kilkuset złotych, jednak moim zdaniem na początku makijażowej przygody warto sięgnąć po paletki zawierające po kilka cieni w podobnej tonacji i kolorystyce. Zdecydowanie ułatwi to dobór kolorów a także pozwoli stworzyć zarówno dzienne jak i wieczorowe wersje tego samego makijażu.
Przy doborze cieni warto wziąć pod uwagę pewne kryteria:
- Tonacja - Dobieramy ją odpowiednio do cery: do cer ciepłych - ciepłe wersje kolorystyczne zawierające żółty pigment, natomiast do cer w zimnej tonacji dobieramy zimne cienie z niebieskim pigmentem.
- Kolorystyka - Przy doborze kolorów kierujemy się kolorem oczu:
Oczy zielone - Najlepiej pasują do nich cienie z czerwonym pigmentem: brązy, fiolety, róże, oberżyna;
Oczy niebieskich - pomarańcze, złoto, brązy i odcienie rdzy;
Oczy brązowe i piwne - brązy, beże, złoto, zgaszone róże, "zgniłe" odcienie zieleni.
Oczy czarne - zielenie, niebieskości, żółcie, turkus.
- Połysk - Najefektowniej wyglądają cienie perłowe, metaliczne i migoczące brokatem ale na początku lepiej wybierać wersje z matowe lub z delikatnym satynowym połyskiem, żeby przypadkiem nie osiągnąć efektu dyskotekowej kuli.
Oczywiście z cieni również można zrezygnować lub ograniczyć do np. jednego jasnego, subtelnie połyskującego, który delikatnie rozświetli spojrzenie.
Po nałożeniu cieni warto zagęścić linię rzęs i wzmocnić spojrzenie. Najłatwiej zrobić to przy użyciu kredki do oczu:
U osób o jasnych włosach i jasnej oprawie oczu najlepiej sprawdzą się brązy natomiast osoby o ciemnych włosach i ciemnej oprawie oczu mogą wybierać między brązami a czernią.
Kredkę można stosować również jako kolorowy akcent w makijażu i przy wyborze odpowiedniej barwy należy się kierować według takich samych zasad jak przy dobieraniu cieni do powiek.
Ten kosmetyk również można pominąć i spokojnie zastapic go ciemnym i dobrze napigmentowanym cieniem.
Na wieczór, imprezę czy większe wyjście dobrą alternatywą dla kredki jest eyeliner.
Eyeliner to taka "wyższa szkoła jazdy". Wymaga większej wprawy niż kredka i pewniejszej ręki ale za to odwdzięcza się graficzną kreską, mocnym podkreśleniem oka i zagęszczeniem rzęs. Tak jak i kredki można go używać w makijażu klasycznym oraz jako akcentu kolorystycznego.
Myślę, że przy kompletowaniu pierwszej kosmetyczki można go spokojnie pominąć jednak wiem, że są osoby, które bardzo chcą używać eyelinera dlatego o nim wspominam.
Na rynku dostępne są eyelinery w płynie z aplikatorem w formie gąbeczki lub pędzelka, w pisaku, w żelu/kremie, w kamieniu i w proszku. Po wypróbowaniu wszystkich tych metod twierdzę, że najłatwiej operuje się płynnym eyelinerem zaopatrzonym w wąski i precyzyjny pędzelek jednak, najlepiej samemu metodą prób i błędów wybrać optymalne dla siebie rozwiązanie.
Gdy oko jest już umalowane nie pozostaje nic innego jak podkreślić rzęsy odrobiną tuszu:
Jak i wszystkich kosmetyków na rynku dostępny jest ogromny wybór maskar. W zależności od potrzeb można sięgnąć po wydłużające, pogrubiające, podkręcające, wszystko-robiące, wodoodporne i kolorowe o szczoteczkach klasycznych lub sylikonowych, małych lub dużych.
Klasycznie na co dzień do pracy i do szkoły dla osób o bardzo jasnej karnacji, jasnych włosach i takiej samej oprawie oczu najlepszym rozwiązaniem będzie tusz brązowy, który delikatnie podkreśli spojrzenie bez nadawania zbyt przerysowanego efektu, natomiast osoby o ciemniejszej oprawie oczu mogą wybierać między brązem a czernią.
Maskara to chyba jedyny obowiązkowy punkt makijażu bo jej brak potrafi zepsuć nawet najbardziej udaną kompozycję ;)
Gdy oko jest już skończone uwieńczenie całokształtu stanowi podkreślenie brwi:
Ich kolor można podkreślić za pomocą pisaków, kredek, cieni i barwionych żeli, natomiast kształt ujarzmią woski, żele bezbarwne i te barwione oraz najzwyklejszy żel, lakier czy pianka do włosów.
Na początku przygody z podkreślaniem brwi najlepiej spiszą się łatwe w obsłudze cienie utrwalone odrobiną żelu. Mogą to być te specjalnie przeznaczone do brwi jak i zwykłe matowe cienie do powiek.
Osoby o mocnych i nie wymagających brwiach mogą pominąć cienie i ograniczyć się jedynie do ujarzmienia włosków za pomocą barwionych żeli.
Nie warto pomijać tego kroku gdyż stanowi on kropkę nad "i" całego makijażu, jednak przy doborze kosmetyków warto poświecić uwagę wyborowi odpowiedniego koloru tak aby idealnie wtapiał się on w barwę włosków.
Takim sposobem dotarliśmy już do końca makijażu oczu.
Mam nadzieję, że ta część spotka się z równie miłym przyjęciem jak poprzednia oraz, że okaże się równie przydatna :)
Jeżeli coś pominęłam albo macie dodatkowe pytania lub wątpliwości to na wszystkie odpowiem w komentarzach.
Jeżeli coś pominęłam albo macie dodatkowe pytania lub wątpliwości to na wszystkie odpowiem w komentarzach.
Dla przypomnienia:
sobota, 20 kwietnia 2013
Swatchowe porównanie baz pod cienie do powiek.
Dla mnie tak samo jak i pewnie dla większości z Was baza pod cienie do powiek to podstawa makijażu. Moja przygoda z tym kosmetykiem zaczęła się dawno, dawno temu od Virtual Eyeshadowbase. Jej pierwsze opakowanie to było objawienie - fantastyczny kosmetyk, który idealnie się wywiązywał z nałożonych na niego oczekiwań, drugie opakowanie to koszmar - użyłam jej zaledwie kilka razy i wylądowała w koszu bo nie dało jej się nabrać na palec a tym bardziej rozprowadzić na powiece. Kolejnym specyfikiem jaki wpadł w moje ręce była trudna w obsłudze i kapryśna Wodoodporna Baza pod Makijaż APC. W tym samym czasie w moje ręce wpadła KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie, której ze względu na konsystencję nie za bardzo lubię używać na co dzień. Po rozstaniu z bazą APC postanowiłam zakupić sławetną ArtDeco Eyeshadow Base, która niejako stała się przyczyną powstania tego posta ;) Obecnie bazy ArtDeco zostało mi na mniej więcej jedno użycie a jej następcą zostanie Avon Eye Shadow Primer.
Zatem do rzeczy:
W szranki stają:
2. Avon Eye Shadow Primer Light Beige
3. KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie - Jak widać jest to zupełnie przezroczysty, bezbarwny płyn, który nie pozostawia na skórze widocznych śladów więc nie będę poświęcać mu więcej czasu ;)
Bazy w słoiczku:
Już po pierwszym dotknięciu baz można zauważyć różnice.
1. ArtDeco Eyeshadow Base - Ma konsystencję trzymanej na słońcu plasteliny. Jest miękka ale lepka. Dobrze przywiera do palca a następnie do powieki. Przyjemnie się rozprowadza. Odrobinę zgęstniała w czasie kiedy ją używałam jednak nadal jej używanie jest niezwykle przyjemne.
2. Avon Eye Shadow Primer Light Beige - Ma konsystencję trzymanego na słońcu masła. Jest rzadka i lekka, od razu czuć, że jej bazą jest sylikon. Niesamowicie szybko i w dużej ilości przywiera do palca wiec trzeba uważać aby nie nabrać zbyt wiele. Bardzo łatwo się rozprowadza.
Na skórze:
1. ArtDeco Eyeshadow Base - Ma bardzo jasny beżowy kolor z maleńkimi rozświetlającymi drobinkami więc po roztarciu staje się niewidoczna a drobinki delikatnie rozświetlają skórę, chociaż pod matowymi cieniami zupełnie zanikają i nie zmieniają ich charakteru.
2. Avon Eye Shadow Primer Light Beige - Ma dosyć ciemny (jak dla mnie bladziocha) i intensywny bezowy kolor więc jest widoczna nawet po roztarciu. jest całkowicie matowa i nie zawiera drobinek.
Cienie użyte do porównania:
1. Inglot Sprint SuperStar cień do powiek 90 - Czerwony bardzo dobrze napigmentowany cień ze złotymi drobinkami. Świetnie się nakłada, dobrze rozciera i nie zanika w trakcie użytkowania.
2. KOBO Pure Pigment 408 Cornflower - Niezwykle mocno napigmentowany, drobno zmielony, szafirowy matowy pigment. Nie tylko dobrze się nakłada i rozciera ale też wnika w skórę przez co ciężko go potem zmyć.
3. Essence eyeshadow 43 mystic lemon holographic effect - Słabo napigmentowały błyszczący i opalizujący cień. Dosyć ciężko się nakłada i zazwyczaj trzeba go sporo aplikować aby uzyskać ładny efekt.
Informacje o cieniach:
Bazy w akcji:
Inglot Sprint SuperStar cień do powiek 90
KOBO Pure Pigment 408 Cornflower
Essence eyeshadow 43 mystic lemon holographic effect
PODBICIE KOLORU: Jak widać na zdjęciach najlepiej barwę cieni podbija KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie. Zaraz za nim uplasowała się ArtDeco Eyeshadow Base a na końcu została Avon Eye Shadow Primer Light Beige chociaż na niej i tak cienie wyglądają lepiej niż nałożone bez bazy.
ZMYWANIE: Najbardziej oporny na zmywanie okazała się również KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie. Zmycie z niej cieni prasowanych jest ciężkie a pigmentów graniczy z cudem. Do testów używałam nawilżanych chusteczek dla niemowląt i musiałam się porządnie natrzeć aby oczyścić skórę i nie zostać z niebieskimi plamami. Dalej w szeregu znalazła się ArtDeco Eyeshadow Base, na której cienie również świetnie się przylepiły i trzeba było kilku przetarć aby oczyścić skórę. Również i tym razem na końcu znalazła się Avon Eye Shadow Primer Light Beige, która pozwoliła zmyć cienie już za pierwszym przetarciem chusteczką.
Jak na razie baza Avon wypadła najgorzej jednak jest to mój pierwszy z nią kontakt więc jestem w stanie jej to wybaczyć. Zobaczę jak spisze się przy regularnym stosowaniu a potem podzielę się z Wami jej recenzją :)
piątek, 13 kwietnia 2012
Cieniotrzymacz idealny...
ARTDECO
EYESHADOW BASE
OBIETNICE PRODUCENTA:
MOJE WRAŻENIA:
BARWA: Jasno beżowa, cielista z delikatnymi srebrnymi drobinkami, które dają delikatny i wcale nie dyskotekowy efekt rozświetlenia.
PIGMENTACJA: Bardzo delikatna - po nałożeniu na powieki kolor jest praktycznie niewidoczny. Baza jedynie odrobinę wyrównuje koloryt a drobinki delikatnie rozświetlają.
KONSYSTENCJA: Piankowa ale dosyć zbita, coś jak obita na sztywno śmietana. Jak wkładam w nią palec to mam wrażenie, że to jest mus.
UŻYTKOWANIE: Bardzo przyjemne. Jedyne co trzeba zrobić to nabrać odrobinę na palec i delikatnie rozprowadzić na powiece.
WSPÓŁPRACA Z INNYMI KOSMETYKAMI: R-W-E-L-A-C-Y-J-N-A! Świetnie spisuje się nałożona pod podkład, puder, cienie, kredkę, eyeliner czy co tam jeszcze można położyć, jak i na podkład, nałożone zarówno pojedynczo jak i w najróżniejszych zestawieniach.
TRWAŁOŚĆ: Kolejna R-E-W-E-L-A-C-J-A! Jest nie do zdarcia przez cały dzień, całą noc czy ile kto tam chce ją trzymać.
EFEKTY: Delikatnie wyrównany koloryt powieki, subtelne rozświetlenie i wspaniałe podbicie kolorów oraz genialne utrwalenie makijażu oka.
ZAPACH: W opakowaniu chemiczny, trochę przypomina cytrynowy Domestos ale ale po nałożeniu niewyczuwalny
SMAK: Nie próbowałam;)
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
DEMAKIJAŻ: Bardzo prosty i przyjemny - schodzi wszystkim czym zmywam makijaż razem z całą resztą.
OPAKOWANIE: Plastikowy, czarny słoiczek z białym wnętrzem i srebrnymi napisami na opakowaniu. Trochę niehigieniczne i uciążliwe dla osób o długich paznokciach ale da się wytrzymać. Całość zapakowana była w czarne pudełeczko ze srebrnymi napisami ale niestety wyrzuciłam je już więc nie mogę pokazać zdjęcia.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. Używam stale od kilku miesięcy i zużyłam około 1/4.
APLIKATOR: Brak.
DOSTĘPNOŚĆ: perfumerie, drogerie, internet
DOSTĘPNOŚĆ: perfumerie, drogerie, internet
MASA: 5ml
CENA: Około 35zł
OCENA: 5,5/6
Podsumowanie: Czaiłam się na nią kilka miesięcy, potem znowu jakiś czas leżała jako zapas w kuferku ale teraz stała się nieodzownym elementem każdego makijażu. Po koszmarnych doświadczeniach z bazą Virtual ta baza to mój ideał. Ciężko mi będzie zamienić ją na inny model.
środa, 4 maja 2011
ASK: B - bazy pod cienie i makijaż
Dzisiaj na tapecie tylko 3 kosmetyki więc nie zdążycie się znudzić;)
- KOBO Professional Utrwalająca baza pod pigmenty sypkie - Bardzo dobra. Cienie trzymają się jak przyspawane od nałożenia do zmycia. Dała radę nawet tragicznym, wcześniej mówionym, niebieskim cieniom z Avonu chociaż szału nie było;) Jest dobra zarówno do cieni/pigmentów sypkich jak i prasowanych. Świetnie sprawdza się gdy chcemy użyć cienia/pigmentu jako pomadki. Kiedyś zrobiłam test i nałożyłam na usta odrobinę bazy, potem pędzelkiem prasowane cienie do powiek Sensique a na to bezbarwny błyszczyk do ust. Efekt był oszałamiający - pigment trzymał się ust tak mocno, że nie ruszyło go nawet nakładanie błyszczyku pędzelkiem. Wraz z upływem czasu z ust zniknął tylko błyszczyk - cienie nienaruszone zostały na swoim miejscu. Nawet przy zmywaniu musiałam się przyłożyć;)
Dodatkowym atutem bazy jest to, że podbija ukryte tony i jeżeli na nasz cień/pigment składa się kilka różnych zmieszanych kolorów to po nałożeniu z tą baza może nas zaskoczyć jego kolor;)
Wydajność - produkt jest tak straszliwie wydajny, że nie wiem czy zdołam go kiedykolwiek wykończyć. Na powiekę wystarczy jedna maleńka kropelka a czasem nawet to okazuje się za dużo i trzeba czekać z nałożeniem cienia, aż przyschnie.
Nakładanie jest trochę kłopotliwe dlatego warto zarezerwować sobie trochę więcej czasu na makijaż z jej użyciem.
OCENA: 5/6
- APC Wodoodporna Baza pod Makijaż - Jest to produkt bardzo kontrowersyjny ze względu na to, ze trzeba nauczyć się nią posługiwać i nakładać a powieki. Ja używam jej jako bazy pod cienie i nigdy nie nakładałam jej na całą twarz.
Baza ma konsystencję wazeliny, tak samo wygląda i się zachowuje. W zasadzie od wazeliny różni ją tylko działanie - o ile nie nałożymy jej za dużo.
Co do nakładania to jak pisałam wyżej - trzeba nabrać wprawy. Można ją nakładać tylko palcem, absolutnie nie radzę stosować pędzla, bo nie mamy w nim wyczucia i zawsze nałożymy zbyt dużo. Odrobinka na paluszek a potem dokładnie rozsmarować na powiekach. Nadaje się pod podkład/korektor lub na - bez różnicy, zawsze działa tak samo. Można też stosować samą ale ze względu na to, że jest bezbarwna nie wyrówna nam kolorytu powieki tak jak np. baza z Joko.
Po wprawnym nałożeniu kosmetyk spisuje się świetnie - podbija kolor i utrwala na cały dzień (w sensie od nałożenia do zmycia). Cienie nie migrują, nie zjeżdżają i nie zbierają się w załamaniu chociaż zdarza się im stracić odrobinę na intensywności ale na pewno nie tak jak bez niej. Jeżeli jednak przedobrzymy z ilością bazy otrzymamy efekt przeciwny do zamierzonego - cienie bardzo szybko rozpłyną się i zbiorą w załamaniu zupełnie jakbyśmy nałożyli je na wazelinę.
Jest bardzo wydajna i ma poręczne oraz trwałe opakowanie zamykane na zatrzask (nie zakręcane).
Podsumowując - teraz jestem z niej zadowolona ale na początku zupełnie nie mogłyśmy się dogadać;)
OCENA: 4/6
- SEPHORA Sublimateur de Teint [Smooothing Primer], Wygładzająca baza pod makijaż - Bardzo rzadko używam takich baz dlatego nie kupiłam pełnowymiarowego opakowania tylko posiłkuję się testerami. Miałam już sylikonową bazę z Hean (to była moja pierwsza w życiu baza i to dawno) i z Inglota (zupełnie się na niej zawiodłam) ale ta jest z nich najlepsza. Pięknie wygładza cerę, tuszuje pory i matuje a na dodatek przedłuża trwałość makijażu. Stosowałam ją pod podkład matujący Yves Rocher i nie miałam żadnych problemów z jego nakładaniem - żadnego rolowania ani rozjeżdżania, co przecież jest chlebem powszednim u baz sylikonowych.
Jak kiedyś będę robiła makijaże nie tylko sobie i będę potrzebowała takiego cudeńka to kupię pełnowartościowe opakowanie.
OCENA 4/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)





