Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2025

Pielęgnacja zniszczonych dłoni

Cześć, kochani!
Moja skóra jest wyjątkowo podatna na uszkodzenia i podrażnienia. Najbardziej dotkliwe jest to w czasie chłodów, kiedy moje dłonie narażone są na częste zmiany temperatur, co skutkuje przesuszeniem i skłonnością do pękania, a nawet częstszymi skaleczeniami. Mam już opracowane metody radzenia sobie w trudnych sytuacjach, ale w tym sezonie było wyjątkowo źle.
Jeżeli jesteście ciekawi, jak sobie z tym poradziłam, to zapraszam na film.
Miłego seansu :)


środa, 23 kwietnia 2014

Kosmetyczne niewypały: kwiecień 2014

Wieki już nie pisałam o bublach ale to nie znaczy, że mi się nie trafiały. W postach ze zużyciami zobaczycie, że od czerwonych znaczków aż się roi ale do niedawna nic mnie nie zirytowało na tyle że chciałabym to publicznie i szczegółowo obsmarować. Niedawno jednak przytrafiły mi się aż trzy takie gagatki więc aż się prosiło o posta. Jeżeli jesteście ciekawi co tak bardzo podziałało mi na na nerwy to zapraszam ;)
                                                 
                                                               
Mrs. Potter's
Ekspresowa odżywka bez spłukiwania
odbudowa i nawilżanie/włosy suche i zniszczone
Niestety nazywanie tego specyfiku odżywką to jedno wielkie nieporozumienie. Mam wrażenie, że ktoś nalał tam wody, lekko podbarwił ją na turkusowo i próbuje na tym zarabiać. Jedyny jej pozytyw to ładny zapach i praktyczne, nie psujące się opakowanie ale co z tego? Co prawda w składzie jest obiecywany aloes ale niestety daleko w składzie a do tego przytłoczony kilkoma alkoholami i toną innej chemii. Z włosami nie robi kompletnie nic. Nie wygładza, nie nadaje połysku, nie ułatwia rozczesywania. Na szczęście też nie obciąża. Stosując ją stwierdziłam, że równie dobrze mogłabym spryskiwać włosy wodą ze studni albo z kranu :( Żeby ją zużyć i nie zniszczyć przy tym włosów muszę co drugi dzień sięgać po odżywkę do spłukiwania a razem z nią na przynajmniej połowę długości włosów stosować serum wygładzające. Więcej do niej nie wrócę a wręcz będę omijać szerokim łukiem.
                                                          
Pat&Rub
Balsam do rąk
cynamon, imbir, goździk, szałwia
Tym razem preparat, który choć w przeciwieństwie do poprzednika skład ma zacny to tak jak i on nie robi totalnie nic! Ma ładny zapach ale zbyt mocny i trwały. Opakowanie też jest miłe dla oka i praktyczne ale niestety to koniec jego zalet. Stosowałam go nawet kilkanaście razy na dzień i jedyne co mogłam zaobserwować to nieustannie pogarszający się stan moich dłoni. Konsystencja przypomina mleczko do ciała ale się nie wchłania w skórę za to błyskawicznie wyciera. Kosmetyk lubi pozostawiać mokrą, śliską, olejkową i tłustą warstwę, która bardzo przeszkadza a jednocześnie nie ma żadnych dobroczynnych właściwości. Cena balsamu jest piorunująca a wydajność zatrważająca bo praktycznie jej nie ma :/ Dla mnie jest on zupełnie nie wart zakupu bo o wiele taniej mogę mieć kremy działające cuda.
                                                                                                                 
The Body Shop
Chocomania
Beautifing Oil
Suchy olejek do twarzy, ciała i włosów
Następne drogie i beznadziejne dziadostwo, w którego składzie jakiekolwiek wartościowe olejki zajmują się za zapachem :( Stosowałam go jako dodatek do glinki i się nie sprawdził bo zamieniał ją w kamień oraz sprawiał, że nie przyklejała się do skóry. W związku z tym zaczęłam nakładać ją na włosy i tu też dał ciała bo nie robi kompletnie nic a na dodatek trzeba ją usuwać mocnym szamponem gdyż niesamowicie przyspiesza przetłuszczanie. Ponad to zapach jest okropny: intensywny, mdlący i mocny więc wywołuje u mnie potężny ból głowy wiec koniecznie muszę dokładać do niej oliwkę o równie intensywnym acz mocniejszym aromacie dzięki czemu oba zapachy się niwelują i da się to jakoś znieść. Na szczęście na rynku jest na tyle świetnych i tańszych kosmetyków, że spokojnie będę mogła o nim zapomnieć.
                                                       
To już Wszystko co dla Was przygotowałam. Na całe szczęście nie ma tego dużo ale muszę przyznać, że i tak mocno mi się uprzykrzają. Mam nadzieję, że po ich zużyciu już nie trafię na nic równie beznadziejnego?
                                           
Jak tam u Was?
Trafiacie na jakieś paskudy, czy wszystkie kosmetyki, które używacie są dobre?

czwartek, 4 kwietnia 2013

Bestsellery L'Occitane i moje o nich zdanie...

Jak już Wam wspominałam i do mnie trafił koszyczek z bestsellerami L'Occitane.
Poużywałam już przesłanych mi specjałów więc czas na moją opinię o nich.
                                          
                         
1. Drogocenny krem na noc - Największy kosmetyczny nieudacznik jaki miałam okazję używać ostatnimi czasy. Kiedyś opowiadałam o nim Coralblush19 i z moich ust padły takie słowa:
"Wyobraź sobie, że masz kupę kasy... ale tak wiesz, że stać Cię na każdy kosmetyk jaki sobie zamarzysz... Więc jak już masz tę kasę to sobie kupujesz zarąbiste serum, takie najlepsze z najlepszych, które działa cuda. Zatem jak masz już to serum to czego potrzebujesz? Ano potrzebujesz gluta, który Ci to serum zalepi w skórze. Normalnie kupiłabyś najtańszy zwykły krem albo coś w tym stylu ale skoro masz kupę kasy to chcesz czegoś "lepszego" no i tutaj na przeciw Twoim potrzebom wychodzi L'Occitane. Masz krem, który za sporą kasę zalepi Ci to super aktywne serum w skórze tak, że ani jedna odżywcza cząsteczka nie będzie maiła szansy na ucieczkę."
Tak serio: po trzech dniach jego stosowania moja skóra tak bardzo wołała pić, że po porannym myciu myślałam, że mi popęka i zejdzie z twarzy płatami. Niezbędne okazało się nakładanie pod niego olejku do skóry odwodnionej a pod koniec stosowania stan mojej skóry znacząco się pogorszył. Przez te około 2 tygodnie jego używania na poniżej linii żuchwy wyszły mi 2 ogromne i bardzo bolesne wulkany. Po aplikacji sprawiał wrażenie, że szybko się wchłania i dawał efekt matowej skóry ale rano buzia była przetłuszczona, lepka i pokryta grubą warstwą ciężkiego do zmycia filmu.
Ma bardzo zwartą konsystencję i pachnie mocno skoncentrowanym rumiankiem.
Skład wydaje się być ok nie licząc sylikonów i  2 alkoholi na początku...
Cena 260zł za 50ml jest dla mnie grubo przesadzona bo nie dałabym za niego złamanego grosza.
                                   
2. Krem do rąk z Masłem Shea - Drugi w kolejności kiepski produkt. Do doraźnego stosowania jest ok ale w rzeczywistości nic nie robi. Nie daje efektów długoterminowych i gdybym nie stosowała mocno nawilżającego kremu wieczorami moje ręce już po pierwszym dniu kwiczałyby z przesuszenia.
Szkoda, że tubka jest zakręcana a nie zamykana na klapkę.
Konsystencja jest zwarta i niewielka ilość kremu wystarcza do nasmarowania obu dłoni - wystarczył mi na około 10aplikacji.
Zapach jest przyjemny ale z tych męskich.
Cena 29.90zł za 30ml to za dużo jak na kosmetyk, który nie robi nic.
                        
3. Woda Toaletowa Pivoine Flora - Ciekawie kwiatowo pachnie. Zapach zmienia się w zależności od poziomu hormonów więc raz był lekki i przyjemny w sam raz na wiosnę i lato a innym razem zdecydowany i gorzkawy na jesień.
Ogromnym minusem jest trwałość - u mnie nie utrzymywała się nawet 2 godziny co dyskwalifikuje go w moich oczach bo zużyłam go w czterech podejściach.
Cena 210zł za 50ml to przesada jak na zapach, który ma trwałość mgiełki do ciała.
                       
4.  Żel pod Prysznic Werbena - Żel jak żel z cyklu ZZZ (zakupić , zużyć, zapomnieć). Dobrze myje i przyjemnie się pieni ale pupy nie urywa. Nie zauważyłam zbytniego wysuszania skóry ale myślę, że do tego za krótko go używałam a zaraz po kąpieli nakładałam mocno nawilżający krem do ciała.
Ładnie pachnie - w opakowaniu mocno i cukierkowo ale w kontakcie z wodą łagodnieje dzięki czemu staje się świeży i przyjemny. Wręcz idealny na lato.
Konsystencja jest gęsta i żelowa. Buteleczka wystarczyła mi na 7 aplikacji.
Cena 59zł za 250ml jest jednak sporą przesadą bo wyrwana z głębokiego snu o 5-tej nad ranem z zamkniętymi oczami potrafiłabym wymienić przynajmniej jeden inny żel o takim samym zapachu i właściwościach a 4 razy niższej cenie...
                                      
5. Nawilżające Mydło Shea - Mleko - Prawdziwa perełka w całym zestawie. Rewelacyjnie oczyszcza buzię nawet z paskudnego filmu, który pozostawiał po sobie krem nie wysuszając skóry i sprawia, że staje się wręcz skrzypiąca od czystości. W kontakcie z wodą tworzy gęstą i przyjemną pianę, która łatwo się spłukuje. Wczoraj użyłam go również do prania Beautyblendera i okazało się prawdziwym odkryciem. Świetnie doczyszcza gąbeczkę nawet ze starszych plam bez wspomagania czymkolwiek innym a jednocześnie jest dla niej delikatne.
Zapach mydełka jest wytrawny i rześki, trochę męski ale przyjemny. Mnie kojarzy się z czystością.
Kostka jest bardzo zbita i twarda dzięki czemu nie rozkleja się pod wpływem wody oraz wystarcza na bardzo długo.
Cena 32zł za 250g jest bardzo OK więc chętnie będę do niego wracać bo służy zarówno mnie jak i mojemu jajku ;)
                              
Produkty dostałam od firmy L'Occitane w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

niedziela, 31 marca 2013

Hand Cream

Decubalowej opowieści ciąg dalszy :)
Jako, że przechodzę do innej partii ciała zacznę od wymagań.
Moje ręce tak jak i reszta ciała są dosyć kapryśne. Bardzo często je myję dlatego praktycznie non stop wołają pić, zwłaszcza po zewnętrznej stronie. Czasami skóra wysycha tak bardzo, że łuszczy się między palcami ale to na szczęście dzieje się rzadko. Skórki to obraz nędzy i rozpaczy. Są wiecznie suche i odstające. Łatwo się odrywają prowokując powstawanie zadziorów.
Czy kosmetyk od Decubal potrafi temu zaradzić?
Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie zapraszam do dalszej części posta :)
                             
Decubal
Hand Cream
Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk
                      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Nawilżający i zmiękczający krem do codziennej pielęgnacji suchej, szorstkiej lub popękanej skóry rąk. Łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny i naturalnych olejków. Wygładza, nawilża i chroni skórę rąk dzięki zawartości gliceryny, witaminy E, kwasu hialuronowego.
Zawiera filtry przeciwsłoneczne.
Szybko się wchłania.
                        
SKŁAD:
aqua, caprylic/capric trigliceride, glycerin, lanolin, isopropyl myristate, petrolatum. polyglyceryl-3 methylglucose distearate, glyceryl stearate, tocopheryl acetate, pentylene glycol, dimethicone, cetearyl alcohol, ceteareth-20, sodium hyaluronate, tocopherol, persea gratissima oil, sodium cetearyl sulfate, citric acid, phenoxyethanol, sodium benzoate
Bezzapachowy.
Nie zawiera konserwantów.
Zawartość substancji tłuszczowych 36%
                  
MOJE WRAŻENIA:
Pierwsze co rzuca się w oczy to opakowanie: czerwony kartonik z białą ascetyczną grafiką i  wszystkimi informacjami o produkcie a w środku plastikowo-gumowa tubka z plastikową nakrętką zamykaną klapką, w której ukryty jest krem - charakterystyczna dla całej serii. Tubka jest wykonana porządnie z trwałych materiałów dzięki czemu nie doznała uszkodzeń w trakcie użytkowania. Klapka posiada wystający uchwyt, który ułatwia otwieranie i osadzona jest na giętkich i delikatnych "zawiasach" jednak one też nie uległy uszkodzeniu. Opakowanie jest matowo czerwone, nieprzezroczyste ale pod światło bez problemu można podejrzeć ile jeszcze kosmetyku zostało w środku. Grafika na tubie jest identyczna jak na kartoniku.
W tubce znajduje się 100ml kremu, który możemy dostać w stacjonarnych i internetowych aptekach za kwotę około 15zł.
            
Gdy już dobrałam się do zawartości odkryłam, że ten krem po prostu śmierdzi... Zapach ma zdecydowanie najgorszy i najmocniejszy z całej serii. Po pierwszym użyciu musiałam praktycznie od razu umyć ręce bo miałam wrażenie, że wysmarowałam je zjełczałym tłuszczem roślinnym. Na szczęście wrażenie to malało z każdym kolejnym użyciem i teraz już właściwie nic nie wyczuwam wiec tym bardziej nic mi (ani osobom ze mną przebywającym) nie przeszkadza ;)
Krem ma kolor kości słoniowej - jest delikatnie żółto podbarwiony i ma dosyć specyficzną konsystencję, która przypomina mi krem do ciasta na bazie kaszy manny: jest lekka i puszysta a jednocześnie zawiera bardziej zwarte granulki. Na szczęście łatwo się rozprowadza i szybko wchłania w pozostawiając delikatną warstwę ochronną więc nie stwarza najmniejszych niedogodności w późniejszej pracy.
                 
  Kosmetyk bardzo dobrze nawilża, natłuszcza i odżywia skórę właściwie zaspokajając jej wszystkie potrzeby. Rozprawia się z uczuciem ściągnięcia, przesuszeniem i wrażeniem, że zaraz popęka a jednocześnie zabezpiecza ją przed wysuszeniem, tak, że po kilku dniach stosowania co kilka godzin spokojnie mogłam zredukować jego nakładanie do jednej aplikacji grubszej warstwy przed snem, a w dzień podtrzymywać efekt mniej treściwymi kremami. Takie użytkowanie bardzo pozytywnie wpłynęło również na jego wydajność ponieważ spokojnie wystarczy mi na około 2,5 miesiąca :) Przy jego codziennym stosowaniu skóra stała się, miła miękka i gładka w dotyku oraz mniej podatna na wszelkie szkodliwe wpływy środowiska.
                               
 OCENA: 6/6
                                         
Podsumowując: Świetny kosmetyk o przystępnej cenie i zjawiskowym wręcz działaniu.  Zdecydowanie polecam go więc osobom borykającym się z problemem przesuszonych, szorstkich a nawet pękających dłoni.
                        
 Produkt dostałam od firmy Decubal w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

czwartek, 14 lutego 2013

Sekret pięknych dłoni

Pielęgnacja dłoni to dla mnie całoroczny obowiązek jednak szczególnie zimą trzeba skupić się na odpowiednim ich nawilżaniu i natłuszczaniu. Tej zimy miałam nie mały problem ze znalezieniem odpowiednich kosmetyków, które odpowiednio zadbałyby o moje łapki aż w końcu z pomocą przyszły mi te bliźniacze kremy:
                   
Etre Belle
Hands Secret
Krem do rak
Jabłko i Cynamon
oraz
Owoc pasji (Marakuja) i Liczi
                                        
OBIETNICE PRODUCENTA:
Krem do codziennej pielęgnacji dłoni

SKŁAD:
JABŁKO i CYNAMON: Aqua [Water], Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Dicaprylyl Carbonate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Panthenol, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, C12-16 Alcohols, Cyclohexasiloxane, Sodium Stearoyl Lactylate, Distarch Phosphate, Allantoin, Hydrogenated Lecithin, Phospholipids [Lecithin], Polyglyceryl-10 Stearate, Hydrogenated Polyisobutene, Dimethicone Crosspolymer, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitic Acid, Sodium Acrylates Copolymer, Tetrasodium EDTA, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Linalool, Cinnamomum zeylanicum, Parfum [Fragrance]
        
OWOC PASJI (MARAKUJA) i LICZI: Aqua [Water], Cetearyl Alcohol,Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dicaprylyl Carbonate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Dimethicone, Panthenol, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, C12-16 Alcohols, Cyclohexasiloxane, Distarch Phosphate, Sodium Stearoyl Lactylate, Allantoin, Hydrogenated Lecithin, Phospholipids [Lecithin], Polyglyceryl-10 Stearate, Hydrogenated Polyisobutene, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Dimethicone Crosspolymer, Palmitic Acid, Sodium Acrylates Copolymer, Tetrasodium EDTA, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Limonene, Citral, Linalool, Parfum [Fragrance]
                                           
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: JABŁKO i CYNAMON: Pachnie obłędnie. Intensywnie, mocno CYNAMONOWO! Takim porządnym cynamonem prosto z torebki ma się wrażenie, że włożyło się do takiej torebki nos... Hmmm... Jabłko jest delikatne, kwaskowate i upieczone. Kryje się w tyle za grubą kotarą cynamonowego aromatu ale jest obecne. OWOC PASJI (MARAKUJA) i LICZI: Ta wersja pachnie intensywnie i dosyć mocno owocami tropikalnymi. Najpierw czuć słodko-kwaśną orzeźwiającą tropikalność owoców a następnie do głosu dochodzi gorzkawy zapach grubej, mocno nawoskowanej skórki owocowej. Tutaj nie potrafię rozpoznać poszczególnych składników (nie wiem jak pachnie marakuja) ale całość jest ciekawa i intrygująca. Słodycz nie mdli i nie otumania a goryczka nie odstrasza.

SMAK: Nie próbowałam.
BARWA: Biała ale kosmetyki nie bielą.
KONSYSTENCJA: Bardzo gęsta (gęściejsza nawet niż masła do ciała), zwarta i kremowa. Pomimo tego łatwo i szybko się rozprowadza oraz błyskawicznie wchłania nie pozostawiając na dłoniach tłustej ani lepkiej warstwy dzięki czemu nie przeszkadza w pracy ani codziennych czynnościach.
  DZIAŁANIE: Krem świetnie nawilża i regeneruje dłonie przywracając im gładkość i miękkość. Pielęgnuje również paznokcie i skórki wokół nich. Pozostawia warstwę ochronną, która zapobiega dalszemu wysuszaniu. Przy regularnym stosowaniu dłonie stają się miłe w dotyku i zadbane.
WYDAJNOŚĆ: Doskonała - już odrobina wystarczy aby zaspokoić potrzeby obu dłoni.
SKUTKI UBOCZNE: Nałożony w nadmiarze tworzy na skórze sylikonowe grudki, które się od niej odklejają i odpadają.
OPAKOWANIE: Plastikowa, odpowiednio miękka, wąska, biała, nieprzejrzysta tubka z szarą zamykana na klik zakrętką, która nie szwankuje: nie zacina się ani nie otwiera. Grafika jest bardzo prosta i mówi nam z jakim zapachem kosmetyku mamy do czynienia. Kolorystyka utrzymana jest w biało-szaro-czerwonych barwach z nadrukiem w kolorze owoców, których zapach nosi krem. 
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklep internetowy Etre Belle.
CENA: 34,99
OCENA: 5/6 
                              
Podsumowując: Kremy świetnie się wywiązują ze swoich zadań a przy tym rozpieszczają zmysły zapachami. Na dodatek proste i trwałe opakowanie w stonowanych kolorach świetnie nadaje się do torebki bo nie krzyczy do całego otoczenia "Oto jestem!".
                             
Oba produkty dostałam od firmy Etre Belle na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

piątek, 28 grudnia 2012

Przeciwzmarszczkowe dokarmianie łapek???

Przez cały rok towarzyszą mi kremy do rąk jednak w zimie szczególnie zwracam uwagę na nawilżenie dłoni i mam wobec nich szczególne wymagania dlatego jak już wreszcie udało mi się wykończyć poprzedni krem od razu zaczęłam następny. Jeżeli jesteście ciekawi co z tego wynikło to zapraszam do dalszej części posta :)
                                   
Flos Lek Laboratorium
hand CARE
krem do rąk
przeciwstarzeniowy
masło Shea
witamina E
kompleks wybielający przebarwienia
                    
OBIETNICE PRODUCENTA:
Zastosowanie: doskonały, hipoalergiczny, łatwo wchłaniający się krem do pielęgnacji dojrzałej skóry dłoni.
Działanie: wyrównuje koloryt i ogólny wygląd skóry rąk. Zapobiega pękaniu skóry wokół paznokci. Stosowany systematycznie zmniejsza intensywność zabarwienia plam  pigmentacyjnych, ich widoczność i wielkość. Filtr ochronny zabezpiecza skórę rąk przed powstawaniem nowych przebarwień.
Efekt: dojrzała skóra bez przebarwień. Skóra dłoni staje się gładka, napięta nawilżona o wyrównanym kolorycie.
                                          
SKŁAD:
aqua, paraffinum liquidum, propylene glycol, dimethicone, glycerin,butylene glycol, arctostaphylos uva ursi leaf extract, mitracarous scaber extract, arachidyl alcohol, behenyl alcohol, arachidyl  glucoside, ethylhexyl stearate, petrolatum, cetearyl alcohol, ceteareth-12, caprylic/capric triglyceride, butyrospermum parkii butter, ethylhexyl methoxycinnamate, phenoxyethanol, panthenol, parfum, tocopheryl acetate, dmdm hydantoin, iodopropynyl butylcarbamate, ethylhexylglycerin, peg-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbiic acid, citric acid, disodium edta.
                      
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę jakby chemiczny, delikatny. Nie wywołuje migreny ani nie przeszkadza chociaż długo utrzymuje się na dłoniach. 

SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biały ale na skórze bezbarwny. Nie bieli.
KONSYSTENCJA: Kremowa, lekka. Coś jak mleczko do ciała ale nie jest lejący. Łatwo rozprowadza ale wchłanianie to już inna bajka...
  DZIAŁANIE: Jedyne jakie zauważyłam to bardzo lekkie nawilżanie poza tym nie robi NIC. Niezbyt duża dawka rozprowadzona na rękach szybko się wchłania i pozostawia lekki nietłusty i nie lepki, sylikonowy film ochronny. Krem nałożony grubszą warstwą praktycznie się nie wchłania. Na rękach staje się śliski, mokry oraz "zimny" w odczuciu a na dodatek ekspresowo wyciera się we wszystko czego dotkniemy pozostawiając uczucie świeżo umytych i przesuszonych rąk na które natychmiast trzeba nałożyć krem. Z resztą nie mna się dziwić temu brakowi efektów bo pierwsze 5 składników zaraz po wodzie to prafina, sylikony i inne tanie zapychacze, które uniemożliwiają dotarcie "dobrych" składników do skóry.

WYDAJNOŚĆ: Dobra chociaż bez rewelacji.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, odpowiednio miękka tubka z nakrętką zamykaną klapką. Stawiana jest na zakrętce co pozwala wykorzystać kosmetyk do końca. Tubka nie jest przejrzysta i ale można podejrzeć ile produktu jeszcze zostało. Grafika utrzymana jest w biało-bordowo-szarej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 9chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 2/6
                               
Podsumowując: Od kremu anty-aging oczekuję, że będzie treściwy, nawilżający, natłuszczający i odżywiający a ten to totalna porażka. Na lato do torebki może byłby OK ale na zimę do codziennej pielęgnacji się nie nadaje i to mówię ja: osoba o młodych i zadbanych dłoniach. Nawet nie chcę myśleć jakie zadnie miałaby o nim jakaś starsza osoba, która potrzebuje wzmożonej pielęgnacji.
                                 
Produkt ten dostałam od firmy Flos Lek Laboratorium na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

wtorek, 23 października 2012

200ml męczarni :(

Nadszedł czas recenzji kolejnego produktu, który dostałam na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek. Wszystkie kosmetyki, które wtedy dostałam mogliście oglądać TUTAJ.
   
Yves Rocher
Les Plaisirs Nature
Krem do Rąk Wanilia z upraw Bio
Odżywczy krem do rąk
      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Odżywczy krem do rąk idealny na co dzień. Wzbogacony w olejki roślinne zapewnia skórze delikatność i elastyczność. Lekka, nietłusta konsystencja szybko się wchłania.
Źródło: www.yves-rocher.com.pl
         
SKŁAD:
aqua/water/eau, aloe barbadensis gel (aloe barbadensis leaf juice), prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, glycerin, cyclopentasiloxane, propylene glycol, persea gratissima (avocado) oil, isononyl isononanoate, caprylic/capric trygliceride, butyrospermium parkii (shea butter), vanilla planifolia fruit extract, stearyl alcohol, stearic acid, peg-100 stearate, cetyl alcohol, coco-caprylatye/caprate, ceteartyl alcohol, parfum/fragrance, sodium acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, methylparaben, glyceryl stearate, isohexadecane, tocopheryl acetate, phenoxyethanol, ethylparaben, cetearyl glucoside, allantoin, polysorbate 80, propylparaben, bht, amyl cinnamal, hexyl cinnamal, limonene
          
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Waniliowy ale nie słodki i mdlący tylko taki jakby zbożowo-pudrowy. przyjemny i delikatny.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biała ale na skórze staje się bezbarwny, nie bieli.
KONSYSTENCJA: Lekka jak mleczko do ciała, nietłusta ale "mokra". Szybko się wchłania ale dosyć długo pozostawia wrażenie mokrych i śliskich rąk. Nie pozostawia filmu.
DZIAŁANIE: To największa porażka tego kosmetyku. Mam wrażenie, że nie robi kompletnie NIC z moimi dłońmi :( Po nałożeniu go na ściągniętą i wysuszoną skórę czuć chwilową ulgę przez to, że krem daje uczucie "wilgoci" a potem gdy się wchłonie znowu jest tak samo jak gdybym nic nie nałożyła na ręce. We wszystkich innych przypadkach jego użytkowania jest tak samo:(
WYDAJNOŚĆ: Niestety bardzo dobra. Do nasmarowania całych dłoni wystarczy nawet mniej niż pół pompki.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Rewelacyjne. Pękata niska, przysadzista butelka wykonana z przezroczystego plastiku z kremowa nieprzezroczystą, dosyć dużą pompką. Na butelce naklejone są etykietki ze składem i nazwą kosmetyku. Grafika utrzymana jest w kremowo-brązowo-zielonej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 200ml.
DOSTĘPNOŚĆ: Internetowe i stacjonarne sklepy Yves Rocher.
CENA: 17,90zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 1/6
         
Podsumowując: Ten krem to totalna porażka. Poza ładnym opakowaniem i przyjemną konsystencją ten krem nie ma żadnych zalet i nic nie robi. Kusi mnie wersja z owsem ale jest mało prawdopodobne, żebym się na nią skusiła po takich doświadczeniach:(
      
Produkt ten dostałam od firmy Yves Rocher na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Złe dobrego początki;)

FARMONA
sweet secret
sekrety orientu
WANILIA I INDYJSKIE DAKTYLE
WANILIOWY KREM DO RĄK I PAZNOKCI

OBIETNICE PRODUCENTA:
Słodka uczta dla ciała i zmysłów!
Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, aksamitnej konsystencji i wspaniałym orientalnym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie ekstraktu z wanilii i indyjskich daktyli, dzięki czemu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry rąk i paznokci. Intensywnie i głęboko nawilża skórę, poprawia jej kondycję i wygląd oraz sprawia, że dłonie na długo pozostają gładkie i miłe w dotyku. Dodatkowo wyjątkowo apetyczny, uwodzicielsko słodki zapach, zapewnia doskonały nastrój i uczucie komfortu.

SKŁAD:
aqua (water), paraffinum liquidum (mineral oil), petrolatum, glycerin, cetearyl alcohol, ceteareth-20, ethylhexyl stearate, propylene glycol, butyrospermum parkii (shea butter), cera alboa (beeswax), cocos nucifera (coconut) oil, tamaryndus indica (tamarind) extract, dimethicone, cyclomethicone, glyceryl stearate, vanilla planifolia fruit extract, helianthus annuus (sunflower) seed oil, peg-60 hydrogenated castor oil, panthenol, inulin lauryl carbamate, xanthan gum, disodium edta, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, 2-bromo-nitropropane-1,3-diol, parfum (fragrance), anise alcohol, coumarin, hexyl cinnamal, limonene, linalool

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Podobnie jak w innych kosmetykach z tej serii bardzo apetyczny jednak mniej jest w nim wanilii a więcej daktyli. Jest słodki a jednocześnie trochę kwaskowaty, dzięki czemu nie jest mdlący. Na dłoniach nie zmienia się w słodki chemiczny smrodek. Bardzo mi się podoba. Po nałożeniu na skórę staje się delikatny i ulatnia się po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach więc absolutnie nie przeszkadza.
SMAK: Nie próbowałam chociaż bardzo kusił i kusi nadal;)
BARWA: Biała po rozsmarowaniu bezbarwna. Nie bieli ani nie brudzi.
KONSYSTENCJA: Gęsta kremowa ale pod wpływem ciepła mięknie i łatwo się rozprowadza.
  DZIAŁANIE: Początkowo myślałam, że ten krem to bubel i będę go zużywała z musu niecierpliwie wyglądając dna, bo wrażenia jakie dawał to przesuszona, wołająca pić skóra pod warstwą sylikonów. Jednak po kilku aplikacjach się do niego przyzwyczaiłam i okazało się, że to bardzo przyjemny kosmetyk. Dobrze nawilża skórę dłoni, szybko się wchłania nałożony nawet bardzo grubą warstwą oraz pielęgnuje paznokcie a także skórki wokół nich. Pozostawia delikatną warstwę ochronną jednak nie jest ona tłusta ani tym bardziej lepka. Właściwie nie czuć jej na dłoniach do momentu ich zamoczenia. Dzięki temu kremowi dłonie są zadbane, gładkie i bardzo miłe w dotyku.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra:)
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Biała plastikowa, tubka z czarną, plastikową nakrętką zamykana klapką z kolorową grafiką. Grafika utrzymana jest z żółto-brązowo-czarnej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 100ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 7zł chociaż ja mój egzemplarz wygrałam w konkursie.
OCENA: 4.5/6

Podsumowując: Bardzo przyjemny kremik, na który warto zwrócić uwagę w sklepie.

poniedziałek, 19 marca 2012

Piękne dłonie.

YVES ROCHER
BEAUTE DES MAINS
NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki pudrowy, bardzo ciężki do opisania ale wpisuje się w dominującą w kosmetykach YR nutę zapachową.
BARWA: Biała ale po rozprowadzeniu bezbarwny. Nie bieli nałożony nawet bardzo grubą warstwą.
KONSYSTENCJA: Bardzo gęsta i zwarta przez co dosyć ciężko wydobywa się go z tubki ale pod wpływem ciepła ciała mięknie i przyjemnie się rozprowadza. Krem nie jest tłusty i bardzo szybko się wchłania pozostawiając delikatny ale nie lepki film.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione. Kremik bardzo dobrze nawilża nawet ekstremalnie wysuszone dłonie i pozostawia lekką ale skuteczną warstwę ochronną, która zapobiega dalszemu pogarszaniu ich stanu. Po dłuższym stosowaniu trwale poprawia stan dłoni i skórek wokół paznokci. Na uwagę zasługuje tez fakt, że nie przestaje działać zaraz po umyciu rąk.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Klasyczna tuba z praktycznym korkiem. Plastik jest pół transparentny dzięki czemu widać ile kremu jeszcze zostało. Opakowanie stawiane jest na zakrętce przez co łatwo wydobyć nawet resztki. Całość opakowania utrzymana jest w żółto-pomarańczowo-zielonej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklepy i strony internetowe Yves Rocher.
CENA: 13,90zł
OCENA: 5/6

Podsumowując: Kremik kupiłam zupełnie przypadkiem i okazał się strzałem w dziesiątkę. Nawet mój mąż go polubił i często po niego sięga.

poniedziałek, 5 marca 2012

Cytrynowo...

Wreszcie nadszedł czas na recenzję kremu do rąk Phenome, który miałam okazję testować od października ubiegłego roku. O tym jak dostałam kremik mogliście przeczytać TUTAJ.

PHENOME
WAKE UP
HAND ZONE
QUICK MOISTURIZER

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Cytrynowy ale nie mdlący i cukierkowy tylko prawdziwie cytrynowy jak połączenie soku i zmiażdżonej skórki. Zapach jest dosyć intensywny ale nie nachalny. Na dłoniach utrzymuje się długo ale po nałożeniu łagodnieje więc nie przeszkadza.
BARWA: Intensywnie żółta ale nie jaskrawa tylko stonowana. Jednocześnie bardzo wiosenna i radosna:) Na skórze bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Rzadki, prawie lejący. Co prawda z tubki się nie wylewa ale na ręce się przemieszcza i przy nieostrożnym zachowaniu może z niej skapnąć. Jednak jak na taką konsystencję dosyć długo się wchłania a na dłoniach pozostawia mokry i śliski film, który co prawda nie jest klejący ale bardzo mi przeszkadza.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale tylko w przypadku, gdy smarujemy nim dłonie w idealnym stanie - zadbane i nawilżone. Jeżeli mamy problemy z przesuszeniem to krem ten zupełnie się nie sprawdzi. W ogóle nie nawilża skórek i absolutnie nie nadaje się na zimę.
WYDAJNOŚĆ: Dobra ale w sumie rzadko po niego sięgałam.
SKUTKI UBOCZNE: Zbyt słabe nawilżenie. Rozsmarowany daje wrażenie mokrych rąk.
OPAKOWANIE: Aluminiowa tubka utrzymana w kremowo brązowej kolorystyce zakręcana czarnym plastikowym korkiem opakowana w papierowe pudełko wyścielone twardą tekturą. Nie jest przezroczysta. Jak już kilkukrotnie wspominałam taka forma opakowania nie należy do moich ulubionych.
POJEMNOŚĆ: 50ml (tę wersję posiadam) i 250ml
DOSTĘPNOŚĆ: internet, sklepy stacjonarne w Warszawie, Łodzi i Poznaniu
CENA: odpowiednio 45zł i 119zł
OCENA: 2,5/6

Podsumowując: O ile z poprzedniego kosmetyku Phenome byłam bardzo zadowolona tak ten zupełnie nie przypadł mi do gustu. Odkąd zaczęłam go stosować zużyłam już zupełnie kilka innych kremów a z tym nadal nie mogę się uporać. O cenie nawet nie będę wspominać... Na pewno po niego więcej nie sięgnę.

wtorek, 28 lutego 2012

Na zmarznięte rączki;)

YVES ROCHER
BEAUTE DES MAINS
BALSAM OCHRONNY NA ZIMĘ Z MASŁEM KARITE

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodkawy, pudrowy, trochę zbożowy. Bardzo ciężki do opisania ale przyjemny.
BARWA: Delikatnie kremowa z odrobiną pomarańczowych tonów ale nabrany na palce balsam zdaje się być biały. Na skórze bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Zwarta, maślana ale bardzo łatwo i przyjemnie rozprowadza się po skórze.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione. Balsam świetnie łagodzi przesuszenia i podrażnienia spowodowane zimową aurą. Jednocześnie pozostawia warstwę ochronną, która nie jest łepka ani tłusta a zapobiega dalszym zniszczeniom. Zauważyłam również jego pozytywny wpływ na skórki wokół paznokci, które stają się nawilżone i wypielęgnowane. Film ochronny pozostaje na dłoniach do umycia. Później trzeba powtórzyć aplikację.
WYDAJNOŚĆ: Dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Płaski słoiczek utrzymany w żółto pomarańczowej kolorystyce z zielonymi napisami.
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklepy i strony internetowe Yves Rocher
CENA: 33zł w najróżniejszych promocjach taniej nawet do 50%
OCENA: 4,5/6

Podsumowując: Regularna cena jest zbyt wygórowana ale w promocji warto po niego sięgnąć. Zdecydowanie jest to jedno z lepszych mazideł do rąk jakie miałam okazję ostatnio używać i myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę.

środa, 11 stycznia 2012

Na początek ziołowy smrodek....

Dawno mnie nie było ale już powoli do Was wracam:) Co prawda powrót był zaplanowany po 22 stycznia kiedy to już wszystkie sprawy będą za mną ale nie mogłam się powstrzymać, żeby wreszcie czegoś nie napisać;) Na razie jeszcze posty nie będą się pojawiać regularnie ale zawsze lepiej mniej niż wcale;)
Zatem zaczynamy i zapraszam do czytania:)

THE BODY SHP
HEMP Hand Protector
Skóra Bardzo Sucha

SKŁAD i OBIETNICE PRODUCENTA (niestety wszystko po angielsku a na dodatek w bardzo minimalistycznym wydaniu):

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: No cóż... Zapach jest bardzo duszący i słodki raczej z tych mało przyjemnych... Nie ma co ukrywać - smrodek konopi jak ta lala;)
BARWA: Delikatny pastelowo oliwkowy ale nie przezroczysty. Na skórze bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Bardzo gęsta i zwarta jednak krem dosyć szybko się wchłania i nie pozostawia zbyt tłustej warstwy, jednakowoż jak dla mnie nadaje się on tylko jako kuracja na noc.
 OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale nie do końca. Co prawda dłonie są nawilżone ale krem działa tylko przez jakiś czas. Przy dłuższym użytkowaniu zauważyłam zanik efektów. Co do ochrony to tak, krem niezaprzeczalnie tworzy barierę jednak nie zawsze jest ona przyjemna w noszeniu.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Klasyczna, aluminiowa aptekarska tuba z plastikową nakrętką. Trochę mnie denerwuje bo ciężko wydobywać krem śliskimi rękami no i trudno wycisnąć go do końca.
POJEMNOŚĆ: 100ml ale jest też mniejsza wersja 30ml
DOSTĘPNOŚĆ: Sklepy i strony internetowe The Body Shop
CENA: 39zł za 100ml i około 20zł za 30ml
OCENA: 4,5/6

Podsumowując: No cóż, po zapoznaniu się z wieloma recenzjami tego kremu postanowiłam kupić do dla mojej drugiej połówki. Ponieważ rączki mojego męża są narażone na wprost nieprawdopodobne warunki i stykają się z najróżniejszymi substancjami są niesamowicie wysuszone i podrażnione dlatego miałam nadzieję, że to cudeńko mu przypadnie do gustu. Podstawowe wymagania jakie musi spełnić krem dla M. ;) to:
- nie pozostawianie tłustej i lepkiej warstwy,
- posiadać znośny dla mężczyzny zapach,
- nawilżać i regenerować dramatycznie przesuszoną i podrażnioną skórę dłoni,
- nie szczypać po nałożeniu.
Moje wymagania są podobne ale jest ich więcej jednak krem był nie dla mnie więc skupiłam się na tym;)
Jak już udało mi się zakupić tubeczkę kremu przeleżał on dłuższy czas w szufladzie z zapasami ponieważ M. stwierdził, że na razie go nie potrzebuje bo jego ręce są w dobrym stanie. Koniec końców po zużyciu swoich kremów zabrałam się za niego twierdząc, że nie może czekać w nieskończoność. Po pierwszych testach stwierdziłam, że będę do używała na noc i czasami w dzień kiedy to nie będę miała zbyt dużo do roboty. Na początku krem mnie zachwycił (nie licząc tego, że paskudnie śmierdzi) - rączki włącznie z moimi wiecznie tragicznie wyglądającymi skórkami dosyć szybko stały się rewelacyjnie nawilżone i niewrażliwe na czynniki zewnętrzne a skóra gładka, miękka i jedwabista w dotyku. Jednak po pewnym czasie zauważyłam, że moja skóra przestała na niego reagować i efekty stawały się coraz mniej widoczne aż w końcu ręce wróciły do poprzedniego stanu. Hemp poszedł więc w odstawkę a ja zaczęłam używać czegoś innego. W tym samym czasie M. doszedł do wniosku, że też będzie go używał - tak jak i mnie, na początku krem go zachwycił (no może poza zapachem) i widać było, że chętnie po niego sięgał a stan jego dłoni się poprawił. Jednak po jakimś czasie zauważył, że krem szczypie go po nałożeniu na mocno przesuszone na ręce więc bardzo szybko przestał go używać zastępując innym. Krem przeleżał jakiś czas nieużywany a obecnie ja ponownie po niego sięgnęłam, gdyż moje ręce i skórki wołają o pomstę do nieba, i o dziwo znowu widać rewelacyjne efekty. Widać dla mnie krem nadaje się tylko na chwilowe kuracje i tak go będę używać. Na razie wypróbuję inne wersje kremów z TBS a jak one się nie sprawdzą to będę kupowała Hempa co jakiś i robiła sobie kuracje.

niedziela, 16 października 2011

Paczuszka od Phenome:)

Już jakiś czas temu udało mi się wygrać rozdanie u Piękności Dnia, w którym nagrodą był zestaw kosmetyków Phenome - krem do rąk i balsam do ciała. Po dosyć długim czasie oczekiwanie i małych perypetiach doczekałam się paczuszki. Kurier DHL pojawił się w piątek ale paczuszka w moje rączki wpadła dopiero w sobotę o szóstej rano. Mocno zaspana zabrałam się za jej otwieranie i sprawiło mi to nie lada problem ponieważ zawartość była rewelacyjnie zapakowana i zabezpieczona przed uszkodzeniem porządnym tekturowym pudełkiem i folią.
Po rozpakowaniu moim oczom ukazał się taki widok:
 Wyciągnięcie tubek z opakowań ponownie przysporzyło mi nie lada problemu ponieważ ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że pudełeczka składają się z kilku warstw które po rozbrojeniu wyglądają tak:
Trochę mnie zdziwiło, że firma obiecująca jak najmniejszy wpływ na środowisko pakuje kosmetyki w papierowe pudełeczko i dodatkową tekturkę...
Tubka zawierająca kosmetyki jest aluminiowa zamykana plastikową nakrętką.
Jednak aby choć trochę pójść w stronę myśli "eko" pudełko, w którym przybyły do mnie kosmetyki zostanie powtórnie wykorzystane przy sesji zdjęciowej;)

Recenzje samych kosmetyków na pewno pojawią się na blogu. Myślę że na pierwszy ogień pójdzie balsam do ciała ponieważ mój obecny właśnie się kończy.

Na koniec jeszcze raz dziękuję Piękności Dnia i marce Phenome za możliwość przetestowania kosmetyków:)

sobota, 24 września 2011

Rooibos i jeżyna;)

Essence
Balsam do rąk 24h ochrona
rooibos & jeżyna

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, jeżynowy ale też trochę sztuczny. Piękny i bardzo intensywny. Długo utrzymuje się na dłoniach. Nie nadaje się do stosowania w środkach transportu dla osób cierpiących na chorobę lokomocyjną;)
BARWA: W opakowaniu biały ale na rękach krem jest bezbarwny.
KONSYSTENCJA: Gęsta. Krem ma zwartą konsystencję jednak rozpuszcza się pod wpływem ciepła. Bardzo szybko się wchłania i chociaż pozostawia warstwę ochronną to nie jest ona tłusta ani lepka.
OBIETNICE PRODUCENTA: No cóż... Tutaj krem nie za bardzo się spisuje. Mam bardzo wymagające dłonie i mało, który krem potrafi zaspokoić ich potrzeby więc dla mniej wymagających może być dobry. Mam wrażenie, że wcale nie nawilża ani nie regeneruje skóry dłoni a jedynie pokrywa je warstwą sylikonu, który daje wrażenie natłuszczenia ale pod spodem skóra nadal woła pić. Ochronna warstwa pozostaje na rękach od nałożenia do umycia więc po kontakcie z wodą konieczne jest ponownie nałożenie kremu.
WYDAJNOŚĆ: Dosyć dobra. Wystarczy odrobina aby pokryć całe dłonie.
SKUTKI UBOCZNE: To co było suche zostaje suche:(
OPAKOWANIE: Plastikowa tubka z praktycznym korkiem. Biała z fioletową grafiką. Nie jest przezroczysta więc nie widać ile kosmetyku jeszcze zostało.
POJEMNOŚĆ: 75ml - idealna do torebki:)
DOSTĘPNOŚĆ: już niedostępny - edycja limitowana
CENA: 5zł
OCENA: 2,5 (3,5)/6
  
Podsumowując: Sam w sobie krem nie jest rewelacyjny ale dobrze sprawdza się poza domem gdzie nie można sobie pozwolić na tłustą warstwę na rękach a szybkość wchłaniania i tworzenie ochronnej warstwy ma bardzo duże znaczenie.

czwartek, 22 września 2011

A ja mam dwie lewe ręce...

No dobrze, może nie lewe ale na pewno są dwie i do tego bardzo wymagające. Obfitują w suche skórki a ostatnio nawet w schodzącą skórę, której przyczyną było zbyt częste używanie mleczka do czyszczenia... Chociaż w pracy nie mogę sobie pozwolić na ciągłe używanie kremu, to w domu staram się to nadrobić, i dlatego też ostatnio moje wymagania względem kremów znacząco wzrosły. Dzisiaj opowiem Wam o kremie, który właśnie wykańczam.

Nivea
Krem do rąk
pure & natural
Chroni skórę dłoni
DO SKÓRY SUCHEJ
BIO Olejek Arganowy
OBIETNICE PRODUCENTA:
SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę jakby aloesowy ale sztuczny. Jakoś nie za bardzo przypadł mi do gustu.
BARWA: Krem jest biały.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta ale jeszcze nie jest to gęstość masła do ciała. Pod wpływem ciepła ciała krem rozpuszcza się. Dosyć szybko się wchłania ale pozostawia lepki i tłusty film, który potrzebuje dłuższej chwili aby przestać przeszkadzać.
OBIETNICE PRODUCENTA: No cóż... Jak dla mnie nie za bardzo. Skórki przy paznokciach są suche choćbym nie wiem jak często nakładała do na ręce. Przesuszenia skóry spowodowanego częstym myciem nie zniwelował:( Pomimo zapewnień, że nie zawiera sylikonów po rozprowadzeniu go na rękach mam wrażenie jakbym właśnie rozsmarowała na nich sylikon. Wywołuje uczucie jakby na moich dłoniach była warstwa ochrona ale pod spodem skóra nadal woła pić! Po myciu ta warstwa znika i krem trzeba nakładać ponownie bo uczucie suchości natychmiast wraca.
WYDAJNOŚĆ: Raczej niska.
SKUTKI UBOCZNE: To co było suche - nadal jest suche:(
OPAKOWANIE: Typowe dla kremów - tubka z praktycznym korkiem stawiana na zakrętce. Tuba nie jest przezroczysta więc nie widać ile kremu jeszcze pozostało.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 10zł ale w promocji taniej.
OCENA: 3/6
 Podsumowując: Znowu zawiodłam się na marce Nivea. Liczyłam, że krem, z nowej tak mocno reklamowanej serii, będzie chociaż OK a on jest raczej kiepski. Na pewno nie kupię ponownie.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Eveline Aksamitne Dłonie

Eveline 
Aksamitne Dłonie
wygładzająco-nawilżający
eliksir do rąk i paznokci

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Chemiczny - przypomina mi zapach suszonych pomidorów w zalewie. Nie podoba mi się.
KONSYSTENCJA: Lekka i trochę wodnista. Krem jest rzadki i bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
OBIETNICE PRODUCENTA: Nie za bardzo - jeżeli dłonie są w dobrej kondycji to w takiej zostaną ale przesuszonym nie pomoże. Co prawda zostawia lekki film ale zmywa się on przy pierwszym kontakcie z wilgocią więc na pewno nie chroni przed warunkami zewnętrznymi.
WYDAJNOŚĆ: Słaba. Bardzo szybko się wchłania i trzeba go dużo nakładać, żeby osiągnąć pożądany efekt.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Wąska tuba z praktycznym korkiem. Standardowa dla kremów.
POJEMNOŚĆ: 100ml + 25%gratis czyli 125ml
DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, internet
CENA: Około 7zł, w promocji taniej.
OCENA: 3/6
Podsumowując: OK do stosowania w ciągu dnia i w pracy bo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Na noc jest za lekki. Nie odżywia skórek wokół paznokci i nie zregeneruje przesuszonych dłoni. Na prawdę nie rozumiem skąd te nagrody...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...