Jakiś czas temu nagle wypadł mi nieplanowany wyjazd do Jaworzna i choć pakując się wieczorem, a potem wychodząc z domu rano byłam świecie przekonana, że jeszcze tego samego dnia wrócę, i wieczorem w domowych pieleszach będę mogła zrelaksować się kąpielą, potem obejrzeć film a następnie oddać w słodkie objęcia Morfeusza, to jednak po przejściu ponad dwugodzinnego oberwania chmury, gdy znowu zaczynało padać wcale już tego wszystkiego pewna nie byłam. Oczywiście mogłam tam zostać na noc, osuszyć przemoczone buty oraz spodnie i skorzystać z cudzych kosmetyków to jednak do pełni szczęścia brakowało mi kilku(nastu) drobiazgów, bez których nie czułabym się komfortowo. W związku z tym postanowiłam stworzyć kosmetyczny zestaw na sytuacje awaryjne, który pozwoli mi się łatwo ogarnąć w nieprzewidzianych sytuacjach a jednocześnie nie obciąży zbytnio torebki.
Pierwszy wybór i pierwsza poważna decyzja: jaka kosmetyczka? Najlepiej gdyby była lekka i pojemna a przede wszystkim mała, bo duża kusić będzie do wpakowania do niej większej ilości kosmetyków, a przecież to ma być minimalny zestaw na sytuacje awaryjne, a nie firmowy kufer zawodowej wizażystki. Ja początkowo wybrałam moją pierwszą i ulubioną, zakupioną wieki temu kosmetyczkę, która jest mniej więcej o 1/3 mniejsza od tej widocznej na zdjęciu jednak okazało się, że kredka do brwi jest dla niej za długa i musiałam zrobić podmiankę.
Na początek przyda się trochę pielęgnacji:
Antyperspirant - U mnie na wszelakich wyjazdach hitem okazał się dezodorant w chusteczkach 2w1 od Cleanic więc nie mogło go zabraknąć. Do kosmetyczki można włożyć właściwie każdą wersję, którą się lubi jednak ja stawiam na skuteczność, lekkość i niewielkie rozmiary bo zdecydowanie by mi się nie chciało tachać ze sobą kulki 50ml czy choćby miniaturowej aluminiowej butli.
Kolejną rzeczą, której opuścić nie można jest składana szczoteczka do zębów. Sprawdzi się ona o wiele lepiej niż taka standardowa zapakowana w osłonkę i zajmie zdecydowanie mniej miejsca (zwykła szczoteczka w osłonce była zbyt długa do tej kosmetyczki). Ja w trakcie zakupów zdecydowałam się na mini zestaw Himalaja, w którego skład wchodzi właśnie szczoteczka, pasta i
nić.
Ostatnim pielęgnacyjnym elementem jest płyn micelarny, który sprawdzi się w trakcie demakijażu oraz spokojnie zastąpi tonik. Moim zdaniem najlepiej go odlać do małej buteleczki żeby niepotrzebnie nie obciążać torebki.
W kwestii pielęgnacji to już wszystko. Waciki, krem i pastę do zębów znajdę w każdym domu a nikt się raczej nie obrazi gdy mu ich troszkę podbiorę ;) Jeżeli będę przewidywała, że mogę ich nie zastać na miejscu to bez problemu mogę wrzucić kosmetyczki waciki, jakieś próbki i mini pastę z zestawu.
Kolejny niezbędny produkt to puder prasowany (najlepiej jakiś mały tester) i aplikator do niego. Oczywiście zamiast pudru można zapakować podkład mineralny, bb cream albo podkład jednak moim zdaniem puder jest najlepszym wyborem gdyż lekko wyrówna koloryt cery i zmatowi ją lub rozświetli według uznania a jednocześnie nie pokryje na tyle, żeby był przymus sięgnięcia po róż/bronzer. Według własnych upodobań puder można aplikować za pomocą puszka lub pędzla. Ja zdecydowanie wolę pędzel :)
Podkład - W tym przypadku również zdecydowałam się na tester 10ml ale dobrze sprawdzi się także odlewka w słoiczku. Moim zdaniem kosmetyk zbędny i spokojnie można go wyrzucić albo zastąpić korektorem jednak wpakowałam go do kosmetyczki skoro znalazło się na niego miejsce (patrz punkt o wyborze kosmetyczki).
Idealnym kompaktowym rozwiązaniem w warunkach pozadomowych jest kredka do brwi L'Oreal Super Liner Brow Artist, łączącą w sobie kolor (kredka), utrwalający wosk i szczoteczkę dzięki czemu nie potrzeba już nic więcej.
Podstawą makijażu w takich sytuacjach będą dla mnie kredki do oczu: ja stawiam na beż, który pozwoli mi rozświetlić łuk brwiowy, wewnętrzny kącik oka i linię wodną a także wyrównać koloryt powieki oraz brąz idealny do niekoniecznie precyzyjnego zagęszczenia linii rzęs lub narysowania kreski. Podsumowując: minimum kosmetyków => maksimum efektu ;)
Poza domem warto być "gotowym na wszystko" dlatego zadbałam aby w moim zestawie znalazła się również strugaczka, bo przecież kredki łamią się zawsze wtedy gdy jest to najmniej pożądane. Idealnie sprawdzi się tutaj temperówka-zatyczka z jakiejś taniej kredki do oczu, gdyż jest o wiele lepsza od tych zwykłych ostrzytek do ołówków a jednocześnie nie zajmuje dodatkowej przestrzeni.
Na koniec makijażu oczu tusz. Także w tym przypadku stawiam na miniaturkę Clinique, którą kilka razy do roku można zdobyć na wymianach w Sephorze i Douglasie.
Oczywiście można by tu dodać jakieś cienie w kremie, płynie albo kredce jednak nie widzę potrzeby dodatkowego dociążania kosmetyczki a zawsze w razie potrzeby można je po prostu dorzucić.
Blisko domu czy daleko nie obejdzie się bez makijażu ust a w jego wykonaniu pomogą błyszczyk i kredka. Warto postawić na delikatny błyszczyk i mocniejszą kredkę, gdyż wtedy sprawdzą się w każdej sytuacji a ich nawilżające formuły zapobiegną pierzchnięciu warg i ich nieestetycznemu wyglądowi.
Po kilku dniach rozmyślania nad zawartością kosmetyczki na tym etapie zakończyłam jej pakowanie bo pozostałe potrzebne elementy takie jak lusterko, żel antybakteryjny, chusteczki odświeżające oraz higieniczne itp. mam na stałym wyposażeniu torebki.
Mam nadzieję, że ten wpis Wam się przyda i pozwoli uniknąć zbędnego stresu w awaryjnych sytuacjach a jeżeli już sami dawno temu spakowaliście taką kosmetyczkę to podzielcie się w komentarzach informacją o tym co znalazło się w jej wnętrzu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 sierpnia 2014
sobota, 29 marca 2014
Mycie i demakijaż
Skoro już nakładam makijaż, ostatnio praktycznie codziennie, a ta częstotliwość ma się jeszcze zwiększyć w niedalekiej przyszłości, to potem trzeba go czymś zmyć. Tutaj z pomocą przychodzą mi płyny micelarne, dlatego dzisiaj zapraszam Was na recenzję takiego cuda.
Bielenda
Bio Technologia Ciekłokrystaliczna 7D
Esencja Młodości
Nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu 3w1
OBIETNICE PRODUCENTA:
Niezwykle delikatny, nawilżający płyn
micelarny Esencja Młodości 3 w 1 zastępuje mleczko, tonik i wodę.
Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza skórę, usuwa makijaż,
pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum. Zwęża i zamyka pory, zapobiega
powstawaniu wyprysków, łagodzi podrażnienia. Bio kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża i wygładza.
Komórki macierzyste z drzewa arganowego głęboko regenerują, odżywiają i
wzmacniają skórę. Witamina B3 wyrównuje niedoskonałości skóry wywołane
trądzikiem, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Płyn natychmiast odświeża
i koi, nie wysusza skóry mieszanej i wrażliwej.
Płyn jest bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% parabenów, 0% sztucznych barwników, 0% SLS-u
Płyn jest bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% parabenów, 0% sztucznych barwników, 0% SLS-u
SKŁAD:
Aqua (Water), Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Niacinamide, Arginine PCA, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Sprout Cell Extract, Urea, Sodium Lactate, Allantoin, Lactic Acid, Isomalt, Lecithin, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropionol, Linalool.
Aqua (Water), Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Niacinamide, Arginine PCA, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Sprout Cell Extract, Urea, Sodium Lactate, Allantoin, Lactic Acid, Isomalt, Lecithin, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropionol, Linalool.
POJEMNOŚĆ: 200ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: Około 13zł
Kosmetyk jest bezbarwny i wodnisty. Lekko się się pieni zarówno w opakowaniu jak i podczas użytkowania oraz zostawia delikatny lepki film, który po chwili wysycha, jednak nie przeszkadza mi to zbytnio bo i tak potem zawsze myję twarz wodą. Pachnie przyjemnie, perfumeryjnie ale z wyraźną roślinną nutą. Zapach jest na tyle delikatny, że nie czuć go w trakcie stosowania.
Na opakowaniu specjaliści od PR obiecują cuda-wianki. Ja w takowe bajki nie wierzę a tym bardziej nie oczekuję nie wiadomo jakiego działania od kosmetyku, którym jedynie przecieram twarz przy demakijażu, dlatego dla mnie ma on jedynie skutecznie zmywać kolorówkę i nie podrażniać.
W kwestii działania nie mam do niego zastrzeżeń. Dobrze radzi sobie z podkładami, pudrami, cieniami na bazie zarówno tymi suchymi jak i mokrymi oraz z kredkami. Usuwa je już za pierwszym przetarciem wacikiem. Ciut gorzej idzie mu z eyelinerami i tuszami. Potrzebuje chwili aby podziałać a potem trzeba kilka razy przeciągnąć nim po linii rzęs aby ją dokładnie oczyścić, ale potem nie ma już obaw że coś zostało a po myciu zastaniemy w lustrze pandę.
Co do podrażniania również nie jest idealnie jednak nie ma też tragedii. W przypadku gdy płyn dostanie się do worka spojówkowego to niestety trochę piecze i powoduje zaczerwienienie. Na szczęście oba te nieprzyjemne wrażenia szybko mijają a przy ostrożnym użytkowaniu i stosowaniu odpowiedniej ilości płynu spokojnie można ich uniknąć. Innych nieprzyjemności u mnie nie spowodował.
Opakowanie jest klasyczne i praktyczne. Przejrzysta, nieprzeładowana grafiką i lekko spłaszczona butelka ładnie prezentuje się na półce oraz nie zajmuje dużo miejsca. Klapka domyka się dosyć opornie na duży klik więc po jej dociśnięciu nie ma obaw o nieszczelność i nawet w podróży można być go pewnym, a także spokojnym o zawartość kosmetyczki.
Podsumowując: Preparat, który dobrze działa i nie robi przy tym krzywdy, a niska cena zachęca do wrzucenia go do koszyka. Oczywiście nie jest to to samo co Bioderma, choć przy pierwszych kilku użyciach nasunęło mi się takie porównanie, ale i tak uważam, że jest wart uwagi oraz zakupu.
środa, 5 marca 2014
Trójka do zadań specjalnych od Cleanic
W połowie stycznia dostałam od Cleanic paczkę z produktami do testów. Od tego czasu je używałam i dzisiaj nadszedł czas aby podzielić się z Wami wrażeniami.
Zapraszam :)
Cleanic
Płatki kosmetyczne
Pure Effect Soft Touch
OBIETNICE PRODUCENTA:
Płatki kosmetyczne Cleanic Pure
Effect Soft Touch ze stuprocentowej, naturalnej bawełny to niezbędny produkt w każdej
łazience. Niezwykła miękkość płatków wynika z zastosowania formuły Soft Touch,
która zapewnia pełny komfort w trakcie oczyszczania twarzy i dekoltu,
pozostawiając skórę naturalnie piękną i pełną blasku. Dodatkowo sztruksowa
powierzchnia sprawia, ze mają o 15% większą
powierzchnię po obydwu
stronach co zwiększa
skuteczność i dokładność demakijażu. Płatki występują w różnych
rozmiarach, także w wygodnej wersji o kształcie kwadratu, większej niż
standardowy płatek, która jednorazowo pozwala oczyścić całą twarz, nałożyć
tonik czy zmyć lakier do paznokci.
Udoskonalony płatek Pure
Effect Soft Touch dzięki uszlachetnieniu powierzchni Pure
Effect substancją Soft Touch płatek jest wyjątkowo delikatny. Powierzchnia Pure
Effect Soft Touch zapewnia dokładne i skuteczne oczyszczanie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Zwarta struktura płatka Pure
Effect Soft Touch. Płatek nie pozostawia włókien, jest spoisty i nie rozwarstwia się.
POJEMNOŚĆ: 50szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: 4,79zł
Szczerze muszę przyznać, że to mój pierwszy kontakt z takimi dużymi płatkami. Zawsze twierdziłam, że są mi zupełnie zbędne i w sklepach omijałam pułki z nimi. Kiedy jednak trafiły już w moje łapki postanowiłam je wypróbować. Zadanie postawiłam im niełatwe - za testy zabrałam się w pracowity dzień kiedy to byłam na nocnym imprezowym malowaniu więc miałam na sobie porządną szpachlę utrwaloną fixerem Kryolan i muszę przyznać, że spisały się bardzo dobrze. Jednym płatkiem dokładnie oczyściłam oczy i całą twarz. Bardzo dobrze trzymają płyn więc nic nie cieknie po twarzy ani po rękach a dzięki wyciśniętym rowkom płatki bardzo dobrze zbierają makijaż bez tworzenia efektu pandy oraz sebum nie podrażniając nawet delikatnej skóry wokół oczu. Są bardzo chłonne więc można nimi spokojnie zmyć porządny makijaż czy lakier ze wszystkich paznokci. W trakcie użytkowania nie zwijają się w rulon ani nie odkształcają, nie rozwarstwiają się ani nie zostawiają na twarzy, brwiach czy rzęsach farfocli.
Zapakowane są w sposób standardowy dla wacików - foliowy woreczek.
Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym
OBIETNICE PRODUCENTA:
Chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym to idealne rozwiązanie do szybkiego, komfortowego usunięcia zanieczyszczeń oraz makijażu. Chusteczki nasączone są specjalną formułą Micellar Liquid na bazie płynu mcielarnego, który w swoim składzie ma micele - cząsteczki, które usuwają zarówno tłuste elementy makijażu (np. fluid), jak i te suche (np. puder, cienie). Zawierają również prowitaminę B5 o działaniu nawilżającym, zmiękczającym oraz uelastyczniającym skórę twarzy i alantoinę, która łagodzi podrażnienia. Skóra po zastosowaniu nie wymaga dodatkowego tonizowania, jest odpowiednio nawilżona i przygotowana na dalszą pielęgnację codziennie stosowanymi kremami. Chusteczka jest z miękkiego, elastycznego materiału o fakturze z mikrogąbeczkami oczyszczającymi, dzięki czemu większą powierzchnią zbiera zanieczyszczenia. Chusteczki dostępne są w wygodnych opakowaniach z szczelnym, wielokrotnego użytku zamknięciem.
SKŁAD:
aqua, polysorbate 20, glycerin, panthenol, allantoin, betaine, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, sodium benzoate, potassium sorbate, parfum, lactic acid
POJEMNOŚĆ: 20szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet
CENA: 8,99zł
Jak z dużymi płatkami nigdy nie szukałam kontaktu tak chusteczki do demakijażu uwielbiam. Zarówno na wszelakie wyjazdy jak i do usuwania potężnej poimprezowej szpachli w domu. Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że idealnie byłoby gdyby na rynku pojawiły się chusteczki nasączone nie jak zwykle mleczkiem a płynem micelarnym i tutaj Cleanic wstrzelił się idealnie ;)
Same chusteczki są bawełniane, białe, dosyć spore i dobrze nasączone. Nie ma suchych wersji i takich ociekających płynem - wszystko jest jak trzeba. Zapach to największy minus tego produktu, gdyż jest bardzo intensywny i chemiczny. Mi przypomina mi aromat płynu do mycia podłóg połączonego z proszkiem do prania ale mojemu mężczyźnie już nie ;) W każdym razie da się to wytrzymać bez uszczerbku na węchu ;)
W działaniu spisują się bardzo dobrze. Łatwo i dokładnie zmywają makijaż. Kredka do powiek, eyeliner (nawet taki przebarwiający powiekę) czy tusz do rzęs to dla nich nie problem. Za wielki plus należy im policzyć to, że w przeciwieństwie do chusteczek z mleczkiem nie podrażniają wrażliwej skóry wokół oczu. Podoba mi się również to, że płyn w nich zawarty się nie pieni a po ich użyciu na twarzy nie pozostaje tłusty ani lepki film.
Opakowanie jest standardowe dla chusteczek tej marki: foliowa saszetka z plastikowym zamknięciem i uszczelniającą otwór naklejką. W tym przypadku zamknięcie jest szczelne i nie ma problemu z jego domknięciem.
Patyczki kosmetyczne do korekty makijażu i demakijażu
OBIETNICE PRODUCENTA:
Patyczki Cleanic Professional to wielofunkcyjny produkt, idealny do korekty makijażu oraz demakijażu. Specjalna, szpiczasta końcówka ze 100% bawełny umożliwia precyzyjną korektę eyelinera lub manicure, jak również zebranie zanieczyszczeń z kącików oczu, rzęs czy łuku brwiowego.
Linia produktów Cleanic Professional to sprawdzone i innowacyjne rozwiązania, polecane przez profesjonalistów.
Patyczki Cleanic Professional to wielofunkcyjny produkt, idealny do korekty makijażu oraz demakijażu. Specjalna, szpiczasta końcówka ze 100% bawełny umożliwia precyzyjną korektę eyelinera lub manicure, jak również zebranie zanieczyszczeń z kącików oczu, rzęs czy łuku brwiowego.
Linia produktów Cleanic Professional to sprawdzone i innowacyjne rozwiązania, polecane przez profesjonalistów.
POJEMNOŚĆ: 200szt.
DOSTĘPNOŚĆ: Rossmann
CENA: 2,99zł
Patyczki te łączą w sobie klasyczną owalną końcówkę z jednej strony i szpiczastą, precyzyjną z drugiej. Obie strony standardowo już dla marki są dobrze i ciasno zwinięte więc nie rozpadają się w trakcie użytkowania ani nie pozostawiają na twarzy waty.
Klasyczna końcówka nadaje się do wszelakich poprawek i demakijażu, natomiast strona ze szpiczastym zakończeniem doskonale spisuje się przy rozcieraniu kredki na dolnej i górnej powiece oraz do precyzyjnego poprawiania kreski i nadawania idealnego kształtu wyciągniętej jaskółce.
Opakowanie tak jak i w poprzednio opisywanej przeze mnie wersji również oceniam na plus. Plastikowe pudełeczko nie tylko jest praktyczne i estetyczne ale też chroni
patyczki przed niepotrzebnym uszkodzeniem a po zużyciu zawartości można je wykorzystać do innych celów.
Podsumowując: Wszystkie produkty, które otrzymałam w paczce od Cleanic oceniam bardzo dobrze. Nic mnie nie zawiodło a chusteczki nasączone płynem micelarnym tak bardzo przypadły mi do gustu, że na stałe zagoszczą w mojej kosmetyczce i w kufrze. Jeżeli akurat szukacie dużych wacików, patyczków czy chusteczek do demakijażu to spokojnie wam je polecam.
Produkty dostałam od firmy Cleanic w ramach współpracy jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Kosmetyczne niewypały: sierpień 2013
Od jakiegoś czasu pojawiał się a potem znikał w mojej głowie pomysł na cykl postów o kosmetycznych bublach. Mimo to zawsze coś mnie powstrzymywało i zniechęcało. Tym razem jednak w związku z tym, że kosmetyczne badziewia zalały mnie jak Morze Czerwone armię Faraona postanowiłam się nie poddawać i dać upust swoim emocjom.
Co do samego cyklu - nie będzie on pojawiał się co miesiąc bo nie chcę na siłę wynajdować bubli wśród tego co używałam. Warunkiem koniecznym do pojawienia się takiego postu będzie uzbieranie przeze mnie 5-ciu kosmetyków, spełniających wymagania do tytułu "kosmetycznego niewypału".
Dzisiaj jest ich nawet trochę więcej więc zapraszam :)
FLOS LEK eye care
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Do demakijażu nie użyłam go ani razu ze względu na zawartość kancerogennego barwnika więc karnie oddelegowany został do mycia beautyblendera. Co prawda podkłady z niego usuwał bardzo dobrze ale niestety przefarbował moje jajo na niebiesko! Na dodatek nie wiadomo czy plamy te w ogóle kiedykolwiek zejdą. Nie szaleję jakoś z rozpaczy, jednak zastanawia mnie jak można uznać za bezpieczne w stosowaniu w okolicach oczu coś co trwale barwi gąbkę...
POLLENA Ostrzeszów Biały Jeleń
Żel do mycia twarzy hipoalergiczny
Tak samo jak poprzednik za zawartość Cl 42090 nie trafił nigdy na twarz a został przeznaczony do mycia jaja i pędzli. Myje średnio i z większymi zabrudzeniami sobie nie radzi a dodatkowo jego używanie utrudnia paskudnie glutowata i ciągnąca się konsystencja, przez którą ciężko go wydobyć z opakowania, gdyż po puszczeniu ściśniętej butelki wciąga się z powrotem do wewnątrz. Na szczęście jest też niezbyt wydajny więc nie musiałam się z nim długo męczyć.
NIVEA Intimate Sensitive
Płyn do higieny intymnej
Kupiłam go z ciekawości bo zawsze tylko Lactacyc i Lactacyd czasami zdradzany z jakimiś tańszymi płynami, i wszystko byłoby ładnie, pięknie tylko nie rozumiem jak ktokolwiek mógł napisać na tym specyfiku przypominającym działaniem kreta zdanie: "Łagodząca pielęgnacja dla wrażliwej skóry"! Stosowanie tego specyfiku przez niespełna tydzień doprowadziło mnie do takiego stanu, że nawet chodzenie do toalety stanowiło przykry przymus i ostatecznie w niedzielę musiałam z zapałem szaleńca ganiać po galerii w poszukiwaniu łagodzącej wersji Lactacydu. W połączeniu z antybiotykiem wywołał taki Sajgon, że od tygodnia walczę z efektami ubocznymi stosowania tego duetu. Za to w przy myciu beautyblendera i pędzli spisuje się świetnie bo bez żadnego problemu wyciąga z nich największy syf.
Nie polecam nawet twardzielkom chyba, że szukacie dobrego środka do mycia przyborów kosmetycznych i odplamiacza w jednym.
FARMONA Fresh&Beauty
Morski peeling solny
Pomijając już fatalny skład z parafiną na początku, całym arsenałem parabenów i kancerogennym barwnikiem na koniec oraz beznadziejną wydajność (wystarczył dokładnie na 2,5 użycia) jego największym minusem jest zapach. O ile w opakowaniu wydaję się być przyzwoity o morskich w nutach, tak po nałożeniu na skórę zmienia się nie do poznania i cuchnie jak starodawna, tania kostka klozetowa przez co używanie tego specyfiku to koszmar. Brrr...
DOVE Summer Glow
Samoopalający balsam do ciała do jasnej karnacji
Jestem bladziochem i jestem z tego dumna. Czasami jednak chcę się trochę podkolorować i to niekoniecznie za pomocą wylegiwania na słońcu. Wtedy sięgam po balsamy brązujące ze względu na delikatny efekt i łatwość stosowania bo samoopalaczami posługiwać się nie potrafię. No i właśnie słowo "EFEKT" jest tu słowem kluczowym, bo żeby uzyskać jakąkolwiek, ledwo widoczną opaleniznę za pomocą tego kosmetyku trzeba go żmudnie aplikować przez wiele dni. Na dodatek trwałość opalenizny jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej pojawiania się, co oznacza, że już po trzech myciach nie ma po niej śladu. Więcej na jego promocję się nabiorę.
W ubiegłym roku stosowałam świetnie sprawdzający się balsam Lirene Body Arabica do jasnej karnacji i w przyszłym roku pokornie do niego wrócę.
AA DEO Hair Control
Anti-perspirant
No cóż poza ładnym zapachem antyperspirant musi również charakteryzować się działaniem, które tutaj jest poniżej oczekiwań. Nie trzeba upałów ani wysiłku fizycznego aby przestał sobie radzić z zapachem potu i wilgocią. Poprawki w ciągu dnia to bezwzględna konieczność o ile nie chcecie raczyć otoczenia swoim naturalnym zapachem. Na dodatek jest wydajny i trzeba się z nim długo męczyć. To już moja druga kulka od AA, i druga, która poza ładnym zapachem nie robi nic. Przy kolejnych zakupach będę je omijała szerokim łukiem.
NIVEA BB Cream
Cera jasna
Na początku, zaraz po nałożeniu ma dziwny piaskowo-różowy kolor a potem... A potem pokazuje swoje (nie, nie WASZE tylko SWOJE) prawdziwe oblicze. Jeżeli nie jesteście rodowitymi mieszkankami Indii czy Egiptu albo prawdziwymi Indiankami prosto, z którejś z Ameryk to trzymajcie się od niego z daleka bo cera Wasza jest na bank za jasna i będziecie wyglądać jakbyście wychowywały się w kopalniach Morii a teraz próbowały przyszyć sobie głowę, którejś z wyżej wymienionych kobiet... Nawet nie chcę wiedzieć jaki efekt daje wersja do ciemnej karnacji...
To już wszystkie buble jakie udało mi się wyłapać do posta. Sporo takich gagatków znajdziecie również w poście o zużyciach lipca 2013, bo w ubiegłym miesiącu pożegnałam ich sporo.
A jak tam Was?
Trafiają się Wam buble, które kładą się cieniem na cały rynek kosmetyczny czy macie szczęście je omijać?
Etykiety:
AA,
antyperspirant,
balsam do ciała,
BB Cream,
bubel,
demakijaż,
Dove,
Farmona,
Flos Lek,
kosmetyczny niewypał,
Nivea,
opinia,
peeling,
płyn do higieny intymnej,
Pollena,
żel do mycia twarzy
piątek, 16 sierpnia 2013
Hit Biedronki ;)
Nie lubię tanich kosmetyków, za drogimi też nie specjalnie przepadam ale to już inna bajka ;) W drogeriach unikam ich jak ognia i to wcale nie dlatego, że mam jakieś dziwne urojone uprzedzenia. Takie moje zachowanie jest wynikiem tego, że wiele razy się nacięłam: a to osypujący się tusza, a to błyszczyk, który wywołał takie uczulenie, że trzeba było je leczyć antybiotykiem, a to podrażniający żel i wymieniać mogłabym tak w nieskończoność ale nie moich żalach miałam dzisiaj pisać.
Nad tym specyfikiem, zastanawiałam się już bardzo długo. Czytałam recenzje, pytałam o opinie i dużo, dużo na ten temat myślałam... W końcu wybrałam się do ogólnie znanego dyskontu i capnęłam jeden egzemplarz z półki a teraz dołączę do sporego grona bloggerek, które już do recenzowały.
Zapraszam :)
BeBeauty
Face Expert!w
Hydro Effect
Micelarny żel do mycia i demakijażu
Skóra sucha i wrażliwa
OBIETNICE PRODUCENTA:
Micelarny żel do mycia i demakijażu
Hypoalergiczny preparat w postaci żelu micelarnego delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy i oczu. Struktury micelarne zapewniają niezwykle wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Zawarty w preparacie d-panthenol zapewnia naturalny poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz przynosi uczucie natychmiastowego ukojenia. Skóra staje się gładka i czysta. Odzyskuje uczucie świeżości i komfortu.
- dokładnie oczyszcza z makijażu i zanieczyszczeń
- zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia
- posiada właściwości nawilżajace
- odświeża skórę i pozostawia uczucie komfortu
Czym są micele?
Micele to sferyczne cząsteczki składające się z cząstek wodnych i tłuszczowych. W zetknięciu ze skórą cząsteczki tłuszczowe łączą się z sebum i resztkami makijażu, natomiast cząsteczki wodne z kurzem i innymi zanieczyszczeniami. W ten sposób skóra jest dokładnie oczyszczona.
SKŁAD:
aqua, propylene glycol, disodium cocoamphodiacetate, peg-40 hydrogenated castor oil, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, poloxamer 184, peg-7 glyceryl cocoate, hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride, sophora japonica leaf extract, panthenol, sodium hydroxide, sodium citrate, sodium chloride, disodium edta, citric acid, parfum, methylparaben, propylparaben, methylisothiazolinone
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie jest standardowe, praktyczne i poręczne. Zamykająca klapka jest szczelna i dobrze przytwierdzona dzięki czemu kosmetyk się nie marnotrawi. Grafika jest przyjemna dla oka choć wiem, że nowa jest bardziej ascetyczna i jeszcze przyjemniejsza ;)
W Biedronce (bo tylko tam można go kupić) za tubę o pojemności 150ml zapłacić trzeba 5zł.
Żel pachnie przyjemnie słodko-świeżo, trochę kwaskowato jakby cytrusowo ale to nie do końca to. Zapach jest ewidentnie syntetyczny ale nie przeszkadza i nie dusi. Koloru kosmetyk nie posiada - jest zupełnie bezbarwny i przezroczysty. Jego konsystencja jest bardzo gęsta i bardzo dziwna. Niby to jest żel ale nie taki typowy. Zupełnie się nie ciągnie ani nie jest glutowaty. Łatwo się rozprowadza, dobrze łączy z wodą i przykleja do twarzy oraz bezproblemowo spłukuje. Nie spływa z twarzy.
Wydajność OK ale bez rewelacji. Dosyć szybko go ubywa z opakowania ale biorąc pod uwagę, że bardzo często używałam go 2 razy w ciągu dnia to nie ma się co dziwić.
Wydajność OK ale bez rewelacji. Dosyć szybko go ubywa z opakowania ale biorąc pod uwagę, że bardzo często używałam go 2 razy w ciągu dnia to nie ma się co dziwić.
W kwestii działania muszę przyznać, że bardzo dobrze spełnia obietnice producenta. Bardzo dobrze myje i oczyszcza skórę. Świetnie ściąga makijaż zarówno z twarzy jak i z oczu pozostawiając uczucie świeżości. Jedyne z czym do końca sobie nie radzi to kredki do oczu i kohl dlatego z nimi rozprawiam się za pomocą innych kosmetyków do demakijażu. Po jego zastosowaniu, skóra jest dobrze oczyszczona, miła, miękka i gładka w dotyku. Nie staje się skrzypiąca, wysuszona ani szorstka jak to się dzieje przy zbyt intensywnie myjących kosmetykach.
Żel nie szczypie w oczy, nie zapycha ani nie wywołuje innych niepożądanych efektów.
OCENA: 4,5/6
Podsumowując: Zaskakująco dobry i tani kosmetyk. Dupska mi nie urwał jakimś cudownym działaniem ale też nie zniechęcił do kosmetyków BeBeauty. Dostępność jest bez rewelacji bo do Biedronki mam daleko ale jeżeli kiedyś się znajdę w jej okolicy a będę potrzebowała żelu to bez zbędnych przemyśleń sięgnę po kolejne opakowanie. Myślę też, że nawet zdecyduję się na wypróbowanie płynu micelarnego ;)
piątek, 24 maja 2013
Na otarcie ... makijażu ;)
Podtrzymując owocowy trend kosmetyczny zapraszam na recenzję ;)
Cleanic
Chusteczki do demakijażu
Grape VIT Formula
Oczyszczają, witalizują, odświeżają skórę
Skóra dojrzała i zmęczona
OBIETNICE PRODUCENTA:
Chusteczki do demakijażu Cleanic szybko i skutecznie oczyszczają skórę twarzy i oczu z makijażu nawet wodoodpornego. Olej z pestek winogron posiada właściwości witalizujące i odżywcze, pomaga usunąć oznaki zmęczenia. proteiny sojowe wygładzają i ujędrniają skórę. Witamina E neutralizuje wolne rodniki, opóźniając powstawanie pierwszych zmarszczek.
SKŁAD:
aqua, cetearyl isononanoate, peg-7 glycerylcocoate, ceteareth-20, cetearyl alcohol, isopropyl isostearate, glycerin, lauryl glucoside, polyglyceryl-2, dipolyhydroxystearate, hydrolyzed soy protein, vitis vinifera seed oil, parfum, glyceryl stearate, allantoin,tocopheryl acetate, cetyl pyriddinium chloride, ceteareth-12, cetyl palmitate, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, butylparaben, propylparaben, isobutylparaben, citric acid, limonene, hexyl cinnamal, butylphenyl methylpropional, linalool, citronellol
MOJE WRAŻENIA:
Chusteczki zapakowane są w foliową torebkę z plastikowym zamknięciem i otworem uszczelnionym również foliową naklejką. Niestety plastikowe zamknięcie jest nieszczelne i łatwo się otwiera więc nie można mu zaufać :(
W paczuszce znajduje się 20chusteczek, za które w drogeriach i necie zapłacić trzeba około 9zł.
Chusteczki są bawełniane, białe i nasączone bezbarwnym płynem (a przynajmniej tak mi się wydaje). Mają dosyć dużą powierzchnię więc bez problemu można usunąć cały makijaż za pomocą jednej sztuki co sprzyja ich wydajności: 20 chusteczek = 20 zmytych makijaży. Pachną dosyć specyficznie: chemicznie i owocowo ale nie nieprzyjemnie. Zapach ten kojarzy mi się z szamponem do włosów.
Co do działania to muszę przyznać, że spisują się całkiem nieźle ;) Co prawda nie używam kosmetyków wodoodpornych ale chusteczki świetnie sobie poradziły z tymi najbardziej opornymi dodatkowo utrwalonymi fixerem Kryolan, którego wcale nie łatwo ściągnąć z twarzy. Kredka do oczu, cienie na bazie, tusz czy pomadka to dla nic nic strasznego ;)
Niestety zauważyłam również skutki u8boczne ich stosowania. Nawet przy ostrożnym użytkowaniu podrażniają delikatne okolice oczu i szczytów policzek wywołując ich pieczenie. Na szczęście znika ono po umyciu twarzy wodą z żelem albo przetarciu płynem micelarnym.
OCENA: 4/6
Podsumowując: Dobre i bardzo praktyczne rozwiązanie zarówno na wyjazdy jak i w domu. Pomimo działań ubocznych chusteczki dobrze wywiązują się z powierzonego im zadania. Myślę, że osoby o odpornej i mało wrażliwej na czynniki zewnętrzne skórze powinny być z nich bardzo zadowolone.
sobota, 18 maja 2013
Demakijaz z awokado
Zbierałam się do tej recenzji bardzo długo bo początkowo nie mogłam się przekonać do stosowania tego typu kosmetyków a poza tym gdzieś tak do 1/3 buteleczki mieliśmy taką love-hate relationship ;) Na szczęście wszystko się szybko unormowało i oto nadszedł czas na recenzję :)
Zapraszam :)
Bielenda
Avokado
Oczy wrażliwe Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu
OBIETNICE PRODUCENTA:
Łagodny, niezwykle delikatny, a jednocześnie wyjątkowo skuteczny płyn do demakijażu nawet bardzo wrażliwych oczu. Dzięki specjalnej 2-fazowej formule szybko i skutecznie usuwa również makijaż wodoodporny. Jednocześnie pielęgnuje i koi cienką i delikatną skórę wokół oczu, nawilża ją, zapobiega wysuszeniu. Łagodzi podrażnienia.
SKŁAD:
aqua (water) cyclomethicone, isohexadecane, glycerin, persea gratissima (avocado) oil,arginine pca, elaeis guineensis (palm) oil, sodium chloride, cocos nucifera (coconut) oil, disodium edta, methylparaben, dmdmhydrantoin, cl 42090 (acid blue 9), cl 19140 (acid yellow 23)
aqua (water) cyclomethicone, isohexadecane, glycerin, persea gratissima (avocado) oil,arginine pca, elaeis guineensis (palm) oil, sodium chloride, cocos nucifera (coconut) oil, disodium edta, methylparaben, dmdmhydrantoin, cl 42090 (acid blue 9), cl 19140 (acid yellow 23)
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie choć przejrzyste i pozwala dostrzec ile płynu jeszcze zostało w środku oceniam raczej na minus. Niestety butelka jest zakręcana co bardzo negatywnie wpływa na praktyczność użytkowania kosmetyku zwłaszcza, że przed każdym użyciem trzeba nim porządnie wstrząsnąć.
Płyn dostępny jest właściwie w każdym sklepie z kosmetykami i za jego 125ml trzeba zapłacić około 8zł a w promocjach mniej.
Płyn składa się z dwóch faz, które trzeba zmieszać przed użyciem. Dolna faza jest wodnista i ma podobne właściwości a górna jest oleista i tłusta dzięki czemu unosi nie na powierzchni. Po przetarciu nim skóry pozostawia dosyć tłusty i śliski film, który ułatwia przesuwanie wacika po skórze i zapobiega podrażnieniom. Nie jest on zbyt komfortowy w odczuwaniu jednak mi nie przeszkadza bo zaraz po demakijażu myję twarz wodą z dodatkiem żelu. Faza tłusta kosmetyku ma kolor żółty a wodna zielony. Wygląda to ślicznie ale niestety zieleń stworzono przy użyciu kancerogennego błękitu brylantowego, którego nie powinno stosować w okolicach oczu co dla mnie dyskwalifikuje powyższy specyfik.
Pachnie pudrowo-chemicznie, trochę słodko ale nie jest to przyjemny zapach. Na szczęście nie czuć go w trakcie użytkowania.
W kwestii działania to kosmetyk spełnia wszystkie obietnice producenta i doskonale zmywa każdy makijaż od takiego zwykłego, codziennego po ten nawet najbardziej wodoodporny. Nie straszne są mu nawet cienie w kremie Maybelline położone na bazie ArtDeco, pokryte prasowanymi/sypkimi cieniami i utrwalone fixerem Kryolan ani moja tłusta i kapryśna kredka Versati, którą ciężko czymkolwiek ściągnąć ze skóry a tym bardziej z linii rzęs.
Nie odnotowałam u niego żadnych niepożądanych działań a tym bardziej zamglenia wzroku.
OCENA: 2/6
Podsumowując: Świetny kosmetyk z paskudztwem w środku :( Za działanie powinien dostać ocenę w okolicy 5-5,5 ale za skład mu się nie należy. Do tej wersji na pewno nie wrócę ale są jeszcze inne i może kiedyś po dokładnej analizie składu na któryś się skuszę.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Luksusowa czystość
Osoby, które śledzą mojego bloga wiedza doskonale, że nie przepadam za preparatami do demakijażu. Szczególnie nie lubię mleczek ze względu na to, że większość z nich szczypie mnie w oczy i powodują ich "zamglenie". Tym razem jednak trafiłam na produkt, który sprawił, że inaczej spojrzałam na demakijaż twarzy.
Yon-Ka Paris
Lait Nettoyant
Cleansing lotion and eye makeup remover
All skin types
Non-comedogenic
SKŁAD:
water/aqua, mineral oil/paraffinum liquidum, propylene glycol, glycerin, cetearyl alcohol, cetyl alcohol, stearic acid, algin, peg-33 castor oil, peg-40 castor oil, sodium cetearyl sulfate, lactic acid, borneol, citric acid, fragrance/parfum, methylparaben, propylparaben, blue 1/ cl 42090, alpha-isomethylicone*
* natural component of essential oil
MOJE WRAŻENIA:
Opakowanie to bardzo solidna i elegancka buteleczka wykonana z aluminium. Wielka szkoda, że jest nieprzejrzysta i nie widać ile kosmetyku jeszcze w środku zostało. Aplikatorem jest naturalna pompka, która świetnie spisuje się przy wydobywaniu zawartości bez zacinania ani innych nieprzyjemnych fochów ;) Jedyne co mogę mu zarzucić to to, że działa zbyt mocno i mleczko wręcz z niego wystrzeliwuje na wacik dlatego trzeba uważać.
W buteleczce znajduje się 50ml mleczka, za które w sieci trzeba zapłacić około 14$.
Samo mleczko ma piękny, pastelowy, jasnobłękitny kolor a zapachem przypomina mi męskie kosmetyki do golenia - zwłaszcza TEN krem ;)
Jego konsystencja jest bardzo gęsta jak na mleczko i bardziej przypomina dosyć zwarty balsam do ciała. Trzeba mu to jednak zaliczyć na duży plus ponieważ kosmetyk nie spływa a dobrze przywiera do skóry.
Oceniając działanie nie mogę mu nic zarzucić. Świetnie rozpuszcza nawet bardzo trwałe kosmetyki i bez najmniejszego problemu je usuwa. Doskonale radzi sobie zarówno z cieniami w kremie z Maybelline jak i wodoodpornym eyelinerem MIYO, mniej trwałe mazidła zmywa w mgnieniu oka. Do demakijażu wystarcza niewielka ilość kosmetyku co sprawia, że jest bardzo wydajny. Nie zauważyłam aby miał jakiekolwiek działania uboczne. Nie szczypie w oczy ani nie powoduje zamglenia. Nie wzmaga też wypadania rzęs.
OCENA: 5/6
Podsumowując: Pierwsze mleczko do demakijażu, z którego jestem tak bardzo zadowolona. Niestety wysoka cena i bardzo mała dostępność sprawiają że na tej buteleczce nasza wspólna przygoda się zakończy.
Produkt dostałam od producenta na targach kosmetycznych jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
P.S. Dzięki uwadze zwróconej przez Angel w komentarzu dodaję informację, że jeden ze składników jest mało przyjemny dla zdrowia:
CI 42090 - błękit brylantowy, E133, barwnik pochodzenia chemicznego. Rozpuszczalny w wodzie i etanolu, nierozpuszczalny w olejach roślinnych.
Stosowany w kosmetykach (Z WYJĄTKIEM OKOLIC OCZU!) i przemyśle spożywczym. Kancerogenny. Może wywołać katar sienny, pokrzywkę, alergię. Zakazany w Szwajcarii.
P.S. Dzięki uwadze zwróconej przez Angel w komentarzu dodaję informację, że jeden ze składników jest mało przyjemny dla zdrowia:
CI 42090 - błękit brylantowy, E133, barwnik pochodzenia chemicznego. Rozpuszczalny w wodzie i etanolu, nierozpuszczalny w olejach roślinnych.
Stosowany w kosmetykach (Z WYJĄTKIEM OKOLIC OCZU!) i przemyśle spożywczym. Kancerogenny. Może wywołać katar sienny, pokrzywkę, alergię. Zakazany w Szwajcarii.
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Demakijażowa pielęgnacja.
Produkty przeznaczone stricte do demakijażu pojawiają się na blogu wybitnie rzadko. Jest to spowodowane tym, że ich bardzo, ale to bardzo nie lubię. Dzisiaj jednak będzie o produkcie, który zmienił moje zdanie na ten temat.
Flos Lek
Eye Care
delikatny płyn do demakijażu oczu
2 w 1
zmywa i nawilża
świetlik lekarski
alantoina
pantenol
olej migdałowy
OBIETNICE PRODUCENTA i SKŁAD:
MOJE WRAŻENIA:
ZAPACH: Słodki, pudrowy, bardzo delikatny.
ZAPACH: Słodki, pudrowy, bardzo delikatny.
SMAK: Lekko słonawy.
BARWA: Transparentna ale błękitna. Na skórze nie pozostawia koloru.
BARWA: Transparentna ale błękitna. Na skórze nie pozostawia koloru.
KONSYSTENCJA: Wodnista.
DZIAŁANIE: Tak jak obiecuje producent - płyn doskonale usuwa makijaż oczu (cienie na bazie, eyelinery, kredki, tusze do rzęs) i jak wynika z moich obserwacji świetnie radzi sobie również z makijażem całej twarzy i ust (to właśnie zmywając bardzo trwałą pomadkę z ust dowiedziałam się jak smakuje). Niestety jednak płyn nie zmywa zbyt dobrze wodoodpornego tuszu. Co prawda "jakoś" sobie z nim radzi ale do przyjemnych czynności to nie należy. Po demakijażu za pomocą tego kosmetyku skóra jest oczyszczona a jednocześnie nawilżona i ukojona. WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. SKUTKI UBOCZNE: Brak. Poz użyciu tego kosmetyku nie zauważyłam żadnych nieprzyjemnych skutków: nie wystąpiło podrażnienie ani zaczerwienienie okolic oczu a spojrzenia nie przesłaniała mi mgiełka. Biorąc pod uwagę to, ze czasami oczy szczypią mnie po zastosowaniu kredki do oczu albo podkładu jest to całkiem niezły wyczyn:) Nie pozostawia też po sobie żadnego filmu, który mógłby powodować dyskomfort. OPAKOWANIE: Plastikowa przejrzysta buteleczka z białą zakrętką i sprytnie wysuwanym "dzióbkiem" przez, który wylewa się płyn. Grafika jest bardzo ascetyczna utrzymana w biało-niebieskiej kolorystyce.
DZIAŁANIE: Tak jak obiecuje producent - płyn doskonale usuwa makijaż oczu (cienie na bazie, eyelinery, kredki, tusze do rzęs) i jak wynika z moich obserwacji świetnie radzi sobie również z makijażem całej twarzy i ust (to właśnie zmywając bardzo trwałą pomadkę z ust dowiedziałam się jak smakuje). Niestety jednak płyn nie zmywa zbyt dobrze wodoodpornego tuszu. Co prawda "jakoś" sobie z nim radzi ale do przyjemnych czynności to nie należy. Po demakijażu za pomocą tego kosmetyku skóra jest oczyszczona a jednocześnie nawilżona i ukojona. WYDAJNOŚĆ: Bardzo dobra. SKUTKI UBOCZNE: Brak. Poz użyciu tego kosmetyku nie zauważyłam żadnych nieprzyjemnych skutków: nie wystąpiło podrażnienie ani zaczerwienienie okolic oczu a spojrzenia nie przesłaniała mi mgiełka. Biorąc pod uwagę to, ze czasami oczy szczypią mnie po zastosowaniu kredki do oczu albo podkładu jest to całkiem niezły wyczyn:) Nie pozostawia też po sobie żadnego filmu, który mógłby powodować dyskomfort. OPAKOWANIE: Plastikowa przejrzysta buteleczka z białą zakrętką i sprytnie wysuwanym "dzióbkiem" przez, który wylewa się płyn. Grafika jest bardzo ascetyczna utrzymana w biało-niebieskiej kolorystyce.
POJEMNOŚĆ: 135ml
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 16zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 5/6
DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie, internet.
CENA: Około 16zł chociaż ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu bloggerek KLIK i pokazywałam już TUTAJ.
OCENA: 5/6
Podsumowując: Szczerze mówiąc jest to pierwszy kosmetyk przeznaczony do demakijażu, którego działanie tak bardzo przypadło mi do gustu i po który tak chętnie sięgam. Gdyby jeszcze z łatwością usuwał makijaż wodoodporny byłby ideałem ale musi mu jednak wystarczyć etykietka "świetny" ;) Polecam go wszystkim właścicielkom i właścicielom delikatnych i wrażliwych oczu, którzy stosują makijaż nie-wodoodporny.
Produkt ten dostałam od firmy Labolatorium Kosmetyczne Flos Lek Furmanek Sp.j. na spotkaniu bloggerek jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)