Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Saint Laurent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Saint Laurent. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

O jasnych podkładach raz jeszcze...

Jakiś czas temu pokazywałam Wam swatche podkładów o najniższych numerkach, które przynajmniej w teorii powinny być bardzo jasne... Jak to wygląda w rzeczywistości możecie przekonać się TUTAJ.
W związku z tym, że w moje łapki trafiły jeszcze dwie próbki podkładów o niskich numerkach postanowiłam Wam je zaprezentować porównując je do tego co już widzieliście.
                                              
W opakowaniach:
                                                   
Zaraz po nałożeniu:
                                                
Po roztarciu:
                                                    
Udział wzięli, od lewej widzicie:
1. MAC Matchmaster Foundation SPF 15 1.0
2. Yves Saint Laurent Teint Radiance 1
3. Yves Saint Laurent Teint Resist 1
4. Coverderm Color 01
5. Clinique Redness Solution 01
6. L'oreal True Match W1 Porcelain Wersja USA
                                                
Muszę przyznać, że jestem mocno zszokowana tym, że normalnie bardzo jasny podkład MAC w tym towarzystwie okazał się taki ciemny chociaż Clinique i tak bije go na głowę.
                              
Mam nadzieję, że bladziochom ułatwiłam choć trochę poszukiwania podkładu idealnego ;)

piątek, 15 lutego 2013

Klucz do blasku

Ten kosmetyk towarzyszy mi od kilku miesięcy dlatego nadszedł już czas abym podzieliła się z Wami opinia o nim.
                              
Yves Saint Laurent
Touche Eclat
No 1
                                
MOJE WRAŻENIA:
 Kosmetyk ma kolor jasnego, pastelowego różu i bardzo dobre krycie dzięki czemu świetnie radzi sobie z przebarwieniami i cieniami pod oczyma a jednocześnie jest bardzo wydajny i spokojnie wystarcza na kilka miesięcy codziennego użytkowania. Po jego zastosowaniu otrzymujemy efekt wyrównanego koloru oraz rozświetlenia. Konsystencja jest dosyć gęsta ale płynna - jak podkład jednak jest od niego dużo lżejsza i nie zasycha zbyt szybko tak, że kosmetyk nie obciąża delikatnej skóry, a jednocześnie nie zbiera się i nie podkreśla zmarszczek. Dzięki temu rewelacyjnie się użytkuje - łatwo nakłada i rozprowadza oraz świetnie współpracuje też ze wszystkimi kosmetykami z jakimi miałam okazję go używać: bazą pod cienie, podkładami, pudrami, cieniami i kredkami do powiek. Trwałość również nie pozostawia nic do życzenia bo korektor pozostaje na skórze od nałożenia do demakijażu bez najmniejszego uszczerbku a jednocześnie zupełnie bezproblemowo się zmywa każdym kosmetykiem jaki do tego celu użyłam.
Korektor jest bezzapachowy (a przynajmniej ja żadnego zapachu nie wyczuwam) i nie wywołuje żadnych niepożądanych skutków ubocznych.
Opakowanie produktu to złoty metalowy "długopis" z jednej strony zakończona aplikatorem, czyli pędzelkiem z białego, miękkiego syntetycznego włosia ukrytym pod identyczną jak opakowanie zatyczką a z drugiej plastikowym czarnym guziczkiem, dzięki, któremu wydobywamy kosmetyk.
 
Całość ukryta jest w również złotym tekturowym pudełeczku.
Kosmetyk dostaniemy w perfumeriach oraz w internecie (należy uważać na podróbki) i za 2,5ml kosmetyku zapłacimy 161zł. 
OCENA: 6/6
                       
Podsumowanie: Rewelacyjny i wydajny ale też niestety bardzo drogi kosmetyk. Pewnie gdybym nie miała możliwości zdobycia testera to nie zdecydowałabym się na jego zakup i nigdy nie dowiedziałabym się jakie cuda na twarzy może robić korektor pod oczy. Jeżeli macie możliwość jego zakupu to jak najbardziej polecam :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Przegląd "najjaśniejszych" podkładów...

Jak wiecie jestem bladziochem, strasznym bladziochem i lubię to ;) Nie dla mnie leżakowanie na słonku i opalanie ani ciemne podkłady. Na dodatek moja skóra to połączenie wszystkiego co możecie na jej temat wymyślić. Nie da się ukryć, że jest mieszana: łączy w sobie przetłuszczającą się strefę T, normalne okolice żuchwy i skroni oraz przesuszone okolice kości policzkowych. Na dodatek zauważyłam, że wraz z wiekiem wysusza się coraz bardziej, co przysparza mi sporo problemów z pielęgnacją. Nie obce są mi rozszerzone pory ani zaczerwienia spowodowane płytko osadzonymi naczynkami, które często lubią się ujawniać pod wpływem niedostatecznej pielęgnacji. Jakby tego było mało to od jakiegoś czasu moja skóra staje się coraz bardziej podatna na zapychanie co zazwyczaj kończy się ziemistością i widocznym zmęczeniem, zapchanymi porami, wągrami oraz paskudnymi pryszczami, po których pojawiają się suche skórki. Całości dopełnia nierówny koloryt, ciężki do określenia typ (zimny + ciepły + neutralny) i bardzo jasna szyja.
Dodatkiem uzupełniającym całość jest problem z dobraniem idealnego odcienia, bo podkład, który jednego dnia jest idealny a innego potrafi być zbyt jasny albo zbyt ciemny. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest ani od czego zależy ale bardzo utrudnia mi życie... :(
Skoro już wiecie z jakimi problemami się borykam i już pewnie nie raz czytaliście moje narzekania na brak odpowiednich kolorów podkładów na naszym rynku postanowiłam się podzielić z Wami moją kolekcją "jasnych" podkładów alby ułatwić poszukiwania osobom o podobnych problemach.
                      
Cała kolekcja:
           
Małe próbki:
                        
Delikatnie roztarte:
              
Udział wzięli, od lewej widzicie:
1. Bourjois Foundation Bio Detox Organic No 52 Vanilla - Recenzja KLIK. Obecnie używam go mieszając z innym podkładem.
2. Chanel Perfection Lumiere 10 Beige - Czasami jest za ciemny a czasami jest OK...
3. AA Make Up Matujący Podkład Kryjący 1 Kość Słoniowa - Chyba nie muszę pisać, że jest tragicznie za ciemny...
4. Dr Irena Eris Vita Ceric multifunkcyjny krem witalizujący BB na dzień SPF 20 01 Light Beige - Recenzja KLIK. Oczywiście jest za ciemny nawet latem...
5. Under Twenty Anti! Acne fluid matujący 120 Natural Matt - Oczywiście zdecydowanie za ciemny :( Wyglądam w nim jakby mi się głowa zacięła w solarium...
6. Lancome Teint Idole Ultra 010 Beige porcelaine - Recenzja KLIK.
7. Estee Lauder Double Wear 1N2 Ivory Cream 39 - Niestety za ciemny :(
8. Yves Saint Laurent Teint Resist 1 - Za różowy więc wyglądam w nim jak świnka Piggy...
9. Yves Saint Laurent Teint Radiance 1 - Niby kolor mi odpowiada (chociaż nie zawsze) ale jego właściwości jakoś nie do końca mi odpowiadają.
10. Estee Lauder Double Wear Light Intensity 1.0 - Niestety zbyt ciemny.
11. Yves Saint Laurent Matt Touch Foundation 1 - Również zdecydowanie za ciemny.
12. Coverderm Color 01 - Kolejny zbyt różowy podkład robiący ze mnie Miss Piggy.
13. MAC Matchmaster Foundation SPF 15 1.0 - Kupiłam go w grudniu. Początkowo był idealny ale teraz w sposób zupełnie dla mnie niezrozumiały stał się dla mnie za jasny i za różowy. Aby uzyskać idealny efekt mieszam go z podkładem Bourjois.
              
Jak widzicie pomimo całkiem porządnego arsenału podkładów i próbek nadal nie mogę znaleźć swojego ideału :(
    
A jak jest u Was z podkładami?
Macie problemy z doborem kolorów, czy  nie?
Znaleźliście już podkład idealny czy nadal szukacie?

niedziela, 20 maja 2012

YSL

Jak powiedziałam tak też zamierzam uczynić: dosyć zakupów i makijaży, czas na poważne recenzje;)
Dzisiaj motywem dnia są wysoko półkowe perfumy (a raczej ich reklama), o czym mogliście się przekonać na facebooku, więc postanowiłam utrzymać się w tym klimacie i dzisiejszy post zaistnieje pod marką YSL.

Yves Saint Laurent
Rise-off Instant Foam Radiance Revealer
pureness

OBIETNICE PRODUCENTA:
Reveal your skin's natural beauty!
This cleansing fluid transforms instantly into an airy mousse, removing from the skin all residues of make-up, excess sebum, impurities and pollutants. Enriched with purifying Bamboo sap and bark of Enantia Chlorantha, it refines and improves the quality of the skin, giving it a pure and fresh sensation. Clean and detoxified, the skin revelas a pure radiance.
Apply onto damp skin. Massage delicately, then rinse off thoroughly with water. Combination to oily skin.

 SKŁAD :

MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki ale jednocześnie świeży i energetyzujący. Trochę chemiczny ale bardzo charakterystyczny dla kosmetyków do mycia twarzy. Nie jest może zachwycający ale mi się podoba (tak w granicach zdrowego rozsądku) dzięki czemu stosowanie go jest przyjemnością. Nie utrzymuje się po spłukaniu kosmetyku ze skóry a przynajmniej ja go nie wyczuwam.
BARWA: W butelce bezbarwna, po wyciśnięciu na dłoń śnieżno biała.
KONSYSTENCJA: W opakowaniu jest to wodnisty płyn natomiast po wyciśnięciu na dłoń zamienia się on w puszystą, niesamowicie napowietrzoną i lekką piankę. Ciężko mi określić do czego podobna jest ta pianka ale spróbuję: wizualnie przypomina lekko ubite białka natomiast konsystencją spienione chude mleko.
OBIETNICE PRODUCENTA: Spełnione:) Co prawda nie zmywa makijażu (czego producent i tak nie obiecuje) ale doskonale oczyszcza i odświeża skórę ze wszystkich zanieczyszczeń i sebum bez podrażniania jej. Właściwie nie ma się nad czym rozpisywać bo wszystko co znajduje się w podpunkcie obietnice producenta mogłabym skopiować tutaj. Co do detoksykacji to raczej ciężko mi się wypowiedzieć bo tego nie widać ale po zastosowaniu pianki skóra staje się wygładzona, rozświetlona i pełna blasku oraz faktycznie poprawia się jej stan.
WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. Używam jej codziennie 1-2 razy od około dwóch miesięcy i jeszcze nie sięgnęłam połowy.
SKUTKI UBOCZNE: Pomimo tego, że mentol znajduje się gdzieś tam na końcu składu to delikatna i wiedząca o co chodzi skóra go wyczuje - u mnie tak dzieje się w okolicach oczu ale nie przeszkadza mi to. Czasami ale nie zawsze wywołuje bardzo delikatne uczucie ściągnięcia.
OPAKOWANIE: Prosta, zielona, półprzezroczysta butelka ze srebrną obrączką w górnej części i nieprzezroczystą zieloną pompką zamieniającą płyn w piankę. Napisy są czarne.
POJEMNOŚĆ: 150ml
DOSTĘPNOŚĆ: Perfumerie, internet.
CENA: Około 200zł ale ja miałam szczęście i dostałam pełnowymiarowy egzemplarz (tester) w prezencie;)
OCENA: 5/6
    
Podsumowując: Kosmetyk jest świetny i właściwie nie mam się do czego przyczepić, no może poza ceną, która jak dla mnie jest straszna i nie do pokonania, jednakże ona nie ma wpływu na jakość i komfort stosowania. Bardzo chętnie zostałabym już przy tej piance bo spisuje się na prawdę rewelacyjnie ale jak mówi piosenka "nic nie może przecież wiecznie trwać..." ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...