Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2018

Wszystkie moje pędzle

Witajcie Kochani,
Obiecałam, więc się zmobilizowałam i nagrałam film o wszystkich pędzlach które posiadam. Gromadka jest dosyć pokaźna ale na szczęście udało mi się je sprawnie ogarnąć.



środa, 5 grudnia 2018

Weekend okazji - ZAKUPY

Witajcie Kochani,
Dzisiaj na kanale mała odskocznia od recenzji i film o zakupach z weekendu okazji.


Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Jeżeli chcielibyście takich więcej to zapraszam do zostawiania informacji w komentarzach.

piątek, 25 października 2013

Kosmetyczne niewypały: październik 2013

Po raz pierwszy o kosmetycznych niewypałach pisałam TUTAJ i mocno wtedy postanowiłam, że następny post napiszę gdy uzbieram kolejnych pięć bubli. Okazało się jednak, że zebranie takiego grona jest trudne, zwłaszcza, że kosmetyki szybko się kończą. Zmniejszyłam więc wymagania i dzisiaj będzie nieudana trójka ;)
Zapraszam :)
                                                                                      
                                                                                    
Johnson's baby
Oliwka w żelu
Zacznę od składu bo jest tragiczny - nie mam w niej nic poza parafiną i zapachem. Nie mam nic przeciwko parafinie no ale bez przesady, żeby tylko za nią tyle płacić. Co do innych właściwości to jest bardzo mało wydajna - jedno opakowanie to zaledwie kilkanaście użyć i paskudnie oblepiająca. Po aplikacji sprawia, że człowiek ma ochotę na kolejną kąpiel. Tragicznie tłuści i oblepia wszystko co ma z nią kontakt a spranie jej wcale nie jest proste. Stosowana na dłuższą metę spowodowała u mnie dramatyczne przesuszenie skóry i "łupież" na całym ciele. Nie mam pojęcia jak można coś takiego przeznaczać dla dzieci... To opakowanie było drugim w moim życiu (tak po prawdzie to nie mam pojęcia dlaczego się na nią powtórnie zdecydowałam) i ostatnim. Na rynku jest tyle lepszych i tańszych oliwek, że szkoda sobie nią szarpać nerwy.
                                                                                       
                                                                                    
Yves Rocher Szampon do włosów
"Kocham Moją Planetę"
Bardzo lubię kosmetyki YR ale to coś to jest kompletny niewypał. Kupiłam go raz i była tragedia. Teraz dostałam dwie butelki jako gratis i pomyślałam, że może coś się zmieniło, może moje włosy mają już inne potrzeby więc postanowiłam wypróbować. Co się okazało? Ano nic nowego :(
Szampon jest bardzo kiepski. Mam krótkie włosy i myję je codziennie więc nie ma dużo do zmywania a i tak sobie z tym nie radzi. Nie oczyszcza włosów a nawet dodatkowo sam je obciąża przez co umyte wieczorem około południa dnia następnego wołają o pomstę do nieba i porządne oczyszczanie. Przy zmywaniu środków stylizujących jest jeszcze gorzej a usuwanie olejów to droga przez mękę. Szampon pieni się na włosach dając wrażenie oczyszczania ale to niestety tylko wrażenie. Już rano okazuje się, że włosy są ciężkie, tłuste i pasuje je ponownie umyć... Jakby tego było mało to powoduje u mnie wysyp łupieżu. Zużyję co mam ale dalsze egzemplarze będę omijała szerokim łukiem.
                                                                                               
                                                                                      
Dermedic Hydrain 3 Hialuro
Płyn micelarny Skóra sucha
Co mogę o nim powiedzieć? Ano tyle, że po pierwsze szczypie w oczy i powoduje ich zaczerwienienie więc pomysł oczyszczania nim linii wodnej trzeba od razu porzucić. To jednak nie wszystko. Płyn praktycznie nie radzi sobie z makijażem. Jedyne co jest w stanie usunąć to podkład i cienie. Zmywanie nim kredki, eyelinera czy tuszu to droga przez mękę. Kosmetyki nie wchłaniają się w wacik tylko pozostają na jego powierzchni przez co mażą się po twarzy i wcierają w skórę co sprawia, że jeszcze ciężej się ich pozbyć. Jak już wydaje się, że wszystko zeszło to i tak po myciu buzi wodą zawsze się okazywało, że coś tam jednak było i zrobiło mi pandę. Zmycie tego było już niemożliwe. Musiałam używać toniku bo micel zupełnie nie dawał rady a potem rano i tak zawsze znowu była panda :( Lepsze efekty w demakijażu dawało u mnie większość toników. Ten płyn nadaje się jedynie do odświeżania i tonizowania skóry więc tak go zużyję a potem zapomnę, że go miałam.
                                                                                                           
To już wszystkie buble, które mnie prześladują od poprzedniego posta. mam nadzieję, że kolejny szybko nie powstanie ;)
                                                      
Jak u Was z niewypałami?
Trafiają się Wam ostatnio czy macie szczęście i wszystko w najgorszym wypadku "jest OK"?

piątek, 5 lipca 2013

Delikatne ukojenie okolic oczu.

Krem pod oczy na stałe wszedł do mojego codziennego zestawu pielęgnacyjnego i towarzyszy mi codziennie rano i wieczorem. Odstępstwa robię jedynie w upalne i słoneczne dni kiedy na twarzy oraz w okolicach oczu ląduje filtr. W związku z tym dzisiaj podzielę się z Wami moimi wrażeniami ze stosowania takiegoż kremu.
Zapraszam :)
                                                    
Yves Rocher
Active Sensitive
Kojący krem pod oczy
                                              
OBIETNICE PRODUCENTA:
Koniec z workami pod oczami o poranku! Formuła z soforyną roślinną szczególnie skutecznie łagodzi najbardziej wrażliwy naskórek. Daje natychmiastowe uczucie świeżości i ukojenia, nawet najbardziej wrażliwym oczom.
                                                  
SKŁAD:
aqua/water/eau, butylene glycol, glycerin, methylsilanol carboxymethyl theophylline alginate, isononyl isononanoate, caprylic/capric trigliceride, betaine, carbomer, behenoxy dimethicone, methylparaben, escin, caffeine, allantoin, sodium hydroxide, tocopheryl acetate, tetrasodium edta, ethylparaben, glyceryl acrylate/acrylic acid copolymer, propylparaben, butylparaben, propylene glycol, rutin
                                               
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie jest wielowarstwowe: folia, kartonik i tubka co daje nam gwarancję, że nikt przed nami nie otwierał kosmetyku. Sama tubka wykonana jest z miękkiego plastiku dzięki czemu łatwo wycisnąć odpowiednią ilość kremu. Zakrętka wyprofilowana jest na kształt klepsydry więc łato na niej postawić krem aby spłynął do ujścia zakończonego wąską rureczką dzięki czemu aplikacja jest higieniczna.
Krem ma pojemność 15ml i dostać go można w sklepach stacjonarnych oraz internetowych Yves Rocher w regularnej cenie 49zł, jednak warto czekać na promocje bo wtedy ceny są bardziej przyjemne.
                                         
Krem ma lekką mleczno-żelową konsystencję rozpływającą się wręcz pod dotykiem palca wiec rewelacyjnie się rozprowadza. Jego wydajność jest dobra chociaż nie żałowałam go sobie zwłaszcza wieczorem. Ta maleńka tubka wystarczyła mi na prawie 3 miesiące codziennego stosowania 1-2razy na dzień. Kosmetyk zaraz po wyciśnięciu z tubki na białą lekko przejrzystą barwę przypominającą rozcieńczone mleko. Pachnie słodkawo i pudrowo a przy tym bardzo delikatnie więc zapach można wyczuć tylko po przyłożeniu porcji kosmetyku do nosa.
                           
Krem wchłania się błyskawicznie i stanowi świetną bazę pod makijaż. Pomimo lekkiej konsystencji przyjemnie nawilża i koi wszelakie podrażnienia zwłaszcza te wywołane zbyt mocnym pocieraniem okolic oczu. Po jego zastosowaniu skóra staje się miła, miękka i gładka w dotyku. Dobrze radzi sobie również z opuchnięciami powiek i sińcami pod oczyma. Jego regularne stosowanie ma tak dobroczynny wpływ na cienie, że ostatnio częściej niż zwykle zdarza mi się pominąć etap nakładania korektora pod oczy w trakcie makijażu. Mam jednak wrażenie, że na zimę byłby zbyt lekki.
Nie odnotowałam jakichkolwiek negatywnych skutków ubocznych stosowania tego kremu.
                                                              
 OCENA: 5,5/6 
                                  
Podsumowując: Świetny krem zaspakajający wszystkie potrzeby mojej skóry w okresie od wiosny do jesieni. Chętnie będę do niego wracała i polecała go wszystkim, którzy potrzebują delikatnego łagodzenia zbyt wrażliwej skóry wokół oczu.

środa, 20 lutego 2013

Na pierwsze zmarszczki

Nie jestem jakąś zapaloną tradycjonalistką, a właściwie to raczej mało trzymam się tradycji ale powiedzenie "Lepiej zapobiegać niż leczyć." praktycznie stało się moim mottem i to nie tylko w kwestii dbania o zdrowie ale także w pielęgnacji dlatego coraz chętniej sięgam po kosmetyki przeciwzmarszczkowe. Obecnie już kolejny kosmetyk o takim działaniu sięga u mnie dna dlatego czas na recenzję.
                                                
Yves Rocher
Inositol Vegetal
Krem na dzień Pierwsze Zmarszczki
                                                   
 OBIETNICE PRODUCENTA:
                                                                            
SKŁAD:
                         

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo specyficzny ziołowo-syntetyczny, słodko-cierpki. Jest przyjemny i niezbyt silny a na twarzy nie utrzymuje się zbyt długo.
 
SMAK: Nie próbowałam. 
BARWA: Biała ale krem nie bieli i zaraz bo nałożeniu na twarz staje się bezbarwny. 
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta i kremowa. Kosmetyk bardziej przypomina krem na noc niż na dzień jednak nie jest ciężki. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania.
  DZIAŁANIE: Krem bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę pozostawiając ją idealnie przygotowaną do nałożenia makijażu. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się  gładka, miękka, wypoczęta i promienna. Pozostawia warstwę ochronną, która zapobiega wysuszaniu oraz stanowi świetną bazę pod makijaż. Stosowałam go również wbrew zaleceniom producenta w okolicach oczu i nie tylko nie zauważyłam działań niepożądanych a wręcz stwierdziłam jego dobroczynny wpływ na delikatną skórę znajdującą się tam. Co do kwestii wygładzania zmarszczek to ciężko mi się wypowiedzieć bo takowych nie posiadam ale wszelakie załamania skóry i bruzdy nosowe wygładził bardzo dobrze. 
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. 
SKUTKI UBOCZNE: Powoduje lekkie błyszczenie. Nie jest to "efekt naoliwienia" ale osoby z mocno przetłuszczającą się skórą muszę wziąć to pod uwagę. 
OPAKOWANIE: Najpierw jest folia, na której znajduje się naklejka z wszelkimi informacjami po polsku a pod nią kartonowe pudełeczko na którym umieszczono wszelakie informacje od producenta.
 W środku pudełeczka znajdujemy plastikowy słoiczek o dość futurystycznym kształcie i podwójnych ściankach. Wewnętrzna ścianka słoiczka to wymienny wkład. Jeżeli jesteście ciekawi jak to wszystko dokładnie wygląda i działa to więcej informacji znajdziecie TUTAJ.
 Grafika jest prosta i dosyć ascetyczna tak zarówno na kartoniku jak i na słoiczku. Całość utrzymana jest w biało-zielono-niebieskiej kolorystyce ze srebrnymi dodatkami. 
POJEMNOŚĆ: 40ml 
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher. 
CENA: 79zł ale często można kupić taniej w promocjach. 
OCENA: 5/6 
                               

  Podsumowując: Tak jak podejrzewałam po wrażeniach z wersji na noc krem okazał się być bardzo dobry. Co prawda błyszczenie, które powoduje jest niezbyt lubianym przeze mnie efektem ubocznym ale na przesuszającej się skórze nie będzie dokuczliwe a wręcz nada jej zdrowy glow. Jak najbardziej polecam ten krem wszystkim, którzy zauważyli już u siebie pierwsze zmarszczki i chcą je wygładzić oraz tym, którzy chcą nawilżyć przesuszającą się skórę.

czwartek, 25 października 2012

Zapachowo poraz trzeci:)

Pokazałam Wam już moje próbki - KLIK i zapasy - KLIK więc nadszedł czas aby przedstawić Wam to co używam obecnie. Oczywiście nie wszystko na raz;)
Jak domyśleliście się pewnie po poprzednich postach nie należę do osób, która na raz używa tylko jednego zapachu. Co prawda kiedyś tak było ale już się zmieniło;)
Zapachów używam w zależności od okazji, humoru albo mieszanki obu tych czynników więc w swojej kolekcji mam sporo flakoników;)
Zapraszam do oglądania i czytania;)
             
CHANEL
No 5
Eau Premiere
EDP
150ml ale ja posiadam ten flakonik odkąd pozostało w nim około 30ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: neroli, ylang - ylang, aldehydy
Nuta serca: absolut róży, absolut jaśminu
Nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia burbońska, wetiwer
 Jest to zapach na absolutnie, absolutnie największe wyjścia i te, na których chcę się czuć pewnie i jak milion dolarów;) Żeby go użyć muszę mieć odpowiedni nastój i być w 100% pewna, że tak chcę pachnieć. W przeciwnym wypadku doprowadza mnie do bólu głowy i mdłości. Niesamowicie trwały i przylegający do skóry zapach, który snuje się za mną jak woal. Jak dotąd jest to jedyna wersja słynnej "piątki", którą jestem w stanie na sobie utrzymać. Widać jeszcze do niej nie dojrzałam;)
                      
YVES ROCHER
Flower Party
EDT
30ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: pomarańcza, mandarynka
Nuta serca: płatki róży, liczi
Nuta bazy: wanilia
Śliczny kwiatkowo-owocowy, słodki zapach. Słodycz na granicy mojej tolerancji ale jej nie przekracza. Idealny od wiosny do początków jesieni, dla mnie "niedzielny" i czasami na poprawę nastroju. Trzeba uważać gdy się go używa bo przyciąga wszystkie pszczoły z okolicy zwłaszcza wczesną wiosną;) Trwałość średnia - bez szaleństw ale też nie ucieka zbyt szybko. Już mi się kończy niestety i bardzo możliwe, że jeszcze kiedyś go kupię ale nie tak od razu;)
                               
SISLEY
Eau de Sisley 3
EDT
Około 20ml w opakowaniu zastępczym
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: bergamota, mandarynka, grejpfrut, cytryna
Nuta serca: czerwony imbir, kwiat osmanthusa
Nuta bazy: paczuli, wetywer, żywica benzoesowa, wanilia, piżmo
Moim marzeniem jest Eau de Sisley 2, który niesamowicie mi się podoba jednak, tej wersji też nie można odmówić uroku. Piękny wytrawny, cierpki i lekko kwaśny zapach z nutą orientalnej słodyczy a jednocześnie bardzo trwały zapach. Idealny wiosną i jesienią. Pomimo swojej wytrawności i cierpkości nie nadaje się na lato bo mam wrażenie, że robi się zbyt agresywny i duszący. Poprawia mi nawet najmarniejszy humor.
                           
MEXX
Fly High
EDT
60ml
Nuty zapachowe: 
Nuta głowy: czerwona porzeczka, arbuz, yuzu  
Nuta serca: majowa róża, bez, stefanotis 
Nuta bazy: drewno cedrowe, sandałowe, białe piżmo
Lekko słodki owocowo-kwiatowy zapach. Idealne zastępstwo dla YR Flower Party a nawet jest od niego lepszy bo ma mniej słodyczy. Świetny od wiosny do jesieni, dla mnie "niedzielny" i jeden z niewielu, który mogę używać bez względu na humor. Nie przeszkadza ale też nie znika. Trwałość całkiem OK;) Myślę, że jeszcze go kupię.
                      
YVES ROCHER
fraicheur vegetale de
Verveine
Lippia citriodora
EDC
125ml
Jak sama nazwa mówi jest to zapach werbeny więc pachnie słodkimi cytrynowymi cukierkami. Zakupiłam skuszona zachwytami wielu ludzików jednak dla mnie jest zdecydowanie zbyt cukierkowy i słodki. Jest to zapach wyjściowy w stylu "idę do sklepu, biblioteki, coś załatwić albo na zakupy". Trwałość przyzwoita ale nie powala co z reszą jest oczywiste bo to EDC Zostało mi już niewiele więc zużyję ale więcej nie kupię. Zielona herbata byłaby dużo bardziej "moja".
                                     
PLAYBOY
Play it Lovely
Body Mist
200ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: cytryna, jeżyna, gruszka,
Nuta serca: orchidea, dzwonek, tuberoza,
Nuta bazy: bursztyn (ambra), paczula, bób Tonka
Nie wiem co mnie podkusiło do tego zakupu (chyba promocja i wiele wywąchanych w Rossmanie zapachów) w każdym razie jest to zupełnie nie mój typ: za słodki i zbyt męski. Pomimo, że jest to jedyny zapach Playboya dla mnie "do zniesienia" to i tak cieszę się, że jest to jedynie mgiełka do ciała. Zużywam go tylko na szybkie, mniejsze wyjścia do sklepu czy biblioteki. Czasami zabieram go też do mamy. Zużyję i na pewno więcej nie wrócę!
                                      
SYNESIS
Sao Tome
EDP
100ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: nuta świeża, owocowa; czerwona mandarynka z Argentyny, cytryna z Sycylii, bergamotka, pomarańcza z Kolumbii, rumianek z Maroka.
Nuta serca: nuta kwiatowo-przyprawowa; jaśmin z Egiptu, Ylang-Ylang, goździk z Chin.
Nuta głębi: nuta drzewna; wanilia z Madagaskaru, paczula z Indonezji, drzewo sandałowe z Indii, żywica z Hiszpanii.
Dostałam go na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek i pokazywałam TUTAJ. Pomimo początkowych obaw coś mnie w nim przyciągało i ku mojemu zaskoczeniu okazał się idealnym zastępstwem dla YR Flower Party i Mexx na jesień i zimę. Zapach niedzielno-wyjściowy z mocą poprawiania humoru i bardzo dobrą trwałością ale w gorsze dni też potrafi wywołać ból głowy. Od jakiegoś czasu używam go zadziwiająco często;)
                                           
BALENCIAGA
Balenciaga Paris
EDP
75ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: czarny pieprz, liście fiołka
Nuta serca: róża, goździk, fiołek
Nuta bazowa: drzewo cedrowe, paczula, piżmo
Ten zapach to trudna miłość. Przy pierwszym spotkaniu zupełnie mi się nie spodobała i uznałam ją za okropną ale przy drugim podejściu kompletnie straciłam dla niej głowę. Kocham ją miłością ogromną i pomimo tego, że czasami potrafi wywołać ból głowy i mdłości to nie widzę możliwości, żebym mogła z niej zrezygnować. Zapach idealny na każdą okazję i każdy nastrój ale boję się, że kiedyś się skończy więc używam tylko na większe wyjścia;) Ma rewelacyjną trwałość i wymaga niewielkiej aplikacji. Myślę, że kupię jeszcze nie jeden flakonik:)
                         
GABRIELA SABATINI
Woman
EDT
60ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: kwiat mandarynki, kwiat pomarańczy
Nuta serca: tuberoza, konwalia, jaśmin
Nuta bazy: wanilia, drzewo sandałowe, piżmo, ambra
Ciężki zapach na mniejsze wyjścia do sklepu i na zakupy w okresie jesienno zimowym. Nie kocham go więc rzadko używam ale są takie dni kiedy sięgam po niego z przyjemnością i tylko dlatego jeszcze go nie oddałam. Wiadomo, że gusta się zmieniają więc może jeszcze go polubię;)

AVON
Little Black Dres
EDP
Roletka 9ml
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: afrykański imbir, kolendra, cyklamen
Nuta serca: różowa peonia, gardenia, ylang-ylang, kwiat księżycowy
Nuta bazy: drzewo mleczne, japońska śliwka, piżmo.
Mój pierwszy "poważny" zapach zakupiony za czasów licealnych i od razu trafiony w dziesiątkę. Nadaje się idealnie na każdą mniejszą i większą okazję oraz na wszystkie humory. Ma świetną trwałość i niewiele trzeba go na siebie nakładać. Chociaż Avon dużo stracił w moich oczach przez powrót do testów na zwierzętach (nie żebym była jakąś fanatyczką ale rezygnowanie z testów a potem wracanie do nich jest dla mnie czymś bezsensownym i dziwnym) to nie wiem czy będę w stanie zrezygnować z tego zapachu.
      
To by było na tyle. Trochę mi się tego uzbierało ale zanim się zabrałam za notkę to myślałam, że będzie gorzej;) Niektóre zapachy dobijają już końca więc będzie ich coraz mniej.
Znacie, któryś z tych zapachów?
Lubicie, nienawidzicie, używacie?

wtorek, 23 października 2012

200ml męczarni :(

Nadszedł czas recenzji kolejnego produktu, który dostałam na Krakowskim Spotkaniu Bloggerek. Wszystkie kosmetyki, które wtedy dostałam mogliście oglądać TUTAJ.
   
Yves Rocher
Les Plaisirs Nature
Krem do Rąk Wanilia z upraw Bio
Odżywczy krem do rąk
      
OBIETNICE PRODUCENTA:
Odżywczy krem do rąk idealny na co dzień. Wzbogacony w olejki roślinne zapewnia skórze delikatność i elastyczność. Lekka, nietłusta konsystencja szybko się wchłania.
Źródło: www.yves-rocher.com.pl
         
SKŁAD:
aqua/water/eau, aloe barbadensis gel (aloe barbadensis leaf juice), prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, glycerin, cyclopentasiloxane, propylene glycol, persea gratissima (avocado) oil, isononyl isononanoate, caprylic/capric trygliceride, butyrospermium parkii (shea butter), vanilla planifolia fruit extract, stearyl alcohol, stearic acid, peg-100 stearate, cetyl alcohol, coco-caprylatye/caprate, ceteartyl alcohol, parfum/fragrance, sodium acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, methylparaben, glyceryl stearate, isohexadecane, tocopheryl acetate, phenoxyethanol, ethylparaben, cetearyl glucoside, allantoin, polysorbate 80, propylparaben, bht, amyl cinnamal, hexyl cinnamal, limonene
          
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Waniliowy ale nie słodki i mdlący tylko taki jakby zbożowo-pudrowy. przyjemny i delikatny.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Biała ale na skórze staje się bezbarwny, nie bieli.
KONSYSTENCJA: Lekka jak mleczko do ciała, nietłusta ale "mokra". Szybko się wchłania ale dosyć długo pozostawia wrażenie mokrych i śliskich rąk. Nie pozostawia filmu.
DZIAŁANIE: To największa porażka tego kosmetyku. Mam wrażenie, że nie robi kompletnie NIC z moimi dłońmi :( Po nałożeniu go na ściągniętą i wysuszoną skórę czuć chwilową ulgę przez to, że krem daje uczucie "wilgoci" a potem gdy się wchłonie znowu jest tak samo jak gdybym nic nie nałożyła na ręce. We wszystkich innych przypadkach jego użytkowania jest tak samo:(
WYDAJNOŚĆ: Niestety bardzo dobra. Do nasmarowania całych dłoni wystarczy nawet mniej niż pół pompki.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Rewelacyjne. Pękata niska, przysadzista butelka wykonana z przezroczystego plastiku z kremowa nieprzezroczystą, dosyć dużą pompką. Na butelce naklejone są etykietki ze składem i nazwą kosmetyku. Grafika utrzymana jest w kremowo-brązowo-zielonej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 200ml.
DOSTĘPNOŚĆ: Internetowe i stacjonarne sklepy Yves Rocher.
CENA: 17,90zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 1/6
         
Podsumowując: Ten krem to totalna porażka. Poza ładnym opakowaniem i przyjemną konsystencją ten krem nie ma żadnych zalet i nic nie robi. Kusi mnie wersja z owsem ale jest mało prawdopodobne, żebym się na nią skusiła po takich doświadczeniach:(
      
Produkt ten dostałam od firmy Yves Rocher na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 22 października 2012

Roślinne oczyszczanie:)

Zdzieranie martwego naskórka to mój cotygodniowy obowiązek, więc chcąc nie chcąc zużywam sporo peelingów. Dzisiaj podzielę się z Wami recenzją tego, który ostatnio mi towarzyszy:)
 
Yves Rocher
Les Gestes D'Institut
Peeling Roslinny
Seans w 100% Oczyszczający

OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH:  Słodki, ziemisty, przypomina mi maseczki z glinką i jakieś zmielone i wysuszone łupiny.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Beżowo-brązowawa. Przypomina mi kolor ziaren zbóż. Drobinki peelingujące są białe.
KONSYSTENCJA: Kremowa ale rzadka, przypomina mleczko do ciała z twardymi, nie rozpuszczającymi się w wodzie granulkami.
  DZIAŁANIE: Robi to co mam robić, czyli złuszcza martwy naskórek nie podrażniając skóry i nie pogarszając stanu naczynek. Sam w sobie jest bardzo delikatny a moc złuszczania zależy od ilości naniesionego kosmetyku oraz siły z jaką wykonujemy masaż dzięki czemu można regulować jego działanie i mocniej speelingować mniej wrażliwe obszary nie podrażniając tych delikatnych. Po jego zastosowaniu skóra jest oczyszczona i wygładzona. Nie zauważyłam jednak zmniejszenia się porów nawet przy regularnym używaniu.
WYDAJNOŚĆ: Średnia ze względu na konsystencję.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Plastikowa, dosyć miękka tubka z przezroczystą nakrętką zamykana klapką. Szkoda, ze tubka nie jest przejrzysta i nie widać ile produktu jeszcze zostało. Grafika utrzymana jest w biało-pomarańczowo-zielonej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 37zł ale w promocjach taniej.
OCENA: 4,5/6

Podsumowując: Pierwszy kontakt z tym peelingiem miałam w podwójnych saszetkach i bardzo mi się spodobał dlatego pomimo wysokiej ceny zdecydowałam się na jego zakup. Teraz jednak po zużyciu pełnowymiarowego opakowania czuję potrzebę zmiany i chociaż nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę to na razie skieruję swoje oczęta ku innym produktom;)

piątek, 19 października 2012

Oczyszczanie i wygładzanie jednym kosmetykiem.

Yves Rocher
Cure Solutions
Anti-Agressions
Maseczka przywracająca świeżość i blask
 

OBIETNICE PRODUCENTA:
 
W opakowaniu znajdujemy również ulotkę a w niej koleją porcję informacji.

SKŁAD:
aqua, glycerin, aloe barbadensis leaf juice, methylpropanediol, alcohol, sodium polyacrylate, propylene glycol, sesamium indicum seed oil, maniferin, parfum, phenoxyethanol, cinnamosma fragrans leaf oil, camellia sinensis leaf extract, butylene glycol, moringa pterygosperma seed extract, linalool, limonene, methylparaben, Cl 15985, Cl 16035
    
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Bardzo silny, roślinny, słodkawy. Nie wyczuwam w nim nic syntetycznego. Łagodnieje po naniesieniu produktu na skórę ale nie znika całkowicie.
SMAK: Nie próbowałam.
BARWA: Marchewkowo-pomarańczowa, mętna. Pozostaje niezmieniona po naniesieniu kosmetyku na twarz.
KONSYSTENCJA: Żelowa ale niezbyt gęsta. Gęstnieje w trakcie trzymania jej na skórze i zyskuje jakby pudrowe wykończenie.
  DZIAŁANIE: Właściwie zgodne z obietnicami producenta jednak w ogólnym rozrachunku słabe.
Oczyszcza, usuwa zanieczyszczenia skóry, przywraca świeżość - Trochę oczyszcza ale nie jest to tak sile oczyszczenie jak w przypadku maseczek o stricte takim działaniu. Co do przywracania świeżości to dla mnie to, to samo co oczyszczanie bo moim zdaniem gdy skóra jest oczyszczone to jest też odświeżona i tyle...
Wygładzanie - Zmarszczki są wygładzone - Jest ale bardzo delikatne. Na pewno nie poradzi sobie nawet z płytkimi zmarszczkami.
Przywraca blask zmęczonej skórze, czyni ją promienną - Taki efekt kojarzy mi się z rozświetleniem a tego ta maseczka nie daje. Może chodziło o to, że maseczka delikatnie wpływa na koloryt skóry....
Łagodzi skórę - nie mam żadnych podrażnień więc nie zauważyłam ale na pewno sama też nie podrażnia ani nie ma jakichś negatywnych działań.
 Czyni skórę delikatną - Trochę nawilża, trochę oczyszcza (wcześniej przed zastosowaniem maski zawsze robię też peeling) i trochę wygładza więc chcąc nie chcąc skóra staje się bardziej miękka i delikatna.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: W sklepie otrzymujemy zielone zafoliowane pudełeczko a  w nim znajduje się ulotka oraz plastikowa tuba z plastikową nakrętką. Grafika całości utrzymana jest z zielono-białej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 75zł a w promocjach taniej. Ja swój egzemplarz dostałam gratis do zakupów.
OCENA: 3,5/6
  
Podsumowując: W sumie nic jej zarzucić nie mogę ale efekt jaki daje ta maska jest zgodny z tym co mówi stare powiedzenie "Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Niby robi wszystko ale jest bardzo słaba i otrzymane rezultaty są dużo mniejsze niż oczekiwane. Na dodatek cena jest dla mnie niesamowicie wysoka co w połączeniu z jakością skutkuje tym, że sama na pewno po nią nie sięgnę.

poniedziałek, 8 października 2012

Roślinne nawilżanie...

Jakiś czas temu, gdy moja skóra wyschła na wiór postanowiłam skorzystać z przysługującej mi promocji i udałam się do salonu Yves Rocher aby kupić maseczkę nawilżającą. Kiedyś już miałam jedną maskę tej marki i byłam z niej niesamowicie zadowolona. Jeżeli jesteście ciekawi jakie wrażenia wywołała ta wersja to zapraszam do czytania dalszej części:)

Yves Rocher
Les Gestes D'Institut
Maseczka Intensywnie Nawilżajaca
5 min Seans Nawilżający

 OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Syntetycznie roślinny, trochę słodki. Intensywny ale przyjemny.
SMAK: Nie próbowałam.
BARWA: Mleczno błękitna, po rozsmarowaniu staje się transparentnie błękitna dzięki czemu nie widać jej na twarzy.
KONSYSTENCJA: Lekka żelowo-kremowa. Na twarzy kremowość zanika i zamienia się w żel w wyczuwalną dużą ilością sylikonów. Po "wchłonięciu" na twarzy pozostaje gruba, sylikonowa, ciężka do usunięcia warstwa.
  DZIAŁANIE: Na początku, gdy skóra była bardzo przesuszona maseczka miała na nią dobry wpływ jednak z czasem gdy przesuszenie ustępowało uwidoczniły się działania uboczne, których zupełnie się nie spodziewałam. Tak jak obiecuje producent maseczka nawilża jednak nie ma co być naiwnym i dla własnego dobra lepiej nie zostawiać jej (nawet po wytarciu chusteczką czy wacikiem) na twarzy na całą noc. Obecnie nakładam ją na twarz, trzymam maksymalnie do 0,5godziny a potem zmywam wodą z dodatkiem mydła lub żelu do mycia twarzy aby dokładnie ściągnąć powstałą warstwę. Tylko takie postępowanie gwarantuje, że w przeciągu kilku dni nie pojawią się wulkany.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra - chociaż w tym przypadku jest to nikła zaleta.
SKUTKI UBOCZNE: Niestety ale nawet po starciu maseczki warstwa sylikonu pozostaje na twarzy i powoduje zapychanie przez co na twarzy pojawiają się nieprzyjaciele:( Na dodatek po nałożeniu wywołuje swędzenie i szczypanie skóry.
OPAKOWANIE: Plastikowa tubka z przezroczystą, plastikową nakrętką zamykaną klapką. Grafika utrzymana jest z biało-niebiesko-zielonej. kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 75ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: 42zł a w promocjach taniej.
OCENA: 2/6

Podsumowując: O ile na początku byłam z niej zadowolona to im dłużej ją stosuję tym większe daje skutki uboczne. Na pewno więcej po nią nie sięgnę bo cena jest zbyt wygórowana jak na takie efekty.

niedziela, 30 września 2012

Błękitna laguna;)

Jakiś czas temu przy zakupach w Yves Rocher dostałam w prezencie dwie spore (po 15ml każda) próbki kremu nawilżającego. Jedną zużyłam już zupełnie a drugą napoczęłam więc doszłam do wniosku, że mogę Wam co nieco o nich opowiedzieć;)

Yves Rocher
Hydra Vegetal
Żel-Krem Intensywnie Nawilżający 24h

OBIETNICE PRODUCENTA:
Efekt dla urody:
1. Intensywnie nawilża skórę przez 24h.
2. Skóra jest widocznie bardziej elastyczna.
3. Skóra jest pełna blasku.
Składnik aktywny: soki roślinne z klonu i niebieskiej agawy bio zatrzymujące wodę w skórze,
które intensywnie, dogłębnie i długotrwale nawilżają.
Sok z klonu z Kanady (Quebec) i niebieska agawa z Meksyku mają właściwości zatrzymujące wodę w skórze. Dodatkowy składnik aktywny: woda z hamamelisu bio o właściwościach łagodzących.
Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z soku z klonu, wyciąg z soku agawy bio, betaina, woda z hamamelisu bio.
Źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=52258
SKŁAD:
aqua/watet/eau, glycerin, isononyl isononanoate, dimethicone, zea mays (corn) starch, ethylhexyl stearate, methylpropanediol, ethylhexyl cocoate, stearyl alcohol, cetyl alcohol, betaine, hamamelis virginiana (witch hazel) water, glyceryl stearate, butylene glycol, sesamum indicum (sesame) seed oil, sorbitan stearate, mangiferin, peg-100 stearate, acer saccharum (sugar maple) extract, parfum/fragrance, agave tequilana leaf extract, methylparaben, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, phenoxyethanol, ethylparaben, tocopheryl acetate, allantoin, xanthan gum, propylparaben, tetrasodium edta,  lactic acid, potassium sorbate.

MOJA OPINIA:
Pachnie tak średnio - roślinnie ale chemicznie. Po rozprowadzeniu chemię czuć mniej a bardziej dochodzą do głosu rośliny. Na szczęście zapach nie utrzymuje się zbyt długo po nałożeniu więc nie przeszkadza.
Krem ma kolor biały ale po rozprowadzeniu na skórze staje się przezroczysty i nie pozostawia żadnych widocznych śladów.
Konsystencja jest taka jak podaje producent: lekka a treściwa - to połączenie żelu i kremu. Nie zmienia się w kontakcie ze skórą. Bardzo szybko się wchłania do matu ale pozostawia lekką, nietłustą i nie lepką ale jakby sylikonową warstwę.
  Początkowo myślałam, że używanie tego kremu to będzie istna katorga - odstraszało mnie uczucie zasylikonowanej twarzy ale po kilku użyciach się przyzwyczaiłam i nie było już tak źle. Tak jak obiecuje producent krem bardzo dobrze nawilża, co do zwiększenia elastyczności to mam wątpliwości ale nadania skórze blasku (nie mylić z błyskiem) nie zauważyłam. Po nałożeniu go na skórę jak ręką odjął mija uczucie napięcia i ściągnięcia a skóra wydaje się być ukojona i "napojona";) Niestety nawilżenie jest krótkotrwałe i po porannym myciu dyskomfort powraca.
Kosmetyku używałam na noc i niestety rano budziłam się z brzydko błyszczącą twarzą:( Na szczęście nie spowodował żadnych innych negatywnych reakcji.
Krem jest bardzo wydajny - 15ml wystarczyło mi na kilka tygodni użytkowania.
Moje opakowanie to zakręcana tubka ale pełnowymiarowy produkt zamknięty jest w słoiczku.
Problemem może być jego dostępność bo na stronie YR go nie widzę i nie wiem czy znajdziemy go w sklepach.
Pełnowymiarowe opakowanie to 50ml w cenie 39zł.

Podsumowując: Ten krem wywołał u mnie mieszane uczucia. Nie mogę powiedzieć, że jest zły bo taki nie jest ale nie jest też rewelacyjny. Po zużyciu próbek nie zdecydowałabym się na pełnowymiarowe opakowanie ale osoby o mniej wymagającej i kapryśnej skórze mogą być z niego zadowolone. Tak sobie teraz pomyślałam, że wersja bogata jest pewnie dużo lepsza;)

czwartek, 27 września 2012

Powiew Afryki...

Uwolniłam się wreszcie od serii nielubianych przeze mnie żeli pod prysznic więc tym razem sięgnęłam po kosmetyk, który nie tylko będzie mył ale również rozpieści zmysły i odpręży ciało.
Dostałam go na Spotkaniu Bloggerek, o którym pisałam TUTAJ a listę wszystkich kosmetyków, które tego dnia trafiły w moje łapki znajdziecie TUTAJ.

Yves Rocher
Jardins du Monde
Żel pod prysznic
Ziarna Kakao

 OBIETNICE PRODUCENTA:

SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, trochę kakaowy ale nie taki typowy. Ma w sobie coś dziwnego i charakterystycznego jednak w ten przyjemny sposób. Będzie idealny na jesień i zimę. Bardzo mi się spodobał.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: Delikatnie beżowo-brązowa, jakby delikatna kawa z dużą ilością mleka.
KONSYSTENCJA: Dosyć gęsta, trochę kremowa, przypomina mleczko do ciała. Nałożony na gąbkę wytwarza dużo trwałej piany.
  DZIAŁANIE: Właściwie od żelu pod prysznic nie wymagam zbyt wiele: ma myć i nie wysuszać skóry. Ten produkt w pełni spełnia moje oczekiwania: świetnie myje i nie wysusza skóry. Niestety nie nawilża ale od tego mam mleczka;) Dodatkowym jego atutem jest to, iż rewelacyjnie zmiękcza zarówno skórę jak i gąbkę - przy użyciu tego żelu moje drapaki nie są już takie groźne. Piana, którą wytwarza jest trwała i nie wypłukuje się z gąbki więc spokojnie i długo można się szorować pod prysznicem:)
WYDAJNOŚĆ: Doskonała - wystarczy odrobina aby wytworzyć dużo piany i delikatnie acz porządnie umyć całe ciało.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Biała plastikowa, tubka z czarną, plastikową nakrętką zamykana klapką z kolorową grafiką. Grafika utrzymana jest z żółto-brązowo-czarnej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 9,90zł a w promocjach taniej chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek.
OCENA: 5/6

Podsumowując: Jestem z tego żelu niesamowicie zadowolona chociaż sama nie wybrałabym tego zapachu. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego zdecyduję:)
Produkt ten dostałam od firmy Yves Rocher na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.

poniedziałek, 24 września 2012

Gąbeczki, puszki i inne bajery;)

Poza pędzlami mam w swoich zbiorach różne inne bajery jako, że praktycznie wszystko Wam już pokazałam dzisiaj przyszła pora na ostatni post z tej serii:)
Zamiast typowych recenzji, które serwowałam Wam do tej pory dzisiaj ograniczę się do krótkich opisów.


1. Kryolan Duży puszek do pudru - Kupić go można w hurtowniach kosmetycznych i w sieci. Jego cena jest jakaś bajońska. Nie pamiętam dokładnie ale było to chyba około 50zł i to mnie mocno zszokowało. Jak sama nazwa mówi służy do nakładania pudru sypkiego i świetnie się z tego zadania wywiązuje chociaż ja używam go jedynie przy malowaniu kogoś a nie siebie. Puszek to welurowa gąbeczka o średnicy 12cm z cieniutką tasiemką. Używa się go bardzo przyjemnie i równie bezproblemowo czyści - wystarczy trochę bieżącej wody i szarego mydła. Puszek nie niszczy się ani nie odkształca nawet po wielokrotnym używaniu i praniu. Polecam tym, którzy lubią takie bajery w przeciwnym wypadku nie warto wydawać aż tyle.
Puszki do pudru 2. Inglot i 3. Yves Rocher - Są to puszki standardowo dołączane du pudrów sypkich. Do tej pory przybyła mi jeszcze jedna z NYX. Zbieram je ponieważ przydają się przy doklejaniu sztucznych rzęs - zabezpieczam nimi dłoń aby nie musieć jej opierać bezpośrednio o umalowaną twarz.
Lateksowa gąbka do podkładu 4. Inglot, 5a i 5b Donegal - Inglotowska kosztuje 1,50zł za sztukę a Donegal około 8zł za całą paczkę. Kiedyś używałam ich namiętnie a obecnie wolę sięgać po pędzle albo nakładać podkład palcami. Są przyjemne w użytkowaniu i dosyć trwałe bez względu na cenę. Czyszczenie wymaga trochę wysiłku bo podkład lubi wnikać głęboko do środka i potem ciężko go usunąć. Trzeba też zwrócić uwagę na to iż gąbki piją sporo podkładu warto więc je wcześniej namoczyć i odsączyć albo pogodzić się ze stratami;) Również polecam tym co lubią. Jak ktoś chce sprawdzić to na początek radzę kupić jedną i wypróbować a dopiero potem sięgać po całe duże opakowanie.

Troszkę mi się tego uzbierało ale chomiki tak już mają;)

środa, 13 czerwca 2012

Czerwone korale... ale nie czerwona buzia;)

Wiem, że wiele osób czekało na recenzję tego kremu jednak nie byłabym sobą, gdybym zrecenzowała go nie testując wcześniej sumiennie. Trochę czasu mi to zajęło ale już minęłam połowę i wydaje mi się, że krem mnie już niczym nie zaskoczy.
Zatem ciekawych zapraszam do dalszego czytania:)

YVES ROCHER
ACTIVE SENSITIVE
Nawilżająco - łagodzący krem na dzień

 OBIETNICE PRODUCENTA:
W opakowaniu znajdujemy również ulotkę identyczną jak TUTAJ opisującą całą serię ACTIVE SENSITIVE w różnych językach.

SKŁAD:

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki pudrowo-kwiatowy. Dosyć intensywny ale nie nachalny. W słoiczku dominuje zapach pudrowy natomiast po roztarciu bardziej wyczuwalne są nuty kwiatowe. Zapach jednak nie utrzymuje się zbyt długo po nałożeniu.
SMAK: Nie próbowałam;)
BARWA: W opakowaniu biały a po rozsmarowaniu na ciele bezbarwny. Nie bieli.
KONSYSTENCJA: Dosyć rzadka. Trochę żelowo-kremowa ale bardziej w stronę lekkiego kremu na bazie wody niż żelu. Zdecydowanie jest to krem do stosowania wod wiosny do jesieni ponieważ na zimę będzie zbyt delikatny.
DZIAŁANIE: Zdecydowanie zgodne z opisem producenta. Krem łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i uczucie ściągnięcia po porannym myciu jednocześnie doskonale nawilżając. Niweluje również uczucie gorąca, które nieobce jest skórze wrażliwej jednak sam w sobie nie wywołuje wrażenia chłodzenia ponieważ nie ma w składzie mentolu. Mam wrażenie, ze jego działanie jest długofalowe bo skóra w ciągu dnia również jest mniej podatna na irytację. Regularne stosowanie tego kremu sprawia, że zaczerwienienia stają się mniej widoczne a skóra bardziej odporna na czynniki podrażniające i ściągające. 
WYDAJNOŚĆ: Rewelacyjna. Krem wydaje się nie do zużycia. Stosuję go już dosyć długo i dopiero zużyłam połowę. Na pewno jeszcze długo będę go używała ponieważ na wysmarowanie całej twarzy wystarczy na prawdę odrobina na czubku palca.
SKUTKI UBOCZNE: Po jego zastosowaniu skóra bardzo szybko się tłuści i zaczyna mocno błyszczeć.
OPAKOWANIE: Szklany stożkowaty słoiczek z różową plastikową zakrętką. Wszystko to zapakowane jest w biały kartonik z grafiką utrzymaną w różowej tonacji i dodatkowo opakowane folią. Do kremu dołączona jest ulotka z opisem kosmetyków z tej serii. Tak jak i w poprzednim kremie z tej serii w słoiczku przeszkadza mi to, że nie jest zaokrąglony na dnie w związku z czym ciężko wydobyć resztki kremu ze szczelin.
POJEMNOŚĆ: 50ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher
CENA: 49zł ale ja w promocjach kupuję zawsze taniej.
OCENA: 4,5/6
 
Podsumowując: Kupiłam go zachwycona kremem na zaczerwienienia i się nie zawiodłam. Co prawda wywoływane przez niego świecenie mocno mnie denerwuje ale nie da się ukryć, że nie ma kremów, które jednocześnie walczyłyby z zaczerwienieniami i pozostawiały skórę matową. Byłoby świetnie gdyby zawierał jeszcze filtry bo niestety ich nie ma:( Myślę, że przypadnie do gustu wszystkim naczynkowcom i wrażliwcom.

sobota, 21 kwietnia 2012

3 herbaty

Uporałam się już z sobotnimi obowiązkami więc czas na przyjemności czyli będzie recenzja;)

YVES ROCHER
PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU Z WYCIĄGIEM Z 3 HERBAT

OBIETNICE PRODUCENTA:
Pierwszy gest dla zachowania młodości Twojej skóry: lekki a zarazem skuteczny płyn micelarny do demakijażu twarzy, oczu i ust, który uwzględnia potrzeby skóry.
Efekt: skóra perfekcyjnie oczyszczona, oddycha i zachowuje młodość.

SKŁAD:
aqua, butylene glycol, anthemis nobilis flower water, mangiferin, glycerin, PEG-40 glyceryl cocoate, betaine, sodium coceth sulfate, methylparaben, phenoxyethanol, oleth-20, oleth-10, allantoin, parfum, camellia sinesis leaf extract, tetrasodium edta,rosa canina fruit oil, maltodextrin

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Delikatny, słodki, pudrowo-herbaciany z przewagą nuty pudrowej.
BARWA: Transparentny ale delikatnie podbarwiony na zielono. Wygląda jak zaparzona biała herbata.
KONSYSTENCJA: Płynna, wodnista. Pieni się w butelce ale nie na waciku i nie w trakcie pocierania twarzy.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione ale tylko w kwestii pielęgnacji: skóra jest stonizowana, odświeżona, odrobinę nawilżona i odprężona. Skóra jest dobrze przygotowana na przyjęcie kremu. Jako tonik spisuje się idealnie jednak niestety micel nie radzi sobie z makijażem. Nie domywa nawet pozostałości kredki i tuszu po wcześniejszym myciu ich żelem więc nie robiłam nawet podejścia do pełnego make-upu.
WYDAJNOŚĆ: Przeciętna.
SKUTKI UBOCZNE: Brak.
OPAKOWANIE: Dosyć ascetyczna butelka wykonana z odpowiednio miękkiego zielonego transparentnego plastiku z ciemno zieloną zakrętką z praktycznym korkiem. Otwór w zakrętce jest jednak zbyt mały i ciężko wylać odpowiednią ilość płynu. Grafika całego opakowania utrzymana jest w zielono-białej kolorystyce. Na plus należy zaliczyć przezroczystość butelki bo to pozwala nam kontrolować ilość płynu i nie zostaniemy pewnego dnia z pustą butlą.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Stacjonarne i internetowe sklepy Yves Rocher.
CENA: 37zł ale w promocji taniej. Pomimo tego cena jest jednak zbyt wysoka w stosunku do jakości.
OCENA: 2,5/6
 
 Podsumowując: Dostałam ten produkt jako gratis do zakupów więc właściwie nie narzekam. Używam go sobie jako toniku bo nie jestem fanką osobnego demakijażu. Jednak micel to micel i gdybym go kupiła nawet po obniżonej cenie to mocno bym się zdenerwowała bo praktycznie wcale nie ściąga makijażu. Cieszę się że mam okazję go wypróbować bo wiem już, że nigdy więcej go nie zakupię i nie będę wściekła, że zmarnowałam na niego pieniądze;)

P.S. Czy Was też tak bardzo jak mnie denerwuje nowy wygląd bloggera? Przyzwyczaiłam się do starej wersji i było mi z nią dobrze a teraz zonk:( Musze się męczyć:(

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...